Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czynnik nieludzki

(23)
DZIECKO W SZPITALU: Obecność rodziców w szpitalu przy łóżku chorego dziecka od dawna jest oczywistością. Zbyt często jednak bywa także traumą i upokorzeniem.
  • 2009-04-16 16:09 | lena

    Re: Czynnik nieludzki

    Ludzka Polityka! Za to Was kocham. Poruszacie tematy, ktore spoleczenstwo na prawde obchdza. Nie mam czasu, spiaca jestem ale czytam.

    A historie z artykulu? Mieszkam za granica ponad 10 lat, ostatnio troche myslalam o powrocie. Ten artykol mnie troche otrzezwil. Ja nie doswiadczytalam nigdy takiego hamstwa wiec czylalo mi sie jak relacja z Oswiecimia. W obozach ludzi zabijali a w szpitalu jednak ratuje sie zycie czy zdrowie, niemniej jednak atmosfera podobna - STRACH. Butnosc lekarzy moze tez wynika ze strachu? Mozetez czegos sie boja? Moze sie wypowiedza przy tej okazji?
  • 2009-04-16 18:30 | mama

    Re: Czynnik nieludzki

    Zastanawałam się czy napisać... O tym co przechodziliśmy z szpitalach wolałabym zapomnieć. Mam nadzieję, że arty kuł taki jak powyższy i głosy innych rodziców spowodują że może chociaż trochę sytuacja się zmieni.
    Ja z moim dzieckiem byłamw szpitalu 2 razy. Pierwszy raz mały miał 3 miesiące, bakterię pod napletkiem na tyle groźną że trzeba ja było potraktować antybiotykiem dożylnym. Na oddziale akurat było pusto, więc warunki "socjalne"były bardzo dobre. Miałam oddzielny pokój i swoje łóżko. Ale... pielęgniarki traktuja matkę jak kogoś głupiego. Zwracają się - mama powinna, niech mama zrobi. Kurcze, czyja ja jestem mama? przecież nie ich. Brak jakiejkolwiek informacji o chorobie dziecka, wynikach badań to jednak najgorsza rzecz. Lekarz na obchodzie zachowywał się jak by mnie nie było w pokoju. Pytałam o wyniki badań, o to kiedy wyjdziemy nikt nic nie wiedział. Bo to akurat nie lekarz prowadzący, bo wyniki trezba sprawdzić w komputerze a tego pielęgniaka nie może zrobić itp. Rodzice mogli korzystać z łazienki i prysznica 2 piętra niżej, ale, jedna z mam powiedział mi, że jak pielęgniarki nie widzą można skorzystać z łazienki dla dzieci. Z kuchni mozna było korzystać 2 razy dzieniie przez pół godziny o wyznaczonych porach.
    Nasz drugi pobyt to również drugi szpital.
    Tutaj, tuz po remoncie pierwsze wrażenie - super! Sale dla dwójki dzieci i dwa fotele rozkładane dla mam. Tyle że te fotele to starszna porażka. Rozkładały się tylko w 30 procentach, większośc z nich już połamana. Jedną dwie-noce można było przespać, ale kolejne to już było ciężko.
    Tutaj atmosfera taka jak w artykule. Na obchodzie wszyscy na baczność, ciężko było się nawet dowiedzieć kiedy dziecko będzie operowane, rodzice traktowani jak powietrze. Teksty pielęgniarek- po zabiegu jest to będzie go bolało.
    Prosiliśmy jednego doktora stażystę i jedną życzliwą pielęgniarkę żeby nam powiedzieli najważniejsze informacje.
    Antybiotyki podawane bez antybiogramów, bez ładu i składu. Posiewy moczu robione w sposób nieprofesjonalny, bez zmiany rękawiczek.
    Doktor prowadzący mówi, że wyjdziemy za 3-4 dni jak będzie wynik posiewu jałowy, a następnego dnia lekarz dyżurujący wypuszcza nas do domu.
    Za miesiac kolejny pobyt w szpitalu, na szczescie tym razem krótki.
    Ciekawe co nas znowu spotka..
  • 2009-04-16 19:29 | jbj

