Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Nawrzucać doktorowi

(23)
Obelgi, groźby, przemoc fizyczna. Lekarze coraz częściej skarżą się na agresję ze strony pacjentów.
  • 2009-07-31 08:53 | Januszek

    Re: Nawrzucać doktorowi

    Aby porawic sytuacje w luzbie zdrowia,trzeba zastosowac wzorce amerykanskie,potrwa to kolkanascie lat lub kilkafziesiat .lat ale wkoncu obie strony tzn pacjenci i lekarz zrozumieja i zakceptuja swoja pozycje w spoleczenstwie.Obecnie w tym chorym systemie spolecznym niczego sie nie poprawi=.Physical therapista pracujacy w USa a wyksztalcony w skromnym WSWF wroclawskim.
  • 2009-07-31 09:07 | Sybirak

    Re: Nawrzucać doktorowi

    Nic dziwnego, bo to najbardziej złodzejska grupa zawodowa w Polsce. W Bytomiu lekarz potrafił powiedzieć, że w całym mieście nie ma bronchoskopu, żeby zbadać kobietę, którta miała krwotok z ust. Czekał na łapówkę. A inny po wyjciu z przewodu żółciowego kamienia chodził za mną przez dwa dni i truł jaką to on zrobił mu przysługę. Trzeba ich trochę utemperować, wprowadzić im koniecznie kasy fiskalne, bo tak to wydaje im się, że są półbogami.
  • 2009-07-31 09:45 | gkalewski

    Re: Nawrzucać doktorowi

    Nie dziwię się, ja sam ma "mordercze" skojarzenia względem tzw. "lekarzy". Mogę "sypać" przykładami jak rękawa...Moja żona pod koniec czerwca na skutek wypadku (uderzenia w metalową półkę w "Biedronce") straciła słuch. Poszła do laryngologa - terminy wrześniowe. Ale pielęgniarka poradziła jej, żeby bezpośrednio zwróciła się do lekarza. Poszła do gabinetu, laryngolog przyjmuje od 8.00 - była 7.40..Zapukała i poprosiła grzecznie, że jest przedszkolanką, pracuje z dziećmi, i "straciła" słuch, i czy wyjątkowo z uwagi na jej pracę , nie mogłaby jej przyjąć, bo nikogo jeszcze nie było w poczekalni? Została niegrzecznie wyproszona za drzwi, jak numer sprawy a nie człowiek. Przykład drugi: "martwica jelita" stan krytyczny, emerytowany profesor ASP, lat 76, ledwo wyszedł z tego z życiem...był dwa razy na OIOM-ie. Osłabionego, słaniającego się na nogach "wypisano" do domu, gdyż NFZ podpisuje ze szpitalem kontrakt tylko na 18 dni!!! Mimo próśb rodziny, kolegów z uczelni - dyrektor kategorycznym tonem powiedział: "- Mam związane ręce, nie mogę zadłużać kliniki"
    Wiem, że NFZ to narodowa umieralnia, lekarze przymykają na to oczy!!! Nie walczą o pacjentów do końca...Naturalna selekcja rządzi w tym behavioralnym kraiku...Kiedy ta fala ludzkiej niemocy przekształci się w nienawiść i czystą agresję, to będziemy świadkami scen jak z najgorszych horrorów!!!
  • 2009-07-31 10:24 | Liza

