Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Donośny szept

(9)
Marketing odkrył dla swoich celów plotkę i pocztę pantoflową.
  • 2009-06-09 01:20 | Redakcja

    ZAPRASZAMY DO DYSKUSJI

    Co Państwo sądzicie o marketingu szeptanym jako formie reklamy? Czy kiedyś się z nią zetknęliście?
    Czekamy na Państwa opinie w debacie.

    Zapraszamy również na łamy POLITYKI. Państwa komentarz może dotrzeć do setek tysięcy czytelników największego tygodnika opinii w Polsce. Chcemy w naszej gazecie zamieszczać najciekawsze, podpisane imieniem i nazwiskiem, głosy z dyskusji internetowej
  • 2009-06-09 04:45 | Settembrini

    Cóż, umiejętnie stosowana jest na pewno skuteczna.
    Zastanawiam się tylko, jak ma się czuć człowiek (konsument) znajdujący się w obiegu tego "zarządzania i inspirowania". Jeśli człowiek, którego podziwiam i uważam za autorytet (entuzjastę? pasjonata?) podsuwa mi ukradkiem pewne treści, które wcześniej podsunęli mu spece od marketingu (takiego czy innego), to ja się czuję oszukana, nic nie poradzę. To nie jest "zarządzanie" - to manipulacja, praktyka wysoce nieetyczna (niepopularne w tych kręgach słowo). Oczywiście ktoś może powiedzieć, że w reklamie nie bardzo jest miejsce na takie sentymenty. Tyle że reklama na billboardach, w gazetach, w telewizji etc., jest łatwo rozpoznawalna, można się do niej odnieść krytycznie, rozpoznać ją jako manipulację. W wypadku "marketingu szeptanego" takiej szansy nie ma albo jest ona ograniczona. Reklama wdziera się w życie społeczne "podprogowo", bez ostrzegawczych sygnałów. Chyba słusznie może tu być mowa o poważnym nadużyciu zaufania. Jesteśmy bierni, szanse obrony przed przekazem zostają zredukowane do zera. Są gdzieś "oni" - rzeczywiści nadawcy przekazu, ale my, szaraczki-konsumenci, nic o tym nie wiemy, jesteśmy bierni. Najgorsze jest to (przypomnijmy sobie chciażby fenomen tzw. trendsetterów), że marketing wkracza na pole relacji środowiskowych, towarzyskich, w sferę tego co między ludźmi (w pewnej przynajmniej mierze) opiera się na zaufaniu w autentyczność przekazu.
  • 2009-06-09 08:19 | Marcin Cyba

    Marketing szeptany........
    Nie tak dawno postanowiliśmy z zoną otworzyć sklep z odzieżą damska w rozmiarach 40-60(XXL) w małej miejscowości, istniejący już sklep wystosował plotkę iż jest to tzw. ciuchland z odzieżą używaną, i jak na początku startowaliśmy z outletem plotka ta zmusiła nas do sprowadzenia eleganckiej aczkolwiek niezbyt drogiej odzieży gdyż kobiety w tych rozmiarach mają dość duży problem ażeby znaleźć coś ciekawego ładnego i niedrogiego do ubrania.
    Dużą role w rozwój sklepu miała moja żona która do tego wszystkiego postanowiła kreować i zmieniać wizerunek tych kobiet z ubranych w worki kobiety zaczeły ubierać się bardzo pięknie i szykownie a opinia (plotka) o sklepie który zmienia kobiety ciągnie się za każdą klientką w najlepsze rozpowiadają ją zadowoleni mężowie.
    A co do sklepów internetowych i nieuczciwych firm zajmujących się wpisywaniem opini na tematy sklepów to same się proszą o to by mogli trochę opini pododawać za 0,50PLN do nawet 5PLN nie skożystałem z takiej opcji a sklep internetowy Firmy Big World Odziez-damska.otwarte24.pl promujemy za pośrednictwem seo i poleceń klientek które zrobiły u nas zakupy czyli jak to nazwaliście marketing szeptany
    Pozdrawiam
    Marcin Cyba
  • 2009-06-09 12:46 | mia

    Swoich doswiadczen nie opisze! Po co roznej masci specjalisci maja tutj weszyc, uczyc sie i przekuwac te wiedze na nieetyczny marketing balamucacy mnie i moja rodzine? Ostatnio co sie tylko daje kupuje od chlopa, ktoremgo mozna zapytac czy pomidory swierze a salata chrupiaca. Chlop nigdy mnie nie oszukal, ( nawet jak sie cos zdarzy to mi to zrekompensuje z nawiazka), producenci notorycznie(choc nie wiem w ilu przypadkach pozostaje w blogiej nieswiadomosci bo cos tam sie niedoczytalo malym druczkiem albo nie rozumialo) Nie jest tak latwo wytlumaczyc dzieciom, ani nie jest latwo bez przerwy kontrolowac siebie ze reklama czy spreparowany "Word of Mouth" to nic innego jak sponsorowanie specow od reklamy i ich zlaceniodawcow, ktorzy zyja ze sprzedazy "LUDZKICH MARZEN"
  • 2009-06-09 16:50 | efka

    Re: Donośny szept

    Redakcjo!
    Polityce nie wypada robić takich błędów - nie ma Polskiego Związku Public Relations. Jest Związek Firm Public Relations (któremu szefuje Paweł Trochimiuk) i Polskie Stowarzyszenie Public Relations.
  • 2009-06-10 00:22 | Adalbert

    Re: Donośny szept, ale coraz mniej kontaktów

    Coraz mniej ludzi rozmawia ze sobą osobiście, a te rozmowy przez komórkę są banalne, Opinia koleżanki jest oczywiście ważniejsza niż opinia "specjalisty" .Przeglądamy się w oczach znajomych , a nie gwiazd filmowych, czy sportowców , których wykorzystuje się do reklamy. Jednak marketing nie rozwiązuje zasadniczego problemu, czyli problemu naszej cieniutkiej kasy. Żeby wydawać trzeba mieć z czego. Nawet najdonośniejszy szept nie udzieli nam kredytu na kolejne, najczęściej bezsensowne wydatki.
  • 2009-06-10 03:14 | grs

    Re: Donośny szept

    W Australii, gdzie mieszkam, fala virusowych reklam przeszla pare lat temu z wielkim sukcesem.
    Zaczello sie od graffiti. Pojawily sie sprayowane znaczki i cale sciany z pewnym symbolem (zaprojektowanym tak aby byl atrakcyjny dla sub-kultur i mlodych ludzi). Pojawialy sie wszedzie, na chodnikach, w malych uliczkach gdzie spotykaja sie skate board-owcy i artysci graffiti. Jakims "CODEM" televizja mowila o "ataku" graffiti itd itp. Po paru miesiacachn agle w sklepach pojawilo sie piwo z tym samym symbolem, sprtynie, na dolnych polkach, niby niezalezne, prawie nielegalne - szpanowskie. Ciekawe czy zgadniecie ktora miedzynarodowa firma stala za tym...
    Podobna akcja byla zrobiona przez inna, rownie wielka i bogata firme, tym razem sprzedajaca napje bezalkoholowe...
    Nastepnym pomyslem bylo wysylanie mlodych, przystojnych, inteligentnych ludzi do klubow i pubow. Oni to, z nieograniczonym budzetem, zagadywali mlodych ludzi i kupowali im drinki, zawsze te same, zawsze "fantastyczne, tanie i szpanerskie". Niestety ten proceder wyszedl na jaw i wielka kompania musiala zaprzestac i zaplacic kare za nielegalne i "ukryte" reklamowanie.

    Ten fenomen virusowej reklamy jest zaprojektowany tak, aby dzialal na ludziach ktorzy sa "odporni" na reklamy telewizyjne i plakaty. Cala masa ludzi chce byc inna, sub-kulturowa, niezalezna i to boli wielkie firmy. Musza wiec wymyslac nowe triki.

    Mozna sie oburzac i denerwowac, ale patrzac z boku, musza przyznac ze virusowa reklama jest swietym pomyslem. Diabelskim, ale swietnym.
  • 2009-06-10 11:33 | Justyś

    Re: Donośny szept

    Nie ma nic złego w marketingu szeptanym, co więcej, jest to chyba najstarsza forma reklamowania produktu - jest nawet takie powiedzenie, ze klient zadowolony przyprowadzi nastepnego, w przeciwieństwie do niezadowolonego, który zniechęci dziesięciu nastepnych. Czy to nie jest marketing szeptany?
  • 2009-06-16 10:02 | Redakcja

    KRYSTYNA LUBELSKA PODSUMOWUJE DEBATĘ

    Marketing szeptany, jak wynika z internetowych komentarzy, budzi mieszane uczucia, ale nie wywołuje wielkiego oburzenia. Konsumenci nie odnoszą wrażenia totalnej manipulacji ich decyzjami dotyczącymi preferencji zakupowych, godząc się raczej z faktem, że mają do czynienia ze znaną od wieków pocztą pantoflową. Znacznie więcej wątpliwości i kontrowersji niż WOM (Word of Mouth) budzą w nich niekiedy tradycyjne formy reklamy, zwłaszcza prowokujące spoty telewizyjne czy billboardy.

    Zjawisko marketingu szeptanego zasługuje jednak na uwagę, a przynajmniej na uświadomienie sobie, że mamy z nim do czynienia na co dzień, dlatego zajęliśmy się nim w „Polityce”. Może ono, choć niekoniecznie musi, nadużywać wzajemnego zaufania do siebie ludzi, szczególnie, gdy dotyczy opinii osób, które cieszą się w różnych środowiskach autorytetem, a bywa, że okazują się zwyczajnie instrumentami w rękach specjalistów od marketingu.

    Zaglądamy na portale internetowe, pytamy o zdanie w poszukiwaniu obiektywnej informacji, nie zdając sobie sprawy, że pewna część osób, należąca do grona liderów opinii, może nami bezwzględnie manipulować. Służą temu np. fałszywe (a nie zawsze łatwe czy możliwe do rozpoznania) wpisy dotyczące konkretnych produktów, usług, a często i osób. Umiejętnie spreparowana plotka, powtarzana następnie przez cały łańcuch ludzi, może przyczynić się zarówno do sukcesu, jak i klęski reklamowanych „po cichu” (mamy przecież do czynienia z marketingiem szeptanym) zjawisk.

    Jak podkreśla w swojej wypowiedzi prof. Tadeusz Tyszka marketing szeptany jest bardziej od klasycznej reklamy wyrafinowaną, a przez to bywa i bardziej niebezpieczną formą promocji. Z drugiej jednak strony, technika WOM, o ile opiera się na uczciwych i czystych zasadach, daje twórcom kampanii możliwość szybkiego sprawdzenia jej skuteczności, a dla producentów, przy założeniu obiektywnie wypowiadanych przez liderów opinii sądów, oznacza szansę na poprawienie produktu czy wizerunku marki w oczekiwanym przez nich kierunku. I wreszcie last, but not least, marketing szeptany w czasach kryzysowych ma swoją ogromną przewagę nad tradycyjnymi kampaniami reklamowymi – jest od nich o wiele tańszy.