Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

PGR Jackowo

(29)
Rozmowa z Jarosławem Chołodeckim, byłym działaczem polonijnym, o nieporadności polskiego Chicago
  • 2009-04-01 02:51 | nielegalny

    PGR Jackowo

    Nic dodać nic ująć ! Większość polonusów to, jak się mówi w Chicago, ludzie granatem od pługa oderwani, niewykształceni, zakompleksieni, ciężko pracujący. Wielu Polaków odniosło tu sukces, ale kto o tym wie, kto o tym mówi? Jak się ktoś wybija, to jest podejrzany, więc nie dziwota, że ludzie nie przyznają sie do polskich korzeni. Taka już nasza polska natura. Jedyna nadzieja w młodych, bo na wszystkowiedzących starych polonusów trzeba postawić krzyżyk. Młodzi, otwarci na świat, (np ludzie z Inicjatywy Młoda Polonia)potrzebują jedynie dynamicznego lidera i troche czasu, by Polonia znów coś znaczyła w USA.
  • 2009-04-01 20:15 | chuck u. farlie

    Re: PGR Jackowo

    niezła cepelia na tym zdjęciu powyżej. kumbel, który był w NY mówił, że tamtejsi Polacy zatrzymali się w latach 80-tych. poza tym z reguły tak jest, że emigrują Ci, którym w Polsce się nie układało. nie tylko tacy ludzie ale spora część to właśnie Ci, którzy tu nic nie osiągnęli i chcieli swoje życie poukładać za granicą. to samo widziałem w Londku. nazjeżdżało się ludzi, którzy nawet 'maj nejm is franek' nie umieli powiedzieć, a potem lądowali pod Victoria Station.
  • 2009-04-01 22:35 | in

    Bzdura!

    Polacy w Ameryce sa tacy sami jak kazdy inny narod. Czesc z nich sie asymiluje, czesc osiaga sukcesy a czesc porazki. Mamy polskie spklepy, tak jak arabowie arabskie, wlosi wloskie a chinczycy chinskie.
    Tylko ktos kto nie wie o czym pisac biegnie i wybiera temat "jaka wredna ta Polonia" - bo facet chcial fungdacji na zecz nosorozca a nie naszych rodakow. Wlasnie miliony nie polakow zaklada nie-narowdowe fundacje.....
    Wlosi nie placza nad tym ze sa kojarzeni z pizza i pasta, a grecy ze z baranem i feta - jak my z pierogami i paczkamy. Cieszmy sie z tego ze mamy jeszcze jakies symbole narodowe i zywieniowe.
    Bo jestesmy narodem z tradycja i powinnismy byc z tego dumnie, a nie pisac takie kretynskie artykuly.
    Jeste w USA i nie wstydze sie bycia polakiem i zycze tego rowniez autorowi artykulu
  • 2009-04-02 02:23 | prawda

    Ty chłopie chyba czytałeś inny artykuł albo nic z niego nie zrozumiałes...
  • 2009-04-02 03:06 | imigrant

    Mniej tu byków, niż w poprzednim, niesłychanie niechlujnym artykule o chicagowskiej Polonii, ale Zygmunta Dyrkacza, właściciela teatru Chopina, TRZEBA przeprosić za przekręcenie mu i imienia, i nazwiska (w wywiadzie jest wymieniony jako Zdzisław Derkacz)
  • 2009-04-02 09:37 | Marian Oziewicz

    Swietny komentarz nr 1! Autor nmarzeka na "skansen polonijny" wbrew faktom: jeśli Polacy nie głosują na 'swoich', a na odpowiednich wśród Amarykanów, to znaczy, że mentalnie nie siedzą w Jackowie. A szacunek dla tradycji świadczy o tym, że nie mają kompleksów, jak autor artykułu, klóry chciałby wszystko 'znijaczyć'.
    Zestawianie Matki Boskiej oraz wozu drabiniastego w jedny m zdaniu też wskazuje na brak kultury i ignorancję: bez częściowego zróżnicowania religijnego oraz przewodnictwa Kościoła w najtrudniejszych czasach dawno Polacy zostaliby wtopieni między prawosławie, lub między protestantami.
    Utrzymanie Polonii bez wsparcia zniewolonej Ojczyzny i niszczonej agenturami komunistycznymi musi budzić wielki szcunek.
  • 2009-04-02 23:02 | Agnieszka