    Re: Nawrzucać doktorowi

    Moz warto byloby zobaczyc jak w innych krajach funkcjonuje sluzba zdrowia. Za przyklad podam Francje. Moze nie wszystko mozna skopjowac ale to co nalezaloby to przede wszystkim wzajemny szacunek i zaufanie. Dobra organizacja i poinformowanie pacjeta. Kazda wizyta lekarska jest na wczesniej ustalona godzine. Kazdy w skupieniu czeka na swoja kolej. W kazdej poczekalni sa do dyspozycji kolorowe czasopisma. Do specjalistow z reguly czeka sie nawet do dwoch , trzech miesiecy. jesli jest sparwa nagla nalezy skierowac sie do szpitala i tam przyjmowani sa ci ktorzy potrzebuja naglej interwencji. jesli to trwa nawet kilka godzin gdyz pacjetow moze byc wielu, wszystko przebiega z szacunkiem i w spokoju. ,Nie ma zadnej animacji tak jak to jest w Polsce. Czekajac na wizyte przysluchiwalam sie pacjetom. Po kazdym wyjsciu z gabinetu, byly komentarze. W pewnym momencie zwrocilam uwage, gdyz zrobilo sie zbyt glosno. Powiedziano mi pozniej iz w gabinecie prywatnym tam gdzie placi sie za wizyte jet spokoj i porzadek.
    Przesylam uprzejmosci
    Liza
  • 2009-07-31 11:27 | ppp

    Re: Nawrzucać doktorowi

    dziwią mnie komentarze w stylu - utemperować lekarzy, wprowadzić kasy fiskalne, lekarze nie walczą o pacjenta do końca. To są bzdury i generalne nastawienie. Znam wielu lekarzy i po dużurach wyglądają jak cienie, po nieudanej reanimacji, zabiegu, nawet Ci z dużym stażem, mają doła. Mówicie o jednostkowych przypadkach i generalizujecie. opanujcie się!!
  • 2009-07-31 11:47 | arek74

    Kwestia organizacji

    Na poczatku artykulu slusznie napisano, iz czesto agresje powoduje dlugie czekanie przed gabinetam na wizyte. Niestety jest to czesto problem organizacji pracy danej placowki, a zeby to zmienic nie jest potrzebna zmiana systemu. Pare przykladow: w jednej przychodni w Lodzi (jest w niej dobry pediatra, dlatego jej nie zmieniam) dzieci sa przyjmowane na bierzaco, przy czym trzeba czekac przed gabinetam nierzadko godzine, natomiast w innej przeychodni na tym samym osiedlu przy rejestracji wyznaczana jest godzina wizyty, mozna zarejestrowac sie telefonicznie i przykladowo poczekac w domu, a pod gabinet pojsc 15 minut przed wyznaczona godzina. Inny przyklad, w rejestrcji funkcjonuje komputer, pomimo tego rejstratorka w dalszym ciagu mozolnie wpisuje dane do zeszytu (zaden sformalizowany druk tylko zwykly zeszyt). W mojej przychodni po 17 przyjmowane sa wylacznie osoby pracujace, ale w innej albo przyjmowaniu sa wszyscy pacjenci, takze ci ktory bedac na emeryturze moga przyjsc wczesniej, albo placowka zamykana jest o 15.
  • 2009-07-31 11:59 | pavulon

    Nie jest tak źle, niektórzy lekarze

    przechodzą do kontrataku:
    http://www.lubelska.policja.gov.pl/index.php?action=news&action_id=2654
    Chodzi o doktora Jacka J. z Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacji Akademii Medycznej w Lublinie.
    Ile w Polsce dostaje się za nielegalny arsenał i napad z bronią w ręku na inną osobę oraz jazdę po pijaku?
    1,5 roku w zawiasach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :
    http://miasta.gazeta.pl/lublin/1,48724,4052899.html
    Nic tylko sobie automat (+ kilkanaście granatów) na czarnym rynku kupić, to chyba żadne poważne przestępstwo.
    P.S.
    Pacjenci w Polsce dzielą się na awanturujących się i spolegliwych. Awanturujący się wracają do domu, spolegliwi to 'skóry'.
  • 2009-07-31 16:10 | bartek

