Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Związek szabrowników

(8)
„Śmiem twierdzić właśnie – pisał felietonista „Dziennika Powszechnego” w lipcu 1945 r. – że (...) olbrzymia większość naszego społeczeństwa albo już szabrowała, albo szabruje, albo ma zamiar szabrować. Ci, co się boją, zazdroszczą tym, co się już zdecydowali”.
  • 2009-06-17 10:24 | jagoda

    Re: Związek szabrowników

    Świetny tekst i bardzo odważny. Odsłania pewne kulisy nie tak bardzo odległe, o których większość nie chce wiedzieć. Ja znam to z opowiadań babci i osób już dzisiaj nieżyjących. Szabrownictwo w mojej okolicy (dolina Sanu) polegała na grabieży i bandyckich napadach na mieszkańców wsi, którzy nie zostali deportowani w akcji Wisła, a którzyi mieli jakieś powiązania z ludnością ruską. Zdarzały się też napady na Polaków. Nocami przychodziło kilku bandytów z sąsiedniej wsi, niekiedy podszywali się pod partyzantów AK, byli naprowadzeni przez miejscowych i wiedzieli co mogą zrabować. Łupem ich padały: bydło, pościel, ubrania i chusty w których wówczas kobiety chodziły do kościoła. Prawdziwa AK zwalczała ten proceder jak mogła. Rabowaniu towarzyszyły gwałty i morderstwa na kobietach i dzieciach. Ponieważ niektórych znano personalnie, to mogę stwierdzić, że nikomu ten proceder nie przyniósł szczęścia, a wręcz przeciwne dotykały ich różne nieszczęścia nawet do trzeciego pokolenia o których wspomina Biblia. Rabowanie ustało, gdy umocniła się w terenie władza ludowa i milicja.
    Natomiast wyprawy na ziemie odzyskane uważano za coś naturalnego, niektórzy ze wsi wyprawili się na zachód i tam się osiedlili, niekiedy żeniąc się z Niemkami. Autorowi gratuluję odwagi i podjętego tematu.

    pozdrawiam
  • 2009-06-17 22:34 | Filip

    O nieustającym do lat 50tych szabrze Treblinki powstał artykuł pt. "Treblinka - Eldorado Podlasia?" M. Rusiniak, cytowany min. w "Strachu" T. Grossa. Jeśli dobrze pamiętam, złote plomby pozyskiwano cierpliwie gotując wygrzebane czaszki, a o skali procederu miał świadczyć wysyp krytych porządną blachą dachów w okolicznych wsiach... Historia tak makabryczna, że chciałoby się zapomnieć. Ale nie można.
  • 2009-06-18 20:17 | Majoha

    Re: Związek szabrowników

    Trochę wstyd, ze 20 lat po upadku komuny ktoś używa pojęcia "Ziemie Odzyskane" bez cudzysłowu. Na dodatek w poważnym piśmie. Poza tym powiedzmy sobie szczerze, ze wymienione w tekscie Niemki byly zmuszone wyprzedawac resztki wlasnego wyposazenia domow, by wyzywic jakos rodziny, pozostawione bez mezow, a nie okradaly sie wzajemnie. Szkoda, ze takimi wpadkami psuje sie dosc ciekawy artykul o dosc waznej sprawie.
  • 2009-06-19 22:34 | Gorolophob

    Re: Związek szabrowników

    Górny Slask: Chorzów - styczen/luty 1945

    Wszelkiej masci mety "polskiego jezyka" skakaly po dachach, wlazac do mieszkan, czesciowo przez okna i zrzucajac lupy na ulice, gdzie staly furmanki. Zastraszeni jeszcze-mieszkancy kryli sie w piwnicach i ubikacjach.

    Inaczej "polska smietanka", glownie Poznaniacy: przychodzili w skorzannych "sluzbowych" plaszczach, czasami nawet bez (niby)milicjantow, ale z kilkulinijkowym "zaswiadczeniem" (na maszynie z jakims tam tymczasowym stemplem), oczywiscie bez czytelnego podpisu - mianowicie, ze okaziciel ma formalnie prawo do wszystkiego, tzn. moze zajac mieszkanie, przejac umeblowanie itd. Uwaga: zupelnie niezaleznie od kategorii volkslisty, niezaleznie od tzw.narodowosci, decydujaca byla atrakcyjnosc nieruchomosci i jej zawartosci !
    W ten sposob zostaly wyrzucone do na dwór, do poddasz, do chlewikow i barakow tez slaskie rodziny, uznane potem, po "rehabilitacji", za "Polakow" i ktore mogly pozostac na miejscu. Wiekszosc z nich pozostala i musiala wiele lat "wspolzyc" z tym nowymi sasiadami-nastepccami-panami mieszkajacymi pod ich adresem !

    Wiekszosc eksmitowanych i obrabowanych, to byly kobiety z dziecmi, tak jak moja babcia,
    bo faceci byli jeszcze na froncie (mundur nie gra tu roli, tez np. rodziny "Andersowców").
    Dostawaly 10 minut na spakowanie koldry na sanki i zostaly wyrzucane na minus 20 !!!
    W przypadku mojej babci Poznaniak (nazwisko: Materna) co 2-3 dni "rekwirowal" nastepne
    mieszkanie, a w w piwnicy jednego z nich znaleziono dziesiatki dywanow, zegarow itp.
    Aha, nasz rodzinny fortepian dal odtransportowac sluzbowym(!) samochodem.

    I dziwicie sie dzisiaj, ze Slazacy nie zapomnieli.............
    A obled i teror dopiero w styczniu sie zaczal...........
    Zakaz jezyka, wyrzucanie z pracy, szantaze, zmiany imion i nazwisk, zmiany zyciorysow,
    arogancja i ignorancja i agresja wobec wszystkiego co slaskie, indoktrynacja mlodych,
    wszechobecna propaganda, pogarda Slazakami, ........

    jeszcze wiele tematow trzeba tematyzowac, jeszcze wiele........................
  • 2009-06-22 09:20 | swiniopas

    Jestem czerwonym "ksiazatkiem", urodzonym w 1947r synem bydgoskiego prokuratora, Ak-wca zreszta i naowczas czlonka czerezwyczajki, Komisji do Walki z Sabotazem i Spekulacja.
    Tatus stracil wszystko i to 3 razy w zyciu ale teraz sie odkul za chude lata. Prokurator rabowal po prostu bandytow. Wykupywal za grosze z depozytu sadowego antyki, gdanskie meble, cenne ksiazki. I to w czasach gdy sie nimi palilo w piecu. Do dzis te slodkie lata spedzone nieopodal bydgoskiej siedziby UB pamietam a na dowod, ze nie lze podaje tu odnosnik do ocalonego juz przeze mnie i wywiezionego z Polski(legalnie) szabrowanego w tamtych czasach obrazu: http://s269.photobucket.com/albums/jj51/swiniopas/?action=view&current=Kabotyn.jpg
    Pokazuje jego rog tylko bo sie boje, ze moglby teraz jakis Zyd czy niemiecki przemyslowiec sie zglosic w osobach spadkobiercow, i mi go odebrac! Gdanskie meble tatusia sa dzis u Prezydenta m. Szczecina. Wroca do Rzeszy w nastepnej wojnie.
  • 2009-06-22 14:19 | Polak

    Re: Związek szabrowników

    Szkoda, że o takich sprawach (por. Szczecin - kto zajął wille na Pogodnie; tzw. linia otwocka głównie pożydowskie letniskowe wille pod Warszawą) mówi się dopiero teraz. Większość ludzi, którzy szabru doświadczyli (albo szabrowaniem się to robili), już nie żyje. Pozostaną spekulacje na temat... A i tak wszystko się sprowadza do uczciwości, po prostu. Uczciwy czlowiek nie szabrował! Wspieranie się zaś argumentem, że można było szbrować, bo to niemieckie czy żydowskie - to dopiero degrengolada. Tak samo teraz wiele osób obijanie się w pracy uzasadnia np. zbyt niską pensją.
  • 2010-11-15 06:35 | jjj

    Re:Związek szabrowników

    Ty masz chyba jakieś kompleksy w związku z "polską śmietanką". Takie coś się leczy.
  • 2012-08-22 13:29 | Roman

    Re:Związek szabrowników

    Szkoda że autor nic nie napisał o kościele katolickim, trzecią co do wielkości instytucją szabrowniczą po armii czerwonej i polskich władzach. Watykan uznał granicę na Odrze i Nysie dopiero w 1970 roku. Ale ogromny niemiecki majątek koscielny - głównie kościoła ewangelickiego padał ofiarą kśięży i parafian, nie mówiąc o niszczeniu napisów w kosciołach i rabowaniu cmentarzy. Władza ludowa wspierała kościół, a kościół władze ludową.