Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Nobel dla Kapuścińskiego

(1)
Kongijski pisarz Alain Mabanckou opowiada o Afryce, zmianach w świadomości literackiej Francuzów, Nagrodzie Nobla dla Ryszarda Kapuścińskiego i swoim długu wobec niego.
  • 2009-09-14 00:12 | Marieke

    Re: Nobel dla Kapuścińskiego

    Talent i pisarska werwa Alaina Mabanckou są bezsprzeczne. Krzysztof Cieślik („Polityka” nr 37) z uznaniem wypowiada się o jego twórczości, zestawia go nawet z prawdziwą gwiazdą na polskim rynku wydawniczym, Michelem Houellebeckiem. Liczy się także z jego zdaniem: wystarczyło, że Mabanckou napomknął, iż Ryszard Kapuściński na Nobla zasłużył, by cały przeprowadzony z nim wywiad został zatytułowany: „Nobel dla Kapuścińskiego”. Ufam, że pan Cieślik nie wsłuchuje się jedynie w to, co pragnie usłyszeć, ale autentycznie ceni opinię pisarza. Żywiąc tę nadzieję, przytoczę urywki wypowiedzi Alaina Mabanckou na temat Nagrody Nobla, którą przyznano w zeszłym roku J.M.G. Le Clézio.

    We Francji Le Clézio nie tylko jest bardzo ceniony, stał się wręcz instytucją i przyznanie mu Nagrody przyjęte zostało z wielką satysfakcją. Powszechną euforię przytłumił nieco dziennik „Le Monde”, publikując wypowiedź Frédérica-Yvesa Jeanneta, według którego Le Clézio jest zbyt „rozwlekły i gadatliwy”, by zasługiwać na Nobla. Na tę krytykę odpowiedział na łamach „Le Monde’u” (25.10.2008) Alain Mabanckou artykułem: „Nobel zasłużony”. Przytaczam kilka fragmentów tego artykułu, jest on bowiem odpowiedzią także na głosy tych polskich krytyków (w pierwszym rzędzie Krzysztofa Cieślika), dla których Nobel dla Le Clézio jest pomyłką.

    „Podobny zarzut byłby do przyjęcia — pisze Mabanckou — gdyby poparła go solidna argumentacja. Kilka cytatów z Marguerite Duras, Jeana Geneta czy Marcela Prousta to za mało, żeby uniwersalności tych znakomitych pisarzy przeciwstawić «gadulstwo» Le Clézio. Nie ocenia się uniwersalności dzieła na podstawie jednego zdania, choćby to było zdanie Prousta, ale na podstawie przedstawionego w nim świata, jego ponadczasowości, wydźwięku, jaki znajduje daleko od kraju autora. Frédéric-Yves Jeannet czepia się Le Clézio, cytując wyrwane słowa, podczas gdy pisarz stawia nas twarzą w twarz z «dolą nieludzką».

    Niewątpliwie, nie jest przyjemnie patrzeć w lustro, które wyolbrzymia nasze wady, ukazuje, co zrobiliśmy z planetą ludzi, z jaką małodusznością potraktowaliśmy naturę i odległych mieszkańców Ziemi. Im mocniej proza pisarza podważa nasze niezachwiane przekonania, tym bardziej uważamy, że jest «czczą gadaniną». [...]

    Jeśli Le Clézio, Gabriel Garcia Marquez czy Mario Vargas Llosa mogą się wydać «rozwlekli i gadatliwi» to dlatego, że ich świat jest «światem muzyki niedostępnej dla naszych uszu», by przytoczyć słowa poety Tchicaya U Tam’si.

    W książkach Le Clézio zawarty jest świat, Edouard Glissant powiedziałby «świat-chaos». O tym rozbiciu, o tej różnorodności nie można zapominać, to one są przyczyną rozziewu między nami i tymi, którzy czytają autora Pustyni daleko od granic Europy. Pisarz różni się od swoich współczesnych wiernością zamysłowi twórczemu i zdolnością rozszyfrowywania szumu świata. Począwszy od Protokołu wydanego w 1963 roku Le Clézio konsekwentnie pokazuje, że jego pisarstwo polega na zbliżaniu się do «niewidzialnego kontynentu», który pozostaje niewidzialny tylko «dlatego, że jesteśmy ślepi».

    Lekarstwem na niepokój profesora Jeanneta niech będzie definicja powieści, którą Le Clézio niedawno zaproponował: «... to pewien skrót pozwalający poznać stan świata i ewentualnie nasz własny».

    Znajomość «własnego stanu» jest więc ewentualnością, sprawą uboczną; świat jest od niej ważniejszy. Niestety, podobnego podejścia trudno szukać w modnych powieściach, które poza granicami Francji uważa się za witrynę współczesnej literatury francuskiej...
    Dramatem naszej literatury jest sposób, w jaki postrzega ją część krytyki. Ta nie tylko nie widzi mnogości źródeł dzisiejszej francuskiej twórczości, ale, ustanowiwszy niezmienne wzorce, robi wszystko, żeby stłumić głosy, które do owych wzorców nie przystają. Gdy więc centrum przesuwa się ku peryferiom, gdy do drzwi literatury stuka świat, — czego przykładem jest dzieło Le Clézio — oddziały krytyków mobilizują się do ataku. [...] ”.

    Uwagi Mabanckou warto odnieść nie tylko do krytyki francuskiej, w większości bardzo Nobliście przychylnej. Oryginalność, poezja, filozofia Le Clézio, jego niezwykła zdolność do rozszyfrowywania marginalnego świata zupełnie nie docierają do wielu polskich krytyków. Czyżby tony tej twórczości, obce światu, który przywykliśmy traktować za modelowy, wydawały się niektórym zbyt groźne, by je tolerować? Notabene, palmę pierwszeństwa w pozbawionych refleksji, niskich atakach na Le Clézio należałoby bezapelacyjnie przyznać Krzysztofowi Cieślikowi*. W przytoczonym wyżej wywiadzie Mabanckou mówi o zmianach zachodzących w świadomości Francuzów. Jest rzeczą naglącą, by nastąpiły one również w świadomości wielu Polaków.

    * Patrz notatka Krzesztofa Cieślika Powieść czasów globalizacji, Dziennik, 17.10.2009.

    Marieke