Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Misja nie dla sportu

(6)
Jak kogoś sponsorować, to drużynę z San Marino.
  • 2009-04-17 01:50 | Bobas

    Re: Misja nie dla sportu

    Szanowna Pani Redaktor,

    wyraźnie temat sportu Pani nie leży i dałbym tej problematyce, na Pani miejscu, spokój. Obraz sportu, jaki Pani kreuje w swej „twórczości” odnosi Pani wyłącznie do piłki nożnej, a przecież mamy jeszcze tak piękne dyscypliny jak: boks, żużel i szachy. Myślę, że coś spośród tej oferty dla Pani by się znalazło.

    Tak jakoś ten świat jest skonstruowany, że jeden lubi ogórki, a drugi komendanta córki
    i naprawdę wynurzenia o obiektach Pani nielubienia niewiele mnie obchodzą, a zapewne
    i innych czytelników Pani twórczości literackiej jak i całości Polityki, w której Pani stanowi najsłabsze ogniwo jej zespołu redakcyjnego (moim zdaniem).

    W kwestii nieposługiwania się językiem polskim przez Leo Benhakkera mogę go zrozumieć. Polska nie jest krajem, w którym on żyje, a jedynie przebywa i to na kontrakcie. Jego kontrakt nie zawiera lingwistycznych popisów, jakie świadczy dla Polaków papież. Ja myślę, że on ma doskonały kontakt ze swymi podopiecznymi i z pewnością nie leży w jego intencji zainspirowanie Pani poprzez język polski do pokochania futbolu. Gdyby miał to czynić wobec innego obiektu, to zapewne wybrałby skuteczniejszą metodę, po francusku.

    I jeszcze w sprawie wyrażonej przez Panią chęci sponsorowania drużyny San Marino. Darzę wielką sympatią ten zespół, ale to jest drużyna, która potrzebuje raczej mecenatu, a nie sponsorowania. Sponsor nie wspiera drużyny z jakichś altruistycznych pobudek, lecz oczekuje pomnożenia zainwestowanego kapitału. Chyba nie tego oczekiwałaby Pani z zespołem San Marino. Natomiast, jeśli ma Pani ochotę topić swój kapitał, to może Pani oddać się mecenatowi, ale to niekoniecznie musi Pani wspierać San Marino. Może Pani sfinansować n.p. Radyjo Maryja z jego dyrektorem i okalającym go kółkiem różańcowym.
  • 2009-04-18 09:05 | Bejotka

    Drogi Bobasie! Nie uwzględniłeś jednego - sportu już nie ma. Jest gladiatorstwo. Rzemiosło za pieniądze. Liczy się nie udział, ale udziały (w kapitale zakładowym Drużyny S-ka z o. o.). Więc gdzie tu misja? Zamiast niej jest finansowana z budżetu, a więc z pieniędzy wszystkich podatników, reklama facetów i tak zbijających ciężką forsę na tzw. sponsorowaniu, które nie jest niczym innym, jak specyficzną odmianą działań marketingowych na rzecz sponsora. Nie mam złudzeń, że to się zmieni, ale warto przynajmniej wiedzieć, jak naprawdę jest.
  • 2009-04-18 10:52 | kotkameleon

    Gladiatorstwo to fakt, jest to niezmiernie trafne porownanie, dodam ze coniektorzy twierdza iz "wojny futbolowe" to substytut wojen tych z karabinem i wojskiem. Z jedenj strony mamy juz hodowle mlodych ludzi na pilkarzy i zarobki poconiektorych grajkow w wysokosci... naprzyklad 400 000 zlotych na tydzien, ale z drugiej strony medalu jest pasja. Sport, zza telewizora wyciaga nas na swieze powietrze. Nie twierdze iz nie ma kibicow w kapciach, ale jest masa chocby mlodych ludzi ktorzy w ten zdrowy i aktywny sposob spedzaja czas. Dlatego, czy pilkarze siatkarze i inni dostaja za to grube pieniadze czy nie, zwyciezaja badz przegrywaja, to zawsze istnieje ten czynnik ktory wyzwala "mode" na sport. I to jest ta misja, bieganie za pilka nie jest fanaberia, a jak pokazuje telewizor czyms normalnym. A juz tematyka na co wydawac pieniadze... przypomne tylko ze swego czasu pieniadze przeznaczone na pilke zostaly przetransferowane na serial. Mial byc jeden serial, a byly dwa, tylko pilka nozna gdzies z telewizji publicznej wyleciala, jezeli to jest lepszy sposob na korzystanie z funduszy i czasu antenowego, to nie mam wiecej pytan. Ogolnie Pani redaktor zdaje sie chciala poruszyc pewien temat, rzeklbym dosc wrazliwy i drazliwy dla wielu osob, szczegolnie mezczyzn, ale wyszlo to tak troszke tak jakby gdzies dzwonili ale w ktorym kosciele?
    p.s. przepraszam za brak polskich znakow
  • 2009-04-18 23:56 | Bobas

    Droga/-i Bejotko/-u,

    Twój komentarz jest nie na temat. Nie mam ochoty wdawać się w zawiłości finansowania sportu, chociaż niezupełnie masz rację. Sport jest tylko w pewnej części dotowany z budżetu; w sporej części oczekuje sponsoringu lub mecenatu. Pisałem o tym w moim komentarzu z dn. 17.04.2009 i nie miejsce tutaj na objaśnianie różnicy między sponsoringiem a mecenatem. Intencją mojej wypowiedzi miało być, że nie interesuje mnie, czy red. Lubelska lubi sport, który ona utożsamia zresztą tylko z piłką nożną. Tak samo, jak prawdopodobnie red. Lubelską nie za wiele obchodzi, że ja lubię n.p. żużel lub „córki komendanta”.

    Tak więc, droga/-i Bejotko/-u, wczytaj się jeszcze raz dobrze w mój komentarz, a po przeczytaniu jeszcze postaraj się go zrozumieć. Pa, Kochanie!
  • 2009-04-19 13:58 | Bejotka

    Drogi Bobasie! Dobrym obyczajem jest niepodawanie w wątpliwość władz umysłowych interlokutora, więc tego nie czynię. A chodziło mi właśnie o pośrednie finansowanie gladiatorstwa (kopanego, rzucanego, mordobijnego i innych) np. przez opłacanie z publicznych pieniędzy transmisji z wydarzeń, których organizatorzy sami powinni kupować czas antenowy, by godnie i uczciwie reklamować swoich sponsorów. Filantropów rzeczywiście finansować nie trzeba. Pozdrowienia.
  • 2009-04-19 19:50 | Bobas

    Droga/-i Bejotko/-u,
    Nie było moim zamiarem, poddawać w wątpliwość Twoich władz umysłowych, a jedynie wskazałem sposób, aby być lepiej zrozumianym. Chciałem przekazać Tobie, że nie chodziło mi o problematykę finansowania gladiatorstwa – jak Ty to nazywasz – i w związku z tym nie czuję się adresatem Twych komentarzy. Jestem skłonny zostać Twym interlokutorem, jeśli podejmiesz temat żużla. Pa, Kochanie!