Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Muza chce spać!

(47)
W Polsce kultura zwana wysoką rozkwita do godziny 16, a po 19 układa się już do snu. Większość instytucji zajmujących się sztuką nie zauważyła, że zmienił się ustrój i styl życia rodaków.
  • 2009-04-07 23:39 | Redakcja

    ZAPRASZAMY DO DYSKUSJI

    W Polsce kultura zwana wysoką rozkwita do godziny 16, a po 19 układa się już do snu. Większość instytucji zajmujących się sztuką nie zauważyła, że zmienił się ustrój i styl życia rodaków.

    Czy nie czują się Państwo odcięci od oficjalnej oferty kulturalnej, bo zbyt wcześnie zamykane są podwoje takich miejsc jak teatry, muzea czy opery?

    Czekamy na Państwa opinie!
  • 2009-04-08 09:21 | m

    W moim mieście Grudziądzu kultura nie istnieje!

    Aktorzy wyjechali teatr zamknięto i tyle. Na niedziele tylko kościół zostaje :I
  • 2009-04-08 10:01 | Kalina16

    Pracuje od godz. 8-ej do 16-ej, wiec siłą rzeczy nie dla mnie muzea w tygodniu. W związku z tym pozostaja jedynie weekendy, które raczej wolałabym przeznaczac na wycieczki za miasto. To celowo przesadne widzenie, bo do muzeów chodze, chce, a nawet musze, skoro jestem muzealniczka, ale robie to w godzinach pracy, co w moim przypadku jest oczywiste, ale w przypadku urzedniczki na poczcie niekoniecznie. Obecny stan ma jednak swoje dobre strony (tu kamyczek do ogródka autora tekstu). Wystawy najlepiej oglada sie, kiedy nikogo procz nas nie ma. O tym marzy kazdy muzealnik i wielbiciel sztuki. Oglądanie wystaw w tlumie nie ma najmniejszego sensu, bo nic sie nie zobaczy, a rozgardiasz uniemozliwi jakakolwiek refleksję. I dlatego tzw. Noc w Muzeum ma znaczenie dokladnie takie, jak karuzela na Bielanach co niedziela, i nie łudźmy sie, ze ktokolwiek cokolwiek skorzysta z tego, co owe muzea proponuja naprawde. A ze ludziska wala jak w dym...ma to dokladnie takie znaczenie jak tzw. ogladalność programow telewizyjnych, gdzie najgorszy chlam ma najliczniejsza widownie. A wracajac do organizacji pracy w muzeum: kiedys, dawno temu, był, jak pamietam, inny rytm pracy. Co najmniej dwa dni w tygodniu muzea otwarte byly w godz. 14-19. I warto byloby do tego wrócić mimo protestów pracowników obsługi sal, którzy bynajmniej nie lubią pracowac w godzinach, kiedy rodziny ich najbardziej potrzebuja:)))
  • 2009-04-08 10:06 | Gostek P.

    Akurat teatr na godz. 19:00 nie jest tragiczny, ale i tak nie zdążyłbym do domu. Od domu do pracy mam ok 40 min. (tramwajem). Jeśli nawet się urwę troszkę wcześniej i wyjdę np. o 16:50, to w domu (realnie) będę o 17:45. Do teatru następne 40 min., co zostawia samego pobytu w domu ok. pół godziny - trochę mało, żeby spokojnie zjeść, przebrać się i wyjść.
    20:00 z kolei robi się późno, ale 19:30?
  • 2009-04-08 10:10 | Gostek P.

    Natomiast koncerty na 17:00 to zdarzają się raczej tylko na festiwalach - liczba imprez uniemożliwia, żeby wszystkie koncerty były o 19:00, bo festiwal musiałby trwać miesiąc. Tak samo jest na Warszawskiej Jesieni. Jeśli jestem melomanem, to przeważnie o festiwalu wiem wcześniej i na dany dzień mogę sobie wziąć pół dnia urlopu, albo umówić się, że akurat dziś wychodzę wcześniej. Chyba w większości przypadków idzie się dogadać z przełożonym (nie mówię o specyficznej pracy typu dyżur w szpitalu itp.)
  • 2009-04-08 12:08 | arystotes

    Myślę, że autor tego artykułu chciałby żeby wszystkie muzea i teatry oraz festiwale odbywały się w dniach i godzinach, które jemu najbardziej by odpowiadały czyli od 20.00. Należałoby wtedy szkoły, które są również żywo zainteresowane programem kulturalnym otwierać popołudniu, bo przecież jaki nauczyciel (o uczniach nie wspominając) zdobyłby się na ambitny plan wyjścia do przybytku kultury po godzinach pracy? Nie oszukujmy się, ale w tygodniu takie jednostki kultury jak muzea są dla szkół (wiem, bo pracuję w muzeum) - głównie one tworzą frekwencje od pn. do pt. Pozostała rzesza ludu ciężko pracującego jeśli nie ma ochoty przyjść w dni wolne od pracy do teatru czy muzeum to w tygodniu nie spodziewajmy się, że będzie pragnął ukulturalnić się! Dla prawdziwych miłośników, którejś z Muz czas zawsze się znajdzie mimo oferty, która nie zaczyna się po godzinie 20.00
  • 2009-04-08 12:58 | juta

    Re: Muza chce spać!

    Świetna refleksja nad misją telewizji publicznej!
    Chciałabym też napisać o miłym zaskoczeniu jakiego doznałam kupując bilet do jednego z muzeów w Geteborgu, kiedy za równowartość 15 zł. otrzymałam całoroczny(!) bilet gwarantujący wstęp do pięciu muzeów tego miasta. Pomysł godny naśladowania.
    Pozrawiam.
  • 2009-04-08 15:42 | Ruda

    Re: Muza chce spać!

    W pełni zgadzam się z osobą proponującą aby muzea były otwarte "na zmiany" - czy nie można wyznaczyć dni, kiedy będą otwarte do późniejszej pory?
    Ciężko mi też uwierzyć że nasze "jednostki kultury" są aż tak oblężone przez szkoły, że nie można godzin otwarcia przesunąć! A Arystotes jak sam stwierdził pracuje w muzeum, więc do 16tej i nie ma bladego pojęcia o godzinach pracy w firmie prywatnej.

    Zasadniczo, sądzę, że warto znaleźć złoty środek - np. właśnie zróżnicowane godziny otwarcia/spektakli/seansów w tygodniu. Co do telewizji publicznej, poddałam się już dawno - w świetle zalewu kiczu i chłamu, nie pozostaje nic innego jak usiąść i płakać, ewentulanie dziękować różnym wydawnictwom za ambitne serie kinowe i teatralne na DVD.
  • 2009-04-08 19:44 | El-Ka

    Re: Muza chce spać!

    Przedstawienie teatralne o godz. 19 nie jest złe. Do teatru chodzą nie tylko ludzie z Warszawy. Jesli spektakl konczy sie np. o 22.30. to w domu jestem ok. 24. Zanim sie zbiorę do snu, jest pierwsza. A rano trzeba wstawać do pracy na 7.30.
  • 2009-04-09 05:08 | Agatha King

    Re: Muza chce spać!

    Polityka jak zwykle dworuje sobie z Polakow !!! Wstyd Panowie/Panie...jak mozna pisac o kulturze w odniesieniu tylko do 'mas pracujacych' u Was w tych lewackich glowkach nie zaszla zasadnicza zmiana....mimo iz to na 'waszych' szpaltach juz komunizmu 'ni sladu'...aj ajaj !!!
  • 2009-04-09 10:04 | jjawor

    Droga Agatho.... może Pani post, to pewna prowokacja, ale bo też siedzi Pani w domu i nie pracuje, ale tak się składa, że większość dorosłych Polaków należy do owych 'mas' (a pal licho nazewnictwo). Czepianie się słówek bez odniesienia do meritum artykułu, to też dowód na skostnienie kulturowe.
  • 2009-04-09 14:52 | daniella

    Re: Muza chce spać!

