Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Polska smuta

(62)
Rozmowa z prof. Januszem Czapińskim o kryzysie zaufania, nepotyzmie oraz dobrym i złym kapitale społecznym
  • 2009-04-15 01:06 | Redakcja

    ZAPRASZAMY DO DYSKUSJI

    Kościół? Rodzina? A może szkoła? Kto może nas dziś wyleczyć z patologicznej nieufności?

    Czekamy na Państwa wypowiedzi!
  • 2009-04-15 03:01 | Marianna

    Re: Polska zakładnikiem kombatantów ...

    Kościół , rodzina , szkoła to instytucje zupełnie obce libertynom i kombatantom. A tylko one mogą pokonać ten próg integracji społecznej i wzajemnego zaufania. Kombatanci mają monopol na prawdę i są niereformowalni. Tak było w okresie sanacji , ale również w PRL-u , a zupełnie fałszywi kombatanci zawłaszczyli władzę obecnie. Nikt im nie wierzy , bo to się wszystko działo na naszych oczach i jest zmyśleniem. Polska nie jest suwerenna i majątek zawłaszczony przez obcy kapitał wypływa z niej jak krew. Czy mając taka świadomość można się wyzwolić z przygnębiającego smutku ? Tylko libertyn nie ma wyrztów sumienia patrząc na to poniżenie. Czy uda się przekonać Polaków , ze pracują na siebie , a nie na cwaniaków globalnych ?
  • 2009-04-15 09:15 | porto 53

    Re: Polska smuta

    No coz znowu wyszlo na to , ze za zle cechy polskiego narodu wine ponosi komunizm.
    Kto by smial zarzucic Kosciolowi, ze od wiekow dzieli ludzi na tych dobrych- swoich i na tych zlych, czyli niekatolikow.
    O milosierdziu, tylko sie mowi.
    Tolerancja w ogole nie wchodzi w gre.
    Hipokryzja leje sie wiadrami.
    I jak w takiej atmosferze zyc?
  • 2009-04-15 09:17 | kleofas

    Re: Polska smuta

    Niezawodny pan Czapinski wypowie sie na kazdy temat. Nie ma innych psychologow w tym kraju. Jakie to dziwne, jakie to ciekawe.
  • 2009-04-15 10:25 | Erasmus

    Re: Polska smuta

    Kościół nigdy nie działał na rzecz społecznych więzi, bo to nigdy nie było i nie jest w jego interesie. Wzbudzanie strachu, cierpiętnictwo ( ale tylko wiernych), opowiadanie o zbawieniu, o którym nikt nic nie wie, oportunizm sutannowych - to wszystko burzy relacje międzyludzkie. Domeną kościoła kat. zawsze było i jest szerzenie ciemniactwa, a ciemni ludzie nikomu nie ufają. Dlatego m.in. taki Tusk wziął ślub kościelny, bo nie ufał katolikom, że go wybiorą, a teraz jako premier pasie już wypasionych biskupów. Na kościół kat. nie ma co liczyć ! Należy oderwać go od koryta państwowych pieniędzy, wprowadzić świecką oświatę w szkołach i pogonić z nich religię i katechetów. Kościoły nie mogą wychować nowoczesnych społeczeństw.
  • 2009-04-15 11:21 | speed

    Re: Polska smuta

    W którym roku przeprowadzony był ten wywiad??? Nie umiem tego znaleźć. Czapliński przyjął tam założenia, kiedy PKB w Polsce przekroczy 8-10 tys. dolarów na osobę. Dzisiaj PKB na osobę wynosi prawie 15 tys. dolarów i jakoś jego teorie się nie sprawdzają.
  • 2009-04-15 12:18 | Roman L.

    Kościół? Chyba nie bo sam ze względu na raczej wysoki stopień nietolerancji do innowierców , szerzy nieufność.
    Rodzina? W obecnym okresie "polskiego wyścigu szczurów", zaufanie w rodznie jest osłabione.
    Szkoła? Jak nauczyciele, kórzy nie mają wzorców bo są wychowywani przez rodzinę i kościół od urodzenia , mają to robić. Coś jakby się koło zamykało i szansa na zmianę jest niewielka.
    Moim zdaniem jedynie otwarcie na społeczeństwa tolerancyjne ( tak na co dzień a nie od święta jak u nas ) może coś zmienić. Trzeba widzieć przykłady wtedy może coś ruszy. Ogromną rolę na takie otwarcie mają media i ludzie odpowiedzialni za ich kształt. Bo zdaje się, że obecnie ( chyba bardziej niż byt ) one kształtują świadomość.
    Oczywiście koścciół,rodzina i szkoła także ale najpierw same muszą sie tego nauczyć. Jesteśmy jako społeczeństwo zbyt zamknieci i utwierdzani w przekonaniu, że jesteśmy naj pod każdym względem i tylko jakiś ,najlepiej międzynarodowy, spisek przeciwko nam uniemożliwia oczywisty przecież sukces. Najlepszym przykładem jest "kampania na na wybór sekretarza NATO" i okres po niej. Nikt się nie zająknął, że może nasz kandydat nie był dobry.
  • 2009-04-15 13:21 | nina

    Re: Polska smuta

    Tylko na Politykę można liczyć ostatnimi czasy. Bardzo dobry, socjologiczny artykuł Panowie.
    Nie złośliwa , a konstruktywna (co w mediach tak niespotykane w ostatnich czasach) krytyka Kościoła i szkoły. Oby częściej, bośmy spragnieni takich tekstów.
  • 2009-04-15 13:35 | wiechu

    Re: Polska smuta

    Prosta sprawa z tym brakiem zaufania :-)
    W Polsce nagle wszyscy stali się Kapitalistami a z zasady ,można i rzec że z Zdrowego Rozsądku Kapitalistom się nie ufa.
    Przynajmniej ja tak robie :-)

    A co do innych ,no cóż mało jest tych innych ,na prawdę mało .....

    p.s
    Chyba nikt nie oczekuje od innych żeby dał się robić w konia i przestał być nie ufny .
  • 2009-04-15 13:47 | Leszko

    Jak to pisał Sienkiewicz przeszło sto lat temu, Polska to postaw czerwonego sukna z którego każdy drze dla siebie ile może. Niestety, od czasów Potopu niewiele się w Polsce zmieniło... No może to, że dawniej niektórzy wielmoże i szlachta mimo wszystko poważnie traktowali obowiązki, a teraz...

    Proponuję zacząć od tego, by Polska zaczęła być państwem na poważnie a nie jakąś średnio udaną atrapą nowoczesnego, sprawnego państwa. Żeby średni czas oczekiwania na wyrok są w sprawach gospodarczych nie wynosił ponad 1000 dni, by policjanci, którym zgłosi się kradzież, nie kombinowali jak konie pod górkę, by tylko ukręcić sprawie łeb bez tworzenia sprawy, np. z uwagi na niską kwotę, by szkoły uczyły też rzeczy powszechnie użytecznych - np. podstaw kodeksu pracy, porównywania ofert banków, pisania CV i LM, podstaw autoprezentacji na rozmowach kwalifikacyjnych zamiast tylko teoria, np. o pantofelkach et consortens; żeby powtał w Polsce niemieckiej Stiftung Warentest, której raporty konsumenckie są miarodajne i powszechnie dostępne, itd itp.

    Zgodzicie się chyba, że łatwiej będzie zaufać nieznajomym i mało znajomym, jeśli będziemy mieli pewność, że w razie zawiedzenia naszego zaufania szybko i skutecznie zainterweniuje policja i wymiar sprawiedliwości? Łatwiej będzie w nieznanych sklepach nowe towary, jeśli będziemy dysponować wiarygodnymi testami towarów? Że łatwiej będzie ufać szkole widząc, jak nasze dzieci pomagają nam wypisywać PITy, czego nauczyli ich nauczyciele? Czy nie łatwiej byłoby zaufać Poczcie Polskiej, gdyby zaprenumerowane czasopismo było doręczane na czas, a nie regularnie z jednomiesięcznym opóźnieniem?

    Przykłady można by mnożyć, ale nie chodzi mi o tworzenie internetowej książki skarg i zażaleń. Pomysły, jak to pozmieniać, to tematy na inne dyskusje.

    Obawiam się, że pomysł oddolnego budowania zaufania to pomysł czysto idealistyczny, który sprowadzi się do tego, że tak wychowani frajerzy prędzej czy później przekonają się, że ich dzieci trzeba wychowywać w sposób REALISTYCZNY - biorący pod uwagę to, jacy Polacy w swej masie są a nie jacy powinni być. Może jestem sceptykiem, ale tzw. "patologiczna nieufność" to po prostu wynik ewolucyjnej adaptacji do życia w takim a nie innym społeczeństwie. Żeby to zmienić trzeba by - ja wiem? Kolejnych kilkuset lat pruskiego zaboru? Ale w dzisiejszych czasach Prusacy też już nie tacy jak dawniej...
  • 2009-04-15 14:04 | Piotr