    Re: PGR Jackowo

    Komentarz p. Cholodeckiego pokazuje jego brak wiedzy na temat ostatnich wyborow do 5-go okrego. Lokalni analitycy i polityczni dziennikarze AMERYKANSCY bardzo dobrze ocenili kampanie Dr. Forysia i jednoglosnie uznali, ze to wlasnie Polonia najbardziej przyczynila sie do wygranej kogos z poza oslawionej "Machiny" chikagowskiej. Malo tego, frekwencja wsrod Amerykanow w okregu wyniosla okolo 12% a wsrod Poloni okolo 20%. Malo tego, po raz pierwszy od wielu lat zaistnielismy politycznie i o tym tez bylo glosno w amerykanskich mediach.
    A w Polskich mediach mamy co powyzej - brak slow.
    Od czegos trzeba zaczac, mili Panstwo. Pracowac konsekwentnie a nie w porywach i potem zwalac na "polonusow", swoje zranione, chore ambicje. Nikomu sie w tym kraju (USA) nic od tak nie nalezy ale mozna tu na wszystko zapracowac.
    A tak na marginesie to skad ta nagonka na polskie Chicago? Bo nie glosujemy na PO? Bo od lat nie jest uporzadkowana sprawa emerytur i ludzie sa po prostu okradani? Bo p. minister Czuma chce udowodnic jaki to on poszkodowany bo musial takie "malpy" oszukiwac? Bo p. Niesiolowski nie chce miec sprawy o oszczerstwo?
    Serdeczne i szczere pozdrowienia dla wszystkich rodakow z Chicago i okolic!!
  • 2009-04-02 23:37 | Agnieszka

    Re: PGR Jackowo

    "Zdzisław Derkacz ma Teatr Chopina" ma tyle zwiazku z faktami - to p. ZYGMUNT DYRKACZ jest wlascicielem i dyrektorem Teatru Chopina - co ten artykul ma sie do rzeczywistosci Polonii w Chicago (choc troszke lepszy i bardziej profesjonalny niz ostatnie bzdury w "Ni malp, ni orlow").
  • 2009-04-03 05:12 | Felony

    Oj Agnieszko, to że o Forysiu było głośno w Amerykańskich mediach to pierwsze słyszę, bo nic o nim nie było poza jednym zdaniem po wyborach. Foryś przegrał bo nie zagłosowało 80% polaków w okręgu, ze czego tu się cieszyć że 20% Polaków się pokazało? Więcej by wyszło i by wygrał, proste.
  • 2009-04-03 05:25 | graga05

    Mieszkam w Ameryce, chociaz nie w Chicago. Polacy sa tacy siacy i owacy. Zarowno w kraju jak i za granica. Kolejne pokolenia, kiedy sie wyksztalca wtapiaja sie w amerykanskosc i dlaczego maja glosowac na Polaka? Sprawy, ktore go interesuja to podatki, opieka zdrowotna, szkolnictwo.... azeby dobrze reprezentowac interesy wyborcow w kongresie , nie trzeba byc Polakiem, natomiast trzeba miec inne przymioty.
    Kiedy to w koncu przestanie sie mowic o jakis mitycznych milionach Polakow w Usa, czy chociazby osob pochodzenia polskiego. Wbrew temu co pisze autor nic takiego nie pokazal spis 2000r. Tak samo skad to przeswiadczenie, ze Polaka uwaza sie za glupiego robola, albo, ze wstydzimy sie przyznawac do polskosci, bo sie z nas smieja. Takie mam wrazenie, ze dziennikarz siedzi na stolku w Warszawie i opowiada takie stare kawalki.
  • 2009-04-03 14:55 | matr

    tacy własnie jesteśmy jako naród;

