Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Przechodzieńka nie przejdzie.

(1)
2009-08-20 10:51 | Artur
Pani Katarzyna Kłosińska uzasadnia potrzebę wniesienia do języka polskiego kobiecych odpowiedników nazw zawodów i wykonywanych funkcji wbrew obowiązującej w Polsce kulturze. Ciarki mi po plecach przebiegają, gdy słyszę "psycholoszka" (znawczyni stanów psychicznych loch), "dermatoloszka" (dbająca o zdrowy stan skóry loch), "stomatoloszka" (dba o ich zdrowe uzębienie). Oczywiście zgryźliwie piszę przez "sz", bowiem w języku polskim zawody takie nie występują. Występują: pani doktor psycholog, pani doktor dermatolog i pani doktor stomatolog. Autorka pisze także, iż odpowiednikiem określenia "Pracownicy stali" (zatrudnieni na stałe) powinno być odniesienie żeńskie "Pracownice stały". Moim zdaniem jednak powinno być: "Pracownice stałe" (zatrudnione na stałe). Przechodzieńka nie przejdzie. Pilotka, pedagożka i biolożka też nie. A ladacznica to nie jest kobieta pracująca za ladą.
Wydaje się, iż Pani Katarzyna Kłosińska jest językowym popaprańcem zatrudnionym w Radzie Języka Polskiego PAN z nadania PiS. Partii niedouczonych nieudaczników i wszechpopaprańców.