Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Barykady ciągle stoją

(1)
2009-08-04 16:38 | SL
Dziękuję p. Adamowi Krzemińskiemu za ciekawy tekst, jak zawsze na najwyższym poziomie. Niestety barykady ciągle stoją i pewnie stać będą jeszcze długo, póki nie wymrze pokolenie które czasy Powstania zna z autopsji lub od swoich rodziców . Należę do pokolenia, które tamte czasy przeżyło i byłem żołnierzem AK i powstańcem. W mojej pamięci jawi się tamten czas jako wspaniały i niezapomniany. Wszyscy z młodych w Warszawie chcieli się bić, mieliśmy bowiem w pamięci straszny okupacyjny terror niemiecki , a ponadto byliśmy wychowani już w niepodległej Polsce i w duchu patriotyzmu. Do walki przygotowywaliśmy się w konspiracji. A więc nie mieliśmy tu dylematu, jak to brzmią słowa całkowicie zapomnianej harcerskiej piosenki, którą chętnie śpiewaliśmy: "... Nie straszny nam ofiarny stos, przelane matek naszych łzy...".
Ale przecież nie wiedzieliśmy tego co teraz już jest znane. Jakie były kulisy podjęcia decyzji o wybuchu Powstania, jak było on przygotowane od strony wojskowej. No i jakie będą konsekwencje dla miasta, jego ludności i wreszcie dla nas. Szczególnie dla niewinnej ludności, która poniosła największe ciężary. Dla nas ,żołnierzy było jasne, że możemy zginąć, ale przynajmniej mogliśmy się bronić, atakować, jeśli mieliśmy czym.
Obecnie na częste pytanie, czy obecnie także podjąłbyś walkę trudno odpowiedzieć twierdząco, chociaż serce mówi, że tak. I tak mówiło tamtego niezapomnianego dnia.
Natomiast co do przygotowania i podjęcia decyzji o wybuchu walk wiemy obecnie dużo, niestety także złego.Sytuacja była wszakże patowa. Każda decyzja była zła, choć nie wszystkie musiały być tak nieodpowiedzialne czy dyletanckie.Nie miejsce tu je wymieniać- odsyłam choćby do książki prof. Ciechanowskiego.
Uważam, że Powstanie trzeba czcić jako wielki zryw wolnościowy, ale nie można zapominać o tych innych kwestiach. Obecnie przeważa w publicystyce i " polityce historycznej" ton bohaterski. Muzeum Powstania Warszawskiego, którego powołanie i ekspozycję bardzo cenię niestety także nie jest w tym względzie bez błędu. Brak jest informacji o kulisach decyzji podjęcia walk, mało informacji o potwornych zbrodniach na ludności cywilnej, dokonanych przez Niemców i ich sojuszników, brak ostatecznego bilansu strat obu walczących stron i ludności cywilnej. A także bilansu sił obu walczących stron, tak w ludziach i sprzęcie oraz wyposażeniu. Bilans taki pokazałby niewątpliwy fenomen trwania walk przez 63 dni przy takiej olbrzymiej dysproporcji sił i środków. Brakuje mi także informacji o udziale w zwalczaniu Powstania żołnierzy nie niemieckich, których udział w walkach a także popełnianych okrucieństwach i mordach był znaczący. Wspomnę tu o sławionej brygadzie RONA ( Ruskaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armia) Kamińskiego,, złożonej głównie z Rosjan , w mniejszym stopniu Ukraińców,pułkach i batalionach Azerbejdżańskich i Wschodniomuzułmańskich, pułkach i oddziałach Kozaków, a także kawalerii rosyjskiej. Wszystkie te sprawy są udokumentowane, a prawie nieznane .szerszemu ogółowi.