Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Za mało za to samo

(50)
Fakt, że kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni, wydaje się naturalny. Na tyle, że prawie się go nie zauważa.
  • 2009-04-21 23:36 | Redakcja

    ZAPRASZAMY DO DYSKUSJI

    Czy kobiety rzeczywiście są dyskryminowane w pracy?
    Przyłącz się do debaty
  • 2009-04-22 09:10 | olaf

    Re: Za mało za to samo

    w dyskusji na temat nierownosci placowym nalezaloby uwzglednic nie tylko porownanie miesiecznych wynagrodzen. Uczciwie byloby wspomniec rowniez fakt, ze kobiety odchodza srednio na emerytury o 2 lata wczesniej i zyja przecietnie 9 lat dluzej - czyli innymi slowy otrzymuja o 11-cie rocznych emerytur wiecej od mezczyzn. Zakladajac, ze emerytura wynosi jakies 50% sredniej pensji, a sredni ilosc przepracowanych lat do emerytury wynosi jakies 36 to wychodzi, ze porownujac zarobki obu plci w przypadku kobiet nalezaloby dodac jeszcze ok. 15% (ekwiwalent srednio 11 lat dodatkowej emerytury, ktorej nie otrzymuja mezczyzni). Dla przypomnienia artykul wspomina o ok. 10% pay-gap w Polsce - zatem kto tu jest dyskryminowany placowo w Polsce???
  • 2009-04-22 12:54 | Lech_52

    Re: Za mało za to samo

    Za poradę prawną pani mecenes bierze tyle samo co pan mecenas
  • 2009-04-22 13:05 | Leszko

    Dodajmy fakt, że panie zdobywają częściej wyższe wykształcenie niż panowie, za młodu gonieni przeza matki i/lub żony do zarabiania pieniędzy - w końcu chłop musi zarobić na rodzinę. To bardzo fajnie - ale te "bezpłatne" studia są fundowane z podatków płaconych wiekszej części przez... słabiej wykształconych panów. Ooops...
    Nie wiem, skąd się wzięło to, że panie przechodzą tylko 2 lata wcześniej na emerytury niż panowie - w końcu wiek emerytalny dla mężczyzn to 65 lat dla panów, 60 lat dla pań. Aha, wiem, statystykę "psują" służby mundurowe, górnicy, nauczyciele (czy raczej głównie nauczycielki) et consortens - janczarzy i karni klienci wyborczy właścicieli III RP. No cóż... Dla uczciwych frajerów, utrzymujących ze swoich podatków i quasi-podatków (tzw. składek na ZUS) w pocie czoła i przechodzących na emeryturę w wieku 65 lat, porównanie wygląda jeszcze gorzej. A jak podniosą wiek emerytalny dla mężczyzn do 70 lat (o czym się powoli przebąkuje w prasie), to statystyczny mężczyzna (żyjący około 72 lat) otrzyma w postaci emerytury drobny ułamek swoich "składek emerytalnych". Kto skonsumuje resztę, poza ubekami i innymi grupami super-uprzywilejowanymi?
    Trochę elementarnej przyzwoitości, drogie panie!
  • 2009-04-22 13:59 | rebel

    Pozwolę sobie na kilka uwag do ciekawego artykułu.

    "Przeciętne wynagrodzenie pielęgniarki w sektorze publicznym według GUS wynosi 2,2 tys. zł brutto, technika – co najmniej 500 zł więcej. Właściwie nie wiadomo, z jakiego powodu."

    Powód jest prosty: praktyczny monopol państwa jako dostarczyciela usług medycznych. Pielęgniarka szukająca pracy jest właściwie skazana na państwowego pracodawcę, a technik może z mniejszą lub większą łatwością przejść do sektora prywatnego.

    "A rzeczywistość demograficzna jest taka, że kobiety żyją przeciętnie o dziewięć lat dłużej niż mężczyźni. Ich niższe pensje to także niższe składki emerytalne. To kolejne błędne koło nierówności. Można je zaklinować. Pierwszy ruch należy do ustawodawcy. Polskie prawo nie dyskryminuje kobiet, ale to za mało; firmy powinny mieć zachętę do zatrudniania i promowania kobiet."

    Zaklinować ? Proponowałbym zrównanie wieku emerytalnego. Jak równouprawnienie to równouprawnienie. Jeśli chodzi o wiek emerytalny to powiedziałbym więcej niż "Polskie prawo nie dyskryminuje kobiet". Polskie prawo dyskryminuje mężczyzn wyższym o pięć lat wiekiem emerytalnym.
    Nie ma siły żeby emerytury kobiet pracujących krócej i żyjących znacznie dłużej były podobne do emerytur mężczyzn.
  • 2009-04-22 14:48 | Pelomocnik

    Za dużo!

    http://www.polityka.pl/_gAllery/14/32/55/143255/tabela_unia.jpg
    Jak widać, cała rozwinięta Europa - poza Włochami - ma dużo większe dysproporcje w zarobkach kobiet i mężczyzn.
    Postuluję utworzenie "Pełnomocnika do spraw zwiększenia dysproporcji zatrudnienia kobiet i mężczyzn" przy Prezesie Rady Ministrów. Skromnie zgłaszam swoją kandydaturę. Proponuję pensję 20 tys. zł/miesiąc. Nie możemy być zaściankiem Europy.
  • 2009-04-22 16:27 | Anna