    Ucze sie i pracuje w UK i o tutejszej Polonii moge powiedzieć tyle: zaścianek, kompleksy, zawiść, dewotyzm-spaczony katolicyzm, bandy 'dresiarzy' i 'panów Marianów z wąsem', podziały i brak checi integracji czu choćby używania słów typu 'dziekuje, przepraszam, prosze'; Jako znający jezyk ang. na początku zaoferowałem swoją pomoc w tłumaczeniach itp za darmo (!!!) ale postawa Polaków wobec mnie, jako 'darmowego frajera', zero wdzieczności 'bo przecież im sie należy', szybko mnie zniecheciła; oczywiście są wyjątki, ale jest to może 15-20% Polaków;
    myśle, że jest dużo prawdy w artykule o Polakach jako takich;
  • 2009-04-03 20:21 | Rudy z Belmontu

    Jaka nagonka? to ze sie pisze o Chicago i problemach polonusow to chyba dobrze, wreszcie nas dostrzegaja w Polsce i to nie dlatego, ze zbieraja kase na karetke pogotowia czy dom dziecka. A co do pana Forysia, to jakos nic nie slyszalem w mediach chicagowskich o jego starcie w wyborach, poza krotka wzmianka, wiec nie wiem skad te info...
  • 2009-04-03 20:51 | Tom

    Re: PGR Jackowo

    Nic dodac, nic ujac. Chicagowska Polonia jest tak zniechecajaca, ze nawet nie zadalem sobie trudu odszukac "tych teatrow". Gdzies dalej przypominam sobie Piotra Skarge porownujacego Polske do tonacego statku przez brak zgodnosci ideowej. Teraz jeszcze do jego slow dodalbym, ze przez setki lat Polacy sa nieedukowani. I jesli kogos dziwi Polonia w Chicago to zdaj sobie sprawe, ze tak widzi Europa Polske. Nie nie mow, ze cie to nie obchodzi, popatrz na siebie i swoj kraj krytycznie
  • 2009-04-04 05:02 | Janko muzykant

    PGR i Jarek Choldecki

    Niezle...Jarek Choldecki wypowiada sie o Polonii w Chicago. O czym miala byc ta rozmowa? O Jackowie? O Chicago? O Polonii Chicagowskiej? Wyszedl z tego kogel-mogel ktory ani kupy ani d... jak mowi powiedzenie sie nie trzyma.

    Nie moge doczekac sie kiedy odezwa sie osoby ktore Jarka znaly kiedy wlasnie tutaj mieszkal. Co robil i czemu musial z Chicago uciekac. Wlasnie tak - uciekac. Zona i dzieci zostaly a on musial dac dyla bo grunt pod nogami zaczal mu sie palic. Teraz, zza wielkiej wody daje dobre rady "Polaczkom z Chicago".

    Co do Filipowskiego to nie jest Polakiem. Urodzil sie w 1950 roku w Chicago. Nie przecze moze czuc sie Polakiem bo ma przeciez polska krew ale technicznie jest Amerykaninem.. Domyslam sie ze zamiast sponsorowac pomysly Jarka zajal sie ochrona nosorozcow i dlatego mu podpadl. Dlugo mozna by pisac o dzialanosci J. Ch. w latach 80-tych i 90-tych w Chicago. Ale poczekajmy na inne wypowiedzi ludzi z Chicago ktore prowadzily takie czy inne interesy z Jarkiem Cholodeckim.

