Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Talon na dyplom

(6)
  • 2009-06-17 13:03 | at

    Re: Talon na dyplom

    dziwi mnie okrutnie, że nikt nie podnosi w tych dyskusjach argumentu, że studentem można być bezpłatnie do 26 lat. Jeśli ma się już więcej niż 26 - moim zdaniem osoba taka - ma owszem prawo do studiowania, ale powinna za nie płacić. Studiować drugi kierunek za darmo- taka możliwość powinna być wyłącznie dla studentów najzdolniejszych, a nie dla kolekcjonerów dyplomów. Tacy mogą się chwalić nawet 3 kierunkami skończonymi, tyle że na każdym ledwo się przeciskali wyżej.
  • 2009-06-17 15:31 | malgorzata.academicus

    Re: Talon na dyplom

    Polecam publikacje eurostat 18/2005 Spending on tertiary education in Europe in 2002. str.4 diag.3 Analiza wykazuje, ze w Europie udzial procentowy gospodarstw domowych w calkowitych wydatkach na szkolnictwo wyzsze jest wyzszy niz w Polsce tylko na Cyprze, Litwie i w Belgii. Jeszcze bardziej szokujacy jest wniosek, ze polskie gospodarstwa domowe w 2002r. ponosily wyzszy (lub porownywalny) procentowo udzial w calkowitych kosztach edukacji niz w... USA!!!!

    Ten sam dokument, str.5 tab.3, pokazuje procentowy udzial bezposrednich dotacji budzetowych dla uczelni w calosci wydatkow. W Polsce wynosil on 96.4% w 2002r. Srednia europejska pomocy stypendialnej dla studentow wynosila 16.1%, gdy w Polsce bylo to... 0.4%!!!
    Propozycja Tadusza Pomianka przedstawiona w artykule Czy jakosc jest mozliwa bez konkurencji?, by tez dofinansowywac koszty studiow stacjonarnych na uczelniach publicznych, nie tylko nie ma szans politycznych, ale tez nie zmniejszy wspomnianego wyzej procentowego udzialu bezposrednich dotacji dla uczelni w wydatkach panstwa.
    Parlament Studentow RP postuluje:
    Otóż naszym zdaniem środki publiczne powinny być w różnych formach kierowane najpierw do studentów, a dopiero przez ich decyzje do uczelni. Wprowadzenie dodatkowych opłat z kieszeni studenta, bez zmiany w funkcjonowaniu i zarządzaniu uczelni, nie poprawi jakości kształcenia i jego dostępności.
    W tym kontekscie moja propozycje do rozwazenia dotyczace studiowania na drugim kierunku sa nastepujace:

    (i) przyjac zasade, ze nie mozna rownoczesnie studiowac stacjonarnie na dwoch uczelniach - nie oznacza to przywiazania studenta do uczelni, lecz deklaracje na okreslony semestr/rok akademicki;

    (ii) umozliwic wszystkim studentom na poziomie licencjatu wykorzystanie limitu punktow ECTS, przyslugujacego na drugim stopniu, ale wylacznie na tej samej uczelni (dopuszczone rozne wydzialy), ale tylko w ramach indywidualnego toku studiow. To ostatnie powinno rozwiazac problem chyba nielegalnego zaliczania przedmiotow z jednego kierunku na drugim;

    (iii) wszyscy studenci, ktorzy beda chcieli studiowac powyzej 'bezplatnego' limitu placa czesne. Panstwo pokrywa koszty 10% najlepszych wg rankingu na biezaco weryfikowanych rezultatow, poprzez system ministerialnych grantow/stypendiow studenckich a nie przez bezposrednia dotacje dla instytucji;

    (iv) nalezy przyjac zasade, ze 'bony edukacyjne na drugi kierunek' jako inwestycje panstwa w najzdolniejsza mlodziez, mozna bedzie wykorzystac takze na uczelniach niepublicznych.

