Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Zaginiony umiar

(20)
Pierwsza w Polsce recenzja najnowszej książki autora 'Kodu Leonarda da Vinci'
  • 2009-09-17 15:42 | xo

    Będzie jeszcze gorzej.....

    Jestem za a nawet przeciw. Pani Kozłowska zdaje sobie chyba sprawę z faktu, iz dla Dana Browna pierwszym i najważniejszym rynkiem jest rynek amerykański (USA). Biorąc pod uwagę, iż społeczeństwo to jest wyjątkowo łatwo manipulowalne (i dopiero teraz powoli zdaje sobie ono sprawę, z tego iż przez lat wiele żyło w totalnej błogości i niewiedzy na własne życzenie - ale to już zupełnie inny temat) nie sposób dziwić się, że książki tego autora mają taki popyt. Hollywood też już pewnie zakupiło prawa do kilku 'przyszłych' książek. Postępująca pop kultura żywiąca się coraz gorszej jakości strawą - ot, i całe wytłumaczenie. A co do tematów to przecież można nimi jeszcze przez co najmniej 50 lat sypać jak z rękawa: Bestia z Gévaudan, ślady diablich stóp przez polowę Anglii, Spring Heeled Jack, radiostacje numeryczne, itd., itp. Wszystko przecież można podciągnąć pod spisek tajnych towarzystw i organizacji religijnych. Proszę Państwa ! - zamiast się dziwić radzę przyjąć za pewnik, że takie książki nadejdą... Takie czasy.
    P.S. Szanuję recenzję p. Kozłowskiej, ale to tak jakby doktor medycyny podejmował polemikę z objawieniami uzdrowicieli z Filipin...... Szkoda czasu. Kijem Wisły nie zawrócimy....
  • 2009-09-17 21:20 | mk

    Książka napisana z myślą o amerykańskim odbiorcy - bardzo słuszna uwaga. Pozdrawiam.
  • 2009-09-17 23:12 | manu

    A od kiedy to, do zwykłej powieści jest dołączana bibliografia. U Sienkiewicz czy Lema z takową się nie spotkałem, a może się mylę?
  • 2009-09-18 00:46 | ss20

    To działa tak "manu" - zamierzam np. napisac książkę o uprowadzeniach ludzi przez ufoludki. Żeby moje "dzieło" wyglądało poważniej i dała się na jego "profesjonalizm" nabrać wieksza liczba osób, zamieszczam na kilku stronicach bibliografię, a ta jest baaardzo obszerna jeżeli chodzi o ten temat. A jednak dochodzę do wniosku, że mogę jeszcze lepiej - niech będzie to ksiażka o porwaniach ludzi przez ufoludki i o tym, że to ci porwani komunikują się z nami z odległych galaktyk telepatycznie, a my głupi myślimy, że to duchy ! Teraz nikt mi nie zarzuci, że moja książka to bzdury. Proszę tylko spojrzeć na literaturę, którą przytaczam w bibliografii. A i to nie wszystko - wybrałem tylko kilkadziesiąt pozycji z kilkuset, o ile nie więcej.. Prosty trick - a ile dobrego (dla mnie) zdziała ! I jeżeli ktoś zostanie porwany przez UFO sprzed Parlamentu Brytyjskiego to ja umieszczę w bibliografii Encyklopedię Britannica, żeby móc później powiedzieć, że pisząc moją książkę korzystałem z niej. W końcu gdzie jak gdzie, ale tam chyba wpis o tych budynkach jest, a to, że z tych czcigodnych ksiąg podebrałem tylko informację kiedy np. zostały one zbudowane to co to już kogoś będzie obchodziło ? Źródło to źródło i tyle. Ten, kto da się na te bzdury nabrać, będzie argumentował póżniej w dyskusjach z innymi, że moja ksiażka jest warta zainteresowania z uwagi na bibliografię...... i to wszystko za darmo ! Dziękuję wam moi potencjalni czytelnicy i pamiętajcie: jedynym probierzem wartości książki jest obecność w niej bibliografii. Myśleć już nie trzeba. Tylko kupować i czytać. A ten Sienkiewicz i Lem ? Oni nie pisali dla pieniędzy jak Dan Brown, a może się mylę ?
  • 2009-09-18 18:59 | Maksio

