Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Zasadniczy kłopot

(11)
Na temat zmian w konstytucji jąkamy się już od 10 lat. Zaczynamy mówić, gdy pojawia się doraźny polityczny kłopot, zacinamy się, gdy na chwilę kłopot zostanie zażegnany.
  • 2009-09-20 01:43 | MS

    Likwidacja senatu i prezydenta (instytucji)

    Polityczna brzytwa Ockhama - po co mnożyć byty ponad potrzebę? Senat jako pozostałość systemu feudalnego (Izba Lordów) jest w naszych warunkach co najwyżej przedłużeniem sejmu, dodatkową procedurą nie wnoszącą nic do stanowionego prawa.
    Podobnie instytucja prezydenta (jako namiastka władcy, króla) również nie ma uzasadnienia - jego kompetencje może z powodzeniem przejąć premier wspomagany przez marszałka sejmu.
    Mnożenie politycznych bytów ponad potrzebę musi w konsekwencji prowadzić do chaosu kompetencyjnego, którego jesteśmy świadkami od blisko 20-stu lat.
  • 2009-09-20 03:04 | Jan

    Re: zmienić aby odsunąć neokonów od władzy

    W Polsce grupa polityków neokonserwatywnych z PiS i z Sikorskim, ośmieszyła Polaków próbą zainstalowania w Polsce "arki neokonserwatystów" w postaci Tarczy. Trzeba ich odsunąć od władzy po tej kompromitacji. Nikt nie pytał Polaków o opinię w tej ważnej sprawie, ani nie próbuje pytać w innych ważnych sprawach. To jest arogancja , godna arogancji neokonserwatystów. Tylko że w Stanach naród ich odsunął w wyborach, a Polska jest dalej na nich skazana . Wystarczy uważnie przyjrzeć się obłudzie pana Jarosława Kaczyńskiego, on wskazuje na premiera Tuska , jako na winnego, a nie na ministra Sikorskiego który się tym zajmował od początku. Tacy oni są sprawiedliwi.
  • 2009-09-20 09:51 | wikonwi

    Re: Zasadniczy kłopot

    Chodź ten artykuł nosi znamiona felietonu to wypełni wyczerpuje temat nic dodać nic ująć.Patrząc na wyniki sondażu do godz. 9 30 100% czytelników opowiada się za wzmocnieniem roli premiera, Chodź notowania premiera Tuska wypadają znacznie gorzej.
    Ogólnie bezkarność prezydentów za wetowanie ustaw tylko z powodu innych przekonań ten fakt (przekonań) bardzo martwi. Istnieje TK które powinno parafować ustawy stwierdzając kolegialnie czy ustawa jest lub nie konstytucyjna co zabrało by zabawki jakiemuś politycznemu prezydentowi.Same ustawy powinno pisać biuro legislacyjne pod wytyczne rządu a ustawa nie powinna podlegać przepychankom sejmowym gdzie niejednokrotnie powstają zgniłe kompromisy i dlatego mamy zgniłe państwo. Taki jest mój punkt widzenia.
  • 2009-09-20 09:58 | Bejotka

    Re: Zasadniczy kłopot

    Zasadniczy kłopot polega, moim zdaniem, na tym, że "ruszenie" Konstytucji spowoduje lawinę niespójnych propozycji, które zostaną chaotycznie przegłosowane przez skłóconych ze sobą "przedstawicieli narodu" i w efekcie będzie gorzej, niż jest - choć to wydaje się niemożliwe. Jedynej szansy upatruję w zmianie układu sił po wyborach prezydenckich, oczywiście jeżeli nie wygra ich skrajna prawica w sojuszu z Radiem Maryja. Jeżeli jednak górę weźmie liberalna demokracja , to nową konstytucję (bo przy zakresie niezbędnych zmian raczej o tym powinna być mowa) trzeba będzie przyjąć najpóźniej w ciągu 6 miesięcy, gdyż inaczej wszystko znów się "rozmyje". Dobrze, że prasa rozpoczęła debatę na ten temat. Mam nadzieję, że jej nie zaniecha pod naporem "breaking news".
  • 2009-09-20 13:19 | skoool

    Głosowałem za wzmocnieniem roli premiera, nie Premiera Tuska i osłabieniem roli prezydenta, nie Prezydenta Kaczyńskiego.
    Myślę jednak, że wielu czytelników głosowało właśnie personalnie i wynik nie jest w pełni adekwatny do odczuć społecznych.
    Ja jestem zdecydowanie za jednowładzą na najwyższym szczeblu i skoro jesteśmy w EU gdzie w większości sprawują ją premierzy, to niech i u nas premier ją pełni.
    Pozdrawiam ze słonecznego kanclerskiego Berlina.
  • 2009-09-20 16:20 | AdamJ

    Głosowałem identycznie jak Ty - z tych samych powodów. Myślę, że twoje obawy są przesadzone.
  • 2009-09-21 04:45 | jerry11

    Zgadzam sie z "MS"... Senat w obecnej Polsce wlasciwie nikomu i niczemu nie sluzy!

    P.S. I co z instytucja referendum narodowego? Czy jest to juz calkowicie martwe
    i zlekcewazone pojecie?
  • 2009-09-21 11:24 | Binarek

    Odpowiedzialność za rządy powinna być po jednej stronie.

    W tej chwili nie wiadomo jak rozliczyć partię rzadzącą gdy połowa z jej ustaw jest w Trybunale konstytucyjnym, została zawetowana lub powróciła zmieniona pod odrzucenie Weta.

    Kto dla przykładu ponosi w tej chwili odpowiedzialność za Służbę Zdrowia.
    Prezydent? Zastosował Weto i ma możliwości ustawodawcze
    Premier? Nie ma możliwości odrzucenia Weta ale sprawuje władzę wykonawczą
  • 2009-09-21 16:24 | graga05

    Konstytucja Trzeciego Maja to rowiesnica Konstytucji Amerykanskiej. Tamta ( z dwudziestoma kilkoma poprawkami) jest ciagle jak najbardziej aktualna i szanowana przez spoleczenstwo. Wiem, zupelnie inne dzieje obu krajow i w konsekwencji ciagle jeszcze niestabilny w Polsce ustroj. Uczymy sie. Jednak odnosze wrazenie, ze w Polsce przy konstytucji chce majstrowac kazda kolejna ekipa przystosowujac ja do swoich mrzonek politycznych.
    Zapewne to niedemokratyczne, ale mysle, ze nie nalezy przeceniac roli referendum. Przeprowadzone po jakims naglosnionym przez media morderstwie, ale tez bez niego, zawsze wskaze, ze wiekszosc jest zwolennikami kary smierci. To powszechnie znany przyklad. Dwadziescia pare lat temu przeciw religii w szkole bylo ok. 80% ankietowanych, a teraz? To znaczy, ze idziemy z postepem, albo tez, ze cofamy sie ? O innych drazliwszych tematach nie wspomne. Glupota spoleczenstwa i latwosc manipulowania nim dotyczy wszystkich narodow,. Cala historia ludzkosci sklada sie z takich przykladow.
    To jakosc polskiego senatu stanowi o tym, ze uwazamy go za niepotrzebny. Tak jak z najwieksza przyjemnoscia rozpedzilibysmy na cztery wiatry wiekszosc poslow. Ale poniewaz bez ciala ustawodawczego ani rusz, to zgadzamy sie na ten cyrk.
  • 2009-09-22 09:13 | Konrad47

    Polscy, pozal sie Boze, tzw. ekspercii od konstytucji, probuja wynalezc kolo na nowo. Tymczasem historia pokazuje, ktory rodzaj konstytucji zabezpiecza demokracje i prawa obywatelskie najlepiej, przy sprawnych rzadach obciazajacych swoim kosztem w najmniejszym stopniu podatnikow. Wybor jest prosty: konstytucja podobna do tej obowiazujacej w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem Polacy, wlacznie z Autorka powyzszego tekstu, patologicznie sie obawiaja silnego prezydenta tak jakby silny kanclerz byl "bezpieczniejszy" (chyba odzywa sie tu polskie piekielko, bo prezydent brzmi tak dumnie, wiec jak mozna na to pozwolic innemu rodakowi). Wystarczy wyobrazic sobie kanclerza Jaroslawa Kaczynskiego, zeby zrozumiec, ze system kanclerski sam w sobie nie ma zalet, a kosztuje wiecej, bo potrzeba utrzymywac takze dwor prezydenta-figuranta do rozdawania orderow. Konstytucji nie mozna pisac "pod osobe", jak zrobil to Kwasniewski i S-ka z obecna konstytucja, obawiajac sie, ze Walesa zostanie prezydentem na druga kadencje. Dobrze napisana konstytucja, jak ta w USA, ma dobre zabezpieczenia przed prezydentem naduzywajacym swojej wladzy (za przyklad moze sluzyc Nixon). Podsumowujac, jest oczywista oczywistoscia, ze konstytucje trzeba zmienic i powinno o tym zadecydowac referendum polaczone z nastepnymi wyborami prezydenckimi.
  • 2009-09-22 20:03 | dziad

    MS samo sedno zlikwidować podpisuję się obioma rękami.