    Re: Czynnik nieludzki

    Nie do wiary, ze red.Podgórska poszła w takie tanie efekciarstwo... Przykro czytać teksty "o władcach królestwa dziecięcego bólu" etc., sugestie, że - jak rozumiem - nikt, kto zajmuje się dziećmi w szpitalu nie przeszedłby jakichś mitycznych testów psychologicznych, a w morzu typów niczym z Oświęcimia (do których komentujący porównują pediatrów - czy na tym zależało Autorce ? - patrz poprzedni komentarz) wyróżnia się in plus jedynie znany profesor. Mocne uproszczenie, niegodne tej jakości pisma.
  • 2009-04-16 21:00 | Iwona

    Szanowna Internautko lub Internauto, nie sądzę żeby rodzice tych dzieci celowo manipulowali potencjalnym czytelnikiem. Relacje są emocjonalne i subiektywne. Tak prawdopodobnie się czuli. Profesor tych emocji nie neguje, zwraca uwagę, że są oczywistym elementem funkcjonowania oddziałów szpitalnych dla dzieci. Lekarze po prostu powinni mieć predyspozycje i kompetencje by w takich warunkach sprawnie i "po ludzku działać".
  • 2009-04-16 21:01 | Filip

    Przez ostani rok miałem kilka pobytów w szpitalu przy łóżku dziecka, i wiem że opisywane przez autorkę problemy nie są wydumane - czasami najmilszą osobą z personelu jest salowa, której pogoda ducha udziela się rodzicowi, ale trzeba pamiętać, że rodzice czasami nie bywają bez winy - a pielęgniarka zamiast podawać kroplówki musi wdawać się w pyskówki z 5-osobową wizytę cioć i wujków, którzy nawet nie raczą umyć rąk czy zostawić kurki w szatni. Co do wypytywania lekarzy o stan dziecka - jest na to czas podczas obchodów, emocje na bok, jak nie rozumiem to proszę o wyjaśnienie, mam do tego prawo - taka informacja wisi w każdej placówce służby zdrowia w kraju. A lekarzy jak na razie mamy w kraju naprawdę niezłych. Pozdrawiam obsadę Szpitala Dziecięcego w Toruniu i Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce.
  • 2009-04-17 02:41 | ada02138

    Re: Czynnik nieludzki

    Argument ze to rodzice wprowadzaja zdenerwowanie u lekarzy i personelu jest bezpodstawny. Lekarze sa tak samo chamscy wobec doroslych pacjentow.
  • 2009-04-17 08:09 | jjawor

    Re: Czynnik nieludzki

    Mój mąz jest lekarzem, zrelacjonowałam mu ten artykuł, pierwszą rzeczą, kórą mi powiedział, to fakt, iż nigdy nie chciał być pediatrą i, że faktycznie specjalizację tę powiny wybierać odpowiedne osoby, które mają do tego predyspozycje (sam twierdzi, że najlepsze są kobiety). Z innej beczki... mieszkamy za granicą, mamy znajonych lekarzy-Polaków, byli w szoku kiedy ze swym chorującym często dzieckiem pojechali na konsultacje do specjalisty-profesora... nie tylko, że nie było problemu z terminem, to człowiek ten czekał 20 min, aż oboje rodzice zjawią się w gabinecie (powód prozaiczny-parkowanie), wszystko im wyjaśnił, po tygodniu przesłał pisemne rozpoznanie...dodam, że wszystko to opłacane było z ubezpieczenia... no ale do tego trzeba prywatnej służby zdrowia t.j. kas chorych. Znamienny jest frag. tego artykuły, gdzie mama ze zdziwieniem zaobserowała zmianę zachowania lekarki w prywatnym gabinecie i publicznym szpitalu.
  • 2009-04-17 09:15 | anna ramotowska

