Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jak nie parytet, to co?

(15)
Kobiety w polityce: skoro kobiety rzadziej osiągają sukces niż mężczyźni, dodatkowe wsparcie jest im najwyraźniej potrzebne.
  • 2009-07-10 22:08 | momo

    Re: Jak nie parytet, to co?

    To co dotąd . Idżmy dalej w te manipulację . Proponuję parytet dla kobiet lesbijek , po menopauzie , po plastyce stawu biodrowego , z nietrzymaniem moczu .... itd , itd.
    Pytanie : W którym roku zakończy się nasza cywilizacja ?
  • 2009-07-11 14:21 | Alicja1

    Re: Jak nie parytet, to co?

    Każda kobieta która coś osiągnęła w życiu, oprócz talentu, przebojowości, pracowitości... by się wybić potrzebowała łutu szczęścia. Parytet jest tym łutem szczęścia. Bez niego będziemy dalej zacofanym państwem gdzie połowa lepiej wykształconej populacji nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości. Parytety w świecie są stosowane w różnych miejscach życia społecznego. Gdyby nie parytety nie byłoby walki o prezydenturę pomiędzy Clinton a Obamą.
    A pierwsza dama USA nie miała by szans dostać się na uniwersytet.
    W Polsce nie jest możliwe wprowadzenie parytetów na taką skalę , zbyt jesteśmy zacofani.
    Wprowadzenie parytetów na listach wyborczych byłoby dopiero kroczkiem w dobrym. kierunku.
  • 2009-07-11 15:58 | arybaczyk

    parytet na listach wyborczych KONIECZNIE!

    ustalanie list wyborczych to chyba najbardziej brudny moment kazdej kampanii. nie licza sie kompetencje i to widac w sejmie.
    nie uwazam, zeby parytet poprawil jakosc polskiej polityki, ale uwazam, ze to prawda, ze rozne sredniowieczne przekonania ograniczaja im dostep do list wyborczych.
    tyle, ze to jest jakas kosmetyczna zmiana... nic de facto sie nie zmieni. natomiast jedna albo druga organizacja feministyczna bedzie miala swoj sukces.

    a momo, ktore pisze jakies pierdoly... wez sie czlowieku... ogarnij nieco
  • 2009-07-11 17:31 | jpet1

    Zdumiewajaca jest argumentacja wspomnianych w artykule kobiet przeciw parytetowi. Z sondaży jednak widać, że 'parytet" akceptuje (dla mnie zaskakujaco ) znaczący odsetek mężczyzn .
    Kwestia ta wywołala szczególnie ostre reakcje wiekszości polityków i dziennikarzy.
    Trudno sie dziwić. Jakość klasy politycznej jaka jest - widzię. Jakość klasy dziennikarskiej w stylu panów Wildsteina, Semki i innych spośród dyżurnych komentatorów Rzeczpospolitej mnie zniesmacza. Panie i Panowie! Hasło mierny, bierny, ale wierny działa zarówno bez jak i z parytetem. W każdej dziedzinie życia. Czego się więc orlice i orły lękacie?
  • 2009-07-12 11:26 | Kropkozjad

    Re: Jak nie parytet, to co?

    Wszystkim tym, którzy uważają, że konstytucyjny przepis o równości ludzi bez względu na płeć, jest wystarczający dla zapewnienia realnej równości kobiet i mężczyzn, warto przypomnieć rzeczywistość realizacji praw obywatelskich wg Konstytucji PRL a także już nowszą sprawę p. Alicji Tysiąc, którą pozbawiono możliwości skorzystania z prawa do aborcji, możliwości odwoławczych w jej sprawie, i której w Kraju odmówiono odszkodowania za pozbawienie jej możliwości skorzystania z praw podmiotowych. Wszystkim tym, którzy twierdzą, że parytet wyborczy, nawet w tej proponowanej formie parytetu dotyczącego list kandydatów, narusza konstytucyjną równość obywateli,warto przypomnieć, że każde prawo podmiotowe jest martwe, jeżeli jego realizacja nie jest zapewniona bądź przez realia życia gospodarczego i społecznego bądź przez przepisy prawne zapewniające skutecznie realizację tego prawa podmiotowego. Znikomy udział polskich pań w polityce i dyskryminowanie ich w zarobkach mimo, że nie ustępują kwalifikacjami zawodowymi swym kolegom jest dowodem, że ich równość, zapewniona prawem jest w znacznym stopniu fikcyjna.
    Wszystkie miłe panie, które osiągnęły sukcesy, mimo istnienia w Polsce faktycznej dyskryminacji kobiet, i obecnie głoszą, że „skuteczne przeciwdziałanie (dyskryminacji) wymaga innych działań niż odgórnie narzucane biurokratyczne dyrektywy oraz korzystanie z takich mechanizmów egzekwujących praktyczne równouprawnienie płci, które szanują polski dorobek", uprzejmie proszę o wskazanie takich właśnie niebiurokratycznych mechanizmów szanujących polski dorobek.
    Jako człowiek starej daty i do tego chłop, który był świadkiem dyskryminacji płacowej i w awansie zawodowym własnej małżonki, która zawsze gorzej była wynagradzana nie tylko od kolegów o kwalifikacjach równych jej kwalifikacjom ale także od tych o kwalifikacjach niższych, jestem zwolennikiem ostrożnego wprowadzenia przepisów zapewniających rzeczywistą równość płci w Polsce, w tym przepisów o parytecie wyborczym i zwalczających dyskryminację płacową pań.
  • 2009-07-13 08:27 | r

    Re: Jak nie parytet, to co?

    Parytet wyborczy to za mało - należy dostrzec brak kobiet również w innych aspektach życia. Czy zauważyli Państwo, że wszystkie ekipy remontowo-budowlane to w 100% mężczyźni? Myślę, że należałoby to zmienić (dajmy na to parytet 30%) na czym deweloperzy i remontujący swoje mieszkania niechybnie by skorzystali (choćby kultura pracy by wzrosła - niekoniecznie jej jakość).
    W drugą stronę analogicznie. W oświacie pracują niemal wyłącznie kobiety co wypacza umysły naszych dziatek - podobny parytet 30% mężczyzn w żłobkach, przedszkolach, szkołach podstawowych i gimnazjach na pewno uzdrowiłby sytuację.
  • 2009-07-13 09:44 | Binarek

    Jak nie parytet, to co?

    Ostatni przykład ze Stanów:

    Euroamerykanie skorzystali z ustaw przeciw segregacji rasowej ponieważ unieważniono wyniki egzaminów do Służb Straży. Okazało się, że latynoamerykanie i afroamerykanie napisali egzamin bardzo słabo i organizatorzy zdecydowali się anulować wyniki.

    Ponieważ prawo powinno być równe dla wszystkich stosując na listach kandydatów parytety a nie umiejętności/doświadczenie/kwalifikacje - ustalamy listy według demografii (49% kobiet, 11% mańkutów, 34% brunetów/ek, 3% motorowodniaków, 3,4% alkoholików)

    Wtedy żadna z grup nie będzie dyskryminowana i żadna nie będzie mogła narzekać na brak możliwości bycia reprezentowanym w parlamencie
  • 2009-07-13 10:14 | jarek Luszpinski

    100% kobiet w parlamencie

    chcialbym nie 30% ale 100% kobiet w parlamencie - po pierwsze bedzie to tansze (kobiety zarabiaja mniej od mezczyzn) - po drugie byc moze poradza sobie lepiej niz mezczyzni (bo potrafia wszystko przedyskutowac) - a jesli nie bedzie tam mezczyzn to nie beda musialy byc bardziej meskie niz mezczyzni (jak np Thatcher) - jarek
  • 2009-07-14 09:34 | PP

    SLD pracuje nad nową ustawą, która ma zapewnić kobietom większy udział w polityce. Grzegorz Napieralski chce, aby docelowo co drugi poseł w Polsce chodził w spódniczce. Widać lider sojuszu pozazdrościł Wojciechowi Olejniczakowi powodzenia u Polek i też postanowił je uwieść, jednak bez obnażania klaty na okładkach gazet. Z marketingowego punktu widzenia, pomysł chwytliwy, zwłaszcza na rok przed podwójnymi wyborami. Tylko czy takie ustawy mają sens? Moim zdaniem nie. Dlaczego? Oto szereg powodów:
    Blog: http://pruchniewicz.pl/2009/07/13/lewica-mami-kobiety/
  • 2009-07-14 20:31 | roman100

    "Kobietom, które same odniosły sukces, zdarza się lekceważyć problem nierówności, występować z pozycji - „przecież ja sobie poradziłam...". Nie jest to całkiem fair wobec tych, które radzą sobie gorzej. " no może to jest odpowiedź? Jeśli ktoś sobie słabo radzi to dlaczego mamy go wybierać? Tylko po to aby statystyka była zachowana? Jestem za tym aby np w sejmie było 100% kobiet, ale wybranych w wyborach, startujacych jak równy z równym z mężczyznami, a nie dzięki parytetom, bo się okaże, że są tymi co "sobie gorzej radzą". A to oznacza, że nic się nie zmieniło w jakości.Jakość list wyborczych a co za tym idzie jakość naszych posłów poprawią tylko okręgi jednomandatowe a nie parytety. Wtedy każdy kto chce odda głos na kobietę, a nie na listę. I może wtedy wybrani zostaną ci co coś potrafią, a nie ci co mają kumpli we władzach partii.
  • 2009-07-16 09:52 | Artur

    Re: Jak nie parytet, to co?

    A powiedzcie mi moi Drodzy, dlaczego kobieta na Urzędzie to przeważnie Straszna Baba? Moja żona zawsze woli załatwiać sprawy z mężczyzną na Urzędzie. Ja też. Spotkania ze Strasznymi Babami na Urzędzie pozostawiły w naszej mentalności bardzo trwałe, niczym niezatarte i bardzo przykre wspomnienia.
  • 2009-12-21 21:58 | guest

    Re:Jak nie parytet, to co?

    "Jeśli ktoś sobie słabo radzi to dlaczego mamy go wybierać? Tylko po to aby statystyka była zachowana? Jestem za tym aby np w sejmie było 100% kobiet, ale wybranych w wyborach, startujacych jak równy z równym z mężczyznami, a nie dzięki parytetom, bo się okaże, że są tymi co "sobie gorzej radzą""

    A czy teraz te 80% mężczyzn to w całości kompetentni ludzie? Jeśli każdy kłóci się tak 'dla zasady' o te 'kompetencje', a za chwilę powie, że brakuje ludzi kompetentnych, to niech wśród tych 'tumanów' będzie 50% kobiet.
  • 2009-12-22 10:41 | tkw

    Re:Jak nie parytet, to co?

    No nie, to już koniec. paranoja sięgnęła zenitu !

    To wprowadźmy parytety w KAŻDEJ dziedzinie, czemu tylko w zakresie płci ? A łysym nie trzeba zagwarantować odpowiedniego udziału ? A garbaci to nie powinni mieć ? A zezowaci ? A blondyni (bruneci osobno !) ? A wg wzrostu ? – kurduple też chcą mieć gwarancje reprezentowania ich (z przeproszeniem) interesów. A wg wykształcenia ? A według stopnia głupoty ? A według ...
    W ten sposób można dojść do wniosku, że skoro w sejmie jest tylko 460 miejsc a grup do „zagwarantowania parytetu” znacznie więcej (sam w wolnej chwili mogę wymyślić parę tysięcy), to jeden poseł musi reprezentować kilka grup jednocześnie. Np. „łysy + blondyn + gej + mieszkaniec wsi + alkoholik”, „wzrost poniżej 150 cm + prawnik + kobieta + kulawa na lewą nogę + grająca na akordeonie”, „wzrost powyżej 150 cm + masa ciała powyżej 100 kg + oczy zielone + transwestyta + świadek Jehowy + wykształcenie zawodowe”, „pedofil (a co, niech mają swoja reprezentację) + mieszka na południe od równoleżnika wyznaczonego przez Pałac Kultury + reżyser” (mam kandydata), „mężczyzna + scenarzysta + używa narkotyków + lubi się przebierać w sukienki + nazwisko na literę P” (też mam kandydata. W innych moich postach pisałem, że musi odejść z polityki – odszczekuję tamte wypowiedzi, niech zostanie, przyda się). Wzywam forumowiczów do konstruowania kolejnych „zestawów”.

    Jak dla mnie to organ pochodzący z wyboru (np. Sejm RP) może się w 100% składać z kobiet (a jak komuś się uda, to nawet ze 120%). Mam tylko jeden warunek: niech te kobiety wygrają w wolnych wyborach. Wśród wyborców WIĘKSZOŚĆ stanowią kobiety, bo jest ich WIĘKSZOŚĆ w społeczeństwie. No to wszystkie wybory powinny wygrywać kobiety, logiczne ? A jakoś nie wygrywają, bo to KOBIETY na nie nie głosują. Może kandydatki nie maja nic ciekawego do zaoferowania ? A może ta kobieca masa wyborcza woli, by to chłopy ich reprezentowali ? Coś mi się zdaje, że wyniki wyborcze kobiet świadczą, że kobieca masa wyborcza jest rozsądniejsza, niż aktywistki.

