Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Zmory-motory?

(184)
Mówicie, że życie jest po to, by latać na moto, i że nie byłoby po was krzyży na drogach, gdyby niedotlenieni kierowcy aut patrzyli w lusterka.
  • 2009-09-22 21:48 | Redakcja

    ZAPRASZAMY DO DYSKUSJI

    Czy jako kierowcy i piesi uważacie Państwo, że motocykliści są zagrożeniem na drodze? Czy postrzegacie motocyklistów jako "dawców organów"? Motocykliści, jak Wy czujecie się na ulicach polskich miast? Czekamy na wypowiedzi!
  • 2009-09-22 23:44 | Oldboy

    Re: Zmory-motory?

    Proponuję wprowadzić nowy rodzaj kary: po przekroczeniu granicy szybkości o 50kmh narzędzie przestępstwa, a więc motocykl powinien być skonfiskowany i zniszczony w prasie do złomu w obecności winnego. Efekt psychologiczny murowany!
  • 2009-09-23 08:39 | r

    Re: Zmory-motory?

    Morocykliści to zmora miast. Rozumiem, że ludzie Ci chcą realizować swoje pasje, tyle tylko, że nie liczą się z innymi. 100% egozim. Bezmyślna jazda na jednym kole, nocne rajdy w okolicach osiedli mieszkaniowych i policja, która bezradnie rozkłada ręce poporoszona o interwencję - oto krajobraz wielu poslkich miast. Zazwyczaj na motorach giną młodzi ludzi - nie Ci analitycy, lekarze, o których mowa w artykule. Problem jest zatem ten sam co w przypadku młodych kierowców samochódów - brak doświadczenia, bezmyślność...
  • 2009-09-23 08:53 | MAZAK

    PROPONOWANA KARA RÓWNIEŻ POWINNA DOTYKAĆ KIEROWCÓW AUT. WTEDY ZAPEWNE PROBLEM KORKÓW ZOSTAŁBY SAMOISTNIE ROZWIĄZANY.....
  • 2009-09-23 09:16 | gałka

    To gratuluję. Ja na szczęście mam satysfakcję z ciekawszych rzeczy.
  • 2009-09-23 09:31 | jeszua

    o, dokładnie. dalej: pijaków za kółkiem - całkowity zakaz prowadzenia do końca życia. złapany drugi raz - kryminał. jazda bez prawka - miesiąc robót publicznych przy sprzątaniu i naprawach ulic. dziurawe wydechy, kapiący olej - roboty publiczne (zamiast mandatu) i odebranie dowodu rejestracyjnego do czasu naprawy. diagnosta podpisujący dowód furmance z czerwonymi kierunkowskazami, albo chińskimi ksenonami bez homologacji - grzywna parę tys zł, na dobry początek, a potem kk za poświadczenie nieprawdy i fałszowanie dokumentów
    problem zostałby rozwiązany, bo motocykle chociaż popularne jako podmiot medialnej nagonki, stanowią ułamek procenta patologii, które narażają codziennie nasze życie i zdrowie na drogach
  • 2009-09-23 09:42 | Igor (daytona 955i)

    Re: Zmory-motory?

    Szkoda że kilka procent debili niszczy pozytywny obraz motocyklisty.Wspomnianych idiotów należy ścigac i surowo karać . Ja jeżdżę motocyklem który mógłby na drugim biegu złamać wszystkie ograniczenia prędkości ale jeżdżę przepisowo. Poprostu wiem o tym że nie jestem sam na drodze, nie jestem też nieomylny. A co do samych wypadków to problem leży bardziej w tabloidyzacji mediów. Poprostu śmierć motocyklisty jest bardziej nośnym tematem niż śmierć pieszego przechodzącego w miejscu niedozwolonym. Dodatkowo wiele wypadków motocyklistów powstaje na skutek zajechania drogi przez kierowcę samochodu - dlatego mam głośny tlumnik - czuję się z nim bezpieczniej (jak mnie nie zauważy to może chociaż usłyszy).
  • 2009-09-23 10:02 | Oldboy

    Tak, oczywiście.
  • 2009-09-23 10:08 | super_śledź

    ciekawe co powiesz kolego szanowny gdy Twoje dziecko w przyszłości zainteresuje się motocyklizmem i kupi sobie własne dwa koła.. CIEKAWE
  • 2009-09-23 10:25 | e.t.

    Droga Redakcjo!
    Sam tytuł już mówi wiele o waszym nastawieniu do sprawy - wiwat obiektywne dziennikarstwo. Nie ma co bić piany, ale powtórzę jeszcze raz - jeżeli chcecie oceniać grupy społeczne (czy inne) na podstawie 5%-10% procent ich przedstawicieli to gratuluję. Właśnie się okazuje że WSZYSCY dziennikarze (idąc takim torem myślenia) to kłamcy, oszuści i przekręcacze faktów w poszukiwaniu taniej sensacji, którzy znają słowo obiektywizm tylko w nazwie obiektywu aparatu foto.
    Wstyd i żenada panowie dziennikarze. Ale za to jaki "medialny" artykuł wam znowu wyszedł! Premia będzie, a co tam kogo panie fakty i obiektywizm obchodzi....
  • 2009-09-23 10:41 | Q800

    Re: Zmory-motory?

    Jestem motocyklistą, ale nie łapię tej akcji "Patrz w lusterka. Motocykle są wszędzie".
    Napisałbym raczej: "Motocyklisto, obowiązują Cię te same przepisy kodeksu drogowego. Na trzeciego wciskasz się na własne ryzyko, poza tym kiedy lawirujesz pomiędzy samochodami z prędkością 180/h moje szanse na zauważenie cię spadają do bardzo niskiego poziomu"
  • 2009-09-23 10:46 | japu

    Re: Zmory-motory?

    Prosze redaktora, ktory zapomnial sie podpisac pod artykulem o infomacje ile bylo ofiar smiertelnych w wypadkach samochodowych w 2008 roku i ilu pieszych zginelo w ubieglym roku na drogach.
    Ja na przyklad uwazam, ze w ciagu ostatniego roku na stronie polityki pojawilo sie 1795 idiotycznych artykulow takich jak ten i nie jest istotne jaki to procent wszystkich...
  • 2009-09-23 11:06 | kk

    Re: Zmory-motory?

    "...Ani nad dramatem własnych rodzin, jeśli nie uda im się wrócić do domu." OWSZEM, zastanawiają! Zastanaiwam się czy uda mi sie wrócić i ucałować syna - czy któryś zagadany przez komórkę kierowca auta mnie nie zauważy.. albo pani, która nie widziała, ze jest czerwone, albo pani, która na lewoskręcie zablokowała 2 pasy swoim Vito.. Dlaczego tak trudno spojrzeć w lusterko!?!? Pomysleć ?! I dać mi żyć a mojemu synowi nie zabierać mamy!?!?
  • 2009-09-23 11:44 | tony

    Ja napisał bym raczej:" Kierowco używaj kierunkowskazów". To daje szanse nawet temu pędzącemu 180km/h miedzy samochodami moturzyscie czas na reakcje. Zresztą skorzystali by na tym wszyscy kierowcy i puszce i na 2oo.
  • 2009-09-23 11:45 | Kawasaki zx12r

    Re: Zmory-motory?