    Od trzech lat pracuje w irlandzkiej firmie ubezpieczeniowej. Firma na pewnym etapie rozwoju doszla do wniosku, ze kobieta w pracy jest wydajniejsza, dokladniejsza i bardziej zaangazowana. Proporcje pracownikow zaczely sie zmieniac i tak obiecnie 70% kadry stanowia kobiety. Wsrod menadzerow jest sporo kobiet, ale jak spojrzec na kadre wyzsza i zarzad firmy, jedna kobieta na osmioro czlonkow, daje duzo do myslenia. Mam wrazenie, ze awansuja do etapu, gdzie jest prawdziwa praca, bo tam sie wykaza najlepiej, a tzw. ''wisienki' sa dla mezczyzn. Nie chcac byc zlosliwa, bowiem znam kilku naprawde pracowitych panow, wiekszosc z nich skupia sie na brylowaniu, firmowym zyciu towarzyskim, wysylaniu mailow co i jak zrobili, zawieraniu znajomosci na papierosach. Pocieszajace w tym wszystkim jest to, ze w przeciwienstwie do moich kolezanek w Polsce, nie dosc, ze urlop macierzynski trwa tu 6mcy, to moja firma placi mi roznice pomiedzy zasilkiem macierzynskim, a wynagrodzeniem z zastrzezeniem, ze wroce do pracy na min. pol roku. Czyli sytuacja zupelnie odwrotna do tej w Polsce. Jest to motywujace i ciaza nie budzi strachu o prace. Przyznam takze jednak, ze wszystkie moje znajome w Polsce przechodza na zwolnienie chorobowe juz w 3-4 mcu ciazy!!!! i bynajmniej z powodow zdrowotnych, podczas, gdy irlandka pracuje do 38 tyg. ciazy.
  • 2009-04-22 16:29 | netboy

    Re: Za mało za to samo - czemu nie podoba mi się ten tekst

    To jest bardzo źle napisany tekst. Są "autorytety", są jakieś przykłady (zakładam, że prawdziwe). Ale nie ma "twardych danych" typu - ile mężczyzna bierze nadgodzin, a ile kobieta (częściej biorą mężczyźni), jaki jest poziom efektywności pracy - nie zawsze policzalny, ale możliwy do oszacowania.

    Są czasami "twarde dane" pt. liczba zrealizowanych projektów, liczba obsłużonych klientów (wypracowany przychód - już niekoniecznie, bo bywa to zwodnicze), liczba zweryfikowanych zlecań/dokumentów itd. Bez takiej "twardej" wiedzy nie można pisać o "podobnej pracy".

    Absurdalny jest w tekście przykład - pielęgniarka kontra technik obsługujący aparaturę. Jeśli to zwykły rentgen- to nie ma sprawy. A jeśli to najnowszy tomokomputer? To nie jest wyjaśnione.

    Absurdalne - przepraszam - przykłady fryzjerek. Dziewczyna zatrudniona przez kogoś innego - zarabia 1200 zł. Ale "mistrzynie" zarabiają 4 razy tyle. Tylko, że dojeżdżają do klientek, ryzykują własnym czasem i własnymi pieniędzmi.


    Za dużo uogólnień, za dużo pływania, za dużo mądrych (?) opinii.
    Za mało... realiów. Twardych danych, wskaźników efektywności.
    Takie - pitu pitu.

    I brakuje odpowiedzi na pytanie - czy przypadkiem - ogólnie - Panie nie są mniej skłonne do ryzyka.

    Natomiast jest ciekawa konstatacja innego typu. W jednym z przypadków była mowa o "imprezowiczu", który był szerzej lubiany i szybko awansował. W tym bardziej upatrywałbym "sukcesów". W życiu "społecznym", czasem nawet w jego negatywnych aspektach (rodzi się poczucie - "swojak"). Obserwowałem to w swojej firmie. Ale tu imprezowa "specjalistka" wygryzła "nudnych", ale naprawdę kompetentnych facetów...

    I na koniec...
    Jestem szefem sporej grupy - w tym ludzi współpracujących. Jakieś pół roku temu zdecydowałem, że rozliczam "akordowo" - wykonanie zadań, a nie czas pracy. Nagle okazało się, że PANIE, które poprzednio "nie wyrabiały się" w 8 godzin, teraz wyrabiają się w 5. Mniej jest plotkowania, telefonów do rodziny. Jest efektywność (płac nie obcinałem !)., a zakupy po skończonej robocie.

    Z całym szacunkiem.
  • 2009-04-22 16:47 | sowa

    Ależ takie statystyczne wytykanie sobie długości życia nie ma wiele wspólnego z przyzwoitością. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że bardzo złe jest zwracanie uwagi tyko na ten fakt. W takim klimacie panie mogłyby panom zasugerować więcej ruchu i mniej telewizji, co przyczyni sie do wzrostu średniej długości życia, ale przeciez nie o wojnę między płciami tu idzie.

    Proszę spojrzec nieco wyżej niż te drobnostki. Czy panowie naprawdę nie chcieliby, żeby ich małżonki przynosiły do domu więcej pieniędzy? Nie mówię o przepłacaniu, ale o równych płacach. Przecież to w znaczącym stopniu poprawiłoby sytuację wszystkich. Także Panom dałoby więcej swobody finansowej. A w niektórych przypadkach więcej czasu dla siebie.
  • 2009-04-22 17:04 | Bejotka

    Warto by dodać obliczenie efektywnie przepracowanego czasu przez kobiety i mężczyzn w wieku od 25 do 50lat, uwzględniając zwolnienia ciążowe i pociążowe (w tym na opiekę nad dziećmi, czas na karmienie piersią itd.). Jaki będzie współczynnik korekcji? Żeby byłą pełna jasność: nie mam kobietom za złe tego, że rodzą i wychowują dzieci. W końcu czymś się (na szczęście) różnią od mężczyzn! Tylko wszelkie porównania powinny być pełne, bo inaczej kłamią.
  • 2009-04-22 17:28 | Kamykiewicz

    Kolorowa mapka

    Panie i Panowie,
    Pracownicy i Pracowniczki,
    zanim przejdziemy do debaty na pseudo-argumenty w rodzaju:
    - Kobiety mają lepiej, bo statystycznie żyją dłużej!
    - Mężczyźni mają lepiej, bo nie mają okresu!
    proponuję tyleż ciekawą co kolorową mapkę Eurostatu*.