    No tak, ci Amerykanie - takie głupki wioskowe...
    Tylko jak to się stało, że od podstaw stworzyli państwo, w którym większość tych, którzy sobie z nich kpią - bardzo chciałoby mieszkać?
    My w Europie tacy oczytani i inteligentni...
    Tylko czemu przy okazji jakichś problemów, to Amerykanie muszą ratować nam zadki - że o dwóch wojnach światowych, Planie Marshalla Kosowie i Jugosławii przypomnę...
    Może zamiast kpić warto się czegoś nauczyć?
    Skoro jesteśmy tacy inteligentni - łatwo zbudujemy sobie drugie Stany, prawda?
  • 2009-09-19 03:39 | usanka

    ja tam bym przeczytala dla bibliografii, a tak to nie
  • 2009-09-22 00:15 | Kuba

    Radzę wrzucić na luz - książki Browna to fikcja literacka i jako taka powinne być traktowane. Jak ktoś dochodzi do wniosku, że opisane teorie są wyssane z palca, to gratuluję spostrzegawczości. I kto w thrillerach zamieszcza bibliografię?

    Z kolei motywy "Zaginionego symbolu" są łudząco podobne do tych z poprzednich części przygód Langdona dlatego, że to właśnie kontrowersyjne teorie spiskowe i rozwiązywanie związanych z nimi zagadek przyciągają Brownowi (miliony) czytelników. A oni, sądząc z wymienionych w recenzji hieroglifów, "sudoku" itp., nową lekturą nie będą zawiedzeni.
  • 2009-09-23 18:30 | puuuq

    Re: Zaginiony umiar

    Każdy wie ,że kolejne rewelacje Browna, zmierzają jedynie do podreperowania , i tak już niezlego konta w banku.No ale co pozostaje tym , dla których książka w ogóle ma jeszcze jakąś wartość ??? Mr Brown zapewnia kilka godzin dobrej rozrywki ,na tym jego rola się kończy !!!
  • 2009-09-23 22:35 | yo

    amerykanie chetnie pomagaja poniewaz to [wojna [] napelnia kabzy przem. zbrojeniowemu
    i oczywiscie umacnie ich status quo
  • 2009-09-23 22:38 | xo

    Maksiu, rozumiem twoje zdziwienie, ale gdybyś przeczytał o historii Stanów z ich początków,
    np. pisma i zawarte w nich tezy Waszyngtona, Franklina lub Lincolna - to doszedłbyś do wniosku, że państwo, które oni tworzyli i rozwijali jest w zasadzie diametralnie różne od tego w chwili obecnej. Ideały zostały zawłaszczone przez finansjerę. Pęd do pieniądza udzielił się też większości obywateli USA. Niektórzy robią to za wszelką cenę (jak Dan Brown - gwałcąc intelekt czytelników). Skąd wywodzi się obecna kompromitacja kapitalizmu, który musiał skulić uszy i poprosić o pomoc państwo ? To wyrosłe na purytańskich wartościach państwo dosć szybko osiągnęło pracowitością wysoką pozycję. W wieku XVIII, XIX i na początku XX nikomu nie przychodziło do głowy zaatakować Stany. Nie ta odległość i nie te środki techniczne..... A więc uchowały się. Europa to co innego. Po II Wojnie Światowej to amerykańskie państwo, którego gospodarka doznała sporego przyśpieszenia ze względu na zamówienia wojenne, oferowało nawet pomoc dla Europy..... Sporo chyba także "przygarneli" naukowców z Niemiec i Japonii, którzy to istotnie wpłyneli na rozwój np. techniki militarnej (w tym kosmicznej) i biologii oraz chemii w zamian za darowanie kar. A tak złośliwie, na koniec: czy to nie Amerykanie wybili prawie w pień prawowitych mieszkańców kraju, który najechali , lub zapili ich na śmierć ? Znak czasów i amerykańskiej mentalności: jedną z rekompensat za ludobójstwo Indian było przyznanie kilku plemionom prawa do prowadzenia ......kasyn. Czyż to nie charakterystyczne, że wg. władz USA pieniądze mogą załatwić wszystko ? Obecnie wszystkie te kasyna są już w rękach właścicieli innych niż Indianie.
    P.S. Jeżeli Chiny zażądają pieniędzy za amerykańskie obligacje rządowe, to .... niech każdy dokończy sobie sam jak to się skończy.
  • 2009-09-23 22:45 | ss20

