Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Psychiatria - Schizofrenia inny punkt widzenia cz. 1

(3)
2009-03-10 13:40 | bonus1
Monopol psychiatrii i brak tłumaczeń publikacji obcojęzycznych spoza psychiatrycznej półki, a zawierających inne poglądy na temat schizofrenii, uniemożliwia Polakom porównanie z pojawiającymi się na świecie odmiennymi teoriami.

Przeciętny zjadacz chleba o schizofrenii i praktykach psychiatrycznych wie doprawdy niewiele. Jego wiedza ogranicza się do medialnych doniesień na temat szczególnie nieludzkich zbrodni. Jak już ktoś w amoku wystrzela połowę przedszkola, albo porąbie siekierą własną rodzinę to wiadomo, że na koniec usłyszymy: „był chory psychicznie“. Wystarczy będzie jeszcze dodać, że przestępcą kierowały „jakieś głosy“ “ i już mamy gotowy wizerunek „schizofrenika“. Tym propagandowym zwodem ukształtowano w nas przez dziesiątki lat myśl, że od „wariatów“ trzeba stronić, a my przekazujemy to „w spadku“ naszym dzieciom, rzadko zagłębiając się w temat.

Sytuacja ta doprowadziła więc do standardu myślowego, że schizofrenicy są ludźmi niebezpiecznymi i trzeba ich izolować choćby pod przymusem. Psychiatrzy i farmakolodzy zacierają ręce, a takie „przyzwolenie społeczne“ jest dla nich, jak przysłowiowa szóstka w totolotka. Co niewygodniejszy wyląduje więc w izolacji psychiatrycznej, zupełnie poza kontrolą społeczną, system się cieszy, a tylko nieliczni zauważą pewne dziwactwo: otóż sami schizofrenicy już do końca życia będą uparcie obstawać przy tezie, że nie są chorzy, a psychiatrzy będą uparcie powtarzać opcję, że to wszystko halucynacja, choć naukowo w żaden sposób nie będą potrafili tego udowodnić. (Bo nawet, jak przebadamy grupę stu osób, składającą się choćby z 50 tzw. schizofreników i 50 tzw. psychiatrów, pobierzemy im krew, prześwietlimy rentgenem, przebadamy ciecze, tkanki i co tylko zapragniemy, zrobimy EKG i tomografię mózgu... cokolwiek - nie znajdziemy w żadnej z tych 100 osób czegokolwiek, na co będzie można wskazać i powiedzieć: o! To jest dowód na istnienie „choroby schizofrenia”. Sorry, że tak obrazowo, ale niewielu to wie, a sami psychiatrzy do tej pory uparcie i skutecznie ten fakt ukrywają.)

Ten niebezpieczny wątek pojawi się nam przy głębszym zastanowieniu jeszcze w inny sposób – przy odpowiedzialności karnej. Groźny przestępca może jej dziś szybko uniknąć, bez problemu „przekwalifikując“ się ze zbrodniarza w chorego psychicznie. W takim przypadku wyląduje co najwyżej na obserwacji psychiatrycznej, tam potwierdzał będzie, że „chorym“ jest, a że nikt tego przebadać nie może, najdalej po kilku miesiącach będzie na wolności z tzw. żółtymi papierami w kieszeni (wystarczy powtarzać, że się słyszy głosy i „schizofrenia“ gwarantowana, albo twierdzić, że pan doktor nie ma o niczym pojęcia i murowana „mania“). Zawsze to prościej „załatwić papier“, aniżeli odsiadywać zasłużone dożywocie. Warto też dodać, że po tych paru tygodniach w psychiatrii i otrzymaniu dokumentu niepoczytalności przestępcy przybędzie na bezkarności...

Im większe przestępstwo, tym częściej adwokat będzie proponował właśnie taką linię obrony na niepoczytalność). I tak coraz więcej „wariatów“ i wciąż umacniające się społeczne przekonanie, że schizofrenik to „bardzo niebezpieczna istota”. Nawet sam Radovan Karadzic, były prezydent Republiki Serbii, psychiatra z zawodu, sądzony za ludobójstwo przed Trybunałem w Hadze, kiedy już po pojmaniu go stanął przed sądem, śmiało i ze spokojnym uśmiechem powiedział: „Mam niewidzialnego obrońcę, dlatego nie potrzebuje adwokata”. Czyżby ten morderca masowy liczył w ten sposób na prawne określenie go „niepoczytalnym”? Wyjątkowy przypadek, pozwalający zrozumieć, że psychiatryczna rzeczywistość jest czymś więcej, niż gałęzią medycyny. To z jednej strony parawan, za którym można się ukryć, a z drugiej – kogoś schować. Jak powiedział prof. Thomas Szasz, psychiatria jest miejscem, w którym represjonuje się ludzi niewygodnych dla systemu.