    Śmieszny artykuł, tendencyjny i zupełnie bez znaczenia jak zresztą i cała nagonka medialna. Jeżeli ktoś myśli że ktokolwiek się tym przejmuje to jest troszkę dziecinny - owszem przejmują się starsi bądź rozsądniejsi motocykliści, którzy czują się dotknięci, natomiast grupa do której szanowni redaktorzy chcą dotrzeć czytając te wypociny najwyżej wzrusza ramionami, następnie wsiada na swoje 900 tki i 300km/h robi swoje. I nic nigdy tego nie zmieni; jedni uzależniają się od prochów inni od adrenaliny. Pisanina pod tytułem czy nie wiecie że możecie zginąć też jest śmieszna - my o tym doskonale wiemy i akceptujemy to, tyle tylko że często nie ginie kolega na ścigaczu tylko młody człowiek na swojej pierwszej 50ccm potrącony przez pijanego kierowce który nie widział już nic, często ginie starszy motocyklista na swoim turystyku zepchnięty do rowu przez ciężarówke, często ginie 23 letni ojciec miesięcznego dziecka, któremu tir na A4 zajechał drogę wyprzedzając bez kierunkowskazu - to nie zwykła pisanina bo ja znałem te osoby i co chcecie powiedzieć ich rodzinom? Że to ich wina? Bo żyli i mieli pasje? Nikt z nas nie obwołuje kierowców samochodów wariatami i mordercami przez takie zdarzenia... Sami też jeździmy samochodami.... Że motocykle ryczą... A co sportowych wydechów w autach nie ma? Że jak uderzą w pieszego to go zabiją.... Ano tak zabiją a ilu zabije rozpędzone auto? Sprawcą nieszczęść nie jest maszyna tylko człowiek za jej kierownicą nie ważne czy to rower czy samolot, popatrzcie na ulice miast; mówicie że motocykl to co innego bo jeździ 300km/h tyle tylko że coraz więcej aut też tak jeździ i Polaków już na nie stać.... A Zientarski? A jeszcze jedno; struny na szyjach itp itd, ubawiłem się do łez - pan redaktor piszący te głupoty mógłby pofatygować się do jakiegoś motocyklisty (motocyklisty a nie małolata natchnionego przez Pana redaktora) to zobaczyłby że owa struna to bezpiecznik wyrywający przy upadku zawleczkę z pompowanego kombinezonu - sam mam taki kombinezon.....
    A zamiast wydawać miliony na walkę z motocyklami, radary i inne pierdoły to byście lepiej drogi zrobili..... W niemczech jest taki fajny znak "no limit" i moge legalnie jechać i 350km/h tylko ciekawe że tam nikt nagonki na nikogo nie robi, wielu tak jeździ a ginie 100 razy mniej osób - doprawdy cud.....
  • 2009-09-23 12:31 | 34anka

    gratuluję kolejnego niesolidengo artykułu o motocyklistach , ostatni jaki czytalam na Waszych łamach dotyczył klubów MC w Polsce(jakies dwa lata temu, moim zdaniem od tamtej pory tygodnik polityka zniżył sie do poziomu conajmniej FAKTU) był równie pianotwórczy, niesolidny i mam wrażenie napisany przez osobę , która niewiele ma do powiedzenia w temacie motocyklizmu. Mimo wszystko osoba ta jako dziennikarz powinna była się bardziej przyłozyc to tego co tworzy, ponieważ brak solidnych , rzetelnych i obiektywnych informacji pokazała nam całkowity zanik profesjonalizmu w zawodzie...
  • 2009-09-23 12:32 | Magic

    "poza tym kiedy lawirujesz pomiędzy samochodami z prędkością 180/h "
    Pojechałeś, kolego ... Zaręczam Ci że między samochodami w korku to może 60 się da jechać i to tylko jak jest rzeczywiście szeroko, np. na Trasie Toruńskiej. A jeśli "lawirowanie" oznacza zmianę pasów z omijaniem i wyprzedzaniem samochodów to też kulą w płot trafiłeś bo prędkości motocyklowe są zazwyczaj +20/+40 w stosunku do samochodów i to głównie dlatego ze TAK JEST dla nas BEZPIECZNIEJ. A samochody w Warszawie jeżdżą 80-100 km/h ...
  • 2009-09-23 12:58 | Magic

    Miało być dobrze a wyszło jak zwykle ... Pomieszanie z poplątaniem zamiast próby analizy faktów i rzetelnej oceny LUDZI. Plus slogany dla oglądaczy telenowel.
    Motocykliści to nie istoty z Marsa, pozbawione ludzkich uczuć czy odruchów. Większość ma rodziny, dzieci, pracę na etacie. ZDECYDOWANA większość nie ma tez myśli samobójczych i ZDECYDOWANA większość chce wrócić do domu po kolejnym wypadzie. Wreszcie ZDECYDOWANA większość motocyklistów to kierowcy lepsi niż przeciętny Kowalski czy Kowalska za kółkiem. Dlaczego ? Bo po pierwsze z reguły to ludzie inteligentni, nietuzinkowi, poszukujący, a po drugie zmuszeni przez sytuacje w ruchu drogowym do znacznie szybszej ich oceny i przewidywania następstw. My nie mamy blachy dokoła siebie, nasze jedyne zabezpieczenia to ochraniacze w kurtkach i spodniach oraz nasza inteligencja. Z reguły wiemy na co możemy sobie pozwolić bez nadmiernego ryzyka, ci słynni "wariaci na jednym kole" to zazwyczaj motocykliści o wysokich umiejętnościach którzy wiedzą co i jak zrobić z motocyklem. Przy ocenie naszych poczynań na jezdni NIGDY też pada jedno wyjaśnienie - motocyklista siedzi WYŻEJ i widzi WIĘCEJ, więc i ma zdecydowanie lepsze rozeznanie w sytuacji na drodze.
    A teraz coś dla autorki artykułu - w mojej rodzinie jeżdżą WŁASNYMI motocyklami 3 pokolenia, od ośmiolatka do dziadka liczącego sobie 73 wiosny. Można to pewnie "medialnie" wytłumaczyć dziedzicznym upośledzeniem na umyśle, ale może po prostu jednak jesteśmy ... normalni ?
  • 2009-09-23 13:05 | Barney

    Re: Zmory-motory?

    a ja autorowi polecam taka lekture: http://wyborcza.pl/1,100503,6828746,Morderca_jest_kim_innym_niz_to_opisuja_media.html - to tak na temat kto dla kogo jest zagrozenie - cos jak mysz kontra slon...; aha... i jesli nie autor nie zna srodowiska motocyklowego to prosze chociaz nie klamac na temat reakcji na smierc kolegow, mity itp... dziekuje jak na polityke wyjatkowo kiepski i nieobiektywny "artykul"
  • 2009-09-23 13:25 | MotoMysza

    Re: Zmory-motory?

