Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Elita czy świta

(21)
Klapa debaty premiera z gdańskimi związkowcami pokazała w tle ważny polski problem. Problem elit i ich społecznej pozycji. Ich siły, ale też niepewności i łatwości zastraszenia.
  • 2009-05-27 02:41 | Danka

    Re: Elita czy nadworna świta ?

    Kolejny temat i strzał w dziesiątkę . W Polsce słychać tylko jęk rządu i zawodzenie "elit" , a nie ma rozmowy. Jak przetrwamy kolejne 20 lat, to może takie elity się wyklarują z tego ciągle zawodzącego chóru kombatantów, który uroił sobie zasługi.
    W Polsce "elity" się tworzy do wykonania konkretnego zadania politycznego, a potem te "elity" zmienia. Takie nadworne elity wpadają w kompleksy i degradują się same we własnych oczach. Politycy polscy traktują elity jak sejmikową szlachtę, używającą jęzorów zamiast szabel jak dawniej bywało. Jak na XXI wiek to podział ról trochę staroświecki.
  • 2009-05-27 10:56 | Joe

    Re: Żadna elita

    Generalnie zgoda, jednak z małymi wyjątkami. Urzędników w Polsce jest zdecydowanie za dużo, a ich etaty niepotrzebnie obciążają podatników. Mnożenie urzędników nie służy państwu demokratycznemu. Po urzędnikach polskich nie można oczekiwać, że będą aktywni na polu demokratyzacji kraju, wolności słowa, walki z niesprawiedliwością, ponieważ są częścią zdemoralizowanego systemu biurokratycznego oraz rozbuchanego aparatu ucisku źle rządzonego państwa, na dodatek są ubezwłasnowolnieni zagrożeniem utraty pracy, brakiem awansu – bowiem wskutek nadmiaru etatów na miejsce potencjalnego 1 sprawiedliwego czeka 10 innych. Tu jest konieczna jest brzytwa Ockhama, dziesiątkująca rozmnożone ponad miarę byty urzędnicze. Modny stał się ostatnio złodziejski proceder drenażu funduszy unijnych przez firmy oferujące szkolenia dla ludzi poszukujących pracy – proponuję wywalić z 90% urzędników i objąć ich tymi szkoleniami, przynamniej raz te pieniądze zostaną właściwie wykorzystane.

    Cytat z Donalda Tuska także nie jest trafiony, gdyż trzeba brać pod uwagę kontekst, a ten pokazuje, że ci „związkowcy” to żadni związkowcy, a bolszewicko-faszystowska bojówka PiS, gotowa zniszczyć kraj dla partykularnych korzyści.

    Teza, że Lech Wałęsa sam jest sobie winien nie da się obronić. Od kilku lat, za sprawą służalczych obcym interesom mediów oraz sprzedajnych, zakłamanych polityków odbywa się w Polsce programowa, bezprecedensowa nagonka na wielkich Polaków, można wyliczać dziesiątki nazwisk, a głównym celem ataków jest Lech Wałęsa, jako symbol sukcesu Polaków w walce o wolność.

    Twierdzenie o usługach Wałęsy na rzecz Libertasu jest poniżej pasa, chcę wierzyć, że wynika przemęczenia ograniczającego zdolność percepcji rzeczywistości u Autora, natomiast zestawianie Lecha Wałęsy z Marcinkiewiczem jest grubym nadużyciem.

    Polska „elita” nie może sobie i innym wytłumaczyć, że nie jest ani klasą próżniaczą czy patologiczną naroślą na zdrowym ciele narodu – bo z małymi wyjątkami jest. Owszem, zasługuje na tyle, ile daje, czyli na kopniaka w tyłek.
  • 2009-05-27 11:36 | micjur

    Nie sądzę by były trafne jakiekolwiek skojarzenia elit współczesnych z czasami sarmackimi.Za daleko w czasie i zupełnie inna geneza elit. Własnie geneza jest ważna.
    Elity polityczne II RP,PRL i III RP powstały z "bjowników wyzwolenia".Kazda z tych elit
    piesciła \ pieści swój mit.Każda powoływala swoje "ministerstwa prawdy" mające zagwarantowac wieczną chwałę fundatorów i przy okazji zniszczyc mit poprzedni.
    Na wiecej takich elit nie stac ,żyją "w oblężonej twierdzy" zaabsorbowani calkowicie
    swoim przetrwaniem .
  • 2009-05-27 11:54 | mw