    Szkoda ze Polityka ktora uwazam za dobra gazete nie pokusila sie sprawdzenie przeszlosci osoby ktora udziela im wywiadu. A sam tytul artykulu to juz tylko swiadczy o poziomie jego autora. Ja osobiscie wole PGR-owskie Chicago niz jego Warszawe. Na marginesie - powodzi mi se dobrze, mowie dobrze po angielsku, nie zapomnialem polskiego i nigdy nie wrocilbym do Polski kraju malych, zakompleksionych ludkow.
  • 2009-04-04 06:59 | Hanka

    Re: PGR Jackowo

    Bardzo trafne spostrzezenia, ale krytyka naszej wspolnoty z Chicago jest moze troche za ostra, albowiem sugeruje ze to tylko problem nas "Polonusow" tylko z tego miasta.
    Nie mieszkam w Chicago, ani nawet w USA, ale mam wrazenie z obserwacji innych polnocnoamerykanskich skupisk polonijnych, ze tak po prostu formuja sie nasze skupiska na obczyznie.
    Powinno byc o wiele lepiej, tak - powinnismy byc solidarni, uczynni wobec rodakow i przede wszystkim dzialac efektywnie na gruncie politycznym.
    Niestety, nasz problem wizerunkowy ma solidne zaplecze historyczne. Jeszcze w dziewietnastym wieku Woodsworth pisal o Polakach jako zlodziejach, i pomimo ze wielu bylo uczciwymi i wyksztalconymi ludzmi, w wiekrzosci losem polskich emigrantow byl smutek, nieufnosc nowych ojczyzn, bieda i tesknota.
    Po wojnie, uznawani bylismy tak czy inaczej za "commies", wiec wielu uzdolnionych Polakow nie otrzymywala uznania na jakie zaslugiwali. To dotyczylo niestety w szczegolnosci Anglii i bardzo czesto Kanady. Dzielna pani generalowa Wanda Stachiewicz podjela sie pracy jako pomoc domowa w czasie kiedy panie z powojennego wojskowego millieu Montrealu nie pokusily sie o pomoc w znalezieniu troche bardziej solidnego zatrudnienia dla generalowej. Postawia tej dzielnej kobiety prawdopodobnie pomogla odzyskac poczucie godnosci wspolrodaczkom w warunkach ekonomicznego i politycznego kryzysu.
    Ksenofobia byla chyba tez powodem, ze prawie 50 lat zajely starania w Anglii na rzecz budowy pomnika ku pamieci polskiego lotnika, bohatera kanadyjskiego, A. C. Mynarski'ego, ktory za swoje bohaterstwo zostal nagrodzony w Kanadzie Krzyzem Viktorii.

    Nie potepialabym tez wspomnianego dentysty, ktory dla biznesu zmienil nazwisko.
    Szczerze mowiac, po 25-ciu latach "na obczyznie" nabralam przekonania ze powinnam byla tez tak zrobic ze swoim szczebrzeszacym nazwiskiem, najwyzej piszac jego polska wersje tam i wtedy kiedy jest szansa ze bedzie to zauwazone przez Polakow.

    A po drugie "primo", doceniam wszelkie zbiorki na Polske i wszystko co w Polsce, ale ja sie w pelni zgadzam co do tego ze wazne sa tez biale nosorozce.
    Bo czy my juz zalatwilismy wszyskie problemy polonijne w Polonii na przyklad, zeby juz sie tym nie zajmowac? Rozumiem - po wojnie, rodzina i mojej babki wspomagala cala rodzine datkami ubioru i malych zadatkow pienieznych. To byla pomoc wysylana przez styranych robotami przymusowymi i wysilkiem emigracji Polakow. Pamietam, ze moja babka i moja matka wspominaly to zawsze z najglebsza wdziecznoscia.
    Wielu polonusow, jak sie uszczypliwie nazywamy udzielalo pomocy rodzinom w Polsce w okresie Solidarnosci i szczegolnie po stanie wojennym.
    Kilka lat temu, kiedy dowiedzialam sie ze prezydent Kwasniewski mial odwiedzic Chicago, przyszlo mi do glowy pytanie - ciekawe czy przyjechal z czyms czy po cos.
    Bo tak naprawde, po tylu latach ofiarnej pomocy jaka Polonia z US i innych krajow udzielala Polsce i Polakom, czy teraz juz 21ym wieku, kiedy nie ma juz odkurzaczy na kartki i Polska wyglada duzo lepiej niz kiedykolwiek - czy rzad Polski oferuje mlodym Polakom urodzony na obczyznie stypendia na studia w Polsce - tak jak na przyklad funduje Francja dla mlodych Francuzow urodzonych poza ojczyzna?
    Czy moglibysmy pomyslec o ufundowaniu stypendiow dla mlodych Polakow urodzonych na obczysnie na kierunkach po ktorych w ramach wdziecznosci mogliby byc w stanie wspierac czy wrecz kreowac polonijne zycie polityczne.
    Pan Lazarewicz obserwuje bardzo slusznie upadek "wujkow z Ameryki", no to moze teraz zamozni wujkowie z Polski mogliby wykazac sie inicjatywa, na przyklad na rzecz kultury czy oswiaty w osrodkach polonijnych.
    Swietny artykol, sluszne obserwacje. Dziekuje.
  • 2009-04-04 16:10 | Adalbert