    Nie mieszkam w Polsce, ale przyznam,ze za kazdym razem kiedy odwiedzam ojczyzne zawsze sprawdzam co dzieje sie w swiecie kultury. Muzea zamkniete o 16 to wielka przesada. Ciekawa jestem jaka jest frekwencja odwiedzajacych? Znaczaca wiekszosc narodowych galerii w Londynie jest zamykana o 18.00, w tym, ze np. Tate w pierwszy piatek miesiaca jest otwarte do 22.00, National Gallery w piatki do 21.00, Victoria & Albert w kazdy piatek do 22.00, itd. Wiec, jesli polska kultura i szuka ma sie rozwijac, muzea i galerie powinny zachowac pewien standard nie tylko Europejski, ale i swiatowy. Dac szanse rodakom, aby ksztaltowac swiadomosc kulturalna!! Jesli to sie nie zmieni, poziom wiedzy naszego spoleczenstwa o sztuce i kulturze narodowej moze byc bardzo niski.
  • 2009-04-09 22:27 | Anna Mierzyńska

    Bardzo dziękuję panu Pietrasikowi za ten artykuł. Do tej pory miałam wrażenie, że to może ja mam zbyt wysokie wymagania odnośnie godzin pracy placówek kulturalnych. Dzięki artykułowi poczułam, że nie tylko mi taka sytuacja przeszkadza.
    Od jakiegos czasu podróżuję po Polsce i w czasie tych wypraw staram się odwiedzać ciekawsze muzea. I tu zaczyna się problem. Jeszcze przed wyjazdem sprawdzam godziny otwarcia każdej placówki i często nie mogę uwierzyć własnym oczom. Muzea w mniejszych miejscowościach bardzo często otwarte są zaledwie do godz. 15, nawet w turystycznym szczycie, czyli podczas wakacji. Zdarzają się również placówki zamykane o godz.13, co jest już chyba szczytem absurdu. Poza tym muzea nie pracują w poniedziałki, biada więc, jeśłi trasa podróży tak się ułoży,że właśnie w poniedziałek jestem w mieście z interesującymi ekspozycjami - nie mam najmniejszych szans na ich zobaczenie. Szkoda, bo często właśnie niewielkie, ale wyspecjalizowane muzea mają bardzo ciekawe eksponaty do pokazania. W takich muzeach mało jest ludzi (tylko ci, którzy wstrzelili się w godziny otwarcia), za to zdarzają się kustosze z ogromną wiedzą i pasją, a rozmowa z nimi bywa ciekawsza niż oglądanie ekspozycji.
    Oczywiście o wieczorze spędzonym na zwiedzaniu np. zamku można tylko pomarzyć. Może byłoby romantycznie, może niesamowicie, ale cóż, skoro wszystko jest zamknięte...
    Czy to się może kiedyś zmienić? Nie wierzę. Chyba że sprywatyzujemy wszystkie zabytki :-)
  • 2009-04-10 08:48 | zb21

    Re: Muza chce spać!

    Mieszkam poza Polska, przyjezdzam z rodzina na wakacje, do Wroclawia. Zawsze chcialbym pojsc do teatru, filharmonii, z dziecmi do Teatru Lalek. Ale coz.... wakacje. Zawsze zamkniete, czasem 'zalapiemy' sie na jakies jedno, ostatnie przedstawienie sezonu. A szkoda. W lecie ludzie, a juz na pewno dzieci, maja wiecej czasu niz zwykle. Kultura jednak nie dla nich....
  • 2009-04-10 10:27 | kandyd czyli optymizm

    Re: Muza chce spać!

    muzea szczególnie powinny dostosować sie do zmieniającej sie rzeczywistości, niestety pracuje tam nadal kadra wychowana na archaicznych zasadach- całkowicie nie czuła na cel istnienia instytucji- Muzea zapominaja,że nie sa tylko od konserwacji przeszłości, ale maja byc dostepne dla odbiorcy. tez pracuję w muzeum- tutaj kodeks pracy jest ważniejszy niz misja muzeum. o zgrozo! i ciężko zmienic stare nawyki pielęgnowane przez lata - o 16:00 koniec pracy i wbijanie kodu. i żeby cie turysto-widzu nie korciło przyjśc o 15:30! wara! tu trzeba głebszej rewolucji- przede wszystkim w mysleniu..ale co zauważyłem- ostatnio sie to stopniowo zaczyna zmieniać...moze dlatego że nowej kadrze, młodym- chce się.
  • 2009-04-10 14:02 | jaga

    Re: Muza chce spać!

    Przykładem na to, że się da, jest Muzeum Etnograficzne w Krakowie, czynne kilka razy w tygodniu do 19, a jednego dnia do 21. http://www.etnomuzeum.eu/viewItem,praktyczne.html
  • 2009-04-10 14:17 | Eleonora

    Re: Muza chce spać!

    Myślę, że odnośnie godzin otwarcia wypowiedziały się już różne głosy. Mnie chyba najbardziej przekonuje, żeby pracowano tam na zmiany. Przy okazji byłoby więcej miejsc pracy. Dłużej otwarte, to i każdy znajdzie dobrą porę. Kto chce po dniu pracy - przyjdzie pod wieczór, kto zaś ma czas w dzień (albo daleko do domu) - przyjdzie wcześniej. Nie zapominajmy, że nie każdemu wyłącznie wieczorne imprezy odpowiadają, gdy nie ma samochodu i akurat musi po ciemku wracać sam, a zwłaszcza sama.
    Chciałam natomiast odnieść się do stresu muzealnego: o ile spokój faktycznie przydaje się przy zwiedzaniu, o tyle podejście pracowników mogłby być lepsze. Mnie zaś najbardziej doskwiera szybkość zwiedzania niektórych najpiękniejszych polskich zabytków. Zamek Ksiaż, zamek Łańcut - zbiera się grupa i szybko, szybko, z komnaty do komnaty. Długosć pobytu w każdej wyznacza tekst przewodnika. I nawet jeśli opowiada on z pasją, cóż z tego, gdy nie można ani na moment zostać w tyle, dłużej nacieszyć oczy, bo nie będzie się nic słyszało? W każdej sali przewodnik po wygłoszeniu informacji powinien pozwolić grupie choć chwilę postać i pooglądać. A może wprowadzic też indywidualne zwiedzanie po zwiedzaniu z grupą! To byłoby dla mnie cudowne. Przecież objęcie zamku w Łańcucie, jego powozowni i stajni w ponad półtorej godziny to absurd! Dobrze, że parku i ogrodów w wymienionych zamkach nie limitują czasowo.
    I kwestia zdjęć. Może słusznie nie wolno, bo nie byłoby spokoju od pstrykaczy (jestem jednym z nich). Ale wobec tego obniżmy ceny pięknych przewodników i albumów, które można kupić w tych muzeach.
    pozdrawiam,
    studentka
  • 2009-04-10 23:31 | Elżbieta

    Re: Muza chce spać!

    Autor chyba dawno nie był w Zachęcie - drzwi owszem są tam ciężkie, ale galeria otwarta jest od 12 do 20. Krakowskie Muzeum Narodowe czynne jest do 18. Spektakle w teatrach rozpoczynają się zwykle o 19 nie tylko z przyzwyczajenia, ale i dlatego, żeby widzowie mogli dotrzeć do domu komunikacją miejską. Naprawdę nie wszyscy mają samochody. Np. w Starym Teatrze "Trylogię" gra się teraz o godz. 18, jako że spektakl trwa prawie 4 godziny. A widownia pełna.
  • 2009-04-12 13:05 | lily

    oczywiscie zgadzam sie z autorem odnośnie godzin otawrcie muzeów itp. zwróciłabym uwage na fakt ze w strefie kultralnej oferowanej przez panstwo nie istnieje coś takiego jak menedzer kultury. promowaniem kultury (oprocz stolicy) zajmuje sie "pania jadzia, ksiegowa"
  • 2009-04-12 14:26 | Lars

    Re: Muza chce spać!

    Sama prawda w tym artykule. Wytypowałem kilka filmów z krakowskiej Off Camery. Z połowy musiałem zrezygnować, gdyż były wyświetlane po kilka razy, każdorazowo jednak w dni robocze przed 17.00. W rezultacie zostały mi dwie interesujące mnie produkcje, w sobotę i niedzielę. Już dawno przestałem czytać program tv, gdyż zainteresowanie kolejnym ciekawym filmem o wspomnianej północy każe wybierać między sztuką a efektywnością następnego dnia w pracy.
  • 2009-04-12 17:43 | absolwentka_UW_i_AMFC

    Re: Muza chce spać!