    Re: Elita czy świta

    Z obawą zabieram głos, bo a nuż red. Żakowski użyje mojej wypowiedzi (jeśli kiedykolwiek je czyta...) jako przykładu prowincjusza śmiącego "polemizować" z uznanym dziennikarzem.
    Ale jednak, łatwość, jednostronność, pewna powierzchowność wywodu (zrozumiała może, biorąc pod uwagę, że to artykuł w popularnym tygodniku) skłania do uwag.
    Red. Żakowski pisze:
    "Obie strony (Tusk i Guzikiewicz) widziały tu pojedynek pomiędzy liderami nieprzyjaznych plemion, a żadna nie dawała poznać, że szuka lub oczekuje dialogu między pełniącymi rozmaite funkcje obywatelami mającymi rozwiązać jakiś wspólny problem. Kluczem do sytuacji było demonstrowane z obu stron poczucie obcości, a nie wspólne poszukiwanie rozwiązań."
    Problem w tym, że "obie strony" nie były (i nie są) autonomiczne. Obie reprezentują zarówno elity jak i egalitarne masy, stojące po ich stronie. Nie jest to więc konflikt elit z masami, niechcących i nieumiejących się porozumieć, a konflikt dwóch stron w podzielonym społeczeństwie, przy czym każda z nich ma swe elity i swe masy.
    Nawet publicystyka red. Żakowskiego wyraża i egalitarną "kulturę" mas, i "elitarystyczną cywilizację" elit - obu o pewnej mentalności, poglądach, doświadczeniach. A w jej ramach - odzwierciedla napięcia, jakie, w podobnej formie, występują między masami a elitami o odmiennej mentalności, poglądach, doświadczeniach, stojącymi po przeciwnej stronie "barykady".
    Mamy do czynienia nie z wyobcowaniem elit, ale z zasadniczym ich zróżnicowaniem, odzwierciedlającym zróżnicowanie społeczne. Podział nie jest już miedzy elitą a masą, a między jedną elitą-masą a inną elitą-masą.
  • 2009-05-27 11:57 | wladimirz

    Elita tytułów???

    >Paradoks polega na tym, że gdy różnice między nami rosną, ich przejawy znikają. Gdy np. zrozumienie świata staje się coraz trudniejsze i wymaga większych kompetencji, głos ekspertów cichnie, a mocy nabiera głos „zwykłego człowieka”. Nie tylko w Polsce magister prawa bez kompleksów polemizuje z uznanym profesorem, prowincjonalny dziennikarz bez zahamowań spiera się z noblistą, człowiek, który nie był za granicą i nie zna obcego języka, poucza dyplomatów i wymusza rewizję polityki zagranicznej państwa.<
    W dyskusji od tytułow dyskutantów ważniejsze są ich argumenty!!!
    1.Magister ( a nawet niemagister) prawa może być bystrym obserwatorem rzeczywistości.Profesor - skostniałym w stereotypach i schamtach myślowych swojej grupy zawodowej lub opłacanym lobbystą.(Patrz wojna masła i margaryny.)
    2.Noblistą się zostaje za wybitne osiągnięcia w jakiejś wąskiej dziedzinie(zwykle 20-30 lat po nich!)Nie daje to żadnych kompetencji w innych dziedzinach!
    3.Dyplomaci też,jako grupa, myślą swoimi stereoptypami i schematami.Też mają interesy.(Na dodatek u nas dyplomatą różnie się zostaje;-)]Warto ich wysłuchiwać, ale nie słuchać się bezkrytycznie!!!
    P.S.Panie Jacku!Proponuję klasyczną pozycję o "mądrości" świata nauki "Struktura rewolucji naukowych"Kuhna oraz "Modne bzdury" Sokala.Udanej lektury!
  • 2009-05-27 14:29 | sebek

