Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

(67)
W Polsce od czterech lat istnieje program powszechnych badań prenatalnych. Tyle że odsetek przebadanych ciąż mamy najniższy w Europie. Bo sprawy nie traktuje się w kategoriach medycznych, lecz ideologicznych.
  • 2009-08-25 20:35 | Redakcja

    Zapraszamy do debaty!

    Czy badania prenatalne powinny być szerzej dostępne? Kto ma rację - zwolennicy badań, którzy uważają, że powinny być medycznym standardem, czy ich przeciwnicy, którzy nazywają je wstępem do aborcji? Czekamy na Państwa opinie
  • 2009-08-26 00:36 | Szymon

    O czym debatowac?

    Nie ma nad czym debatowac. To tak jakby dyskutowac czy uzywac aspiryny czy nie. Skoro medycyna dysponuje tego typu diagnostyka, to jak mozna pomyslec zeby jej nie stosowac? W imie czego? Czarow czy przesadow? Diagnostyka to jedno, a to co z niej wynika to drugie. Laczenie obu po to zeby zakazac badan jest jak odwracanie wody w Wisle kijem. Kosciol dla swoich celow (by kontrolowac wszystko i wszystkich) polaczylby wlasnie wszystko ze wszystkim. Bebechy sie przewracaja jak sie widzi to zaklamanie kleru. Ich "cywlizacja zycia" ma polagac na zmuszaniu kobiet do rodzenia chorych dzieci. Brawo! To sie nazywa milosierdzie. Dla kogo? Bo ani dla matki, ani dla dziecka. To sie nazywa hipokryzja panowie czarni!
  • 2009-08-26 00:40 | Graga05

    A co ma wspolnego dostepnosc badan prenatalnych ze sprawa Alicji Tysiac?
    Himalaje niewiedzy, czy bezmyslnosci Polityki?
  • 2009-08-26 00:59 | Zygfryd

    My Polacy jestesmy zbyt konserwatywni na to aby badania prenatalne staly sie zwyklym zabiegiem, czescia opieki medycznej nad plodem. A ze temat jest kontrowersyjny, przekonalem sie na wlasnej skorze, kiedy moja zona kategorycznie odmowila jakichkolwiek badan prenatalnych na ktore probowalem ja namowic ("pogodzili" nas lekarze z prywatnej kliniki, ktorzy o nic nas nie pytajac zrobili ultrasonografem prosty test na zagrozenie syndromem Downa).
    Ani politycy, ani ksieza nie powinni decydowac (nakazywac?) mi i mojej zonie jak mielibysmy postapic, gdyby sie okazalo, ze dziecko ma syndrom Downa. Prawo powinno byc liberalne, a nasza decyzja to sprawa naszego sumienia i nikomu nic do tego.
  • 2009-08-26 07:36 | Redakcja

    Rzeczywiście, nasz błąd, bardzo przepraszamy i się poprawiamy
  • 2009-08-26 07:59 | Szymon

    Nie rozumiem dlaczego powolywanie sie na sprawe Alicji Tysiac mialoby byc bledem. Oczywiscie chodzilo o badanie pani Tysiac, a nie plodu, ale to na jedno wychodzi i jest to swietny przyklad monstrualnej hipokryzji ludzi Kosciola i lekarzy tzw. katolckich., a w rzeczywistosci diabelskich. Dla ludzi takich jak ten ksiaz z pseudokatickeij gazetki nie mam wiekszych slow pogardy niz wlasnie "diabelskie nasienie". Bo robia komus swiadomie krzywde z Bogiem na ustach. Toz to Himalaje zla i Morze Martwe milosierdzia - samo zaprzeczenie chrzescijanstwa. Jesli pieklo istnieje to ten ksiadz bedzie sie tam smazyl jako glowny piekielny rezydent. I dobrze by bylo, bo na taka kare zasluzyl.
  • 2009-08-26 08:02 | annabell

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Po kolejnej słabo przespanej nocy, nie tylko z powodu coraz wiekszego brzucha, ale i dręczącego pytania: Czy będę się męczyć tylko pół roku, czy już do końca życia? Czy daję komuś jasną kartę podróży przez świat pełną nadziei i potencjałów, czy wyrok: chorobę, obciążenie, upokorzenie i nieszczęscie?... - trafiam w "polityce na temat, który odnosi się do jednej prostej (pozornie!) sprawy, która pozwoliłaby mi przez pół roku żyć w wielkiej radości, ufać, kochać i dobrze sypiać po nocach. Badania prenatalne, których mi odmówiono.
    A mam już 40 lat i tylko w nadziei na nie odważyłam się zajść w ciążę. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że w Polsce tak dalece nie przestrzega się praw reprodukcyjnych. Koleżanki w Hiszpanii czy w Niemczech w podobnej sytuacji robiły takie badania rutynowo, jak morfologię czy posiew, urodziły zdrowe dzieci... Myślałam: Dlaczego ja miałabym mieć inaczej? Przeciez mieszkam w Europie, ba!, w europejskiej metropolii. Mam podobne wykształcenie, podobnie dbam o zdrowie i żyję podobnie do tamtych kobiet. Będę więc podobnie dumna z moim "późnym szczęściem". Będzie fajnie. Będzie dobrze i radośnie.
    Zapomniałam o jednym. Ponieważ jestem niewierząca i od lat nie chodzę do kościoła, nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo doktryna katolicka wpływa na nieprzestrzeganie prawa w Polsce. Myslałam: prawo to prawo, a ideologia - to zupełnie inna półka! A okazało się, że nie, że w Polsce nie ma prawa, w Polsce jest tylko ideologia, stojąca ponad nim. Ideologia zastraszająca lekarzy i wszelkich "wiernych", a wyciągająca ręce także po życia "niewiernych", takich, jak ja. I skutecznie anektująca moje życie, mój brzuch, na swój użytek. Brzuch ateistki, który nie może być zbadany z powodu ideoligii katolickiej...
    We właściwym czasie zwróciłam się do właściwych, to jest NFZ-towskich lekarzy, o odpowiednie skierowanie. Pierwszy z nich, w pobliskiej przychodni... WYPROSIŁ MNIE Z GABINETU i upokorzył tak, jak mnie, 40-letniej kobiecie szanowanej w pracy i prywatnie, nie zdarzyło się już baaardzo dawno! I ja, 40-latka, która niejedno osiągnęłam wytrwałością i opanowaniem, wyszłam z jego gabinetu czując się jak pobita: z płaczem, zasmarkana, sprowadzona do poziomu szmaty. Pan Doktor po raz pierwszy uświadomił mi, że odkąd zaszłam w ciążę, jestem właśnie takim zerem, taką szmatą niegodną szacunku, że teraz nie mam żadnych praw i powinnam ograniczyć się do roli pokornego inkubatora, który wyinkubuje, co Pan Bóg da. Bo moje życie i ciało od czasu ciąży nie należą już do mnie - należą do Kościoła Katolickiego w Polsce. Tak, oni chcą nawet życia ateistek!...
    W ciąży emocje się wyostrzają, ja popadłam w paniczny strach. Mdliło mnie na samą myśl o kontakcie z lekarzem, ale, że jestem już dużą dziewczynką, natychmiast zapisałam się do kolejnego lekarza NFZ, tym razem ginekologa. Taki powinien zdawać sobie sprawę z ważności badań prenatalnych i obowiązującego prawa. Zarejestrowałam się w długiej kolejce, tak długiej, że zaczęłam się bać, czy uda mi się zmieścić z wykonaniem badań w przepisowych 16 tygodniach ciąży. Wreszcie, z mężem w roli wsparcia, stanęłam vis a vis bardzo "gładkiego" pana. Dobre maniery, żadnego wyganiania, co poczytałam sobie za pierwszy cud! Potem wypisał skierowanie do Poradni Genetycznej: "Proszę o wykonanie badań". Brzmiało to dosyć ogólnie, ale sensownie, wszak jednym z obowiązujących badań wykonywanych w Poradni Genetycznej kobietom w moim wieku jest amniopunkcja. Głęboko odetchnęłam i szybko zadzwoniłam do Poradni, aby się umówić na tzw' "wywiad genetyczny" i ustalić datę badania.
    I co się stało, że teraz nie sypiam po nocach?.. Dlaczego do badań nie doszło?...
    Otóż w Poradni powiedziano mi, że skierowanie jest nieważne, bo powinno być tam napisane dosłownie: "amniopunkcja". Jakby "wykonanie badań" w Poradni Genatycznej plus mój wiek nie oznaczały właśnie owej niewyszczególnionej amniopunkcji... Pracownicy Poradni byli mili i pomocni, bo zapisali mnie na badanie prosząc, abym szybko odszukała lekarza i poprosiła o wystawienie skierowania z właściwym słowem, a wtedy wszystko potoczy się dalej. Jestem pewna, że nie robiliby problemu, ale krępowały ich biurokratyczne wymogi. Musieli tak zrobić. Jako jedyni zdawali się chcieć mi pomóc.
    Bo lekarz, do którego wróciłam, czyhając na niego po skończonym dyżurze (zapisując się na wizytę musiałabym tyle czekać, że minąłby czas ciąży właściwy na amniopunkcję) odmówił mi wypisania właściwego skierowania, zignorował mnie - grzecznie ale stanowczo. Bo jest to najwyraźniej grzeczny ale stanowczy katolik. Niekonfrontacyjny, ale cichaczem wykonujący Dzieło Boże...
    W depresji, załamana i odwodniona, bo rzygająca od rana do nocy (nagle ciąża, początkowo niemal bezobjawowa, zaczęła mi bardzo dokuczać) nie miałam siły, by w dwa dni znaleźć nowego lekarza, a raczej, by w dwa dni obiec dziesiątki lekarzy, by znaleźć tego jednego, który mnie poratuje... Przeryczałam te dwa dni w łóżku i ryczę do dziś.
    Przeklinam fakt, że żyję w Polsce, która jest dla mnie czuła jak matka... z Somali, która robi córce brutalne obrzezanie narządów płciowych - oczywiście dla jej dobra, z czystej troski o jej czystość i morale! Nienawidzę Polski, która tak krzywdzi i niewoli kobiety!
    Chodzę w tej ciąży - mojej - nie mojej, bo jakoś tak dziwnie kościelnej... Nic mnie nie cieszy. Nie jestem obłudna i potrafię przyznać się głośno, że nie chcę dziecka z Zespołem Downa. Nie uważam, że wszystkie zarodki, niezależnie od stanu, powinny przekształcic sie w dzieci oraz przyjść na świat. Nie dlatego, że nie umiałabym się zaopiekować chorym człowiekiem. Umiałabym, ale wiem, co to w Polsce znaczy.
    Znaczy to, że kiedy zrezygnuję z pracy, aby opiekować się chorym dzieckiem, nie dostanę ani grosza na jego utrzymanie, bo mój mąż zarabia więcej niż 1500 zł, a powinien zarabiać mniej, bym otrzymała zasiłek i miała opłacaną składkę emerytalną. Będziemy więc popadać w nędzę a pewna instytucja straci nienajgorszą specjalistkę, którą państwo kształciło przez wiele lat... Moja wiedza pójdzie na śmietnik, a energia życiowa - na polepszanie komfortu życia kogoś, kto nigdy nie będzie produktywny, zdrowy i rokujacy na przyszłość. Tak czy siak, wszystko skończy się źle. Bo dzieci z Zespołem Downa wyrastają na schorowanych, otyłych, otępiałych dorosłych, niezdolnych do w pełni samodzielnego życia. Kiedy więc ich rodzicom nie stanie sił albo pomrą - lądują w polskich Zakładach Pomocy Społecznej. Jak tam jest, jakie to życie - wszyscy wiemy. Nie takie życie chciałam dać mojemu dziecku. Nie samotne wegetowanie na psychotropach na cudzej łasce, w oczekiwaniu na śmierć.
    I być może dam mojemu dziecku inne życie. Jeszcze przecież nic nie wiem. Wmuszono we mnie ten paskudny stan pokornej (w moim przypadku - upokorzonej) Maryi, która, chce czy nie chce, musi powiedzieć: niech się dzieje, co chce, róbcie ze mną, co wam się podoba, przecież i tak nie mam siły, żeby was pokonać!...
    Wiem już jednak, że będę mieć córeczkę. I wiem, że jeśli urodzi się zdrowa, zrobię wszystko, by ułożyła sobie życie poza Polską. Z dala od kraju, który kobietom nie jest matką, lecz podłą macochą. Kraju, w którym kobiety pozostają w niewoli katolickiej. Dam każde pieniądze na jej studia w Berlinie albo choćby w czeskiej Pradze, dam jej na bilet na zmywak w Londynie, jeśli nie będzie ambitna - byle tylko była wolna, szanowana - a to się może zdarzyć tylko z dala od państwa wyznaniowego, jakim jest Polska.
    A ty, Polsko katolicka, rób tak dalej i ciesz się głupio, że masz wreszcie przyrost!... Obudzisz się z ręką w nocniku. Najlepsze dzieci, gdy dorosną, wyjadą stąd w miejsca, gdzie będą miały lepsze prawa i perspektywy na szczęśliwe życie. A ty zostaniesz z gronem okaleczonych psychicznie i fizycznie nieszczęśników, bandą tanich cwaniaczków szermujących ideologiami i z gromadką birnych i strachliwych nieudaczników. Good luck!
  • 2009-08-26 08:31 | konrad44

