Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Parytet - dyskusja trwa

(25)
Można debatować, czy kobiety garną się do polityki czy nie. Ale lepiej jest to sprawdzić, po prostu wprowadzając parytet na listach wyborczych.
  • 2009-08-04 08:13 | Jasio z 5b

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    Pse Pani, ona mnie bije
  • 2009-08-04 08:17 | suzin

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    Rozumiem ze parytet na listach wyborczych obejmie tez Partie Kobiet. Czy może się mylę.
  • 2009-08-04 08:31 | Binarek

    Parytet - dyskusja trwa

    "Naczelnym argumentem przeciwko parytetom jest powątpiewanie w polityczne ambicje kobiet. Pada pytanie: „czy kobiety naprawdę tak się do polityki garną?""

    Pani Magdaleno, Pani się myli.
    Głównym argumentem jest to, że o obecności na listach powinny świadczyć kompetencje i dokonania a nie to, że ktoś jest mężczyzną, mańkutem czy szatynką.
    (Dodam, że w ostatnich dwu wyborach parlamentarnych oddałem głos na kobiety, oczywiście ze względu na ich działalność)

    Czy gdyby wprowdzić parytet dla afropolaków w wysokości 1% a zdolnych afropolaków byłoby 3% populacji to powinniśmy 2% wykreślić z list.

    Do takich paradoksów dochodzi się gdy zamiast umiejetności zaczynamy bawić się w parytety genetyczne, rasowe lub klasowe (ja wypełniałem jeszcze rubruki z pochodzeniem)

    W Stanach na ustawy o równości ras obecnie najczęściej powołują się euroamerykanie.
  • 2009-08-04 09:32 | clownszyderca

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    Żenujący artykuł. Jak taka gazeta jak Polityka może cos takiego opublikować?
    Autorka od początku przedstawia przeciwników parytetu jako zacofanych prawicowców o betonowych głowach, uciekając się do demagogii ( zaszłosci historyczne dotyczące edukacji kobiet sprzed setek lat). Może warto byłoby sie pokusić o więcej dystansu i obiektywizmu zamiast ideologii?
    Jestem przeciwnikiem wszelkiej dyskryminacji, a parytet z definicji jest jedną z jej form. Stawia kobiety w pozycji uprzywilejowanej, gdyż to płeć, a nie czynniki obiektywne są kryterium wpisu na listy wyborcze. I to własnie jest głownym argumentem jego przeciwników, a nie powątpiewanie w polityczne ambicje kobiet - jak twierdzi autorka.
  • 2009-08-04 10:41 | Tichy62

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    Widzę, że Pani Magdalenie Kicińskiej "znudziła się" tradycyjna, bezprzymiotnikowa demokracja. Tęskni bidulka za demokracją "prawdziwą", w której zapanuje powszechna szczęśliwość. Kiedyś nazywało się to "demokracją ludową", teraz będzie "demokracja parytetowa"
  • 2009-08-04 11:17 | Don_Chrobot

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    Cóż, artykuł jaki jest każdy widzi. Myślę, że lepiej było zamieścić przepis na ciasto i w ten sposób zachować parytet na szpaltach POLITYKI. Autorka niestety uosabia tych zwolenników parytetu, którzy uważają, że coś im się nalezy za nic, za samo "istestwo", bo bycie kobietą to wystarczający powód, by domagać się przywilejów. Otóż Pani Magdo, proszę założyć partię i spróbować przyciągnąć uwagę opini publicznej. Oczywiście, że to trudne (i drogie), znacznie łatwiej zapisać się do juz istniejącej partii i krzyczeć "mi też się należy!". Nie Pani Magdo, nic się Pani nie należy. Pani nieodpowiedzialne (a przede wszystkim nieprzemyślane) literki to pierwszy krok do podziałów społeczeństwa na ONA, ON, MY, WY i ci najgorsi ONI. Oczywiście nie uważa Pani, że w innych przekrojach społecznych również należą się parytety?! Tylko kobietom należy się "punkt za płeć"? A mężczyzna uważający się za kobietę w której znajdzie się kategorii? Czy w partii kobiet, połowę będą musieli stanowić mężczyźni, czy tylko wybiórczo zastosuje Pani klucz? Robi Pani krecią robotę kobietom polskim kreując nowy stereotyp tępaka i zapchajdziury w Sejmie. Wiedząc, że parytet wymusza pewne osoby na listach będzie Pani szanowała je? Chce Pani łożyć na nie podatki tylko dla zachowania politycznej poprawności? Ja zastanowię się dwa razy, czy pokazywana w TV pani, to przypadkiem właśnie nie ta głupsza i gorsza, która po prostu musiała być wciągnięta na listę. Takie artykuły jak ten, mające znikomą zawartość przemysleń, kreują problemy i od razu maja na nie złote środki. Na szczęście nie wszystkie kobiety podpisują się pod tymi głupotami.
    Może kiedyś zaczniemy mówić o ludziach, jako o niezależnych bytach intelektualnych, odpowiedzialnych za siebie i swoje czyny, bez wskazywania na płeć, czy pochodzenie. Ustawowe poparcie kobiet, to z jednej strony przejaw dyskryminacji pozostałej części społeczeństwa, z drugiej przyznanie, że kobieta to istota gorsza, której należy się wsparcie i pomoc.
    Ciekawe jak Pani Magda zastosuje parytet w przypadkach:
    1. Partia Homoseksualistów Polskich
    2. Partia miłośników psów i kotów (bo przecież kochać zwierzątka trzeba w układzie 50/50)
    3. Partia emerytów (wiadomo, że kobiet jest więcej w wieku emeryckim!)
    4. Partia wynalazców (również musi być 50/50 bo jak inaczej!).

    I ostatnie pytanie do Pani Magdy. Czy jeżeli w jakiejś partii stosunek mężczyzn do kobiet będzie powiedzmy 2:1 to skróci sie listę kandydujących (by zachować parytet 50%), czy na czas wyborów otworzy sie listy dla kobiet spoza partii?
  • 2009-08-04 14:40 | c

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    jestem za - ale wszędzie - pół na pół kobiet w urzędach, sąfdach, prokuraturach itd. Tam proporcje są odwrotne.
  • 2009-08-04 15:40 | Tichy62

    I jeszcze jedno ......

    Autorka jest studentką nauk politycznych UW, a na górze znajdziecie Państwo tytuł (?) "Rozpoznanie Bojem" To wiele wyjaśnia. Redakcja Polityki zachowuje się jak ruski generał, który puszcza sołdatów przez pole minowe. Właściwie, to nawet troche żal dziewczyny.
  • 2009-08-04 17:21 | Monteskiusz

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    Jestem za prawnym ustaleniem parytetu dla kobiet na listach wyborczych partii starających się wprowadzić swoich członków do parlamentu. Zgadzam się także z poglądem, że nie można czekać na tzw. zmiany obyczajowe i mentalne w społeczeństwie, bo drogą prostej anlogii można by się godzić na palenia czarownic i tym podobne "wybryki", gdyby nie zostały prawnie zakazane. Nikt w Stanach Zjednoczonych w latach segregacji rasowej nie wpuściłby do szkół białych, czarnych obywateli i dlatego dokonano tego na drodze uchwalonego prawa, a w niejednym przypadku musiano go wyegzekwować siłą. Można by tu mnożyć argumenty bez końca i do niczego to nie doprowadzi, a już najmniej przekona przeciwników parytetu. Trudno oczekiwać od członków obecnego parlamentu, ażeby uchwalili prawo parytetu, bo choć jest tam grupa kobiet, to są to przeważnie "siostry sisters" i bez swoich "Miśków" nic nie zrobią. Pozostaje żywić nadzieję, że kobiety się zorganizują w jakąś silną grupę pozaparlamentarnego nacisku i wymuszą takie prawo. Jest jeszcze inna nadzieja: młode pokolenie odrzuci dzisiejszych liderów politycnych i ich partie, a tym samym przejmie władzę i pośle wszystkich dzisiejszych mędrków na margines.
  • 2009-08-04 17:44 | -m

    [cytat]
    bycie kobietą to wystarczający powód, by domagać się
    przywilejów
    [/cytat]

    domagać się PRZYWILEJÓW?

    zdaje się, że autor kometarza jest zwolennikiem przywilejów dla mężczyzn. Tymczasem w ogólnym przypadku brak macicy nie jest jakimś utrudniającym życie upośledzeniem. Można myśleć nawet bez tego, autor komentarza stanowczo powinien spróbować.
  • 2009-08-04 18:34 | ronin

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    Jestem przeciwny parytetowi, bo to pomysł antyliberalny, a przede wszystkim antydemokratyczny. Problem równouprawnienia można rozwiązać inaczej, ale wymaga to więcej pracy, przemyślanej polityki państwa, funduszy i przekonania do tego samych zainteresowanych.

