Zwierzęca natura rynku

(5)
O wadze emocji w gospodarce z Robertem J. Shillerem amerykańskim psycho­-ekonomistą, rozmawia Jacek Żakowski
  • 2009-07-08 19:38 | Joe

    Złodziejska natura rynku

    Nie sądzę by rację miał p. Shiller twierdząc, że żaden racjonalny mechanizm nie wyjaśni, dlaczego dom, który rok temu wart był milion dolarów, dziś wart jest pół miliona, ropa kosztuje połowę tego co rok temu etc. Wręcz przeciwnie, tylko racjonalny mechanizm może to wyjaśnić.

    Moim zdaniem to nie bańki są winne kryzysowi, a konkretni ludzie, którzy je tworzą, przy czym mechanizm powstawania baniek musi być nieco odmienny od tezy pp. Shillera i Akerlofa – sama legenda, nawet dobra, wsparta sporym szumem medialnym mainstreamu to za mało. Owszem, jest przydatna, ale na innym poziomie, głównie po to, aby znieczulić opinię publiczną. Zwykli ludzie nie kreują baniek, tylko są ich ofiarami. Stawiam dolara (póki jeszcze jest w międzynarodowym obrocie), że bańki są tworzone przez nielicznych, celowo, przy wykorzystaniu osiągnięć matematyki, psychologii oraz niewyobrażalnie olbrzymiego kapitału, uzyskiwanego na przestrzeni lat za pomocą generowania pustych pieniędzy w systemie bankowym, odsetek od lichwiarskich kredytów, nieuczciwego, globalnego handlu, manipulacji kursami walut, manipulacji kursami akcji, lewych operacji derywatami, a także systematycznej kradzieży cudzych złóż surowców, ropy naftowej oraz z wojen dla zysku.

    Czy to legenda spowodowała ostatni spadek wartości złotego? Nie legenda, a konkretne działania, konkretnych ludzi, celowe zarówno ze względów ekonomicznych, jak i politycznych. Jaka legenda spowodowała obrót windującymi ceny bez dodania żadnej wartości derywatami? Żadna. Analogicznie jest w większości innych przypadków. Natomiast czynnikiem ułatwiającym realizowanie procederu bańkowego jest coś, co nazwałbym fałszywą ekonomią, która bazuje na wrodzonym ludziom chciwości oraz lenistwie, a polega na akceptacji przez uczestników rynku niby-ekonomicznych teorii, posługujących się idiotycznymi, pozornie skomplikowanymi narzędziami „analitycznymi” typu wykres Fibonacciego itd., teorie te pozwalają na wyzwolenie pośród pazernego, acz leniwego pospólstwa giełdowego, owczego, zerojedynkowego pędu, zwanego podążaniem za tzw. trendem, wzrostowym, lub spadkowym.

    Giełdowe pospólstwo jest próżne, chciwe i niezmiernie ambitne w najbardziej negatywnym tego słowa znaczeniu oraz po prostu niemądre, jak każda inna masa. Roi sobie, że w systemie kastowym świata zajmuje jakąś uprzywilejowaną pozycję, podczas gdy w istocie jest jedynie bezmyślnym narzędziem, za pomocą którego realizowane są polityczne oraz gospodarcze cele tych nielicznych, którzy bańki kreują.

    Teoria głosząca, że za kryzys są odpowiedzialne kredyty hipoteczne udzielane biedakom to zwykły humbug. To nie kredyty hipoteczne są winne, a działania banków inwestycyjnych, które kredytów hipotecznych nie udzielają. Działania te mają swój cel i niekoniecznie są dla „finansjery” kreującej bańki szkodliwe.

    Pan Shiller jako receptę na przyszłość podaje niezależne doradztwo ekonomiczne. Jak można doradzać ludziom ekonomicznie w sprawach, które ze swej natury nie stosują się do zasad ekonomii? To tak jakby przy uprawie rzepaku miał doradzać fizyk jądrowy. Doradztwo kryminalne tak, ale nie ekonomiczne! Ludzie, którzy kreują bańki oraz generują puste pieniądze elektroniczne są zwykłymi oszustami, rozmyślnie ignorującymi zasady ekonomii, bo te, stosowane w praktyce, pozwoliłyby każdemu przewidywać ekonomiczne następstwa, potencjalnie czyniąc wszystkich uczestników rynku bogaczami. A tak, zyskują tylko ci, którzy zyskać mają oraz nieliczna garstka tych, którzy jak p. Soros patrząc na wykres mają tyle rozsądku, oraz odwagi i pieniędzy, aby grać przeciwko trendowi, za którym podąża na rzeź większość rynkowych baranów.

    Kompetentna pomoc w irracjonalnych zachowaniach rynku to abstrakcja. Jaki ekonomista ma tu być kompetentny i pomocny? Może pensjonariusz psychiatryka, ale nie gość od szkiełka i oka. Pan Shiller proponuje także inwestycje w bezpieczne papiery, kontrolowane przez rząd. A to się ludziska obłowią przy de facto ujemnym oprocentowaniu amerykańskich papierów – deal nad deale, dolce vita!
  • 2009-07-16 20:17 | Kalkstein

    Brawo Joe ! Nic dodać, nic ująć ;-)
  • 2009-07-09 04:01 | Wojciech

    Re: To nazbyt sympatyczne owijanie w bawełnę

    Winni, według niektórych polityków są nielegalni imigranci. Tak też można tłumaczyć to, co się zdarzyło.To nie ma nic wspólnego z ekonomią , ponieważ właściciele funduszy inwestycyjnych mają w nosie tych, co się tej ekonomii uczyli. Im jest potrzebny do pracy agresywny typek, bez żadnych zasad moralnych. Grupa ludzi która spekuluje na globalnym rynku jest quasi mafią. Pieniądze skupione w tych samych rękach od lat są zatrutym mieczem, którym oni walczą. Politycy którzy są do ich dyspozycji, dostatecznie dobrze poznali
    mechanizm tej walki i nawet nie próbują się im przeciwstawić. Ci co mają pieniądze , mają media , a w nich kolejną armię zdeprawowanych typków , którzy piszą to, na co im pozwala właściciel. Politycy klepią wytarte slogany o przestrzeganiu praw i demokracji, ale robią to, na co im pozwala "anioł stróż", decydujący o ich być , albo nie być. Oczywiście gra toczy się między konkurującymi ze sobą miliarderami, bez żadnych reguł moralnych, czy zasad zapisanych w książkach ekonomicznych. Ale od czasu do czasu, ten zupełnie bezwolny świat nie wytrzymuje tempa ich wyścigu i wtedy wychodzi na jaw prawda, że jechali na fałszywych papierach piramidy finansowej. Globalizm w obecnej formie okazał się zupełnie bezbronny wobec tych zdeprawowanych mafiozów. Tysiące cwaniaków klepiących w klawiaturę komputerów bankowych uznano za twórców sukcesów ekonomicznego. Przelewano z pustego w próżne w dosłownym tego słowa znaczeniu. To już teraz funkcjonuje jako legalny system . Co to ma wspólnego z rzeczywistą wartością pracy ludzkiej?
  • 2009-07-10 10:03 | Piotrek Andrzeje

    Re: Zwierzęca natura rynku

    Uwaga dla korektora: "opacznie", a nie "opatrznie". Żaden ze mnie purysta, ale Polityka powinna chyba od siebie wymagać. Poza tym całkiem miło mi się to czytało, bo utwierdza mnie to w moich poglądach, a od czego są nasze poglądy, jeżeli nie od robienia nam dobrze?
  • 2009-12-29 12:36 | Joanna Kopytowska

    szaleństwa stadne zdominowały zdroworozsądkową niegdys ekonomię

    Wygląda na to że społeczeństwo masowe kierujące się pierwotnymi emocjami zdominowało na tyle ekonomię że mamy wysyp szaleństw zbiorowych , nierozsądne zadłużanie się jest jednym z nich, inne to dehumanizacja obyczajów , powszechna akceptacja niskiego poziomu zarówno wytworów kultury jak i kultury osobistej , wracamy do epoki kamienia łupanego z elektronicznymi gadżetami hi tech w ręku

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną