Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Sceny z życia kobiecego

(1)
Na niedawno zakończonym Kongresie Kobiet padały propozycje zwiększenia udziału kobiet w życiu publicznym. W teatrze parytet nie jest potrzebny – tu rządzi młode pokolenie aktorek.
  • 2009-07-21 06:25 | WWW

    Re: Sceny z życia kobiecego

    LIST POŻEGNALNY

    Witajcie!

    Wierzyłem, że kultura ma znaczanie, że słowo może być potężne, że
    myśl potrafi zapładniać, inspirować, dawać do myślenia...

    Nie wierzę już. Straciłem wiarę... Straciłem wiarę w świat ideałów,
    wzniosłych dążeń, szerokich horyzontów, głębokich przeżyć. Mogę
    jedynie powtórzyć za Koheletem: WSZYSTKO TO MARNOŚĆ I POGOŃ ZA
    WIATREM.

    Jestem wypalony, wydrążony, pusty.

    Nie chce mi się czytać, pisać, rozmawiać, agitować, zachęcać,
    przekonywać, dawać świadectwo, zapraszać do wspólnych przedsięwzięć,
    wpływać na przekonania i postawy...

    MARNOŚĆ NAD MARNOŚCIAMI - WSZYSTKO MARNOŚĆ!

    Cóż po filozofie w czasie marnym, cóż po pisarzu w czasie nędznym?!
    Jaki jest świat - każdy widzi: sprawiedliwość jest niesprawiedliwa,
    mądrość uchodzi za głupotę, piękno jest tłamszone, a nadzieja
    mieszana z gównem i błotem. Wszędzie królują wartości hedonistyczne
    i utylitarne; wartości duchowe i transcendentne giną na gnijącym
    targowisku próżności.

    "Rzeczpospolita" opublikowała niedawno wyniki sondażu opinii
    publicznej (chodziło o sprawdzenie, kto jest AUTORYTETEM dla
    młodzieży). I co się wydało? Młodzi Polacy uważają za autorytety
    głównie osoby znane z telewizji; na liście nie znalazł się żaden
    pisarz ani naukowiec. Świadomością społeczną sterują dziś celebryci
    i showmani. Leszek Kołakowski, Stanisław Dziwisz ani Wisława
    Szymborska się nie liczą. Jaki wniosek? Kościół nie kształtuje,
    szkoła nie wychowuje, rodzina nie radzi sobie; dziś wychowawcą
    młodzieży jest Pan Telewizor.

    Szkoła nie kształtuje wzorców i wartości, ale indywidualny tok
    nauczania jest w Polsce przestępstwem. Chcecie przykład - no to
    macie! Kasia B. nie chodziła do szkoły z przyczyn zdrowotnych, ale
    obowiązek szkolny realizowała w domu, świetnie zdając wszystkie
    wymagane egzaminy. A w państwie totalitarnym tak być nie może. Do
    szkoły chodzić musicie, choć wcale nie musicie się uczyć. Ze szkoły
    nic nie musicie wynieść, możecie na całe życie pozostać kapuścianymi
    głąbami - ale szkoła to mus!