    To taka propozycja 'na teraz' zanim nie bedzie mozliwe przyjecie postulatu studentow, przejawiajace sie m.in. w mozliwosci indywidualnego doboru przez nich profilu absolwenta w ramach jednej uczelni.
    esse-est-percipi.com
  • 2009-06-17 20:49 | malgorzata.academicus

    [cytat]
    Jeszcze bardziej szokujacy jest wniosek, ze
    polskie gospodarstwa domowe w 2002r. ponosily wyzszy (lub porownywalny) procentowo udzial w calkowitych
    kosztach edukacji niz w... USA!!!!
    [/cytat]
    Korekta - przepraszam za pomylke. To porownanie dotyczy Litwy i USA!!!

    Jednak dane te sa ciagle zaskakujace. W PL udzial finansowy gospodarstw domowych w calosci wydatkow na 'zakup uslug edukacyjnych na uczelniach' przy konstytucyjnie gwarantowanym bezplatnym dostepie wynosi ponad 30% calosci kosztow, a w USA PONIZEJ 40% przy oficjalnym braku bezplatnych studiow... Oczywiscie kwoty bezwzgledne sa inne...
  • 2009-06-17 23:09 | o.

    Re: Talon na dyplom

    Po przeczytaniu tego komentarza nie wiem czy śmiać się, czy płakać.
    Od kiedy studiowanie więcej niż jednego kierunku to "finansowanie życiowych rozterek studentów" ?! Chyba ma Pan dość nikłe pojęcie o obecnych studentach. Większość z nich nie ma na celu "kolekcjonowania dyplomów", jak napisał ktoś poniżej (zresztą - nie ma możliwości, żeby "ledwo się przeciskać" mając egzaminy w tym samym czasie na 3 kierunkach - żeby wszystko zaliczyć trzeba być naprawdę dobrym, a nie przeciętnym). Teraz ludzie studiują więcej niż jeden kierunek dlatego, że mają WIELE zainteresowań i chcą się ROZWIJAĆ, a nie dlatego, że nie mogą się na któreś zainteresowanie zdecydować.

    Poza tym, co to za argument, że "dzieci z bogatszych rodzin zawsze mogą wybrać prywatną szkołę podstawową, gimnazjum czy liceum, jeśli te są lepsze od państwowych; dzieci gorzej sytuowane zaś muszą korzystać z państwowej edukacji niższych szczebli, ale potem już muszą płacić za prywatne studia, które w większości stoją na niższym jakościowo poziomie niż w renomowanych uczelniach państwowych" ?! Szkoły prywatne są na ogół gorsze od państwowych - także na poziomie gimnazjum czy liceum. Dlaczego nagina Pan teorię o szkołach prywatnych na własne potrzeby - że te z niższego szczebla są dobre, a wyższe złe? Ponad to nikt nic nie musi, studiowanie to jest dobrowolny wybór. Wbrew pozorom nie składa się na niego tylko chwilowa decyzja po otrzymaniu wyników matury. Ja całą swoja edukację odbywałam w państwowych szkołach i jakoś bez problemu dostałam się na państwową uczelnię (UW) - to, że ludzie dostają się na wymarzone studia wynika z ich własnej PRACY i ZAANGAŻOWANIA, a nie z profilu szkoły, do jakiej ktoś chodził.

    Poza tym - jakie szanse mają się wyrównywać? Leniwi mają mieć szansę studiować z pracowitymi? Bo póki co na prywatnych uczelniach nie studiują ci, którzy mają takie widzimisię albo przeświadczenie o przewadze uczelni prywatnej na państwową, ale ci, których wyniki nie wystarczyły na dostanie się na państwowe studia. A nie wystarczyły zapewne z innych powodów niż to, czy chodzili do państwowej czy prywatnej szkoły.