    Ale w sumie to ja się cieszę. A niech to wprowadzą (następnym krokiem będzie oczywiście gwarancja nie tylko na liście wyborczej gwarancja w wybieranym gremium – „kobiet nie mniej niż ...”). Historia USA choćby pokazuje, jak takie preferencje i obejmowanie opieką się kończą. Objęto swego czasu Indian opieką państwa i się szybko zdegenerowali – po co pracować i się uczyć, skoro MUSZĄ nam dać, rozpili się i znarkotyzowali i sami zaczęli z tego protekcjonizmu rezygnować. Wprowadzono parytety w kolorze skóry i są regiony, gdzie na Murzyna robi się łapankę, może być analfabeta i debil, ale go siłą ciągną do miejscowego Collegu, bo jak nie to kara ... I Murzyni zaczęli się też degenerować, bo znowu – „po co się uczyć, jak kolor skóry mi zapewnia ...”. Mój przyjaciel Amerykanin mówił mi, że co rozsądniejsi Murzyni dostrzegli to zagrożenie i zaczęli protestować (Murzyni, nie biali). Ponoć to samo zaczęły dostrzegać co mądrzejsze kobiety. Okazuje się, że praw rynku nie da się oszukać – jak nie ma motywacji, to nie ma starania się. W PRL były punkty za pochodzenie na studia. Czasem komuś zdolnemu pomogły, ale czasem sprawiały, że na studia dostawał się kretyn z punktami a nie dostawał się zdolny ale bez punktów.
    W ten sposób szybko dogonimy Zachód w kretynizmach. W końcu dojdzie do tego, co kiedyś relacjonował ś.p. redaktor Maziarski – np. w USA organizacje kobiece zażądały uznania Kolumba za seksistę, bo na swoich okrętach nie miał kobiet. Albo żeby do języka angielskiego wprowadzić słowo „hertory”, skoro jest „history”. Do tej pory żałuję, że sobie tego filmu nie nagrałem ...
    A ja się zastanowię, która z grup zaproponowanych przez forumowiczów najbardziej mnie będzie reprezentować. Na pewno musi obejmować „nie rozumiejących nowych tryndów”, bo inaczej się nie załapię. Tylko niech ktoś uwzględni też choćby jedną grupę dla debili, bo kto będzie reprezentować autorów pomysłu wprowadzania parytetów ?

    Oj, te Święta mam juŻ niewesołe .... Ale Wam życzę WESOŁYCH.
  • 2010-01-18 16:54 | tepisarek

    Re:Jak nie parytet, to co?

    Parytet to karta wstępu dla przypadkowych osób, branych po to, żeby wykorzystać przyznane miejsca. Ten system zawiódł już w wielu krajach i sytuacjach.Popatrzmy inaczej: kogo nam w Sejmie potrzeba? Ludzi inteligentnych i znających się na pracy w swojej dziedzinie.
    Wprowadżcie badania wiedzy, inteligencji i dotychczasowych osiągnięć w pracy dla kandydatów stanowiska,bez względu na płeć -- na pewno zwiększy się liczba kobiet! Bez parytetu.
  • 2010-09-19 14:36 | ktoś

    Re:Jak nie parytet, to co?

    Podobno żyjemy w demokratycznym kraju, więc jakim prawem w naszym sejmie czy senacie "musi" zasiadać 50% kobiet,z których część nie uzyskała odpowiedniej liczby głosów;a z kolei część mężczyzn do tych instytucji nie wejdzie(mimo odpowiedniej liczby głosów)tylko dlatego ,że nie są kobietami???Gdzie tu logika,sprawiedliwość i równość - bądź co bądź,parytet oznacza właśnie "równość".Nie mam nic przeciw temu,by narzucić partiom wystawiania takiej samej liczby kandydatów obu płci,ale decyzję kto będzie posłem czy senatorem pozostawmy może wyborcom!
    Obawiam się że w tym całym parytecie nie chodzi o żadną równość,lecz jak to zwykle u nas-o stołki dla "najbardziej aktywnych działaczek".