    Re: Nawrzucać doktorowi

    ten artykul rozsmieszyl mnie do lez. jako bylo pracownik osrodka dosknalenia kadr medycznych dzis sp. daleko na prowincji z pelna moca stwierdzam ze wieszego chamstwa niz u lekarzy to po prostu nie ma! nie u jakis tam profesorow czy ordynatorow ale u zwyklego i nawet najzwyklejszego, nie ale 90 proc z nich ma kompleks boga i bylaby z tego mocna przerazajaca ksiazka o tym jak ci ludzie traktuja pacjentow i czego nie zrobiliby dla kasy. sam do dzisiaj nie moge uwierzyc w pewne historie jak np. gdy jasnie pan kardiolog autentycznie przyjal wziatke od rodziny umarlego albo okulistka zapuscila jakies krople babcinie i zapomniala dodac ze z tym w oczach to trzeba odczekac babcia wpadla pod pierwszy nadjezdzajacy samochod i zabila sie na smierc. Od lat mieszkam w UK tu lekarze przepraszaja za spoznienia , wszystko cierpliwie tlumacza i nie umykaja przed niczym, nawet fartuchow nie nosza i usmiechaja sie do pacjentow i co? i nikt od tego jakos nie umarl!
  • 2009-07-31 20:56 | lsujkowski

    Medice cura te ipsum

    Czytam artykul i komentarze na temat agresywnych zachowan pacjentow wobec lekarzy i po raz kolejny dochodze do wniosku ze ludzie niezaleznie od regionu swiata i kultury w ktorej zyja a takze jak sie okazuje poziomu wyksztalcenia (sic!), maja jedna wspolna ceche: nie moga zaakceptowac faktu, ze sami sa winni wlasnemu losowi i nie chca przyjac odpowiedzialnosci za wlasne czyny. Lekarze nie sa tu wyjatkiem. Poza wyolbrzymionym przez, skadinand zasluzona pozycje spoleczna , ego, sa zwyklymi smiertelnikami, ktorzy podlegaja takim samym prawom co inni “zjadacze chleba”. Jesli zapominaja o skladanej przed laty przysiedze Hipokratesa i kieruja sie wylacznie strona finansowa swego zawodu, otrzymuja to na co zasluzyli – potepienie spoleczne. Medycyna jest a przynajmniej powinna byc, podobnie jak szkolnictwo sluzba spoleczna a nie byznesem. Wielu lekarzy a zwlaszcza w USA zdaje sie o tym zapominac. Przykladem jest tu najwidoczniej, obawiajacy sie podac swego nazwiska lekarz z USA, zabierajacy glos na lamach forum Polityki. Opisujac polskie spoleczenstwo jako chore zapomnial o podstawowej zasadzie : Medice cura te ipsum, wykazujac tym samym swiadomie lub nieswiadomie arogancje i brak zrozumienia pacjenta, ktorego zobowiazal sie (pod przysiega Hipokratesa) leczyc. Nie leczymy zdrowego pacjenta Panie Doktorze prawda? Skoro spleczenstwo polskie jest chore to ktos nie dopelnil tu swego obowiazku leczenia…

    Parafrazujac to przypisywane jednemu z apostolow Jezusa Lukaszowi powiedzenie mozna powiedziec ze lekarze powinni zaczac leczenie od siebie. Mam tu na mysli glownie uzdrowienie psychiki lekarskiej i zrozumienie, ze lekarz winien jest pacjentowi takim sam szacunek jaki winien jest pacjent lekarzowi. Nie mniejszy ani wiekszy ale taki sam. Arogancja prowadzi do agresji ze strony chorego pacjenta. Jest to logiczne, ze cierpiacy pacjent ma niski prog agresji o czym lekarz jest zapewne uczony podczas lat studiow jak rowniez podczas praktyki lekarskiej. Noblesse oblige - przywilej bycia lekarzem zobowiazuje do zachowania umiaru i skromnosci wobec pacjenta.

    Tenze sam lekarz zapomina ze w USA, gdzie mieszkam od lat 20-u, pacjent otrzymuje godziwa opieke lekarska za nieco wiecej niz zasluzona (przez lekarza) oplata, bez czekania w kolejkach. Oczywiscie dobrze znana jest mi arogancja lekarzy amerykanskich. Jedakze Ci ostatni nie odwaza sie oskarzac pacjenta o niegrzecznosc czy tez byc niegrzecznym wobec pacjenta. Dalczego? Z wielu powodow. Po pierwsze pacjent jest dla nich kopalnia zlota. Im bardziej chory tym wiecej pieniedzy im ( i towarzystwom ubezpieczeniowym, ale to oddzielny temat) przynosi.
    Po drugie pacjent ma swobode wyboru lekarza i z cala pewnoscia nie pojdzie tam gdzie jest zle traktowany, ze nie wspomne juz o lekarzach o watpliwych umiejetnosciach leczenia, ktorych nie brakuje w zadnym kraju.