    A zatem: Eurostat home page -> Country profiles ->
    Theme -> Labour market -> Gender pay gap in unadjusted form

    *Uwaga: Strona E. nie będzie dostępna w dniach 24-26 kwietnia.
  • 2009-04-22 20:24 | orrla

    Czy mowimy tu o tych przymusowych emeryturach na ktore wygania sie kobiety masowo,wiele juz po skonczeniu 40 lat? Rozejrzyjcie sie, na milosc, dookola - czy ktos widzi dobrze sytuowana kobiete na horyzoncie? Taka ktora nie jest dobrze zarabiajacego faceta zona? Przciez wiekszosc kobiet po 50 w nedzy zyje w Polsce - nawet mieszkania sie nie dorobily!!! Wiele, za mlodu, decyduje sie na skazane na nieszczescie malzenstwo by moc po prostu przezyc! A potem sie leczy, leczy, leczy... Ta cala sytuacja to czysty obled!
  • 2009-04-22 21:23 | orrla

    Re: Za mało za to samo

    Bardzo dobry artykul! Dziekuje. Wiele dobrych punktow ktore nalezaloby rozwinac! Mam nadzieje ze to pierwszy z wielu dalszych na temat obecnej pozycji, i potencjalu kobiet ,w Polsce a i takze dopiero poczatek zaangazowania Polityki w uniemozliwianie spychania kobiet w zaleznosc od mezczyzn, czyli niewolnictwo! I karania niepokornych! Przeciez to XXI wiek juz! Do dziela!;)
  • 2009-04-22 22:52 | Profesjonalistka wielu zawodów

    niestety stereotypy potwierdzają sie w praktyce - kobiety bardziej pracowite, zdolniejsze o tych samych kwalifikacjach , nawet te z odchowanymi dziecmi nie są .. mężczyznami ... i odczuwają to w poziomie otrzymywanej płacy i przydzielanej im decyzyjności .. ale oczywiście czasem zdarzają się cuda .. dla potwierdzenia reguły .. ale o nie trzeba walczyć .. bo po prostu trzeba dążyć by oceniano człowieka, a nie kobietę bądź męczyznę

    Pozdrawiam forumowiczów
  • 2009-04-23 09:40 | Adalbert

    1. Proponowałbym nie nadużywać pojęcia "dyskrymionowanie kobiet" i dążyć do maksymalnego zrównania praw obu płci lub po prostu obywateli. W Polsce występuje zarówno dyskryminacja kobiet jak i mężczyzn (w różnych sytuacjach), nierówność zawodowa (np. emerytury górnicze) i wynikająca praktycznie z miejsca urodzenia (rolnicy).
    2. W tej dyskusji chciałbym zadać jedno, wydaje mi się istotne pytanie.
    W jaki sposób wyliczono, że kobieta na takim samym stanowisku, zarabia mniej od mężczyzny. Rozumiem, że można to sprawdzić w instytucji państwowej, gdzie obowiązuje jednolity taryfikator płac, ale w Polsce w ponad 80% funkcjonują firmy prywatne i wydaje się niemożliwe, żeby dokonać tego typu uśrednienia.
    Przykład z życia: kierownik dziekanatu (mężczyzna) w prywatnej szkole wyższej zarabia 1200 zł, kierowniczka dziekanatu w dużej państwowej uczelni 3600 zł. Wysokość zarobków zależy od stanu finansów obu szkół, ale możnaby też wysnuć fałszywy wniosek, że mężczyzna na identycznym stanowisku zarabia dwa razy mniej od kobiety. Dyskryminacja! Przykłady można by mnożyć.
  • 2009-04-23 11:46 | Elim

    Re: Za mało za to samo

    Możliwe, że odebrane to zostanie za wypowiedź seksistowską ale płynie ona z wieloletniej obserwacji pracy kolegów i koleżanek, podwładnych i podwładanek oraz przełożonych i przełożanek. Ucinając wyjątki (chlubne lub niechlubne) moja obserwacja różnic między kobietami a mężczyznami w pracy przedstawia się następująco:

    - Kobiety wykonują sumienniej i rzetelniej prace dobrze zdefiniowane, żmudne oraz wymagające precyzji.
    - Kobiety na kierowniczych stanowiskach (te, które poznałem) były dobrymi organizatorami, skutecznie egzekwowały realizację zadań od podwładnych, dobrze wypełniały zadania powierzone przez wyższe kierownictwo
    - Mężczyźni lepiej radzą sobie w pracy wymagającej podejmowania ryzyka. Są bardziej skłonni do podejmowania decyzji przy niepełnej palecie informacji (b. częste w biznesie).
    - Mężczyźni (na kierowniczych stanowiskach) są bardziej kreatywni (nie mam tu na myśli 'kreatywności' w rozumieniu potrzeb firm reklamowych ale kreatywności w rozwiązywaniu problemów, w negocjacjach itp.)
    Różnice te nie świadczą o wadach/zaletach kobiet lub mężczyzn. Są jedynie różnicami, które powodują, że statystycznie mężczyźni lepiej realizują jedne rodzaje zadań a kobiety inne. Stety/Niestety tak to jest, że stanowiska kierownicze, zwłaszcza te wyższe, wymagają cech, które częściej można spotkać u mężczyzn. Dlatego, IMHO, mężczyźni częściej awansują na wyższe stanowiska niż kobiety.
    Ale również na niższych stanowiskach "cechy męskie" mogą być powodem lepszej oceny (płacy) mężczyzn względem kobiet. Trzeba mieć bowiem świadomość, że sumienność, rzetelność choć bardzo cenne nie stanowią dla firmy takiej wartości jak skłonność do ponoszenia ryzyka czy kreatywność.
    Powyższe nie oznacza, że nie spotkałem kobiet, które nie są kreatywne i skłonne do podejmowania ryzyka. Spotkałem, i one właśnie zajmowały wyższe stanowiska kierownicze i zarabiały tyle samo lub więcej niż mężczyźni.
  • 2009-04-23 12:33 | Teresa Stachurska

    Re: Za mało za to samo

    Rebel pisze "Nie ma siły żeby emerytury kobiet pracujących krócej i żyjących znacznie dłużej były podobne do emerytur mężczyzn." Ach ci mężczyźni, sam nie zje i żonie nie da. Ani córce. to już prosperity zięcia woli.

    Proszę zauważyć, że wdowa/wdowiec po zmarłym współmałzonku jeśli ten własnej emrytury nie ma dostanie emeryturę po mężu/żonie. Jeśli ma własną to tę po mężu/żonie dostanie gdy z własnej zrezygnuje. A czemuż to Może możnaby dostawać własną i choć część po żonie/mężu. Mężczyżni nie rzadko żyją równie długo jak ich żony, za to częściej giną w wypadkach (nie tylko jazdą na motocyklach), częściej się narażają na skutki mało higienicznego trybu życia (np częściej się zapijają). Żenią się często z kobietami młodszymi od siebie co też sprawia, że wdów jest więcej niż wdowców.

    Więc emerytury powinny być dziedziczone niezależnie od tego czy współmałżonek pracował czy nie pracował, albo zrównane: dla kobiet jak dla mężczyzn.

    Najpierw On ma wyższą pensję, żeby Ona mogła być jego wyrobnicą w domu, żeby jej się nie ckniło do pracy (w przeciwnym razie to On byłby w domu, a Ona w firmie?), na koniec On swoją wyższą emeryturę zabiera do grobu, żeby Ona wiedziała jak On Jej wysiłek "doceniał".
    W międzyczasie Ją przy sposobności odeśle (tworząc takie prawo) na wcześniejszą emeryturę, żeby Jemu pracy więcej było. Zdrowe to? Może tak zdrowe jak szowinizm?

    Tajemne co do wysokości wynagrodzenia to sposób na ogłupianie rynku pracy, nic więcej. Dziwne, że ów rynek się na to godzi.
  • 2009-04-23 13:18 | spiteful

    Re: Za mało za to samo

    Całe życie pracowałem u 3 typów pracodawców - w gastronomii (kuchnia, wyłącznie kelnerki otrzymują gratyfikację w postaci napiwków, przy godzinowej stawce takiej samej jak szeregowy pracownik kuchni), w księgarstwie ( ta sama stawka dla kobiet i mężczyzn, nie zauważyłem żadnych przejawów dyskryminacji ze względu na płeć, niemniej odrabiałem sporą ilość zastępstw za kobiety na urlopach wychowawczych = ta sama stawka za 100% więcej roboty). Obecnie pracuję w oświacie - stawki dla kobiet i mężczyzn o identycznym wykształceniu i stażu pracy są identyczne, wskaźnik nieobecności/zwolnień znacząco wyższy u kobiet. Bez dalszego komentarza.
  • 2009-04-23 14:32 | kay

    A czy zajmowanie sie dzieckiem to wakacje? Jesli tak, to czemu nie ida na te' wakacje' ojcowie?

    Artykul podaje rozne statystyki - i dobrze. Kazdy zna ludzi madrych i glupich obu plci. Statystyki daja natomiast obraz calosciowy, ktory jest taki, ze kobieta musi byc kilka razy madrzejsza od mezczyzny, zeby osiagnac sukces. Nie wierzysz? Popatrz na politykow, chocby lokalnych. Ile jest kobiet wsrod wojtow i burmistrzow? A ilu burmistrzow i wojtow ma kwalifikacje? Gdyby sukces gwarantowaly kwalifikacje, to Polacy nie narzekaliby tak teraz na rzad, prezydenta i samorzady - gdzie wladze przeciez sprawuja mezczyzni.
  • 2009-04-23 14:35 | kay

    Zgadzam sie calkowicie. Takze i w tych zawodach, gdzie wiekszosc stanowia kobiety, dyrektorami sa takze mezczyzni. Niemozliwe jest, zeby nie bylo ani jednej kobiety wykwalifikowanej na wysokie stanowisko, jesli w Polsce i w calej UE kobiety maja lepsze wyksztalcenie niz mezczyzni. Wyksztalcenie zapewnia wyzsza place - owszem, ale tylko mezczyznie.
  • 2009-04-23 14:41 | kay

    Wlasnie dlatego analizuje sie statystyki i opisuje sie tendencje, a nie pojedyncze przyklady. W przeciwnym wypadku mozna by bylo porownywac Paris Hilton i przecietnego polskiego murarza i wyciagac jakies kompletnie bzdurne wnioski. Tymczasem sa statystyki, dane z urzedow skarbowych (widac przeciez plec platnika) itd. Jak sie to wszystko razem zbierze, to widac, ze kobiety dyskryminowane sa na kazdym szczeblu, od poczatku kariery zawodowej, nie sa awansowane, nawet jesli maja kwalifikacje, sa w pierwszym rzedzie wyrzucane z pracy (mloda - zajdzie w ciaze, stara -brzydka). W USA oraz w Szwecji zbadano, zeby zdobyc to samo stanowisko co mezczyzna, kobieta musi miec 2 razy lepsze kwalifikacje niz mezczyzna. A nieczesto zdarza sie, ze konkurentem jest mezczyzna az dwa razy glupszy - wiec kobieta moze sobie dlugo szukac pracy.
  • 2009-04-23 14:44 | kay

    Jak juz wczesniej pisalam, artykul omawia statystyki. Rownie dobrze mozna napisac, ze kucharze zarabiaja 50 000 miesiecznie, bo jeden jakis kucharz (dajmy na to, Maklowicz) tyle zarabia. Moze i jakas fryzjerka zarabia i 100 000, ale przecietna fryzjerka zarabia pewnie 1000 zl i o tym jest ten artykul.
  • 2009-04-23 15:04 | damarada-xxx

    Re: Za mało za to samo

    A na przykłd Pani Fotyga. Co jej dać za jej prace
  • 2009-04-23 15:54 | rebel

    Droga Tereso. Mężczyźni niestety rzadko żyją równie długo jak ich żony, statystyka nie pozostawia tu wątpliwości. Tak już na marginesie sama sobie przeczysz: jeśli częściej giną w wypadkach to żyją statystycznie krócej.
    Fakt w związku zwykle kobieta jest młodsza od mężczyzny. Panowie wolą młodsze, panie starszych. Takie już mamy uwarunkowanie ewolucyjne i kulturalne.
    Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc że emerytury powinny być zrównane. Z tego co mi wiadomo emerytura zależy od wielkości składek (przepracowanych lat, pensji itd.). Proponujesz zrównanie niezależnie od sumy odłożonych pieniędzy ? Jestem za pod jednym maleńkim warunkiem zrównania składek (bezwzględnego nie procentowego). Tak mniej więcej działa to w GB. Niewielkie składki niewielkie emerytury. Każdy odpowiada za siebie.
    Składki zebrane w OFE są dziedziczone. Jeśli ktoś odprowadzał składki do ZUS również dostanie emeryturę. Jeśli nie odprowadzał składek to oczywiście emerytury dostać nie powinien. Ktoś inny swoimi składkami musiałby zapłacić za jego emeryturę. Jeśli ktoś chce się dzielić chwała mu. Jest możliwość płacenia składek przez osoby trzecie, dajmy na to męża czy żonę. Kto tego nie dopilnował może mieć żal tylko do siebie albo radość z kilkuset złotych zaoszczędzonych na ZUS. Ja osobiście na cudze żony i mężów płacić nie chcę i mam nadzieję że nie będę musiał.
    To tyle w temacie emerytur.
    Jeśli chodzi o wyrobnice czy wyrobników nikt nie ma obowiązku bycia takowym.
    Temat dotyczy nierówności w pracy i płacy. Emerytury jako efekt pracy jeszcze moim skromnym zdaniem pod temat można podciągnąć ale już model związku określany jako tradycyjny kontra partnerski to inna dyskusja.
  • 2009-04-23 23:25 | Teresa Stachurska

    A tym panom i paniskom organizującym kraj? Czym są lepsi zajmując się nie organizacją kraju (kolejki w służbie zdrowia!),nie wszelkiego autoramentu poszkodowanymi, a swoimi partiami i wojnami między nimi?

    Wszystko co było fatalne w PRL zostało spotęgowane na jakoby chwałę RP. Czy ktoś wie ile członków zrzeszają w swoich szeregach partie rządzące i opozycja parlamentarna łącznie?

    Fotyga nie jest pierwsza i nie będzie ostatnia. Niekompetentnych na stanowiskach, szczególnie panów jest bez liku.
  • 2009-04-23 23:30 | Teresa Stachurska

    Składki na emeryturę, tak się składa, są w proporcji do wynagrodzeń. Dla wielu kobiet niższych za płeć. W konsekwencji i emerytura musi być niższa?
  • 2009-04-24 08:09 | J

    Płaci się za pracę i już

    Mam w zespole 6 osób: 3 kobiety i 3 mężczyzn. Mała statystyka ale zawsze. Policzmy:
    1. suma zwolnień lekarskich w 2008: kobiety 4 miesiące, mężczyźni 1 tydzień
    2. pora przychodzenia do pracy: kobiety ok. 8.20, mężczyźni ok. 7.50. Mężczyźni też później wychodzą.
    3. robota robiona w domu: 4:1 na korzyść mężczyzn.
    4. tym niemniej za najlepszego pracownika uważam kobietę. Ale średnia wychodzi dla nich fatalnie.
  • 2009-04-24 11:55 | iza

    I tutaj znów dochodzimy do kulturowego podziału ról w rodzinach. To kobiety są odpowiedzialne za wychowanie i opiekę nad dzieckiem. To one odprowadzają dzieci do szkoły, przedszkola, a gdy dziecko choruje to one biorą zwolnienia, żeby się nimi opiekować. Badania pokazuja, że mężczyźni nadal rzadko dzielą te obowiązki z partnerakmi, więc nie ma się co dziwić, że kobiety mają na swoich kontach więcej zwolnień lekarskich itd. Przez to również mają niższe pensje.
  • 2009-04-24 16:32 | vdm

    Re: Za mało za to samo

    Kobiety powinny zarabiac to samo co mezczyzni za te sama prace. Te spawy zwolnien, czsu pracy i innych statystyks to nie wina plci, kierownictwo jest za to odpowiedzialne. Jak sie pozwala na niechlujstwo to sie ma niechlujstwo.

    Jednakze kotolicy powinni zarabiac mniej. Religia katolicka jest krytyczna w sprawie szukania bogatctwa. Kotolicy nie powinni grzeszyc zarabiajac wiecej niz potrzeba na przetrwanie. Katolik powinien tylko zarobic na chlep, smalec i cebule. Placenie katolikom wiecej nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Pojda do kosciola i dadza na tace, kosciol nawet nie zaplaci podatku i wywieze szaml za granice. Kosciol dziala jak odkurzacz sciagajacy pieniadze z rynku co obniza aktywnosc ekonomiczna i dochod narodowy.
  • 2009-04-24 17:02 | ZiutaB

    Re: Za mało za to samo

    Jako były pracodawca w firmie działającej 24/7 mogę powiedzieć tylko jedno: kobiety pracowały u mnie fantastycznie, ale zwolnienia lekarskie na dzieci brały TYLKO one. W stosunku do pracodawców ich partnerów stawiało to mnie w znacznie trudniejszej sytuacji. Moźe więc wprowadzić OBOWIĄZEK zwolnien naprzemiennych - ojciec, matka?
  • 2009-04-26 13:33 | makaron

    Re: Za mało za to samo

    Droga Pani Joanno, na wstepie nawiaze do fragmentow ktore mnie zszokowaly w Pani artykule.

    Na wstepie porownuje Pani zarobki pielegniarki do zarobkow konserwartora sprzetu, wymieniajac ciezkie prace , ktore wykonuje pielegniarka, a kompletnie pomijajac biednego konserwatora, ktory wg Pani nic nie robi. Dziwi mnie rowniez fakt, ze oba zawody zostaly wogole porownane. Nie potrafia znalezc zadnego wspolnego mianownika tych profesji.

    Zaskoczylo mnie rowniez stwierdzenie ze mediana lepiej oddaje rzeczywistosc niz srednia (chyba chodzilo Pani o srednia artymetyczna). Dane statystyczne maja to do siebie, ze moga byc odczytywane w zaleznosci od postawionej wczesniej tezy. Nasuwa sie pytanie czy skrajne wartosci w przypadu wynagrodzen to bledy ktore trzeba odrzucic? Wg mnie temat rzeka, a Pani w jednym zdaniu bez podania zadnego argumentu stwierdzila ze tak.

    Chyba ostatnia kwestia, ktora mnie zniesmaczyla to zdanie "To wyniki badan amerykanskich, ale odzwierciedlajacych takze polskie realia". Skad takie wnioski? Wiem, ze ladnie wpasowaly sie w caly ton artykulu, ale wypadalo by zachowac troche umiaru. Ja powiem ze nie odzwierciedlaja. Kto ma racje?

    Nie moge wyobrazic sobie nic glupszego niz zachecania firmy, aby zatrudniala kobiety. Po co? Dla kazdej firmy liczy sie zysk, sama wie co ten zysk wypracuje. Czy zatrudnie kobiete tylko dlatego ze dostana "dotacje" (oczywiscie za moje podatki)? Nie! Zatrudnie osoba, ktora da mi korzysc bez wzgledu na plec. Zatrudniam w firmie prawie 70 osob, kobiet 15. Ktos powie malo, ale juz na rozmowe o prace kobiety nie przychodza wiec jak mam polepszyc statystyke? Prosze zajrzec na Politechniki i scisle kierunki. Dlaczego jest tam tak malo studentek? W kadrze zarzadzajacej sa sami mezczyzni, bo nauczony doswiadczeniem wiem ze lepiej na tych pozycjach sprawdzaja sie ludzie z branzy a nie produkty SGH, Akademii Ekonomicznej itp. Wiedza o zarzadzaniu, ekonomii to dodatek, bardzo cenny, ale tylko dodatek. I tutaj kolejno czesto powtarzana kwestia, ze wiecej kobiet ma wyzsze wyksztalcenie. Wyksztalcenie przestalo sie liczy, najwazniejsza jest wiedza, a idac dalej zdolnosc do zdobywania tej wiedzy.

    Zeby zmienic to sytuacje trzeba zaczac od siebie. Jak Pani napisla, kobiety zyja dluzej, ale ze pracuja krocej nikt nie chce pamietac. Nizsza emerutura oczywiscie zalezy od wielkosci skladek, ale rowniez od ilosc przepracowanych miesiecy. Pracodawca docenia tego pracownika, ktory o swoje walczy w pracy, a nie w sejmie, senacie czy na ulicach. Jeszcze raz powtorze, rynek wybiera to co dla niego dobre.
  • 2009-04-26 18:14 | p

    Re: Za mało za to samo

    Ustawowe nakazy parytetów to totalna bzdura.

    Załóżmy, że zostanie wprowadzony parytet 50/50.
    Firma będzie chciała zatrudnić 10 pracowników. Zgłosi się 7 mężczyzn i 7 kobiet.
    Kobiety dostaną z testów 90, 80, 70, 60, 50, 40, 10 punktów.
    Mężczyźni: 90, 80, 50, 30, 30, 20, 10.

    Jeżeli będzie parytet-pracodawca musi odrzucić kobietę z 40 punktami mimo, że jest lepsza od dwóch zatrudnianych facetów.

    Niektóre zawody kobiety wykonują lepiej, niektóre mężczyźni. I nic tego nie zmieni.
    I nie mam ochoty, by przez głupi parytet zmuszano mnie do zatrudniania gorszych pracowników.
  • 2009-04-27 09:28 | marianna

    Re: Za mało za to samo

    Kobiety "rywalizujące o względy mężczyzn" - niestety to prawda, odnosi się to oczywiście to kobiet młodych żądnych awansu za wszelką cenę. Kobiety starsze do pracy, młodsze do ozdoby szefa. Szefowie - panowie zwłaszcza ci z wyboru mający mgliste pojęcie o pracy, lubią otaczac ładnymi panienkami. Zanim minie kadencja i zweryfikuje wybór, działają wbrew interesom wyborców. Za "taką" polityką kadrową idą oczywiście wyższe pobory dla wybranek. Skutek brak więzi międzyludzkich, podział pracowników na tych od szefa i tych od roboty. Rozlicza się tych od roboty. Jeśli dodamy do tego nepotyzm, to mamy już całą politykę kadrową prowincji.
  • 2009-04-27 09:29 | Bejotka

    Zgoda, zajmowanie się dzieckiem to nie wakacje. Tyle, że mężczyznom piersi nie chcą rosnąć... Ja wiem - jestem zajadłym seksistą, ponieważ nie podważam praw biologii. Ale one, choć ze wszystkich sił tłumione przez światłe feministki, działają.
  • 2009-04-27 20:03 | topolowka

    Co za obrzydliwie mizoginiczny kraj ta Polska ... W zaparte, ze baby sa glupie i leniwe, i z jakim zaangazowaniem !
  • 2009-04-27 21:46 | autor

    > Ja wiem - jestem zajadłym seksistą, ponieważ nie podważam praw biologii. Ale one, choć ze wszystkich sił tłumione przez światłe feministki, działają.

    Nie - jesteś zwykłym durniem...

    Pięcioletnie dziecko też wymaga karmienia piersią? Wtedy nic nie stoi na przeszkodzie, by to szczęśliwy tatuś pozajmował się dziecięciem na "urlopie".
  • 2009-04-28 08:35 | sebek

    Re: Za mało za to samo

    Fakt że kobiety za tą samą pracę dostają mniej pieniędzy niż mężczyźni uważam za kandal. Bo płacić należy za wyniki a nie za płeć. Sam pracuję w zakładzie gdzie nie ma takiej dyskrymiacji i uważam że to za naturale. Zgadzam się ze spostrzeżeniem że zawody sfeminizowane często są opłacane marnie, tak jest np. w przypadku nauczycieli i pielęgniarek. Można też zauważyć że zawody w których zaczynają przeważać kobiety, tracą na prestiżu. Dlaczego tak się dzieje? Czy winne temu są same kobiety, które może nie potrafią walczyć o swoje, może łatwiej jest zamknąć im usta frazesami typu "obowiązek" czy "poświęcenie"?
  • 2009-04-28 11:31 | Leszko

    A dlaczego takie same przywileje mają panie które mają po kilkoro dzieci i panie które nie mają ani jednego dziecka?
    Racje, dajmy sobie spokój wytykaniom: każdy powinien zarabiać tyle... ile jest w stanie. Jesli wolny rynek tak a nie inaczej wycenia pracę hydraulika a tak a nie inaczej kelnerki, to być może ma to jakieś uzasadnienie? A jesli panie o wiele częściej wybierają zawód kelnerek zamiast hydraulików, to chyba powinny mieć pretensje do siebie?
    Odchodzenie od tej zasady to wykoślawianie zasad wolnego rynku. Przez 50 lat po wojnie praktykowaliśmy negowanie wolnego rynku. Nie wystarczy?
  • 2009-04-28 11:43 | Leszko

    Szanowna Pani Sowo,

    różnica w długości życia mężczyzn i kobiet rzędu 10% - kilkunastu procent średniej długości życia występuje praktycznie w każdym społeczeństwie, na cąłym świecie.
    Uwagi typu "więcej ruchu i mniej telewizji", aczkolwiek trafne, nie zlikwidują problemu ewidentnie warunkowanego genetycznie (róznimy się AFAIR jednym chromosomem).
    Jeśli sugeruje Pani, że trochę więcej ruchu zdziała cud i przełamie to ograniczenia naturalne... Był już jeden taki, Łysenko się chyba nazywał. ;o)
    A co jeśli nie o wojnę płci chodzi w artykule, który nawołuje do przeciwdziałania "niewidzialnej ręki rynku" w dziedzinie wynagradzania pracowników? Przecież mamy wolny rynek od 20 lat, powstają firmy prowadzone i zarządzane przez kobiety, jeśli osiągałyby one przewagę rynkową dzięki wyższym płacom z tytułu takiej a nie innej płci to pewnie by już zdominowały rynek, nieprawdaż?
    Skoro mimo swobodnej konkurencji i równych szans tak się nie dzieje, to co to może oznaczać?
  • 2009-04-28 12:10 | Bejotka

    @autor. Czy stać Cię tylko na inwektywy? Czy obca Ci jest reguła "pars pro toto"? Wyjaśniam: karmienie piersią jest tylko jednym z przykładów biologicznych różnic między płciami. Czy naprawdę uważasz, że rola matki w rozwoju fizycznym i emocjonalnym dziecka jest identyczna z rolą ojca i że te role są współzamienne? Gdyby tak było, to różnice płci byłyby niepotrzebne - wystarczyłoby rozmnażanie się przez pączkowanie. A z biologicznych różnic płci wynikają konsekwencje funkcjonalne, łącznie z przewagą mężczyzn w jednych dziedzinach, a kobiet w innych. Żeby była jasność między nami: oba te zespoły cech uważam za równie cenne, ale inne, inne, inne! Co nie wyklucza jednostkowych odchyleń od średnich statystycznych...
  • 2009-04-28 13:12 | Leszko

    A czy zakładając lokatę w banku oczekuje Pani wyższych odsetek za to, że mniej zarabia i trudniej Pani zaoszczędzić każdy tysiąc złotych?
  • 2009-04-28 13:56 | mm

    Co zrobię gdy uznam, że zarabiam za mało?

    Ja zacznę szukać nowej pracy - jestem mężczyzną gdy nie odpowiadają mi warunki to znajduję nowego pracodawcę. Dzieje się tak dlatego, że jestem mężczyzną i podejmuję ryzyko którego nie podejmie kobieta.

    To właśnie skłonność do ryzyka sprawia, że mężczyźni zarabiają więcej i nie ma w tym dyskryminacji ze względu na płeć - po prostu faceci potrafią się lepiej pod tym względem zorganizować niż kobiety. Oczywiście znajdą się wyjątki... ale reguła jest taka jak powiedziałem i nic tego nie zmieni - po prostu mężczyźni i kobiety są różni.

    Innym przykładem są maklerzy - Ci którzy skłonni są podejmować ryzyko zarabiają nawet 10x więcej niż Ci którzy boją się podejmować ryzyka.
  • 2009-04-28 15:59 | Marchewa

    @topolowka
    Baby ani nie są głupie anie leniwe w swojej masie. Tak samo jak wśród płci brzydkiej zdarzają się i geniusze i mizerni kombinatorzy. Jednak nie o to chodzi. Ruch feministyczny w UE domaga się odnosząc na tym polu spore sukcesy, administracyjnego i prawnego handicapu dla kobiet. I na to zgody nie ma i nie będzie. Bo wymóg zatrudniania 30% (a czemu nie 50%) kobiet to pogwałcenie podstawowych praw: wolności gospodarczej (dyktowanie przedsiębiorcy kogo ma zatrudnić) i równości szans (wstępna eliminacja mężczyzn z ubiegania się o niektóre stanowiska). O dziwo nikt nawet nie próbuje zająknąć się o konieczności defeminizacji niektórych zawodów (np. nauczyciela czy pielęgniarki). Bo mężczyźni nie mogą być dyskryminowani. W tym samym czasie kobiety nie zgadzają się nawet na podstawy równouprawnienia ekonomicznego w postaci emerytury w wieku 65 lat a wręcz domagają się od państwa dopłat wyrównawczych do męskich emerytur a panowie dłużej pracują i krócej żyją.