    Ktoś proponował złoty środek - zróżnicowane godziny otwarcia instytucji kulturalnych. To chyba najsensowniejsze rozwiązanie, choć stałe godziny różnych imprez ułatwiają spontaniczne wyjście do teatru czy na koncert (bo wie się że o danej porze coś będzie grane).

    Generalnie kultura wysoka jest dla tych, którzy mają nieco bardziej wysublimowany gust niż większość społeczeństwa. Stąd jej nazwa. A nie "popularna". Zakładanie więc, że przeciętny pracownik koncernu będzie chciał wieczorem iść do teatru/muzeum na koncert klasyczny jest grubą przesadą. Przeważnie piwo przed telewizorem społeczeństwu wystarcza.
    Winna jest temu edukacja odstawiająca na bok sztukę wysoką i zajęcia związane ze sztuką; także telewizja publiczna i nie publiczna której ofert jest 100% komercyjna. Znaczy się - chodzi to co jest chwytliwe i się łatwo sprzedaje a kultura wysoka nie jest chwytliwa i łatwo się nie sprzedaje.
    Często mam wrażenie że Polska (z różnych względów, nie wymienionych w artykule) to pustynia kulturalna. Rynek jest bardzo mały mimo że kraj ogromny.
    I myślę że przesuwanie godzin spektakli niewiele jednak pomoże.

    Co do koncertów na festiwalu Bethoveenowskim - cóż, festiwale to do siebie mają że w grafiku mają kilka koncertów dziennie i nie koniecznie chce je wszystkie o 20-tej zaprezentować (na przykład w tej samej sali :)))
    Wrzucanie więc wszystkich zagadnień godzinowych do jednego wora grozi śmiesznością...

    Tutaj potrzeba wieloletnich działań w zakresie edukacji (zajęcia w szkole z muzyki i ze sztuki w większej liczbie),
    jak również zmian w programie państwowej telewizji a nie wyścigów z telewizją komercyjną w zakresie oglądalności. Oraz większą dostępność do programów typu Mezzo, TV Kultura na platformach telewizyjnych, które także rezygnują z dodawania programów ambitniejszych do listy przez nie oferowanych.
    i może za pół wieku coś ruszy...
    choć inteligencja polska w swojej większości przez lata komunizmu a wcześniej przez zabory niestety została przetrzebiona, bądź też opuściła nasz piękny kraj. Rodzin które kultywują tradycję i kulturę i tradycję kultywowania kultury :) jest za mało. Zdecydowanie za mało. A wiele rzeczy wynosi się jednak z domu...
  • 2009-04-12 18:33 | layyla

    Re: Muza chce spać!

    Pracuję w teatrze funkcjonującym przy Centrum Kultury w jednym z wojewódzkich miast ale starającym się otwierać na publiczność, zmieniać coś w skostnieniu kulturowym - czy to przez repertuar, czy przez działania, czy godziny przedstawień. Obecnie gramy spektakle o 20.30 - wymóg przestrzeni, nietypowej zresztą, w której gramy - i okazuje się, że "robimy sobie kpiny z widza" jak to gdzieś o nas zasłyszałam. Okazuje się, że nieważne, jak bardzo sztuka jest orginalna, przyciągająca ambitnych odbiorców - "lud" na tę godzinę chodzić nie będzie!! Przecież to późno jes, po zakończeniu 2-godzinnej sztuki trudno dojechać do domu komunikacją miejską, więc dla kogo my tworzymy w ogóle?!? Trochę mi ręcę opadają słysząc, że dojazd ok. 23 jest niemożliwy i że następnego dnia trzeba rano wstać...Jak dla mnie to nie jest argument przeciwko sztuce, tylko zaciekłe bronienie się przed nią, zastawiając się własnymi przyzwyczajeniami i typowo polskim narzekaniem. Dla osób zainteresowanych takie ograniczenia nie istnieją.
    Inna sprawa, że teatry państwowe mogłyby uprzyzwoicić ceny biletów na swoje spektakle - bilet za 30 złotych to rzadkość a i to uważa się za bilet drogi - na kulturę nie chce się "masom" wydawać. Rację, niestety, ma osoba mówiąca, że narodowi wystarcza piwo przed telewizorem serwującym telenowele, teleturnieje etc...(też już dawno dawno temu poddałam się względem szukania czegoś wartościowego w szerokiej ofercie. jak coś już jest - kropla w oceanie głupoty i miernoty...).
  • 2009-04-12 21:23 | myers

    Tu Państwo znajdziecie główna przyczynę probemów związanych z kulturą: http://www.polmic.pl/forum/viewtopic.php?t=556
  • 2009-04-12 22:58 | Agnieszka

    Re: Muza chce spać!

    Kultura jest w Polsce dla niepracujących i bezdzietnych. Kiedy idziemy z dzieciakami do muzeum mój mąż nosi naszego 7-letniego syna "na barana" a ja córeczkę na rękach, bo jak stają przed obrazem, to nawet nosem nie sięgają do ramy! W muzeach w Europie są specjalne wózki dla dzieciaków, aby mogły oglądać obrazy. No i ta cisza... Kiedy zaczynamy z dzieciakami rozmawiać o tym, co widza na obrazie, a dzieciaki w ferworze emocji czasem głośno nawijają, jesteśmy upominani przez personel.
    Nie mówiąc o tym, że większość wystaw jest zorganizowana w sposób tradycyjny tzn. NUDNY, żadnej interakcji tylko bierny odbiór, żadnego kontekstu, samo dzieło.
    Chciałam pójść z dziećmi do teatru - niestety, przedstawienia dla dzieci odbywają się w dni robocze około godziny 11:00, tak, jakby do teatru tylko szkoły chodziły (tak na marginesie mój syn ze szkoły w teatrze był 1 raz), a w sobotnie popołudnie, np. na 15:00 nic nie ma.
    Sobotnio-niedzielnych poranków muzycznych też nie uświadczysz. Ani klasyki, ani jazzu, tylko w knajpie nad możem szanty spiewają, ale ile można...
    Rodzice kolegów mojego syna idą na łatwiznę - zabierają dziecko do multipleksu - są bajki, plac zabaw, pop corn i jest fun. A my nosimy nasze dzieci na rękach i zgrzytamy zębami.
  • 2009-04-14 09:48 | Kalina16

    Agnieszko, to super, ze chcecie przyzwyczajac dzieci do bywania w muzeach i ogladania dziel sztuki. Jednak bytność w muzeum wymaga pewnego stylu bycia i dobrze byloby, zeby dzieci przy okazji nabywaly i takich nawykow. Czesto spotykam na koncertach mlodych rodzicow, ktorzy zabieraja tez swoje pociechy. Dzieci sie nudza, wiec cos tam gaworza do siebie i do mamy. Nie musze tlumaczyc, ze jest to zmora dla tych, ktorzy chca posluchac muzyki, a swoje dzieci juz odchowali. Niestety, musimy jakos współzyć ze soba takze i w przybytkach kultury i sztuki:)))
  • 2009-04-16 10:15 | Adam Soćko

    Re: Muza chce spać!