    Pierwsze słysze...

    Witam !
    Wiecie co, ja pierwszy raz słyszę o takich badanich... Być może to z tego powodu, że jeszcze nie jestem ojcem. Ale to także kwestia tego, że nikt z mioch znajomych i ich kobiet w ciąży nie słyszeli o takich badaniach. Propaganda kościoła wobec tego badania udała się znakomicie. A co do samej debaty. Myśle, że społeczeństwo w Polsce jest po prostu nie poinformowane dobrze o różnych badaniach, stąd ten brak kobiet na badaniach. To także wina apologetów katolickich, konserwatywno - ortodoksyjnych lekarzy oraz zaściankowego społeczeństwa. Dziwię się lekarzom, którzy utrudniają wystawienie skierowań na takie badania. Przecież są przedstawicielami medycyny i jej możliwości, to w imię czego, nie udostępniają takich badań ? Co do samych badań to powinny być one NAKAZANE DLA KAŻDEJ KOBIETY PO 35 ROKU ŻYCIE BĄDŹ TEŻ W INNYCH SZCZEGÓLNYCH WYPADKACH.
  • 2009-08-26 08:34 | malgo

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    dla mnie nie ma dyskucji, badania prenatalne obowiazkowe, tak jest w zachodniej Europie gdzie mieszkam od cwierc wieku. Jesli chcemy miec spoleczenstwo zdrowe musi one byc leczone, a rzad ma obowizaek zadbac o swoich obywateli.

    To, ze jestemy krajem zacofanym, ( a byl moment kiedy spoleczenstwo ewoluowalo do standartow nowoczesnego spoleczenstwa) nie konserwatywnym ale koltunskim, to wlasnie rzad powinin wszytko zrobic aby przeprowadzac edukacje spoleczenstwa.
  • 2009-08-26 09:23 | Seba

    Moja Żona jest właśnie w trakcie wykonywania badań prenatalnych. Dostaliśmy skierowanie ponieważ mamy już jedno nipełnosprawne dziecko. Zdecydowaliśmy się na wykonanie USG "genetycznego" oraz testu biochemicznego z krwi matki. Wynik USG już mamy - jest OK, na wyniki z krwi trzeba poczekac 2 tyg. Prawdopodobieństwo wystąpienia u naszego drugiego maluszka wady genetycznej lub innej choroby rozwojowej jest w zasadzie zwykłe statystyczne (pomimo, że nasze pierwsze dziecko urodziło się z wadą genetyczną - wiemy po konsultacji z genetykami z CZD, że nie jest to wada dziedziczna). Jednak Pani doktor genetyk (ze szpitala miejskiego w Bydgoszczy) już zaczęła nas namawiac do wykonania amniopunkcji - po pozytywnym USG, bez wyników badania krwi. Próbowałem przekonac Panią doktor, że prawdopodobieństwo poronienia po wykonaniu amniopunkcji jest 1:100, czyli dużo większe niż wykrycie wady genetycznej u dziecka - a przecież sensem tego wszystkiego jest chyba pomagac dziecku a nie szkodzic - ja mam poważne wątpliwości . Dużo się mówi że badania prenatalne są po to aby umożliwic rozpoznanie większości chorób nienarodzonego płodu, z których wiele można leczyć po urodzeniu, a niektóre nawet przed urodzeniem. Wady rozwojowe, czyli te które często można leczyc wykrywane są przez dokładne badanie USG (rzecz niezbyt kosztowna). A badania inwazyjne - czyli amniopunkcja (bardzo drogie) pozwalają głównie wykryc wady genetyczne, których leczenie jest niestety nie możliwe. Tak więc cel ich wykonywania wydaje się byc tylko jeden - aborcja. Sam jestem zdecydownym przeciwnikiem zabijania dzieci, szkoda tylko że Państwo zamiast wydawac pieniądze, których często brakuje na leczenie naszych maluszków, wydaje je w taki sposób.
  • 2009-08-26 10:16 | Szymon

    @ annabell:

    Wstrzasajace! Ale niech sie pani probuje nie martwic. 40 lat to jeszcze nie wyrok. Znakomita wiekszosc dzieci 40-latek jest zdrowa. To tylko kwestia statystyki, ale doskonale rozumiem, ze normalny czlowiek, a nie obludnya czy zahukany kato-polako-nacjonalista, nie ma ochoty zdawac sie na statystyke (bo o Bogu tu mowy byc nie moze, katolicki Bog, gdyby istnial nie dopuscilby do tego by jego sludzy robili takie potworonosci jakie robi Kosciol katolicki w Polsce, Irlandii itp panstwach wyznaniowych). Niech pani spokojnie poczeka. Jest wielu ludzi, ktorzy podzialaja Pani zdanie. I nie chodzi tu o jakas nizszosc dzieci z Downem, jak mowia kato-obludnicy. Tu chodzi o zwykla ludzka dobroc ze strony osoba usuwajacych ciaze, bo usuniecie plodu chorego jest gestem milosierdzia dla dziecka ze strony Matki. Wymaga ono od przyszlej Matki nie lada odwagi, jest czynem heroicznym. Moja zona usunela ciaze, ktora jej zafundowalem w kilka tygodni po narodzinach naszego drugiego dziecka. Nie chodzilo nawet o Downa (robilismy badania prenatalne obu pierwszych plodow, mieszkamy bowiem w normalnym demokratycznym kraju, we Francji). Po prostu sadzilismy woczas, ze z trzecim tak szybko po drugim nie damy sobie rady. Zona sama nie czula sie na silach od razu nosic trzecia ciaze. Choc namawialem ja by dziecko zatrzymac (latwe, bo w koncu to nie ja bede je nosil w swoim brzuchu) zdecydowlismy, ze usuniemy. Ja nie zaluje. Zona miewa momenty, gdy mysli o tym, ze teraz, po 13 latach moglibysmy miec trojke, a nie dwojke. Ja jej na to zawsze mowie, ze to byla dobra decyzja. Mamy fajna dwojke dzieciakow 17 i 14 lat, i tak jest dobrze. NIe widomo co byloy z trzecim bachorem. Moj przyklad pokazuje, ze nawet jesli na poczatku maz i zona maja odmienne zdanie na temat przerywania ciazy, to dyskutujac moga bez problemu dojsc do wspolnych wnioskow. Oczywiscie jesli sie wzajemnie rozuieja. Bylem przeciwko aborcji, gdy nam sie to mialo wowczas zdarzyc, po chwili, jak i teraz jestem za i wspieram moja zone. Po prostu potrafie sie wczuc w Jej sytuacje. To byl ciezki wybor. To wlasciwie ona dokonala tego wyboru, ale w momencie podjecia decyzji ja do niej doszlusowalem i wsparlem ja. Tak, aborcja jest trudna decyzja, ale pozbawianie ludzi dostepu do niej ze wzgledu na zabobony, w ktore wierza niektorzy, jest ostatnia obrzydliwoscia. Dlatego uwazam Kosciol katoilicki za instytucje obrzydliwa, zla i szkodliwa. I zycze mu jak najgorzej! Diabelskie nasienie! Mam nadzieje, ze Kosciol albo sie opamieta (oby jak najszybiecj po smierci B16!) albo sczeznie. Tak mu dopoz Bog i Swiety Krzyz!
  • 2009-08-26 10:24 | mikuśka

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    a czy badania prenatalne ZAWSZE oznaczają aborcję? nie wiem czy podjełabym sie usunięcia ciąży na wiadomosć o zespole downa oczekiwanego dziecka, ale na pewno chciałabym mieć prawo do WIEDZY na temat stanu zdrowia mojego potomka. może te parę miesiecy ciąży przydałoby sie do oswojenia sie z myślą o chorobie, do przygotowania sie psychicznego do zaplanowania coi jak sie zmieni w życiu. do przygotowania rodziny i bliskich...
  • 2009-08-26 11:02 | malulu

    Proponuję, aby dziennikarka Polityki spróbowała załatwić prostą sprawę - umówić się w którejś z poradni genetycznych w Warszawie na bezpłatny, a praktycznie rutynowo wykonywany test PAPPA. Próbowałam to zrobić tego lata i okazało się to niemożliwe ze względu na kolejki, urlopy, remonty i odległe terminy (proponowano mi ponad 3 tygodnie oczekiwania). A test PAPPA można wykonać tylko w ograniczonym czasie.

    Nie było wyjścia, test PAPPA zrobiłam prywatnie (koszt waha się w granicach 600-800 zł).

    Do zrobienia amniopunkcji konieczne jest skierowanie od lekarza, który ma kontrakt z NFZ, czego zupełnie nie rozumiem - skoro spełniam warunki, mam ponad 35 lat i niejasny wynik testu PAPPA, to dlaczego skierowania nie może mi wystawić dowolny ginekolog- położnik? Musiałam zapisać się do lekarza rodzinnego w przychodni NFZ (od lat nie korzystam z państwowej służby zdrowia), odstać w kolejce od 7 rano po numerek do lekarza i wreszcie dostałam skierowanie. Teraz tylko dodatkowy tor przeszkód, a mianowicie umówienie się na zabieg w szpitalu. Miejsc oczywiście brak ale okazało się, że przy odrobinie szczęścia można ubłagać panią w recepcji i wcisnąć się na jakieś zwolnione miejsce...