    Zatem Drogi Pannie Doktorze prosze o wiej skromnosci oraz zrozumienia wlasnego miejsca w spoleczenstwei w ktorym Pan zyje. Niech Pan nie podcina reki z ktorej Pan je…..

    Z powazaniem

    Ludwik Sujkowski
    Raleigh, Polnocna Karolina, USA
  • 2009-07-31 23:42 | romansm

    skoro bartku tak cie cala sprawa rozsmieszyla i pracujac w uk zachwycony jestes sposobem pracy tamtejszych lekarzy to wytlumacz mi jak sie to dzieje ze znakomicie sie w tamtejszych warunkach odnajduja opisywani przez ciebie "bogowie"?
    a swoja droga ja pracujac jako lekarz w uk odnioslem wrazenie ze uprzedmiotowienie pacjenta jest tak jeszcze wieksze niz u nas a cala ta "uprzejmosc" wynika glownie ze szkolen o autoochronie przed pozwami pacjentow, ktore odbywaly sie regularnie
  • 2009-08-01 02:02 | graga05

    Ciekawe, ze wbrew intencji autora artykulu forumowicze nie zgadzaja sie z jego teza, o agresywnych, chamskich pacjentach i pracujacych w zagrozeniue od tychze lekarzach. Zawsze na kazda okolicznosc mozna przytoczyc rozne anegdoty. Tu o bojowych pacjentach przytoczono. majac dlugoletnie doswiadczenie ze szpitalnictwem amerykanskim, a takze kilka innych osob w mojej rodzinie stwierdzam, ze w Polsce sami lekarze spowodowali ze pacjenci sa wzgledem nich agresywni. Wlasnie ta pozycja wyzszosci, to nieuczciwe narzekanie jak to im zle i jak ciezko pracuja (ciagle pamietam oburzenie, ze stazysta zarabia tyle co pielegniarka - w Stanach, gdzie stazysci /2-5/ pracowali tak ciezko, ze az ustalono przepisy na szczeblu federalnym - nie wiecej niz 72 godziny tygodniowo za srednia piuensje dla danego stanu, ktora jest ok. dwukrotnie mniejsza od wykwalifikowanej pielegniarki z kilkuletnim stazem). W Ameryce lekarz przyniosl mojej corce basen, nie ma horrorystycznych porannych wizyt, kiedy to mucha nie moze przeleciec przez sale, jest przyjacielski, szanuje rodzine chorego, nie mowiac o szacunku jakim cieszy sie pielegniarka. Dlatego pacjenci nie szukaja ujscia ze swojej frustracji wyladowujac sie na nich.
    A swoja droga, kolejny arykul interwencyjny z "klubu znajomych krolika". Jak jakiemus redaktorowi zle idzie rozwod, to jest artykul o przemocy fizycznej kobiet wobec mezczyzn. Jak jakas dziennikarka musiala jak wszystkie matki przezyc gehenne siedzac przy chorym dziecku w szpitalu - jest artykul jakie chamy lekarze.
    No to szanowna redakcjo. To lekarze chamy, czy pacjenci?
  • 2009-08-01 07:52 | m^2

    W zasadzie mógłbym się podpisać obiema rękami pod postem p. Sujkowskiego. Jest jednak pewne "ale". Mam w bliskiej rodzinie lekarza (szeregowego, rzekłbym, choć ze specjalizacjami) i widzę TEŻ rzecz i z drugiej strony. Np. nie sądzę, by jego dochody zależały w jakimkolwiek stopniu od liczby przyjętych pacjentów. Spotykając się z potężną agresją od pacjentów (sam szczęśliwie jestem zdrowy, mam sie za człowieka spokojnego, ale nie wiem czy nie byłbym agresywny siedząc/stojąc w kilkudziesięcioosobowej kolejce) rzucił pracę w POZ na rzecz pracy spokojniejszej. A zrobił to bez problemu, bo lekarzy brakuje. Dodam jeszcze, że 3 lata temu zarabiał 1600PLN brutto, mimo podwójnej specjalizacji, a dziś ciut poniżej średniej krajowej.
    Prof. Balcerowicz, za rządów chyba p. Bieleckiego mawiał, że wartość człowieka w spoleczeństwie mierzy się jego zarobkami. Skoro tak, to wspomniana osoba nie była wiele warta dla społeczeństwa, a dziś jest warta "przeciętnie".
    I dlatego "przeciętnie" może być warta też z daleka od agresji.
    Nowej osoby na to opuszczone "miejsce pracy" nie ma, więc agresja (będąca wynikiem - w co chcę wierzyć - głównie kolejek i organizacji) wzrośnie. Pewnie zwolni się kolejna osoba, i znów agresja wzrośnie, itd. (osoba, o ktorej mówię jest trzecią zwalniającą się w tym roku z tego samego "miejsca pracy"), no chyba, że zamkną przychodnię i 9000 ludzi poszuka sobie innej. Tyle tylko, że dokoła nie jest wiele lepiej, za to jest znacznie dalej.
    Przysięga Hipokratesa nie ma tu nic do rzeczy - każdy może pracować gdzie chce, a bredzenie o "kamaszach", czy sprowadzaniu lekarzy z państw ościennych można pozostawić politykom i dziennikarzom.

    Uprzedzając atak trolli od razu dodam, że rzeczona osoba w życiu nie wzięła żadnej łapówki i mam w nosie, czy jeden troll z drugim w to wierzy, czy nie.
    A stawianie się (lub nie) w pozycji Boga zależy od kultury osobistej człowieka, a nie od jego zawodu, mogę tu służyć bardzo wieloma przykładami z różnych dziedzin.
  • 2009-08-01 09:39 | qqq

    Re: Nawrzucać doktorowi

    w Polsce lekarze rzeczywiście mają syndrom boskości
  • 2009-08-01 13:15 | bartek

    sluchaj pracowalem w polsce pare lat w tym srodowisku i wiem skad w duzej czesci wynika wasza demoralizacj, wiem ze wielu twoich kolegow pracowalo na wolontariacie za darmo czasem i dwa lata, potem rzecz jasna trzeba sobie to odrobic:) tutaj wiadomo lekarze z doswiadczeniem tluka autentyczna kase i moge sobie pozwolic na wszystkie mozliwe raty lacznie z bmw i wypasiona chalupa. majac w pamieci uklady, dlugie lata na dorobku w polsce wielu w uk no coz pokornieje. prawda ze te brytyjkska uprzejmosc wymogly drogie procesy i roszczenia poszkodowanych pacjento (w usa jest jeszcze gorzej!) i co wiecej za kilkadziesiat lat tak bedzie w polsce. ale popatrz czy tak nie jest lepiej, latwiej, przyjemniej ze jasnie pan dochtor nie rozedrze na ciebie paszczy bo akurat mu seks znowu nie wyszedl???? Spora grupa lekarzy zostala wylaczona z przemian spolecznych w Polsce i do dzis korzysta z hojnosci fiskusa. Gdy miliony tracily prace w latach 90tych wasi ojcowie budowali dacze nad jeziorem. Teraz gdy pacjent-klient podnosi glowe i domaga sie jakosci nie sprawiedliwosci zaczyna sie lament. Zapewniam cie ze widzialem twoich pobratymcow w sytuacjach ktore uragaja najcienszej przyzwoitosci nie tylko powadze rzekomego powolania. Rozdzial chamstwa pacjentow dopiero sie pisze droga Polityko, chamstwo lekarskie to dzielo wielotomowe i dalej nieskonczone.
  • 2009-08-02 12:27 | Tomasz Jaworski

    A recepta jest taka prosta...

    Jak czytam komentarze do artykulu to potwierdza sie jedynie to o czym od dawna mowie...Polacy nie uzywaja rozumu.
    Recepta na wszelkie problemy w sluzbie zdrowia jest banalnie prosta: PRYWATYZACJA.

    Dla wyjasnienia: jestem lekarzem, od 6 lat mieszkam i pracuje w Niemczech.

    Dziwia mnie te apele ku pamieci o przysiedze Hipokratesa...niestety zazwyczaj przytacza sie jedynie slowa o obowiazku udzielania pomocy. Przypominam, iz kilka wersow dalej jest w tej samej przysiedze napisane, iz lekarz ma rowniez PRAWO do GODZIWEJ zaplaty za udzielona pomoc!

    Dopoki sluzba zdrowia nie bedzie prywatna to beda takie hocki klocki...i to nie tylko ze strony pacjentow (agresja, oskarzenia), ale rowniez ze strony lekarzy (np. lapowki).

    Dziwi mnie to ze Polacy nie potrafia pomyslec i glosuja we wszystkich wyborach na chamow, ktorzy tylko chca sie dorobic na panstwowym i wcale nie zamierzaja zlikwidowac tzw. panstwowej sluzby zdrowia- bo przeciez takie haslo byloby kompletnie odrzucone przez motloch, ktoremu sie WYDAJE, ze ma sluzbe zdrowia za darmo i ktoremu sie WYDAJE, ze mu sie nalezy! A czy ktos zadal sobie pytanie z czego ten panstwowy MOLOCH dostaje pieniadze?? Otoz wlasnie z motlochowych podatkow, wiec nie jest prawda iz sluzba zdrowia jest darmowa!

    Ale Polaczki, jak to Polaczki wola zyc mitami i bajaniem zamiast siasc spokojnie na tylku i sie chwile zastanowic....no i byc KONSEKWENTNYM w raz podjetej decyzji!

    Reasumujac: TYLKO PRYWATYZACJA I LIKWIDACJA MINISTERSTWA ZDROWIA moze uzdrowic te sytuacje. Jest jedna partia w Polsce, ktora od 20 lat nic innego nie mowi i nie zmienia nazwy: UPR...tylko zeby na nich zaglosowac no to trzeba jednak uzyc rozumu...Odwagi- MYSLENIE NIE BOLI! Pozdrawiam
  • 2009-08-02 13:45 | Gapa

    Agresja z bezsilności !

    Przez wiele lat pracownicy służby zdrowia pracowali na ten wybuch agresji efektu absolutnej bezsilności i lekceważenia pacjentów. Agresji personelu - tak ! rok temu w stosunku do mojej 83-letniej matki (wystraszonej, starej kobiety) w klinice na Banacha. Zaniknął zawód "lekarza medycyny", w przychodniach pracują sami "doktorzy" nadużywając we wszelkiej informacji zwrotu zwyczajowego ale również tytułu naukowego. Co druga recepta jest nieprawidłowo wypisana. Redakcjo Polityki, tygodniku z ogromnym autorytetem społecznym pomóż!
  • 2009-08-03 15:14 | janina

    Problem niedługo sam się rozwiąże. Młodzi lekarze, tak jak córka dr A, będą pracować tylko prywatnie i publiczne szpitale i przechodnie będą musiały być zlikwidowane z powodu braku personelu. Prywatyzacja zrobi się sama i wtedy pacjenci będą mieli faktycznie na co narzekać. W niewielu (jeśli jakieś zostaną) publicznych albo będę pracować dr, których nikt nie chce, albo społecznie przez 2 godziny w tygodniu.
    Prywatni będą mieli pełne prawo olać śmierdzących, pijanych, awanturujących. To nie będą półprywatne tylko prywatne pełną parą. I w ten sposób większość pacjentów (czyli tych liczących na państwową służbę) zostaną na lodzie.
  • 2009-08-03 15:19 | dsghdsg

    Zeszyt jest dlatego, że takie są wymagania NFZ. Oni muszą mieć to wszystko w zeszytach, widać uważają komputery za dzieła szatana. Jeśli w innych przychodniach tego nie robią to znaczy, że po prostu było ich stać na zainstalowanie systemu generujący odpowiednie raporty i ich drukowanie. Nie każdego stać na modernizacje...
  • 2009-08-03 15:21 | art