    Re: Polska smuta

    Zgadzam sie z teza prof. Czapskiego. Nieskromnie powiem, ze zauwazylem to juz 7 lat temu. Mam 33 lata i mieszkam wlasnie od 7 lat poza Polska. W Polsce ukonczylem dobre studia i mialem dobra prace (a wlasciwie kilka), grono przyjaciol. W zasadzie wszystko czego mi bylo potrzeba. Polska stala przed szansa tuz przed wejsciem do Unii Europejskiej - po prostu swietlista przyszlosc ... Nie do konca ... Przywidywalem, ze pojawi sie sciana - bo Polak Polakowi wrogiem ... Dlatego postanowilem zaryzykowac i wyjechac w swiat i sprobowac tam szczescia - a w najgorszym przypadku zdobyc dosiwadczenie. (A jeszcze wtedy nikt nie przypuszczal, ze takie kataklizmy jak bracia Kaczynscy dojda do glosu). Swojej decyzji nie zaluje ... powiem wiecej wielu moich przyjaciol i kolegow ze studiow, szkoly sredniej tez wyjechalo i w wiekszosci tez nie zaluja.
    Panowie Kaczynscy, Tusk i inni myla sie ze wielka emigracja po 2000 roku wroci do Polski. Czesc pewnie tak - ale wiele ludzi nie widzi dla siebie przyszlosci w Polsce.
    Niestety, przykro mi to mowic, ale 50 lat prania mozgow zrobilo swoje i chociaz panowie Kaczynscy, Tusk i inni liczacy sie politycy (z roznych opcji) stoja po stronie demokracji - to myslenie maja jeszcze z tamtej epoki. Mentalnosc w ludziach pozostala - dlatego nikt nikomu nie ufa, kazdy tylko patrzy jak nabrac najwiecej dla siebie - bo tak bylo w komunizmie. Niestety to brutalna prawda - ale musza sie wymienic pokolenia, aby bylo lepiej. Ale nawet "moje pokolenie" jest troche "skazone mentalnoscia PRL-u" co najlepiej pokazuja panowie z PiSu - Gosiewski, Kaminski i inni - ale i w PO - chocby slynnz senator Misiak. Tak wiec nawet pokolenie dzisiejszych 30-sto latkow jest pokoleniem "straconym", moze moje dzieci - tyle, ze one nie beda dorstaly w Polsce.
    Kosciol zupelnie nie potrafi sie znalezc w nowej rzeczywistosci - szuka drogi, ale nie wychodzi mu to na zdrowie - coz przewiduje, ze laicyzacja w Polsce nastapi jeszcze szybciej niz w Hiszpanii, bo w tej chwili kosciol tylko odpycha.
    Tak wiec, rzeczywiscie przyszlosci Polski widze raczej w czarnych barwach. Jedyny plus to fakt, iz jest w Unii Europejskiej. I dopoki Unia instnieje to Polska istniec bedzie - troche tak jak piate kolo u wozu...
    Patriotow, tez juz nie ma - nikt za Polske umierac juz nie bedzie ...
    Ja mam jedno zycie i mam zamiar przezyc je najlepiej jak potrafie.
    I uprzedzajac pytania - nie nie pracuje na zmawku - o ironio "reprezentuje" Polske w pewnej instytucji - ale nie planuje wracac do Polski (na razie nie mam jak bo autostrad pewnie sie nie doczekam) tutaj zyje normalnie - jestem szczesliwy - i moj dom jest tam gdzie jest moja rodzina, czyli nie w Polsce.
  • 2009-04-15 14:36 | orrla

    Kobiety!

    Kto wreszczie zobaczy co sie z nimi dzieje? Jaka pozycje w Polsce zajmuja? Jak odsuniete od wszyskiego - zajete seksem, rodzeniem, gotowaniem, praniem, sprzataniem lub operacjami plastycznymi - marnuja swoj potencjal! Sponiewierane prawie nie mysla juz! Moze by dac im wreszcie wiecej praw? Pozwolic sie rozwijac zamiast przywiazywac do mopa i wmawiac ze tak ma byc? Faceci kapitalu spolecznego sami nie zbuduja - zbyt wielkie parcie na wladze maja!
  • 2009-04-15 14:37 | Piotr

    Re: Polska smuta

    Jeszcze dodam na koniec... Kiedys uslyszalem taki oto cytat na temat Polski:

    "Polska jest jak dziecko z zespolem Downa; nalezy ja kochac, ale cudow oczekiwac nie nalezy".

    Nic dodac, nic ujac ... I taki jest moj stosunek do Polski...
  • 2009-04-15 15:54 | Rysio Snajper

    widzisz ziomuś, problem polega na tym, że sam zaczynasz coś robić dopiero wtedy, kiedy oczekujesz od tego czegoś jakichś dóbr/przyjemności/wyników/niepotrzebne wpisać.

    jak Polska ma Ci coś dać, skoro Ty sam nie wiesz, czego chcesz od niej?
  • 2009-04-15 15:57 | kleofas

    Fakt - cale rozumowanie prof. UW, czyli mowiac po ludzku - doktora, sie sypie, bo PKB na osobe w ubieglym roku to dobrze ponad 14 tys. USD
  • 2009-04-15 16:35 | tsubaki

    Wystarczy polska kreatywnosc, pracowitosc, otwartosc i pogode ducha ( cechy jakze oczywiste w sytuacjach gdy sobie ufamy czyli w domu na prywatkach czy w kregu przyjaciol) przeniesc w publiczny wymiar aktywnosci.
    Jak? Wielkie pole do popisu dla mediow, Polityka juz dziala co jakis czas uswiadamiajac nas w tej mierze. uwiadomione spoleczenstwo to uswiadomieni nauczyciele i rodzice a ci poradze sobie szybciej niz ministrowie czy uniwersytety. Uswiadomone spoleczenstwo glosuje tez inaczej, wymusza zmiene mentalnosci w polityce.
  • 2009-04-15 19:32 | Burmio

    Re: Polska smuta

    Zdaje się, że dość późno nam powiedziano, że możemy być ciekawi świata oraz tego, co go współtworzy. Nie mówiono nam również, że warto w siebie inwestować, warto wierzyć w siebie nawet wtedy, kiedy nasze wyobrażenia na temat tego, w jaki sposób chcemy istnieć w rzeczywistości, odbiegały od wzorców przyjętych w małych społecznościach. Nikt mi nigdy nie mówił, że mogę uczyć się rysunku czy muzyki, ważna była algebra, gramatyka i ten nieszczęsny bohater romantyczny.
    Wyobrażenia młodego Polaka o tym, w jakim świecie żyje, są najczęściej mocno przesiąknięte jakimś widzi mi się, które nie wiadomo skąd przyszło i nie wiadomo dokąd zmierza. Odnoszę wrażenie, że wynika to trochę z bycia w niczym innym poza egzytencją, a ta ogranicza się do kilku ulic, etatu i dzieci zadających rodzicom pytania, na które ci, już nie mają siły szukać odpowiedzi.
  • 2009-04-15 19:39 | malgo

    Eureka!

    od 20 lat mieszkam poza krajem, we francji, i pamietam te pierwsze dni jaka ufnoscia bylam otoczona, czy to w pracy czy w kontaktach osobisrtych. co ciekawe zawsze jestem zaskoczona wielka ufnoscia francuzow co mi pozwala patrzec na swiat z optymizmem i zaufaniem. Niestety w polsce za kazdym razem napotykalam sie na bariery nieufnosci, ile razy chcialam zmontowac projekt w kraju w oparciu o aspekty spoleczne, padal jeszcze przed swym wielkim lotem. koszmar. Ta nieufnosc spoleczna ma zdrodla bardzo glebokie w naszym spoleczenstwie, to nie PRL, to 200 lat opoznienia ewolucji spolecznej, kiedy Europa zapuszczala korzenia kapitalu spoelcznego, swiadomosci spolecznej my, Polacy bronilismy swoje przywileje, indywidualizm, patriotyzm i odrebnosc..
    ile trzeba czasu aby wyksztalcic kapital spolecney , swiadomosc obywatelska? nie wiem, czy 3 czy 4 pokolenia, i kto ma to zrobic... na pewno media tez maja spora dzialke do dzialania, ale czy sporo osob czyta POLITYKE? ale napewno mozna stworzyc programy, seriale wlasnie idace w tym kierunku.
    dluga droga.
  • 2009-04-15 21:03 | wiech

    Re: Polska smuta

    Ja tam ufam tylko w tedy jak jestem przygotowany na karzda ewentułalnosc
    ( w cudzysłowiu )

    A tak człowiekowi zeby zaufac to cięzka sprawa ,to musi być miłość
    Wierze w twój umysł i w ciebie.
    Że dojdziesz do prawdy mimo ze błedy popełniasz .

    Sam nie wiem..!
    Musi ta osoba myslec zeby jej ufac ,szukac prawdy i olewac nie prawde
    muwic ze sie myli ,byc skromnym
    i nic nie sprzedawac :-)
  • 2009-04-15 22:02 | Awa

    Re: Polska smuta

    Ja też jestem smutna - może dlatego, że jestem Polką?
  • 2009-04-16 01:33 | Adalbert

    Re: ...to efekt nieufności do przebierańców 1989 roku

    W Polsce absolutne pomieszanie z pomieszaniem. Miesza się idee , cele, priorytety . Kolejny rząd pcha naród ku własnym celom , lekceważąc i obrażając poprzedników.
    Na Zachodzie nic się tak naprawdę nie zmienia. Kolejni przywódcy różnią się od poprzedników tylko wiekiem lub wzrostem. Rządy tam realizują cele miejscowego biznesu które stawia przed nimi elita biznesowa. Naród ufnie im wierzy, od wojny do wojny.
    Tak wychwalane tutaj kraje Europy zachodniej doprowadziły w XX wieku do najstraszliwszych wojen w historii ludzkiej cywlizacji. Oni nie mogą stanowić wzorca do naśladowania, bo tam narody są infantylnie ufne. Wyniki tej ufności poznaliśmy na własnej polskiej skórze. To jest jeden z polskich mitów i kompleks zachodu. Polska musi się pozbyć przebierańców z roku 1989 i kombatantów tej "rewolucji", tych ludzi bez charakteru , których pełno w mediach.
    Oni są bezwstydni i zdeprawowani, a media kochają bezczelnych cwaniaczków. Pokolenie ludzi wychowanych w czasie kiedy nie potrzeba się zakłamywać, musi przejąć władzę w Polsce. Trzeba mieć trochę serca dla Polski i mieć odrobinę honoru , a kiedy ludzie obdarzeni takimi cechami dojdą w Polsce do władzy , to nie będziemy umierać ze wstydu patrząc na tych wasali, którzy teraz wysługują się innym, globalnym cwaniakom.
  • 2009-04-16 07:41 | Piotr

    Panie Rysiu,
    Nie zrozumial mnie Pan. Ja nic szczegolnego nie oczekiwalem i nie oczekuje od Polski. Po prostu chcialem normalnie zyc. I moge dodac, ze kiedy bylem w szkole srednie i na studiach bardzo duzo bezinteresonwej pracy wlozylem w rozwoj Polski (niektorych dziedzin - chocby jak budowa spoleczenstwa obywatelskiego). Nie oczekiwalem nic za to - niestety jak wysilki ida w bloto - i jest sie za prace "u podstaw" karanym to po pewnym czasie przestaje sie to robic bo po co.
  • 2009-04-16 09:20 | Andrzej Hałasiewicz