    Re: Elita czy świta

    Elita dzisiejsza zdecydowanie różni sieod elity dawnej. Wieki temu rzeczywiście elita w porównaniu z ludem prezentowała wyższy pziom. Z reguły miała lepsze wykształcenie, umiała czytać i pisać, była bardziej światowa niż reszta społeczeństwa. Dzisiejsza elita to już zupełnie inna bajka. Wykształcenie ministrów, sekretarzy stanu czy posłów nie odbiega zbytnio od dużej części społeczeństwa. Wiedza na temat otaczającego nas świata i otwartość na niego są w społeczeństwie niejednokrotnie na wyższym poziomie niż wśród części elity. Dlaczego więc zwykły człowiek z wyższym wykształceniem ma się zadowalać pensją 1500 zł a członek elity (rozumię że za elitę pan redaktor uważa np. członków rządu) płacze że 7000 to mało, dlatego prywatnych zakupów dokonuje ze służbowej karty kredytowej?
    Mówiąc o godziwym życiu należy wszystko odnosić do średniej krajowej. Skoro Polska jako kraj jest biedna i nie stać jej na wypłacanie "godziwych" pensji nauczycielom, to jak można przekonywać że kilkakrotnie większe pensje brane przez elity w dlaszym ciągu są za małe? Poza tym rodzi się pytanie o odpowiedzialność za swoją pracę. Dzięki mediom ale też na podstawie własnych doświadczeń wiemy jaka jest jakość tworzonych przez elity praw i jak też elity wywiązują się ze swoich obowiązków. Jeśli dbałość o obywateli jest na takim a nie innym poziomie to dlaczego, jako społeczeństwo mamy za to sowicie wynagradzać? Wiemy też że odpowiedzialność za swoje błędy elity ponoszą tylko podczas wyborów. Można jako minister narobić długofalowych szkód a potem powiedzieć "do widzenia" i pójść spokojnie do domu. Na przykładzie pani minister Hall widzimy że można nie sprawdzić się jako dyrektor szkoły ale to w niczym nie przeszkadza żeby zostać ministrem edukacji. Chcąc zostać zwykłym pracownikiem np. muzeum trzeba składać oświadczenie o niekaralności ale jeszcze do niedawna, z wyrokiem sądowym można było zostać wicepremierem. Poza tym kto, jeśli nie elity, powinien dawać wzór przestrzegania normprawnych, pewnej klasy w zachowaniu itp? Elity migają się przed odpowiedzialnością, nie mają czasu by stawić się w sądzie a także kontestują samych sędziów którzy zasądzili im niekrzystne wyroki. Same sobie przyznają status ludzi ponad prawem. Jak wobec tego mamy takie elity szanować?
  • 2009-05-27 15:17 | wladimirz

    Przyklad elity:Wujek Dobra Rada prof.dr hab.Janusz Czapiński - medialny specjalista od wszystkiego!

    Profesor jest specjalistą od przeprowadzania(!) badań psychospołecznych i w tej dziedzinie w pełni uznaję jego autorytet. Niestety media [z dużym aprobującym udziałem zainteresowanego;-)] kreują go na wszchwiedzącego mędrca od wszystkiego co to każdy społeczny problem skomentuje i poda swoje recepty.Pan profesor mieni się tu być demiurgiem mędrszym od ludzi bezpośrednio(!) mającym do czynienia z odpowiednimi zjawiskami i mogącym ich pouczać, nawet bez wysłuchania ich opinii i ocen.Na to już zgody nie ma - poza swoją specjalnością pan profesor wie i rozumie na pewno mniej niż ludzie,którzy bezpośrednio są obecni na danym obszarze społecznej rzeczywistości!!!
  • 2009-05-27 18:08 | Wolter

    Re: Elita czy świta

    Pytanie brzmi, jeśli dobrze zrozumiałem: czy elita polityczna ma być jednocześnie elitą finansową? A może jeszcze ktoś dorzuci że powinna być także elitą intelektualną, to by dopiero była ELITA. W demokracji jednak politykiem może być człowiek z ulicy, uniwersytetu, czy też elity finansowej i tak powinno być. Kwestia jak wynagradzać polityków w czasie pełnienia przez nich obowiązków wysokich urzędników państwowych, a jak po zakończonej kadencji będzie zawsze otwarta i dyskusyjna, szczególnie jeśli z urzędu będą odchodzić politycy którzy nic nigdy nie robili poza polityką. Dobrym przykładem będą dwaj nasi byli premierzy pan Belka i Bielecki,którzy to panowie nie potrzebują być w polityce, żeby nie klepać biedy. W naszym konkretnym polskim przypadku należy wziąść pod uwagę wyjątkowe przypadki, takie jak były prezydent Wałęsa, ale nie są one liczne. Osobiście uważam, że nic się nikomu nie należy po złożeniu urzędu, przed uzyskaniem wieku emerytalnego i kropka.
  • 2009-05-27 20:49 | podatnik

    Re: Elita czy świta

    "W rezultacie elity zajmują się sobą, z niepokojem i nieufnością obserwując otaczające je morze niechętnie usposobionej ludności. A ludność tylko czyha na potknięcia elity, piętnuje ją i upokarza".

    Ludność płaci, ludność wymaga. Sorry, ale to podatnicy utrzymują "elity", a nie odwrotnie. Gdyby wszyscy Polacy wypracowujący dochód narodowy, tzn. zatrudnieni w sektorze prywatnym, nagle opuścili ten kraj, to "elity" wyzdychałyby z głodu, bo do normalnej, uczciwej pracy nadaje się może 20%. Gdyby natomiast wysłać te "elity" na Księżyc, to społeczeństwo i gospodarka narodowa tylko by na tym skorzystały.

    Rozczarował mnie Pan tym artykułem. Sam Pan przyznaje, że "elity" przepijają ogromne pieniądze w najdroższych restauracjach, a potem się dziwi, że podatnicy są z tego niezadowoleni, i staje w obronie złodziei. W cywilizowanych krajach, takich jak Irlandia, parlamentarzyści i ministrowie z powodu kryzysu dobrowolnie obniżyli sobie pensje o połowę, w Polsce - podnieśli, za to z zapałem pracują nad ustawą, która umożliwi pracodawcom obniżanie pensji milionom Polaków.

    "I czas też chyba, żeby inni zaczęli ją traktować jako funkcjonalną część społeczeństwa, która zasługuje z grubsza na tyle, ile daje, i od której nie można oczekiwać radykalnie więcej, niż się jej oferuje'".

    Proszę wziąć pod uwagę, że aby zarobić uczciwie 10 tysięcy złotych miesięcznie, trzeba być albo dobrym specjalistą, albo wykonywać pracę związaną z odpowiedzialnością i ryzykiem (tak jak np. właściciel małej firmy czy menedżer działu predsiębiorstwa). Tymczasem 90% posłów nie zna się na niczym. W przypadku ministrów jest trochę lepiej, ale ani jedni, ani drudzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za efekty swojej pracy. Były premier w najgorszym wypadku wyląduje w zachodnim banku jako kapuś sprzedający za duże pieniądze polskie tajemnice państwowe. Marcinkiewicz, chyba najbardziej szmatława kreatura w powojennej Polsce, sprostytuował się nie dlatego, że nie przysługuje mu dożywotnia renta, ale ponieważ do niczego innego się nie nadaje. Bo np. panowie Balcerowicz czy Cimoszewicz nieźle sobie w życiu radzą, nie sprzedając nikomu tyłka.

    "Elity czują się jak otoczeni przez morze barbarzyńców obrońcy Graala rozumu i wartości".

    Rozumu? Wartości? Przecież "elity" polityczne w Polsce to największe skupisko barbarzyńców. W III RP wytworzył się system zwany przez niektórych "szambowym", bo na wierzch wypływa w nim wiadomo co. Do góry wypychane są jednostki, które często przypominają ekipę wójta z serialu "Ranczo". Jeśli przypadkiem w dołach partyjnych pojawi się ktoś, kto chciałby zmienić ten stan rzeczy, to nawet nie dowiemy się o jego istnieniu, bo kolesie przyssani już do koryta uznają go za zagrożenie i po prostu nie umieszczą na liście wyborczej. Wybory są wprawdzie wolne, ale możemy wybierać tylko kandydatów, którzy zostali uznani za "słusznych" przez tych, którzy już nami rządzą.

