Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Piraci...Nie z Karaibów.

(1)
2009-05-18 17:47 | Iwona B.
Niedawno zostało postawione mi ciekawe pytanie: „ Czy uważasz za potrzebną i dlaczego ochronę wiedzy i aktywności intelektualnej człowieka?”.
W pierwszym odruchu usiadłam do komputera i szybciutko wpisałam do wyszukiwarki zadane mi powyższe pytanie.
W odpowiedzi otrzymałam aż 4760 wyników!
Cóż droga do „napisania” referatu stanęła przede mną otworem. Wystarczy skopiować którykolwiek z tekstów na ten jakże ciekawy temat i gotowe.
I tutaj dopadła mnie chwila refleksji…
Kopiując jakikolwiek z tych tekstów dokonałabym kradzieży, stałabym się wirtualną, intelektualną złodziejką.
Popularność mediów cyfrowych ogromnie zwiększyła niebezpieczeństwo rabunku właśnie dóbr intelektualnych oraz wiedzy gromadzonej i tworzonej przez innych.
Literatura, muzyka, filmy stały się powszechnie dostępne dzięki globalnej, właściwie przez nikogo niekontrolowanej wymianie.
Niestety możliwości pełnego zabezpieczenia kradzieży w tym wirtualnym świecie są raczej znikome a próby wykrycia elektronicznych złodziei graniczą właściwie z cudem.
Już w szkole podstawowej, dzieci dostając tematy do opracowania w domu, ściągają je nawet nie czytając gotowe z Internetu. Lecz trudno mieć o to do nich pretensje, skoro postępuje tak też wielu nauczycieli, także akademickich.
Po pilnym „odrobieniu” zadań domowych ładują nasze pociechy swe „empetrójki” podprowadzonymi z tego samego źródła dziesiątkami nagrań muzycznych.
Wieczorem zaś, najczęściej zasiadają wygodnie wspólnie z rodzicami do oglądania „ściągniętego” nielegalnie z netu przez tatę filmu, chrupiąc wszyscy razem chipsy kupione w supermarkecie, bo tych nie można jeszcze niestety ściągnąć bezkarnie z sieci.
Przyzwolenie społeczne na tego typu zachowania jest ogromne, robi tak bardzo wielu z nas.
Myślę, że jedynym ograniczeniem tego typu kradzieży jest nie tyle kwestia etyki i wychowania, co indolencja techniczna wielu jeszcze ludzi.
Parlament Europejski już od dawna zamierza wprowadzić konieczną ochronę praw własności.
Napotyka jednak w tym temacie na ogromne kłopoty i trudności.
Pierwszym rynkiem, który przez fakt wirtualnych kradzieży ulega pomału destrukcji i załamaniu jest rynek muzyczny.
Muzykę zaczyna produkować się jak najmniejszym kosztem, bo jakiekolwiek inwestycje w duże, rozbudowane formy nie mają szans się zwrócić.
W totalnym zaniku są produkcje z udziałem pełnej orkiestry lub dużego zespołu,
Dziś zastępują je programy komputerowe, które znacznie obniżają koszty nagrania płyty studyjnej, czy koncertu.
Jednak i inne formy nie są przez wirtualnych, globalnych piratów oszczędzane.
Pirackie polskie tłumaczenie przygód Harrego Pottera już na kilka tygodni przed oficjalną księgarską premierą było dostępne na stronach Internetu.
Podobnie jest z kasowymi filmami a także grami komputerowymi.
Internet i technologie z nim związane stały się miejscem, w którym bez problemu i większego ryzyka, właściwie anonimowo mamy dostęp do nielegalnych danych z muzyką, oprogramowaniem, grami, filmami tudzież wieloma innymi dobrami intelektualnymi.
Na skradzionej własności intelektualnej, sumy idące w miliardy euro zarabiają tam zorganizowane grupy przestępcze z całego świata, które na co dzień zajmują się także handlem bronią, narkotykami czy też prostytucją.
Jedna z największych firm zajmujących się analizą rynku teleinformatycznego IDC, przeprowadziła w roku 2005 badania (IDC Impact Study 2005), przedmiotem ich była lokalna ocena wymiernych korzyści ekonomicznych wynikających z ograniczenia piractwa komputerowego.
Zakładając redukcję tegoż piractwa tylko o 10 procent, wartość polskiej gospodarki, głównie przemysłu technologii informatycznych wzrosła by do prawie ośmiu miliardów dolarów.
Dzięki tejże redukcji powstałoby w Polsce ponad 30 tysięcy nowych miejsc pracy.
Ważnym aspektem problemu ochrony własności intelektualnej jest brak klarownej definicji tejże własności.
Prawnicy nie są w tej kwestii jednomyślni. Ogólnie można przyjąć, że mówiąc o niej mamy na myśli wszelkie dobra niematerialne będące efektem wysiłku intelektualnego człowieka.
Ochrona dóbr zawdzięczanych pracy umysłów leży nie tylko w interesie prywatnym muzyków, pisarzy, czy też programistów.
Dobra intelektualne służą też ogólnemu wzrostowi gospodarczemu i związanej z nim redukcji bezrobocia. Zwiększa się także kreatywność, innowacyjność.
Rosną przychody z tytułu podatków i ogólnie podwyższa się standard życia całego społeczeństwa.
Na niektórych polskich wyższych uczelniach wprowadzono od niedawna przedmiot o nazwie „Ochrona własności intelektualnej”.
Zajęcia te mają na celu przekazanie studentom wiedzy na temat ogromnego znaczenia tejże własności dla gospodarki oraz zmian społecznych w aspekcie przede wszystkim etycznym, ale także praktycznym.
Co ciekawe w praktycznej części zajęć dopuszczalne jest korzystanie z cudzej własności a także stron Internetowych poświeconych tej tematyce.
Na pytanie czy ochrona własności intelektualnej jest nam potrzebna odpowiedź może być tylko jedna.
Zdecydowanie tak.
Po tej jednoznacznej odpowiedzi pozostaje nam tylko do rozwiązania problem, który w dobie globalizacji i informatycznej anonimowości wydaje się nierozwiązywalny.
Jest to problem egzekwowania tej ochrony.
Reasumując… Chronić? Tak!
…ale jak?
Może powinniśmy zacząć po prostu od siebie!



Źródło:
Raport IDC Impact Study 2005