Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Multimedialna teokracja

(2)
Irańskie władze zakneblowały dziennikarzy najważniejszych globalnych mediów. O wydarzeniach na ulicy świat wie dzięki tysiącom reporterów-amatorów, którzy wykorzystują komórki, Internet, blogi i serwisy takie jak Facebook, Twitter, Flickr.
  • 2009-06-22 18:32 | Danka

    Re: gdyby internet przeszkadzał to byłby zlikwidowany ?

    Parafrazując to słynne powiedzenie " gdyby wybory mogły cos zmienić , to dawno by były zlikwidowane" , można to przełożyć na internet.
    Te fascynacje ludzi młodych są godne podziwu, ale beton polityczny jest po obu stronach barykady i nikt nie ma zamiaru wypuszczać władzy z lepkich od forsy łapek.
    Te demonstracje wyglądały na początku jak by były zaplanowane przez irańską grupę trzymającą władzę, w celu uwiarygodnienia istnienia demokracji w Iranie.
    To by miało sens , pokazanie światu , że jest to kraj gdzie można protestować. Tak robią wszystkie istniejące "demokracje". Po kilku dniach , to się zaczęło wymykać spod kontroli , a to za sprawą tych naiwnych , którzy wierzą w transformację ustrojową.
    Na przykładzie Polski to jasno widać , ze to nie jest możliwe.
    Jednak nie należy tracić nadziei i walczyć , również w Polsce, o odzyskanie kontroli nad własnym państwem i własnym majątkiem narodowym.
    Grupa trzymająca władzę jest zdolna do każdej prowokacji. Ten protest w Iranie jest nam szczególnie bliski, bo znamy jego zakończenie. Na końcu 85 procent banków będzie własnością tych co mają patent na "demokrację".
  • 2009-06-22 20:30 | Joe

    Re: Multimedialna teokracja

    Jestem za podpisywaniem się imieniem i nazwiskiem (tym bardziej, że IP, jak ta cyganka, prawdę ci powie i w ca. 90% nic tu nie pomogą serwery proxy, programy maskujące IP itd.) - ale to dobre dla prawdziwej demokracji. U nas, w kraju biometrycznych paszportów oraz instytucji represyjnych kontrolujących obywateli liczniejszych niż gdziekolwiek, w międzynarodowej wspólnocie kulturowej akceptującej agresję militarną na inne państwa, wiezienie bez procesu, skanowanie tęczówek oczu, kontrolę rozmów telefonicznych, korespondencji elektronicznej, czy oprogramowanie analizujące profile psychologiczne szpiegowanych kamerami ludzi, podpisane komentarze spowodowałyby pewnie uruchomienie lawinowego syndromu godziny 6-tej rano, a tak, nie wszystkim chce się grzebać w numerach, węszyć, tropić.

    Kto zdaje sobie sprawę z tego, że wbrew pozorom w sieci nie jest anonimowy, to nawet podpisując się ksywką, podpisuje się imieniem i nazwiskiem i jest gotowy walczyć o swoje racje w „realu”.

    Co do dziennikarzy, dzisiaj w Trójce była pani z Gazety Wyborczej, która została wysłana do Iranu, by na własne oczy zobaczyć co się tam dzieje. Mieszkała w jakimś marnym hotelu w Teheranie, żyła pośród Irańczyków, relacje z jej pobytu publikowała regularnie GW, wróciła do Polski, nikt jej nie aresztował, nie ukamienował, ani nawet nie ocenzurował. Opowiadała zachwycona o najnowocześniejszych gadżetach elektronicznych będących w posiadaniu większości Irańczyków, o telewizji satelitarnej niemal w każdym domu, o doskonałej znajomości technologii internetowych, o otwartości i „światowości” tych ludzi. Tak się zastanawiam, jaki mamy obecnie superultrageometryczny postęp w Iranie – w ciągu zaledwie paru dni od wyborów nastąpiły tak ogromne zmiany, w tym dotychczas ciemnym, zacofanym, średniowiecznym, antydemokratycznym kraju, gdzie od roku 1980 wybory prezydenckie odbyły się dziesięciokrotnie i wybrano sześciu prezydentów, jako w jedynym kraju na świecie.