    Re: Polska smuta

    Zgadzam się z prof. Czapińskim, że intensywność i jakość kontaktów społecznych decyduje o rozwoju danego społeczeństwa. Wiedzę konkretny, realny mechanizm, który mógłby prowadzić do istotnej zmiany w relatywnie krótkim czasie.
    Porównując na przestrzeni trzech ostatnich stuleci Polskę i np. Niemcy widać, że - pewnym uproszczeniu - podążamy tę samą ścieżką rozwojową, tylko ciągle dzieli nas dystans mniej więcej 50 lat. Tak zazwyczaj jest, że chcąc dogonić kogoś, kto jest tak daleko przed nami, trzeba by iść znacznie szybciej niż on. Ale jak to zrobić, kiedy idący w przedzie jest silniejszy, zdrowszy i przyspiesza kroku? Największą szansą by się z nim zrównać, jest znalezienie skrótu. Może zamiast podążać bezmyślnie, z tyłu tą samą drogą, warto się zastanowić, dokąd on zmierza i poszukać „skrótu do przyszłości”. Skrót do przyszłości to jest niezwykle trudne wyzwanie, a popełnienie błędu spowoduje, że powędrujemy na manowce cywilizacji. Z drugiej strony, jeśli takiego wyzwania nie podejmiemy, zawsze będziemy podążać w tyle za innymi. Jeśli nam się uda, znajdziemy się w grupie krajów najbardziej rozwiniętych. Takie zawirowanie jak obecne, sprzyja przegrupowaniom, trzeba zrobić wszystko, aby nasza społeczeństwo i gospodarka wyszły z kryzysu na lepszej pozycji.

    Widzę taki skrót. Skrót do społeczeństwa sprawnie się komunikującego o gęstych i szerokich kontaktach społecznych, społeczeństwa i gospodarki wiedzy. Jest nim upowszechnienie elektronicznego przepływu informacji, które w skrócie określam hasłem: „Internet w każdym domu”. Internet jest wynalazkiem, którego znaczenie rozwojowe przewyższa zmianę wywołaną wynalezieniem druku. Jeśli upowszechnimy szybko i sprawnie umiejętność posługiwania się internetem, staniemy się społeczeństwem „czytających i piszących” językiem nowoczesności. Komunikujących się ze sobą i światem w sposób efektywny, sposób dający szybki i szeroki dostęp do wiedzy i informacji. Wiedza jest dzisiaj najważniejszym kapitałem rozwojowym. Potrzebujemy autostrad, potrzebujemy wielu inwestycji materialnych, ale przemyślana i dobrze przeprowadzona inwestycja w ludzi przyniesie najlepsze i długotrwałe efekty.

    Użytkowników internetu systematycznie przybywa, ale jest to proces zbyt powolny. Potrzebne są działania, które spowodują skokową zmianę. Szansą dla nas mogłyby być środki rozwojowe z Unii Europejskiej. Przeznaczenie na taki cel pieniędzy z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Europejskiego Funduszu Społecznego w latach 2007-2013 byłoby olbrzymim impulsem rozwojowym o wielowymiarowych skutkach.

    W ramach programu finansowanego z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego można by zamówić usługę dostarczenia internetu szerokopasmowego do wszystkich gospodarstw domowych. Europejski Fundusz Społeczny można wykorzystać do szeroko zakrojonych szkoleń, adresowanych do różnych grup wiekowych, zawodowych, społecznych, uczących jak korzystać z możliwości stwarzanych przez to medium. Rozwinięty tą metodą sposób i zakres komunikowania, włączenie grup dzisiaj cyfrowo wykluczonych, mogłyby zdecydowanie poprawić i rozwinąć stosunki społeczne budując dobre podstawy dla tworzenia kapitału społecznego.
  • 2009-04-16 14:35 | zorro

    W tekscie jest wyraznie napisane ze chodzi o dolary z 2000 roku. No ale Polska oprocz braku kapitalu spolecznego ma wysoki wspolczynnik analfabetyzmu funkcjonalnego.

    >>Licząc w dolarach z 2000 r. to przejście fazowe następuje pomiędzy 8 a 10 tys. PKB na osobę.
  • 2009-04-16 16:22 | wladimirz

    Instytucja zarządzana centralistycznie i biurokratycznie,której się nie ufa,żadnego kapitalu spolecznego ani zaufania niue zbuduje!!!

    >Wszyscy jesteśmy winni - rodzina, media, koledzy - ale szkoła temu nie przeciwdziała. Nic w tej sprawie nie robi, więc produkuje paliwo stagnacji, kryzysu czy smuty, która nas czeka niebawem, jeśli nie zaczniemy skutecznie inwestować w kapitał społeczny.<
    A jak ma szkola przeciwdzialać skoro sama jest skrępowana maksymalnie wynikającymi z totalnej nieufności procedurami oraz regulacjami, na dodatek poddana arbitralnym decyzjom urzędasów rządowych i samorządowych urzędasów.Taka instytucja w życiu zadnego kapitalu spolecznego ani choćby zaufania do ludzi nie zbuduje!!!
  • 2009-04-16 18:04 | certus

    Jeśli patologiczny indywidualizm i towarzysząca mu nieufność do drugiego człowieka są cechami charakteryzujacymi polską naturę , nie łudźmy się że znajdziemy w Polsce skuteczną receptę na wyleczenie się z tych przypadłości. Trzeba wyruszyć w świat i poznając go , konfrontować własne nawyki i przyzwyczajenia z obyczajami innych narodów i społeczeństw. Wtedy zauważymy , że niejednokritnie w społeczeństwach dosyć prostych, nierzadko o niskim stopniu rozwoju cywilizacyjnego, ludzie potrafią darzyć się wzajemnym zaufaniem, umieją być wobec siebie życzliwi i uśmiechnięci. Nasz wspaniały reporter, pisarz i podróżnik w jednej osobie -Ryszard Kapuściński ,tak o tym pisal : "... Najlepsza drogą do przełamania pierwszego oporu jest uśmiech. Trzeba uśmiechać się do drugiego człowieka. To jest odruch, który ma korzystny wpływ na rozładowanie złej sytuacji. Nie od razu. Podejrzliwi i ci, co maja kompleksy, myślą wpierw, ze ktoś się z nich nabija, przez moment więc stają się jeszcze bardziej podejrzliwi. Ale po chwili sami zaczynają się uśmiechać. Mur kruszeje, powstaje jakiś rodzaj wspólnoty i dalej idzie dużo łatwiej.."( cytat z książki " Autoportret reportera" ) . Korzystajmy więc z rady jakiej nam udzielił nasz niezapomniany Reporter. I przede wszystkim podróżujmy po świecie, poznawajmy kulturę i zwyczaje innych narodów i społeczeństw i zaszczepiajmy w rodzimej obyczajowości wszystko to ,co może nas uszlachetnić i pomóc w zacieśnianiu więzi miedzyludzkich i budowaniu wzajemnego względem siebie zaufania.
  • 2009-04-16 18:39 | wladimirz

    Po 89 roku przez mniej więcej 10 lat mniej więcej obowiązywała zasada"Co nie jest zabronione..."i próbowano wdrażać zaufanie do obywatela!

    Poświadczać mial różne rzeczy po prostu wlasnym podpisem,a odpowiadać dopiero za podanie nieprawdziwych informacji.Dziś,mniej więcej od rządów AWS-UW i ich "reform", nic z tego nie zostało!Nasze życie jest zdominowane przez biurokrację(mniej więcej 3,5 raza liczniejszą niż w PRL!!!) i,co gorsza,jej asekuracyjno-formalny sposób myslenia(niech świat się wali byle zgodnie z procedurami i przepisami!).
    To generuje nieufność w stosunkach międzyludzkich-każdy musi się zabezpieczyć formalnie,a na państwo i rozsądek urzędów czy władzy sądowniczej nie ma co liczyć!
  • 2009-04-16 19:45 | czes

    Z takim poglądem trudno się zgodzić obserwując polskie i zagraniczne portale i fora internetowe. Polskie polityczne fora to miejsca niezwykłej agresji i wszelkiego chamstwa, odrzucajace każdego, kto choć troche ma jeszcze szacunku dla innych i dla siebie. Nie lepiej jest na wielu forach specjalistycznych, gdzie często dyskusja merytoryczna często zastępowana jest bezsensowną krytyką ad personam przy całkowitym braku szacunku dla współdyskutantów. Takiego skrajnego braku szacunku, jaki się obserwuje w polskim internecie trudno spotkać gdzie indziej np. na zagranicznych stronach i forach. Byłbym zdania, że właśnie internet jest jedną z głównych przyczyn atomizacji młodego pokolenia.
  • 2009-04-17 03:43 | marzena

    Re: brak zaufania - to też wynik zmiany ideologii

    Na naszych oczach prominentni politycy zmienili skórę. Ci sami ludzi głosili wcześniej zupełnie inne prawdy, a po zmianie sytemu zakłamali się na amen. Te "autorytety" oglądamy codziennie w telewizji , czytamy z nimi wywiady w gazetach. To jest trucizna która zatruwa naszą ufność w porządek etyczny tego świata. Głosiciele prawd ekonomicznych w PRL-u stali się idolami ekonomii w nowej Polsce. Jak strawić takiego "naukowego" zakalca ? Tego normalny człowiek nie może zrozumieć. Panowie "bohaterowie" którzy byli 20 lat poza Polską i nie wracali z własnej woli, nieprzygotowani zawodowo , zostają ministrami sprawiedliwości. Tacy ludzie ustanawiają ramy polskiej sprawiedliwości.
    Ramy polskiej ufności dewastują politycy których kampanię wyborczą "finansowali" emeryci i renciści ?
    Rzeczywistość polska trzeba znowu zapisywać w cudzysłowie. A gdzie miejsce na zaufanie do siebie , do rządu, do polityków, do inteligencji polskiej ?
  • 2009-04-17 13:31 | jacek44

    zamiast oglądać się na polityków - powiedz co sam zrobiłeś ? Ja mam dzieci i coś robię. W pracy też staram się pokazywać że korzyści ze współpracy często są ważniejsze od rywalizacji.
  • 2009-04-17 13:37 | Vigator