    Re: Nawrzucać doktorowi

    Ja z największym chamstwem spotykam się ze strony starszych osób. Tak naprawdę to jedna wielka hołota, czasami az włosy dęba stają, skąd potem młodizeż ma brać przykład? Może nie dotyczy to wszytskich, ale napewno wielu osób. Moja opinia nie jest przesadną, piszę to co widziałam na własne oczy, tacy ludzie myślą, że wszytsko wolno i nic im nie grozi, eh szkoda gadać, wszystko "chamieje"
  • 2009-08-03 15:37 | hen

    [cytat]
    Im bardziej chory tym wiecej pieniedzy im (...) przynosi.
    [/cytat]

    U nas im zdrowszy pacjent tym więcej pieniędzy przynosi (ciekawe prawda?). To chyba jakiś świadczy o naszym systemie i pokazuje różnice między tym co u nas a co w USA?
  • 2009-08-04 13:54 | jurasek

    Poniżej krytyki. Kompleksiki, że się nie studiowało medycyny, a może za głupim się było?
  • 2009-08-06 14:46 | czosnek

    Nie no, kurde. Czyli we Francji jest tak samo jak w Polsce. Nie jestem lekarzem. Nie mam lekarzy w rodzinie i wśród znajomych. W tym roku miałem nieprzyjemność być klientem polskiej służby zdrowia kilkukrotnie. Pierwszy przypadek - złamana ręka. Stawiam się w nocy na ostrym dyżurze, po 2 godzinach wychodzę z ręką w gipsie i rentgenem oraz poradą co robić dalej. W Irlandii natomiast, mój znajomy spędził z rozprutą dłonią 9 godzin na poczekalni zanim ktokolwiek się nim zainteresował. Te 9 godzin spędził razem z połamanymi, wyjącymi z bólu irlandczykami, którzy tak samo jak on godzinami czekali na zlitowanie. Drugi przypadek - obrażenia ciała w wyniku wypadku (niesamochodowego). Samodzielne stawienie się w szpitalu, rentgen klatki, usg jamy brzusznej, tomografia komputerowa głowy, konsultacja z chirurgiem urazowym, po 5 godzinach wychodzę ze szpitala lekki jak piórko w świadomości, iż skończyło się na potłuczeniach. Poza tym kilka wizyt w przychodniach państwowych u dermatologów i ogółnych.
    Na podstawie swoich doświadczeń wiem, że służba zdrowia nie działa tak źle jak widzą to ludzie lub jak chcą widzieć. W każdej sferze życia, jeżeli polski motłoch ma poczucie, że coś mu się należy za darmo, to za darmo i od razu!!! To samo jest na przykład z nauczycielami (kto musi dyskutować z rodzicami uczniów, wie co mówię), Do tego, niezależnie od zmian, które zaszły w służbie zdrowia w ostatnich latach (czy ktoś w ogóle zadaje sobie pytanie ile się zmieniło na lepsze w ciągu ostatnich 10 lat???), polityczna agitacja i propaganda wymaga, aby rysować czarny obraz służby zdrowia - to się zawsze politycznie opłaci. Nikt natomiast nie wysila się na prowadzenie społecznych kampanii uświadamiających zasady działania służby zdrowia. Do tego dochodzi jeszcze typowy polski ciemny pacjent. Pacjent biorący najwięcej leków w Europie, żyjący niezdrowo, do tego hipochondryk. Walący drzwiami i oknami do pediatry jak tylko dziecko zrobi kupkę nieco mniej brązową niż zwykle.