    Poza tym jaka gwarancja, że do sejmu trafią te wykształcone i niezależne kobiety? Politycy są - przepraszam za słowo - przydupasami swoich liderów. Wybierani i promowani są tacy działacze, którzy są lojalni, czyli przeważnie mierni, ale ślepo wierni. Jaki lider (kobieta czy mężczyzna) pozwoli sobie na niezależnych w swoich słowach, opiniach, a tym bardziej czynach posłów? Dlatego mamy polityków zależnych, posłusznych, konformistycznych i cynicznych. Czyżby nie było niezależnych, świetnie wykształconych mężczyzn o silnym i moralnym charakterze w Polsce? Są. Tak samo i kobiety są. Czy trafią za poselskie ławy? Pozwolę sobie wątpić.
  • 2009-08-04 19:16 | Ani

    'Po prostu' wprowadzi parytet

    Jasne, potem 'po prostu' wprowadzi cenzurę i będzie spokój, tak?
    Autorka nie zdaje sobie sprawy z kosztów zmian, wyrażonych w finansach oraz w przymusie społecznym. Czysta lewaczka - należy ludzi zmusić i to się nazywa 'po prostu'.
  • 2009-08-05 00:03 | kay

    Uwielbiam argument o kompetencjach. Prosze mi pokazac, od kiedy to kompetencje decyduja o dostaniu sie do parlamentu i czemu w takim razie polski parlament osiagnal juz dawno poziom dna Rowu Marianskiego. Mysle, ze kobiety w tej sytuacji nie zaszkodza, bo gorzej byc nie moze; natomiast moze byc lepiej. Firmy, w ktorych na wysokich stanowiskach jest wiecej kobiet, lepiej sobie radza w kryzysie - to chocby jeden przyklad.

    Obecnie obowiazuje niepisany parytet meski - to jakos panom nie przeszkadza ani nie uwlacza. A fakty sa takie, ze kobieta musi byc minimum 2 razy lepsza, zeby pokonac mezczyzne, jesli oboje ubiegaja sie o takie samo stanowisko - to zostalo zbadane i w USA i w Szwecji. Jest za to oczywiste, ze 30% poslow straciloby swoje stanowiska - zeby je oddac kobietom. Oznacza to, ze beda bronic obecnej sytuacji zebami i pazurami. Zawsze tak jest, ze grupa trzymajaca wladze broni tej wladzy.

    Kobiety to wiekszosc, a demokracja to rzady wiekszosci - w zwiazku z tym to kobiety powinny rzadzic.
  • 2009-08-05 10:07 | Binarek

    Przepraszam Kay ale Twoje argumenty są dziecinne.

    1."argument o kompetencjach"
    Dla mnie kompetencje kandydata są bardzo ważne, Zawsze sprawdzę je u osoby, na którą chcę głosować. Podejrzewam, że obce Ci jest takie podejście skoro w nie wątpisz.

    2."czemu w takim razie polski parlament osiagnal juz dawno poziom dna "
    Prosty schemat myślowy używany przez osoby nie potrafiące analizować skomplikowanych tematów.

    3."Mysle, ze kobiety w tej sytuacji nie zaszkodza"
    Powiedziałbym mądre osoby nie zaszkodzą.
    Czemu mamy ich dookreślać jako kobiety, rolnicy, emeryci.
    W Indiach na początku demokracji każda kasta głosowała na swoich kandydatów.
    Wygrali Żebracy i Rolnicy bo było ich najwięcej.

    4."Obecnie obowiazuje niepisany parytet meski"
    To dla mnie prawdziwa nowość. Może jest to jakiś nowy układ?

    5."A fakty są takie, ze kobieta musi byc minimum 2 razy lepsza, zeby pokonac meżczyzne"
    Odbierasz świat jako obszar walki płci, klas i ras? Bolszewickie podejście.
    Nie rozróżniam czy osoba, na którą głosuje ma chromosom X czy Y.