    Re: Polska smuta

    wszystko zaczęło się od wojenek Wałąsy. Na tych wojenkach przegrał na rzecz Kwaśniewskiego. Później PIS zaczął łapać łapówkarzy i złodzieji. Nikogo nie złapali i przegrali. Dziś słyszę, że PIS dalej zamierza łapać złodzieji łapać króliczka???? po wyborach prezydenckich szybko zapomnimy nazwiska Kaczyński dwojga imion. To wczesniej wymienieni i przegrani mieli gdzieś szacunek do rodziny, starszych, posługiwali się dokumentami IPN które były tworzone tak samo jak sprawozdania do KC KP, KG KZ PZPR. Tzn były g-warte. Dlaczego nikt nie grzebie w archiwach PZPR??? Teraz jak wyzwolono rywalizację po trupach z ordynarnym brakiem szacunku do przeszłości i starszych, brakiem ciągłości rozwoju rodziny. Uruchomiono prosty dziki kapitalizm znany w europie w latach 1890 -1905 zanim nie nadążyły regulacjie prawne. Pokolenia trzeba aby to naprawić. Ale cieszę się, że coraz częściej bieże się pod uwagę pojedyńczego człowieka. Może nie będzie trzeba pokoleń by to naprawić
  • 2009-04-17 17:09 | tsubaki

    Ja tak robie. Reakcje sa mniej wiecej takie: "Pani sie ze mnie nabija?"
    Jezyk polski nie jest zbyt obfity w slowa oddajace zyczliwosc, serdecznosc.
    W pokonywaniu kryzysu zaufania stawialabym na media. "Polityka" juz nas uswiadamia a swiadme spoleczenstwo to swiadomi rodzice i swiadomi nauczyciele a ci juz sobie sami poradza w wychowywaniu nowych, lepszych pokolen.
  • 2009-04-17 17:17 | tuba

    No dobra - ponarzekaliśmy. To może byśmy tak coś zrobili?
    Prowadzę w liceum Klub Ludzi Aktywnych. Kilkunaścioro siedemnastolatków. Po dwuletniej pracy kooperują tak, że każdemu pracodawcy życzę takiego zespołu. Standardowa sytuacja: robimy coś wspólnie, wymyślam coś wieczorem, rano idę do nich i mówię, "a może by tak..." A oni wtedy: "Myśmy już to zrobili". Bo rozumieją logikę działania i biorą odpowiedzialność.
    Zajęliśmy się wolontariatem i działaniami charytatywnymi, bo uczniowie tak chcieli. Gdyby chcieli zająć się produkcją gwoździ, też bym się na to zgodziła, byle uczyli się współdziałania. Pracujemy tak - kurs, który daje im konkretne umiejętności i samodzielny projekt, w którym to wykorzystują. Działa. I to jak.
    Proponuję:
    - załóżmy forum wymiany informacji o podobnych pomysłach - może urodzi się z tego jakieś działanie ponadlokalne, a przynajmniej grupa wsparcia.
    - wymyślmy sposób angażowania chłopców - mój klub to głównie dziewczyny. Ciekawa rzecz - młodzi mężczyźni potrafią działać akcyjnie. Pomogą w wielkim finale, ale na dłuższe współdziałanie nie umiem ich namówić. Panie Profesorze - ma Pan jakiś pomysł?
    - i wymyślmy sposób finansowania - projektów nie da się robić bezkosztowo. Bazowanie tylko na wygrywaniu konkursów ogłaszanych przez fundacje (ukłony dla Fundacji Bre Banku) nie jest dobrym rozwiązaniem systemowym
  • 2009-04-17 18:12 | Slawczan

    Re: Polska smuta

    U nas działanie łączy się ze składkami statutami itp.A jak ktoś zrobi coś dla innych to każdy się pyta co z tego on ma.Paranoja.
  • 2009-04-17 19:00 | MW

    Nie zbudujemy żadnego kapitału społecznego bez wyzbycia się obłudy i zakłamania. Niestety na dziś nie widzę żadnej instytucji, która by przerwała ten taniec w hipokryzji. Nadzieja w naszych rodakach, którzy poznając inne narody, społeczeństwa, zobaczą, że ufając i uśmiechając się, szczerze otwierając się na innych, żyje się łatwiej, w godności i bezpieczniej.
  • 2009-04-17 21:48 | Regent

    Re: Polska smuta

    Tytuł rozmowy z "zawsze gotowym" prof. Czapińskim sugeruje zewnętrzne przyczyny nasilajacej się naszej polskiej socjopatii. Czyżby powracała (zwłaszcza w kontekście niszczycielskiego kryzysu) dawna dyskusja między warszawską szkołą historyczną a szkołą krakowską? Mieszkając obecnie w tzw. Galicji (choć nie dlatego przecież) i poniewaź już ładnych parę dziesięcioleci obserwuję z zainteresowaniem siebie i swoich rodaków - skłaniam się ku tej drugiej szkole.. Gdzie byli ci wszyscy mężowie uczeni gdy za rokiem narastał kryzys, a u nas narastał społeczny i cywilizacyjny indyferentyzm? Gdzie, ach gdzie, były wszystkie te instytycje, które z definicji powinny informować i ostrzegać: media oraz wszelakie instytuty, agendy i agencje też. Propagandowe hasło "Polak potrafi" nabrało w najnowszych czasach takiego znaczenia, jakiego zbiorowym wysiłkiem i zaniechaniem potrafiliśmy mu nadać..
  • 2009-04-17 22:47 | Michał Kuszyk

    Re: Polska smuta. A może jednak zdrowiejące społeczeństwo ? Zdrowiejąca Polska !

    Edukacja, wolny rynek, społeczeństwo obywatelskie, demokratyczne państwo prawa.
    Sądzę, że zaproponowane konteksty dają większe możliwości obserwacji zachowań i snucia optymistycznych prognoz "niezbadanych" obszarów aktywności Polaków. Intelektualnie wyrafinowane, niezwykle wyraziste i spójne syntezy Pana Profesora i trzech Tenorów - rodzina, kościół, szkoła, są tak przekonywujące, że strach się odezwać. Krańcowa nieufność, niezdolność do pracy zespołowej itd. Wypadałoby jeszcze dodać (i słusznie )syndrom wyuczonej i utrwalonej bezradności w systemie nakazoworozdzielczym. Syndrom ten dotyczy bez wyjątku nas wszystkich. Naszych dzieci też "Ale nie aż tak". Koniec świata.
    Zawężanie systemu wychowawczego do trzech bardzo ważnych instytucji jest w moim przekonaniu zabiegiem nieuprawnionym. Jest wiele znaczących żródeł wywierających wpływ na rozwój osobowości i na ZAUFANIE.
    Twierdzę, że Polacy zdrowieją. Ponad trzy miliony obywateli prowadzi działalność gospodarczą na własny rachunek. Dotrzymywanie umów i zobowiązań na wolnym (jeszcze nie do końca) rynku to warunek sukcesu i przetrwania. To nie są Panie Profesorze dyżurni kontestatorzy wirtualnej rzeczywistości dokonujący przekształceń na informacjach ale ludzie realni, wytwórcy i twórcy, sprzedający i kupujący. Uczymy się i to bardzo szybko dotrzymywania zobowiązań, rzetelności, perfekcjonizmu. Uczymy się kooperacji, zarządzania i współpracy.
    Indywidualizm, prywatna własność i wolny rynek wymuszają konieczność uczenia się. Klientelizm, nepotyzm, korupcją są piętnowane i źle oceniane. Nagłaśniane są konflikty w sporach zbiorowych. Przygniatająca większość
    to jednak zawarte porozumienia. Ale o tym sza. Balcerowicz mawia "kto źle liczy szkodzi ludziom" Ekonomia jest nauką społeczą. Zaufanie jest jednym z elementów ekonomii zachowań i jednostki i "kapitału społecznego zaufania"
  • 2009-04-18 07:56 | bluszczyk

    Re: Polska smuta

    Nie ma to jak wrzucić wszystkich do jednego worka. Dlaczego pan profesor uważa, że żeby w szkole dzieci pracowały zespołowo, to trzeba od razu zapisywać coś takiego w programach nauczania. U mnie na lekcjach
    ( a naprawdę nie jestem jedyna) dzieci pracują zespołowo bardzo często i naprawdę nikt mnie nie musi namawiać do wykorzystywania takich form pracy. Gwarantuję wszystkim, że to, że coś jest zapisane w programach nauczania nie gwarantuje, że ktokolwiek będzie to robił. Wszystko bowiem zależy od ludzi.
    Dobrze byłoby, żeby dziennikarze ( zdziwiłam się, że to akurat pan redaktor Żakowski) przestali się posługiwać słowami kluczami: szkoła, kościół, szpitale, bo te instytucje są różne i pracują w nich różni ludzie. To tak jakby pisać prasa i w tym pojęciu pomieścić Politykę, Fakt i Nie, które to gazety, moim zdaniem, bardzo się różnią.
  • 2009-04-18 09:37 | Raveness1

    [cytat]
    Zdaje się, że dość późno nam powiedziano, że możemy być ciekawi świata
    [/cytat]
    Ile masz lat?
    Powiedziano? A to nie mieliscie wlasnego rozumu, otwartych oczu i umyslu i odrobiny odwagi?
    Czy przecietny Polak ma juz na stale zakodowany syndrom niewolnika, owieczki, gdzie bez pasterza ani rusz.
    Wake up at last, and open up your mind!
  • 2009-04-18 16:17 | wersy2

    Re: Polska smuta

    U mnie w liceum co prawda pracy w grupie już nie ma, natomiast w gimnazjum
    zdarzała się dość często, zwłaszcza na KOSSIE ("Krztałcenie obywatelskie w
    szkole samorządowej", czyli po prostu WOS - zdawałoby się, że wszystko jest na
    swoim miejscu). Czego mnie te zajęcia nauczyły? Ano niczego, może oprócz tego,
    że praca zespołowa jest skrajnie nieefektywna. I to nawet pomijając fakt, że
    większość prób zrobienia czegoś wspólnie jest torpedowana przez tę część
    uczniów, która traktuje takie zajęcia jako idealną okazję na gadkę-szmatkę i nie
    jest ani trochę zainteresowana pracą. Załóżmy optymistycznie, że członkowie
    grupy są pełni dobrych chęci i naprawdę zainteresowani jakością tego, co mamy
    wspólnie zrobić. Wtedy wszystko musi pójść gładko, nie?

