Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Opcja Zero

(24)
Czas na generalny przegląd!
  • 2009-09-08 06:39 | davidek

    Re: Opcja Zero

    Jakościowo jesteśmy coraz gorsi: nędzni właściciele i pracodawcy, marna żurnalistyka (nieobiektywna), niezrozumienie globalizacji, bełkoczące homilie, dziwne prawa, gnuśna administracja, niepatriotyczne chłopstwo, a do tego przygnębiające prezydentury obydwu Lechów, brak sukcesów na poziomie międzynarodowym, w tym w kulturze i sporcie, etc.etc. Pysk boli od (powtarzania) zajadów.
    Pana, Panie Redaktorze, lubię, ale jest Pan jak owa trawka pod kamieniem...
  • 2009-09-08 06:56 | Adalbert

    Re: Opcja Zero na tle nadciągacej katastrofy Gigantów ?

    Najbardziej dramatycznym i spektakularnym doświadczeniem była spekulacja wokół wartości złotówki , której wartość sztucznie wywindowano, a potem obniżono, aby spekulanci mogli zarobić miliardy. To Polakom uświadomiło mizerność wysiłku krajów małych średnich w oczekiwanym przez nich "ładzie ekonomicznym i politycznym", który miała przynieść transformacja ustrojowa.
    Okazało sie, że ten "ład" to fikcja, a spekulanci stanowią fundament systemu, "zwanego wolnorynkowo-madoffowym". Po 20 latach Polska przypomina "Republikę Gadżetową", za którą mówią i decydują wasalne stronnictwa partyjne, reprezentujące dwie formy globalizmu, czyli globalizmu unijnego walczącego z globalizmem neokonserwatywnym. Opcja Zero, to odzyskanie suwerenności politycznej i ekonomicznej, ale na to nie pozwolą globalni spekulanci. Polska zaczyna przypominać Rzeczpospolitą z okresu przed Konstytucją 3 Maja. Tylko katastrofa Gigantów, może odsunąć powtórne rozbiory. Suwerenność Polski w XX wiecznym rozumieniu tego terminu jest już fikcją.
  • 2009-09-08 08:29 | kociewiak

    Re: Opcja Zero

    Tak wszystko OK. ale ciagle jest ale..........historia polski pokazala ze ciagle wiemy jak to zrobic a robimy inaczej, dobre rady ma 30 milionow polakow a 98% mowi ze sa wierzacy
    .to jaki problem -ROBIMY OPCJE ZERO.
    teraz poczekamy na madrale x 2 K,K.........i tu jest problem
  • 2009-09-08 09:50 | konsultant

    Re: Opcja Zero

    Ja bym jeszcze dodal idiotyczny system zamowien publicznych; teoretycznie antykorupcyjny i rynkowy czyli, w zalozeniu minimalizujacy ceny. Tymczasem jest dokladnie odwrotnie: korupcja siega zenitu, jakosc i satysfakcja klienta nie licza sie zupelnie. Kto czytal Kotlera ten wie, ze glownym srodkiem marketingowym jest satysfakcja i zaufanie klienta do wykonawcy, z czym nasza UZP jest w absolutnej sprzecznosci. Skutki: ciagnace sie wnieskonczonosc przetargi, oszustwa na jakosci (drogi po kilku latach do naprawy), oszczedzania na BHP, nedzne projekty...Rozpacz
  • 2009-09-08 12:09 | marcin chlebinski

    Piekne recepty Panie Redaktorze. i co dalej? z nadieja na zmiany wybralismy Tuska & co. Wszyscy chcieli dobrze i wyszlo jak zwykle. Szkoda na to nerwow i mojego zycia pomyslalem i rezyduje teraz na wyspach. ale to inny temat.
    Co dalej? Wszyscy wiemy co trzeba naprawic, ale CO DALEJ?
  • 2009-09-08 12:43 | AdamJ