    Patetyczny ton godny histerycznej nastolatki czy harlequina:

    "Czasem żony, które dowiadują się o tragicznym wypadku, włączają telewizory na cały regulator, by zagłuszyć złe wieści. "
    "W gazecie wydrukowano zdjęcie kobiety trzymającej głowę syna na kolanach, samotnej matki, która poświęciła życie, by go odchować. "


    Dawno nie czytałam takiej bzdury. Nawet nikt nie chciał sie pod tym podpisać. Żenada!!
    Ktoś chciał stworzyć drugiego chichocka a stworzył flipa i flapa.
    Jedyne prawdziwe zdanie i poprawne to:
    "Kaski zakładają lekarze, handlowcy, analitycy bankowi. "

    Pusty śmiech.....Polityka spadła na psy zatrudniając tak niekompetentnych redaktorów.
  • 2009-09-23 13:34 | tomeksv

    popieram artykul jak kazdy inny a jak na Polityke wrecz nijaki .....
  • 2009-09-23 13:40 | Hef

    Re: Zmory-motory?

    425 motocyklistów na 5437 osób, które straciły życie w wypadkach w 2008 r (www.nadrodze.pap.pl) to chyba nie jest szczególnie przerażająca statystyka. Jazda motocyklem jest moim marzeniem i żadna nagonka medialna i społeczna nie powstrzyma mnie przed zrobieniem prawa jazdy i kupieniem maszyny.
  • 2009-09-23 13:53 | e.t.

    A co mam mówić śledziu, skoro albo ja albo małżonka wozimy motocyklami dzieci do szkoły? Powiem "uważaj jak jeździsz, bo to od ciebie twoje bezpieczeństwo zależy". Nota bene - pozwalasz swoim dzieciom chodzić po chodniku i przechodzić przez jezdnię? Bo to tez MOŻE być niebezpieczne. A jak jeszcze się okaże że przy dzieciach palisz papierosy i pijesz jakikolwiek alkohol to w ogóle porażka, bo o ile jeżdżenie motocyklem jest POTENCJALNIE niebezpieczne (jak i każdym innym pojazdem) to palenie i picie nie jest "potencjalnie" tylko na pewno szkodliwe.
    Użyj rozumu (w życiu, jak i pisząc takie komentarze) i problem z głowy. Życie to sztuka. Również sztuka kompromisu. A każdy żyje tak jak umie.
    Tak więc to nie moje dziecko sobie kupi, tylko ja mu pierwsze dwa koła kupię. Jak będzie chciało. Zadowolony?
  • 2009-09-23 14:20 | Spider A.J.

    Re: Zmory-motory?

    Aleś pan dziennikarzyna płytki. Nableblał, nablenlał i nic z tego nie wynika.
    Zmora naszych miast i drog nie sa motocyklisci tylko pan w kapeluszu, kiedys w skodzie dzis w matizie albo laosie, albo 30-40 letnia kobietka poprawiajaca makijaz i gadajaca przez komorke. O stanie drog niechce sie nawet wspominac.
    Szaleja na drogach, a gdzie maja szalec? Jeden tor wyscigowy w polsce, ktory jest drogi i bez jakiegokolwiek zaplecza. Szkoda papieru i kasy na takie wypociny bez sensu.
  • 2009-09-23 14:35 | Karolina

    jestem kobietą, mam 29 lat, na motocyklu jeżdżę od 2003 roku, nie jestem wariatką ani samobójczynią o morderczych skłonnościach. Moj motocykl nie został nigdy postawiony na koło, nie urządzam nocnych rajdów, jest to dla mnie przyjemności spędzania wakacji, weekendów zwiedzając Polskę i Europę z siodełka motocykla... moi znajomi to w większości spokojni ludzie o ustabilizowanym życiu osobistym. Uważam iż żadne z nas nie stanowi zagrożenia dla otoczenia, ale otoczenie stanowi duże zagrożenie dla nas, każde z nas ma przynajmniej kilka sytuacji gdzie nasze życie, zdrowie było zagrożone przez nieodpowiedzialnych kierowców w samochodach. Owszem wśród osób jeżdżących na motocyklach jest spora część pozbawiona wyobraźni i zdrowego rozsądku ale tak jak wśród osób prowadzący samochody jest spora ilość przekraczająca wszelkie granice odpowiedzialności. Można prowadzić akcje uświadamiające ale nie nawołujące do nienawiści, myślę że możemy przecież koegzystować nikomu nie szkodząc.
  • 2009-09-23 15:00 | hubissan

    Nie jestem motocyklistą, jednak od kilku lat coraz bardziej do tego dojrzewam.
    Mam jednak opory, które wynikają z mojego trudnego do poskromienia pragnienia, żeby jeździć szybko, b. szybko, tak szybko jak tylko się da. Szczęśliwie mój samochód rozwija prędkość tylko ok 200 km/h, i beznadziejne w porównaniu z motocyklami przyspieszenie, ale i tak bardzo często spotykam się, że ten czy ów mnie nie widział i zmienił pas, kiedy ja już się z nim zrównałem, albo ktoś zajechał mi drogę nie patrząc uprzednio w lusterka.
    Dwa razy dostałem w bok, ale szczęśliwie nic mi się nie stało, o blachę nie ma się co martwić, ale gdybym jechał motorem, sprawa nie zakończyłaby się zapewne tak pomyślnie.
    Dlatego uważam, że nie należy demagogizować problemu motocyklistów, oczywiście są wśród nich piracie, podobnie jak wśród kierowców, jednak w większości przypadków winę za wypadki ponoszą ci ostatni.
    Statystyka nie oddaje tego w pełni, bo jak tu słusznie zauważono, jest nagonka na motocyklistów, a poza tym ileż to razy kierowca zwiał z miejsca wypadku, po tym, jak nie patrząc w lusterka zajechał drogę i motocyklista uciekał o na pobocze, albo sunął po asfalcie.
    Konkludując uważam, że przede wszystkim należy zmienić system szkolenia kierowców, a szczególnie instruktorów, bo to w większości przypadków ofermy, które samo ledwo jeżdżą, wzmocnić kontrolę pijanych kierujących i eliminować największych piratów, również przez ostracyzm środowiskowy.
  • 2009-09-23 15:13 | super_śledź

    nie wiem czemu tak się stało, że mój post pojawił się bezpośrednio pod Twoim, ponieważ wcześniej był wpis kolesia który to chwalił się, ze ma satysfakcję z widoku kiedy zdrapują motocylistę z drzewa.. i to do tej wypowiedzi odnosił się mój post (pewnie admin wykasował i tak zostawił). Twoją powyższą wypowiedź w związku z tym zostawię bez komentarza i aby była jasność - ja także jeżdżę na motocyklu (cbr 929) i w przyszłości sam kupię pierwsze 2oo mojemu dziecku (jeśli tylko wyrazi taką chęć).

    pozdrawiam
  • 2009-09-23 15:28 | felek

    motocyklizm?? a co to takiego?? nowa odmiana marksizmu może?
  • 2009-09-23 15:45 | kobiałken

    Re: Zmory-motory?

