Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jak posklejać tę porcelanę

(9)
Wieloletnia burza wokół Eriki Steinbach pokazała jak wciąż neurotyczne są stosunki polsko-niemieckie.
  • 2009-03-04 21:06 | jerzy liera

    Re: Jak posklejać tę porcelanę

    Madrze i rozwaznie
  • 2009-03-05 09:04 | Jaf, opole

    Re: Jak posklejać tę porcelanę

    Generalnie rzecz biorąc mamy dwa wyjścia, jedno: to kultywować pewnego rodzaju "pakt o nieprzyjaźni sąsiedzkiej", mieć Niemcom za złe, ale żyć obok siebie z gojącymi się ranami, reagować nerwowo na wszelkie przejawy przekazu historycznego, niezgodne z naszymi doświadczeniami - albo drugie, to: włączyć się czynnie we wszystkie przedsięwzięcia o charakterze historycznym, jasno i wyraźnie akcentować swe opracowania oraz badania historyczne i prezentować źródła.. Przecież nic nie stałoby na przeszkodzie, aby w porozumieniu z niemieckim ZW uczestniczyć w tej czy innej inicjatywie "widocznego znaku" z pokazaniem własnej wersji "historii wypędzonych", która - nota bene - powinna być wreszcie wersją obowiązującą w Europie. Faktem jest, że polska historiografia nie potrafiła przez lata przebić się na grunt europejski; mało jest cytowań polskich autorów opracowań naukowych i podręcznikowych. Tak na prawdę, Europa i Świat nic nie wiedzą o agresji wrześniowej 1939 r. oraz okupacji Polski. Trzeba pisać podręczniki w językach obcych, uczestniczyć w konferencjach naukowych, publikować, występować z inicjatywami, nie obrażać się na panią Steinbach, tylko obok jej ekspozycji zaprezentować swoją wystawę wraz z głęboką analizą źródłową. Nikt tego za nas nie załatwi.
  • 2009-03-05 12:56 | WoWa

    "Trzeba pisać podręczniki w językach obcych, uczestniczyć w konferencjach naukowych, publikować..."
    Krótko po tym jak dwaj bliźniacy objęli dwa najważniejsze stanowiska polityczne w Polsce jechałem na Święta Bożego Narodzenia do Niemiec. Przewidując zainteresowanie tymi osobami chciałem nabyć film "O dwóch takich..." w wersji niemieckojęzycznej lub chociażby angielskojęzycznej - nic z tego! Moi znajomi Niemcy musieli obejść się smakiem.
    Od dziesięciu lat mam stały problem z polskimi filmami, którymi chciałbym obdarowywać Niemców. Nic się nie zmienia...
    Tymczasem w Niemczech wypożyczalnie filmów robią - na własną rękę - POLSKIE wersje językowe do najprzeróżniejszych filmów, bo jest na to popyt!
    A w Polsce? Od czasu do czasu gwałtowny wzwód patriotyzmu, a na co dzień samoolewanie siebie samych i wymaganie szacunku od innych. Ręce opadają.
    Zjawisko jest tak powszechne, że nikt już sobie nie zdaje z tego sprawy. I to od samej góry społecznej hierarchii. Najpierw opiniotwórcze czynniki przekonują społeczeństwo, że Hupkę, Czaję i niemiecki rewanżyzm Władysław Gomułka wymyślił sobie sam, a potem z nagła reagują bardziej nerwowo niż towarzysz Wiesław, który jednak działał w znacznie, znacznie trudniejszych warunkach. Świat się zmienia? Sarmaci nie!
  • 2009-03-05 15:42 | smb

    Re: Jak posklejać tę porcelanę

    Od prawie trzydziestu lat zyje w Niemczech. O drugiej wojnie swiatowej i roli Niemec dowiedzialam sie wiecej z prasy i mediow niemieckich niz z polskich podrecznikow historii. Zycze ab tez polskie media rzeczowo i zgodnie z prawda informowaly swoich czytelnikow . Niemcy prawie codziennie sa konfrontowani ze swa niechlubna historia (przypomina mi sie Firma Bss, ktorej przodkowie szyli mundury dla SS) i ich opinia publiczna jest o tym informowana. Sposob w jaki w Polsce ta tematyka jest Polakom przez media podawana przypomina mi raczej propagande z czasow komuny. Byc moze uplynie jeszcze duzo wody nad Wisla, az powstanie nowe pokolenie dziennikarzy, ktore potrawi rzetelnie i rzeczowe tego typu tematy przekazywac polskim czytelnikom i widzom. Podoba mi sie postawa Rosjan, ktorzy mysla o przyszlosci a nie ciagle grzebia w przeszlosci. A propos w Europie tego typu problemy nikogo nie interesuja. Pozdrawiam z Hamburga
  • 2009-03-05 17:06 | zyks

    Re: Jak posklejać tę porcelanę

    "Hupka i Czaja", "Kuroń i Michnik", "Erika Steinbach". Kto to pamieta? Ustrój się zmienił, wszystko niby inaczej ale żenujący sposób, w jaki została w Polsce wykreowana i bez miary rozdmuchana sprawa p. Steinbach świadczy o tym, że polskiej opinii można bezkarnie wiele wcisnąć. Żurnaliści bezwstydnie jadą na resentymentach i kliszach antyniemieckich. Nikt nie powie w mediach (w polityce) "to bzdura" (czyli :"król jest nagi") bo panicznie boi się jazgotu i wrzasku pod hasłem: zdrajca i sprzedawczyk. W Niemczech (i na świecie - o ile ktoś się tym interesuje) w tej sprawie Polacy robią wrażenie infantylnych głupków. Zdaje się, że wypowiedź Autora to szczyt odwagi, na jaki może się zdobyć w tej sprawie polski dziennikarz.
  • 2009-03-05 22:37 | murator

    Re: Jak posklejać tę porcelanę

    "Respet" dla Frau Steinbach jest symbolem polskiego naiwniactwa którego galionowa figura - A.Krzeminski próbuje bagatelizowac zmiany jakie zachodza w Niemczech od chwili upadku muru. Prymitywnego nacjonalizmu którego najlepszym wyrazem bylo zarzucenie Oskarowi Lafontaine ze podczas uroczystosci z okazji podpisania umowy miedzy RFN A NRD nie spiewal hymnu ten "Vaterlandsloser Geselle" ! Jezeli chodzi o historie to jest prezentowana a jakze jednak z niemieckiego punktu widzenie i tak wiec "Generalplan Ost" nie jest znany wiekszosci nauczycieli historii tak samo jak losy dzieci zamojszczyzny i wymordowanie Profesorów Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie.
    No ale chyba Niemcy tego nie poznaja bo Pan Redaktor woli grac w pilke zamiast prezentowac te fakty co widac bylo na przakladzie komentarzy w "Berliener Zeitung" kiedy komentujac rocznicowe fety z okazji (samo)koronacji Kurfürsta na Króla w Prusach marzyl o zjednoczonej Europie....Jakze wtedy zazdroscilem Anglikom Rogera Boyce´a z "Times´a" który twardo stwierdzil "Preußen schadet ihrer Gesundheit !" - Prusy szkodza Waszemu zdrowiu ! Od tego czasu (2001) Niemcy potlukli wiecej porcelany niz wszyscy pracownicy "POLITYKI" maja w swoich kredensach a Pan Krzeminski oddaje honory tej k która glosowala przeciw uznaniu granicy RP.
    Swego rodzaju symbolem stosunku Niemiec do Polski byly komentarze a wlasciwie ich brak po smierci M.F.Rakowskiego - wystepujacego kiedys w niemieckiej TV i jak by nie bylo rzecznika polsko-niemieckiego pojednania. Smierc tego czlowieka zostala w wiekszosci pominieta w mediach co powinno takim szlachetnym naiwniakom jak Pan Krzeminski otworzyc oczy ale nic z tych rzeczy...
  • 2009-03-06 09:15 | Patriot

    Re: Jak posklejać tę porcelanę

    Zwyciestwo Polski i wypedzenie Eryki Steinbach z rady "widocznego znaku", moze sie okazac zwyciestwem pyrusowym. Postawa polskiej polskiej dyplomacji w osobach Bartoszewskiego i Sikorskiego, ktorzy to z uporem maniaka starali sie w Niemczech sprzedac hitlerowski wizerunek Steinbach z polskiej prasy nie przysporzy za Odra Polsce ani przyjaciol, ani rozmowcow. Polska postawa jest okreslana nawet w liberalnej prasie jako szantaz polityczny. Polski wplyw na wystawe "widocznego znaku", przez usuniecie Stainbach z rady tez raczej zmalal ("dostaliscie juz swoje"). W sumie byl to ostatni sukces polskiej dyplomacji w Berlinie na dlugi czas. Ciekawe czy bylo warto?
  • 2009-03-06 11:13 | murator

    Oczywiscie - Cmielów powinien wypuscic serie figurynek np. Frau Steinbach w stroju lowickim i Tusk w kaszubskim - dmuchajac do pustego lebka mozna by wygrywac skoczne melodie podczas spotkan np. w Krzyzowej gdzie Kohl jednal sie z Mazowieckim......!
  • 2009-03-06 12:55 | Eva15

    Jak sobie zrobić niedźwiedzią przysługę

    Mam wrażenie, że autor próbuje zamiatać rzeczywisty rozmiar problemu pod dywan, a słowa o nawiązaniu teraz dialogu ze Zw. Wypędzonych odbieram jako żart, bo trudno posądzić autora o taką naiwność.
    .
    Zupełnie nie będąc sympatyczką Steinbach z rosnącym przerażeniem patrzyłam jak polskie elity władzy "załatwiają" ten rzekomo najważniejszy problem. Bartoszewski (którego nota bene NIKT w Niemczech nie tytułuje profesorem, bo on nim NIE jest) stracił umiar we wrzaskach i obelgach, Sikorski wspierał go dzielnie wymachując Ausschwitzem i izraelskim obywatelstwem niczym tarczą obronną i jednocześnie maczugą skierowaną we wroga.

    CDU/CSU podobnie jak Steinbach nie są z mojej bajki i dopiero teraz, w zasadzie po raz pierwszy od wielu lat spędzonych w Niemczech, odczułam wobec nich, skutkiem zachowania Bartoszewskiego i Sikorskiego, jakiś odruch zrozumienie. Steinbach, co zrozumiałe, źle działa na Polaków, ale sposób w jaki postanowiono wpłynąć na niemieckie decyzje był fatalny.

    Widowisko było oburzające, poniżające i upokarzające dla Niemców i cena za to "zwycięstwo" może być wysoka. Po przeczytaniu kilku artykułów w FAZ a zwłaszcza po przeczytaniu poniższego zrozumiałam, jak głęboki jest uraz pozostawiony przez takie dyplomatołstwo.

    http://www.faz.net/s/Rub7FC5BF30C45B402F96E964EF8CE790E1/Doc~EC23C804618C94BFEA552D7C124DFBC1A~ATpl~Ecommon~Sspezial.html


    Bartoszewski nie ma w niczym umiaru, więc mimo swego "zwycięstwa" dziś jeszcze raz przyłożył do wiwatu znów porównując Steinbach do antysemity chcącego rozmawiać z Zydami..

    Nie należy zbytnio się sugerować poparciem SPD dla polskiego frontalnego ataku. Oczywiście, że Steinbach, CDU, CSU nie są z natury rzeczy tym, o co walczy SPD, ale w SPD-owskim (częściowym) przyłączeniu się do polskiej szarży największą rolą grała kalkulacja wyborcza i chęć postawnienia Merkle pod ścianę. Tymczasem nawet prasa centryczna czy lekko lewicowa (m.in. die Süddeutsche) nazwała rzeczy po imieniu mówiąc o "polskim szantażu". Poza tym - zmarły P. Glotz z SPD (!) był współautorem projektu Steinbach.

    Wg mnie ten polski rząd niczego więcej już w Niemczech nie osiągnie. Dla Niemców okazał się być tyle samo wart (vide artykuł z FAZ) co rząd Kaczyńskich. Merkel idąc na wojnę z CSU i znaczną częścią CDU osłabiła, dodatkowo jeszcze do innych problemów, swoją pozycję i na żadne dalsze gesty wobec Polski już nie może sobie pozwolić.
    Obawiam się, że może być raczej odwrotnie, co zresztą sugeruje FAZ. Polska szantażowała, że utrzymanie Steinbach zagrozi stosunkom polsko-niemieckim, a teraz wiele wskazuje na to, że jej usunięcie (zwłaszcza w ten sposób) może być dla tych tych stosunków nie mniej szkodliwe..

    Niemcom publicznie mniej wolno, poza tym inaczej definiują dyplomację, więc ich reakcja będzie mniej widoczna i bardziej powściągliwa, ale samo to nie ma wpływu na bolesność. Począwszy od pomocy finansowej poprzez blokowanie polskich inicjatyw i kandydatur, politykę wschodnią aż po delikatną, zakulisową działalność - Niemcy mają sporo instrumentów, których mogą użyć w taki sposób, że Polska nawet nie od razu może się zorientować, bo cichy ton nie od razu dotrze do uszu nawykłych do krzyków.

    Są sprawy ważniejsze niż Steinbach, niestety polscy politycy nie mają zdolności odróżniania ważnego od mniej ważnego oraz umiejętnego doboru instrumentów potrzebnych do realizacji celów. Polska właśnie zużyła na Steinbach całą swoją amunicję. Dla Niemców to w pewnym sensie sytuacja luksusowa.