    "Większość z nas się oburza, że politycy szukają dodatkowych dochodów, nauczyciele dorabiają korepetycjami, lekarze i profesorowie biegają z pracy do pracy. Ale nie domagamy się zwiększenia urzędniczych, nauczycielskich, lekarskich czy profesorskich pensji".

    Ano nie domagamy się, bo wiemy, że np. doktor Mirosław G. zarabiał oficjalnie kilkanaście tysięcy miesięcznie, a mimo to łapówki brał. Żyjemy w czasach, w których jedyną miarą wartości człowieka jest pieniądz, i każdy robi wszystko, żeby zarobić jeszcze więcej. Osobiście jako podatnik nie miałbym nic przeciwko temu, żeby podnieść pensje nauczycielom czy policjantom, bo to ważne i pożyteczne sektory. Dlatego nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy tego samego dnia słyszę o cięciach budżetowych w policji i podwyżkach płac polityków. Zwłaszcza że zadecydowali o tym sami politycy, czyli, przepraszam za wyrażenie, "elity".
  • 2009-05-28 03:50 | Adalbert

    Re: Elita czy telewizyjni showmeni ?

    Elita - to była zawsze nadworna świta zjadająca chleb z pańskiego stołu.Tylko mecenasi elit, mieli bardziej wyrafinowane gusty od obecnych "sponsorów". Elita według słownika wyrazów obcych, to grupa ludzi przodująca pod względem prestiżu, kwalifikacji. Elitarny , czyli dostępny wybranym, uprzywilejowany, ekskluzywny.
    Emocje komentatorów wywołuje dopiero fałsz obecnej sytuacji w jakiej znalazły się elity. Dawniej było ich kilka, elita finasowa, elita artystyczna, elita intelektualna.. itd.
    Od czasu zdominowania rynku mediów przez telewizję, pozostała na rynku tylko elita telewizyjnych showmenów, "wybrańców" z wielu elit. Kto nie pokazuje się w telewizji, to tak jakby nie istniał.
    To komercyjne telewizje kreują nowe elity , których poziom umysłowy i moralny budzi grozę dawnych elit i normalnych ludzi próbujących zrozumieć świat ich otaczający. Telewizja okazała się płytą nagrobną dla tych przedstawicieli elit artystycznych i intelektualnych , które nie mogą zaistnieć w telewizji ponieważ nie pasują do "ruchomych obrazów" stanowiących formę przekazu telewizyjjnego. Telewizja okazała się grabarzem elit. Komercyjna telewizja okazała się tym "walcem co wyrównał" do najniższego poziomu , we wszystkich krajach, niezależnie od poziomu uprawianej w nich demokracji. Kabotyni skarżą się na telewizję publiczną , chociaż swój gniew powinni skierować do telewizji komercyjnej.
    Elity w XXI wieku runęły na bruk jak fortepian Szopena.
  • 2009-05-28 09:04 | Zośka

    Zgadzam sie całkowicie, 'podatnik' napisał naprawdę dobry tekst. Ja też tak to widzę. Szczególnie podoba mi się zakończenie. W czasie kryzysu oglądamy żenujący spektakl w którym "elity" starają się oszczędzać na wszystkich wokoło tylko nie nasobie samych. A te podwyżki które nie tak dawno posłowie zgodnie sami sobie przyznali to już dno absolutne.
  • 2009-05-28 09:22 | nie-elita

    Profesor jako elita? Ogólnie mogę się zgodzić, jeśli rozpatrywać to w realiach polskich. Na nieszczęście jednak dla polskich profesorów żyjemy w otwartym świecie w którym możemy obserwować jak ta elitarność profesorska w Polsce ma się do reszty świata. I widzimy że ma się nijak. O jakości profesorów z polskich uczelni czy instytutów naukowych lepiej nie mówić. Oczywiście są chlubne co prawda ale niestety tylko wyjątki. Jednego z najbardziej znanych i szanowanych na świecie profesorów - prof. Wolszczana zaszczuto oskarżeniami o współprace z SB tak że zniknął z polskiej nauki.
    Ogólnie rzecz biorąc bycie prawdziwą elitą w Polsce to ciężki kawałek chleba bo w naszym kraju bardzo trudno żyje się ludziom dobrym. Często niszczy ich zawiść własnych środowisk lub po prostu nie mają tu nic do roboty i emigrują.
  • 2009-05-28 20:07 | Wiechu

