Wyszukaj na forum
Forum
Zajrzeć pod pianę
(20)
Rozmowa z o. Mirosławem Pilśniakiem, prezesem Fundacji Sto Pociech, duszpasterzem ruchu Spotkania Małżeńskie, wykładowcą teologii rodziny i etyki w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów.
-
Re: Zajrzeć pod pianę
Czyli jak zwykle. Ksiądz nie ma (teoretycznie...) doświadczeń erotycznych ale oczywiście wie lepiej co tzw. wierni powinni robić, czuć i myśleć. I dopóki będzie trwało to bezsensowne przymusowe okaleczanie człowieka czyli celibat, niewiele się w tej sprawie zmieni. -
Re: Zajrzeć pod pianę
Nihil novi sub sole. dla KK dalej gumka i pigułka jest "lekceważeniem płodności" i "poniżaniem godności człowieka". Jest dokładnie odwrotnie, co wiedzą katolicy dość powszechnie i się do tego stosują na codzień. "Wielu wiernych nie jest świadomych tego co robi" - kiedy się zabezpiecza?
Ten stek banałów kontrastuje jaskrawo z częścią wywiadu, kiedy mowa o "rozwodach kościelnych". Tutaj furtka się znalazła - można być nupturientem niedojrzałym emocjonalnie i już szykuje się powód do uznania tego małżeństwa za nieważne, czyli nieistniejące! A dzieci w nim zrodzone to oczywiście bękarty, nieprawdaż? Jak to dobrze, że to nieistotnie dzisiaj kategorie! -
Żęby pisać takie banały trzeba trochę wiedzy mieć o tym jak funkconuje instytucja unieważnienia małżeństwa
NIkt nie unieważnie małżeństwa kiedy zrodzone są w nim dzieci.
Takich przypadków oglnie rzecz biorąc nie ma
Chyba ze są jakies naprawde szczególne przypadki
Ja nie znam takich
Inteligencja i wiedza sie norymberga nie popisał
Ale żeby umiec opluwać ludzi to jakże -
Nie interesuje mnie teoria i praktyka unieważnień, tylko komentuję treść wywiadu oraz rozwijam wątek. Sam fakt, że realnie istniejące, pełnoprawne w sensie społecznym i ludzkim małżeństwo uznaje się za niebyłe (to przecież sedno tych "unieważnień") jest dla mnie głęboko nieetyczne. Lepiej uczciwie przyznać, również na gruncie religijnym - trudno, nie udało się im, ten związek przestaje istnieć - niż wymyślać karkołomne sztuczki o braku dojrzałości emocjonalnej mające na celu udowodnienie, że tego związku nigdy tak naprawdę nie było, że było od początku nieważne. Po resztę argumentów odsyłam do "Dziewic konsystorskich" Boy'a.
Ale gdy się szarga oponentów za rzekome opluwanie, poddaje w wątpliwość czyjąś inteligencję i wiedzę, to pewnie na takie zdroworozsądkowe argumenty jest się odpornym... -
Re: Zajrzeć pod pianę
To sa wszystko ladne gadki do Wladka bez pokrycia w realu plus jakas paranoja. Faceci w celibacie doradzaja jak miec udane malzenskie zycie plciowe i uregulowac swoje stosunki z bogiem. Ciagle snia snem moralnego dyktatora duszyczek plebsu, ktory "nic nie kuma". Jak dlugo zamierzaja naginac swoje teorie do rzeczywistosci? Pora sie obudzic , dostosowac do terazniejszosci i wspolpracowac zamiast grozic paluszkiem wieczne potepienie. Ja osobiscie znam zarliwe katoliczki, ktore daly sobie po katolicku narobic dzieci i zostaly praktycznie porzucone "na ulicy". Szybko zweryfikowaly swe poglady, jak sie okazalo, ze kosciol nie ma recepty jak wiazac koniec z koncem, a i do pomocy jakos nie spieszno, wiec sie ostatecznie wysterylizowaly." Polityka" moglaby sobie dac spokoj z takimi artykulami, bo wiekszosc jej czytelnikow jest i tak swiadoma i wie, co robic z wlasna plodnoscia i relacjami z bogiem, a ci ludzie, co moralnego i seksualnego wsparcia potrzebuja, nie zrozumieja tej teologicznej paplaniny, a wiele ich zyciowych problemow mogloby byc rozwiazane za pomoca pigulek i rzetelnemu uswiadamaniu. Zdaje sie, ze kosciol jest o wiele bardziej zainteresowany sama kopulacja niz procesem uwrazliwiania na drugiego czlkowieka. -
No widzisz. A ja osobiście znam katolickie małżeństwa, które są otwarte na życie, mają wiele dzieci i tworzą szczęśliwe rodziny. Mówię o małżeństwach młodych, ale i takich z wieloletnim stażem, gdzie raczej za późno na "porzucenie na ulicy".
Pewnie, że katolicy nie mają monopolu na udane życie. Ale nie uogólniaj.
"dostosowac do terazniejszosci i wspolpracowac" - z kim współpracować? W zdrowym społeczeństwie musi być też miejsce dla ludzi i instytucji nie dostosowanych do teraźniejszości. Nie tylko w imię tolerancji. Bardziej dlatego, że ktoś musi zachować krytycyzm wobec zachodzących zmian, choćby nawet grozić paluszkiem. Słuchać Kościoła już ci nikt nie każe, ale znak sprzeciwu powinien być. -
Re: Zajrzeć pod pianę
Żenujące. Co Ksiądz może wiedzieć o życiu erotycznym?? Sory, chyba że Księży nie obowiązuje już celibat. W tym temacie powini trzymać buzie na kłódkę... -
"Żenujące. Co Ksiądz może wiedzieć o życiu erotycznym??"