    Re: Czynnik nieludzki

    Nie widzę żadnego celu ani sensu w takim okropnym atakowaniu pediatrów, szpitali pediatrycznych itd. Nigdy nie spotkałam się z "chamskim" czy nawet nieprzyjemnym potraktowaniem pacjenta, zwłaszcza chorego dziecka. Nie ma żadnej zasadności przeprowadzania testów psychologicznych u kandydatów na pediatrów. Testów takich nie przechodzą ani nauczyciele, ani inni przedstawiciele zawodów, w których ma się w pewnym sensie kontrolę nad dzieckiem. Każdy człowiek ma swoją osobowość i prawo do gorszych dni. Jeśli rodzicom nie podoba się cokolwiek w zachowaniu i podejściu lekarza, może mu to po prostu powiedzieć, zwrócić uwagę i zapytać o wszystko, co związane z leczeniem, rokowaniem, ryzykiem. Zwrócenie uwagi lekarzowi na niewłaściwe zachowanie jest lepsze, bardziej uczciwe i fair niż wieszanie na nim psów w gazecie. W dodatku tylko taki dialog może coś zmienić. Taki artykuł- nie!
  • 2009-04-17 13:36 | Alicja 1000

    To idzź bez znajomości i łapówek do szpitala to zobaczysz DIALOG
    np. Szpital Korczaka we Wrocławiu - matki śpią na ziemi gdy obok wolne kilka łóżek w niejednej sali (chyba że jesteś z polecenia), brak informacji (jedynie w przelocie coś powie), Izba Przyjęć to egoistyczna rzeźnia (mojgo roczniaka z 41 stopni gorzączki badała rozebranego przy otwartym oknie w zimie i pyszczyła jak prosiłem o zamkniecie). itd...
  • 2009-04-17 14:47 | też mama

    Zgadzam się z Przedmówczynią w 100%. W szpital dziecięcym w Dziekanowie Leśnym koło Warszawy rodzic jest traktowany jak petent, który ma czelność prosić o informacje na temat stanu zdrowia dziecka. Kilkakrotnie miałam nieprzyjemność przebywać z dzieckiem w tym szpitalu, na różnych oddziałach i na przykład pan ordynator laryngologii na proste pytanie o to, jaki lek przeciwbólowy podać, odpowiadał "paracetamol. Bo tak chcę". (moje dziecko miało zapalenie wyrostka sutkowatego). Pielęgniarki (rozumiem, kiepsko opłacane) stoją na baczność (wraz z rodzicami) przed lekarzami i swoje frustracje przelewają na matki. Zwracanie się do matki "posuń no się mama" jest absolutnym standardem na wszystkich oddziałach. Mogłabym długo tak wyliczać, ale Autorka artykułu oraz wypowiadające się w nim mamy powiedziała już dużo. I tylko żal, że opisywana sytuacja jest smutnym standardem w polskich szpitalach dziecięcych...
  • 2009-04-17 15:00 | Agat

    Artykul porusza problem, ktory w polskiej sluzbie zdrowia nie ogranicza sie do oddziałów pediatrycznych. Po raz pierwszy od bardzo dawna znalazlam sie ostatnio w publicznym szpitalu. Pacjentow - doroslych ludzi, traktowano tam jak niedorozwiniętych idiotów. Badanie 3 osob jednoczesnie , przez 4 lekarki ( przy okazji obgadujące kolegów i swoje życie prywatne) w jednym pomieszczeniu odbywało sie przy otwartych drzwiach. lekarki komentowały w obecności innych stan chorego, po nazwisku, w obecności innych chorych i personelu oczekiwały podania wrażliwych danych osobowych oraz omówienia wszystkich dolegliwości. Arogancki i przedmiotowy sposób traktowania pacjentów - odbiera mowę. Zresztą przeciez nikt się nie odezwie. W koncu zalezy nam na tych wizytach. Ale nie chcemy być petentami blagajacymi o 3 minuty uwagi tej czy innej pani doktor. Dlaczego w naszych szpitalach nie obowiązują standardy "obsługi" pacjenta?! Dlaczego placac ogromne kwoty na ubezpieczenie spoleczne jestem upokarzana bardziej niz leczona? Te Panie doktor wychodza przeciez ze swoich rol i fartuchow, ida do sklepu, banku i wtedy jakos potrafia zachowac sie normalnie. Czy moze nie?
  • 2009-04-17 19:28 | pac

    Czy przypadkiem Państwo Internauci nie przeceniają poziomu personelu medycznego? Z moich doświadczeń szpitalnych wynika, że panie pielegniarki niekoniecznie znają zasady kulturalnej komunikacji. Co prawda tylko jedna zwracała się do mnie po nazwisku i w bezosobowej formie, mniej więcej jak w filmie "Pora umierać" - "niech Kowalska się położy bo Pan doktor zaraz przyjdzie i będzie zły". Po trzeciej takiej odzywce grzecznie ją poprosiłam ay używała formy Pani Kowalska i słowa "proszę" , to zrobiła minę jak głupia smarkata z podstawówki. Z lekarzami akurat miałam dobre kontakty. Rozumiem jednak, ze inne są relacje lekarza z dorosłym pacjentem a inne musza być z rodzicami/opiekunami osoby nie potrafiącej opisać tego co czuje.
    Nie ma jednak powodu, moim zdaniem, aby wywoływać kolejną nagonkę na lekarzy. Relacje zawsze (najczęsciej?) zależą od obydwu stron.
  • 2009-04-17 20:34 | Leśny Ludek

    Lekarze mają szajbę i nie od dzisiaj to wiadomo

    wiedza przeciętnego lekarza jest na poziomie przeciętnym oscylującym wokół domowego poradnika medycznego. Ludzie leczą się u nich, bo lekarze mają ustawowy monopol. Gdyby nie ten ustawowy monopol, to 80% z nich zdechłoby z głodu stosując swoje "umiejętności", utrzymaliby się tylko najlepszy, którzy faktycznie coś umieją. Lekarze - NIESTETY - dostają dużą kasę BEZ WZGLĘDU NA WYNIK LECZENIA. I to jest największy błąd - spartolą leczenie a kasę i tak dostają.
    Oczywiście lekarze stale narzekają, ale jeśli coś im się nie podoba, to do widzenia - bycie lekarzem nie jest obowiązkowe.
    Parę lat temu w jakimś kraju lekarze strajkowali i okazało się, że spadła ilość zgonów w szpitalach, zdaje się, że o około 30%. Niestety ostatecznie swój strajk przerwali.
  • 2009-04-17 20:44 | anna

    Zapraszam do zakaźnego w Gdańsku. Przegląd wszystkiego co w tekście wyżej. Syf, chamstwo w wydaniu niektórych pielegniarek i tępota wybranych lekarzy... Koszmar!!!
  • 2009-04-18 03:45 | mama_dwóch _chlopców