    Polskie realia są niestety dla motocyklistów przykre. Na 40 mln kraj przypada jeden tor spełniający minimum przyzwoitości. Jednak władzą obiektu nie zależy na przystępnym udostępnianiu toru. Reszta torów w Polsce to obiekty kartingowe - lepszy rydz niż nic można by rzec. Jednak i te są zamykane (przykład tor w Radomiu).
    Do niedawna można było skrzyknąć grupę osób i pobawić się na płycie lotniska w Modlinie, ale niestety i ta alternatywa upadła ze względu na modernizację lotniska.
    Mieszkam w Warszawie i uwierzcie mi nie ma gdzie jeździć i podnosić swoich umiejętności. Pozostaje więc jazda po mieście i parkingach z których jesteśmy wypraszani przez ochronę lub policję.
  • 2009-09-23 15:56 | Redakcja

    Szanowni Czytelnicy!

    Dziękujemy za bardzo żywy odzew na zaproponowaną przez nas debatę o motocyklach na ulicach polskich miast. Wprowadzenie do dyskusji wzbudziło wiele kontrowersji. Postanowiliśmy w tej sytuacji opublikować fragment oryginalnego tekstu Edyty Gietki pt. "Komu bije dzwon".
  • 2009-09-23 16:21 | wildchild

    Re: Zmory-motory?

    Podstawowy błąd, to nie motocykliści są niebezpieczni a dziennikarze.
  • 2009-09-23 17:21 | Kawasaki zx12r

    Re: Zmory-motory?

    Więc znowu cos nabazgrolę. Jak się czujemy? Wielu motocyklistów pewnie napisze, że to oni czują się zagrożeni, ja napiszę ,że czułbym się normalnie gdyby dano nam święty spokój i nie demonizowano naszego środowiska. Nie oczekuje cudów, wiem w jakim kraju żyje i jakie są realia, wiem również jakie są szanse na 4 pasmowe autostrady i tory w każdym mieście.... Więc radze sobie jak umiem, podążam swoją drogą którą wyznacza mi wskazówka obrotomierza. Zdaje sobie sprawę że po ulicach jeżdżą różni ludzie i to oni są niebezpieczni a nie to w czym bądź na czym siedzą. Czy jeżdże na kole przednim/tylnim? Owszem. Czy jeżdże szybko? Owszem, bywało i 300km/h. Więc czy jestem niebezpiecznym wariatem? Możliwe, tylko czy to oznacza że kobieta jadąca na SV650 też nim jest? A może to oznacza co innego, mianowicie, że wszyscy kierowcy ścigaczy są nienormalni? Tylko że ja znam wielu którzy jeżdżą przepisowo mimo że dosiadają maszyn które nawet jak stoją to się proszą o mandat.... Znam kolege który jeździ na R1; ma 64 lata, żadnego wypadku, żadnego mandatu. Czemu przez pryzmat kilku oceniacie wszystkich? Czy to że kilku Policjantów wzieło łapówkę oznacza że powinniśmy rozwiązać Policję? Z prywatnych statystyk mojej osoby; miałem dwa wypadki, tyle tylko że obydwa na torze, jeden ledwo przeżyłem. Na drodze publicznej nigdy nie miałem najmniejszej stłuczki, powiecie że mam szczęście... Możliwe, ja uważam , że czuwa nade mną ręka Pańska i pozwala mi być tym kim jestem i robić to co lubię. Ludzie mają różne hobby, jedne mniej inne bardziej niebezpieczne, tylko czemu czpiacie się akurat motocykli? Powiecie bo wyrządzicie komuś innemu krzywdę. A stuningowane samochody mające po 400KM nie wyrządzą? A pokazy akrobacji lotniczych nie narażają widzów? Czy ja komuś mówię czym ma się interesować? Czy to źle że zamiast kupić w sobotę flaszkę wódki a potem rozrabiać po dyskotekach odkładam każdy grosz a to na nowy wydech a to na lepsze hamulce a to na zawieszenie?
    Mam 36 lat, na motocyklu spędziłem 22 lata i mam w planie spędzić kolejne 22 a może i następne więc widząc mnie na drodze nie musicie od razu wyciągać środkowego palca albo próbować mnie zepchnąć....
  • 2009-09-23 18:08 | VN 2000

    Re: Zmory-motory?

    Współczuję pani "redaktor". Frustracja?Zawiść? Bo trzeba wydalić wierszówkę a tematu brak? A Ty się nie pocisz pod pachami w aucie? Dwulitrowy Vulkan- najlepszy lek na stress;-) Zapraszam panią redaktor na tylne siodło może w końcu zajarzy o co biega w motocykliźmie. Pozdro J.
  • 2009-09-23 20:15 | MatteoAlessandro

    Re: Zmory-motory?

    Warto zauważyć że niefortunnie od rana zamiast fragmentu oryginalnego artykułu wstawiono skrót/recencję/własne przemyślenia innej osoby niż autorka artykułu Edyta Gietka. Jak widać redakcja Polityki naprawiła swój błąd. Osobiście zachęcam do lektury pełnej wersji artykułu w wydaniu papierowym i nie wieszanie psów na każdym dziennikarzu. Polityka robi dla nas wiele dobrego czego przykładem będzie chyba pierwsze tego typu wydarzenie w Polsce - debata z Policją przy udziale większości najważniejszych mediów.
  • 2009-09-23 20:41 | anka

    Zmory = samochodziarze bez mózgu

    Zaczęłam jeździć ścigaczem dwa lata temu, w wieku 18 lat, po zrobieniu prawka. Rodzinie trudno było zaakceptować moją pasję, ale po jakimś czasie (widząc, że wracam w jednym kawałku do domu) emocje opadły. Cieszę się, że mam na tyle wyrozumiałych rodziców, którzy widząc w TV czy prasie kretyńskie reportaże o dawco-samobójco-mordercach dzieci i staruszek, potrafili ustawić się ponad ten syf i samemu zweryfikować fakty. Niestety sporo ludzi ślepo wierzy mediom i mamy sytuacje na drodze, że widząc ścigacza pomiędzy dwoma pasami w korku, pan kapelusznik postanawia nauczyć debila jeździć i otwiera mu drzwi czy zajeżdża drogę, tym samym stwarzając prawdziwe zagrożenie!!!! Ale oczywiście nie jego wina, bo to idiota na motorze się przeciskał...
    Podobna sprawa to kretyni z kompleksami, których na moto nie stać, boją się, lub nie umieją jeździć.
    Ten kraj NIE jest cywilizowany na tyle, żeby jeździć tu na motocyklu i tego trzeba mieć świadomość na niego wsiadając. Już pomijam fatalną nawierzchnię dróg, do której wszyscy przywykliśmy. Ludzie są zawistni, prawko na samochód za którymś razem zda największy imbecyl, umiejętności żadnych, zawsze śpieszy się, w czasie jazdy pie*doli przez komórkę/je śniadanie/rozwiązuje krzyżówkę, motocykla nie zobaczy, ale może usłyszy, jeśli nie ma głośno radia włączonego. Jeśli samochód służbowy lub stary pordzewiały to nie żal. I wymusza, ciśnie się, bo praca, albo rodzina czeka... Myślcie ludzie czasem o konsekwencjach.
    Motocykliści też mają rodziny.
  • 2009-09-23 21:31 | frank drebin

    sprawa az tak beznadziejna nie jest, bo poza Polska, dalo sie ja rozwiazac. mieszkam w Niemczech i czesto jezdze do Polski. wystarczy przejechac granice i kulturowo niby ci sami ludzie, a jedni jezdza kulturalnie i w szyku, drudzy szaleja i wyprzedzaja. jest to az zenujace, jak sie zmienia przed i za Odra.
    zeby bardzo utrudnic zadanie, nie powiem po ktorej stronie granicy jak jezdza ......