    Otóż nie. W grupie niemal na pewno znajdą się osoby, które są tak przekonane o
    wspaniałości swojej wizji, że za żadne skarby nie zaakceptują pomysłów swoich
    kolegów. Owszem, czasem udaje się w miarę szybko osiągnąć kompromis, ale wtedy
    każdy pracuje z mniejszym entuzjazmem i zwykle nie jest zadowolony z efektów
    końcowych (zresztą nie bez racji, bo zazwyczaj powstaje zupełnie niespójny
    koncepcyjnie miszmasz). Częściej kończy się to zresztą na "próbach dojścia do
    konsensusu", czyli wykłócaniu się o każdy szczegół co oczywiście uniemożliwia
    skończenie projektu na czas. Jako takie efekty przynosi jedynie jasny podział
    zadań na samym początku, ale to z kolei prowadzi po prostu do pracy
    indywidualnej - z tą różnicą, że odpowiedzialność jest zbiorowa, czyli rozmyta,
    a to zwyczajnie demoralizuje. Uczeń, którego ciężka praca dwa razy zostanie
    zaprzepaszczona przez leniwego, albo po prostu mniej zdolnego kolegę, za trzecim
    razem nie będzie już się starał.

    "Zajęcia w grupach" nauczyły mnie tego, że jeśli chcę by coś zostało zrobione
    szybko i porządnie, to nie powinienem oglądać się na innych, tylko po prostu
    zrobić to samemu. A jeśli mi nie zależy, to przecież zawsze można popodróżować
    na gapę. Słowem, szkoła przez promowanie współpracy zupełnie mi ją obrzydziła i
    tylko wzmocniła mój "patologiczny indywidualizm":P

    Z innej beczki: Rozliczne przykłady niepowodzeń firm prowadzonych w oparciu o
    "partnerskie zasady" wspólnie ze szwagrem/przyjacielem etc. zdają się
    potwierdzać, że jasne układy czynią przyjaciół, a nadmierne zaufanie i
    familiarność w biznesie mogą być niczym więcej jak źródłem nieporozumień. Nie ma
    więc chyba co tak demonizować tak "procedualizmu".
  • 2009-04-19 00:01 | George

    Wybacz, ale NICZYM się nie różnią - wszystkie robią z głów czytelników "misz-masz"...
  • 2009-04-19 12:36 | paulina

    Amen. Uczestniczyłam kiedyś w warsztatach pracy zespołowej - moje wnioski są identyczne.
  • 2009-04-19 15:19 | racjonalista

    Re: Polska smuta

    Czy współczesna polska szkoła może budować więzi społeczne? Pan profesor Czapiński twierdzi, że może i zapewne byłby skłonny powierzyć jej tę arcyważną misję. Owszem, polska szkoła mogłaby nie tylko owocniej tworzyć kapitał społeczny, ale i lepiej uczyć, gdyby ludzie sprawujący władzę na wszystkich szczeblach oraz ich wyborcy nie tylko pojęli, że szkoła jest instytucją o fundamentalnym znaczeniu dla rozwoju gospodarczego kraju, ale też na poważnie zechcieli swoje zrozumienie tej istotnej prawdy przekuć w konkretne działania i postawy.
    Wróćmy jednak z rajskiej dziedziny ułudy do naszej rzeczywistości… Niewątpliwie główny ciężar wypełnienia narodowej misji musiałby spocząć na barkach szeregowych nauczycieli z pierwszej linii edukacyjno-wychowawczego frontu. Ale czy półhobbyści, dla których półzabawa w nauczyciela nie jest głównym źródłem utrzymania, frustraci znękani wyczerpującą i stresującą harówką za grosze, oraz bynajmniej nie stanowiący większości pasjonaci – misjonarze oddani bezgranicznie szkole i uczniom tworzą armię zdolną podjąć wielkie wyzwanie naszych czasów?
    Niestety, obecna pozycja społeczna nauczycieli nie jest adekwatna do arcyważnego zadania, o którym mówi pan profesor. „Zbyt niska płaca upokarza, niszczy samoocenę, pozbawia wiary w siebie i niszczy kreatywność”. Ta do bólu racjonalna konstatacja wybitnego ekonomisty Edmunda S. Phelpsa ma szczególną wymowę w odniesieniu do polskiego nauczyciela, posiadającego wyższe wykształcenie i zobligowanego do ustawicznego zawodowego doskonalenia, a sprowadzonego w warunkach kapitalistycznego ustroju do roli pariasa. Nie dziwi zatem, że coraz powszechniej w odbiorze społecznym nauczyciel jawi się jako figura godna politowania, a nie kreator społecznych więzi.
    Polska szkoła może budować społeczny kapitał, ale musi zacząć być traktowana poważnie jako instytucja, od działalności której zależy m.in. podtrzymanie rozwoju gospodarczego kraju. Oczywiście, szkoła wymaga istotnych inwestycji, ale byłyby to przecież inwestycje w sposób szczególny uzasadnione i konieczne, jako że miałyby na celu publiczne dobro. Na razie nasza szkoła przegrywa z kryzysem, gdy kryzys jest, a gdy kryzysu nie ma, przegrywa z tarczą antyrakietową. Można tłumaczyć niedoinwestowanie szkoły faktem, że Polska to kraj na dorobku, ale poprzestanie na takim tłumaczeniu oznaczałoby, że Polska krajem na dorobku pozostanie już na wieki.
  • 2009-04-19 16:44 | Ted

    Re: Polska smuta

    Niestety obserwację prof. Czapińskiego odczuwam na własnym przykładzie. Pracuję w Holandii w dużej firmie, gdzie właśnie niezwykle cenni się umiejętności pracy grupowej i umiejętności jej nawiązania. Zgadzam się z innymi komentarzami, że nie zawsze jest to efektywne i z reguły pracują ci najlepsi, a słabsi się obijają lecz z moich obserwacji widzę, że dzieje się tak w wielu przypadkach gdy lider grupy nie potrafi dobrać ludzi, nawiązać nici współpracy i zorganizować pracy tak aby każdy realizował to co najlepiej mu pasuje. A jest to niełatwe i nie leży w naszej polskiej naturze. Przyzwyczajeni jesteśmy do konkurencji, prymusostwa i pokazywania że tu i tam jesteśmy lepsi niż inni. Tak jak i w mojej pracy, tak i w szerszym kontekście nie są to czasy gdzie wiele można dokonać indywidualnie!

    Inny przykład. Moja żona studiuje na uczlni holnderskiej. Zajęcia ćwiczeniowe polegają wyłącznie na realizacji jakiegoś zadania w grupie. Ocena jest kolektywna. Grupy są ustalane zupełnie przypadkowo. Jest to w istocie niezwykle niesprawiedliwe, jednak uczy jak radzić sobie z pracą w grupie i motywować leniwych, pomagać słabym tak aby samemu uzyskać dobry wynik. Prowadzący zajęcia i tak orientuje się kto jest najlepszy w grupie. W ten sposób najlepszy staje się liderem i oprócz swoich zadań musi też ciągnąć grupę - zupełnie jak to się dzieje w praktyce! (no ale tym właśnie różni się rola lidera-menedżera od specjalisty). Ocena końcowa kursu to wynik wagowy - tj. ok 50% waży wynik pracy w grupie i 50% wynik egazaminu, który jest indywidualny.

    Społeczeństwo holenderskie opiera się na wielu więziach nieformalnych i jest to zupełnie normalne. Dzielenie się zasłyszanymi informacjami jest niezwykle kreatywne bo można zawsze coś zasłyszanego wykorzystać. W Polsce jednak więzi takie są często kojarzone z korupcją i nieczystymi interesami, gdyż jesteśmy nadpobudliwie podejrzliwi, że ktoś może osiągnąć coś "po skrótach" niż tylko własną pracą.
  • 2009-04-19 17:19 | stokrotka za miedza...

    No, chyba ze sie ma taka "glooooowe" jak George!
  • 2009-04-19 18:28 | Lech Mergler

    Argumentacja, ze racjonalnosc dzialan gospodarczych wypracuje, samoczynnie, kapital spoleczny jest w duzym stopniu falszywa i albo swiadczy o naiwnosci, albo pewnym zaslepieniu "neofity-neoliberala. Dzialalnosc gospodarcza wcale nie jest mniej przekretna, czyli zwiazana z patologiczna, agrresywna, oszukancza rywalizacja niz inne sfery zycia. Wiec bywa bardziej zwiazana z nieufnoscia i podejrzliwoscia niz dziedziny, w ktorych nie ponosci sie takiego ryzyka finansowego. Nawet mozna pomyslec, ze cale obszary polskiej gospodarki prywatnej sa chore wlasnie w duchu wzajemnie destrukcyjnej, agresywnej rywalizacjim opartej na nieufnnosci i podejrzliwosci z powodow, o ktorych mowa w wywiadzie. Czyli patologiczne stosunki przechodza do dzialalnosci gospodarczej. Osobiscie mam szereg dobrych doswiadczen w tym zakresie (dotrzymywanie umow itd.), ale one sa daleko niewystarczajace.
    A generalnie - wbrew rozmaitym zludzeniom (ze rynek sam cos zrobi) albo lekom (ze to ideologiczny totalitaryzm) podstawowe pytanie powinno dotyczyc polityki. Bo tylko polityka moze zorganizowac zbiorowy wysilek w system dzialan, ktore sluza spolecznej edukacji rownolegle z transformacja instytucji panstwa, prawa, gospodarki itd. Nie chodzi tylko o szkole i mlodziez, albowiem chodzi tez o rodzicow. Jesli wymyslono polityke historyczna to nalezy wymyslec polityke "spolecznej adaptacji, edukacji i innowacji" (jak zwal tak zwal), ktora w roznych wymiarach sluzyc bedzie transformacji postaw, mentalnosci, nabywaniu umiejetnosci spolecznych. Od mediow, przez kulture, wsparcie finansowe dla NGOsow, znoszenie barier aktywnosci spolecznej, samorzadowej i politycznej... Bo to jest caly kompleks postaw i niekompetencji a-spolecznych, ktore obecny system w duzym stopniu konserwuje (oligarchizacja polityki..)
    Do tego sa czynniki histiryczne - jesli przez 200 lat co pokolenie elity spoleczne byly eksterminowane (od wybijania jakw Katyniu po przymus emigracji wewnetrznej), to kto mial pozostale pospolstwo nauczyc kompetncji spolecznych i prospolecznych postaw?
    Jasne, ze obecnym "elitom" politycznym latwiej sie manipuluje spoleczenstwem podejrzliwym i zatomizowanym, wiec nie nalezy miec zludzen..
  • 2009-04-19 21:19 | MarcinWojciechowski