    6. "Jest za to oczywiste, ze 30% poslow straciloby swoje stanowiska - zeby je oddac kobietom."
    OK Jeżeli przyjdzie do Ciebie przełożony/szef/... i powie Ci, że zwalnia Cię ponieważ mimo kompetencji i wyników w ramach parytetu musi zatrudnić jakąś leniwą osobę z ulicy to nie zdziw się bo do takich rozwiązań nas przekonujesz

    7."Kobiety to wiekszosc, a demokracja to rzady wiekszosci - w zwiazku z tym to kobiety powinny rzadzic"
    Takie hasło było kiedyś powtarzane w demokracji ludowej.
    Chłopi i robotnicy to większość oni będą rządzić w PRL.

    Wysil się proszę na bardziej przekonujące argumenty bo hasła jakie przytoczyłaś wydają się być żywcem przeniesione z podręcznika agitatora "Walka klasowa"
  • 2009-08-05 12:56 | mcv

    Parytet to przywilej dla tych, którzy są niekompetentni, przez co normalnie nie dostają się na listy.

    Ale zdaje się, że autor kometarza jest zwolennikiem przywilejów dla kobiet. Tymczasem w ogólnym przypadku brak penisa nie jest jakimś utrudniającym życie upośledzeniem. Można myśleć nawet bez tego, autor komentarza stanowczo powinien spróbować.

    A swoją drogą, Pani kompetentna czy z parytetu?
  • 2009-08-05 17:03 | Monteskiusz

    Bardzo mi się podoba pierwsze zdanie, reszty już można nie czytać, bo niech ktoś z zabierających tutaj głos wskaże na jakiekolwiek kompetencje posła Kurskiego, no chyba, że jest to umiejętność grania na mandoline(przepraszam wszystkich mandolinistów).
  • 2009-08-05 22:48 | kay

    Logika, moj panie, logika. I prosze mnie od bolszewikow nie wyzywac, tylko przytoczyc argumenty. Co do punktu 7, czy jest pan przeciw demokracji? Zdaje sie, ze teraz wlasnie rzadzi proletariat, bo kazdy ma po jednym glosie. A moze jest pan monarchista? To by bylo bardziej zrozumiale; zrozumiale tez byloby wtedy poparcie dla seksizmu, jako nieuprawnionej wladzy mniejszosci nad wiekszoscia.
  • 2009-08-05 23:26 | wikonwi

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    drodzy młodzi ludzie.Trochę pleciecie bzdurynie nie znając drogi którą tszeba przebyć by stać się politykiem. Tszeba wstompić do jakiejkolwiek parti. charować jak wół np obsługiwać zjaz d€w organizacji imrez seminarjów tak jak w każdej pracy być zauważonym Awansować na radnego ścierać się politycznie i merytorycznie i tak zachartowanym idzie się dalej.Porozmawjajcie z młodymi politykami od prawa do lewa jak oni ciężko pracują na żecz swoich parti. Dopiero wtedu cokolwiek możecie powiedzieć na temat polityków.
    Parytet nie jest potszebny To same kobiety muszą zdecydować co chcą .Popatczcie na parje kobiet czy coś zbudowaly co mogłłoby być znaczące. Jle skupiają kobiet .Zeby chcić trzeba mudz. Paniom życzę większego zapału do pracy .
    Pamiętajcie młodzi ludzieże strony zawszesą dwie i nie wolno dąć w jedną tubę
    Polityka za wsze była dlaludzi wielo kierunkowo myślących ale i zdrowo rozsądkowycz..
  • 2009-08-06 01:18 | brut

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    Wraca "nowe". Pamiętam, jak to w epoce "ustroju sprawiedliwości społecznej" dodawano kandydatom na studia wyższe tzw. punkty za pochodzenie. Z racji "podwójnie" inteligenckiego pochodzenia (oboje moi rodzice mieli wyższe wykształcenie) byłem oczywiście w majestacie prawa już "na starcie" dyskryminowany, ale "przebiłem" wielu z tych uprzywilejowanych moich konkurentów ewidentnie lepszymi wynikami na egzaminie wstępnym. Przez 11 semestrów obserwowałem zmagania tych "pieszczochów" systemu z oporną materią nauki, wiedzy, kultury osobistej, itd, itp. Zawsze zastanawiałem się, ilu autentycznie predestynowanych do bycia studentami z racji wiedzy, czy innych predyspozycji młodych ludzi nigdy nie zdołało się dostać na studia z powodu braku tych kilku punktów, które decydowały o przyjęciu. Oczywiście, nie ma tu dosłownej analogii z tak dziś modnym "parytetem" w odniesieniu do kobiet na stanowiska polityczne i biznesowe, ale jest jednak ten sam schemat myślowy, którego nie zawaham się nazwać dosadnie: bolszewizm...
  • 2009-08-06 10:36 | mcv