    "I kto w thrillerach zamieszcza bibliografię?" - ten, który chce na ten trick nabrać więcej czytelników, bądź raczej ich portfele.
  • 2009-09-28 01:10 | Marta77

    Re: Zaginiony umiar

    Jestem właśnie w trakcie czytania tego opasłego tomiska. Już sam zakup książki mnie zdenerwował - wpłaciłam depozyt w księgarni, a przy odbiorze dopłaciłam resztę, po czym okazało się, że w jednym z supermarketów zapłaciłabym o 1/3 mniej, czyli bezczelnie zdarto ze mnie forsę. Książka jest raczej nudnawa, przez 3 rozdziały główny bohater schodzi do piwnicy pod Kapitolem, trochę mi się nawet przysnęło w autobusie. Drażnią mnie nachalne porównania masonerii z katolicyzmem, że niby dlaczego ktoś się oburza na rytuały z czaszkami skoro katolicy jedzą ciało na ołtarzu, na którym kiedyś składano rytualne ofiary. I nie chodzi tu bynajmniej o obrazę uczuć religijnych, ale o to, że autor ewidentnie próbuje znowu sprowokować Watykan i w ten sposób sprzedać wyższy nakład. W końcu nie ma to jak skandal.
    Reasumując: kto mi odda 9 funtów??
  • 2009-10-09 19:43 | talitha

    Re: Zaginiony umiar

    fikcja literacka i tyle.. nie podręcznik historii, religioznawstwa, ale splecione w wartką akcję zaczerpnięte z różnych źródeł wątki.. czy prawdziwe czy nie - nieistotne.. to tak jakby traktować wikipedię jako wiarygodną skarbnicę wiedzy. Podejrzewam, że wątki nie obroniłyby się przed prawdziwymi znawcami.. i nie rozumiem zarzucania Brownowi, że miesza różne, pewnie często nie powiązane ze sobą tematy. Natomiast chylę czoła przed atmosferą, która sprawia, że książki czyta się z zapartym tchem...

    Pozdrawiam i wracam do drugiej połowy książki.. Mimo,że czytana w oryginale nie pozwala się oderwać.. Aaaa i jeszcze gratulacje dla tłumaczy - oddanie tej atmosfery to "masterpiece" jak sam Mal'akh ;)
  • 2010-02-08 19:42 | Leszek

    Re:Zaginiony wyjmiar duszy....

    Pani Małgorzato,
    proponuję odświeżyć nieco swoje szare komórki i zerknąć tutaj.
    Parę nowych informacji nie zaszkodzi.
    http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=650.msg3805;topicseen#msg3805


    Cud nie narusza praw natury, lecz naszą wiedzę o tych prawach

    - św. Augustyn
  • 2010-02-16 00:59 | Alka Prim

    Re:Zaginiony umiar

    Pani Małgorzato Kozłowska, czyzby pani zazdrościła Danowi Brownowi poczytności i kasy? Bo pani recenzja to jakas kiepściutka...
  • 2010-02-16 01:02 | Beta Skaza

    Re:Zaginiony umiar

    No tak, my, Europejczycy, to co innego, ta erudycja, wyczucie, ta skromność...
  • 2010-02-16 01:07 | Cela Botan

    Re:Zaginiony umiar

    Konto w banku? To Cię boli? My Polacy zazdrościmy nawet zdolnemu pisarzowi, że robi kasę? Wiesz co? Podziwiam go jak cholera, że potrafi taką kasę zrobić. I to nie na pokazywaniu gołego tyłka na przykład, ale poprzez ciężką pracę. Spróbuj napisać coś, co przeczytają miliony. A potem mów, że "to kilka godzin dobrej rozrywki i na tym jego rola się kończy". Zależy dla kogo.
  • 2010-02-21 21:58 | Czarek_emigrant