    Coz... Moj zyciorys jest troche inny, choc podobny. Tez wskutek szczesliwych zbiegow okolicznosci (oraz ciezkiej pracy) zaraz po studiach w Polsce , odbylem studia podyplomowe w doskonalych instytucjach na Zachodzie. Potem ciezko pracowalem dla dobra swojego i kraju. A na wszelki wypadek (bo w koncu tez jestem nieufny) edukowalem swoje dzieci w systemie miedzynarodowym. Ufalem w rozwoj kraju. Z niepokojem obserwowalem jednak rozwoj sytuacji. Chcialem, by moje dzieci mialy rzeczywista mozliwosc wyboru. Wolalbym, by zostaly w Polsce. Jednak nie chce, aby byly do tego zmuszone przez okolicznosci. Dzis moje dzieci studiuja na bardzo dobrych uczelniach zagranicznych. Moze wroca do kraju. A moze nie. Czas pokaze. Z tezami Profesora Cz zgadzam sie przwie w calosci. Oprocz konkluzji. Wszyscy musimy zmieniac to chore dziedzictwo. Nie liczmy na instytucje.
  • 2009-04-20 07:55 | PJDąbrowski

    Re: Polska smuta

    wbrew pozorom można sporo zrobić w tej kwestii.

    Najwięcej zrobić mogą lokalne władze samorządowe i lokalne organizacje biznesu. Ale oczywiście nie tylko.

    załączam poniżej tekst arykułu który ukazał się w australijskim journalu internetowym www.onelineopinion.com.au

    PJDąbrowski


    Paul (Paweł) J. Dabrowski
    Why we need chambers of commerce, why we need business associations


    Why we need business associations?

    The key word is trustworthiness. Have you noticed that in many countries, often very distant from each other you find stories that have a similar storyline? A young, naïve, trusting boy from a small village comes to the city where he is faced with cunning, cynical city dwellers. This is common. Why so?
    The problem is that job specialization and huge numbers of city populations caused destruction of traditional community ties.
    The great benefits of efficiencies of the modern civilisation come at a price.
    In the modern society, pride and respect have been replaced by greed and admiration of your new Land Rover; marketing gimmicks have replaced reputation…

    I have consulted an elderly couple, who were pushed into negatively geared investment by scrupleless ‘investment advisors’. It’s not, that they have lost some $20,000 on the investment. Any business and investment decision comes with some risk.
    What is really appalling is that the investment was recommended to them despite the fact, that with their low income the couple would never be able to benefit from the recommended investment strategy.
    We have stock- and mortgage brokers who pose as ‘your trusted advisors’ and recommend you products on which you are losing tens of thousand of dollars – just so they can have their fat commissions and kickbacks. We have auto mechanics who charge you for a repair which was not performed, and CEOs who are happy to claim multi-million dollar bonuses, despite ruining the corporation. We have lawyers pitting couples against each other so that they can secure a long-lasting source of income. No profession is free from the disease. (Of course, all the named professions and trades have a huge majority of decent, hard working people)

    There is also the other side of the coin: a tree-looping trader from St. Albans, was telling me about problems he, and several of his friends had with some indecent clients – they were making extravagant complains, and were deducting huge amounts from the received bill.

    It all would not be possible in a traditional village. No-one would dare to be unfair to their neighbour, as the next day no-one in the village would talk to them…

    The problem is that nowadays we just do not know whom to trust. Of course, we can not go back to small villages. But what can we do? Let’s look around.

    Those, who were negotiating business deals in the Arab countries, might have been surprised with the question ‘Are you a member of your local Chamber of Commerce’? Arabs, who have been trading for thousands of years and have taught us algebra, know well that being a member of a local chamber means you are responsible for your professional conduct to the whole business community.
    Of course, it is good for your business: being a member of a chamber (or traders’ guild) gives you credibility in the eyes of your prospective customers.

    We have also some modern day examples of this approach. A US Better Business voluntary program does exactly that – eliminates anonymity of businesses by their self-disclosure, and they have a consumer friendly complaint handling system.

    In Polish there is a word ‘partacz’ (partach) which means somebody, who does a very poor job and… (etymologically) who is not a member of a trader’s guild. In German, there is a word meisterstűck – a piece of work of exceptional quality, an apprentice was to present to be admitted as a member of the guild. ‘Meisterstűck’ is also a word expressing respect and admiration for somebody who has achieved excellence in this chosen area. As a society, we need to rebuild this very sense of a professional pride. Chambers of Commerce, and Traders Associations have a great role to play with this regards.


    It has been shown time and time again that intelligent co-operative strategies are beneficial for everybody. It would mean more work and less hassle for businesses, better service for clients, more jobs within the community – and better sleep at night for everybody.

    Both scientific studies and commonsense observations show, that societies which developed ways to enhance co-operation are growing stronger and are dealing better with difficulties.


    What Is In It for Me – what traders associations and chambers can do?

    What’s In It For Me - a business person might ask.

    The key benefit of associations is encompassed in the simple message: ‘together we can do more’. There are many worthy things one might need or want, but which are just not feasible for a single small business.

    Some traders’ associations organize joint promotions of their shopping strips; some go to such lengths as St. Albans trader’s Association which organised major events.

    Many lobby their councils for support for needed practical solutions – opening hours, changes in the traffic flow, etc.

    More visionary ones organize businesses and local communities in joint efforts to bring changes. Some might decide to solve an on-going parking problem by joint purchase of a run-down shop and converting it into a two-story parking lot.
    Some – like the above mentioned one St. Albans lobby for major re-developments such as pushing the railway station underground.
    Others, identifying safety as one of their problems organise joint patrols of hire security services.

    Chambers and traders associations can stimulate creation of buyer’s groups: ten, twenty of –even better – five hundred businesses joining their purchases of utilities or petrol and get significant savings.

    Joint projects and joint ventures can be created quicker and easier, if organised within a group of local businesses. To put it simply: every business has its periods of cash shortage and periods when they would be happy to invest. What is beyond the reach of one business can be possible as a joint project. For example, just a few months ago a local printer was looking for partners for a joint development in the rapidly growing airport area. The idea died, as chasing potential partners was too time-consuming. It could be a different story within a well organized group.

    Pooled Investment Funds are yet another possibility. While Pooled Investment Funds legislation provides tax advantages your knowledge of local conditions can help you identify great local companies worth investing.

    Networking is invariably recommended as the most effective way of selling your products and services. Clearly it is: it’s quickest, cheapest and most successful way to sell your products. Especially those ‘smarter ones’ – like business services, naturopathy, design.

    The story, however, does not end here: the benefits of buying within the network are perhaps even more important. Did you have problems with unreliable suppliers? I did. And trust me – not getting a customer is not the worst thing: you can always try another approach. It is much worse, when you have done all your work, you have attracted client’s attention, you closed a deal, and you have completed the job – if not for some elements that has been outsourced. When they screwed up you are losing at all ends - not only you have spent time and money for provisioning of your service - you have to deal with the angry customer. Sometimes you even have to pay for faulty job, not being able to prove their blunder. At the end of the day, you are ashamed to ask for payment of a bad job. Finally, to add an insult to the injury you are the bad guy in the customer’s eyes.

    Let’s face it: everyone makes mistakes. Sometimes it is faulty material, sometimes miscommunication sometimes we had a bad day. Question is how we deal with our own mistakes. If we have an occasional contract we can get tempted to go easy on ourselves: blame somebody else, ignore phone calls, just ‘sweep it under the carpet’ and just forget about it. Well, there is no reason to make it a priority…
    However if you are in a network, the story is different: if you did a bad job with one person you have destroyed you reputation within the whole group.
    Just like in a village.

    Another benefit of being in a business network is information. Recently one of our members, a highly successful businessman and owner of a wholesaling business acquired a highly sophisticated IT system from overseas. The system cost a lot, but the benefits were expected to be much higher. Well… they were not. Adaptation of the system to Australian conditions was associated not only with various additional costs. The worst thing was that it caused significant disruption of the business. Cost of lost sales and damaged reputation was difficult to underestimate.

    Now: how much would it be worth to ask somebody in a similar business ‘can you recommend me a reliable supplier’?
    A lot.

    Opportunities are endless. What you need is ideas and willingness to implement them. So, why don’t you join your local business association? If you do not have one - why don’t you think of creating it?
    A birthday party, a cocktail associated with opening of a new venue could be a great opportunity to let ideas flow…
    Business services companies – for whom effective networking is the key to success, are ideally positioned to take a lead in this direction.








    Note: Greater Western Chamber of Commerce and Industry has organized:

    * Business Awards to distinguish and honour our best local businesses sponsored by Victoria University, local councils and businesses. The gala event attracted held at the Telstra Dome attracted nearly 200 guests.
    * Women in business Project, run in co-operation with the Western Business Enterprise Centre secured with the support of city of Brimbank and financed by State government provided training and coaching for 30 local female – run businesses
    * networking events: devoted to key topics of interest to the business community, often have attracted as many as seventy-eighty people at an event.