    Re: Opcja Zero

    Oczywiście nie jest dobrze ale proponowane rozpoczynanie wszystkiego od początku jest nierealne a próby przeprowadzania tego typu działań są wręcz szkodliwe (chociażby wspomniana reforma oświaty). Analogia do budownictwa, rzadko burzy się dobrowolnie całe miasta aby lepiej zagospodarować teren, człowiek tak pod względem biologicznym jak i społecznym także ulega ulepszeniu na drodze ewolucji a nie jednorazowego genialnego pomysłu. Zmiany owszem ale małe, później ewaluacja itd.. Nie można zbyt często przeprowadzać rewolucji a 20 lat to raczej krótki okres historyczny.
  • 2009-09-08 13:21 | Monteskiusz

    Re: Opcja Zero

    Diagnoza postawion przez pana redaktora jest trafna, nie wszystko wyszło w reformowaniu kraju, nie tak miało być, rzeczywistość nie godziła się z teoretycznymi założeniami omówionych przez pana reform. Co do recepty na taką sytuację, to jestem mocno sceptyczny wobec proponowanej opcji zero. Nic mnie tak nie wkurza jak często proponowane przez różnych polityków i publicystów zamiany systemowe, bo jest to w ich ustach pustym sloganem, za którym stoi zupełny brak koncepcji, a nieraz zupełna bezmyślność. Otóż mioim zdaniem te wszystkie przeprowadzone reformy tj. edukacji, zdrowia, emerytalna, są zamianą formy, a nie treści. Wszystkie te wprowadzane zmiany miały dwa motywy: tak już kiedyś było w przedwojennej Polsce, lub tak jest gdzie indziej(przeważnie w USA). Nie ma takiej konstrukcji, której nie można by przebudować stopniowo, krok po kroku, bez gruntownego burzenia do fundamentów i to w taki sposób, ażeby służyła zainteresowanym tj. pacjentom, emerytom , uczniom, itd. Za przykład podam karty czipowe wprowadzone kiedyś w Śląskiej Kasie Chorych, które dobrze nam służą jako pacjentom, a to że ktoś poza nami ma z tym jakiś kłopot, to już nas nie obchodzi, bo to ma nam ułatwiać życie, a nie urzędnikom. Odnoszę wrażenie, przyglądając się wprowadzonym reformom, że najlepiej by było, gdyby uczniowie nauczyli się sami, emeryci nie zawracali głowy i też w prywatnych firmach zabezpieczyli swoją starość, a pacjenci potulnie czekali w gigantycznych kolejkach, aż ktoś się nim zajmie. Polska jest wystarczająco dużym krajem, aby móc przetestować nowe pomysły w skali jednego województwa i jak się sprawdzą wprowadzać w całym kraju i to też krok po kroku. Zachodzi tylko pytanie, kto to ma robić? Kolejne rządy są beznadziejnie słabe, nie posiadają wystarczjącego mandatu wyborczego do przeprowadzania prawdziwych zmian jakościowych, więc czasami zmieniają wszystko, ażeby zostało po staremu; zmianie ulega forma, ale nie treść. Rządzący i publicyści narzekają na brak społecznego zainteresowania i zaangażowania w sprawy publiczne, brak frekfencji wyborczej, a nie przyjdzie im do głowy, że tzw. zmiany systemowe nie docierają do zainteresowanych, bo nie są w stanie oni tego objąć swoim intelektem i nie dlatego, że są głupi, ale nie mają na to czasu, bo muszą jeszcze żyć. Politykom jakby zależało na takim stanie rzeczy, bo ich przyszłość jest w takich okolicznościach bardziej przewidywalna, przesiadają się tylko z krzesła na krzesło.
  • 2009-09-08 13:42 | Slawek Burkusz