    Bardzo lubię publicystykę p. Żakowskiego. Dzisiejszy artykuł to kolejny przykład pokrzepiającego idealizmu. Propozycje Odwzajemnienia kojarzą mi się z wierszem Tuwima "Wszyscy dla wszytkich". Tam też Murarz domy buduje, Krawiec szyje ubrania, Ale gdzieżby to uszył, Gdyby nie miał mieszkania....
  • 2009-05-29 10:42 | grzes2a

    Re: Elita czy świta

    "Gdy np. zrozumienie świata staje się coraz trudniejsze i wymaga większych kompetencji, głos ekspertów cichnie, a mocy nabiera głos 'zwykłego człowieka'"

    Nie rozpaczałbym nad tym, jak źle traktuje się elity (brakiem szacunku, czy pieniędzy). Profesor od biologii nie jest żadnym autorytetem w dziedzinie gospodarki czy polityki. Żeby zostać politykiem, trzeba mieć umiejętność pozbywania się przeciwników w dotarciu do władzy, a nie namiętność sprawnego rządzenia. Jakie kompetencje ma szeregowy poseł (z zawodu np. leśnik) żeby głosować za/przeciw ustawie o służbie zdrowia?

    Świat jest na tyle skomplikowany, że nikt nie ma patentu na jego całkowite zrozumienie - pamiętamy jak to Stalin "uwiódł" dużą część zachodnich intelektualistów. Trudno mi więc sobie wyobrazić kto "z definicji" mieściłby się w "elicie". Wyobrażam sobie za to, że istnieją zawody (od których zależy nasze życie publiczne) co do których mogą być postawione jasne kryteria - kto się do nich nadaje (np. z racji wykształcenia) a kto nie. I wtedy płaćmy im dużo.

    To co napisałem powyżej "śmierdzi" nieco skompromitowanym pomysłem "rządu fachowców". No cóż, zmiany nie zrobią się same, żeby zlikwidować selekcję negatywną, trzeba zmienić system wyłaniania elit. Bo jak tak dalej pójdzie, to na świeczniku zostaną jedynie gwiazdy śpiewające na lodzie i umoczeni we wszystkie możliwe afery politycy.

    PS.
    Problem (jak widać ze wspomnianego przypadku Stalina) wydaje się nie tylko polski.
  • 2009-05-30 19:49 | slavek45