    Jako mama wcześniaka , do tego z różnymi problemami,zaliczyłam z dzieckiem wiele szpitali.
    Najlepiej wspominam pobyt na samym oddziale dla wcześniaków. Tam opieka była jak najbardziej w porządku, trafiła się nawet pani psycholog , pomagająca matkom oswoić się z sytuacją.
    Cechą wspólną większości szpitali jest fatalna organizacja - wszystkiego i nie jest to tylko kwestia pieniędzy.
    Chodzi mi o samo zarządzanie i organizację różnych procesów w szpitalu.
    Samo zgłoszenie się do szpitala wygląda w prawie wszystkich szpitalach beznadziejnie. Trwa to wiele godzin, dużo biegania rodziców, stania w dziwnych kolejkach , braku informacji dla rodziców gdzie się udać itd...
    Wypis wygląda jeszcze gorzej... dzieci są często bez sensu przetrzymywane w szpitalu, bo rodzic nie miał świadomości, że już może poprosić o wyjście do domu.
    Kolejny problem to, to że dziecko przed operacją jest niepotrzebnie przez wiele godzin głodzone i niepojone.
    Ja rozumiem, że są przesunięcia w planach operacyjnych, ale dziecko niepotrzebnie o wiele więcej cierpi z tego właśnie powodu, że nie ma indywidualnego podejścia do tego tematu.
    Beznadziejnym pomysłem jest też wypraszanie rodziców na czas obchodu i nie udzielenie im później żadnych informacji na temat dziecka.
    Podczas takich pobytów w szpitalach kontaktowałam się kilka razy z rzecznikiem praw pacjenta i to również polecam rodzicom, którzy nie mogą się niczego dowiedzieć o leczeniu swojego dziecka. Często wystarczy jedynie uświadomić lekarzowi, że rodzic zna swoje prawa i jest się już inaczej traktowanym.
    Warunki socjalne i sanitarne są też w większości szpitali nie do przyjęcia.
    Spanie na podłodze, albo na korytarzu, brak możliwości umycia się, czy też dziecka, wyparzenia smoczków i butelek...Przyjście z dzieckiem zdrowym na zabieg, a wyjście ze wszystkimi możliwymi zakażeniami....
    To w końcu powinno sie zmienić.
    A jeżeli chodzi o sam personel? Jest bardzo różnie. W większości to porządni oddani swoim pacjentom lekarze i pielęgniarki. Są też niestety oddziały, gdzie nie pamięta się o tym żeby podać leki dziecku, nakarmić je, zbadać...
    Najgorzej zapamiętałam chirurgię na Chodźki w Lublinie.
  • 2009-06-10 08:43 | doktorek

    Drogi Leśny Ludku jesli masz jakies uwagi do pracy lekarzy to sie podpisuj z imienia i nazwiska i kieruj uwagi gdzie trzeba. Pisanie że wiesz lepiej bo jesteś lesnym ludkiem wzakuje tylko na to , że nie masz pojecia o medycynie i o wiedzy która trzeba sie nauczyc ale cóż w lesie nie ma za dużo szkół
  • 2009-06-12 18:59 | Anna

    Brawo artykul rewelacja,tylko szkoda ze nie pojawiaja sie tak dramatyczne relacje ze strony personelu medycznego.A jest o czym pisac.Jestem pielegniarka pracujaca na oddz.pediatrycznym.Dlaczego nikt nie przyzna sie z tych bardzo zdenerwowanych rodzicow,jakie wulgaryzmy padaja z ich ust,poziom ogolny tragiczny...Ile razy trzeba prosic o dostosowanie sie do regulaminu.O tym,ze na stoliku lezy pampers a w nim stolec obok otwarty sloiczek ,lyzeczka,chrupki...I to wcale nie sa rzadkie przypadki.Rozumiem strach rodzica,ze dziecko choruje,cierpi.Tylko jesli juz tak krytykuje sie wszystkich z personelu medycznego to popatrzcie panstwo tez na siebie...
  • 2010-02-05 14:25 | nelli