    odnoszac to do motocyklistow, to niemieccy nieprawdopodobnie trzymaja sie litery prawa, czekaja w korku tam, gdzie polscy juz dawno by nie mieli cierpliwosci i wyprzedzali. z czego to wynika? w moim odczuciu chyba sa uczeni tego na kursach, bo jest to praktycznie wszechobecne. ponadto w najgoretsze dni sa w kombinezonach i wszelkich zabezpieczeniach.

    mieszkalem kilka lat w azji i to tej bogatej i cywilizowanej, na Tajwanie- tam na motorynkach jezdza szybciej niz w Polsce na scigaczach (bo tez ich motorynki maja i po 800 cm pojemnosci), poza stolica czesto bez kaskow, na czerwonym swietle przez skrzyzowanie. istna dzicz. chyba to tzw roznice kulturowe.
    wladze tego kraju dopuscily motory o pojemnosci powyzej 250 cm dopiero kilka lat temu, wczesniej uwazano, ze sa zbyt niebezpieczne. na autostrady nie maja nadal wstepu, nawet te duze motory.

    a co do autorki tekstu - tragedia. ten artykul to porazka, jakie rzadko sie czytuje.
  • 2009-09-23 22:28 | yamahaxt600

    droga redakcjo wrzucacie wszystkich do jednego worka, a sami "redakcja niby powaznej gazety" wskakujecie do worka z faktem i innymi tego rodzaju brukowcami. nie wszyscy ktorzy jezdza na moto sa dawcami i szalencami, ale sa i tacy ktorzy jezdza dla relaksu z predkosciami okolo 50km\h. zanim zaczniecie obrazac kogos swoimi wypocinami zastanowcie sie najpierw nad soba
  • 2009-09-23 22:52 | yamahaxt600

    jestes ciota a nie motocyklista. polecam lektore kodeksu drogowego, znajdziesz tam pare artykulow dotyczacych jazdy miedzy autami w korku, ewentualnie skopiuj sobie ten link ( http://serwisy.gazeta.pl/motocykle/1,59445,5614551,WSZYSCY_SIE_ZMIESCIMY.html ) . a z akcja "patrz w lusterka motocykle sa wszedzie " chodzi bardziej o zwrucenie uwagi kierowcow na nas jak zmieniaja pas albo skrecaja w lewo. twoja wypowiedz tylko pokazala ze jezdzisz chinskim skuterkiem i myslisz ze jestes motocyklista.
  • 2009-09-23 23:16 | AdamJ

    Re: Zmory-motory?

    Fakty są takie, że motocykle a raczej motocykliści stanowią zagrożenie na polskich drogach. Główne grzechy to: znaczne przekraczanie dozwolonych prędkości, wymijanie na trzeciego, lawirowanie pomiędzy innymi pojazdami szczególnie w czasie korków, problemem jest także straszny hałas który produkują te wspaniałe pojazdy. Oczywiście mogę zrozumieć, że to niezła frajda jeździć i to szybko na takim cacku, zgadzam się również, że denerwujący jest brak torów na których można poszaleć, nie mam też zamiaru obrażać tych motocyklistów, którzy jeżdżą zgodnie z przepisami ale problem istnieje. Być może rozwiązaniem było by wprowadzenie odpowiednio restrykcyjnych wymogów, które należy spełnić aby otrzymać prawo jazdy kategorii A, motor to w końcu bardziej zabawka niż środek transportu.
  • 2009-09-24 00:36 | divak2

    Re: Zmory-motory?

    W 2008 roku było 1228 wypadków z udziałem motorów, gdzie w 85% przypadków winnym był motocyklista. Przypomnę, że wszystkich wypadków na drogach było 49 000. To jest 2,5 % ogółu.
    Motory to jednak nośny temat, bo są głośne (co przeszkadza zwłaszcza w nocy) i jak motocykliści szaleją, czynią to bardzo widowiskowo. Z moich doświadczeń wynika jednak, że najczęściej ktoś mnie próbuje rozjechać, kiedy przechodzę przez pasy, a ktoś omija kierowcę, który zatrzymał się aby mnie przepuścić. W dzień "bez samochodu" jedna pani radośnie cofając po chodniku usiłowała mnie przejechać To była jedna z trzech niebezpiecznych sytuacji tego dnia, w żadnej nie uczestniczył motor. Żaden motocyklista nie spowodował NIGDY niebezpiecznej dla mnie sytuacji. Bezmyślność, brak wyobraźni i brak umiejętności kierowców samochodów są głównymi killerami na drodze.
  • 2009-09-24 00:50 | podatnik

    Widzę wpisy samych aniołków, oburzonych artykułem. Argumenty mają takie "złych jest parę procent", z czego wynika, że ponad 90% to drogowe porządnisie, jeżdżące spokojnie, nie wpychające się motocyklem pomiędzy samochody etc. Gdy tymczasem rzeczywistość jest tak dalece inna: sami motocykliści podkreślają, że wpychanie się między kolumny pojazdów jest jedną z zalet motocykla! Ale to pikuś. Problemy są trzy: prędkość, głośność i długie światło. O prędkościach wiemy wszyscy, trudno spotkać motocyklistę, który nie wyrywa do przodu ile fabryka dała. To fakt, mimo, że zaraz polecą posty od takich, co to pięćdziesiątki w mieście nigdy... Najbardziej upierdliwy jest przeraźliwy ryk silnika. Podziurawiony śrubokrętem tłumik daje parę procent mocy więcej, zaś kłopot dla innych, jaki pojawia się z powodu hałasu naszych aniołków nie wzrusza. No i zapalone "dla bezpieczeństwa" długie światło. Mam niski samochód, nawet w słoneczny dzień takie światło potrafi boleśnie oślepić. Zupełnie niedawno, oślepiony przez "bezpiecznego aniołka" prawie zjechałem na lewą stronę drogi nic nie widząc. Prawie, a więc aniołkowi udało się przeżyć i nadal gdzieś tam niszczy wzrok i słuch innym, przekonany o własnym bezpieczeństwie. I takich motocyklistów jest znakomita większość. Spotkałem i tych "turystycznych", na cichych motocyklach, jadących spokojnie. We Francji.
  • 2009-09-24 07:18 | agnostos

    "widząc ścigacza pomiędzy dwoma pasami w korku" - to jest wykroczenie proszę Pani, świetny dowód na to jak motocyklista stwarza zagrożenie na drodze!
  • 2009-09-24 08:37 | gildor

    "W 2008 roku było 1228 wypadków z udziałem motorów, gdzie w 85% przypadków winnym był motocykli"
    a mógłbyś podać źródło tych statystyk? 85% z winy motocyklisty?
  • 2009-09-24 08:44 | gildor

    "Główne grzechy to: lawirowanie pomiędzy innymi pojazdami szczególnie w czasie korków"
    dlaczego uważasz, że jest to grzech? oczywiście mówimy o tym, że motocyklista jedzie w korku między dwoma rzędami stojących aut. nawet jadących. grzech w jakim kontekście? jest to dozwolone, czy raczej nie jest zabronione prawem i pomaga w niedobijaniu korka jeszcze takim elementem ruchu jak motocykl.
    dlaczego kierowców aut frustruje nasze poruszanie się między autami w korku? drodzy kierowcy, to nie jest zabronione. po to, między innymi, kupujemy motocykle, skutery czy nawet rowery, żeby w tym korku nie stać a po mieście poruszać się szybciej niż autem.
  • 2009-09-24 08:46 | gildor

    ""widząc ścigacza pomiędzy dwoma pasami w korku" - to jest wykroczenie proszę Pani, świetny dowód na to
    jak motocyklista stwarza zagrożenie na drodze! "

    a czy możesz mi, agnostos, podpowiedzieć, jakie wykroczenie? i oczywiście, jakie zagrożenie i dla kogo?
  • 2009-09-24 09:22 | gildor

    [cytat]
    2009-09-24 07:18:00 | agnostos
    "widząc ścigacza pomiędzy dwoma pasami w korku" - to jest wykroczenie proszę Pani, świetny dowód na to
    jak motocyklista stwarza zagrożenie na drodze!
    [/cytat]
    mogę prosić o interpretację tegoż wykroczenia? przykro mi, ale nie ma przepisu zabraniającego jazdy między dwoma rzędami pojazdów w korku i nie tylko w korku. widzę, że agnostos ma kłopot z przepisami PoRD, a, jak się domyślam, porusza się (pewnie autem) po drogach publicznych. trochę wstyd posiadać prawo jazdy nie znając przepisów, co?
  • 2009-09-24 09:28 | scibor

    Zgodnie z prawem o ruchu drogowym oraz interpretacji KG Policji - nie jest to wykroczenie. I obiektywnie nie jest to rowniez dowod stwarzania zagrozenia na drodze. Co nie znaczy, ze pewien procent motocyklistow takiego zagrozenia nie stwarza. I tacy wlasnie sa zauwazani a ich zachowanie bezkrytycznie przypisuje sie calej populacji motocyklistow w RP.
  • 2009-09-24 10:44 | orvos

    Skomentuję cytatem: "I słusznie - nie będzie się mnożył ród wariacki". Komu z oburzających się na tym forum przedstawicieli zieleniny (to za tego "śledzia" pod adresem autora poprzedniego wpisu!) spaliny jeszcze nie wyżarły mózgu, może spróbować odgadnąć, z jakiej powieści. Najlepiej już teraz zabieraj dziecko na motorek - może społeczny darwinizm zdoła zadziałać nieco wcześniej i społeczeństwo nie doczeka się twoich wnuków. Albo kup małpie tę brzytewkę jak najwcześniej. Chcę pogratulować pani redaktor tego artykułu. Proponuję wrócić do tematu w przyszłym roku, najlepiej na jesieni, po sezonie. Pewnie na forum będzie już mniej tych oburzonych warzyw, które teraz hałasują mi pod oknami, gdy pracuję, i sprawiają, że mimo zamkniętych okien w mieszkaniu czuć smród spalin, bo przecież żaden nie pomyśli, by w studni między 3 blokami wyłączyć silnik, gdy sobie chcą pogadać. Oni są najważniejsi, a ich smrodzący i hałasujący złom to dziesiąty cud świata.
  • 2009-09-24 10:55 | kub

    Re: Zmory-motory?

    @ frank drebin - do wiadomości http://tiny.pl/8rwj

    pomijając pudelkowaty koloryt artykułu - grzecznie informuję Autorkę, że:
    nie zaczynam sezonu w Częstochowie i nie kończę go w Starej ( a nie Nowej) Iwicznej ( o zgrozo, nawet nie poświęciłem motoru) - ateiści też latają
    nie obraża mnie reklama warzywna, bo nie jest skierowana do mnie, denerwuje jedynie umacnianiem stereotypu i epatowaniem makabrą
    jako że "jesteśmy lekarzami", wiemy że zostaje często więcej niż rogówka, to zwyczajnie zależy od wielkości obrażeń - to też bajka niczym o czarnej wołdze
    rzeczywiście, mówimy, że w pięć minut na moto przeżywamy więcej niż większość ludzi przez całe życie, biorąc to wszak z uśmiechem w wyraźny cudzysłów

    życzę Autorce następnych tekstów zdecydowanie wyższych lotów
    - szerokości
  • 2009-09-24 11:13 | bluberd

    W Niemczech i Holandii jest to zabronione. Motocykl ma stac na srodku pasa i jezdzic srodkiem pasa, nie wolno mu wyprzedzac pojazdow na tym samym pasie ruchu. I wtedy jest bezpieczniej, nikt nie potraci motocyklisty, bo nie musi sie spodziewac, ze "motocykle sa wszedzie". Proste, bezpieczne. Denerwuja mnie narzekania motocyklistow, ze czuja sie zagrozeni na ulicach, bo kierowcy nie zwracaja na nich uwagi. No ale jak do diaska, jesli motocyklista potrafi byc w martwej strefie jednego lusterka i pol sekundy pozniej w martwej strefie innego lusterka, w ktore spojrzalem, aby miec pewnosc, ze wszystko widze, wyminac samochod przylepiajac sie do tylnego, prawego blotnika. W Niemczech jest duzo wiecej motocyklistow niz w Polsce, a jakos czuja sie bezpieczniej, bo nie probuja lawirowac miedzy pojazdami.
  • 2009-09-24 11:14 | as

    Żenada - Polityka na psy.

    Nie wierzyłem do tej pory, że w Polityce można napisać cyt. "...Motocykl przeciąl na pół Renault Megane, z którego wypadl duzy pies. Zdechł od sily uderzenia. Kierowca motocykla tez. To znaczy zmarl..." To miało być śmieszne ?
    Pani Edyto - gratuluję Pani. To właśnie Pani artykuł sprawił, że po 20 latach przestaję kupować Politykę. Zaoszczędzę na paliwo do moto.
  • 2009-09-24 11:23 | Komes

    Re: Zmory-motory?