    Zdziwienie i pewien niesmak wzbudził we mnie artykuł mówiący o tym jak to muzea nie zauwazają zmian społecznych i nie reagują na dynamiczne przekształcenia w oczekiwaniach odbiorców. Generalnie, co do kwestii niedostępnosci kultury mógłbym się zgodzić z autorem, jednak budowanie generalnych sądów bez rzetelnej analizy jest zbyt daleko idącym uproszczeniem. Oto dwa przykłady, że muzea jednak zauważają co się wokół dzieje i reagują - wystarczy tylko wyjrzeć poza stolicę droga Polityko. Muzeum Narodowe w Warszawie w przededniu zmian kierowniczych jest jakimś, ale chyba nie najlepszym przykładem. W Krakowie od pół roku działa pierwszy piątek miesiąca (muzeum otwarte dłużej - do 20.00 bodajże) z mysla o osobach czynnych zawodowo. Muzeum Narodowe w Poznaniu pół roku temu wydłużyło godziny otwarcia w weekend. Piątek (każdy) do 21.00, sobota i niedziela do 18.00, co może nie jest rekordem świata, ale jest zrozumiałe dla każdego, kto troche wie na czym polega zarządzanie taką instytucją. Godziny otwarcia to wydawałoby się - prosta rzecz do zmiany. I ocena że małe galeryjki jakoś mogą a Narodowe nie... - wynika z nieznajomości problemu. Przypomne tylko, że żyjemy w kraju, gdzie związki zawodowe mają wiele do powiedzenia, a w takich sprawach zasadniczo wiele. W dużych muzeach funkcjonują zakładowe układy zbiorowe i każda zasadnicza zmiana która ma swój wydźwięk związany z reorganizowaniem muzeów wymaga nie tylko woli ze strony dyrektorów (mówiąc oględnie). Moze więc dlatego nie tak łatwo przeorientować godziny otwarcia dużych instytucji. Poza tym, to prawda,że muzea w tygodniu są otwarte do 16.00, poznańskie Narodowe nawet do 15.00. Ano jest tak dlatego, że ruch osób w dni powszednie w muzeum po 14.00 jest znikomy. W piątek, kiedy poznańskie muzeum jest czynne do 21.00 też nie widać nadmiernego oblężenia. Ale ta zmiana w Poznaniu miała swoje przemyslane powody. Otwarcie muzeów w godzinach rannych i wczesnopopołudniowych wynika z ich dostosowania do młodego odbiorcy - grup szkolnych, które na szczęście coraz częściej odwiedzają takie instytucje. Może się komuś wydawać, że to wyraz skostniałości muzeów, ale jest dokładnie na odwrót. Młodzież i dzieci nie otrzymują w szkole właściwie nawet elementarnych podstaw wiedzy nie mówiąc już o wyrobieniu poczucia wrażliwości na sztukę. I to problem kluczowy. Muzea wypełniają bardzo ważną misję i jest bardzo pozytywnym symptomem to, że dbają w sposób szczególny o tego, wiernego odbiorcę. I jest to coraz częściej "miłość odwzajemniana". W dodatku akurat te grupy są stałym i pewnym dostarczycielem przychodów ze sprzedazy biletów. To rzecz niebagatelna jeśli weźmie się pod uwagę, że muzea dopłacają z przychodów własnych do kosztów trzymania obiektów w których się mieszczą. Jeśli ktoś stawia tezę, że wystarczy zmienić godziny na późniejsdze i rozwiąże to problemy z dostępnością kultury, to ślizga się po powierzchni problemu. Wystaczyłoby tylko zapytać w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego w jakim stopniu budżet w procentach zaspkaja koszty utrzymania obiektów dużych Muzeów - takich choćby jak Narodwe w Krakowie, Poznaniu, czy Warszawie by wyrobić sobie pogląd, że wydłużenie godzin otwarcia np. dla takiego Poznania w weekendy w sezonie zimowym to bardzo znaczące koszty związane z oświetleniem sześciu placówek muzealnych w śródmieściu miasta (pobór energii). To są płatności daleko większe od opłat za media w budżecie domowym i nie sposób ich w takiej instytucji nie zauważyć. Niestety więc - i tu dochodzimy do wymiaru finansowego. A przeciez żeby było dostępne - trzeba włączyć światło prawda? Niekiedy są to więc wybory - albo robimy wystawę, albo otwieramy na dłużej ekspozycje stałe i generujemy koszty (które zresztą coraz trudniej precyzyjnie skalkulować w obliczu rosnących cen i oddawania nowych energochłonnych inwestycji (np klimatyzacja).
    Wniosek mój jest więc odmienny niż Twój Redakcjo i Autorze artykułu. Kultura widzi co sie wokół niej dzieje i zmiania się jak tylko może by być bardziej dostępną. Nie pomaga jej w tym fałszywe powielanie stereotypu że muzea są skostniałymi i nieprzystającymi do rzeczywistości instytucjami. Uważam, że warto jednak wystawić naos poza stolicę i zadać sobie trud sprawdzenia rzeczywistego stanu rzeczy, a nie naginać fakty do swoich tez. Problem związany z dostępnością muzeów chyba nie jest zresztą problemem. Od kilku lat w Poznańskim Muzeum Narodowym rośnie roczna frekwencja co jest uchwytną tendencją i daje raczej podstawy do optymizmu niż marudzenia. Sądzę że wszędznie w dużych miastach jest podobnie. No i na koniec słowo wyjaśnienia moich żali - na temat stosunku mediów do instytucji kultury, a zwłaszcza muzeów mam pogląd nienajlepszy, niestety ugruntowany doświadczeniami dnia codziennego. Dlatego tak bardzo dotknął mnie artykuł Z. Pietrasika - zbyt krzywdzący tytuł!
    Mimo wszystko serdecznie pozdrawiam Redakcję
    Adam Soćko
    Zastępca Dyrektora ds. Naukowych Muzeum Narodowego w Poznaniu
  • 2009-04-22 11:49 | komestor

    Re: Muza chce spać!

    To, że instytucje kultury w Polsce są nieprzyjazne dla użytkowników (a jednak są, wbrew oburzeniu Pana Soćki), jest problemem nie tylko administracyjnym. W znacznej mierze wynika także z mentalności pracowników muzeów czy bibliotek. Pół godziny przed fajrantem siedzą oni jak na szpilkach i myślą już tylko o tym, żeby zgasić światło i wyjść. Po 15.30 w Muzeum Narodowym w Warszawie już nie tylko, że nie można kupić biletu, ale nawet jeśli się zwiedziło jedną wystawę, przejść na drugą, albo chociażby "przebiec" przez drugą część tej samej wystawy. W grudniu ub. r. udało mi się w ten sposób obejrzeć tylko połowę wystawy "Orientalizm". Na drugą połowę już mnie panie nie wpuściły, bo było "zaledwie" 20 minut do zamknięcia muzeum.
    Z podobną sytuacją miałem do czynienia w Muzeum Narodowym we Wrocławiu (listopad 2008). O 15.30 zaczęto już gasić światła i szykować się do zamknięcia placówki. Strażniczki nawet specjalnie nie ukrywały swojego rozdrażnienia, że po wpół do czwartej ktoś im jeszcze łazi. Do szatni zszedłem punktualnie o 16.00 i okazało się, że nie tylko jestem ostatnim zwiedzającym, ale także większość pracowników już wyszła. Do godziny 16 w pracy zostały tylko strażniczki z sali, którą zwiedzałem, oraz jedna szatniarka, która musiała zostać, żeby oddać mi kurtkę. Szatniarka zresztą wcale nie ukrywała, że pracownice kierowały pod moim adresem różne słowa na k. i ch. Panie Zdzisławie więc (zwracam się do Autora artykułu), o czym mowa? Ja nadal pozostaję zażenowany tym, co mnie spotkało w Muzeum Narodowym (!) we Wrocławiu.
  • 2009-04-22 17:02 | Obrońca uciśnionych ;)

    Muzy nie stać na to, aby nie spać :(

    Uwagi p. Dyrektora Muzeum Narodowego w Poznaniu są jak najbardziej prawdziwe i zasadne. Wszystko rozchodzi się nie tyle o dobrą wolę dyrekcji czy pracowników instytucji kultury, ale o pieniądze, które przydziela ministerstwo kultury.

    Tak się składa, że znam dobrze sytuację Muzeum Narodowego w Warszawie i doprawdy "czepianie" się go w obecnej chwili jest jak kopanie leżącego. MNW od ponad roku nie ma dyrektora, a przede wszystkim jest w katastrofalnej sytuacji. Jest straszliwie niedofinansowane i to do tego stopnia, że ostatnio na korytarzach wykręcono żarówki, aby oszczędzić na prądzie!

    A przecież dodatkowe godziny otwarcia, to nie tylko praca ludzi, którym się chce bądź nie (zawsze można zatrudnić kogoś bardziej dyspozycyjnego). Tu się przede wszystkim "rozchodzi" o te niewidoczne dla przeciętnego zwiedzającego koszta, jak np. oświetlenie galerii. Kto za to zapłaci? Trzebaby chyba frekwencji jak w Noc Muzeów, aby przedsięwzięcie się zwróciło...
  • 2009-04-22 21:59 | komestor

    Wykręcanie żarówek to najwyżej półśrodki. 100% oszczędności dałoby całkowite zamknięcie interesu.
    Nieprawdaż?
  • 2009-04-23 22:12 | alfredo

    Re: Muza chce spać!