    Re:Czynnik nieludzki

    niestety polskie realia!personel nieprzyjazny ani malym pacjentom ani matkom-malo tego-bezczelnie chamaski!prawda jest taka ze utrzymujemy ich ze swoich skladek wiec ludzki szacunek nam sie nalezy!informacja o zdrowiu dziecka-rowniez!poszanowanie podstawowych praw!nie dosc ze rodzice robia wiele za pielegniarki to jeszcze sa chamsko traktowani!za kazdym razem jak jestem z ktoryms z dzieci w szpitalu w cieszynie to mam problem z uzyskaniem informacji,pobyt przedluza sie w nieskonczonosc-bez potrezby,do noclegu zmusza sie rodzicow-ale za to trzeba placic!kiedy mowie ze wychodze na 4 godz to pytaja oburzone czy przyjdzie mnie ktos zmienic-ha kto jesli maz siedzi z drugim w domu?!jesli dziecko wystraszone sie rzuca to sa takie pielegniarki co to przywoluja do porzadku szarpaniem!!!kiedy prosze o zmiane kawalka bandazu oslaniajajacego wenflon to odpyskowuje ze mam pilnowac by nie brudzilo!a to taka straszna robota?!i koszt?!jakies nienormalne te pseudozasady!kiedys wrocilam z rana zanim corka wstala,spala na mokrym przescieradle!nikt nie raczyl zmienic przescieradla!pielegniarka sprytnie zakryla go kocyekiem przyniesionym z domu!poprosilam o zmiane to z taka mina laska to robila jakbym jej noz w plecy pchnela!chore to wszystko!
  • 2010-05-02 02:13 | wiejski ludek

    Re:Czynnik nieludzki

    Drogi doktorku, prawda jest taka, ze lekarzy to najlepiej omijac szerokim lukiem i to nie tylko w Polsce. Niestety, czasami zyciowa koniecznosc zmusza nas do korzystania z takich przybytkow jak szpital, czy przychodnia, bo ostatecznie to tego zostaly powolane. A poziom i sposob komunikowania sie pacjentow z personelem medycznym i vice versa, w znacznej mierze swiadczy o ogolnej kulturze komunikowania sie Polakow miedzy soba. Albo sfrustrowani, albo z postawa zoszczeniowa. Jakie to znajome....
  • 2010-08-23 09:05 | kaśka

    Re:Czynnik nieludzki

    Niestety, taka prawda o naszej służbie zdrowia, ale jest też druga strona medalu...będąc z dzieckiem w szpitalu ponad miesiąc, zauważyłam, że nie tylko lekarze i pielęgniarki są bezczelni, ale także sami rodzice uważają się za Bogów, na podstawie informacji z Internetu wyszukują dzieciom diagnozy i podważają kompetencje lekarzy. Dla mnie nie jest normalne, żeby matka bez wykształcenia medycznego, dyktowała lekarzowi jak ma leczyć jej dziecko. Są też mamy przewrażliwione, widziałam takie które przy zakładaniu dziecku wenflonu płakały i mdlały, była nawet jedna, która próbowała wyrwać pielęgniarce igłę...Nie zmienia to jednak faktu, że lekarz powinien być przede wszystkim człowiekiem, a matka matką!
  • 2010-08-23 09:07 | kaśka

    Re:Czynnik nieludzki

    byłam z dzieckiem w kilku szpitalach i ani w jednym nie dałam nikomu łapówki. Gdyby ludzie nie robili akcji z dawaniem pieniędzy za nic, nie było by problemu, a tak sami go sobie stwarzają!
  • 2011-04-01 01:13 | niebieski ptak

    Re:Czynnik nieludzki

    "...przed operacja nie potrzebne glodzenie i niepojenie". Co ty kobiety wypisujesz za brednie? wszedzie na calym swiecie nie mozna jesc i pic przed operacja wiele godzin.
  • 2012-11-02 12:02 | Anna

    Re:Czynnik nieludzki

    Ma Pani rację, ale przyzna Pani, że jest to praca bardzo specyficzna. Wymagająca duużo cierpliwośći i nie tylko. Sama, będąc z dzieckiem w szpitalu, zetknęłam się z zachowaniem lekarzy, które było karygodne. Ci ludzie powinni miec również przeszkolenie psychologicznie, a na to nie wyglądało. Jeśli ktoś podejmuje się takiej pracy, to powinien być do niej przygotowany na tip top. Bo to są dzieci. Pielęgniarki (oczywiście nie uogólniam)też nie zawsze zachowują się odpowiednio. Kiedy ktoś wpada w rutynę, to najzwyczajniej w świecie nie nadaje się do tej pracy. Tu nie ma miejsca na rutynę, bo (znowu) to są dzieci.