    Re: Opcja Zero

    Jak mozna cos w tym kraju zmienic skoro niezmiennosc nowotworowego systemu politycznego jest zapisana w konstytucji. Przez 5 lat mieszkalem w Irlandii i mimo neoliberalnej gospodarki(ktora dzis doznala kleski), moge stwierdzic kilka roznic. Po pierwsze :prorodzinnosc to nie tylko zakaz aborcji ale tez wsparcie materialne dzietnosci kobiet decydujacych sie urodzic dziecko(w rejestrowanym zwiazku lub bez!!!). U nas walka trwa o tych nienarodzonych,narodzeni sa mniej istotni. Mobilnosc spoleczna: po powrocie zamieszkalem w innym miescie niz poprzednio-otworzyly sie drzwi do piekla w urzedach(BEZ ZAMELDOWANIA W TYM MIESCIE NIE ISTNIEJE). Po czym wysluchuje ,ze polscy bezrobotni sa nieudolni bo niemobilni. Ciezko o mobilnosc gdy jest sie uwiazanym do swego meldunku jak dawniej chlopi panszczyzniani do ziemi ,ktora uprawiali. Wszedzie to samo : zalosny poziom urzedniczych kompetencji, gdy urzad cos potrzebuje to trzeba osobiscie przytaskac swoje dupsko do pani urzedniczki o czyms takim jak zalatwienie sprawy przez telefon czy email tylko slyszymy z ust urzednikow w telewizji a na koniec trzeba zaplacic za swistek ,ktorego JA NIE POTRZEBUJE tylko urzad wymaga a ja chcac cos zalatwic MUSZE ZAPLACIC. A przeciez place podatki( i to jedne z wyzszych w Europie!). Ubezpieczenia spoleczne? To parodia pod plaszczykiem pseudosprawiedliwosci spolecznej fundujemy emerytury(albo zwolnienie od ZUSu) 35 letnim zdrowym mundurowym, sponsorujemy ulubiony styl zycia tzw rolnikom.Sponsorujemy wczesniejsze emerytury innym uprzywilejowanym grupom zawodowym. Wszystko to pochlania polowe zarobkow przecietnego nieuprzywilejowanego obywatela. A na koniec co? Glodowa(oby tylko) emeryturka w wieku 70 lat(jak tak dalej po liberalnemu pojdzie). W Irlandii za 5 procent dochodw jest zagwarantowana najnizsza panstwowa emerytura dla WSZYSTKICH. Zwiazki zawodowe? w Polsce to szczegolny pasozyt ,tabuny dzialaczy pilnujacych by ich zlobow bylo jak najwiecej. Itp itd. Czy zmiany sa mozliwe? Nie wiedze szans- osob zainteresowanych by to bagno trwalo jest tyle samo co chcacych zmian. Tyle ,ze ci , ktorzy ktorzy bronia istniejacej patologi maja wsparcie mafii zwiazkow zawodowych, sa zorganizowani w policji i inne mundurowki a politycy mysla kategoriami swego zlobu a nie interesu panstwa i spoleczenstwa. i tak sie zamyka zamkniety krag imposybilizmu(by zacytowac klasyka).
  • 2009-09-08 14:21 | Avram

    Zapomnial Pan o calkowicie nieudolnym systemi nauki i szkolnictwa wyzszego.
    Z polkimi uczelniami, instytutami, PAN, jest tak samo zle jak ze szpitalami. Na szczescie nie ma to tak dramatycznych skutkow jak upadajaca sluzba zdrowia, ale prowadzi do zapasci cywilizacyjnej.
  • 2009-09-08 16:16 | wiehu

    Re: Opcja Zero

    Potrzebny jest do tego Przywódca , Lider który poprowadzi nas wszystkich .

    Wiemy ty ja i wielu innych ze tak być nie morze że trzeba coś zmienić , szukamy ale jakiejś sensownej alternatywy nie potrafimy znaleźć , nie ma osoby tak dobrej i na tyle silnej by poruszyć tłumy , nie ma grupy ludzi tego pokroju , dobro nie potrafi się przebić i taka jest rola dobra .

    Bądź dobrym człowiekiem a staniesz się tym kogo szukamy .
    Dobro nie potrzebuje rozgłosu
    Znajdziemy cię :-)

    Gdy będzie czas .
  • 2009-09-08 19:53 | kay

    Zeby w Polsce wprowadzic jakies zachodnie rozwiazania, trzeba najpierw nauczyc sie obcych jezykow. Dopiero wtedy mozna przeczytac, jak dziala w innych krajach sluzba zdrowia czy edukacja, jak to jest finansowane itd. Po drugie, Polacy zupelnie bez sensu zachlystuja sie wszystkim co amerykanskie. A spojrzmy na przecietnego Amerykanina: zapracowany glupi grubas. To nie jest zaden wzor.