    Dlaczego to zawsze musi być tor przeszkód? Rozumiem, że NFZ robi wszystko, zeby zniechęcić do badań (bo są drogie) ale nad kobietami w ciąży mógłby się zlitować. Chociaż z drugiej strony, skoro istotne dla państwa jest tylko to, aby kobiety zachodziły w ciążę, a państwo nie ma obowiązku zatroszczyć się o to, aby nasze dzieci miały szansę urodzić się zdrowo i w przyzwoitych warunkach (vide: sytuacja w warszawskich porodówkach) , a potem wychować się bez problemu w przedszkolach, żłobkach i szkołach, to dlaczego dziwi nas praktyczne uniemożliwianie dokonywania badań prenatalnych kobietom, które nie przejawiają nadzwyczajnej determinacji?

    W Warszawie teoretycznie wszystko jest prostsze - duże miasto, można znaleźć jakąś lukę. Ale co się dzieje w małych ośrodkach? Strach myśleć.

    Przy okazji, proponuję, aby przyjrzeć się dramatycznej sytuacji rodziców w Warszawie w przypadku jakiegokolwiek urazu dziecka, z którym trzeba jechać do szpitala na ostry dyżur. Horror rodziców i cierpiących dzieci w stolicy Polski woła naprawdę o pomstę do nieba.
  • 2009-08-26 11:09 | krystyna

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Nie wolno nakazywać i nie wolno zakazywać !!!! Przede wszystkim należy edukować !!!
    Niech kobiety w ciąży dowiedzą się jakie mają prawa i na czym polegają badania prenatalne.
    Autorom artykułu też przydałaby się większa wiedza. Nie ma najmniejszego problemu żeby zgłosili się do Polskiego Towarzystwa Perintologicznego i dowiedzieli się czegoś więcej. Warto wiedzieć jakie są standardy na świecie, kto wyznacza kierunki i jakie nowe badania są wprowadzane. Szczerze mówiąc artykuł nie mówi o badaniach prenatalnych, tylko o niechęci środowisk katolickich do tego typu badań, jak również presji jaką wywierają na lekarzy. Apeluję do dziennikarzy Polityki (której jestem wiernym czytelnikiem od wielu lat), napiszcie poważny artykuł o nieinwazyjnych badaniach prenatalnych (USG + biochemia), o inwazyjnych badaniach, o Fetal Medicine Foundation itp.
  • 2009-08-26 11:35 | julia

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    To może tym razem coś optymistycznego: są w Polsce lekarze i miejsca, gdzie wykonanie badań prenatalnych dla kobiety z tzw. grupy ryzyka nie stanowi żadnego problemu.
    Zaszłam w ciążę mając 39 lat. Ginekolog prowadzący (prywatny gabinet) zarekomendował amniopunkcję. Bez jednego słowa krytyki/komentarza dostałam odpowiednie skierowanie od lekarza rodzinnego, wraz z życzeniami powodzenia :-) Potem była wizyta w Poradni Genetycznej Akademii Medycznej we Wrocławiu, gdzie po odpowiednim badaniu i wywiadzie, lekarz specjalista potwierdził rekomendację do wykonania amniopunkcji. Badanie inwazyjne poprzedzone było szczegółowym USG na specjalnym sprzęcie do wykrywania wad genetycznych w II Klinice Ginekologii Akademii Medycznej we Wrocławiu.
    Nie spotkałam się ani razu z jakimikolowiek przykrymi uwagami ze strony żadnego lekarza, ani innego pracownika medycznego w żadnej z przychodni lub klinik.
    Zaskakująca była dla mnie jedynie postawa kobiet, które spotkałam w poczekalni do gabinetu USG genetycznego (wszystkie powyżej 35 roku życia). Każda z nich powiedziała, że poddaje się badaniom nieinwazyjnym (jak USG), ale W ŻYCIU NIE WYKONA AMNIOPUNKCJI !!!
    Sam zabieg amniopunkcji był natomiast krótki i bezbolesny. Po 3 tygodniach otrzymałam informcję o prawidłowym genotypie dziecka (oczywiście w zakresie badań tych abberacji chromosomowych, które badanie obejmuje). Program badań genetycznych obejmował rónież 2-krotne powtórzenie USG genetycznego również po amniopunkcji.
    Pozytywny wynik badania inwazyjnego, jak i USG genetycznego niesamowicie pozytywnie i motywująco wpłynął na moje samopoczucie i dalszy przebieg ciąży !!!
  • 2009-08-26 12:48 | Bogna

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    I WY zadajecie takie pytanie?????Przeciez w tym kraju trzeba znowu robic rewolucje tym razem o panstwo SWIECKIE .Na wzor Hiszpani-ale to juz nie moja sprawa-pozdrawiam zUK
  • 2009-08-26 12:56 | Seba

    Ciekawe poglądy. A czy ma Pan świadomośc, że badania prenatalne nie dają 100% pewności, (już nie mówię, że w przypadku negatywnego wyniku dziecko może jednak się urodzic zdrowe, ale to dla Pana jak widzę nie problem, zabiję "płód" i zrobię sobie nowe dziecko) a co w sytuacji kiedy dziecko się jednak urodzi chore - wtedy Pan też zabije, żeby się nie męczyło, czy raczej żeby Pan się nie męczył? Ale na szczęście jakieś wyrzuty "sumienia" chyba są.
  • 2009-08-26 13:56 | annabell

    Dziękuję za życzliwość i zrozumienie oraz... za odwagę i szczerość. Napisał Pan o swoich doświadczeniach coś, co w tym kraju można wyartykułować najwyżej na anonimowym forum internetowym, bo w realu jest to kolejny temat tabu...
  • 2009-08-26 14:12 | evita

    annabell, przeczytalam twoja historie jednym tchem! jestemw 31 tyg ciazy. mieszkam w uk - tu wykonywany jest standardowo tzw kombinowany test krwi razem z usg wykrywajacym wady... glownie zespol Downa. pomimo mojego dobrego wyniku (1:14000 ryzyka) tez jestem nieco nerwowa i rozumiem co ty musisz czuc nie wiedzac kompletnie co sie dzieje z malenstwem czy jest zdrowe itd. dodatkowo w 20 tyg wykonywane jest kolejne usg wykrywajace nieprawidlowosci. a jesli wiesz co nieco o aborcyjnym prawie w anglii to wiesz tez z pewnoscia, ze tu aborcja jest legalna na zadanie a w przypadku problemow az do 6 miesiaca. w tym ostatnim przypadku usuwanie plodu przeprowadzane jest jako operacja chirurgiczna. kobieta dodatkowo ma wsparcie pielegniarek i dostaje darmowy counselling czyli wsparcie po . gdy zadzwonilam do polskiej kliniki w londynie zapytac czy moze jeden z dwoch pracujacych tam ginekologow wykonuje badania prenatalne czy moze usg wykrywajace wady - uslyszalam ze nie. to po jaka cholere otwierac klinike ? skoro jedyne co tam wykonuja to usg zeby zobaczyc jak dzidzius sie rusza??? bzdura! jestem zadowolona ze nie mieszkam w Polsce i widze ze ciemnota opanowuje ten kraj coraz bardziej. i to co mowisz - ze kraj opustoszeje - zostana jedynie jedynie nieszczesnicy, zmaltretowani nieudacznicy i ciemnota po prostu - to jest najbardziej prawdopodobna przepowiednia dla tego kraju. jak bardzo mozna opanowac mozgi ludzkie przez glupia katolicka ideologie - to takie zalosne. ludzie w polsce sa sfrustrowani i zastraszeni, zyja jakimis starymi ideami i cierpienie jest tam mocno wpisane w ich zycie, ze wydaje sie jakby slonce nigdy nie swiecilo w polsce. do tego ten paranoiczny patriotyzm ktorego juz nikt na swiecie nie rozumie. jesli sa w polsce ludzie rozumni to jest garstka i oni nie sa slyszalni albo nie chca byc. tragedia.
    annabelle - pozdrawiam i jestem pewna ze urodzisz zdrowe dziecko - trzymam kciuki i szczerze doradzam wyjazd z kraju.
  • 2009-08-26 14:23 | evita

    a propos aborcji - to jest tabu jedynie w polsce - w uk czy francji (szymon) aborcja jest narzedziem... jest srodkiem do celu... oczywiscie nie naduzywanym a dlaczego??? otoz w krajach rozwinietych dostepna jest powszechnie antykoncepcja - i nie tylko condomy w kiosku ruchu na rogu ale caly system KONTROLI URODZEN jak sie to powinno nazywac. bo kalendarzyk juz dawno wyszedl z mody. polozna przychodzi do domu matki po porodzie i wlasciwie pierwsze co mowi - to : no to jakiej antykoncepcji bedziemy teraz uzywac? doradza, poleca i zapisuje na wizyte w przychodni. czy to nie brzmi jak inny swiat? kazda polka tu na forum to przyzna ze tak jest w anglii. czy nie mogloby byc tak w polsce? przeciez to czyni ludzi szczesliwszymi - ale w polsce trza trzymac plebs w strachu - zycie jest po to by cierpiec a nie sie nim cieszyc. a bron boze cieszyc sie seksem. no to juz jest zupelnie zakazane!
    ja gdy przynalam sie raz w przychodni ze wlasciwie to moj termin na zastrzyk antykoncepcyjny juz minal i nie wiem co robic bo wlasciwie to chyba chcialabym juz zajsc w ciaza w wieku 30 lat...zostalam lekko ohukana za brak odpowiedzialnosci. tu sie raczej promuje swiadoma decyzje. oczywiscie zaznaczam nie wszystko jest perfekcyjne. nie wiem jak to jest w polsce ale do niedawna tylko ginekolog wypisywal antykoncepcje. tu proces jest o niebo szybszy - idzie sie do lekarza ogolnego i on przepisuje cokolwiek sie wybralo... jesli jedno nie pasuje idzie sie po cos innego.
  • 2009-08-26 14:31 | annabell

    Nie usunę ciąży w 30 tygodniu z powodu niepotwierdzonych obaw. Zwłaszcza, że badania USG, choć nie dają pewności, nie wykazują żadnych nieprawidłowości. Muszę po prostu przejść to polskie piekło do konca - i albo po porodzie nareszcie odetchnę, albo zmarnuję sobie życie z wmuszonym dzieckiem z ZD, albo zwariuję albo się zabiję, bo jestem z natury niepokorna i nie potrafię żyć podlegając przemocy.
    Akt uniemożliwienia mi wykonania badań prenatalnych i podjęcia decyzji uważam za przemoc ze strony państwa. Państwo zmusza mnie do życia według katolickich norm i być może zmusi do urodzenia chorego człowieka... Nie potrafię tak żyć, w takiej niewoli. Jestem na skraju załamania psychicznego i podtrzymuje mnie tylko nitka nadziei, że z dzieckiem jednak będzie dobrze. I złożona sobie obietnica, że jeśli tak - nie będzie ono ani katolikiem, ani Polakiem. Że bedę dla córci dobrą matką i uchronię ją od życia w wyznaniowej Polsce.
    Co do mojego wieku, to to by nie było problemem, bo jestem bardzo zdrowa, młodo wyglądam i pochodzę z długowiecznej rodziny. W dodatku mnóstwo moich znajomych w podobnym wieku ma właśnie teraz dzieci - w Hiszpanii chyba wręcz jest teraz taka moda...
    Poradziłabym sobie ze wszystkim, wszystko byłoby dobrze i dziecko miałoby fajne życie, bez zbędnych kompleksów - gdyby już teraz, na starcie, nie dołowano mnie do tego stopnia, że czuję się jak kobieta po gwałcie czy po pobiciu, której ciałem ktoś się posłużył, jak chciał, nie pytając o zdanie, łamiąc prawo i mówiąc pewnie na koniec: "Niech ma, niech cierpi - sama sobie winna, bo zechciało się jej w Polsce zachodzić w ciążę!"
    Jestem w depresji, ale mam cień nadziei, że dziecko będzie zdrowe, a jeśli tak - to mam dobrego męża, który zadba o Małą nawet jeśli będę musiała leczyć depresję poporodową (teraz się nie leczę, choc mam okropny nastrój, bo nie chcę truć dziecka, zresztą leczyć to się powinien polski kler i politycy, którzy chorobliwie nienawidzą kobiet). Nie pozostaje nic innego, jak czekać. A Tobie gratuluję mądrego pokierowania życiem dziecka, które wysłałaś w przyjaźniejsze strony, szanujące jego prawa i dające mu wolność przekonań i wyboru.
    Chciałabym po latach móc napisać z okolic Sztokholmu, Kopenhagi czy Hamburga, że rozumiem, że źle dzieje się w Polsce, że współczuję i że... cieszę się, że ani mnie, ani moich bliskich to już nie dotyczy...
  • 2009-08-26 14:39 | annabell

    Z Pańskiego postu bije ogromna złośliwość i buta. Jak Pan może uzurpować sobie prawo do zarządzania cudzym sumieniem? Każdy ma swoje sumienie, więc niech Pan pilnuje własnego, bo jest ono dziwnie wrogie ludziom i nieciekawe, skoro Pana szczęściem jest świadomosć, że jakieś osoby być może cierpią w ten czy inny sposób...
  • 2009-08-26 15:17 | KM

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Piszę po to, żeby zapewnić wszystkie Panie, że istnieją lekarze, którzy profesjonalnie badają nasze maleństwa i nie robią z tego żadnego problemu. Mnie skierowano na amniopunkcjię rok temu ze względu na prawdopodobieństwo trisomii 21 (ZD). Ponieważ leczyłam się prywatnie, po skierowanie musiałam pójść do lekarza tzw. państwowego. I ku mojemu zaskoczeniu, dostałam je po 5 minutach. Na amniopunkcję w Warszawie na kasprzaka czekałam tydzień. Wszystko trwało może 10-15 minut. Po wyniki kazano dzwonić po siedemnastu dniach - i były!!! Moja historia ma pozytywne, juz ośmiomiesięczne, zakończenie. Najtrudniejszą kwestią, w moim mniemaniu, jest wyrażenie zgody na zabieg i na wiążące się z otrzymanym wynikiem konsekwencje. Myśmy z mężem, który od początku wierzył, że będzie dobrze, podjęli decyzję... Myśleliśmy oczywiście o sobie, bo chyba nie da się inaczej, ale też o naszym starszym dziecku, na które po naszym odejściu spadł by obowiązek opieki nad ewentualnie chorym rodzeństwem. Pomimo wsparcia ze strony rodziny - nikt nas nie potępił, nie oceniał, dziękuję Bogu, że nie musiałam stanąć pod ścianą i decydować o losie swojej ciąży, bo tak naprawdę nie wiem, co bym zrobiła. Jeżeli ja, będąc o krok od takiej sytuacji nie jestem siebie pewna, to jakim prawem wypowiadają się osoby, które nigdy nie przeżyły trzytygodniowego conajmniej czekania wynik. tego nie potrafię zrozumieć. Trzymam kciuki za wszystkie Mamy i ich bobaski.
  • 2009-08-26 16:47 | Bogna

    annabell glowa do gory-mysl tylko o tym,ze USG jest ok a......gdyby cos to oddaj katolikom na cholere marnowac sobie reszte zycia.Znam Twoj stan i doskonale rozumiem,sama kilka razy w zyciu szalalam w oczekiwaniu na okres choc wiedzialam,ze bede robic zabieg.Dziewczyno spoko USG jest dobre i urodzisz zdrowe dziecko-zmien swoj stan psychiczny bo to wszystko ono odczuwa.Ja to wiem,ze sobie poradzisz-Leoni,a na prawde to Bogna
  • 2009-08-26 18:22 | jerry11

    Coz... ultra-katolicka (dla scislosci, rzymsko-katolicka) Polska jest wciaz bardzo, bardzo zacofanym krajem!
    A do tego panstwo (rzekomo swieckie...) od dawna wspiera i popiera ideologie owego wyznania, co znajduje tez (niestety) odbicie w stanowieniu prawa...
  • 2009-08-26 18:22 | AdamJ

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    "Co roku rodzi się w Polsce co najmniej 150 dzieci, którym życie uratowano ingerencją w trakcie ciąży" - moim zdaniem raczej mało, "ale w tym samym czasie około 1,2 tys. umiera, bo zabrakło potrzebnej diagnostyki." - na jakiej podstawie takie dane, brak dowodów, że omawiane badania by pomogły, prawdopodobieństwo 1:100 powikłań oraz wysoka cena.
    Bynajmniej nie ze względów światopoglądowych mam wątpliwości co do racjonalności wykonywania tychże badań.
    Oczywiście medycyna się rozwija no i przekonuje mnie fakt częstszego wykonywania tych badań w innych krajach Europy.
    Zdecydowanie sprzeciwiam się tylko ograniczaniu wykonywania tych badań z przyczyn ideologicznych, aczkolwiek dla mnie osobiście kwestie etyczne (dziecko pod warunkiem, że zdrowe) nie są takie błahe pomimo, że jestem niewierzący, ale ta kwestia jest już raczej związana z wykorzystaniem wyników tych badań.
  • 2009-08-26 18:41 | komentator

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    A czemu nakazywać albo zakazywać? Te badania powinny być DOBROWOLNE.
  • 2009-08-26 19:16 | Szymon

    Uszy do gory. Dzieki.
    Szymon
  • 2009-08-26 20:44 | Przyszła mama z południa kraju

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Myślę, że dopiero ktoś, kto znalazł się w takiej sytuacji, może bawić się w sondę "co byś zrobił gdyby..." Ja przed taką decyzją stanęłam ponad miesiąc temu, kiedy badania przesiewowe nieinwazyjne wskazały podwyższone ryzyko wystąpienia wady genetycznej. I dla mnie to już nie była statystyka 1 do iluś: robić badania, a może nie robić. Dla mnie to była realna możliwości opiekowania się niepełnosprawnym człowiekiem do końca mojego życia. Z tej perspektywy rachunek prawdopodobieństwa nabiera zupełnie innego wymiaru...
    A ponieważ nie jestem katoliczką, z góry nastawiłam się na konieczność opierania się indoktrynacji religijnej i .... tutaj rzeczywistość mnie pozytywnie zaskoczyła. Lekarz prowadzący bez problemu wystawił skierowanie na amniopunkcję, udzielając rzetelnej informacji na ten temat, w tym że ryzyko powikłań jest naprawdę minimalne. W klinice w Rudzie Śląskiej i lekarze i pielęgniarki zaprezentowali bardzo profesjonalne podejście, w pełni merytoryczne, szybko zapisano nas na amniopunkcję, bez żadnych prób oceny naszej decyzji. Brak było języka rodem z tekstów portali katolickich (kilka zdążyłam przestudiować), otrzymaliśmy rzetelną informację o dostępności aborcji i terminie, do którego jest możliwa.
    W efekcie skończyło się na dwóch tygodniach stresu (w oczekiwaniu na badanie i wynik) i wielkiej uldze na koniec.
    Dziś mogę powiedzieć: KOBIECIE TA WIEDZA JEST POTRZEBNA po to, żeby mogła:
    1) cieszyć się pozostałymi długimi miesiącami ciąży
    2) zdążyć podjąć decyzję dotyczącą całego jej przyszłego życia (a tak a propos znamienne, że te portale katolickie jakoś nie podają adresów i namiarów osób, które pomagają w wychowaniu chorych dzieci)
    3) bądź wychowywać niepełnosprawne dziecko, ale w sytuacji, gdy jest to efektem świadomej decyzji jego rodziców
  • 2009-08-26 21:11 | momo

    Cieszy mnie Twoje niezmącone poczucie pewności siebie Szymon ! Prawdą jest , że BYWAJĄ ludzie skrajnie zakłamani co do ciąży i zabicia płodu . Zawsze , podkreślam ZAWSZE , życie MATKI jest ważniejsze niż dziecka ! To wie NATURA -ergo BÓG . Bandytyzmem więc , jest wymaganie od kobiety poświęcenia skrajnego - życia swego dla dziecka lub męki wychowywania dziecka nienormalnego .Od tego są święci !!! ALE - Twoja dezynwoltura w rozstrzyganiu o DOWOLNYM mordowaniu dzieci ( na zasadzie - ja jestem "producentem " ) POWALA ! W końcu zawsze mozna powołać dowolna doktryne likwidującą Szymonów , blondynki , starców , grubych itp itp. Myśl trochę chłopie , szafując tzw. nowoczesnością ! To nie średniowiecze , aby rozrodczość regulować mordowaniem własnych dzieci . Są środki antykoncepcyje . Nawet tabletka "dzień po " . Twoje ( i nie tylko Twoje ) podejście , jest zwaleniem odpowiedzialności na innych - dziecko . Wolisz je "kulturalnie " zamordować , bo nie chciało sie zabezpieczyć przy "numerku " . Przemyśl to trochę ! Aha , i nie odsyłaj mnie do RM ! To taki chamski erystyczny greps !
  • 2009-08-26 21:48 | Mewa

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Walczyć powinno się o neutralną światopoglądowo postawę lekarzy. To tylko teoria, że decyzja o przeprowadzeniu inwazyjnych i ewentualnej decyzji o terminacji ciąży, ale za to dających pewne wyniki, powinna należeć tylko i wyłącznie do rodziców. Być może zdarzają się przypadki opisane przez autorkę artykułu i annabell, ale mam wrażenie, że znacznie częściej lekarze namawiają kobiety, zwłaszcza te, które już urodziły dziecko z wadą genetyczną, nawet jeżeli nie jest ona dziedziczna, do przeprowadzania badań prenatalnych i terminacji ciąży.
    Mam dziecko z zespołem Downa i z autopsji oraz chociażby z forum Zakątek 21 wiem, że lekarze nagminnie nakazują amniopunkcję i terminację ciąży (mimo że teoretycznie jest nielegalna w przypadku zespołu Downa) jeżeli wynik wskazuje na wadę płodu. Lekarze twierdzą, że rodzina nie może pozwolić sobie na dwoje dzieci z wadą genetyczną i że byłoby rzeczą nieludzką nie wykonać aborcji w przypadku, gdyby drugie dziecko też miałoby być niepełnosprawne. Oskarża się rodziców o egoizm, bo niby wolą mieć czyste sumienie niż uchronić dziecko przed cierpieniem. Mówi im się, że badania prenatalne mogą im zagwarantować zdrowe dziecko.
    Wielu osobom nawet przez myśl nie przejdzie, że może rzeczą nieludzką jest decydować, któremu dziecku damy prawo do życia, a któremu je odbierzemy, ponieważ nie spełnia naszych oczekiwań co do inteligencji, urody i zdrowia. I może też jest rzeczą nieludzką radzić kochającej i chcącej ochronić swoje dziecko matce, żeby zabiła własnego, niedoskonałego potomka, bo tak będzie lepiej dla niej samej, rodziny i całego społeczeństwa – będzie o jedną osobę potrzebującą wsparcia i opieki mniej. Egoizmem nazywa się miłość i akceptację dziecka takim jakie ono jest, zamiast takiego jakie sobie wymarzyliśmy i przecież moglibyśmy mieć, gdyby bezwzględna natura nie dodała mu materiału genetycznego, który powoduje tyle problemów. Rzadko mówi się o tym, że przed zbędnym cierpieniem może uratować dziecko dobra opieka medyczna i tolerancyjne społeczeństwo, które nie wytyka palcami ludzi tylko dlatego że są brzydsi i niezbyt inteligentni, że przed cierpieniem spowodowanym izolacją od społeczeństwa może chronić dobre szkolnictwo integracyjne, programy pracy i mieszkania dla grup osób upośledzonych. A zdrowego dziecka nikt nie może nam zagwarantować, chociaż oczywiście bardzo chętnie kupilibyśmy gwarancję urodzenia ślicznego, zdrowego i błyskotliwego dziecka, to takich jeszcze żaden lekarz nie sprzedaje.
  • 2009-08-26 22:57 | jjjaaa

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Uważam, że podobne są jak najbardziej potrzebne. Pomijam już tak oczywisty fakt jak ten, że część wad może być usuniętych jeszcze w łonie matki, dzięki czemu dzieci mają szansę na łatwiejsze, godne i zdrowe życie. Jeżeli rodzice w porę dowiedzą się o upośledzeniu czy niepełnosprawności dziecka mają czas, aby zaplanować swoje życie z tym dzieckiem właśnie. Mają czas na kontakt ze specjalistami, którzy od razu otoczą dziecko prawidłową opieką, z fundacjami, które pomogą zebrać niezbędne środki, wreszcie czas, na zebranie niezbędnych informacji tak, aby nie bać się życia z takim dzieckiem. Jeżeli ktoś uważa, że badanie prenatalne= aborcji, to mówi tak dlatego, że chyba sam by tak automatycznie postąpił. Z drugiej strony jeżeli wiadomo, że stopień wad, którymi płód został obarczony jest tak znaczny, że wiadomo, że dziecko umrze wkrótce po porodzie, to należy się zastanowić, dlaczego nie skrócić cierpień i jego i jego matki. W średniowieczu istniała mizerykordia, której zadaniem było ukrócić cierpienie rannego wroga. Kwiatu rycerstwa jak dotąd nie wyklęto za te "zbrodnie" ...
  • 2009-08-27 04:16 | nasza

    anabell, Twoja historia jest dla mnie wstrzasajaca. Mam 39 lat i jestem w drugiej ciazy. Tu gdzie mieszkam (Azja), kwestia dostepnosci badan prenatalnych jest tylko kwestia tego, na co pacjenta stac (co jest rownie niedobre, jak instytucjonalne regulowanie dostepnosci do badan). Cale szczescie, my moglismy sobie pozwolic na badania krwi w pierwszym trymestrze, ktore wskazalo podwyzszone ryzyko. Serce mi stanelo kiedy zobaczylam 1:43, a wiec dwukrotnie podwyzszone od 'normy' w moim wieku. Czekanie kolejnych 2 tygodni na wykonanie amniopunkcji a potem 3 na jej wyniki bylo naprawde ciezkie. Rozumiem, jak sie czujesz w tej 'nie-Twojej' ciazy, bo ja tez nie chcialam w nia wierzyc, ani sie z nia zwiazac dopoki nie dostalam potwierdzenia, ze z nasza corka jest wszystko w porzadku.
    Ciaze grubo po 30tce zdarzaja sie teraz coraz czesciej i choc wymagaja troche dodatkowej opieki i troski, nie powinny byc traktowane jako cos nienormalnego. Co jest ciekawe, to w wielu krajach, gdzie dostepnosc testow prenatalnych nie jest kwestia moralna, zespol Downa wystepuje znacznie czesciej wsrod populacji ponizej 35ego roku zycia, bo te matki nieczesto sie badaja, zakladajac znikome ryzyko. Z pewnoscia oznacza to, ze wiele ciaz z uszkodzeniami jest usuwanych, ale mysle, ze nikt kto nie stanal przed swiadoma decyzja wychowywania uposledzonego dziecka lub nie, nia ma prawa go krytykowac. Szanuje zarowno tych, ktorzy nie podejmuja badan, bo religia lub kwestie moralne nie pozwolilyby na aborcje, jak i tych, ktorzy sie na takie urodzenie nie decyduja, przytloczeni problemami finansowymi i logistycznymi, zwiazanymi z opieka.
    Ryzyko poronienia w wyniku amniopunkcji jest o wiele nizsze niz podane w artykule 1:400, a nowsze badania wskazuja nawet na 1:1600, znacznie nizsze niz ryzyko spontanicznego poronienia.
    Mam nadzieje, ze i w Waszym wypadku wszystko bedzie w porzadku. Trzymam kciuki!
  • 2009-08-27 08:34 | Szymon

    @ momo:

    O ile wiem to ta dyskusja jest o badaniach prenatalnych, a nie o antykoncepcji. Jak bedzie o tej ostatniej to napisze co o tym sadze. A twoje "numerki" to zwykle internetowe (czy tylko?) chamstwo. Zegnam!
  • 2009-08-27 09:43 | haga

    Moja córka ma już 24lata, a wiec badania prenatalne robiłam ćwierć wieku temu, wówczas nawet ryzyko poronienia w wyniku amniopunkcji było 5 krotnie wyższe. Stad moja ciąża przebiegała spokojnie. Moim zdaniem przyszła matka ( rodzice) powinna wiedzieć, czy jej potomek będzie zdrowy, czy nie. Do niej (nich) decyzja należy. Mam przyjaciółkę, która wiedziała , że urodzi chore dziecko, urodziła je, kocha wychowuje,bo uważała, że dla niej najważniejsze jest dziecko ( nie jest katoliczką) nie mieszka tez w Polsce, ale miała wspaniałą opiekę i w czasie porodu i teraz jak wychowuje niepełnosprawne dziecko ma szeroka pomoc zarówno instytucjonalna jak i przyjaciół.. Dlatego uważam, ze badania prenatalne powinny być nieograniczone Dlaczego 35 lat.. Jest po prostu stereotyp dotyczący statystycznego wzrostu o 5% pojawienia się Syndromu Downa. Nie wynika z tego oczywiście, ze kobieta w wieku 20 lat nie urodzi dziecka z tym syndromem. Ponadto inne wady genomowe np. Syndrom Turnera najczęstszy jest u kobiet będących w ciąży w wieku 20-25lat inne wady wykrywalne tym testem nie maja często żadnych znamion statystycznych związanych z wiekiem matki. Dlatego tez uważam , że badania powinny być dostępne, w każdym wieku a każdy lekarz prowadzący powinien szczegółowo poinformować ciężarną o możliwościach przeprowadzania badań i co z tego wynika.To jest możliwość wyboru a nie przymusu, dlatego rodziców należy uświadamiać jakie argumenty są za, a jakie przeciw.Decyzja należy do rodziców. Dzieci z wadami genetycznymi, to nie tylko sprawa opieki rodziców, ale pomocy państwa, a z tym u nas bardziej niż strasznie, opiekunowie nie są wieczni. Jak zwykle nie pamięta się nas o matce, jakie zmiany w jej psychice powoduje urodzenie martwego lub niezdolnego do życia dziecka lub dziecka z "wyrokiem" , ze nie dożyje np 10 roku życia.To jest sprawa niezwykle istotna i należy nie tylko dyskutować ,ale przede wszystkimi działać, co niestety u nas wygląda w wykonaniu prawodawców beznadziejnie.
  • 2009-08-27 12:29 | sławek m.

    "Jest rzeczą nieludzką radzić matce aby zabiła własnego, niedoskonałego potomka, bo tak będzie lepiej dla niej samej, rodziny i całego społeczeństwa". Dlaczego myślisz tylko o sobie, o swojej egoistycznej chęci posiadania potomka? A wcale nie zastanowisz się, co takie dziecko będzie czuło? Ja mam SM [ty pewnie jesteś zdrowa, bo takie głupoty zazwyczaj wypowiadają zdrowi i rumiani] i uważam, że ludzie jak ja nie powinni się rodzić. Ale twoim zdaniem powinniśmy sprowadzać na świat stada upośledzonych, którzy też powinni mieć dzieci, bo "oczywiście nieludzkie byłoby pozbawiać kobietę z Downem radości macierzyństwa".
  • 2009-08-27 17:39 | kay

    Jesli ktos chce zakazac badan prenatalnych, to taka osoba nie powinna w ogole korzystac z pomocy medycznej, bo ta tez jest niezgodna z wola Boza. Zeby niech wyrywa kowal, bez znieczulenia. A o wyleczeniu lub smierci niech zdecyduje Opatrznosc. Budzet panstwa by skorzystal, jakoze w Polsce podobno ponad 90% to katolicy. Dzieki temu wiecej pieniedzy byloby dla reszty, niekatolikow.
  • 2009-08-27 17:41 | kay

    Jesli lekarz jest katolikiem i sumienie nie pozwala mu wykonywac swojej pracy, powinien zmienic zawod. W koncu wegetarianin nie zatrudni sie swiadomie w rzezni?
  • 2009-08-27 21:58 | Magnolia

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Korzystałam z badań prenatalnych, niestety odpłatnie i prywatnie, ponieważ nie spełniałam wymogów kwalifikujących mnie do badań bezpłatnych. Podstawowym i zupełnie, podkreślam zupełnie nieinwazyjnym badaniem prenatalnym jest tzw. test PAPA, który polega na dokonaniu bardzo dokładnego badania krwi i zrobienia bardzo dokładnego USG z określeniem prawdopodobieństwa danej choroby. Ja bardzo bałam się choroby Downa, choć nie należałam do żadnej grupy ryzyka. Okazało się jednak, że prawdopodobieństwo w moim przypadku jest tak niskie, że nie zdecydowałam się już na kolejne badania, bardziej inwazyjne czyli aminopunkcję. Powiem szczerze, test PAPA można zrobić już w 10-14 tygodniu ciąży, więc ewentualne anomalie można wykryć bardzo szybko. Osobiście nie wyobrażałam sobie co bym zrobiła gdyby jednak moje dziecko okazało się chore. Podziwiam kobiety, które podejmują ten ciężar wychowania chorego dziecka, jeżeli badania na to wskazują. Ja nie wiem czy byłabym taką bohaterką.
  • 2009-08-27 22:49 | doświadczona

    sprowadzanie prawa wyboru urodzenia dziecka z wada genetyczna (poważną) lub bez tej wady do kwestii urody i inteligencji potomka jest nie tylko demagogiczne, ale po prostu nieludzkie; badania prenatalne powinny być rutynowo dostępne dla wszystkich ciężarnych; czy ktoś kto tak łatwo ocenia biednych i zrozpaczonych rodzicow płodu z poważną wadą zaproponował takim nieszczęśnikom, że o ile oni urodzą dziecko z wadą to on takie dziecko zaadaptuje?? takie etyczne opinie to zawsze rady dla innych
  • 2009-08-27 23:27 | huski

    To twierdzenie jest raczej błędne. Jeżeli katolicy (90% akceptując powyższą wartość) przestaną skorzystać z pomocy medycznej to z dużą dozą prawdopodobieństwa można wnioskować, że wpłynie to ujemnie na ich produktywność (choroby, mniejsza wydajność pracy). Spadek produktywności w znacznej części 90% społeczeństwa odbije się negatywnie dla budżetu w związku z czym pieniędzy dla nie-katolików mogłoby de facto być mniej. Jak widzę ten artykuł to cieszę się, że od 6 lat mieszkam za granicą. Myślę, że polskie organizacje feministyczne powinny się okryć wstydem bo kobiety w gorszej sytuacji prawno-społecznej można znaleźć tylko w krajach arabskich i niespokojnych rejonach Afryki. Przykre jest to, że nawet podstawowa usługa jak możliwość podejmowania decyzji odnośnie własnego zdrowia przybiera w Polsce rangę debaty społecznej. Szczęście w nieszczęściu w tym wypadku polega na tym, że badania podobnie jak aborcję można dokonać w każdym normalnym kraju EU. Jak zwykle ewentualnym zakazem zostaną dotknięte osoby najbiedniejsze i najmniej zaradne. Bo jeśli ktoś ma nawet średnie dochody i głowę na karku to bez problemu odbędzie badania za granicą, niezależnie od tego co tam polskie katolickie sumienie narodowe znowu wymądrzy.
  • 2009-08-27 23:29 | huski

    To gdzie mieszkasz, że są obowiązkowe? Bo bredzisz.
  • 2009-08-28 09:06 | mtwapa

    Re: "lekarze mogli wyhodować jego genotyp"

    O bogowie. Genotypu sie nie hoduje. Hoduje sie komorki, dzieki czemu mozna okreslic ich karyotyp (~ jak wygladaja chromosomy w tych komorkach, tzn ich liczbe i ewentualne duze anomalie -> patrz zespol Down'a) oraz okreslic ich genotyp (to by byla sekwencja DNA tych komorek, zwykle jednak nie jest to sekwencja calego genomu tylko wybranych genow, mutacje ktorych wywoluja okreslone choroby genetyczne).

    Nie ma juz qrcze zadnego genetyka pod telefonem /e-mailem w plU aby takich baboli nie walic?
  • 2009-08-28 12:16 | heljo

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    mam za sobą dwie ciąże po 35 roku życia, obydwie z wykonanymi badaniami prenatalnymi - wszystko w ramach NFZ mimo że raz miałam skierowanie od prywatnego lekarza a raz od lekarza majacego umowe z NFZ .Nigdy nie było najmniejszego problemu z jego uzyskaniem. Same badanie - zrobiono test Pappa i USG, nie robiłam amniopunkcji, gdyż po tych badaniach ryzyko choroby genetycznej było bardzo niskie. Badania zrobiono w poradni Genom w Rudzie ślaskiej - wszystko bardzo profesjonalnie, dopasowywano wszystkie wizyty do wieku ciąży, żadnej ideologii tylko bardzo rzetelne informacje, spotkanie z genetykiem, który wyjaśniał wszystkie wątpliwości. Czytajac więc artykuł miałam wrazenie, że opisujecie inny swiat. Również żadna z moich koleżanek nie miała najmniejszego problemu ze zrobieniem badań prenatalnych jeśli tylko miała ochotę. Faktem jest natomiast, że to ja poprosiłam o skierowanie, mam wrażenie ze gdybym nic o tym nie wiedziała to od swojego ginekologa nie dostałabym potrzebnych informacji. Z opowieści zasłyszanych w poradni wiem że wykonuje sie tam te wszystkie badania dla wszystkich chętnych, tylko osoby bez skierowania robią je odpłatnie
  • 2009-08-28 13:24 | ocha

    odmowiono nam badan prenatalnych, w czasie ciazy mamiono dobrymi wynikami (czy USG - tzn aparat tak fatalny, czy lekarz tak niekompetentny?); w siodmym miesiacu urodzilo sie dziecko z zespolem Patau; nie mialo szansy na żadne życie i umarło po paru dniach; natomiast my - oczekiwalismy z radoscia na dziecko przez siedem miesiecy, byla cesarka, straszne wizyty w szpitalu u umierajacego dziecka i wiele miesiecy zaleczania traumy; czy przeciwnik badan prenatalnych ma prawo do decydowania w tak drastyczny sposób o cudzym życiu? (calej "zdrowej" rodziny, bo dziecko i tak nie miało szans).
    Przeciwnikowi badań zyczę takiego doświadczenia. Potem pogadamy.
  • 2009-08-28 15:14 | Magdalena

    Tu nie trzeba nawet genetyka tylko zaprzyjaźnionego studenta medycyny, biotechnologii medycznej czy czegoś pokrewnego. Może nawet zadzwonili do specjalisty, ten udzielił wyczerpującej informacji, a następnie dziennikarz z półgodzinnej rozmowy sklecił trzy zdania i wyszła bzdura. Po napisaniu tekstu nikt już się ze specjalistą nie konsultował.
  • 2009-08-28 19:27 | Tichy62

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Co to za podejście ? ! (nakazać, zakazać) Nie można po prostu traktować ludzi jak istoty obdarzone rozumem i wolą ? Moja rada: odp ........ się !
  • 2009-08-28 21:45 | Moni

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Zabolało mnie podejście dziennikarki do pewnej kwestii. Czy na pewno orientowała się dokładnie jakie są objawy poszczegolnych chorób genetycznych i możliwości ich leczenia? Ja urodziłam się z zespołem Turnera. Potwierdzone badaniem genotypu.Nie miałam jeszcze możliwości korzystania np z hormonu wzrostu, który biorą chore teraz. Według ocen tej choroby pani dziennikarki powinnam być jakaś karłowata, nieproporcjonalnie zbudowana i ograniczona umysłowo. Tym czasem może nie jestem wysoka (152cm) , ale nie jest to jakiś rzucający się w oczy niedobór wzrostu. jak ktoś się zna i jest lekarzem to dopatrzy się we mnie cech zespołu Turnera( czy pani dziennikarka wie dokładnie jakie to są?założę się, że widząc mnie nie wpadła by pani na to, że choruje na zespół Turnera ), ale nie odstaję wyglądem od zdrowych.Skończyłam studia, mam chłopaka, Tyle , że będę miała problemy z zajściem w ciążę. Ale i to nie jest do końca wykluczone. Piszę, bo jestem stałą czytelniczką Polityki i zrobiło mi się przykro, że pisze się o dziewczynach z tą chorobą jako osobach bezpłodnych, specyficznie zbudowanych,ograniczonych umysłowo, i ,,że dzięki medycynie osoby z tą wadą dożywają wieku DOROSŁEGO". Zabolało. .
  • 2009-08-28 22:35 | Jarek

    Momo, Aborcja = mordowanie dzieci i już dalej nie ma z Tobą o czym dyskutować. Do tego próba wpędzenia oponenta w poczucie winy za grzeszną i lubieżną chęć wykonywania "numerków". No i koronny argument - mozliwość stworzenia doktryny likwidująca "Szymonów" - słowem i Ty mógłbyś być przedmiotem aborcji czyli morderstwa. Zastosowałeś klasyczny repertuar katolicki stosowany w dyskusjach o dopuszcalności aborcji, badaniach prenatalnych, zapłodnieniu in vitro, eutanazji. Wyobraź sobie, że nie wszyscy uznają wzorem katolickich hierarchów, że zarodek to to samo co embrion, a embrion to dokładnie to samo co dziecko, a uprawianie seksu jest rzeczą grzeszną i zgubną dla duszy nieśmiertelnej.
  • 2009-08-29 14:42 | Teodora

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Jakieś takie mam dziwne przekonanie , że na "klauzulę sumienia" powołują się głównie ludzie bez sumienia. To co, jak jakiś lekarz da się nawrócić Świadkom Jechowy, to potem będzie miał prawo, powołując się na niezgodność z jego przekonaniami, odmówić transfuzji pacjentowi z masywnym krwotokiem?
  • 2009-08-29 18:17 | tsubaki

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Jakie badania prenatalne w POlsce? To bedzie mozliwe w tym kraju za piec pokolen, jak juz Polacy przestana bac sie nazywac rzeczy po imieniu, jak Pan Szymon:)

    W poradni studenckiej w duzym miescie, pani ginekolog "rugnela" mnie, kiedy przyszlam po porade na temat antykoncepcji. Czulam sie wtedy jak dziwka, ktora w glupiej prasie kobiecej naczytala sie o jakims cywilizowanym swiecie, gdzie sie takie porady dostaje i w nie uwierzyla.
    A co by tu napisaly dziewczyny z polskich wsi i miasteczek, takie zwykle fryzjerki czy kelnerki, gdyby czytaly Polityke? Strach pomyslec.
    Wcale sie nie ciesze, ze juz nie mieszkam w Polsce i mnie to nie dotyczy. Wspolczuje i rozumiem kobiety, w sytuacji takiej jak opisuje anebell. Doskonale rozumiem jej zlosc na wszystkich ilosciwych i z sumieniem, ktorzy ja potraktowali jak przedmiot bez woli, bez serca, bez sumienia. Zwierzeta pewnie lepiej traktuja niz kobiety.
    Dokladnie jak pisze Szymon - katolickie upokorzanie kobiet przez zniewolenie i wpedzenie w poczucie winy, jest zaprzeczeniem chrzescijanstwa. Tylko katolicy boja sie nawet o tym pomyslec. Ja tez boje sie pisac tak jak Szymon, choc sie z a ateistke uwazam. Tak pracuja nasze wyprane katolickie mozgi.
  • 2009-08-30 16:07 | ELŻBIETA

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Kochana moja REDAKCJO Polityki ! Dziekuję bardzo, że poraz kolejny, bardzo nieśmiało ale zawsze, POLITYKA usiłuje dotknąć tematu szalejącego terroru ideologicznego w Polsce. Wydawałoby się, iż terror to domena dyktatur ale przykład naszego kraju pokazuje,iż również w DEMOKRACJI można w imię JEDYNIE SŁUSZNEJ IDEOLOGII, czyli WIARY KATOLICKIEJ upodlić i upokorzyć każdego CZŁOWIEKA. Zarówno wierzącego jak i niewierzącego ! KONSTYTUCJA RP w starciu z ideologią biskupów PRZEGRYWA !!!!!!!!!!! A najbardziej przerażające jest to,że Polacy z pokorą przyjmują ten terror . I tylko tak jak za KOMUNY bardzo się cieszą iż oszukali "ONYCH" i zdolali wbrew wytycznym KLERU KATOLICKIEGO wykonać badania prenatalne w ramach NFZ. Łatwość z jaką Polacy przyjeli terror ideololii katolickiej po upadku komunizmu można chyba tylko zrzucić na karb czterdzieścioletniej NIEWOLII UMYSŁOWEJ w dobie jedynie słusznego ustroju społecznego !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • 2009-08-30 19:26 | Margherita

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Co to jest za sformułowanie : "nakazać? zakazać?" Dla normalnego człowieka jest oczywiste, że o poddaniu się jakiemukolwiek badaniu decydyje on sam. Oczywiście dla arcy-ministry Kopacz tak oczywiste rzeczy są herezją. Ewentualne skierowanie ( wtym przypadku chyba od ginekologa?) może być wymagane co najwyżej do refundacji tego badania. Ale u nas człowiek i jego wola się nie liczą. W równym stopniu dla KK jak i dla lewicy.
  • 2009-09-01 14:31 | Agnieszka

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Przede wszystkim badzo dziekuję za artykuł dotyczący amniopunkcji genetycznej. Jestem ponad 3 tygodnie po badaniu i właśnie otrzymałam wynik - wszystko jest w porzadku, wszelkie zespoły zostały wykluczone. Teraz dopiero mogę spokojnie cieszyć się ciążą. Chciałam się podzielic swoimi doświadczeniami w tym temacie, aby nieco uspokoić kobiety decydujace się na badanie. Zawsze jest to jednak kwestja ludzi na jakich się trafia - ja miałam dużo szczęścia. Po zrobionym prywatnie teście PAPPA okazało się, iż mimo że przeziernośc karkowa jest w normie, to wynik z krwi pokazywał iż urodzenie chorego dziecka to szansa 1: 110. O wyniku dowiedziałam się dopiero na poczatku 18 tygodnia, więc działania dotyczace badania trzeba było podjąć natychmiast. Jeszcze tego samego dnia trafilam do szpitala we Wrocławiu na ul.Dyrekcyjną, aby umówic się na zabieg - bo tak jest traktowane badanie. Okazało się ze najpierw muszę odbyć wizytę u genetyka w Klinice na ul. Marcinkowskiego we Wrocławiu. Tam okazało się że najbliższe wolne terminy są za 6 tygodni, co kompletnie nie wchodzilo w rachubę. Udało mi się jednak poprosić Panią aby potwierdziła dzisiejsze umówione wizyty i akurat zwolniło się jedno miejsce, więc zaraz mogłam zostać przyjęta przez genetyka - pacjentki czesto rezygnują z tych wizyt, więc nie powinno być problemu. Na dodatek nie miałam skierowania z pieczatką NFZetu, więc zapłaciłam jak za normalną, prywatną, legalną wizytę 100 zł i zostałam przyjęta. Lekarz genetyk wytłumaczyła mi wszystko dokładnie, również udzieliła szczególowych informacji na temat możliwości aborcji w przypadku chorego dziecka. Była bardzo profesjonalna i sumienna - prawdziwy lekarz z pasją. Z tamtąd od razu pojechalam jeszcze raz do szpitala z odpowiednim dokumentem od genetyka aby umówic się na badanie. Nastepnego dnia zostalam przyjęta na oddział, w kolejny dzień zostało zrobione badanie i na trzeci dzień zostałam wypisana do domu. Wszystko przebiegło bez problemów. Tak więc, mimo iż mam32 lata i jedynym wskazaniem do badania był zły wynik testu PAPPA nie było z tym większych problemów i wszystko udało się umowić w jeden dzień. Życzę wszystki przyszłym mamą aby zawsze trafiały na takich cudownych lekarzy jak genetyk z Wroclawia Karolina Pesz, która sama oddzwaniała i informowała o wynikach badań.
  • 2009-09-02 11:03 | Redakcja

    Dziękujemy za udział w debacie. Autorka tekstu podsumowuje dyskusję

    Zapytaliśmy Państwa o opinię o badaniach prenatalnych. Zapytaliśmy nieco zaczepnie - nakazać czy zakazać. Konkluzja, jaka wynika z dyskusji na forum jest bardzo rozsądna: ani nakazywać, ani zakazywać, po prostu edukować. Dostarczać rzetelnej wiedzy, po co te badania, co oznacza wynik, jakie niosą ryzyko, zostawiając jednakże pacjentowi podjęcie decyzji, czy będzie się badał i co zrobi z ewentualnym niekorzystnym wynikiem. Traktować jak zwykłą, medyczną usługę, do której pacjent ma prawo.

    Niestety z tej samej dyskusji dowiedzieć się można, jak wiele w kwestii edukacji jest jeszcze do zrobienia. Konrad 44 pisze, że pierwsze słyszy o takich badaniach, i że wśród jego spodziewających się dzieci znajomych nikt takich nie robił, bo o nich nie wiedział. Julia - że gdy czekała w kolejce pod gabinetem USG, z grupką matek po 35 roku życia, wszystkie zarzekały się, że za nic w świecie nie wykonają amniopunkcji, czyli badań związanych z nakłuciem brzucha i pobraniem próbki wód płodowych,. Zygfryd, że i jego ciężarna żona nie dała się na takie badania namówić. Heljo, że w jej wypadku poszło gładko, tyle, że ma pewność, że gdyby sama nie zapytała o to skierowanie, lekarz by o nim nie wspomniał.

    Heljo pisze z Rudy Śląskiej, podobnie jak kilka innych forumowiczek, chwalących, że tam akurat wykonanie badań nie stanowiło problemu. Chwalimy więc Rudę! Bo listy z innych miast Polski nie są już tak optymistyczne. Najsmutniejsza jest historia Annabel, 42-latki, której nie udało się wykonać badań. Odsyłano ją od lekarza do lekarza pod różnymi biurokratycznymi pretekstami, obrażano, przypłaciła to depresją i bardzo niespokojną ciążą. Jej refleksja: zrobi wszystko, żeby córka, gdy już się urodzi, wyjechała z kraju. Jeśli tylko będzie zdrowa.

    I to jest kolejna Państwa konkluzja w dyskusji: są kraje konserwatywne, są zwyczajnie kołtuńskie. My - to jednak typ drugi.

    Dziękuję Państwu za udział w debacie.
    Martyna Bunda
  • 2009-09-03 12:32 | tina

    Kwestia badań zależy od świadomości rodziców. Jednak w sytuacji gdy nic nie można zrobić- wolałabym nie wiedzieć. U naszego Malucha stwierdzono złożoną wadę serca ( jedna komora+ niewykształcona naczynia)- pani prof. mówi że jest ostatni moment na zakończenie ciąży- kompletny szok, jechaliśmy przecież potwierdzić że wszystko jest ok. ! Na decyzję że urodzę wcześniej mieliśmy 3 dni- z takim nastawieniem poszliśmy na amniopunkcję- jednak okazało sie ze akurat tego dnia zaczął się 23 tydz.- lekarz więc się nie zgodził- ja trochę odetchnęłam z ulgą że nie muszę decydować o życiu/ śmierci mojego Dziecka. Tyle że z dnia na dzień czuje sie gorzej- gdy myślę że Mały umrze w momencie przecięcia pępowiny, jak ludzie mówią że fajnie wyglądam z brzuszkiem i pytają się o termin 'szczęśliwego' rozwiązania...Trzeba byłoby nie czuć i nie myśleć żeby to przeżyć.
    Badania w naszym przypadku nie mogły pomóc z racji zaawansowanej już ciąży- tyle że wiemy że wada nie ma podłoża genetycznego- zawsze coś. Pozostaje tylko kwestia- jak żyć dalej z taką wiedzą...i jak to wszystko odbudować. Mam 22 lata.[cytat]
    Kwestia badań zależy od świadomości rodziców. Jednak w sytuacji gdy nic nie można zrobić- wolałabym nie wiedzieć. U naszego Malucha stwierdzono złożoną wadę serca ( jedna komora+ niewykształcona naczynia)- pani prof. mówi że jest ostatni moment na zakończenie ciąży- kompletny szok, jechaliśmy przecież potwierdzić że wszystko jest ok. ! Na decyzję że urodzę wcześniej mieliśmy 3 dni- z takim nastawieniem poszliśmy na amniopunkcję- jednak okazało sie ze akurat tego dnia zaczął się 23 tydz.- lekarz więc się nie zgodził- ja trochę odetchnęłam z ulgą że nie muszę decydować o życiu/ śmierci mojego Dziecka. Tyle że z dnia na dzień czuje sie gorzej- gdy myślę że Mały umrze w momencie przecięcia pępowiny, jak ludzie mówią że fajnie wyglądam z brzuszkiem i pytają się o termin 'szczęśliwego' rozwiązania...Trzeba byłoby nie czuć i nie myśleć żeby to przeżyć.
    Badania w naszym przypadku nie mogły pomóc z racji zaawansowanej już ciąży- tyle że wiemy że wada nie ma podłoża genetycznego- zawsze coś. Pozostaje tylko kwestia- jak żyć dalej z taką wiedzą...i jak to wszystko odbudować. Mam 22 lata.[cytat]
    Kwestia badań zależy od świadomości rodziców. Jednak w sytuacji gdy nic nie można zrobić- wolałabym nie wiedzieć. U naszego Malucha stwierdzono złożoną wadę serca ( jedna komora+ niewykształcona naczynia)- pani prof. mówi że jest ostatni moment na zakończenie ciąży- kompletny szok, jechaliśmy przecież potwierdzić że wszystko jest ok. ! Na decyzję że urodzę wcześniej mieliśmy 3 dni- z takim nastawieniem poszliśmy na amniopunkcję- jednak okazało sie ze akurat tego dnia zaczął się 23 tydz.- lekarz więc się nie zgodził- ja trochę odetchnęłam z ulgą że nie muszę decydować o życiu/ śmierci mojego Dziecka. Tyle że z dnia na dzień czuje sie gorzej- gdy myślę że Mały umrze w momencie przecięcia pępowiny, jak ludzie mówią że fajnie wyglądam z brzuszkiem i pytają się o termin 'szczęśliwego' rozwiązania...Trzeba byłoby nie czuć i nie myśleć żeby to przeżyć.
    Badania w naszym przypadku nie mogły pomóc z racji zaawansowanej już ciąży- tyle że wiemy że wada nie ma podłoża genetycznego- zawsze coś. Pozostaje tylko kwestia- jak żyć dalej z taką wiedzą...i jak to wszystko odbudować. Mam 22 lata.[cytat]
    Kwestia badań zależy od świadomości rodziców. Jednak w sytuacji gdy nic nie można zrobić- wolałabym nie wiedzieć. U naszego Malucha stwierdzono złożoną wadę serca ( jedna komora+ niewykształcona naczynia)- pani prof. mówi że jest ostatni moment na zakończenie ciąży- kompletny szok, jechaliśmy przecież potwierdzić że wszystko jest ok. ! Na decyzję że urodzę wcześniej mieliśmy 3 dni- z takim nastawieniem poszliśmy na amniopunkcję- jednak okazało sie ze akurat tego dnia zaczął się 23 tydz.- lekarz więc się nie zgodził- ja trochę odetchnęłam z ulgą że nie muszę decydować o życiu/ śmierci mojego Dziecka. Tyle że z dnia na dzień czuje sie gorzej- gdy myślę że Mały umrze w momencie przecięcia pępowiny, jak ludzie mówią że fajnie wyglądam z brzuszkiem i pytają się o termin 'szczęśliwego' rozwiązania...Trzeba byłoby nie czuć i nie myśleć żeby to przeżyć.
    Badania w naszym przypadku nie mogły pomóc z racji zaawansowanej już ciąży- tyle że wiemy że wada nie ma podłoża genetycznego- zawsze coś. Pozostaje tylko kwestia- jak żyć dalej z taką wiedzą...i jak to wszystko odbudować. Mam 22 lata.
  • 2009-09-04 16:42 | As

    Cieszę się, że wreszcie ktoś zainteresował się tematem. Ja - pewnie jak większość kobiet, które zderzyły się z możliwością/ potrzebą badań prenatalnych - mam w tej materii niedobre doświadczenia. W 12 tygodniu ciąży dostałam krwotoku, szczęśliwie okazało się, że dziecko nie tylko przeżyło, ale okazało się, że jest ich dwoje. Resztę ciąży przeleżałam, głównie w szpitalu. Bardzo niepokojące były dla mnie pomiary obu płodów w kolejnych (bardzo częstych) badaniach USG. Jedno dziecko było o wiele mniejsze od drugiego, zdawało się, że w ogóle nie rośnie. Oczywiście rzaden z badających mnie lekarzy (a było i ch pewnie kilkunastu) nie uznał tego z coś nieprawidłowego. Nie wiele wiedziałam o możliwościach diagnostycznych, nikt mimo ciągłego właściwie pobytu w szpitalu nie poinformował mnie o możliwości zbadania i ew. leczenia mniejszego dziecka. Dopiero w 32 tygodniu ciąży jeden z lekarzy próbował mnie zmusić do amniopunkcji, zdając sobie sprawę, że w tak trudnej ciąży ryzyko przedwczesnego porodu jest ogromne. Zwykły dotyk powodował bardzo silne skurcze macicy, wprowadzenie igły - niemal napewno wywołałoby przedwczesny poród. Na badanie nie zgodziąm się. Moi synowie urodzili się w 34 tygodniu, ten mniejszy do dziś boryka się z wieloma problemami, jednak funkcjonuje na tyle dobrze, że mógł pójść do normalnej szkoły. Jestem pewna, że te dwa tygodnie, "uratowane" dzięki temu, że nie rozumiałam i do dzić nie rozumiem powodu dla którego lekarzowi tak zależało na wykonaniu u mnie badań prenatalnych, uratowało jednego z moich synów.
    Moja konkluzja: nie zawsze warto słuchać lekarzy i poddawać się nowoczesnym procedurom medycznym. Nawet, jeżeli ktoś obrazi cię później wyzywając od kołtunów.
  • 2009-09-05 12:05 | Niska

    Myślę, że jeżeli ktoś nie został dotknięty chorobą genetyczną, nie ma prawa zabierać głosu na temat aborcji. Niewielu z Was wie, co to jest Zespół Turnera, karłowatość, niedorozwój płciowy, ośmieszanie, upokarzanie, wyzwiska w szkole i odrzucenie?!!! Czy wiecie, co to jest rozbieranie na WF ie, kiedy w wieku 16 lat nie ma się piersi? Czy wiecie, co to jest wstyd, życie ze 140 cm wzrostu w dorosłym wieku i wygląd 10 latka? Jeżeli ktokolwiek z Was zdawałby sobie z tego sprawę, nie kazałby mi żyć na siłę i codziennie cierpieć. Nie mówcie mi proszę, że mam zaakceptować siebie taką, jaka jestem, bo nie potrafię, przykro mi. Najwygodniej jest zmusić do życia a potem pozostawić samą sobie. Dodam, że jestem całkiem dorosła (po trzydziestce) a moja egzystencja jest jednym wielkim wstydem i koszmarem. Nienawidzę siebie, tego kraju i kliniki endokrynologi we Wrocławiu, której zawdzięczam fakt, że nie miałam szans na hormon wzrostu.
  • 2009-09-09 19:19 | awl

    Pani Martyno,
    przeczytalam Pani tekst z opoznieniem wiec moj komentarz tez jest juz po fakcie. Od wielu lat nie mieszkam w Polsce i kazdego ranka ciesze sie ze swojej decyzji. Jest to radosc egoistyczna, bo ciesze sie, ze nie dotycza mnie problemy Polek, problemy, ktore w cywilizowanym kraju sa absurdalne! Mam dwoje dzieci, juz prawie duzych, urodzilam je przed 30 rokiem zycia, a i tak mialam badania PAPPA, bylo to w przypadku mojego starszego syna 18 lat temu. Moje ryzyko bylo bardzo niskie, ale dzieki temu od poczatku moglam cieszyc sie ciaza.
    Kazdy jest inny, kazdy ma inna odpornosc, sile walki i kobieta, ktora jest w ciazy ma prawo decydowac czy chce miec badanie prenatanlne, a nastepnie czy chce urodzic dziecko z wadami. Dodam, ze w kraju w ktorym mieszkam o wiele latwiej jest wychowywac dziecko z wadami niz w Polsce.
    Domyslam sie, ze moja realistyczne podejscie do spraw macierzynstwa moze urazic obludne katolickie poglady niektorych ludzi. Wynika to z faktu, ze w Polsce nikt nie nauczyl sie tolerancji, dopuszcza sie tylko jedna opinie, ktora w teorii ma reprezentowac tzw. " milosc blizniego" i tzw milosc matki. I tu jest problem "milosc matki" jest jakims wymyslem, ktorym terorryzuje sie kobiety tak jakby matki mialy jakas specjalna moc, ktora moze zwalczyc wszystkie przeciwnosci. Z nieznanych powodow nikt nie pamieta, ze matka to czlowiek, czesto mniej zarabiajacy, z wiekszymi obowiazkami i odpornoscia psychiczna mniejsza lub wieksza na przeciwnosci losu.
    Moze gdyby w koncu w Polsce kobieta byla przedstawiana jako czlowiek, a nie Matka Boska skrzyzowana z Matka Polka ktos w koncu mialby dla niej wiecej szacunku i ujal sie za nia.
    A swoja droga polskie kobiety cyba lubia byc meczennicami i odnosze wrazenie, ze same zgadzaja sie z taka opresja panstwa i oczywiscie kosciola katolickiego.
    Polska w kwestii kobiet to Talib Europy.
  • 2009-09-10 09:10 | BeataDz.

    Re: Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Pojechaliśmy z mężem na badanie - biopsja kosmówki wynik zD. Obecnie jestem w 14 tygodniu ciąży.Nie było problemu z badaniami ani ze skierowaniem - lekarz sam je zaproponował.Za namową męża zgodziłam się.W trakcie wywiadu sam zadeklarował, iż jeżeli by miało być bardzo żle z dzieckiem jest za aborcją.Jednak będąc tam słyszał jak bije serce naszego maluszka i widział już ukształtowane dziecko . Ciężkie i smutne chwile przeżyliśmy i nadal przeżywamy. Podjęliśmy już decyzje. To NASZE dziecko urodzę je :) Mamy czas aby się przygotować do tego .
  • 2009-09-13 11:24 | viki

    Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Witam. Przede wszystkim chcę podziękować Pani Martynie Bunda za ten artykuł. Jestem agnostyczką i ten konserwatywny zwrot w naszej polityce i naszej rzeczywistości, bardzo mi się nie podoba. Uważam, że artykuł był potrzebny z wielu powodów, między innymi dlatego, że na temat zwiększjaacego się wpływu kleru na nasze życie nie związane z kościołem i wiarą, trzeba w ogóle zacząć mówić. Nasz kraj jest Świecki I NIECH TAKI POZOSTANIE! Kwestia samych badań prenatalnych została już opisana niżej, z czego także jestem zadowolona, cieszy mnie że czytelnicy podzielili się doświadczeniami i obserwacjami. Oczywiście, że dostęp do badań powinien być dla tych osób, które tego potrzebują. A sama decyzja, czy wykonać, czy nie, powinna zostać podjęta przez osoby zainteresowane, czyli kobietę i jej partnera, po otrzymaniu informacji o samym badaniu i jego specyfice od lekarza.
  • 2010-05-15 21:15 | wiśnia:-(

    Re:Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Ja byłam w 2-ciązy. w 12tyg.pojechałam do szpitala bo plamiłam. Niestety po 3 dniach usłyszałam przykro mi ma pani chory płód po 2 dniach czekało mnie badanie w genetyce.... nadal nic konkretnego,aż gdy byłam już w 6mieś.dowiedziałam się że moja córka ma zespół tarnera. poszłam na usg i już na ginekolohie by urozić moje martwe dziecko nikt mi nic nie mówił nikt nie opisal co robić jak ta choroba wygląda itd.więc troszke dlamnie dziwne lejarze mają pomagać i powinni mówić co jest z dzieckem anie więcej nie będę się wypowiadać na temat ciąży i mojej aniołkowej córci którą mgła bym mieća może to nie przez tarnera zmarła a może że nie miałam tyle wód płodowych co mogli by mi dopuszczać wody płodowe. Pzdrawiam Państwa
  • 2012-03-17 12:12 | ALEX

    Re:Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    GŁUPSZEGO ZDANIA JESZCZE NIE PRZECZYTAŁAM NA TYM FORUM. ZASTANÓW SIE NAD SOBĄ
  • 2012-08-04 06:55 | kobieta

    Re:Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Badania prenatalne inwazyjne daja 100% pewnosc, prosze nie wprowadzac ludzi w blad bo nie wie Pan co Pan pisze.
    A co do terminacji plodu z wada genetyczna to na szczescie nie trzeba jeszcze u Pana skladac wniosku
  • 2012-12-21 16:48 | pstryk

    Re:Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    czyli ludzie do 140cm do odstrzału ?? walnij się w pysk.
  • 2017-04-06 16:24 | olisadebek

    Re:Badania praenatalne: nakazać? zakazać?

    przed podjęciem decyzji o aborcji przeczytajcie dokładnie czym jest ta choroba https://www.stolicazdrowia.pl/550/zespol-patau-trisomia-trzynastego-chromosomu-przyczyny-leczenie/ nie decydujcie przed zdobyciem calej wiedzy.
  • 2018-12-06 15:41 | bomba00

    Re:Badania prenatalne: nakazać? zakazać?

    Na pewno nie zakazywać. Każda kobieta powinna wiedzieć czy z jej dzieckiem wszystko jest w porządku, czy urodzi się zdrowe bądź nie. Również nikt nie powinien nam tego nakazywać, to jest wybór każdej kobiety, ale jednk ja bym radziła takie badania robić. Dlatego ja też chodziłam w Częstochowie do Gyncentrum, gdzie przyjmuje pani doktor Rozmus-Warcholińska. Cieszę się, że robiłam te badania u niej bo świetnie wszysto tłumaczy.