    „Logika, moj panie, logika.” — dobre sobie. Brak logiki prezentują osoby popierające parytety. Albo po prostu nie rozumieją co jest celem istnienia sejmu. Polaków nie interesuje rzekoma sprawiedliwość płciowa w sejmie, ani żadna inna sprawiedliwość według koloru włosów. Ich interesują kompetencje posłów. Już jest źle, bardzo źle, a przez sztuczne zaniżanie kompetencji — parytet — będzie jeszcze gorzej. Bo rzekoma niby „sprawiedliwość”, która nie jest sprawiedliwością, a dokładnie czymś odwrotnym — promowaniem głupich, bo tak.

    Chętnie usłyszę argumenty za wyrównaniem liczby pełnosprawnych i niepełnosprawnych w sejmie. Albo chociaż na listach. Albo lepiej — po kolorze włosów — według stosunku liczby reprezentantów do całego społeczeństwa. Bo to jest dokładnie identyczna sytuacja, tylko atrybut porównania jest inny (płeć ←→ kolor włosów). Sprawiedliwość musi być, nie?
  • 2009-08-10 10:45 | Binarek

    "Co do punktu 7, czy jest pan przeciw demokracji?"

    W wyniku starzejącego się społeczeństwa niedługo powinni nas reprezentować jedynie emeryci a Partia Emerytów i Rencistów powinna być najsilniejszą partią w parlamencie

    Dziękuję za wykład o demokracji
  • 2009-08-16 15:20 | Grażyna

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    Od tysięcy lat na Ziemi szaleje Patriarchat! Wmówiono kobietom i mężczyznom, że tak było , jest i będzie! Otóż nie! Idą zmiany! Tysiące lat poniżania kobiet ,zamykania drogi rozwoju naukowego / kiedy wpuszczono kobiety na uczelnie wyższe w Polsce?/ , brak praw wyborczych jeszcze w 20 wieku , nierówność w wynagrodzeniach na tych samych stanowiskach , brak samostanowienia o tym czy kobieta ma zostać matką czy nie , to mało?! Parytet na listach , to jeszcze nie parytet w Sejmie.To wyborcy zadecydują, czy wybrać mądrą kobietę ,czy mądrego mężczyznę.Parytet ma rozpocząć bardzo ważny PROCES w historii.Da możliwość pisania Ustaw przez Kobiety dla Kobiet! To da kobietom szansę tworzenia Łagodniejszego świata. Czekanie na to kolejne 2 tysiące lat jest marnym pomysłem.Nadszedł wiek współpracy ,a nie samowładstwa mężczyzn! Mężczyżni nie lękajcie się! Wiadomo już ,że 21 wiek należy do kobiet! Póżniej będzie tylko lepiej.Dajcie nam szansę!Grażyna
  • 2009-08-16 19:45 | steffi

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    Bardzo bym chciała większego udziału kobiet w życiu publicznym. Jednak uważam, że ustawowy parytet jest niebezpieczny - określona, sztywna liczba miejsc na listach wyborczych dla jednej kategorii kandydatów - kobiet lub mężczyzn - wiąże się z określoną, ograniczoną liczbą miejsc dla drugiej. A jeżeli wskutek zstosowania parytetu na liście znajdzie się kobieta (mężczyzna) mniej kompetentna niż mężczyzna (kobieta), który się na niej nie znalazł? Przecież to prawdopodobne. Nie ma żadnych przepisów prawnych, które ograniczałyby udział kobiet w życiu społeczno-politycznym. Aby poprawić sytuację kobiet należałoby raczej zadbać, aby były równo z mężczyznami traktowane w miejscu pracy, aby nie były tam dyskryminowane z powodu macierzyństwa, otrzymywały takie samo wynagrodzenie za taką samą pracę. Zresztą z moich codziennych obserwacji wynika, że kobiety są nieco mniej zainteresowane czynnym udziałem w polityce niż mężczyźni.
  • 2009-08-24 11:22 | Anka eN