    Na koniec - dlaczego mamy równać w dół? Dlaczego tacy jak ja i inni studenci mają mieć ograniczoną możliwość rozwoju, choć się starają i pracują na to od wielu lat? Dlaczego zamiast nas na studia mają dostawać się osoby o osiągnięciach gorszych od naszych? Bo to Pan sugeruje, że na tym właśnie ma polegać "wyrównanie szans". Dlaczego to wyrównanie nie może pozwolić pracowitym i ambitnym na równanie do uczelni z innych państw, gdzie posiadanie wykształcenia z jednego kierunku nie jest żadnym osiągnięciem, a studiowanie 2 to normalna rzecz?

    Aha, jeszcze jedno - kto powiedział, że tym "gorszym i biedniejszym, co uczą się w państwowych szkołach, a później skazani są na prywatne uczelnie wyższe" się nie "odmieni", że nie będą chcieli zmieniać kierunku, albo że nie będą chcieli się rozwijać studiując więcej niż jeden kierunek? Koniec ten sam - też będą musieli płacić.
  • 2009-06-18 00:52 | F

    Re: Talon na dyplom

    Tyle, że te 60% to studenci, którzy nie dostaliby się na uczelnie państwowe ze względu na wyniki. Buduje się jakąś iluzję, że uniwersytety stosują cenzus majątkowy, a tak nie jest. Poza tym często drugi kierunek jest zapleczem kompetencyjnym przy działaniu w obrębie rynku pracy. To nie jest fanaberia. Nie wierzę, że są studenci podejmujący się trudów studiowania na dwóch kierunkach, którzy robią to dla zabawy. Zawsze są to osoby, które rozsądnie planują swoją przyszłość. A jeżeli komuś blokują dostęp do studiów na danym kierunku, to osobom ze słabszymi wynikami i tyle. No ale równość ponad wszystko. Nie pierwszy to polityk i dziennikarz chcą nam na siłę wprowadzić równość i lepszych, elity intelektualne kopnąć w zad.
  • 2009-06-18 11:06 | a

    Re: Talon na dyplom

    Gdy jakiś czas temu usłyszałam o tym chorym pomyśle, zastanawiałam się, czy na pewno się nie przesłyszałam, po prostu nie mogłam w to uwierzyć. Jest to ogromnie niesprawiedliwy projekt, nie sądziłam, że ktokolwiek coś takiego wymyslić...
    Skoro już chcemy wyrównywać szanse, to pierwszą myślą, która mi się nasuwa jest: a może zrobimy studia płatne dla WSZYSTKICH? To byłoby naprawdę sprawiedliwe.
    Moja wiedza podpowiada mi, że najlepsze licea gdziekolwiek są państwowe, a nie prywatne, wystarczy przejrzeć coroczną listę perspektyw. Ja też skończyłam liceum państwowe i w sumie nie mogę powiedzieć, że wyjątkowo dobrze przygotowało mnie do matury, to jednak nie sądzę, żeby prywatne mogło mieć nad nim jakąkolwiek przewagę. Sukces na maturze, a potem w rekrutacji na studia zależy w przeważającej części od pracy WŁASNEJ ucznia!! Zgadzam się, od dawna wiadomo, że bogatsi mają łatwiej, bo mogą opłacić korepetycje, dodatkowe lekcje, kursy językowe - ale tego już nic nie zmieni. Takie prawo naszego świata, że ten, kto ma pieniądze, ma możliwości...
    Paradoksalnie, nowe prawo nie wyrówna szans. Bogaci będą w stanie zapłacić za drugi kierunek, biedniejsi już nie. Najbardziej właśnie uderzy ono w tych, którym miało pomóc...
    A co do życiowych rozterek - zamiast wrzucać wszystkich do jednego wora, może po prostu łatwiej byłoby wprowadzić prawo, że np. 4 rozpoczęty kierunek studiów jest płatny? Czemu mają płacić ci, którzy naprawdę chcą się uczyć i mają ustalony plan, który od lat konsekwentnie realizują?!