A sam Schizofrenik? Ten prawdziwy? Ten który pojawił się na początku i w euforii tzw. pierwszego epizodu szybko chciał nam opowiedzieć, że istnieje też inny świat, którego my nie widzimy (/słyszymy, /czujemy) i że to, co tłumaczą nam rządzący tym światem, to kłamstwo i manipulacja? No cóż... Na pewno szybko zniknął za murami psychiatryka, więc nikt tak naprawdę nie wie, kim teraz jest i o czym właściwie chciał powiedzieć. W pamięci zostanie nam, że pokrzykiwał coś o końcu świata, że człowiek niszczy planetę i że zostanie za to ukarany, o jakimś spisku, piekle itp. Nie wiadomo co widział, co słyszał i co czuł, i dlaczego koniecznie chciał nam coraz głośniej coś przekazywać? Nie chcieliśmy słuchać, bo nauczono nas bać się takich ludzi. A ten wrzeszczał (tu użyjemy już innego określenia:), „jak opętany“ coraz głośniej, wpadał aż we wściekłość i waląc głową w ścianę darł się wciąż: „dlaczego mi nie wierzycie!?“ ...I wolał rozwalać sobie tą głowę, niż szukać zrozumienia pośród tych, którzy wierzą psychiatrii, a nie jemu?

Czy nie powinniśmy zadać sobie pytania, co przeżywa taki człowiek skoro - zazwyczaj nagle – w dobitny i niepodobny do niego sposób tak postąpił, że wypadł z tej naszej „normalności“, radykalnie się zmieniając? Dlaczego nagle ukochane dziecko krzyczy do matki „Jesteś moim wrogiem!“? Czy dlatego że jest szalone, czy raczej m.in. i my doprowadzamy je do takiego stanu przez nasz strach i niewiedzę? Dlaczego tak szybko i chętnie izoluje się takich ludzi i trzyma tak długo pod kluczem (na sporych dawkach haloperydolu, wciąż chętnie stosowanego neuroleptyku, paraliżującego tak uczuciowo, jak i fizycznie na wiele lat), aż wyniszczeni pod każdym względem i przestraszeni nie przypominają sobą już tych, jakimi znaliśmy ich wcześniej?

Szukanie odpowiedzi na takie pytania w książkach i publikacjach polskojęzycznych jest bardzo ograniczone ze względu na monopol psychiatrii konwencjonalnej. Brak tłumaczeń materiałów, zawierających inne poglądy na temat schizofrenii, uniemożliwia Polakom porównanie z pojawiającymi się na świecie odmiennymi teoriami. Natkniemy się co prawda na wzmianki o tak zwanej antypsychiatrii, ale myśl ta wciąż odpychana będzie kąśliwymi komentarzami „pro-psychiatrii“, spychana na margines „sekciarstwa“ i okrzyczana „protestem bez podawania konkretnych alternatyw“. A my – zazwyczaj nawet tam nie zerkając - znowu uwierzymy psychiatrii i nie dowiemy się tym samym, że antypsychiatrzy nie tylko krytykują, ale w rożnych projektach udowodniają już od wielu lat, że z dotkniętymi schizofrenią można i trzeba postępować inaczej. Ich propozycje obchodzenia się z tym fenomenem na dobre potrafiły już przynieść zadowalające efekty wśród osób dotkniętych. Antypsychiatrzy postawili na nogi wiele znanych i dobrze funkcjonujących projektów, jak choćby „Soteria“ według pomysłu prof. Moshera, czy też „Windhorse-Projekt“ autorstwa prof. Eduarda Podvolla.

