Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Taniej samochody tylko dla bogatych

(2)
2009-04-21 20:47 | Ralfi
Kilka dni temu odwiedziłem wraz z małżonką jeden z poznańskich salonów samochodowych. Od momentu, kiedy udało mi się jakimś cudem zdać egzamin na prawo jazdy, myślimy o kupnie drugiego samochodu. Kombinacji znaleźliśmy wiele, ale doszliśmy do wniosku, że sprawdzimy, jak to się kreuje w salonach, przy absolutnie nowym samochodzie. Okazało się, że wbrew opinią wielu moich znajomych, kupienie samochodu z salonu, jest dobrą inwestycją, choćby dlatego, że nasze szczodre władze chcą wprowadzić kolejny podatek od "staroci". Inaczej mówiąc jest zamysł, aby właściciel samochodu płacił dodatkowy podatek, a im będzie miał starsza bryczkę, tym płacić będzie więcej. Czyżby miało to zmobilizować obywateli do pozbycia się kilkunastoletnich aut? Ja też takie mam. W cywilizowanych krajach, ktoś wpadł na pomysł aby dopłacać do nowych aut tym, którzy stare zawiozą na szrot. Myślę, że jest to bardziej racjonalne, niż obarczanie ludzi nowym podatkiem. I tak oto, niekoniecznie uczciwy przedsiębiorca - dorobkiewicz, kupując drogą furę i nie płacą przy tym vat- u, będzie miał mniejszy podatek od przeciętnego, uczciwego Kowalskiego, którego stać jedynie na 13- letnie cinkocienko. Bogaci i tak mają lepiej bo taniej, mimo że nawet nie mamy podatku liniowego. Ja rozumiem, że kryzys i te sprawy, ale może zamiast kupować muzealne Herki dla armii, wspomóc koniunkturę inwestując trochę w obywateli i poprawianie ich standardu życiowego. I jakie to proekologiczne. Dużo nowych samochodów, to mniejsze zużycie paliwa, mniejszy współczynnika hałasu, mniej śmiertelnych wypadków na drogach, podwyższenie samooceny obywateli, a co za tym idzie życiowej satysfakcji. O matko, to przecież automatycznie większa wydajność w pracy, większe zyski firm, większe pensje pracowników co daje większe wydatki na konsumpcję a zarazem wpływy do kasy państwa. Tylko jak znam życie, nasi włodarze za te pieniądze zrobiliby se ekstra kampanie wyborczą, zmienili flotę aut rządowych a za resztę kupili kilka zdezelowanych samolotów od amerykanów, i tak modernizując naszą armię. Ogólnie i tak kicha i tak kicha.
  • 2009-05-12 14:16 | Aphex

    Re: Taniej samochody tylko dla bogatych

    ...chyba masz rację- a może jak się dopłaty do samochodów dla mniej zamożnych nie sprawdzą to chociaż dopłaty do butów zrobią bo stary samochód Kowalskiego zarabiającego na rękę 2300 pln będzie droższy w utrzymaniu niż najnowszy Mercedes Iksińskiego mającego własną firmę, właściciela 4 nieruchomości w centrum miasta, odprowadzającego podatki do KRUS z powodu posiadania 20 ha ziemi którą zakupił na "wyprzedaży" z ANR 2 lata po tym jak został posłem.

    Oczywiście nie chcę nikomu odbierać możliwości bogacenia się- chodzi mi jedynie o zwrócenie uwagi że w rzeczywistości w której "pieniądz robi pieniądz" rząd powinien skupić się na umożliwianiu tym co mają mniej, stworzenia takich warunków, by mogli się rozwijać- najczęściej bez pieniędzy jest to trudne lub niemożliwe. Tymczasem politycy kształtujący rzeczywistość ułatwienia faktycznie kierują w stronę tych co już się rozwineli i obecnie umacniają swoją pozycję w społeczeństwie. Możliwe, że to miłe uczucie bo politycy sami go często doświadczają. Propagandowo mówi się że ułatwiając życie zamożnym już obywatelom oni odpłacą się tym że np. stworzą nowe miejsca pracy- pewnie tak też się niekiedy zdarzy- jednak najczęściej kończy się to tym że bogaty ma jeszcze więcej a biedny nadal pozostaje biedny.