    Re:Zaginiony umiar

    Na różnych stronach internetowych czytałem recenzje ksiązki „ Zaginiony symbol” . Ze smutkiem konkluduje ,że „tacy recenzenci jakie mamy społeczeństwo”. O ile czytelnik ma prawo do subiektywnej oceny tak od recenzenta wymagam większego obiektywizmu. Jakim prawem można wyrokować na temat merytorycznej zawartości książki skoro autorowi recenzji nie udało się zapewne przeczytać z głębszym zrozumieniem Biblii , nie wspomnę tu o Corpus Sinaiticus, Corpus Hermeticum, Zwojach z Qumran i wielu apokryfach choćby tych z biblioteki z Nag Hammadi. Informacje na temat związków założycieli USA z masonerią nie są żadną rewelacją, jest sporo pozycji na ten temat .O masonerii w Polsce też można sporo przeczytać i dowidzieć się że masonami byli: Król Stanisław August Poniatowski, Książe Józef Poniatowski, Henryk Dąbrowski twórca hymnu narodowego czy tez Józef Ignacy Kraszewski - czytaj w „Tajemnice masonerii i masonów” autorstwa St. A Wotowskiego wyd 1926r. Dość dobrze wyposażone w bibliografię ksiązki można było spotkać w języku polskim także w latach 90-tych XX wieku i takowe polecam recenzentom . To żadne białe kruki do których cieżko dotrzeć - trzeba jedynie chcieć. Polecam także „szanownym recenzentom” zapoznać się z pracami Newtona , Einsteina i całkiem współczesnych fizyków i filozofów a potem przez chwilę samodzielnie pomyśleć. Ja wiem samodzielne myślenie boli ale skoro się komuś zachciało zabierać głos na szerszym forum i kształtować opinię społeczną to jest to warunek konieczny. Na koniec zadam pytanie - Jak by wyglądała pani/pana recenzja napisana w 1949roku po wydaniu książki Orwella „1984” . Zakładam że zna pani/pan obecne realia życia w USA czy zachodniej Europie i poziom inwigilacji obywatela przez państwo??????
    Trochę pokory jak najbardziej wskazane !!!!
  • 2010-04-28 15:27 | Monika

    Książka i coś o jej ekranizacji

    Kiepska jakość. Czytając, z początku stwierdziłam, że te rozmowy nigdy się nie skończą. Zamiast przechodzić do rzeczy Langdon cały czas opowiadał a Sato dopytywała. "Akcja" rozpoczyna się na 200 stronie, a dalej momentami nie wiadomo czego właściwie szukają. Tematów jest wiele i ciągle pojawiają się nowe, często znacząco różniące się od poprzednich, dające inne spojrzenie na sprawę i zmieniające jej bieg.
    Książka dla szukających rozrywki i rewelacji. Nie polecam tym, którzy chcą się dowartościować lekturą.

    Jeśli chodzi o ekranizację to będzie do obejrzenia tylko wtedy gdy weźmie się za nią reżyser-geniusz, bo inaczej klapa. Zaś rolę wytatuowanego mordercy, który nazwał się Mal`akh powinien zagrać Arnold Vosloo(Imhotep w "Mumii").
  • 2010-04-29 17:38 | Senior

    Re:Zaginiony umiar

    Szkoda, że nie przeczytałem tej recenzji zanim wziąłem się za ZAGINIONY SYMBOL. Ta książka to bełkot żądnego kasy grafomana. Nie ukrywam KOD mi się podobał, ale to był chyba już szczyt możliwości Browna. Od teraz będę szerokim łukiem omijał książki tego autora. Jakoś zmęczyłem te bzdury, ale wszystkim, jeszcze nieświadomym czytelnikom, szczerze odradzam to "coś", bo książką można nazwać to tylko z wyglądu.