    Re: Elita czy świta

    Polskie elity – źródło rozpaczy dla tego kraju. Bo panowie wiele by już mogli mieć, tylko oni nie chcąc chcieć – jak mawiał poeta i malarz w jednej osobie. Szlachecka głupota, pycha i rozpusta doprowadziła do upadku tego kraju w XVIII w. Nieustające litania pretensji do Rosji. A ileż to razy Caryca zapraszana była do ingerencji w sprawę naszego kraju przez ówczesne elity. W XIX w. Rosja zgotowała nam to, co my mieliśmy zamiar zgotować jej w XVII w. Pretensje o to, że my mieliśmy swoje 5 minut potęgi kiedyś, a Rosja ma je nieustannie od XVIII w. Polskie powstania – jak to się mówi narodowe. Jakie narodowe? To były zwykłe szlacheckie ruchawki, gdzie chłopów czy mieszczan nie chciano uznać nawet wtedy, gdy ruski Car, jako pierwszy wzniósł poddaństwo i pańszczyznę. Rząd powstania styczniowego zrobił to dopiero później. Pomijam obozy białych i czerwonych i ich zbrodnicze ataki na siebie. Symbolem nieudacznikostwa elit w tym okresie jest sprowadzenie tysięcy nowoczesnych belgijskich karabinów, które dotarły do Polski – tylko, że już po upadku powstania i wszystkie dostały się w ręce rosyjskie. Drwiąco można się tylko pośmiać. Po odzyskaniu wolności do Polski wrócił Śląsk. Wspaniałe bramy wjazdowe witały w 1918 roku polskie władze. Po wojnie o powrocie do Polski nikt na Śląsku nie chciał już słyszeć. A te napuszone hasła, te mity: „silni, zwarci, gotowi”, „nie oddamy guzika od munduru”. Ulica to pierwsze hasło sparafrazowała tak: „silni w pysku, zwarci w wódce, gotowi do ucieczki”. I tak też uciekły te papierowe elity zaleszczycką szosą do Rumunii łącznie z prymasem. Naczelny wódz wrócił do Polski w okupację, ale zabrakło życia, natomiast prymas wrócił w 1946 roku i patriotycznie mądrzył się po 5 latach spędzonych w Watykanie. Obecne elity próbują podkreślić swój wkład w obalenie komuny i próbują narodowi zohydzić ten okres przekręcając i zakłamując wszystko. Czym było wtedy polskie kino, teatr, książka, sport, życie kulturalne? To uczciwie analizując jej osiągnięcia, obecna Polska nie dorasta do pięt tamtemu okresowi mroków i niewoli. Powtarzając za mitologią komunistyczną - Gierek budował drugą Japonię. Zamierzenia równania do Japonii mogły budzić uznanie. Dzisiaj Tusk chce budować drugą Irlandię. Co to jest Irlandia? Dwa jakie takie miasta i to trochę łąki. Panie, nie rozśmieszaj pan ludzi. To ma być przykład i alternatywa dla Polski. Zbliżają się wybory do Europarlamentu. Ci politycy, co wczoraj świecili bransoletkami na obu rękach w towarzystwie policji, budzą dzisiaj sumienie narodu wciskając nam durne, zużyte frazesy. Nie ma na kogo głosować. Bo albo na kolanach do Unii, albo na kolanach do Ameryki, albo na kolanach do Kościoła. Na tym koniku inteligencja już nigdzie nie zajedzie, a pieszo chodzić jej się nie chce – bo to przecież panowie i w dodatku błękitnokrwiści.
  • 2009-05-31 14:20 | Jack

    Zdecydowanie się zgadzam, mnie artykuł również się spodobał. Przywracanie równowagi szacunku między wyżej wymienionymi kategoriami elit a społeczeństwem jest jedynym wyjściem z obecnej sytuacji państwa postkolonialnego jakim jest Polska po okresie PRL, gdzie każdy każdemu wrogiem. Chyba jednak z obecnym pokoleniem się to nie uda, może za dwadzieścia lat, kiedy nastąpi zmiana warty. Dlatego nie psioczcie proszę na młode pokolenie, więcej w nim zaufania do siebie nawzajem niż się wydaje, a od tego zależy najbardziej nasz rozwój, od ZAUFANIA.
  • 2009-06-01 17:49 | rex

    Popieram w 100%. Dziennikarze jakoś niechętnie poruszają te problemy. Pewnie się boją, że zostaną wyzwani od lewaków, komuchów czy buraków z wiochy, którzy zazdroszczą "prawdziwym polskim elitom".
  • 2009-06-01 22:27 | dariusz1

    Re: Elita czy świta

    Elita w obecnej Polsce to twór medialnej propagandy lat dziewięćdziesiątych. Nie jest to zatem społeczność, która wyłoniła się naturalnie. Kryterium była przynależność do grupy sprawującej władzę, nie w sensie rywinowskim, ale w znaczeniu pełnienia funkcji publicznych. I to już wywoływało dwa zjawiska: płynność i uzurpację do przynależności. Uważam, że rozwój społeczny poszedł w innym kierunku - o czym p. Żakowski również pisze - a mianowicie wytworzenia się w naszym kraju demokracji masowej. W uproszczeniu decyduje o tym posiadanie telefonu komórkowego, a każdego już na to stać. Gdy dzisiaj słyszę wypowiedz marszałka Komorowskiego o wydatkach parlamentarnych byłego posła Rokity, dochodzę do wniosku, że poseł Rokita niczym nie różni się od każdego innego posiadacza telefonu komórkowego. Uważam, że elita w Polsce jest mistyfikacją, którą podtrzymuje zarówno wywodzący się z terenów leśnych poseł Putra, przekonany, że to tylko jemu "naród wybaczy", jak i szopienicki poseł Kutz, któremu wydaje się, że mówi w interesie i o całym Śląsku. Dlatego też bardziej interesuje mnie, co dzieje się w społeczności masowej, bo w sferach "elity" mam jedynie wciąż powielaną propagandową matrycę.
  • 2009-06-02 10:25 | Jan Mrański

