Maski kochanków

(1)
Przy czytaniu „Pożegnań” Dygata przesuwają się przed oczami sceny z filmu Hasa z 1958 r. U Hasa jest ta sama lekkość i humor, dialogi wzięto żywcem z powieści, a Dygat pióro miał świetne.
  • 2009-09-16 14:14 | sceptyk

    Re: Maski kochanków

    To nawet miłe,że przypomina się kulturowe osiągnięcia wczesnych lat PRL-u. Łatwość pisania była wtedy duża. Liczne wydawnictwa namawiały do pisarstwa jak też innych dziedzin twórczości. Wystarczyło zaczepić się na jakiejś "posadzie"/ za coś trzeba było żyć/ posłać do wydawnictwa wydumane przez siebie lub znajomych obrazki z życia wzięte i przy nie wielkim talencie z odrobiną humoru przy sprzyjających warunkach poparcia wchodziło się do elity twórczej, a potem już leciało. Z powodu olbrzymiej wyrwy pokoleniowej zaistniałej po wojnie oraz potrzeby ideologicznej dopuszczania do kultury ludzi ze środowisk robotniczo chłopskich wyrosło pokolenie twórcze socrealizmu. Sporadycznie w tym pokoleniu pojawiały się jednostki odrobinę zbuntowane i te wprawiały w zachwyt głównie młodzież,również jak to młodzież lubiącą się buntować. Nie mogę podać przykładów,aby nie robić przykrości ich bliskim.Stwierdzić jedynie mogę,że nie była to twórczość najwyższych lotów. Zresztą poczytajcie owe Dzienniki i Pamiętniki.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną