Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Powrót do Brideshead

(8)
Emocjonalny chłód filmu
  • 2009-03-17 02:52 | Terefere

    Re: Powrót do Brideshead

    Cóż nic nie przebie klasy serialu BBC z J.Ironsem i A.Andrewsem w rolach głównych.
    To były emocje ! I kreacje aktorskie.
    A tak już gwoli ścisłości to raczej główny bohater jest zafascynowany Sebastianem i w nastepstwie tego jego starszą siostrą.
    Polecam książkę Evelyna Waugh. Klasyka naprawdę warta przeczytania.
  • 2009-03-17 02:57 | Ingeborga

    Re: Powrót do Brideshead

    No jakżesz można porównać prozę Waugha do Jane Austen ? Naprawdę wsty pisać takie rzeczy autorze notki. Aczkolwiek nic nie ujmując dowcipowi panny Austen, jednakowoż proza Waugha jest o niebo mniej niepoważna.
    Przepiękna historia miłości i fascynacji, przyjaźni i nienawiści. Pełna nostalgii opowieść o przemiaące epoce. Kto tego nie czuje czytając książkę lub oglądając wersję z Ironsem ten kiep.
    Obecne wersji niestety brak klimatu i aktorskich kreacji. Charyzmy brak.
  • 2009-03-17 02:58 | Alka

    Re: Powrót do Brideshead

    Mam "ale" Karol Ryder nie jest nisko urodzony. Po prostu nie jest arystokratą, lecz nie jest wbrew sugestii notatki biedny.
  • 2009-03-20 00:30 | Kamykiewicz

    Jajka i herbatka (elegancki dramat)

    "Powrót do Brideshead" jest elegancki, ale psychologicznie tak wiarygodny jak -
    Myszka Miki u Bergmana.
    Dramat? Alkoholizm wśród przepiórczych jaj,
    despotyzm wśród nie dość prosto postawionych świec,
    namiętność na miarę filiżanki herbaty owocowej.
    Szkoda czasu i atłasu.
  • 2009-03-22 12:21 | Michał Marek Skutecki

    Re: Powrót do Brideshead

    "Brideshead Revisited" to film oparty na wyjatkowo osobistej i niesłychanie pięknej książce i elementy tego eskapizmu literackiego silnie w nim przebijają, pomimo bardzo wielu niezgodności z oryginałem. Analiza Katolicyzmu, bo dla mnie to właśnie jest motyw przewodni zarówno książki jak filmu, który nie tylko determinuje wybory, ale jest, tutaj przynajmniej, powodem katastrofy wszystkich bohaterów, jest nie tylko wstrząsająca, ale pokazuje także głębokie zainteresowanie autora tą tematyka (sam Waugh przeszedł na katolicyzm i stał się typowym neofitą).
    Film zaś jakkolwiek znacznie bardziej płytki i schematyczny od książki broni się na pozycji udanego obrazka epoki Crazy Twenties, pięknego estetycznie, ale i doskonałego aktorsko (Emma Thompson jest po prostu zjawiskowa). Należy również wspomnieć o subtelnej muzyca Adriana Johnstona, bedącej naprawde świetnym uzupełnienem przedstawianych wydarzeń.
    Nie chcę się pastwić nad autorem recenzji, ale nie tylko pomylona została tu kompletnie kondycja społeczna Charlesa Rydera (wywodzącego się z bardzo zamożnej brytyjskiej upper middle class) , ale również Rexa Mortrama (mąż Julii Flyte). Mortram jest nisko urodzonym dorobkiewiczem, który zdobywa dekadencką rodzinę swoją przebojowością i przede wszystkim pieniędzmi.
    Brideshead Revisited to osobisty i poruszający film o miłości, przeznaczeniu i religii nie wpisujący się w nurt obecnej masowości kina, To przede wszystkim dzieło intelektualne o tyle prawdziwe, że wypływające z osobistych doświadczeń autora, geniusza literatury, tak niesprawiedliwei kompletnie nieznanego w Polsce.
  • 2009-03-22 23:26 | Kamykiewicz

    Panie Michale Marku, chylę czoło przed Pana wiedzą i wrażliwością,
    stąd jeszcze jeden mój wpis.
    Porządek literacki jest osobny względem porządku filmowego.
    Uczucia na wykrochmalonym obrazku też są wykrochmalone.
    Dramat "pocztówkowy" nie dociera do mnie:
    Co mnie obchodzi szloch bohatera (oczy smutne jak oczy jego misia),
    którego łzy płyną w fotogenicznym, eleganckim kształcie?

    Dla Pana przykłady prawdziwych, moim zdaniem, dramatów filmowych:
    "Królowa Margot" (katolicyzm do krwi),
    "Kochankowie mojej mamy" (smutek bez misia),
    "Carrington" (zjawiskowa Emma Thompson).
    Dziękuję.
  • 2009-03-23 10:26 | boena

    Zgadzam się, serial oglądałam z przyjemnością. Książkę przeczytałam bardzo dawno temu i potem do niej nie wróciłam. Nie wiem czy obejrzę ten film. Po Zmierzchu bogów nic już wyśmienicie nie smakuje. Każde dziełko nawet dzieło o schodzącej kaście wydaje się jakości drugiej. Ja w każdym razie tak mam.
  • 2009-03-23 10:39 | boena

    A dlaczego nie porównywać: o gustach się nie dyskutuje. Nie przepadam za prozą Austen, nudzi mnie. Znudziłam się też nieco czytając Powrót ..... Co prawda było to wiele lat temu i jako bardzo młody człowiek zainteresowałam się tak naprawdę tylko wątkiem miłości homoseksualnej, tak rzadko pojawiającym się w dostępnej wówczas u nas prozie tzw. zachodniej. Postanowiłam teraz wrócić do Powrotu... i przeczytać od początku. Dziękuję Pani Ingebordzie za celną recenzję, filmu na razie nie będe oglądać.