    Jako reprezentatnka tej Partii pozwolę sobie wyjasnić, że Partia Kobiet z całą pewnością umieści na swoich listach minimum 50 procent grupy niedoreprezentowanej. To jest istotą parytetu. Trzeba też ustalić terminologię, bo widzę, że Państwo posługują się tym słowem bez zrozumienia - parytet to 50/50. Ale już wymóg 30-procentowy to kwota. ("Czy gdyby wprowdzić parytet dla afropolaków w wysokości 1% a zdolnych afropolaków byłoby 3% populacji to powinniśmy 2% wykreślić z list "- to jest dopiero piramidalna bzdura) .
    Nie ma nic niewłaściwego w dopuszczeniu do współdecydowania grupy niepełnosprawnych posłów w proporcji do ilości tych osób w społeczeństwie albo większej, jeśli są skutecznymi politykami, ale nie może być mowy o parytecie niepełnosprawnych w parlamencie, no chyba że w domyśle mamy niepełnosprawnych umysłowo, popularnie zwanych durniami, tych być może jest w społeczeństwie połowa. Nie widzę, aby połowa społeczeństwa była łysa czy ruda. I nie wiem, jak kolor włosów wpływa na trudności życiowe wynikające z braku odpowiednich regulacji co do pigmentu. Natomiast w tej właśnie sprawie polecam film "Niebieskoocy".
    Bardzo ewidentne jest również niezrozumienie idei wprowadzenia parytetów na listy kandydatów u niektórych forumowiczów. Parytet ma pomóc znaleźć się na liście, ale nie być wybranym. ("1."argument o kompetencjach"
    Dla mnie kompetencje kandydata są bardzo ważne, Zawsze sprawdzę je u osoby, na którą chcę głosować. -GŁOSOWAĆ MOŻNA NA OSOBĘ JUŻ UMIESZCZONĄ NA LIŚCIE, NAJPIERW MUSI SIE TAM ZNALEŹĆ, NA TYM ETAPIE JEST PARYTET;
    Podejrzewam, że obce Ci jest takie podejście skoro w nie wątpisz.")
    Argument o kompetencjach jest bardzo słaby, bo jak dotąd nie widać, aby istniał jakiś test kompetencyjny, w miarę obiektywny, który przechodziliby kandydaci. I nie widzę też problemu w tym, żeby przez taki test przepuszczać wszystkich kandydatów na listy.
    W ogóle poziom wymiany argumentów jest nierówny - z jednej strony są argumenty obiektywne, jak brak równego startu dla kobiet (to fakt) czy o kulturotwórczej roli prawa, z drugiej wyzwiska (oskarżenie o bolszewizm) i manipulacja: "Polaków nie interesuje rzekoma sprawiedliwość płciowa w sejmie, ani żadna inna sprawiedliwość według koloru włosów."
    Rzeczywiście wg koloru mnie nie interesuje. Ale też polskie społeczeństwo nie składa się tylko z Polaków. Są jeszcze POLKI.
    Na szczęście nawet w tej dyskusji są mniej nieporadne i wyposażone w lepsze argumenty, a także trzymają stabilnie wyższy poziom, więc nie obawiam się o przyszłość Parlamentu RP po wprowadzeniu parytetu.
  • 2009-09-24 13:20 | ~filozof

    Re: Parytet - dyskusja trwa

    "podczas gdy od ponad dziesięciu lat wciąż nie ma ustawy o równym statusie kobiety i mężczyzny"

    Naprawdę? Proponuje zajrzeć do Konstytucji.

    Jeżeli większość kobiet z wyższym wykształceniem reprezentuje taką wiedzę i logikę jak Ty to nie dziwię się, że zarabiają one mniej i nie ma ich w polityce. Kobiet w polsce jest więcej (jeszcze), więc może zadać sobie pytanie: dlaczego one na nas nie głosują? Oczywiście wszystko można podeprzeć ideologią (sprzeczną, więc fałszywą). Ale ja myśle, że odpowiedź jest inna: partie kobiece w rzeczywistości nie mają do zaoferowania polskiej kobiecie nic. Cały czas tylko słyszy się o tym, że kobiety mniej zarabiają. Ale gdzie tu logika? Gdybym był przedsiębiorcą to bym zatrudniał same kobiety (bo podobno we wszsytkim są lepsze) i mógłbym płacić im mniej (mam wszkaże społeczne przyzwolenie). Po tych chytrych zagraniach byłbym liderem rynku, bo reszta durnych przedsiębiorców zatrudnia solidarnie gorszych mężczyzn i jeszcze im więcej płaci :D

    Po za tym: co z tego, że 55 % kobiet jest na uczelniach wyższych? Przecież poziom akademicki w Polsce jest po prostu żenujący, tak jak ten artykuł.