    Po drugie, kiedy rzad chce wprowadzic jakies reformy, powinna sie na ten temat odbyc debata, konsultacje spoleczne - tak jak pisze pan Zakowski, ludzie powinni miec wplyw na reformy, ktore ich beda dotyczyly. Tymczasem to wyglada tak, ze minister cos sobie wymyslil i to wprowadza, bez konsultacji z ludzmi, ktorzy beda za te reformy placic z wlasnej kieszeni.

    Jesli chodzi o wydatki socjalne, to nie trzeba byc ekspertem, zeby wiedziec, ze oszczednosci na pomocy rodzinom dysfunkcyjnym czy biednym doprowadza do zwiekszenia wydatkow na wiezienia za kilkanascie lat. To samo dotyczy oszczednosci na edukacji.
  • 2009-09-08 19:57 | kay

    W mediach liczy sie sprzedaz, a glupoty lepiej sie sprzedaja niz powazna debata. To wina dziennikarzy, ze Lepper zostal wicepremierem. To dziennikarze go promowali, zapraszali, przekazywali jego wypowiedzi. To samo dotyczy Dody - kompletny nikt stal sie gwiazda. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Gdyby nie dziennikarze, pies z kulawa noga by sie takimi ludzmi nie zainteresowal. Czwarta wladza to wladza realna. Trzeba czekac na drugiego Kapuscinskiego, bo obecne polskie dziennikarstwo jest nieslychanie prowincjonalne, a poza Polska interesuje sie jedynie USA (ktore to zainteresowanie nie jest odwzajemnione). A gdzie Afryka, Azja?
  • 2009-09-08 20:51 | wikonwi

    Re: Opcja Zero

    Opcja zero. Niema takiej opcji przecież jadącemu pociągowi nie da się powiedzieć a ja cię zreformuję i podczas jazdy zmieniam ci koła na kwadratowe. Jest to śmieszna metafora wiem. Cenię pana jako publicystę.Jest pan marudą publicysta może i dobrze ale na pewno nie fachowcem od reformowania kraju. Politycy każdej maści mają w głowach zawsze następne wybory i w żadnym wypadku nie podejmą drastycznych reform Nigdy nie są samodzielni a to koalicjant ma swoje interesy albo infaltywny, zdecydowanie opozycyjny prezydent. Panie redaktorze na pańską opcję niema społecznego zapotrzebowania ani przyzwolenia. Wielka polska żelazna dama Zyta Gilowska znawczyni wydatki publiczne i wiedząca co trzeba zrobić rozmyła się w rządzie Kaczyńskiego
    Przy takiej kołysance politycznej od prawa do lewa jest całkowity brak możliwości tworzenia długoletnich strategii której nie wynicowali by następcy.Na rząd fachowców niepolitycznych któremu by pozwolono pracować dwie kadencje--- to czysta utopia w naszych realiach.
  • 2009-09-08 21:32 | wladimirz

    Trzeba wyeliminować dotychczasowych reformatołkow!!!!

    Bez tego trudno o uczciwą ocenę tego co jest.To wszak skutek tego co było...;-)
  • 2009-09-08 22:04 | MMK

    Proszę nie siać propagandy "klęski neoliberalnej gospodarki" i przeczytać definicję (neo)liberalizmu gospodarczego np na wikipedii.
    Aktualny kryzys wynika z zafundowanego przez polityków życia na kredyt - luźnej polityki pieniężnej, niskich stóp procentowych i wysokich deficytów budżetowych, co jest kompletnym zaprzeczeniem liberalizmu który cyt. "Zakłada restrykcyjną politykę pieniężną, relatywnie wysoki poziom stóp procentowych oraz likwidację deficytu budżetowego."

    Pozatym życzyłbym Polsce takiej "klęski" gospodarczej jak w Irlandii w ciągu ostanich 20 lat ;)
  • 2009-09-08 22:12 | MMK

    Jeśli chodzi o wydatki socjalne, to nie trzeba być ekspertem, a wystarczy zamieszkać w pierwszej lepszej kamienicy komunalnej żeby wiedzieć, ze wydatki na pomoc "rodzinom" dysfunkcyjnym czy biednym w Polskim wydaniu to kompletne marnotrawstwo pieniędzy ludzi pracujących na rzecz utrwalania patologii w tych "rodzinach" na kolejne pokolenia.
    Pomoc powinna polegać na równych i darmowych szansach edukacyjnych i "promocji" zatrudnienia poprzez zaniechanie antypromocji w postaci opodatkowania ludzi pracujących na rzecz zgrai urzędników socjalnych i zasiłków socjalnych za nic nie robienie.
  • 2009-09-09 14:48 | mw

    Re: Opcja Zero

    Prawo do usług zdrowotnych (finansowanych z budżetu, czyli z podatków) nie dla "obywatela", ale dla "stale zamieszkałego", czyli dla płacącego podatki (lub niepłacacego ich, a tylko objętego obowiązkiem podatkowym w danym roku, czyli zobowiązanego do płacenia, gdyby miał dochody podlegające opodatkowaniu), nawet wtedy, jeśli nie ma polskiego obywatelstwa.
    W praktyce, dla osoby legalnie przebywającej w Polsce, z prawem pobytu, zamieszkałej tu przez co najmniej 183 dni w roku (a więc i dla prawie wszystkich obywateli, z wykluczeniem "nierezydentow" Polski, w tym obywateli polskich nieobjętych obowiązkiem podatkowym w danym roku). Podobnie jest (przynajmniej formalnie) w Kanadzie.
  • 2009-09-09 15:37 | gkaminski

    Re: Opcja Zero

    Wszystko się zgadza... Logika i wyciągane wnioski po prostu porażają obrazem takim oto, iż jesteśmy społeczeństwem ze starą historią, ale organizacyjnie młodym i niedoświadczonym. Sam fakt, że przyjęliśmy narzuconą nam grę rynkową - U was kupimy tanio, ale Wam sprzedamy drogo doprowadziło do drenażu kieszeni klasy, która mogła zostać średnią, gdyby...no właśnie.. w tym celu warto przeczytać artykuł Żakowskiego. Z tym, iż posługuje się Autor jednym eufemizmem "polska demokracja". To znaczy jaka?! Wydawało mi się, że demokracja jest jedna. Ale u nas nie ma demokracji - sam Autor doszedł do takiego wniosku pisząc o upartyjnieniu podstawowych terytoriów społecznej aktywności: od szkolnictwa i zdrowia począwszy, a na życiu publicznym skończywszy!
  • 2009-09-09 16:31 | ryzyk-fizyk

    Re: Opcja Zero

    Z diagnozą sie zgadzam, z receptą (opcja zero), niekoniecznie. Nie wydaje mi się żeby znalazł sie taki madry,
    zeby wymyslil wszystko od poczatku tak, zeby dzialalo dobrze. Wolalbym, zamiast naprawiac wszystko nowym wielkim planem czy zrywem, skupic sie na pielegnowaniu tego co dziala dobrze, i usprawnianiu tego co dziala zle. Bez kolejnej hiperreformy... Powolutku, a sie uda... Do tego potrzebna jest jednak sluzba cywilna z prawdziwego zdarzenia i ograniczenie hierzmian przy kazdym zawirowaniu politycznym. No i oczywiscie rozszadny, jawny system oceny pracy wszystkich pracujacych za pieniadze podatnikow, uwzgledniajacy dlugookresowa satysfakcje korzystajacych z uslug panstwa obywateli.... .
  • 2009-09-10 00:30 | Kropkozjad