    Dr. Paul (Paweł) J. Dabrowski is the immediate past acting president of the Greater Western Chamber of Commerce and Industry
  • 2009-04-20 20:06 | Michał Kuszyk

    Bardzo dziękuję Panu Merglerowi. Moja wypowiedź neofity liberarała jest prowokacją. Wyjaśniam, że bliżej mi do Michaela Novaka i Dobra Wspólnego niż niewidzialnej ręki rynku. Zgadzam się z Panem w wielu sprawach.
  • 2009-04-21 16:27 | Mariusz

    Re: Polska smuta

    Bardzo ciekawa i mądra rozmowa.
    Zgadzam się z generalną konkluzją, że najważniejsza jest szkoła. Wyczytałem też kiedyś, i to nie byle gdzie, bo w "The Economist", że niezwykle ważne dla rozwoju gospodarczego i społecznego kraju jest przedszkole. Tam, gdzie stopień preskolaryzacji jest wyższy, tam społeczeństwo bardziej otwarte, konkurencyjne, skłonne do kooperacji. Jeżeli jednak zgodzimy się, że kluczem do rozwoju jest edukacja od przedszkola poczynając, to szanse Polski na dalszy pomyślny rozwój są marne. Smuta ante portas! Dlaczego?
    Moim zdaniem dla dobrej edukacji potrzebne są przede wszyskim trzy rzeczy:
    1. Dobry program
    2. Dobry nauczyciel
    3. Dobre podręczniki
    Nadto jest świetnie, jeżeli rodzice ucznia chodzą do pracy i nie piją za dużo płynów.
    Naturalnie ważne jest też, żeby szkoła była ładna i przestronna, żeby w niej były fajne komputery i piłki do gry w piłkę i wycieczki do Paryża, ale program, nauczyciel i książka to grunt.
    Niestety sprawy w tej dziedzie nie wyglądają dobrze. Programy są przeładowane i źle ułożone, podreczników jest bardzo wiele, ale za to marnych przeważnie, a nauczyciele - chociaż chyba lepsi niż podręczniki i programy - to produkty negatywnej selekcji płacowej, żony mężów i trochę pasjonatów.
    Reformy oświaty polegają u nas na zamianie podstawówki z ośmioletniej na dzięwiecioletnią z przesiadką po 6 klasach, na zmianie nazwy technikum na liceum, na liwidacji szkół zawodowych i ich późniejszym nieudolnym odtwarzaniu pod innym szyldem. Studentów na 10000 mieszkańców mamy już prawie tyle tyle co w USA pisze prof. Czapinski. Warto dodać, że w Europie wyprzedzają nas tylko Rosja, Ukraina i Białoruś. Widocznie u wschodnich sąsiadów studia są tańsze i lepiej działa marketing.
    W świetle powyższych uwag wnioski moje są następujące:
    Inwestujmy w przedszkola, niech bedą dostępne i na dobrym poziomie.
    Opracujmy rozsądne programy nauczania (obficie korzystając z wzorów zagranicznych, również np. z Tajwanu czy Singapuru) i rozpiszmy konkursy na 2 - 3 podręczniki z każdego przedmiotu.
    Przygotujmy normalny system płac dla nauczycieli, tj. taki, który umożliwiałby normalnemu facetowi utrzymać rodzinę.

    I poczekajmy parę lat bez reformowania, aż system przyniesie pierwsze rezultaty.
  • 2009-04-22 12:28 | Redakcja

    JACEK ŻAKOWSKI PODSUMOWUJE DEBATĘ

    Wydaje mi się, że prof. Czapiński kolejny raz powiedział nam coś bardzo ważnego o nas. I jestem mu za to wdzięczny. Ponad 50 wpisów na forum świadczy o tym, że wielu naszych czytelników doceniło wagę tych słów. I im też jestem wdzięczny. Nawet poważny problem staje się mniej poważny, gdy jest trafnie nazwany. Nawet duże zagrożenie staje się znacznie mniejsze, gdy zostaje uświadomione publicznie. To jest ważne. I coś jeszcze wydaje mi się ważne. To styl tej dyskusji. Wprawdzie jeden pan próbował na siłę obrazić profesora, a drugi nie zrozumiał, o jakich dolarach mowa i próbował się czepiać, ale przeszło dziewięćdziesiąt procent stanowiły głosy ciekawe i poważne.

    Na tle polskiego Internetu jest to wynik naprawdę imponujący. On sporo mówi o jakości naszych czytelników, z której możemy być dumni. Jestem dumny z tego, że na naszym forum panuje atmosfera niczym nie przypominająca pyskówek i głupot dominujących gdzie indziej (na co słusznie zwrócił uwagę jeden z dyskutantów). To jest budujące, ale jest tu też istotny i bolesny problem. Samotność. W morzu dzikości polskiego Internetu jesteście Państwo zupełnie wyjątkowi. Ale wyjątkowość stanowi przywilej i zarazem problem. Pięćdziesiąt głosów to dużo jak na poważną dyskusję o publicystyczny tekście, ale bardzo mało, gdy chce się zmienić Polskę. A musimy ją zmienić, by dalej iść do przodu. Jak to zrobić, skoro na ostrzegawczą prognozę profesora nie odpowiedział nam żaden polityk?

    To bardzo pięknie, że część z Państwa próbuje coś robić na skalę swoich możliwości. Na tym właśnie polega społeczeństwo obywatelskie i słusznie jedna z pań zwróciła uwagę, że nie powinniśmy się nieustannie oglądać na państwo. Ale gdyby na przykład odezwała się pani minister oświaty, gdyby ministerstwo zechciało pochylić się nad metodyką i poszukać sposobów takiej przebudowy programu, żeby sprzyjał on budowaniu kapitałów społecznych, miałbym poczucie, że może coś się szybciej i w większej skali zmieni. Problem polega na tym, że ludzie, którzy rządzą Polską wciąż wierzą, że wszystko się samo załatwi. A takie sprawy się same nie załatwiają. Bez świadomego państwa, bez świadomej złożoności problemów klasy politycznej nie damy sobie rady. Nawet sto heroicznych Siłaczek nie starczy. Bo tu trzeba wielkiego, powszechnego zbiorowego wysiłku, który – niestety - tylko państwo może zorganizować. Skoro jednak ono tego robić nie chce (?), nie umie (?), nie widzi potrzeby (?), rację mają ci, którzy uważają, że trzeba przynajmniej robić, co każdy z nas potrafi. Przynajmniej będzie odrobinę lepiej. Jeszcze raz bardzo Państwu dziękuję za udział w debacie.

    Jacek Żakowski
  • 2009-04-22 20:51 | wladimirz

    >Ale gdyby na przykład odezwała się pani minister oświaty, gdyby ministerstwo zechciało pochylić
    się nad metodyką i poszukać sposobów takiej przebudowy programu, żeby sprzyjał on budowaniu kapitałów.<
    Panie Redaktorze!Znając dotychczasowe dzialania MEN i p.Hall osobiście raczej bym się nie martwil.Pewnie by się pojawil okólnik że szkoly mają kapital ludzki (np.zaufanie) rozwijać.Potem pojawilyby się wypowiedzi,ze najlepiej to robią szkoly platne, im wyżej tym lepiej.Wreszcie wprowadzono by za unijne pieniadze programy, których podstawową busolą byloby "niech jak nawięcej krewnych i znajomych królika zarobi w nich
    jak najwięcej";-) W efekcie nawet sama idea jakichś dzialań w tym kierunku zostalaby na parę przynajmniej lat skompromitowana...;-)
  • 2009-04-22 22:18 | Wojciech Kurdziel

    Re: Polska smuta

    Do wywiadu prof.Cza[pińskiego, mogę dodać tylko tyle, ze np. wybór wójta klasowego w szkole (dzis na poziomie gimnazjum, a potem liceum) to "obciach". W Polsce od dziecka naturalni liderzy są na bocznym torze, a na wójta wybierany jest zwykle największy "palant" klasowy. Później ten proceder przenika do zywej polityki - radni, posłowie to głównie ci gorsi, a nie ci lepsi.
    Acha... no i partyjniactwo a'la'polone jest efektem braku jednomandatowych obwodów wyborczych. "Głową" życia społecznego jest polityka - tam nadawany jest bieg spraw w państwie i w społeczeństwie. Więc zycie społeczne - kapitał społeczny - psuje sie "od głowy".
  • 2009-04-23 13:48 | sebek

    Re: Polska smuta

    Może to nie będzie zbt popularne ale uważam że na niskie zaufanie Polaków ma wpływ nasza historia. Zresztą nie tylko ona ale także położenie geograficzne. Przez Polskę od zawsze przewalały się wielkie armie, na naszym terenie miały miejsce ogromne bitwy. Ludność doświadczyła bezprecedensowych w skali Europy nieszczęść. Historia Polski to historia wojen w których przeważnie byliśmy atakowani. Skubali nas Rosjanie, Niemcy a nawet Szwedzi. Kiedy okazaliśmy słabość, natychmiast nastąpiły rozbiory. Aby przetrwać, Polscy musieli cofnąć się do najbardzej pierwotnych korzeni jakimi są rodzina i bliscy znajomi. Jak w takich warunkach mógł się wykształcić naród optymistów, którzy chętnie współpracują z nieznanymi czy mało znaymi sbie ludźmi? Przypatrzy się kim są narody określane jako optymistyczne i stawiane nam za wzór. Otórz zarówno Anglicy jak i Amerykanie - wzorowi optymiści siedzą sobie w swoich krajach odgrodzonych od innych przez morze i nie doświadczyli już od bardzo dawna wojny na swoich terytoriach a jeśli mówimy o okupacji to ostatnio wyspy brytyjskie okupowali wikingowie jeszcze w czasach Mieszka I. Obcy znani są im raczej jako poddani kolonialni a nie, jak nam, jako okupanci i mordercy. Datego nie powinna nikogo dziwić odmienność mentalności takich Amerykanów, Anglików i Polaków. Jak można się też dziwić Polakom że są nieufni, skoro w chwilach próby zostali zrobieni w trąbę przez innych (patrz gwarancje francusko - brytyjskie dla Polski przed II wojną światową).
    Zawsze jestem zdania że na zaufane należy sobie zasłużyć. Skoro w polskiej historii pełno było przykładów złamanego słowa i oszustwa to jak można teraz wymagać aby w Polsce był duży kapitał zaufania?
  • 2009-04-23 16:54 | Roman L.