    Koszmarna ta dyskusja, w której wielu forumowiczów już sobie skacze dogardła chociaz wcale się nie znają. Ale to typowe dla Polaków i typowe na naszych drogach. Wzajemne złośliwości, agresja, chamstwo. Jak w życiu tak i na ulicy.
    Koszmarny artykuł, o niczym. Żal czytać.
    Koszmarny temat, o niczym. Samochody były, są i będą. Motocykle były, są i będą.
    Dopóki nie ma na drodze sniegu - latam. I nikomu nic dotego. Nie będę stał w korkach, jestem szybszy, zwinniejszy, oszczedzam czas i czerpię radość. Taki jest przywilej motocyklisty
    Spada snieg - siedzę w korku w samochodzie, nie ma wyboru.
    Sztuczne podnoszenie problemu konfliktu samochód-motocykl jest samo w sobie chore. I czynią to chyba chorzy ludzie. Ludzie którzy nie lubia ludzi, no może z wyjątkiem samego siebie.
    I patrzcie w lusterka, spójrzcie dwa razy bo motocykle są wszędzie. Ja patrzę
  • 2009-09-24 11:53 | gildor

    no widzisz, a u nas wolno. ale wiesz, ja wole nasz kraj zdecydowanie bardziej, niż tak upstrzoną rygorem np Anglię czy kraje skandynawskie.
    ja osobiście na nic nie psioczę. mi, jako motocykliście, w Warszawie jest bardzo wygodnie. nie czuje się na drodze szykanowany, kierowcy aut umożliwiają mi przejazd w korku. ja tego nie potrzebuję, daje sobie radę. jak nie mogę jechać, to stoję. ale miło jest, jak ktoś ustępuję. a z szykanowanie postykam się jedynie w mediach. pojedyncze jednostki na drodze, których frustruje to, że ja jadę, a oni stoją, wywołują we mnie jedynie litość. przecież jak on mnie zablokuje celowo na chwilę, to kilka sekund później i tak będę przed nim. ale chce mieć satysfakcję, niech ma. mi to wisi.
    ileż to razy stojąc na początku czuję jak mnie, manipulując gazem w "reno clio", jakiś typ "wyzywa" na pojedynek. litości... skuter 125 go objedzie.

    ja naprawdę czuje się dobrze w mieście Warszawa. ale denerwuje mnie to, ze policja nie zajmuje się tym, czym powinna. nie jako motocyklistę, mnie denerwuję, ale jako uczestnika ruchu (w życiu nie dostałem mandatu na motocyklu, więc nie o to chodzi). "akcje". te "akcje". za niemanie pasów... ale telefon przy uchu nie łapie się w "akcję" więc niech jedzie. ślimak na lewym pasie jak prawy wolny, nie łapie się w akcję, więc niech se leci. najlepsze są "akcje", bo stoi sobie pan w krzakach i tylko lizakiem lub suszarką macha.
    a może, panowie policjanci, zaczęlibyście jeździć więcej po ulicach? reagować na ten debilizm (nie tylko motocyklowy)? od razu. zatrzymanie i pouczenie, to czasami większa kara niż mandat. mandaty, to dostawać powinni ci, którzy zagrażają bezpieczeństwu swojemu lub innych, nie zaś ktoś kto jedzie 70 przy pustej wisłostradzie.
    to tak apropos debaty z policją, o której mowa na dole artykułu. po co mamy spotykać się z policją, skoro policja nie jest organem decyzyjnym? w Anglii, której nie lubie ze słyszenia, pozwalają jeździć buspasami dla 2oo. ale policja nam na to nie moze pozwolić. może za to inżynier ruchu. dlaczego nie zaprosiliście, droga redakcjo, na tą debatę kogoś z ZDM? tylko nie Pana Galasa, bo on strasznie zajęty jest i nie ma czasu.
  • 2009-09-24 12:09 | puma

    Chyba bardziej chodzilo o przyblizenie mentalnosci polskiego motocyklisty-scigacza.Polacy dopiero raczkuja,musza sie nacieszyc swoim spelnionym marzeniem z postera.W krajach gdzie motor jest osiagalnym dla kazdego srodkiem transportu, a nie przedluzeniem meskiego ego czy prącia, nikt nie robi takich wybrykow.Typu na jednym kolku na radzyminskiej,patrzcie jestem najlepszy,najszybszy etc...Chociaz niewiem do konca czy cos tam sie dzieje pod kaskiem,czy raczej podlega instynktowi zwierzecemu. Mieszkalem w paru krajach na zachodzie i nikt oprocz hormonalnych wyrostkow tak sie nie zachowywal.
    Nie wiadomo czy to polski instynkt, buractwo, wolno rosnacy dobrobyt, czy zwykla walka w dżungli jaka jest polska.
    Ale na to trzeba popatrzec z perspektywy innego kraju,czlowiek az przeciera oczy ze zdumienia.Przepisy tez by sie przydaly rodem z cywilizowanej europy,bo na razie motocyklisci to jakas grupa mad maxow ulicznych o innym statusie spolecznym i prawnym.Oczywiscie mowie tylko o scigaczach.
  • 2009-09-24 12:20 | a

    Re: Zmory-motory?

    Motocyklista omijający w korku auta to dla mnie nie problem. Wpuszczam takiego, niech sobie jedzie. Ja się i tak przez korek nie przebiję. Jak widzę w lusterku motor to zjeżdżam na lewy pas. Przecież nie będę blokował ani tym bardziej się ścigał.
    Problemem jest ułańska fantazja, brak wyobraźni i chamstwo. Widzimy często takie zachowania na naszych drogach i dotyczą one zarówno kierowców jak i motocyklistów. Z motocyklami jest ta różnica, że gdy ta fantazja poniesie lub trafimy na chama to nie ma dookoła blachy, prędkość jest wysoka ( bo nie ukrywajmy – ścigacze aż się proszą o podkręcenie manetki ) a przyczepność w porównaniu z czterema kółkami niska.
  • 2009-09-24 12:42 | sdf

    To ci chyba opowiadał kolega, co na truskawki tam pojechał. W Niemczech i Holandii (a także np. Anglii) wymijanie korków przez motocykle jest powszechne. Jedyna istotna różnica jest taka, że w Niemczech motocykliści podczas korka na autostradzie nie omijają go poboczem czy pasem awaryjnym (tylko w czym to przeszkadza??). Jak wolisz mieszkać w Niemczech, to się wyprowadź. U nas wymijanie w korkach jest legalne, a dzięki niemu ty krócej stoisz w tym korku.
  • 2009-09-24 12:58 | GSX1300R

