Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Dzieci słonioluda

(8)
Dla indyjskich, prawie nieznanych bohaterów filmu 'Slumdog. Milioner z ulicy' baśń trwa dalej. Takiej światowej kariery nie zrobił nawet Mahatma Gandhi.
  • 2009-03-04 15:44 | Mahi

    Fenomen p. Mroziewicza

    Pan Mroziewicz to jakiś niezwykły człowiek. Czego by nie tknął odnośnie Bollywoodu to schrzani. Nie rozumiem jak ktoś, kto tak niewiele wie o Indiach i Bollywoodzie może pisać recenzje o indyjskich filmach. Czy nie powinien tym zajmować się profesjonalista? Albo ktoś, kto chociaż darzy kinematografię indyjską odrobiną szacunku. Błędne, przekłamane i bezpłciowe recenzje Pana Mroziewicza potrafią tylko odstraszać, mierzić i [nomen omen] mrozić fanów Bollywoodu. Polecam zająć się wyłącznie Hollywoodem, a komentowanie Bolly pozostawić innym.
  • 2009-03-04 19:51 | Zła

    Re: Dzieci słonioluda

    Za każdym razem, kiedy znajduję w polityce tekst p. Mroziewicza skladam sobie solenna obietnicę, że więcej już tego czasopisma nie kupię. W końcu dotrzymam slowa. W życiu nie widziałam osoby tak bardzo niekompetentnej i nierzetelnej, która bylaby uznawana za autorytet w dziedzinie, na której się nie zna. Do dzisiaj pracownicy ambasady, ktorzy go jeszcze pamiętają wspominają to ze zgrozą, bo przynosil ogromny wstyd krajowi, który go wysłał, i ze śmiechem, bo ciągle się kompromitował.
  • 2009-03-04 21:00 | Noktowizor

    Re: Dzieci słonioluda

    Tekst pana Mroziewicza jest dramatycznie zły. Mam wrażenie, że ani nie czytał książki ani nie widział filmu. W filmie nie wystąpił Amitabh Bachchan!!! Chyba, że występem nazywa Pan archiwalne fragmenty starych jego filmów. Postać dająca autografy była przecież tak sfilmowana, że nie widać było twarzy, głowy - to chyba jasne, że to nie był Amitabh.
    Warto czasem troszkę poszperać. W Polsce ukazało się właśnie 2 wydanie książki Swarupa. Teraz pod tytułem takim jak film. W 2006 r. została wydana jako "Kto wygra miliard?". Tak zresztą nazywa się teleturniej, który wygrywa główny bohater. A nie tak jak Pan pisze "Miliarderzy". Ta książka także nie jest żadnym dokumentem. To bardzo sprawnie napisane czytadło, czego sam autor zresztą nie ukrywa (polecam wywiad w Wyborczej, ukazał się w ostatnią sobotę). Gdzie widział Pan mafie muzułmańskie? W filmie jest tylko mowa o jednym pogromie, a nie o światku muzułmańskich gangsterów. Ci, którzy pojawiają się później to nie są jakoś specjalnie scharakteryzowani jako ludzie wyznający nauki Mahometa.
    Życzę Panu, żeby znalazł Pan nieco czasu na dokładne obejrzenie filmu i przeczytanie książki.
  • 2009-03-05 00:38 | KLC

    Re: Dzieci słonioluda

    Jestem pod wrażeniem kunsztu autora. Doprawdy, zmieścić tyle błędów, przekłamań i nieścisłości w jednym niewielkim tekście to naprawdę sztuka! Popatrzmy:

    @"Szkoda, że film pomija to, co wyjaśnia powieść „Q&A”, („Pytanie i odpowiedź”, w Polsce – pod tym samym tytułem co film)"
    W Polsce powieść pierwotnie ukazała się pod tytułem "Kto wygra miliard?".
    @"Właścicielem firmy sprzedającej licencje na teleturniej „Miliarderzy”"
    Powieściowy teleturniej nazywa się "Kto wygra miliard?" - stąd polski tytuł książki.
    @"Michajłow zakładał, że nagroda padnie najwcześniej po ośmiu edycjach,"
    Ile trwa edycja "Milionerów"? W powieści, jeśli dobrze pamiętam, mowa jest o ośmiu miesiącach.
    @"Ponieważ film indyjski musi być bajką, przedłużeniem „Mahabharaty”,"
    Co ma jedno do drugiego? Co znaczy "przedłużenie 'Mahabharaty'"? Czemu autor utożsamia bajki z największym eposem świata?
    @"osiem Oscarów dla „Slumdoga. Milionera ze slumsów” "
    "Milionera" SKĄD, przepraszam?
    @"widownia kin indyjskich to przede wszystkim ludzie ubodzy"
    Stuprocentowa brednia. Po co w takim razie ten "product placement", którego coraz więcej w bollywoodzkich filmach?
    @"(trudno mówić Mumbaiu, bo trzeba by powiedzieć Mollywood, a już przyjęło się Bollywood)"
    O ile wiem, anglojęzyczny "Mumbai" funkcjonuje w spolszczonej formie jako "Mumbaj". Mimo iż miasto zmieniło nazwę, nikt nie ma problemów z tym, że Bollywood istnieje w Mumbaju. A do tego nikomu przy zdrowych zmysłach nie przyszłoby do głowy używanie w tym kontekście terminu "Mollywood". Ta nazwa jest już zarezerwowana dla przemysłu filmowego w języku malajalam (ciekaw jestem, czy K.M. w ogóle o nim słyszał).
    @"Czy w dokumentalnej powieści o Indiach może być opis latryny"
    To "Q&A" jest dokumentalną powieścią o Indiach? Nawet ja, mimo entuzjastycznego nastawienia do książki, na coś takiego bym nie wpadł.
    @"Czy w „docu fiction” na podstawie powieści ambasadora"
    A nie, zaraz, czyżby jednak nie chodziło o "Q&A"? Czyżby jednak chodziło o ekranizację? Te zdania są tak sformułowane, że nie sposób ich po prostu zrozumieć. I skąd założenie, że "Slumdog" należy do kategorii "docu fiction"?
    @"Wszystko to – a nawet jeszcze gorsze rzeczy – w książce się znalazło."
    Słucham? Autor sugeruje, że słynna "scena latrynowa" znalazła się w książce? Cóż to za bzdura! Czy K.M. przeczytał cokolwiek poza prologiem?
    @"słynnego w Indiach Amitabha Bachchana, który zagrał w filmie epizod."
    Nieprawda!!! Krzysztof Mroziewicz kłamie. Amitabh Bachchan pojawił się wyłącznie we wmontowanych scenach ze swoich starych filmów. Natomiast w scenie z autografem jako "dubler" Amitabha, widoczny jedynie od masywnego torsu w dół, wystąpił Feroz Abbas Khan, reżyser filmu "Gandhi My Father".
    @"jest synem osobistego sekretarza pani premier Indiry Gandhi"
    Bardzo poprosiłbym o wyjaśnienie, skąd autor zdobył taką informację. Bo o ile mi wiadomo, to raczej matka Amitabha, Teji, przyjaźniła się z Indirą i zażyłość obydwu pań wpłynęła na bliskie relacje rodzin Bachchanów i Gandhich. Ojciec Amitabha w latach 50. pracował w indyjskim MSZ, ale było to za czasów administracji Jawaharlala Nehru, a nie Indiry Gandhi. Zastanawiam się, czy Harivansh Rai Bachchan nie pomylił się Mroziewiczowi z ojcem Aśoka Bandźary z powieści Shashiego Tharoora "Bollywood".
    @"Całe slumsy Bombaju siedziały na ulicach przed telewizorami, żeby podziwiać swoich dwóch kolegów i koleżankę, która zdobyła taki fantastyczny posag."
    Wyczuwam irytujący protekcjonalny ton - jak zresztą w całym tekście.
    @"Ganeśa, słoniolud,"
    Tego nawet nie czuję się na siłach skomentować.
    @"syn Śivi i Parvati,"
    A ten Śivi to kto?

    Naprawdę, nad podziw. Nie każdy potrafi tak zepsuć tekst.
  • 2009-03-05 10:45 | marigold

    Re: Dzieci słonioluda

    Włos się jeży na głowie w czasie czytania tego co zwykle publikuje Pan Mroziewicz. Błędy merytoryczne, fatalna (uczniowska) składnia zdań plus górnolotny ton wszystkowiedzącego "białego" powoduje, że tekst jest niestrawny.
    Nie mogę pojąć, jak można być na tyle aroganckim, żeby publikować tego rodzaju teksty, nie sprawdzając chociażby podstawowych faktów, np.
    - mollywood, już istnieje - to nazwa kina keralskiego . . . . . .
    - Śivi (?) - pewnie panu redaktorowi chodziło o boga Śiwę .. . . .. .
    - jakimż to przedłużeniem "Mahabharaty" ma być film indyjski (kuriozum do kwadratu!)

    Brawo, dla Pana redaktora! Jak widać z powodzeniem kontynuuje karierę ignorata! Byle tak dalej!
  • 2009-03-05 13:27 | Cathie

    Zgadzam się w pełni z komentarzami moich przedmówców. Dodam od siebie tylko jeszcze to, że poniższy cytat mija się też z prawdą:
    "Całe slumsy Bombaju siedziały na ulicach przed telewizorami, żeby podziwiać swoich dwóch kolegów i koleżankę"
    Tylko dwoje dzieci, które zagrały w "Slumdogu" pochodzą ze slamsów: Rubina Ali i Azharuddin Ismail.
    Chłopczyk, który zagrał rolę Jamala (Ayush Mahesh Khedekar) jest synem byłego aktora teatralnego (obecnie tata Ayush'a pracuje jako inżynier w Bombay Port Trust) i nauczycielki. Ayush Mahesh Khedekar gra od 4 roku życia i wystąpił w serialach Baa Bahoo and Baby, Kayamat i Karam Apna Apna oraz zagrał epizod w filmie bollywoodzkim Family.
    I żeby nie było, że jestem omnibusem, wiedzę swą czerpię z wikipedii, więc wystarczy trochę poczytać na ten temat, co polecam autorowi artykułu. Najpierw poznać temat, a dopiero później pisać.
    Pozdrawiam
  • 2009-03-06 18:06 | ks

    Re: Dzieci słonioluda

    a mnie sie podobalo. dowiedzxialam sie masy rzeczy, ktorych nie ma w materialach dystrybutora, mialam tez wrazenie,z e autor napawde interesuje sie tym, co opisuje. czy to w polsce jakas moda, zeby odzywac sie tylko wtedy, keidy sie krytykuje? tyle ciekawych tekstow na stronie - pod zadnym nei widac tylu komentarzy co tutaj....
  • 2009-03-06 19:28 | Wrr

    Problem z tym, że autor bzdury pisze i tyle, więc te ciekawe rzeczy może są ciekawe, ale błędne, i tyle.