Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kariera Rogera

(1)
„Król Roger' ma w tym roku cztery premiery: w Bonn, Paryżu, Bregenz i Madrycie. Czyżby twórczość Szymanowskiego zaczęła odnosić taki sukces, na jaki od dawna zasługiwała? I będzie traktowana nie tylko jako gejowska ikona, ale wybitne dzieło?
  • 2009-07-05 23:49 | cef

    Re: Kariera Rogera

    Kiedy przekartkowałem ostatni numer Polityki wpadł mi w oko ten tytuł - "Kariera Rogera". Szykując się na emocje Wimbledonu pomyślałem, że oto wreszcie będzie w tygodniku stały dział poświęcony wydarzeniom sportowym. Nie relacje cotygodniowe z boisk ligowych, lecz krótkie podsumowanie z oceną najważniejszych imprez sezonu. Nie zwróciłem nawet uwagi, że tytuł ten pojawił się w dziale Kultura. Skoro w ostatnich miesiącach zadomowiła się w Polityce rubryka dla mas, czyli bieżący komentarz do poczynań celebrytów, to tym bardziej powinno znaleźć się miejsce na publicystykę związaną z wydarzeniami świata sportu. I oto jest. Kariera Rogera. Powrót króla Rogera Federera. Wprawdzie wrócił już w Paryżu sięgając po karierowego Wielkiego Szlema, ale tak naprawdę dopiero w Londynie ma szanse na pobicie kolejnych rekordów. I tak się stało. Piętnasty tytuł wielkoszlemowy - pobija rekord Samprasa, szósty triumf na kortach Wimbledonu - zdetronizował Borga. Gazety okrzykną pięciosetowy trwający ponad cztery godziny finał z Roddickiem meczem stulecia ze względu na decydujący set zakończony wynikiem 16:14, ale poza suchymi relacjami z przebiegu spotkania nic więcej nie zostanie. Londyński finał nie był zachwycający. Głównie ze względu na decydujący wpływ serwisu na przebieg gry u obu zawodników. Rzadko obserwowaliśmy dłuższe wymiany będące podstawą dobrego widowiska.
    Moja druga połowa zawsze wypominała mi, że łatwo jest kibicować Federerowi, bo on zawsze wygrywa, ale to właśnie Szwajcar jest tenisistą niezwykłym. Z tym kibicowaniem w ostatnich latach, też nie było tak całkiem różowo. Niewielu jest obecnie graczy, którzy mogliby toczyć z nim równorzędny bój, ale kilka tytułów się wymknęło. Najbardziej bolesne to porażki w finałach w Paryżu gdzie trzykrotnie "król mączki" Rafael Nadal nie pozwalał "królowi trawy" na skompletowanie Wielkiego Szlema. Do tego doszła porażka w ubiegłorocznym finale Wimbledonu, po pięknej walce i przegrane w Australii, gdzie łzy Szwajcara stały się głównym tematem doniesień medialnych. I teraz król powrócił. Federer jest tenisistą, który przede wszystkim stylem swojej gry na miano króla zasługuje. Nie ma innego gracza, który tak elegancko, swobodnie i z gracją rozdziela piłki po korcie zmuszając przeciwników do nieustannego biegania samemu praktycznie się nie męcząc. Nie jest to tenis siłowy oparty tylko na atomowym uderzeniu czy "kończącym" serwisie, choć asów serwisowych zdarza mu się całkiem sporo. Potrafi grać z głębi kortu, ale łatwość z jaką wyprowadza atakujące uderzenia zmusza rywali do popełniania błędów. Federer pokazuje zagrania błyskotliwe, dokładne, wręcz podręcznikowe, do tego brak zmęczenia, swoboda gry. To połączenie piękna w poruszaniu się i precyzji uderzeń. Gdy trafia na godnego siebie rywala można by to oglądać godzinami. Do tego nienaganne zachowanie: gentleman na korcie.
    Szkoda, że telewizja publiczna nawet na fali ostatnich osiągnięć Agnieszki Radwańskiej nie zdecydowała się pokazać choćby finałowych spotkań i przybliżyć nam atmosfery tego spektaklu. Pokazać gwiazdy i osobistości, byłych triumfatorów na trybunach i na stanowiskach komentatorskich, partnerki graczy, grupy fanów i kibiców. I zawsze na trybunach obecną Mirkę, żującą gumę wieloletnią partnerkę Szwajcara. Wymagane konserwatywnym regulaminem nienaganne stroje tworzą charakterystyczny tylko dla tego turnieju klimat: zieleń trawy, biel kostiumów graczy i fiolet oficjalnego koloru logo turnieju- do niedawna także oficjalnego koloru strojów sędziów i chłopców do podawania piłek. . Żeby poczuć zapach angielskiej trawy i truskawek z bita śmietaną zmuszony byłem do śledzenia zmagań w sieci. Ma to swój urok: mały ekran laptopa, relacja opóźniona kilkadziesiąt sekund, angielski komentarz. Ale warto. Szczególnie, że oprócz relacji otrzymujemy również coś czego zazwyczaj nie oferują stacje telewizyjne. Cała otoczka związana z wręczaniem nagród i przemówieniami zawodników na czym zazwyczaj kończą się przekazy telewizyjne. Tu mogliśmy pozostać na dłużej z głównymi aktorami. Dzielić z Roddickiem gorycz i smutek porażki. Całować puchar wraz ze zwycięzcą czy pozować do zdjęć w kuluarach z bohaterami z lat wcześniejszych Samprasem, Borgiem i Rodem Laverem.
    Tak, właśnie tym wszystkim zdecydowała się podzielić z czytelnikami Polityka... Jednak nie: "Kariera Rogera" to omówienie powrotu na sceny muzyczne opery Karola Szymanowskiego. Trochę się rozczarowałem, ale trudno. Kultura przez duże "K" też jest potrzebna.