    Re: Opcja Zero

    Szanowny Panie Jacku!
    Pańska ocena reform jakie dotknęły nasz Kraj i nas Polaków na drodze transformacji ustrojowej jest niezwykle wnikliwa i trafna. Jednak trzeba zauważyć, że ograniczenia objętości artykułu prasowego powodują, że Pańska analiza reform z konieczności ma charakter ogólny. Gdyby ją rozbudować o szczegóły, to wszystko przedstawiłoby się jeszcze gorzej. Ale Pański artykuł można by też jeszcze skrócić, stwierdzając, że reformy ustrojowe prowadzono na zasadzie: "co by tu jeszcze spieprzyć panowie?". W ten sposób określiłem w komentarzu pod Pańskim artykułem sposób rządzenia Krajem przez PO. Ale można to odnieść do wszystkich reform ustrojowych, przeprowadzonych pod rządami prawicy, chociaż lewica też przyczyniła się do tego chaosu ustrojowego, starając się małpować prawicę.
    Pisze Pan o skutkach reformy służby zdrowia a właściwie o likwidacji służby zdrowia i zastąpieniu służby pozorami gry rynkowej w usługach leczniczych oraz o reformach w szkolnictwie. Ale do tego trzeba dodać fatalną w skutkach reformę administracji terenowej - przywrócenie powiatu, jako jednostki terytorialnej. Gdy w Polsce realnego socjalizmu zlikwidowano szczebel powiatowy, to w wielu krajach zachodu, specjaliści od administracji terenowej podziwiali tę polska reformę realnie redukującą uciążliwą dla obywateli i kosztowną biurokrację.
    W czasach realnego socjalizmu obowiązywała zasada brania przykładu z ZSRR. To co uznano tam za dobre wprowadzano w Polsce i innych krajach obozu socjalistycznego, bez oceny, czy przyniesie to korzyści czy straty. Teraz jest tak samo, tylko że źródłem wzorów jest "zachód". Ale wzory wybiera się wybiórczo, często te nienajlepsze. Np. W szkolnictwie ogólnym i zawodowym wprowadzono egzaminy testowe, co skutecznie obniżyło wyniki nauczania. Natomiast nie skorzystano, o czym Pan pisze, z doświadczeń Francji i Danii w przeciwdziałaniu ujemnemu przyrostowi naturalnemu, bo to było sprzeczne z chorą doktryną liberalizmu gospodarczego.
    Jednak nie można poprawić tego co nabroili politycy prawicy stosując opcję zerową. Współczesne państwo praworządne musi działać wedle ustalonych prawem systemów i nie może być nieciągłości w regulacjach prawnych.
    Coraz więcej Polaków zaczyna uświadamiać sobie, że obecna Polska klasa polityczna nie jest w stanie wygenerować spójnej koncepcji ustrojowej. To przekonanie budzi niebezpieczne tęsknoty za światłą dyktaturą. Niebezpieczne, ponieważ światła dyktatura zaistniała w historii, a brodaty pan z Trewiru miał rację twierdząc, że idea, która opanuje masy staje się siłą materialną.
    Pozdrawiam i ponawiam prośbę o Pański blog Panie Jacku w POLITYCE.
  • 2009-09-10 14:02 | kerm

    Wszystko prawda ale ten kij ma dwa końce - media nie pokazują Azji czy Afryki bo społeczeństwa to po prostu nie interesuje. Wychodzenie z założenia "moja chata na skraju wsi, mnie to wszystko wisi" jest nawygodniejsze.
    Moim zdaniem w mediach przydałby się program na miarę amerykańskiego "Daily Show" czy "Colbert Report" gdzie w humorystycznej, często ironicznej czy kąśliwej konwencji porusza się tematy nie omawiane w stricte informacyjnych mediach. I tak naprawdę się informuje.
  • 2009-09-10 15:17 | Robert