    Większość komentarzy to z dużych miast, gdzie kin / multikin / jest dostatek, muzeów i galerii sztuki także.
    Dopóki jest dobrze, dopóty istnieją. A co mają powiedzieć ludzie z tzw. prowincji ? Kina - nie ma, muzeum, biblioteki także. Jest za to knajpa i kościół. Od poniedziałku do piątku nie ma popytu na tzw. kulturalne spędzenie czasu.
    Przyczyna ? Choroba cywilizacji - brak czasu. Dotyczy także dużych miast. Panowie redaktorzy są zaniepokojeni sytuacją na niwie kultury. A społeczność nie ma czasu, brak zainteresowania, lenistwo, tv, internet - po co ruszać cztery litery do jakiegoś kina ? Chyba, że TVN zrobi nachalną kampanię reklamową, promując swoje filmidła, a publika stadnie ruszy do kin na "Lejdis", "Kochaj i tańcz", czy inne tego typu bzdury, a pani dyrektor z PISFu odnotuje z satysfakcją, że kino polskie ma się dobrze.

    Ile dobrych kin upadło w Warszawie ?
  • 2009-04-24 06:44 | Jedeniks

    To miało być śmieszne? Myślę, że pracownikom MNW nie do śmiechu, bo tam wszystko zmierza właśnie do "zamknięcia interesu". Wywala się pieniądze na jakieś abstrakcyjne Muzeum Historii Polski, które zbiory to ma chyba tylko "wirtualne", a Narodowe (nie tylko w W-wie) musi wykręcać żarówki, aby dalej wegetować :/
  • 2009-04-24 11:01 | komestor

    A kto się śmieje? Absurdalna jest sytuacja, o której dyskutujemy, jak również w moim przekonaniu absurdalny jest komentowany post. Ja swoim komentarzem tylko ten absurd podkreśliłem.
  • 2009-04-24 22:42 | komestor

    Oferowanie marnej jakości usług w żadnym wypadku nie może być usprawiedliwiane niedofinansowaniem. Jeśli MNW jest czynne tylko do 16.00, a w dodatku już o 15.30 zaczynają mnie poganiać, to zarówno jako zwiedzający, jak i jako podatnik zastanawiam się, za co ja w ogóle płacę i czy to, co mi się oferuje jest w ogóle warte jakichkolwiek pieniędzy - i kółko się zamyka. Jeśli muzea chcą więcej pieniędzy, muszą najpierw zrobić wysiłek udowodnienia, że ich działalność jest potrzebna, że mają coś do dania i pokazania. Jeśli będę mógł spokojnie, bez nachalnych strażniczek na karku obejrzeć interesującą wystawę, jeśli nie będę czuł na każdym kroku, że jestem intruzem i elementem zgoła niepożądanym w "Świątyni Sztuki", wtedy lżejszą ręką sięgnę głębiej do portfela. Ale jeśli odpowiedzią muzeów na niedofinansowanie ma być wykręcanie żarówek, skracanie godzin pracy itp działania mające na celu jak najbardziej obrzydzić użytkownikom zwiedzanie i w ogóle trzymanie ludzi na jak największy dystans, to nie ma co robić szopki, tylko od razu zamknąć wszystko w cholerę, bo to i tak się będzie musiało w ten sposób skończyć.

    Niby to takie proste i oczywiste, w każdym podręczniku zarządzania o tym piszą, ale jakoś do kadry zarządzającej w naszym kraju (nie tyczy się to niestety jedynie samych muzealników) nie może to dotrzeć.
  • 2009-04-25 15:02 | komestor

    Stwierdzenie, że konsumpcja kultury wysokiej wymaga więcej wysiłku niż oglądanie seriali, jest banalne. Zawsze tak było i zawsze tak będzie. Kultura wysoka ex definitione zawsze będzie niszowa.I co w związku z tym, instytucje kultury mają machnąć ręką na tę niszę i tych, którzy w niej odnajdują swoje miejsce? Po co w ogóle takie instytucje, jak Muzeum Narodowe zostały stworzone? Chcesz powiedzieć, że ich czas przeminął? Że miały funkcjonować tylko do czasu, aż kultura popularna je po prostu wypchnie z rynku i zje? Czy może mają ograniczyć się do roli tezauryzacyjnej i jedynie gromadzić nikomu niepotrzebne, nigdy przez nikogo nie oglądane artefakty? A może jednak powinny zawalczyć o swoje miejsce w rzeczywistości społecznej?

    Wykładowcy nie wolno poprzestać na stwierdzeniu, że studenci są głupi i niepojętni. Tak samo instytucjom kultury nie wolno zbywać wszystkiego stwierdzeniem, że po pierwsze mają za mało pieniędzy, a po drugie i tak nikogo nie interesuje ich działalność, bo ludzie wolą oglądać głupie komedie.
  • 2009-04-28 12:51 | am2007

    Re: Muza chce spać!

    co do godzin otwarcia muzeów- racja. Ale z godzinami rozpoczęcia spektakli bym się nei zgodizła. Dla mnienajwiększą przeszkodą do odwiedzneia teatru w ciągu tygodnia jes właśnei zbyt późna godizna rozooczęcia. O godzinie 19.00 oczekiwałabym zakończenia spektaklu, tak aby spokojnie można było wrocić do domu komunikacją miejską, nie czekając pół godziny na odjazd. No położyć dziecko spać o rozsądnej porze.
  • 2009-04-29 11:17 | Adam Soćko

    Re: Muza chce spać!

    Szanowni Państwo, Droga Redakcjo Polityki,

    Pozwalam sobie raz jeszcze na garść informacji dziękując w pierwszej kolejności, że Polityka zechciała w ostatnim numerze dużo bardziej rzetelnie zdać sprawe z obecnego stanu rzeczy w muzeach i galeriach, które są otwarte w późniejszych godzinach. Sprawa jest naprawdę ważna! Można by jeszcze wskazac takie np. Muzeum Etnograficzne w Krakowie, które też ma dostępność jednego dnia do 21.00. Co do wyniku Zachęty - imponuje, ale tak jak pisałem, sytuacja jest niezmiernie zróżnicowana. Pamietajmy że Zacheta warszawska nie prowadzi chyba wcale zajęć edukacyjnych dla najmłodszych. Po prostu może sobie na to w stolicy pozwolić, bo robia to tam inni. Wybór otwarcia na wieczory i dorosłych jest tam zasadny i przemyślany, ale porównywanie Zachety i np. MNW to jednak znów duże uogólnienie. Zgadzam się z tym, że póki co moze nie należaloby stawiać w roli czarnej owcy MNW. Może i nie jest tam wzorowo (a szkoda, bo to najważniejsze muzeum w Polsce), ale moment zmiany dyrektora z pewnością pociągnie za sobą kolejne przemiany. Niech więc mieszkańcy stolicy patrzą z optymizmem w przyszłość! Piotr Piotrowski, ktory obejmie placówkę to tym pracoholika, seven-day-worker i persona obyta w świecie, nie chodzi spać z kurami! Pamiętajmy też że mówiąc o muzeach mówimy o bardzo, bardzo zróżnicowanych organizmach. Kilka lat temu, uswiadomiłem sobie na jednym z zebrań muzealników, że np roczny budżet takiego Muzeum w Międzyrzeczu, gdzie w sumie pracuje kilkanaście osób i gdzie ekspozycja nie zmieniła się zasadniczo od kilku dziesięcioleci - sięga wartości jaka MNP wydało w tamtym roku na produkcję jednego z katalogów, jednej z kilkunastu wystaw... A muzeum w Międyrzeczu ma np. znakomitą kolekcję portretu sarmackiego, który chyba wszyscy w Polsce lubia ogladać, bo to jak przeglądanie sie w przeszłości. Mam wrażenie, ze wielu takich placówek jak Międzyrzecz ta dyskusja zwyczajnie nie dotyczy... Jest dla nich abstraktem. Muzea to bardzo zróżnicowany swiat i źle by się stało, gdybyśmy o tym zapomnieli. W każdym razie konkluzja tego etapu dyskucji jest , moim zdaniem taka, że przynajmniej w dużych miastach idzie ku lepszemu... Jeśli akcja Polityki posłuży poprawie - chwała Jej za to.
    Doświadczenia muzeum poznańskiego od kuchni
    Nie wchodząc w szczegóły - zmiana godzin otwarcia w MN w Poznaniu zajęła nam.... włąsciwie około roku z uwgi na okolicznosci o których pisałem poprzednio. Możemożna byłoby krócej, ale chodziło też o to, by nasi pracownicy mieli czas na dyskusję i na oswojenie się z nowym. Pod tym względem wielkie muzea są nadal mało sterowalne - to prawda, ale to niczyja wina - tak jest zorganizowane prawo i nie ma sie co obrażać tylko należy robic swoje w ramach jego mozliwości i możliwości finansowaych. U nas założenie było takie - zmiana godzin ok, zwiększenie zużycia poboru energii - niestety, zwiększenie etetów - nie ma mowy. Jakoś się udało. Ale naprawdę to była znacząca operacja i kosztowała mnóstwo ludzi sporo wysiłku. Chodziło o to by przeprowadzić ja w wersji soft. Stąd uogólnienie w pierwszej diagnozei Polityki okazało sie dla mnie zwyczajnie bolesne. Poza tym, ja sie nie oburzam! Co nie znaczy, że sieczasem nie frustruję. Akurat zdaję sobie sprawę, że nie wszystkow polskich muzeach jest na najwyższym poziomie. Ale pamiętajmy gdzie my w tej Europie jesteśmy i pamiętajmy, ze żyjemy w kraju, gdzie zbiory artystyczne i zabytki ucierpiały w sposób straszliwy w czasie ostatniej wojny (a zabytki architektury - bardzo często i po wojnie!!!!. Tym bardziej trzeba - jak sądzę - szczególną troska otoczyć to co nadal stanowi spuściznę kulturową i artystyczna, wcale bogatą. Nie chodzi mi o to by nie krytykować muzeów, ale niech krytyka będzie rzeczowa i uczciawa, a wnioski konstruktywne. Pielęgnujmy nasze muzea! Cieszmy się tym co mamy! Te wielkie, ale i te malutkie (muzea). Korzystajmy z ich oferty, nawet jesli wymaga to dla nas czasem dostosowania dnia wolngo do godzin otwarcia. Ciekaw jestem, czy ogół naszego społeczeństwa zdaje sobie sprawę, że np. tylko same kolekcje sztuki średniowiecznej w MN w Warszawie i we Wrocławiu stanowią jedna z najcenniejszych w Europie! Tylko ilościowo chyba ustepuje im Kraków. Nie ma wtym najmniejszej przesady. Ilość i jakość prezentowanych w tych narodowych muzeach zabytków średniowiecznych, mówiąc delikatnie, nie ustępuje muzeom Berlina, Pragi, Norymbergi, Budapesztu... i wielu innych. a to tylko średniowiecze, tylko w dwóch - trzech muzeach! Do Poznania zapraszamy zwłaszcza na malarstwo polskie XIXi XX wieku i na malarstwo europejskie - w bardzo dobrym przekroju.
    Wszystko tak naprawdę w nastawieniu publiczności... Postawa roszczeniowa wobec muzeów nie pomaga. Ja oczekuje świadomego wspóldziałania ze styrony odbiorców oferty muzealnej. Publiczność muzeów chyba powinna nas odwiedzać mimo wszystko z nieco innym nastawieniem niż hipermarkety. Za ścianą muzeum można przeżyć wspaniąłą przygodę - całkowicie samodzielnie, wystarczy umieć szukac w sobie wrażliwości na przedmiot - na obraz, na autograf, na kreskę rysynku, na kompozycję, na kulturę ludową... Gdy zwiedzałem dziesięć lat temu galerię we Lwowie nie przeszkadzały mi różnokolorowe druty na których wisiały obrazy, ani zacieki na ścianach (tyle tylko , że były dowodem zgrożenia dla obiektów), ani podpisy pod obrazami - raz po ukraińsku, raz po polsku, raz po polsku i angiesku, raz po niemiecku i ukraińsku. Nie przeszkadzało mi to wszystko, bo sztuka - zanakomita była tam dostępna, bo mozna było te obrazy zwyczajnie kontemplować....Ja też chciałbym widzieć w moim Muzeum tylko osoby uśmiechnięte - tak wśród personelu jak i gości. Ale nie da się tego wprowadzić zarządzeniam... Jestem jak najdalszy od stwierdzenia że jest wspaniale, ale nie wylewajmy dziecka (dosłownie i w przenośni) z kąpielą. Otwierając w piątek do 21. w Poznaniu skróciliśmy otwarcie w tygodniu w porze obiadowej, ale wydłużyliśmy poranki od wtorku do czwartku, bo to dało nam możliwość częstszych wizyt wycieczek szkolnych. Ogromnie się z tej publicznosci cieszymy i naprawdę nie chciałbym, żeby ktokolwiek odgórnie kazał nam to zmieniać.... Po zmianie godzin przeprowadzono sondaż radiowy wśród publiczności miasta - czy piątek do 21 to dobra decyzja. Nie było głosu przeciwnego. Wręcz entuzjastyczne. A tymczasem, mimo kampanii promocyjnej, mimo spotkań z kuratorami (za darmo w piątki - cykl "piątkowe wieczory") nie jest tak, że ludzie czynni zawodowo ruszyli do muzeum. Fakt - dorosli uczestniczą w zajęciach zorganizowanych, które w innych godzinach byłyby dla nich nieosiągalne, ale żeby widz indywidualny, który dostał od nas możliwość i zachętę szedł masowo na spotkanie z kulturą w muzeum? Spodziewamy się lepszego wyniku dopiero po roku...., jesteśmy na półmetku, ale już teraz można powiedzieć, że godziny otwarcia wcale aż tak nie przeszkadzają publicznosci zwiedzać muzea. Kto che ten znajdzie sposób by zobaczyć to co chce.
    Na koniec tego przydługiego wywodu - nie ulega dla mnie wątpliwości, że muzea i inne instytucje kultury powinny być możliwie dostepne dla osób czynnych zawodowo.

    Adam Soćko
    Zastępca Dyrektora ds. Naukowych Muzeum Narodowego w Poznaniu
  • 2009-05-08 22:31 | młodzi szczecinianie

    Re: Muza chce spać!

    niestety nie tylko nasza kultura zwłaszcza ta na państwowym garnuszku jest nie dostepna dla wielu pracujących ludzi ale i sami ludzie ja obsługujący zawsze nie mogą sie doczekać wyjścia zainteresowanego sztuką delikwenta. mnie osobiście dostało się od pani pilnującej wystawy że jak ja śmiem prosić o włączenie instalacji video(wyłączonej przed czxasem zamknięcia wystawy bo pani musi koniecznie wyjśc punkt 18.00) skoro ona za 10 minut zamyka i włączać nie będzie.... PRL nadal rządzi wieloma duszami które nauczyły się olewać publikę i okradać pracodawce. a myślałby kto że jesteśmy w nowoczesnej europie..... na tej mało sympatycznej liście instytucji zamkniętych na widza łaknącego sztuki trzeba dodać moje miasto szczecin!!!

    20latek z przyjaciółmi
  • 2009-05-12 14:34 | Agnieszka Monn

    Re: Muza chce spać!

    podejscie do kultury w Polsce to nie tylko problem godzin; mieszkam za granica i chcialam wielokrotnie pokazac rodzinie i znajomym polskie filmy, bez problmu moge kupic w internecie DVD, lecz problem zaczyna sie gdzie indziej: nie ma ani wersji dubbingowanej, ani tez napisow w 2-3 jezykach; nic nie ma! ciagle sie slyszy lamenty na temat malej znajomosci kultury polskiej za granica i wiadomo dlaczego; nikt normalny nie bedzie sie uczyl polskiego tylko po to aby obejrzec kilka filmow.
  • 2009-05-19 09:48 | Saraswati

    Re: Muza chce spać!