    Drogi Panie Sebek. Pańską argumentację można przyjąć za słuszną ale tylko w części ułamkowej wręcz śladowej, gdyż wg mnie w życiu, takim codziennym, chyba nikt już nie kieruje się argumentacją historyczną tego rodzaju. Być może ma to wpływ na postawę niewielkiej ilości osób myślących kategoriami patriotycznymi w każdej dziedzinie życia lecz wydaje mi się, że większość w codziennych działaniach kieruje się typowymi dla natury ludzkiej motywami, które są niestety w przewadze egoistyczne i w skali mikro. Skalę makro przeważnie zostawia się innym ( może politykom? ). Być może w ogólnej "podświadomości" narodowej istnieje coś takiego. Pan jednak wraca do tego od czego powinniśmy odchodzić, do wyjątkowości naszego położenia, sytuacji historycznej, uwarunkowań, o których inni nie mają pojęcia lub nie doświadczyli. Jednym słowem do naszej odrębności . Mnie się jednak wydaje, że i inne nacje, kraje i regiony przeszły jeśli nie większą traumę historyczną to przynajmniej taką samą. Świat wspólczesny, doskonale rozwinięty po każdym względem, to nie tylko Ameryka i Anglia na które się Pan powołuje. Moim zdaniem tłumaczenie naszych "stricte" współczesnych słabości w ten sposób to tylko osiadanie na historycznych laurach i podsuwanie gotowych argumentów przeciwnikom jakichkolwiek zmian.
  • 2009-04-24 03:19 | gf

    Coż za tezy! Winę ponosi system - 70-80% próg podatkowy. Wystarczy wprowadzić prawdziwy kapitalizm, a społeczeństwo się dostosuje i socjologiczne brednie nie będą miały racji bytu.
  • 2009-04-27 14:07 | sebek

    Drogi Panie Roman L. , ja ze swojej strony także muszę Panu przyznać jakąś rację. Pana argumenty są bardzo poprawne ale po pierwsze nie wnoszą nic nowego (są jakby żywcem przepisane z różnych artykułów które w sumie można zatytułować: "Poprawność plityczna - zalecenia"), po drugie nie tłumaczą rzeczywistości. Jeśli bowiem odrzucimy uwarunkwania historyczno-polityczne to wyjdzie nam że Polacy są jacy są z jakichś niepojętych przyczyn. Może po prostu są genetycznie gorsi od np. Anglików? Jednak nawet określenie "genetycznie" wskazuje że na to jacy jesteśmy teraz, wpływ miała nasza historia. Nie mozna więc przeszłości pomijać w analizach teraźniejszości. Bowiem nawet koń wygląda tak a nie inaczej dlatego że ewoluował w określonych warunkach otoczenia.
    Nie chcę być źle zrozumiany, nie chodzi mi wcale o rozpamiętywanie przeszłych krzywd i oskarżanie tych czy owych, że nas zdradzili czy w jakiś inny sposób skrzywdzili. Teraz żyjemy w przyjaznym otoczeniu i powinniśmy mieć tego świadomość, mnie także męczy to ciągłe wyliczanie ile to cierpieliśmy w przeszłości i chciałbym aby to się zmieniło. Ale nie można wymagać od ludzi którzy często byli gnębieni i nie mieli przez długi czas własnego, suwerennego państwa aby zachowywali się tak jak ludzie z krajów tzw. starej demokracji. Na to potrzeba trochę czasu. Wydaje mi się że jeśli Polska będzie przez następne 30 lat żyła w porównywalnie przyjaznym otoczeniu jak obecnie to na pewno mentalność Polaków ulegnie zmianie i zwiększy się kapitał społeczny. Jednak każdy kto myśli że to się da odgórnie sterować czy bardzo przyspieszyć jest w błędzie.
    A jeśli chodzi o dramatyczną historię państw to niech sobie Pan przestudiuje historię USA, Anglii czy Japonii zanim weźmie się Pan za pisanie że między innymi przeszły one podobną co Polska traumę historyczną.
    Pozdrawam
  • 2009-05-02 13:00 | Roman L.

    Szanowny Panie ! Dziekuje za chociaz czesciowa zgode z tym co pozwolilem sobie powiedziec. Ale po pierwsze Pan znow powrocil do Ameryki i Angli dodajac Japonie. Moje rozumowanie szlo w tym kierunku, ze i inne kraje,nacje itp rowniez sa wiodacymi cywilizacyjnie i ich historia ma podobne jak polskie doswiadczenia a nie wplynelo to tak znaczaco na uksztaltowanie ogolnych zachowan. Wiec ten argument, ze tylko kraje z wzglednie spokojna przeszloscia sa w stanie tworzyc nowoczesne spoleczenstwa do konca mnie nie przekonuje. Poprawnosc polityczna nie jest taka zla bo przynajmniej nie przysparza wrogow i otwiera pole do dyskusji i wzglednego manewru. Nawet na polach wrazliwych ideologicznie. Pisze Pan, gdy "Polska bedzie przez nastepne 30 lat zyla w porownywalnie przyjazdnym otoczeniu jak obecnie to na pewno mentalnosc polakow ulegnie zmianie". Patrzac w publikatory, sluchajac politykow mnie wydaje sie, ze zagrozenia czycha za kazdym krzakiem zwlaszcza ze strony "historycznych wrogow", wiec ospokojne egzystowanie przy takich wewnetrznych warunkach bedzie trudno.
    Moja idea jest taka, ze my nie jestesmy ani lepsi ani gorsi niz wiekszosc nacji tylko o tym nie wiemy , gdyz wmawia nam sie z jednej strony jedno a innej drugie. I bez wzgledu na na uwarunkowania sami dojrzejemy pojedynczo do standardow spoleczenstwa nowoczesnego mimo dzialan politycznych, religijnych, socjalnych i tych wszystkich poprawnych politycznie indywidulow.
  • 2009-05-02 18:05 | wladimirz

    Ekspert"powinien mieć jeszcze żonę nauczycielkę!

    Oto tekst (fragment )z dziennika "Polska:

    >Trzeba zmienić formułę funkcjonowania polskiej szkoły.Odwoziłem niedawno na lekcje mojego 9-letniego syna, on świetnie zna program "Szkoła bez przemocy". Wie, że prowadzę edukacyjne badania. W samochodzie tłumaczyłem przez telefon jednemu z dziennikarzy, że najmłodsze pokolenie nie potrafi działać na rzecz innych, nie potrafi współpracować z innymi. Syn opowiedział mi wtedy, że w jego szkole na rozmaitych przedmiotach jest coraz więcej zadań, które uczniowie rozwiązują wspólnie, zespołowo. Razem głowią się nad rozwiązaniem jakiegoś problemu z dziedziny chemii czy matematyki.<
    Czapiński niedawno twierdzil,że w polskich szkolach nie ma zajęć w grupach.Dobrze,że wystarczyl 9-letni syn żeby akurat tę brednię zweryfikowal.Widać jednak,że do bardziej skomplikowanych problemów szkolnej rzeczywistości [w końcu 9-latek, nawet bystry nie wszystko i nie o wszystkim wie;-)]przydalaby się "ekspertowi" choćby jakaś żona, kochanka czy córka z 1 malżeństwa będąca nauczycielką.Bo inaczej to on jest kompletnym ignorantem, a wypowiada się jakby pozjadal wszystkie rozumy!!!;-)
  • 2009-05-03 13:24 | Jakub z Sosnowca

    Re: Polska smuta

    Chciałbym w imieniu naszej jak na razie małej organizacji - Wolnego Ruchu Obywatelskiego z Sosnowca podziękować Redakcji POLITYKI i wszystkim Czytelnikom (do których również się zaliczam) za współtworzenie pragnień, pomysłów i wizji, które przyczyniają się do rozwoju naszego kraju i miejmy nadzieję, że również świata. Chcąc odpowiedzieć na zapotrzebowanie na uczciwych ludzi, już niedługo sformalizujemy nasze struktury w stowarzyszeniu. Jest nas tylko siedmiu, ale wierzymy, że takich jak my jest więcej. Na miarę naszych możliwości pod koniec tego roku będziemy się starać uczestniczyć w życiu lokalnej społeczności już oficjalnie. Redakcja gazety i czytelnicy zamieszczający opinie zawsze będą dla nas światłem wskazującym drogę, jak każdy człowiek przychylny nam lub nie. Od każdego bowiem można się czegoś nauczyć.
  • 2009-05-06 16:09 | tsubaki

    Wszystko to co zauwazyles to prawda. Tak wlasnie wyglada praca w grupach i jednym z jej celow jest uswiadomienie uczestnikom wszystkich opisanych przez Ciebie utrudnien i przejciowych "nieefektywnosci". A konkluzja taka:
    Do wyleczenia polskiego "patologicznego indywidualizmu" zajecia w grupie tylko w gimnazjum nie wystarcza, trzeba zwiekszyc ilosc godzin i kontynuowac w liceum by uczniowie mieli czas zauwazyc rozwoj zdolnosci do pracy zbiorowej swoj i kolegow ( i efektywnosc pracy zbiorowej po opanowaniu tej trudnej sztuki) w dluzszej perpektywie.
    Twoje rozgoryczenie mozna porownac do rozgoryczenia 6-klasisty, ktory po trzech latach nauki angielskiego pojechal do babci do Londynu i nie rozumial co dziennikarz, specjalizujacy sie w ekonomii, mowil w BBC. Za wczesnie, za malo godzin, za malo ogolnej wiedzy i doswiadczenia.
  • 2009-05-06 16:27 | tsubaki

    Czasami probuje sobie wyobrazic politykow, jak zyja, co robia, co czytaja itd. Gdybym byla politykiem raczej gazet bym nie czytala tylko robila swoje, a Pan Redaktorze?
    Dodam, ze miszkam za granica, nie jestem wiec "wtyczka" z men-u i politykow w bliskim otoczeniu nie mam. Pytam ot tak z ciekawosci. Jako psycholog amator interesuje mnie wplyw pozytywnego i negatywnego nastawienia otoczenia na zdolnosc do dzialania i efektywnosc dzialan jednostki, takzze polityka. Tematy polityczne w polskich mediach to nudny jazgot, tak, jazgot zadne slowo lepiej tego nie odda. Nie pile tu do Pana Redaktora (przeciwnie chyle chola z wielkim szacunkiem) bo Pan akurat w tym wszystkim to elegant dziennikarski z wyzszej polki. Tym bardziej interesuje mnie Pana "wyobraznia" w tej kwestii.