Cos wiedza... Przecie w kosciele rzymsko-katolickim jest duzo wiekszy procent
homoseksualistow (ksiezy, zakonnikow) nizli wynosi "przecietna"
dla calego spoleczenstwa! -
Witam
Napisz i naczej
Co lekarz może wiedzieć o żółtaczce skoro na nia nie chorował
Albo co psychiatra moze wiedzieć o nerwicy skoro na nia nie chorował
Co z ksiązek am tylko wiedzieć przecież powinien byc chory na nerwice żeby umieć ją leczyć
Moze lepiej tak napisać
Zamiast obrzucać ludzi błotem
napiszcie cos sensownego
rweoly@wp.pl -
-
Teoria, teoria...
Panowie ksieza...zrobcie sobie dzieci, powstawajcie po 3 -4 razy kazdej nocy do placzacego niemowlecia, wezcie na siebie odpowiedzialnosc za zycie i przyszlosc malego czlowieka ze wszystkim z czym to sie wiaze, to moze pogadamy...a poki co nie mamy o czym gadac...ja Was nie ucze jak byc ksiezmi, bo nie mam o tym pojecia - Wy mnie nie uczcie jak byc ojcem, mezem i glowa rodziny, bo g....o o tym wiecie...i Papiez tez g...o o tym wiedzial...z ksiazek i rozmow z parami takich rzeczy zrozumiec nie mozna... -
Re: Zajrzeć pod pianę
Zdjęcie trafnie pokazuje, czym powinni zajmować się księża katoliccy, żeby nie szkodzić ludziom. Ponadto - współczuję dr Półtawskiej Jej przeżyć obozowych, atoli były one udziałem wielu osób, z których większość nie popadła w seksualną (czy tylko?) ortodoksję. Wykorzystywanie ludzkiej tragedii do obrony Ciemnogrodu jest haniebne! -
Seksualna ortodoksja wynika z niezaspokojenia w młodości. Jest też częsta wśród oziębłych lub homoseksualnych kobiet.
-
Re: Zajrzeć pod pianę
wiele, wiele lat temu uczestniczyłam z moim narzeczonym w cyklu /długim, jak na owe czasy/ obowiązkowych wykładów przedmałżeńskich. Miały one miejsce w kościele Jezuitów w centrum Łodzi. Prowadził je młody ksiądz, podpierając swoje wywody obecnoscią małżeństw już zawartych. Każdy temat, jaki zaczął, kończył się odniesieniem do seksu. Podniecenie nazywał "parciem na mocz" - do dziś pamiętam moje niemiłe zdziwienie. Tyle lat minęło, moje małżeństwo kulało w tej dziedzinie i rozpadło się. Wieczne poczucie winy, wieczne kajanie się w konfesjonale za unikanie ciąży /mieliśmy konflikt Rh, drugie dziecko było "darowane"/ ,wszechobecna trująca mieszanka grzechu i pragnienia siebie, wieczna prowizoryczna improwizacja "żeby nie było ciąży". Miesiąc za miesiącem, rok za rokiem. Aż nie było co zbierać...
Nie ja jedna, nie my jedni. Nie wszyscy się rozstają, ale żyją z poważnymi nerwicami, aż do momentu, gdy jest im wszystko jedno. Czy o to w tym chodzi?
Przestałam chodzić do kościoła. Żyję w zgodzie z sobą.
Piszę o tym, bo gdy jesteśmy młodzi, zakochani, chłonni na wartości wyższe, duchowe - jakże łatwo zakazić je poczuciem zbrukania. I jakie potem są wystawiane za to rachunki... -
-
Re: Zajrzeć pod pianę
Może nie zajrzeć pod pianę a pod kołdrę to jest cel zboczonego kościoła.
Ich miejsce jest poza Polską. Dosyć ingerencji i indoktrynacji w Polsce.
Ta instytucja jest bez autorytetu, a dlaczego każda rządząca opcja boi się sprzeciwić tym pasożytom.
Oni nie wiedzą co to jest bieda, a bezczelnie pod każdym pretekstem wciskają się dosłownie we wszystko co daje MAMONĘ.
TALIBAN w środku Europy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! -
A ty z jakiej racji decydujesz, czyje miejsce jest poza Polską?! Marzec' 68 się kłania!
Dla ok. 30% Polaków ta instytucja ma autorytet, więc bez głupich sloganów! -
1) Kłania się nie tylko marzec 68, ale również pewna toruńska rozgłośnia.
2) Tak, w rzeczywistości ok. 30%. Nie 95. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby instytucja, reprezentująca część społeczeństwa nie narzucała swojej ortodoksji całemu społeczeństwu. Granica między artykułem wiary i normą społeczną jest subtelna, ale doskonale wyczuwalna. Oczywiście bez głupich sloganów. -
Re: Zajrzeć pod pianę
Za każdym razem jak czytam takie bdury to od razu sprawdzam najnowsze badania nt. ilości praktykujących katolików w tym biednym kraju.
Jeszcze kilkanaście lat, kilka skandali i KK będzie skansenem, którym już nikt nie będzie się interesował. Nastanie w końcu laicka normalność. -
Lekceważę czyjąś płodność ergo lekceważę całą osobę?
Czy lekceważąc to, że ktoś umie skręcić szafę, lekceważę całą osobę?
Albo lekceważąc to, że ktoś potrafi złożyć samochód, zbudować dom, pięknie zatańczyć i zaśpiewać i przeprowadzić potrzebującego przez jezdnię - czy lekceważę go całego?
To jak mam tego nie lekceważyć: Kazać temu komuś ciągle przeprowadzać kogoś przez jezdnię, kazać mu w kółko budować domy i w szczególności kazać kobiecie zachodzić w ciążę za każdym razem, gdy się kochamy?