    Re: Opcja Zero

    W zasadzie zgadzam się z diagnozą, Autor trafnie wypunktował polskie bolączki i błędy, które doprowadziły nas do obecnego stanu. Rolę mediów które od początku rozpływały się w pochwałach neoliberalizmu pominął ale reszta jest w porządku.
    Przy tym wszystkim nie można jednak zapomnieć, że w ciągu 20 lat przeszliśmy drogę którą inne społeczeństwa pokonywały znacznie dłużej. Wstrząs to naprawdę mało powiedziane. Jeśli zadamy pytanie, dlaczego u nas nie jest tak jak w Wielkiej Brytanii, odpowiedź może być taka iż ich demokracja jest 10 razy starsza od naszej. Tam też były mroczne czasy i nie wszystko działało tak jak dzisiaj, nikt jednak o tym nie pamięta bo liczy się to co jest teraz.
    Cieszę się że Autor podkreślił iż należy reformy dobrze przemyśleć i wprowadzać z głową a nie robić łat na łatach. Jest to o tyle dla mnie cenne że byłem na pana Żakowskiego oburzony gdy w jednym ze swoich artykułów n.t. reformy edukacji pani Hall z pasją argumentował że należy ją wprowadzić pomimo jej wad bo inaczej dopadnie nas dziura demograficzna. Choć z góry wiadomo że reforma ta zaraz będzie łatana, oponenci zstali w artykule skrytykowani jako ludzie nieodpowiedzialni.
    Więc jak to jest, mamy wprowadzać dobre reformy czy łaty na łatach?
    Jeśli o różne szczegóły można się spierać to zasadniczą jest uwaga o braku w tych gwałtownych przemianach autentycznej debaty publicznej. Tak naprawdę nie pyta się ludzi czego chcą tylko autorytarnie narzuca się pewne rozwiązania, czasami bezmyślnie skopiowane. Konsultacje społeczne niby są ale z góry wiadomo że ten czy ów minister ma rację i jego resort już się tym zajmie żeby instytucje których reformy dotyczą "zaakceptowały" ją w pełni. Mieliśmy tego właśnie przykład w reformowaniu edukacji właśnie. Na nic zdały się protesty, rząd wiedział swoje.
    Kto więc z kim ma usiąść do rozmowy i zastanowić się nad błędami? Społeczeństwo, które zostało skutecznie przekonane że może sobie protestować do woli? Partie polityczne bez autorytetu? Autorytety niezależne, których nie ma?
  • 2009-09-10 15:55 | robbi

    No właśnie z tym "dalej" jest największy problem. Ludzie którzy zdobyli władzę na hasłach że wiedzą co dalej, teraz stoją i skrobią się z głowy. Nie ma woli politycznej aby coś zmieniać, no chyba że to coś samo zacznie się rozwalać i nie ma już innego wyjścia. Tak jest zawsze, rządzących nikt nie rozlicza, wszystko pięknie rozpływa się w "trudnościach obiektywnych" itd. Bo a to Unia coś nam nakazuje i musimy (potem okazuje się że jednak nie musieliśmy ale już stało się), a to konkurencja ze strony Chin, a to inne "obiektywne" czynniki. Ostatnio takim modnym wytłumaczeniem jest światowy kryzys. Zawsze wychodzi na to że nic w zasadzie nie możemy, więc dryfujemy sobie od wyborów do wyborów.
  • 2009-09-11 09:12 | mimi

    Re: Opcja Zero

    Ja bym jeszcze dodała do diagnozy ważny czynnik jaki było panowanie przez długi czas jedynie słusznej ideologii neoliberalnej. Pewne rzeczy przyjmowało się jako dogmaty, uważając np. że prywatne zawsze jest lepsze od publicznego/państwowego. W imię tego prywatyzowało się i to co należało sprywatyzować i to czego nie należało, przynajmniej nie w tym czasie i w taki sposób. Spore grupy społeczeństwa zostały przez to wyrzucone na margines i pozostawione same sobie. W tym czasie groźny był też panujący powszechnie "imposybilizm" oznaczający w praktyce porzucenie starań budowy własnej drogi rozwoju i własnego modelu kapitalizmu. Wymagałoby to rozmowy ze społeczeństwem i wysiłku ze strony polityków, wybrano więc drogę "konieczności i nieuchronności" bolesnych zmian poprzez kalkowanie wycinkowych rozwiązań zachodnich. Tłumaczono to tym że inaczej się nie da i taki jest rynek, że muszą być ofiary.