    Wszystko wydaje się piękne i zasadne, ale niestety wszyscy zapominają o pracownikach muzeów. O tych paniach, które pracują z sobotami i niedzielami włącznie za przysłowiowe psie pieniądze. Znam osobę, która pracuje w Muzeum Narodowym. Okazuje się, że ich zarobki sięgają niewiele ponad pensję minimalną, czyli jak przypuszczam nawet mniej niż pracowników sieci handlowych. Pozostają więc dwa rozwiązania, które byłyby moralnie zasadne. Albo w budżecie znajdą się pieniądze na podwyżki, albo obecny stan rzeczy będzie należało uznać za spore nadużycie.Trudno akceptować wyzysk tylko po to aby Pan Redaktor mógł sobie dłużej pozwiedzać muzeum. I nie ma co argumentować tekstami w stylu "niech zmienią pracę", bo na to także można odpowiedzieć "jedźcie sobie do Londynu".
  • 2009-05-20 00:51 | k

    Re: Muza chce spać!

    przekonuja mnie argumenty o tym, ze frekwencje muzeom "nabijaja" poranne wycieczki szkolne. trudno tez nie zgodzic sie ze pracownicy muzeow nie sa grupa zawodowa ktorej powodzi sie swietnie. i pewnie duzo prawdy jest w stwierdzeniu, ze jak ktos chce to znajdzie czas zeby przyjsc i obejrzec.
    ale co z marginesem dla osob ktore chca, ale naprawde przed 16 nie moga?
    i dlaczego zakladac ze przyjda tylko Ci, co naprawde chca. oczywiscie lepiej jest miec swiadomych odbiorcow, jednak moze gdyby byla sposobnosc czasem do muzeum trafilby ktos przypadkowy, kto potem, zainteresowany, by wracal.
    moim zdaniem warto rozwazyc rozwiazanie w ktorym dzien lub dwa w tygodniu muzeum ma sieste. tzn pracuje rano , wtedy gdy jest najwiecej wycieczek szkolnych, a pozniej popoludniu/wieczorem. np od 8 do 12 a potem od 16 do 20. oprocz udogodnienia/zachety dla zwiedzajacych mogloby to byc na reke takze pracownikom, ktorzy mieliby czas na np. zalatwienie spraw w urzedach (czesto takze czynnych do 15, 16) albo na wizyte w innym muzeum akurat tego dnia czynnym "normalnie"
  • 2009-05-20 09:58 | Muzeum Narodowe w Krakowie

    Re: Muza chce spać!

    Kraków, 14 kwietnia


    Szanowny Pan
    Zdzisław Pietrasik
    Szef Działu Kultury
    Polityka


    Szanowny Panie Redaktorze,

    Z dużym zainteresowaniem przeczytaliśmy Pana artykuł „Muza chce spać” w 15 numerze tygodnika Polityka. Chcielibyśmy jednak zaprosić Pana Redaktora do Muzeum Narodowego w Krakowie, które od kilku lat swoje stałe galerie i wystawy czasowe udostępnia w „przedłużonych” godzinach. Wszystkie Oddziały czynne są od 10.00 do 18.00 właśnie z myślą o „nowym stylu życia rodaków”. Staramy się także, aby wizyta w Muzeum była alternatywą dla innych piątkowych atrakcji i od kilku miesięcy organizujemy akcję „Pierwszy piątek? Jestem w muzeum!”. Goście mogą zwiedzać Gmach Główny do godziny 20.00, przyjść na wykład czy przyprowadzić dzieci na czytanie bajki na dobranoc.
    Każdej wystawie czasowej towarzyszy bogaty program imprez, które zaczynają się o godzinie 18.00 i nasze budynki nadal „żyją” dzięki wykładom, spotkaniom czy prezentacjom filmów. Miesięcznie we wszystkich Oddziałach Muzeum odbywa się około 20 imprez, a dodatkowo mamy też pełną ofertę edukacyjną dla dorosłych, dzieci i młodzieży, na zasadzie rezerwacji i odpłatnych zajęć.
    „Noc Muzeów” jest imprezą przede wszystkim marketingową, obliczoną na poinformowanie publiczności o istnieniu muzeów. Impreza ta przyjęła się w Polsce i przyciąga tłumy, a warto wiedzieć, że w naszym kraju akcję tę zainicjowało w roku 2004 Muzeum Narodowe w Krakowie.
    Naszym pomysłem było też ekskluzywne nocne zwiedzanie niektórych wystaw – z lampką wina, muzyką itp. – pod hasłem „Noc z …”, np.
    z Impresjonistami czy Malczewskim.
    Ogólnopolskie „Noce” są więc faktycznie raz w roku, ale my urządzamy ich więcej. A ponadto zapraszamy też w „Dni” – np. „Dni otwartych drzwi muzeów krakowskich” – czy w „Weekendy” – np. „Weekend pod bronią” w naszej galerii militariów, „Weekend w Galerii Sztuki Polskiej XX wieku” itp., itp.
    Trudno w krótkim liście opisać całą aktywność naszego Muzeum, które doprawdy nie pozwala „zasnąć muzom”. Jeżeli jednak Pan Redaktor byłby zainteresowany, jesteśmy gotowi udzielić bardziej szczegółowych informacji.

    Warto też dodać, że wszelkie tego typu działania, nawet przedłużenie godzin otwarcia wystaw, generują wysokie koszty, które bynajmniej nie są
    zwracane przez wpływy z biletów. Mimo to nasze Muzeum nie rezygnuje z takich akcji, traktując je właśnie marketingowo.
    Osobną kwestią jest sprawa „stresu muzealnego”. Przyznaję Panu rację, że takie zjawisko występuje i jest ogromnie deprymujące. Ale właśnie dlatego, od kilku lat, Muzeum nasze realizuje projekt „Muzeum otwarte i przyjazne”, starając się zapobiec „muzealnemu stresowi”. I w tej kwestii gotowi jesteśmy udzielić Panu Redaktorowi pełnej informacji.
    Szanowny Panie Redaktorze, zapraszam do odwiedzenia naszego Muzeum, ewentualnie proszę o spotkanie.




    Łączę wyrazy szacunku

    Zofia Gołubiew
    Dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie
  • 2009-05-22 10:50 | Adam Soćko

    Re: Muza chce spać!

    Po przeczytaniu listu pani dyrektor Zofii Gołubiew chciałbym tylko sprostować jedną informację - pierwszą w Polsce Noc Muzeów zorganizowało Muzeum Narodowe w Poznaniu w roku 2003.

    Z wyrazami szacunku

    Adam Soćko
    Zastępca Dyrektora ds. Naukowych MN w Poznaniu
  • 2009-05-28 14:17 | Muzeum Narodowe w Krakowie

    Szanowny Panie Dyrektorze,

    Odnosząc się do uwagi Pana Dyrektora dotyczącej Nocy Muzeów, pragnę zauważyć, że Muzeum Narodowe w Poznaniu zorganizowało noc tylko swojego Muzeum, a więc nie „Muzeów”. Natomiast Muzeum Narodowe w Krakowie zainicjowało Noc wszystkich krakowskich muzeów, we współpracy z Urzędem Miasta (w 2004 roku), kiedy frekwencja wyniosła 22 384 zwiedzających.

    z wyrazami szacunku

    Zofia Gołubiew
    Dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie
  • 2009-06-12 19:27 | MarcinSz

