Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ronaldo biznes

(2)
Piłka nożna dawno już przestała być sportem i zamieniła się w napędzany tymi ogromnymi namiętnościami biznes.
  • 2009-06-14 20:23 | skoool

    Re: Ronaldo biznes

    Powolutku prawie cały tak zwany sport profesjonalny staje się dla mnie czymś mało interesującym. Pieniądze pompowane w piłkę nożną... Cóż, to już dekadencja.
    Pozdrawiam.
  • 2009-06-17 02:30 | Turek

    Re: Ronaldo biznes

    Więc może, idąc tym tokiem rozumowania, wszystkie kluby prócz FC Barcelony nie powinny kupować zawodników, skoro ci nie zapewniają sukcesów co sezon? Ponadto jestem przekonany, iż nie taka była motywacja działaczy MU w pozbywaniu się swojego cracka, jak określa się takich piłkarzy w żargonie piłkarskim. Sam Ronaldo można rzec zwrócił się po roku. Ponadto z niewolnika nie ma pracownika, ale to już przedmiot innej dyskusji. Argument o upadku piłkarzy będących podmiotami wielkich transferów też odrzucam. A już kompletnie nie można mówić o regule. Przykłady, daleko nie szukając, możemy znaleźć również na madryckim podwórku, vide Zidane, Figo, czy piłkarze tacy jak Crespo, Vieri, Ferdinand, Buffon czy Inzaghi. NIe rozumiem też rzekomego handlu towarem. Przypominam, że transakcje między klubami to jedno, ale to czy konkretny zawodnik podpisze kontrakt indywidualny czy też nie jest tylko i wyłącznie w jego gestii. Dziwi mnie też hipokryzja i zarzuty np. prezesa FC Barcelony czy arcybiskupa Barcelony. Doprawdy czy gdyby Real Madryt nie zatrudnił C. Ronaldo, poprawiłaby się czyjaś sytuacja społeczna? Czy futbol traci przez to na atrakcyjności? Moim zdaniem nie. W dzisiejszych czasach futbol to wielkie pieniądze i tak horrendalne sumy powinny raczej przyzwyczajać nawet w dobie kryzysu. Na zasadzie stać mnie-kupuje. W USA nikt się nie oburza, gdy koszykarz NBA podpisuje kontrakt w wysokości 120 mln $. A już zarzut uzurpatorstwa z jakim zdążyłem się już spotkać po prostu mnie śmieszy. Czy to przejaw imperializmu w świecie sportu? Może tak. Ale kto bogatemu zabroni?