    Co z Kasią? Kasia była u babci, gdy uzbrojeni funkcjonariusze
    naszego pożal się Boże państwa roztrzaskali drzwi, mamę Kasi skuli
    kajdankami i zawlekli do areszu (a potem do psychiatryka).
    Dziewczynka trafiła do domu dziecka, a następnie pod opiekę
    zdeformowanego moralnie ojca. Anna B. przez kilka lat walczyła o
    córkę. W końcu udało się... Sąd uniewinnił ją (bo musiał, bo nic na
    nią nie miał). Ale to nie koniec. Kasia nadal jest brutalnie
    izolowana od najbliższej rodziny. Już od trzech lat nie może się
    spotkać z ukochaną babcią, która za nią wypłakuje oczy. Kasia nie
    mogła odwiedzić dziadka, gdy ten leżał w szpitalu na oddziale
    intensywnej terapii. A teraz wujek Kasi - KSIĄDZ Franciszek
    Jeziorczak - jest ciężko chory... i też nie może się doczekać
    odwiedzin... Anna B. wystosowała do sądu (w jednym z podwarszawskich
    miasteczek) pismo z prośbą o możliwość spędzenia z córką kilku
    wakacyjnych tygodni... Ponieważ żyjemy w państwie prawa, sąd się
    oczywiście zgodził... rozpatrzyć sprawę... 21 września (czy coś koło
    tego)! Czujecie to!? Decyzja o wakacjach rozpatrywana już po
    wakacjach! Kumacie, czaicie?! I to nie jest humoreska Mrożka! To
    jest POSTANOWIENIE W MAJESTACIE PRAWA, W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ
    POLSKIEJ! To nie wymaga komentarza.

    I jak tu w takiej Polsce żyć?!

    I po co?!

    W swoim życiu przeczytałem tysiące książek, miliony godzin spędziłem
    na rozważeniach i medytacjach, pisząc książki, zdobywałem
    doświadczenie życiowe, zajmując się wieloma dziedzinami, próbując
    tego i owego. Szukałem mądrości nie po to, żeby być nadętym
    autorytetem czy apodyktycznym rozkazodawcą. Wierzyłem tylko, że
    swoją wiedzę mogę spożytkować w najprostszy sposób - inspirując,
    sugerując, podsuwając innym książki Wielkich Ludzi, promując ideały
    wzniosłe i nieśmiertelne. Rozmawiając z kimś czy pisząc do kogoś,
    nie żądałem akceptacji, automatycznej zgody, pustych pochwał.
    Pragnąłem tylko mieć możliwość rozpalania swoją pasją. Chciałem
    jedynie podszeptywać wskazówki, alternatywy, możliwości. Marzyłem o
    roli cichego ANIOŁA STRÓŻA, ostrzegającego przed
    niebezpieczeństwami, przykrymi konsekwencjami nieprzemyślanych
    zachowań. Dawać do myślenia - to było moje zadanie, to była moja
    misja. Ale już nie jest...

    Skoro KSIĄŻKI SĄ DLA ŚWIATA JEDYNIE SKŁADEM CELULOZY... nie chcę
    należeć do tego świata...

    KRÓLESTWO MOJE NIE JEST Z TEGO ŚWIATA!

    Odchodzę. Odsuwam się w cień i ciszę...

    Żegnajcie!

    Tylko frajerzy - jak Cyprian Kamil Norwid (ulubiony poeta Jana Pawła
    II) - mogą wierzyć, że świat ocalą POEZJA I DOBROĆ...

    Ja już straciłem wiarę, nadzieję i miłość.

    Żegnajcie, bo ja już nie zamierzam pisać, złamałem pióro gęsie i
    orle. Załamałem się...

    Jakie są moje zamiary? Zamierzam oddawać się kontemplacji i
    medytacji... Może na dnie swojej mrocznej duszy odnajdę kiedyś małą
    ISKIERKĘ...

    Chcę się uczyć ROZTROPNOŚCI, SPRAWIEDLIWOŚCI, UMIARU I MĘSTWA. Może
    otrzymam nagrodę - NADPRZYRODZONY DAR, TAJEMNĄ ŁASKĘ - i znów z mym
    przyjacielem Don Kichotem wyruszę w dal, by walczyć z wiatrakami i
    walczyć o wdzięki urojonej Dulcynei z Toboso.

    Może nie wszystko skończone? Może TRZEBA MIEĆ NADZIEJĘ - WBREW
    WSZELKIEJ NADZIEI... Może warto jednak kochać to zeszmacone życie;
    może warto ŻYĆ OCZAROWANIAMI I ROZCZAROWANIAMI...

    Bóg to jeden wie.

    AMEN.

    Wojciech Wiercioch
    http://krakow-www.blog.onet.pl/