Niewiele znajdziemy też na temat studiów znanego psychiatry prof. Mariusa Romme z Holandii, który już od lat tworzy międzynarodową sieć osób, słyszących głosy i o tym, że przy współpracy tych osób udało mu się jednoznacznie podważyć najbardziej nielogiczną tezę psychiatrii konwencjonalnej zakładającą, że głosy, które wielu schizofreników zaczyna nagle słyszeć, są halucynacją słuchową. Wyniki jego wieloletnich badań doprowadziły do zwrotu myślowego u wielu psychiatrów, a organizacja Osób Słyszących Głosy http://intervoiceonline.org/ intensywnie rozrasta się na całym świecie. Zainteresowanych zachęcam do przeczytania nieznanej jeszcze w Polsce broszury pt.: „Głos Wewnętrzny” ( http://anty-psychiatria.info/index-Dateien/Page977.htm ) autorstwa Paula Bakera, która ukazała się w Wlk. Brytanii już w roku 1995. Jest ona z jednej strony poradnikiem dla osób słyszących głosy, ich rodzin i profesjonalistów, pracujących na codzień ze schizofrenikami, a z drugiej - streszczeniem wyników 10-letniej pracy zespołu, kierowanego właśnie przez prof. Romme. W związku z do tej pory zdeformowanym przekazem na temat fenomenu schizofrenii, jak i faktu, że przytrafić się ona może w każdej rodzinie, broszura ta wydaje mi się być ważną lekturą.

Pełny tekst do przeczytania na:
http://www.ithink.pl/artykuly/biznes/nauka/psychiatria-obalic-mity-cz-1/

Kontakt:
http://anty-psychiatria.info
  • 2009-06-29 12:19 | A.Nawrocki

    Re: Psychiatria - Schizofrenia inny punkt widzenia cz. 1

    Jestem osobą skrzywdzoną przez psychiatrów,I gorąco polecam strone www.antypsychiatry.org.Co do moich poglądów na ten temat,uważam że wiele zła by się unikło gdyby tylko się uczyniło badania na psychopatie,czy skłonności sadystyczne mandatoryjne dla każdego kto chcę zostać psychiatrą.Ci ludzie są wyśmiewani przez studentów innych kierunków medycyny że studiują vudu,szarlaterie bez żadnych naukowych dowodów,i mimo tego itak zostają psychiatrami.Wątpię czy psychiatrą się zostaje z powołania lekarskiego,czy raczej z chorej chęci bawienia się w Pana Boga,gdyż to jest jedyny zawód lekarski gdzie czy ja pomogę pacjentowi,czy mu zaszkodzę,jest moim OSTATNIM zmartwieniem!Powinniśmy również poprosić wolontariuszy wyszkolonych w zakresie przeskrobań psychiatrycznych o co tygodniowe wizyty na każdym oddziale każdego szpitala,bo przecież te zbrodnie przeciwko ludzkości muszą być zakończone.Mamy więcej siły niż wiemy.Trzeba tylko trochę pogłówkować.
    Serdecznie dziękuję,
    A.Nawrocki[cytat]
    Jestem osobą skrzywdzoną przez psychiatrów,I gorąco polecam strone www.antypsychiatry.org.Co do moich poglądów na ten temat,uważam że wiele zła by się unikło gdyby tylko się uczyniło badania na psychopatie,czy skłonności sadystyczne mandatoryjne dla każdego kto chcę zostać psychiatrą.Ci ludzie są wyśmiewani przez studentów innych kierunków medycyny że studiują vudu,szarlaterie bez żadnych naukowych dowodów,i mimo tego itak zostają psychiatrami.Wątpię czy psychiatrą się zostaje z powołania lekarskiego,czy raczej z chorej chęci bawienia się w Pana Boga,gdyż to jest jedyny zawód lekarski gdzie czy ja pomogę pacjentowi,czy mu zaszkodzę,jest moim OSTATNIM zmartwieniem!Powinniśmy również poprosić wolontariuszy wyszkolonych w zakresie przeskrobań psychiatrycznych o co tygodniowe wizyty na każdym oddziale każdego szpitala,bo przecież te zbrodnie przeciwko ludzkości muszą być zakończone.Mamy więcej siły niż wiemy.Trzeba tylko trochę pogłówkować.
    Serdecznie dziękuję,
    A.Nawrocki
    [/cytat]
  • 2014-05-30 09:48 | KarolWerny

    Re:Psychiatria - Schizofrenia inny punkt widzenia cz. 1

    Ze schizofrenią to różnie bywa.
    Ale faktycznie, z psychologami również :)