    Re: panie Baczyński... czas na zmiany

    Panie redaktorze Baczyński , trzeba zastanowić się, czy pan Cezary Łazarkiewicz zbytnio nie zaniża poziomu tygodnika Polityka. Sam tytuł wywiadu fałszuje obraz Jackowa, które jest częścią Ameryki , czyli kraju ludzi od pokoleń ciężko pracujących . Złośliwe zdjęcie ilustrujące wynurzenia Jarosława Chołodeckiego jest niesmaczne . Pan Chołodecki opuścił w niesławie Chicago, co jest tajemnicą poliszynela. Jak napisał red.Wąsewicz w Expressie chicagowskim "pracodawcy pana Jarosława Chołodeckiego łapią się za portfel na dźwięk tego nazwiska" . Pan Cezary przyjechał do Chicago zupełnie bezradny i prowadzony za rączkę przez tajemniczych "informatorów". Ich relacje są objawem ich frustracji.
    W tekście jest pełno błędów w angielskiej nazwie wyspy i ulicy Milwaukee , a to jest wyrazem niechlujstwa. Zamieszczone zdjęcie jest zdjęciem syna pana Chołodeckiego , a nie Jarosława itd,itd.
    Pan Chołodecki nie był żadnym "działaczem" polonijnym tylko postacią z tej beczki urojonych kombatantów Solidarności , którym się pomieszały światy i własny w tym świecie udział. Ten pan zniknął z Chicago w atmosferze skandalu i nagle zjawił się w Polsce dostając w prezencie kilka synekur, czyli posadek na których się wypoczywa, a pieniądze się dostaje za darmo. Niech Polityka prześledzi losy pana Chołodeckiego w Polsce po powrocie z Chicago , a będzie pan miał obraz "działacza" zdalnie zmieniającego prace i miejsca pobytu. Uwagi pana Chołodeckiego na tematy polityczne są banalne i żenujące. Dlaczego pan Łazarkiewicz obraża Jackowo, jako kolejny Niesiołowski , to pozostanie tajemnicą ? Polskie media nie pomagają emigrantom , więc niech się od nich odczepią, albo niech piszą życzliwie jako o grupie ludzi dzielnych i zdanych tylko na siebie.
    Jak do tej pory to strumień pomocy szedł z Jackowa do Polski, a nie odwrotnie.
    O co chodzi panie Cezary Łazarkiewicz ? Czy pan jest szlachetnie urodzony ? Czy określenie "PGR Jackowo" ma sens jako skrót myślowy ?
  • 2009-04-04 17:17 | staś fasola