    Równość szans płci nie jest w Polsce mitem, jest faktem a na przywileje nie powinno być zgody.
  • 2009-04-29 07:49 | Redakcja

    AUTORKA TEKSTU PODSUMOWUJE DEBATĘ

    Dziękuję Państwu za liczny udział w dyskusji, a także za zwrócenie uwagi na kolejne obszary, na których nierówność zarobków kobiet i mężczyzn może się odbijać. Przebieg tej debaty utwierdza mnie jednak w przekonaniu, że rozmawiając o sytuacji kobiet na rynku pracy wciąż łatwo ulec nieporozumieniom. Mieszają się perspektywy i języki: język ideologii z językiem socjologii, biznesu, etyki i polityki społecznej. Taki to temat. Mnie zależy na tym, żeby spojrzeć na niego zdroworozsądkowo i zastanowić się nad tym, czy pewne rzeczy, które wydają się oczywiste, na pewno takie są.
    W dyskusji pojawił się wątek różnic między kobietami i mężczyznami. Oczywiście, że różnimy się fizycznie i psychologicznie, ale co z tego? I predyspozycje kojarzone bardziej z mężczyznami, i „kobiece” są – w różny sposób - potrzebne do tego, żebyśmy sprawnie i harmonijnie rozwijali się i jako gospodarka, i jako społeczeństwo. Nie widzę logicznego powodu, żeby te „męskie” predyspozycje lepiej wynagradzać. Pytania części Państwa wzbudziło porównanie w tekście zarobków szpitalnego technika i pielęgniarki. Odpowiadam więc, że chodzi o przeciętne zarobki mężczyzny ze średnim wykształceniem – nie wysoko wykwalifikowanego specjalisty obsługującego najbardziej zaawansowane technologicznie urządzenia. Nie dezawuuję też wartości jego pracy. Po prostu, jeśli porównać zaangażowanie, odpowiedzialność, inwestycję w kształcenie, nie ma uzasadnienia, by zarabiał on więcej niż pielęgniarka – także ze średnim wykształceniem, a ostatnio, coraz częściej z wyższym. Zależy od nich to samo – zdrowie i życie ludzi.
    Kilku internautów pisze, że kobiety w ich firmach są mniej efektywne, czy mniej zaangażowane w pracę, że „tylko one” biorą zwolnienia na dzieci. Zachęcam do zastanowienia się, dlaczego tak jest? Cieszy mnie, że większość z Państwa zauważa, że nie stoi za tym fanaberia ani lenistwo kobiet.
    W rozmowie o nierównościach nie chodzi też o negowanie reguł rynku, ale o refleksję, że za „decyzjami” rynku o wycenie męskiej i kobiecej pracy też czasem nie stoi nic ponad kulturowe stereotypy. Reguły wolnego rynku dopuszczają, przy tym, stwarzanie preferencji do zatrudniania i promowania kobiet, tak jak różnych innych grup. Nie chodzi o obowiązek dawania pracy po równo – nikt nikomu nie powinien narzucać, kogo ma zatrudniać - ale o zachętę do stworzenia szansy: poważnego rozpatrzenia nadesłanego CV.
    Niektórzy z Państwa przytaczają przykłady branż i firm, w których nierówności nie ma. Oczywiście, nie wszędzie one są – i całe szczęście. Miejmy nadzieję, że tych branż i firm, w których wynagrodzenia są nierówne, będzie coraz mniej. Na razie jednak mamy o czym rozmawiać i nad czym pracować.

    Joanna Cieśla
  • 2009-04-29 20:10 | Tezeus

    Re: Za mało za to samo

    Jakos autorka zapomniala wspomniec o innym przejawie dyskryminacji kobiet, mianowicie o wczesniejszym przechodzeniu na emeryture, nie rozumiem tez jak mozna walczac z dyskryminacja kobiet stosujac dyskryminacje mezczyzn poprzez rozne parytety co promuje Komisja Europejska
  • 2009-04-29 21:57 | olaf

    Droga Anno - i to wlasnie jest seksizm w czystej postaci. Wlasnie przypisywanie plciom tych rzekomo wlasciwych im cech. Tym razem ''swiatli'' irlandzcy ubezpieczyciele uznali, ze kobiety z definicji sa wydajniejsze, dokladniejsze i bardziej zaangazowane. Niestety jesli uznamy taki sad za uprawniony to rownie dobry moze byc wtedy poglad, ze mezczyzni sa z definicji np. lepszymi liderami czy sa bardziej kreatywni. Oba poglady sa rownie bzdurne - to, ze zacytowany przez Ciebie przyklad faworyzuje kobiety nie zmienia faktu, ze jest to poglad seksistowski.
  • 2009-04-29 22:02 | olaf

    w Polsce wystepuje raczej zjawisko masowego przedwczesnego przechodzenia na emerytury i dotyczy to zarowno kobiet jak i mezczyzn. Zatem ''masowe wyganianie'' kobiet na emeryture to mit - a juz mowienie, ze wiekszosc kobiet po 50-tce zyje w nedzy to juz czyste trele-morele
  • 2009-07-29 18:24 | wiola

    osobiście spotkałam się ze swierdzeniem, że soro kobiety natura obdarzyła przywilejem rodzenia dzieci to mężczyźmi muszą dostać coś w zamian, aby ich role się wyrównały. dlatego też mężczyźni sa stworzeni do osiągania sukcesów zawodowych, a kobiety powinny poświęcić się sferze prywatnej. tak jak mężczyzna nigdy nie urodzi dziecka, tak kobieta nie powinna dążyć do sukcesów zawodowych. zastanawiam się tylko na ile macierzyństwo jest w dzisiejszych czasach postrzegane jako dar, a a ile jako przykry obowiązek czy konieczność...
  • 2009-07-30 15:23 | Katon 1

    Re: tylko rynek

    Wszelkie regulacje - moim zdaniem - nie maja sensu. Niech problem ten "załatwi" rynek pracy. I tyle. Dosyc interwecjionizmu państwowego, politycznego, czy jakiegokolwiek inego.
  • 2009-09-01 17:37 | buri

    Leszko, przeczytaj jeszcze raz. Sowa napisala, ze "W takim
    klimacie panie mogłyby panom zasugerować więcej ruchu i mniej telewizji, ". napisala MOGLYBY. Ale tego nie robia bo nie idzie o wojne miedzy plciami a o optymalne rozwiazanie.