    I na końcu niedoinwestowana i wciąż reformowana służba zdrowia, która mimo wszystko wciąż jest zbyt mało wydajna. Ale ja to rozumiem i wiem, że lekarz to istota brana z ludu. Tak samo jak szuje wśród lekarzy, zdarzają się szuje pacjenci, szuje w sądach, w policji, w klerze, w administracji. Taki jest człowiek. I nic tego nie zmieni.
  • 2009-08-09 15:43 | Hanna

    Re: Nawrzucać doktorowi

    Podejrzewam, ze artykuł został napisany tendencyjnie by wywołać agresję po drugiej stronie.
    O to nie jest łatwo.
    Lepiej dzisiaj nie chorować.
    Za brak jasnych uregulowań będzie się obrywało coraz więcej.
    I jednej stronie, i drugiej.

    1. Faktem jest, że generalnie pacjenta się nie szanuje, uznaje za zło konieczne, Nie sądzę, że ktoś jest obrażony na lekarza wychodzącego do WC. Doświadczyłam w trakcie przyjęć pacjentów wizyty przedstawicieli handlowych firm farmaceutycznych. Siedzą zwykle u Pani doktor ponad godzinę. Zachęcają jak ma zarobić na luksusowe wczasy lub inne gadżety. Gdy pacjent siedzi w gabinecie, pani doktor ucina sobie pogawędkę na luźne tematy przez telefon.

    2. Chory, biurokratyczny system. Komuś na tym musi zależeć by zachować ten stan rzeczy.
    Bo też jestem za prywatyzacją. Dlaczego dentyści, weterynarze mogą? I nikt mojego dentysty nie znieważa !!!
    Dziwię się ,że lekarz w artykule mówi o darmosze. Gdybyś bubku wiedział ile co miesiąc kasy oddaję na ten twój bałagan. Oddaję bo muszę ale leczyć się chodzę prywatnie.
    Szlag trafia gdy specjalista nie może mi wypisać skierowania i odsyła do lekarza pierwszego kontaktu.
    .
    3. Mitem jest bieda lekarzy, mieszkam w dzielnicy szpitalnej i wiem, słyszę, widzę,
    Poza tym lekarzu A, skoro tak nędznie to po co córka poszła w ślady rodzica?
    Judymem nie jest co wynika z wypowiedzi na temat pracy w przychodni..
    .
    4. Faktem jest, że ludzie sami nauczyli łapówkarstwa. Nie wiem czy to da się w jednym pokoleniu wyplenić.
    Polacy mają za dużo kompleksów. Gdy dają łapówkę mają namiastkę ważności.

    5. Dziwi mnie jak Polska łatwo pozbywa się wykształconych z pieniędzy motłochu specjalistów.
    Wprowadziłabym klauzulę odpracowania studiów. Jak się chcesz mądrować za granicą, to jedź na studia, płać te ciężkie dewizy to uszanujesz może ten zawód?

    6.Nie dziwię się że wkurza wiedza (coraz większa) pacjentów.
    Nie jest łatwo ludziom kit wciskać? Trzeba brać odpowiedzialność za swoją robotę?

    7. praca na kilka etatów. Gdyby tak było rzeczywiście nie dalibyście rady.
    Każdy wie na czym polegają te etaty. Ile razy się słyszy" już pani doktór nie ma bo nie było już pacjentów w poczekalni".
    Urzędnik w magistracie, pracownik na poczcie, w sklepie też mógłby tak zrobić?
    Tak więc jest parę miejsc zatrudnienia ale nie etatów.

    8. Widziałam, w szpitalu jak lekarze traktują pielęgniarki. Jak coś gorszego.

    9.W przychodni opisywanej agresja pacjentów jest regułą? To źle świadczy o przychodni.
    Bo to chyba nie jest ten sam awanturnik? To coś nie tak z personelem, organizacją pracy lub tp.

    10. współczuję jednak lekarzom bo nie jest łatwo odbudować dobre imię a tego niestety już nie macie.
    Dawniej lekarz to był gość. Teraz te przepychanki, układziki i chory NFZ wpływają na degrengoladę środowiska.

    Nie jestem tylko pacjentem, znam służbę zdrowia od podszewki. Bez znajomości nic nie załatwisz od ręki.
    Lepiej nie chorujcie, dobrze radzę.
    Z góry przepraszam tę garstkę lekarzy, którzy jeszcze mają serce dla pacjenta.
    Ale wymieracie jak dinozaury.