    Re: PGR Jackowo

    wiem, że p.Chołodecki do końca nie jest wiarygodna osoba bo sam popadł w tarapaty posilając sie ucieczka nad Wisłe.Prowadził program radiowy i to nie jeden, wyglądało że chłopina sprytny i "inteligentny",od tzw.łat /środek płatniczy/ na piknikach organizowanych wiadomo w jakim celu, ale jednak system był silniejszy od niego samego. Kilka uwag może być trafnych nt. poloni, aczkolwiek zawsze są uwagi czy opinie. Byłem tam zbyt długo i o wiele za długo,mam więc wyrobiony pogląd.
    A jeśli dr.Forys startował do tak ważnych wyborów to znałem go tylko z radia Czumy obecnego prezia od spraw wewnętrznych. No więc skoro radio reklamuje salceson, więc z czym wystartował Foryś.
    A z tymi doktorami to jest tak, że pod czyim szyldem wielu "doktorów" praktykowało i praktykuje dalej w słynnym Chicao i przedmieściach. A co do fotki cepeliowskiej, to trzeba byc dumnym, że Polacy w Chicago a szczególnie młodzież, zawsze manifestowały swój patriotyzm.
    A samo Jackowo, okrutnie podupadło, została tam tylko centrala Polameru od paczek i dolarów a nadto delikatesy Kurowskiego gdzie smaczna kiełbasa w połączeniu z chlebem sprzedaje się dalej. Jak na wsi i to prawda bolesna, bo to było kiedyś serce Poloni nawet w USA. Ale jest co jest, a sam prezio KPA po prostu chłopina bez haryzmy nie zbuduje autorytetu Poloni.
    Warto by było zasięgnąć autorowi artykułu wywiadu z Janem Fijorem piszącym dla Polityki.
    Pozdrawiam.
  • 2009-04-04 20:23 | Marzena

    Re: ...niezręczności ciąg dalszy

    @ Adalbert , ...redaktor Polityki nazywa się Łazarewicz, a nie Łazarkiewicz. Jednak pan Łazarewicz także przekręcił nazwisko "polskiego milionera" właściciela firmy softwerowej.
    Sam wybór rozmówcy tego wywiadu podważył cel tego wywiadu, który, miejmy nadzieję, miał objaśnić czytelnikom zawiłości życia emigrantów. Kombatanci Solidarności są takimi samymi nieudacznikami jak reszta populacji i niczym nie różnią się od innych narodowości.
    Rozmówca okazał się "cienkim Bolkiem" sprzedającym Polityce banały i frazesy oczekiwane w mediach komercyjnych. Miejmy nadzieję że Polityka wzniesie się ponad te bzdury.
  • 2009-04-05 00:18 | zenon123

    Re: PGR Jackowo

    Panie Baczynski, panie Lazarkiewicz apeluje skonczcie to dziadostwo!!! Czy zdajecie sobie sprawe ze szkalujecie obywateli amerykanskich polskiego pochodzenia. Amerykanie przeczuleni sa na punkcie wlasnego image'u. Boli nas nieprawda o polskich obozach - amerykanow bola opisy jednego z najpiekniejszych miast kraju Chicago.
  • 2009-04-05 05:04 | karul

    Po raz ktorys zapytam -

    dlaczego polscy ludzie mieszkajacy w Chicago czy w Toronto (moje miasto) maja byc lepsi od tych, ktorzy zostali w Warszawie i pisza dla Polityki, na przyklad?

    Ta sama mentalnosc, to same chlopskie pochodzenie, te same gusly i zabobony. No i wszystkiemu winna oczywiscie PZPR.
  • 2009-04-05 16:53 | kasiaes

    Jestem świeżą emigrantką. Trochę jednak wcześniej pracowałam w Stanach i mogłam patrzeć na ludzi z różnych grup społecznych. Stany poza paroma wiekimi metropoliami są dla mnie krajem bardzo prowincjonalnym, nie mniej niż Polska. Nie wydaje mi się, żeby Polonia od tego ogólnego prowincjonalizmu odsatawała.
    W środowisku amerykańskim, z którym ja się zetknęłam, Polacy uważani są za roboli, ale solidnych, jak Meksykanie. Polskie "comfort food" też się ceni.
  • 2009-04-06 03:31 | Allan, Illinois

    Prawda w oczy kole ale nawet najgorsza jest lepsza od klamstwa pani Marzeno
  • 2009-04-06 16:22 | lk