    Re: Elita czy świta

    Pan Jacek Zakowski mocno mnie rozczarował, ponieważ ważnym artykule opiniotwórczym nie udało mu się przekroczyć bariery obiegowych opinii i powszechnie powtarzanych truizmów. Nie uniknął też swoistej arogancji - dlaczego prowincjonalny dziennikarz, który ukończył taki sam uniwersytet, dysponuje podobnymi kompetentecjami zawodowymi jak np pan Zakowski, nie ma prawa do polemiki, na przykład z noblistą?
    Jan
  • 2009-06-02 11:39 | Mirek

    Re: Elita czy świta

    Problem w tym że teraz, jak zauważa sam autor, elita uległa mocnemu rozdrobnieniu. Nie ma jednej elity, jest za to grupa osób która w różnych dziedzinach uważana jest za elitę. Mamy więc elitę polityczną (władzy), finansową, naukową (intelektualną), artystyczną itd. Nawet w dziennikarstwie istnieje też coś podobnego. Każda z tych elit ma swoją specyfikę, dlatego sam wyraz "elita" bez konkretnych odniesień niewiele mówi. Inny z pewnością jest stosunek społeczeństwa do elity politycznej, inny do finansowej a zgoła inny do intelektualnej. Mamy przykłady że ludzie uważani za elitę w jednej dziedzinie okazują się ignorantami w innej. Profesor uniwersytecki zajmujący się literaturą niekoniecznie powinien się autorytarnie wypowiadać na temat ekonomii, podobnie prezes wielkiego banku może zupełnie nie znaćsię np. na edukacji.
  • 2009-06-09 15:21 | tsubaki

    Re: Elita czy świta

    Zgodzilabym sie z red. Zakowskim (ktorego czytuje i szanuje) gdyby do elitarnego worka nie wlozyl klasy politycznej.
    Jakie elity polityczne!!! Pan raczy zartowac. Chyba sam pan nie wierzy w to co pisze.
    Staram sie zrozumiec tok pana myslenia: Uznal pan i slusznie, ze trzeba zwrocic uwage na problem i uswiadomic przecietnego obywatela ( bo politycy raczej Polityki nie czytuja a jesli juz to nie komentuja, jak sam pan pare tygodni temu zauwazyl)
    Strzal w dziesiatke, tylko pomylil Pan kolejnosc (ze osmiele sie instruowac elitarnego -bez urazy, dziennikarza): uswiadamiac to trzeba elity, nie nas. Najpierw elitom nalezy tlumaczyc, ze elitarnosc polega nie na puszeniu sie, doprowadzaniu panstwa do upadku (rozbiory), wojowaniu smiechu wartego (powstania) i przypadkowym odrodzeniom (1918 i 1989rok), ale na odpowiedzialnosci, trosce o dobro ogolu itd. Ale o czym tutaj mowic, sprobujmy zrobic test z historii naszym politykom, ciekawe kto zda.
    Ciezko pracuje, kazdy dzein to troska o klienta: przyjdzie czy nie, strach przed konkurencja: dam rade czy nie, strach przed przyszloscia, dusze grosze choc niezle zarabiam i "krew mnie zalewa", ze sie tak nieelitarnie wyraze na wiadomosc, ze partacze z sejmu, ktorzy nigdzie poza nim nie zarobili, nic nie stworzyli,(np miejsc pracy) smia obzerac sie w luksusowych restaurajach, omijac prawo itp nie ponoszac absolitnie zadnej odpowiedzialnosci za zlodziejstwo???? Och pewnie jest juz na mnie odpowiednie slowo: populizm. Populizm populizmem a zdrowy rozsadek zdrowym rozsadkiem.
    Moze i masom brak inteligencji i wiedzy ale zdrowego rozsadku maja wiecej niz elyty, oslepione wladza, prestizem i pieniedzmi jak gazem lazawiacym, niezdolne do percepcji rzeczywistosci.