    Szanowna Pani Dyrektor,

    Nigdy nie wiedziałem dlaczego wszystkie media i nie tylko podają, że to właśnie w Krakowie zorganizowano pierwszą Noc Muzeów w Polsce. Pani odpowiedź wszystko wyjaśnia. I chociaż, ta wymiana uwag kto był pierwszy jest zabawna i nie licuje z powagą stanowiska jakie Pani piastuje, pozwolę jednak się nie zgodzić z Pani argumentacją.
    Rzeczywiście pierwsza Noc Muzeów (nie muzeum) została zorganizowana w Poznaniu przez Muzeum Narodowe. Brało w niej udział 5 muzeów: Muzeum Narodowe oraz Muzeum Sztuk Użytkowych, Muzeum Historii Miasta Poznania, Muzeum Instrumentów Muzycznych i Muzeum Etnograficzne. Są to samodzielne muzea, które stanowią oddziały Muzeum Narodowego. Jestem przekonany, że publiczności, która wtedy przyszła do tych muzeów, nie interesowało, to czy są one muzeum narodowym. Ludzie ci mieli możliwość odwiedzenia kilku muzeów tamtego dnia (dokładnie 15 maja 2003, od godz. 10.00 - 24.00). Wydaje mi się, iż używanie liczby mnogiej, jest więc w stosunku do tamtego wydarzenia zupełnie uprawnione. Nikt też nie zgłaszał żadnych uwag, ani nie czuł się oszukany z powodu tego, że impreza przebiegała pod hasłem Noc Muzeów. To z pewnością jest ważniejsze niż to do kogo organizacyjnie należą muzea. Warto o tym pamiętać w kontekście całej dyskusji prowadzonej w ramach akcji "Kultura po 16-tej". Dodam, iż jednym z powodów zorganizowania tamtej Nocy było uczczenie Międzynarodowego Dnia Muzeów, a wstęp do muzeów był za darmo. Wspominam o tym, ponieważ obecnie ze względu na europejską koordynację Nocy Muzeów, między innymi te dwa elementy imprezy są często podkreślane.
    Jeśli jednak to Pani nie przekonało, to jeszcze jeden argument natury organizacyjnej. Tamta Noc Muzeów została przygotowana w ramach projektu samorządowego, jakim było XXII Zgromadzenie Ogólne Rady Gmin i Regionów Europy CEMR, które odbywało się w Poznaniu między 14 a 16 maja 2003. Wówczas w ramach 'Imprez wartych Poznania' wzięło udział jeszcze kilka innych poznańskich instytucji w tym Galeria Miejska Arsenał, Centrum Kultury Zamek, które przygotowały specjalnie na tę Noc wystawy, czynne tak długo jak muzea. Tak więc nie tylko Muzeum Narodowe.
    Myślę, że czepianie się słówek (końcówek) nie powinno zmieniać zasadniczego faktu, iż pierwsza tego typu impreza była w Poznaniu. Jak wspomniałem to trochę śmieszne przekomarzanie. Trochę złośliwie pozwolę sobie zauważyć, że gdyby przykładać wielką wagę do takich detali, to można stwierdzić, iż w Krakowie nie organizuje się Nocy Muzeów, tylko tak się je nazywa. Po pierwsze - bo nie odbywają się tego samego dnia co w pozostałych miastach Polski, w ramach wspomnianej europejskiej koordynacji, a po drugie, ponieważ, są płatne.
    Kiedyś, po jednej z Nocy Muzeów, na stronie internetowej krakowskiego muzeum przeczytałem, iż to Muzeum Narodowe w Krakowie jako pierwsze zorganizowało Noc Muzeów w .... Krakowie. To prawda.
    Z wyrazami szacunku,
    Marcin, Poznań
  • 2009-06-15 19:29 | Poznaniak

    Krakusi i Warszawiocy mają barbakany i prawdziwe zamki królewskie, niech no choć oddadzą nam rację z tą Nocą Muzeów i nie zawracają kijem Wisły. Swoja drogą ciekawe jak mozna sobie popolemizować z faktami w tym Krakowie. Widac że miasto inteligentów...
  • 2009-07-29 09:06 | nero

    Re: Muza chce spać!

    Szanowny Panie,
    rozumiem, że hasło "Kultura po 16" jest bardzo umowne i że tak naprawdę chodzi o to by być "Z kulturą 24 h". Muzealnik w stanie spoczynku, czyli ja, pozornie wolniejszy (cha, cha, cha - nieprawda) może wreszcie sięgnąć do starych pomysłów (własnych i cudzych) i spisać je.Właśnie to uczyniłam. Poniższy tekst, który Państwu wysyłam, pokażę po wakacjach kolegom na spotkaniu w moim Oddziale, tj. ślaskim, Stowarzyszenia Muzealników Polskich. Byc może to co poniżej jest nienowoczesne, ba - pensjonarskie. Gdyby jednak miało prowadzić do celu, tj. do bliskiego, intymnego wrecz spontanicznego, bezwiednego szukania tego, co z DUCHA idzie, to niewazna cala reszta ! Pobozne zyczenia zawarte w tym tekscie dotyczą muzeów województwa śląskiego choć posłużono się tutaj przykładami zbiorow tylko jednego z nich, tj. Muzeum Śląskiego w Katowicach.
    Fantastycznie, ze pojawił się taki artykuł i takie forum. Hurrrra !
    Pozdrawiam - to zbyt mało. Baaaardzo pozdrawiam !!!

    Szkic projektu


    Szanowni Państwo, Koledzy,
    bogata a niejednokrotnie wręcz atrakcyjna i jakże medialna (!) spuścizna naszych skarbnic, tj. muzeów województwa Śląskiego, kusi od dawna wielu spośród nas podjęciem jakiejś przemyślanej i konsekwentnej próby ich nieustającego … odsłaniania ; oczywiście - wobec społeczności tej ziemi.
    Niechaj stanie się zatem COŚ, co znaczyłoby mniej więcej tyle : > Znam dobrze ten eksponat. Wiem o nim wiele. Mam w domu jego kopięJeszcze bliżej sztuki, bliżej naszych zbiorów.>
    Właściwie każdy pretekst byłby dobry, by zanurzyć się w świat, który dla wielu jest - ważny. Na przykład zmieniające się pory roku to tez okazja, by wspólnie pocelebrować niektóre obrazy : wiosną „Siewcę” Leona Wyczółkowskiego, latem „Lato”Aleksandra Kotsisa, jesienią pejzaże Jana Stanisławskiego, a w karnawale „Powrót z balu” Józefa Chełmońskiego ….
    Nieograniczone możliwości - w sensie generowania pomysłów, dających poczucie , że sztuka może splatać się z codziennością - dają także zbiory scenograficzne, głównie kostiumy, maski; to rokrocznie karnawał – na przykład - mógłby być okazją „do otwarcia” szeroko przed publicznością, w sensie pomysłów i inspiracji, niezwykłych okazów sztuki teatru; niechaj mieszkańcy Śląska dobrze wiedzą a nawet szczycą się także tym, że to tutaj teatr znalazł swoje przytulisko.

    W tym zbiorze niezwykłym i … bolesnym eksponatem jest „Ściana butów” Józefa Szajny. Rocznicowe, wrześniowe obchody wybuchu II wojny światowej mogłyby w naszych mediach być opatrzone wizerunkiem tej właśnie formy przestrzennej, znaku twórczości tego światowej klasy artysty.

    Nasz postulat, powtórzmy to z mocą, brzmi : Wyprowadzić obiekty z muzeów i pokazywać je także tam, gdzie się ich nikt nie spodziewa; na przykład : Nikiszowiec (tak pięknie sportretowany w "Czarnym ogrodzie" przez Małgorzatę Szejnert), tj. jego mieszkańcy, w każdą niedzielę przyodziewają się w stroje śląskie lub chociażby tylko sygnalnie – w jego elementy - powiedzmy, chusty, szyte (masowo, w powołanej specjalnie na ten cel pracowni) na wzór tych z pamiętnej wystawy etnograficznej eksponującej urodę naszych kiec, guni, chust, modrzyńców.
    Dobrze byłoby także, aby regionalne media, serwując wiadomości z kraju i ze świata, zamieszczały w nich z a w s z e jakąś migawkę z pola kultury, w tym z muzeów; mogłaby to być bardzo krótka, nawet anegdotyczna, informacja; podobnie informacja-zagadka mogłaby się stać drogowskazem dla tych, którzy poszukują swojego miejsca w przestrzeni kultury miasta, na przykład :

    Spiker : „ Pierwszym eksponatem zakupionym do zbiorów sztuki przedwojennego Muzeum Śląskiego, był – czy państwo wiedzą, pamiętają - obraz czyjego pędzla ?”
    I od razu odpowiedź lektora :
    „To Jana Matejki Ostafi Daszkiewicz ! Proszę Państwa, nie można nie wiedzieć jak wygląda Ostaf i i jego strzelba. Proponujemy to sprawdzić. Dzisiaj”.

    Niegdysiejszy stary pomysł niekonwencjonalnego prezentowania naszych kolekcji wsparła nieoczekiwanie oryginalna „Galeria okienna” Muzeum Śląskiego. Gdybyż regularnie, stale (!) prezentowały ją także media, nie tylko pokazując (prasa, tv), ale także komentując krótko wystawiane dzieło (tu – także rozgłośnie radiowe)!
    Zasygnalizowana potrzeba integrowania się wokół naszych kolekcji wymaga być może tzw. burzy mózgów, giełdy pomysłów. Przedstawienie ich wyników w postaci spójnego raportu na konferencji prasowej, słowem - wyrażenie woli, przy pomocy działów marketingu, wyjścia naprzeciw z w i e d z a j ą c e m u, a nawet wejścia – symbolicznego - do jego d o m u, otworzy być może przed muzeami nowe możliwości, pokaże ich nową twarz.



    Grażyna Niewiadomska, członek Stowarzyszenia Muzealników Polskich
  • 2009-09-14 14:22 | Adam Soćko

    Re: Muza chce spać!

    Szanowni Państwo,
    a nie mówiłem! W Warszawie już widać zmiany... pierwsze w godzinach otwarcia.

    Adam Soćko