    Re: PGR Jackowo

    "Amerykanie śmieją się patrząc na Jackowo, bo ono jest takie przaśne i niepasujące do XXI w. "
    Amerykanow nie interesuje to jak wyglada polska dzielnica. Przwdopodobnie dla Amerykanow dzielnica Polsa, Chinska, Indyjska, Wloska niczym sie nie roznia. Ja podziwiam ludzi ktorzy wyjechali do stanow i potrafili miec tyle sily zeby wspierac nierobow w Polsce. To nie chec poznawania swiata wywlekla naszych rodakow do stanow ... Nasza historia daje duzo do myslenia....
  • 2009-04-07 09:01 | kris

    Historią i martyrologią naszego narodu nie można wszystkiego tłumaczyć. Irladczycy czy Chińczycy też mieli swoje przejścia, które zmusiły ich do wyjazdu za wielka wodę a mimo to potrafili się zjednoczyć i zadbać o swój wizerunek jak należy. To o czym Pan Chołodecki mówi nazywa się polactwo lub po prostu polskie piekło czyli coś do czego w heimacie można sie przyzwyczaić ale w Stanach (dzięki szokowi kulturowemu) przybiera na sile i staje sie nie do zniesienia. Polak Polakowi na obczyźnie wilkiem i to jest dziwne a raczej przerażające.
  • 2009-04-07 14:11 | Guru-one

    Czy "Polityki" nie stać na korektora ?

    Dlaczego Polish i Irish jokes napisano w tym artukule z małej litery?
    Ktoś wie?
  • 2009-04-07 18:53 | Zygmunt

    Re: PGR Jackowo

    @ Janko muzykant, Adalbert, staś fasola
    Ciekawe jest to że posługujecie się informacjami starych, nieżyjących ubeków jak Wierzewski, no i kiedy słowa Wąsewicza używacie to wiadomo że mało wiecie o czym piszecie. Stacja 750 AM, z której Jarek kupował ponoć całą dobę czasową, była kupiona poprzez firmę Azjatycką która nie miała Polskich programów etnicznych w swoich planach. Jarek zadecydował zainwestować w radio w Polsce bo nie było dobrych opcji w Chicago po tym jak FCC pozwoliło firmą mieć więcej niż jedną stacje FM i AM w jednym mieście po 1992 roku. Zmiana FCC spowodowała że koszty stacji radiowych skoczyły w Chicago o setki procent. To cała historia, oczywiście osoby jak Wierzewski i inni robili sobie z tego co chcieli i wy Panowie sobie to powtarzacie, bo fakty są dość dla was nie przyjemne. I kiedy Chołodecki nie był działaczem Polonijnym to chyba działaczy Polonijnych nie ma i nie było. Jarek, pamiętamy ciebie i brakuje nam twojej normalności, inteligenci i mówienia prawdy.
  • 2009-04-07 23:16 | Maianna

    Re: Do Zygmunta od Marianny

    @Zygmunt , ty chyba jeste jednym z tych studentów Palikota, albo jego emerytem , który wpłacał na jego konto wyborcze "własne" pieniądze. Tak jak ich pieniądze były Palikota, tak Chołodecki "inwestował "własne" pieniądze w stacje radiowe w Polsce? Chyba kpisz. On był goły i wesoły, jeżeli jego żona szukała pracy u biskupa za $1.50 na godzinę , o czym on sam pisze . Jako gadająca głowa u kogoś w radiu nie zarobisz wiele.
    Jak wiesz jest prawda i jest prawda sądowa , taką to "prawdę" uzyskał Palikot i sprawę Palikota umorzono. Zygmunt daj sobie spokój z Chołodeckim. Redaktor Wąsewicz wie co pisze w Exspresie chicagowskim.
  • 2009-04-08 20:29 | Zygmunt

    Pan Wąsewicz odgrywa role Polonijnego skandalistę, przecież nazwa "Express" była wybrana z oczywistego powodu. Nie piszę to jako krytykę, bo ktoś zawsze taką role będzie odgrywał, ale zanim ktoś się na takim piśmie powoła to powinien o tym być świadom. To co piszą w National Enquirer jest ciekawe, ale rzadko prawdą. Akurat znam okoliczności wyjazdu Jarka z Ameryki i nie ma i nie było (niestety dla was) żadnego skandalu.

    Co do Pana Wąsewicza to w Expresie pisał o kochankach Jana Pawla II (kiedy się nie mylę) i bronił i broni Edwarda Mazura jak nikt inny. O Obamie napisał artykuł pod tytułem "ĆPUN NA PREZYDENTA?", pisał następująco o Robert Kennedy "RFK doskonale wiedział, iż Oswald jest człowiekiem, którego zadaniem było prowadzenie tajnej wojny z ... Castro! A po jego aresztowaniu, Robert natychmiast zorientował się, że sekretne działania skierowane przeciwko komunistom były powiązane ze spiskiem, mającym na celu zabicie prezydenta."
  • 2009-04-09 03:14 | Strach sie bac

    Re: PGR Jackowo

    Panie Jarku,
    Lata zacieraja fakty, wlasnych przezyc i cudzych dokonan. nie widzialem zadnego biskupa podjezdzajacego pod stacje Shella i ofiarujacego 1.5 na godzine, a wogole od kiedy biskupi zatrudniaja do pracy?? Nie Zdzislaw, a Zygmunt Derkacz - postac bardzo ciekawa. Dr. Forysia motywacja do udzialu w wyborach po zachecie Blagojevica, byla najprawdopodobniej finansowa w nadziei skasowania zebranych funduszy jako dochodu /dozwolona praktyka/ aby pokryc wlasne dlugi. Krecenie filmow dla doroslych i myszkowanie po prywatnych pokojach wlascicieli w czasie imprez to prawdziwe pasje tego pana dr.
    Ale jaki kraj taka emigracja. Jackowo - matecznik gdzie mozna spotkac i pijaczkow, i panie w chustkach z plastikowymi torbami, a przede wszystkim masa ciezko pracujacych ludzi. Jednym sie nie udalo i wyjechali jak p. Cholodecki, innym sie nie udalo ale potem sie udalo i uciekli na stanowiska w kraju jak p. Czuma. Inni jak obecny konsul RP kompromituja sie nieznajomoscia jezyka angielskiego. Mozna Polakom mieszkajacym w metropilii chicagowskiej nawrzucac od malpiarni, PGR-ow jesli tylko poprawi to samopoczucie tych co w kraju. Jest to miejsce takie jak kazde inne, daje mozliwosci ciezkiej pracy, wyzszego standardu zycia i dla tych co przyjechali bo byli bez pracy i tych co chca rozwijac sie naukowo w kazdej dziedzinie.
    Jest to moze Polska B lamana przez C taki Ciechanow, Kock, Sandomierz, Walbrzych /nie obrazajac tym miejscowosci i mieszkancow/ ale z perspektywami osobistego rozwoju na przyszlosc . A jednoczesnie bliskosc autentycznie duzego swiatowego miasta daje mozliwosc korzystania z tego na codzien to miasto oferuje.
    Napluc zawsze latwo, ale wypracowac polityke wspolpracy dla dobra kraju, Polakow na obczyznie to juz temat nie do ugryzienia. dowodem tego jest polityka personalna MSZ-tu przysylajaca od kilkudziesieciu lat na placowke do Chicago jakies spady personalne, i lokalna polityka polonijnych organizacji promujacym podobne indywidua. Ciekawe ze tygodnik Polityka zaczal brac w tym udzial, szkoda. Czytajac The Economist nie znajduje tak nie wywazonych opinni, wiec moze warto troche popracowac tak aby takie artykuly informowaly, budowaly, a nie jatrzyly i wpisywaly sie w obraz wozu konnego powozonego przez babiny w chustach zdjecia jakie z luboscia prezentuja media typu Chicago Tribune, NYT