    Napisałeś racjonalnie, z sercem...i branżowo czyli niezrozumiale dla tych, do których chciałeś skierować ten przekaz ;-)
    Generalnie przyłączam się do prośby: DAJCIE NAM SPOKÓJ. Ten cały motocyklizm
    w polskich mediach jest już nudny jak flaki z olejem. Ile razy można czytać o tych dawcach, o tym śmiertelnym
    zagrożeniu, o tych masowych szaleńczych pościgach dzielnej Policji za tabunem bandytów na motocyklach.
    Następnie wyjeżdża taki statystyczny obywatel na drogę i co widzi? Nic. Przejeżdża 100 km i nie widzi ŻADNEGO
    motocykla, a co dopiero motocykla na jednym kole, albo takiego co właśnie spowodował katastrofę w ruchu lądowym. Na co drugim skrzyżowaniu muszę udzielać informacji kierowcom samochodów, którzy z cielęcym zachwytem w oczach pytają: a ile wyciąga, a ile kosztuje, a ja też bym chciał ale mi żona nie pozwala. Tak kochana Polityko wygląda większość czasu spędzonego na motocyklu. Owszem, zdarzają się sytuacje nieprzyjemne, ale to są INCYDENTY, a nie praktyka. Całe szczęście, że problem rozwiązuje się niejako sam poprzez coraz większą liczbę jednośladów na polskich drogach. A jak już nas będzie 6-8% udziału w ruchu drogowym (obecnie 0,3-0,5%), to nie będziemy dla nikogo stanowili ciekawostki zoologicznej, a zaczniemy być realną siłą pełnoprawnych użytkowników dróg. To będzie następnie powodować, że rozwiązania techniczne stosowane dla poprawy bezpieczeństwa użytkowników samochodów nie będą jednocześnie potencjalnym miejscem pochówku motocyklistów/motorowerzystów. Bariery energochłonne, wysokie krawężniki na środku jezdni otaczające azyle dla pieszych bądź inne wysepki, oznakowanie jezdni malowane farbami, na których się notorycznie ślizgamy jak na lodowisku - to kilka pierwszych rzeczy, które znacznie częściej realnie narażają nasze bezpieczeństwo niż my swoją jazdą narażamy bezpieczeństwo innych.
    I na koniec: zastanawiam się już od wielu lat nad takim zagadnieniem, a mianowicie dlaczego za granicą na motocyklu czuję się BEZPIECZNIE, a w moim kochanym kraju jak NIE. Przy czym styl jazdy nie ulega w istotny sposób zmianie.
  • 2009-09-24 13:04 | Komes

    Pumie nie wypada negować "instynktu zwierzęcego". Takowy wystepuje po trosze u każdego, zarówno na dwóch jak i czterech kółkach. Nie stosownym jest też odwoływanie sie do "przedłużeń" tego czy owego na motocyklu. Jakże często brzuchaci i wątli mężczyźni po zamknięciu się w swoich autach staja sie prawdziwymi macho, często z uniesionym środkowym palcem dłoni. Takie porówniania sprowadzają dyskusje na bruk. Tak jak wspominałem, u nas typowe.
    Polscy motocykliści podróżują po świecie i są dobrze postrzegani. Tam jednak, zanim się wykona manewr, patrzy się w lusterka i nie wymusza pierwszeństwa. A jak mozna, daje sie wolny przejazd motocyklowi, z usmiechem i pozdrowieniem, bo przecież cecha "psa ogrodnika" to polski atrybut. Chociaż, bije sie w piersi, i u nas jest z tym coraz lepiej.
    Nie mozna tez negować żadnej grupy motocyklistów, w tym na ścigaczach. Każdy wybiera to co lubi, podobnie jak z samochodami, są matizy, są bmw.
    Lekarstwem jest więcej wzajemniej uprzejmości, na jezdni też.
    Motocykle są wspaniałe. Stwarzanie urojonych konfliktów jest chore.
  • 2009-09-24 13:06 | jach

    Mieszkam na przedmieściach Krakowa. Mam "nogi" rower, motocykl i samochód.

    1. Kamyk do naszego ogródka motocyklistów: Jak jadąc na motocyklu chcecie się czuć bezpieczni? Uważam, że te dwa pojęcia motor i bezpieczeństwo są rozłączne - nie do pogodzenia. Wydaje mi się, że większe ryzyko to jest jedna z rzeczy która ciągnie mnie do jazdy na motorze i jedna ze składowych ceny jaką płacę za tę przyjemność oraz szybkość.

    2. Problem "motocyklistów" wynika z braku szacunku z obu stron: motocyklista o samochodach nawet jeżeli nie powie "heble" którym trzeba pokazać kto tu jest szybszy (często czytaj cwańszy) to czuje się "lepszy" . Kierowca samochodu często powie o motocykliście przecinak/dawca. I nawet jeżeli tego nie powie to szczerze zazdrości szybkości motocyklowi i frustruje się w korku. By nie pokazywać zawiści wymyśla różne "przywary" motorom że to albo tamto.

    Często jadąc samochodem sam zajechałem lub o mało nie zajechałem drogi motocykliście. nie ma siły. nawet gdy jest ubrany w odblaski bardzo często jest za mało widoczny i za szybki by zobaczyć go w lusterku w porę

    Znam to z autopsji bo wiele (ale to wiele i tak to tylko kilka procent gdy dawano mi pierwszeństwo tam gdzie potrzeba) razy to mi zajeżdżano drogę. I nie były to "pańcie z pieskiem" rozmawiające przez komórkę tylko "normalni kierowcy". Wtedy ja tez byłem szybszy i mniej widoczny.
    ale nie przyjmuje postawy: "uwaga śledzie, bo Pan jedzie".

    Postuluję odrobinę dobrej woli i pokory ( w stosunku do innych i swoich własnych możliwości ) a wszystkim będzie się lepiej jeździło.

    Kretyni (świadomi lub nie) są wszędzie : piesi którzy przechodzą w Krakowie np w poprzek opolskiej mimo że mają 100m dalej światła. Motocykliści z 150 na budziku na zakopiance pod carrefurem. Dresiarze w BMW ze sportowym (rozwierconym) wydechem na osiedlowej uliczce na Woli Duchadzkiej.

    Motocykli będzie coraz więcej, bo korki są coraz większe i wielu ludzi ceni sobie bardziej swój czas niż wygodę.
  • 2009-09-24 13:08 | Jach

    Chciałbym być Twoim dzieckiem :D
  • 2009-09-24 13:17 | AdamJ

    Pisząc "lawirowanie" miałem na myśli wszelkie sposoby ominięcia lub wyprzedzenia wolniej poruszającego się pojazdu (pobocze, chodnik, przekraczanie linii ciągłej ignorowanie innych znaków zabraniających wyprzedzania,gwałtowna zmiana pasów, wszystko często z towarzyszącym temu manewrowi znacznym chwilowym przekraczaniem prędkości). Nie zmienia to faktu, że opisana przez Ciebie procedura też do bezpiecznych nie należy ale zgadzam się, że wiele zależy od wzajemnej życzliwości uczestników ruchu.
  • 2009-09-24 14:01 | divak2

    Tak naprawdę statystyki podałem za stroną
    http://tiges.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?3
    i
    http://tiges.blox.pl/2009/03/Dawcy-nerek.html
    niemniej jednak dane podane przez jej autora sugerują, że chodzi o rok 2007, jeśli zajrzeć do statystyk policyjnych:
    http://www.policja.pl/download.php?s=1&id=24804
    Dla roku 2008 sprawa ma się jednak podobnie:
    http://policja.pl/dokumenty/zalaczniki/1-46733.pdf
    2880 (5,8%) wypadków z czego zawinione przez motocyklistów 1195 (41%) na 49054 ogólnej liczby wypadków na drodze.
    Wychodzi na to że zaczęli jeździć ostrożniej (spadek z 85% do 41% zawinionych wypadków).
    Trochę narobiłem zamieszania.
  • 2009-09-24 14:36 | jaaaa

    Re: Zmory-motory?

    Moim zdaniem większe zagrożenie stanowią rowery na chodniku dla pieszych>:(
  • 2009-09-24 15:14 | RnS

    Czytałem. Może Pani Edyta chciała dobrze, ale jej nie wyszło. Przez użycie 2 osoby tekst odbiera możliwość jakiejkolwiek polemiki z treścią. Zresztą ja odbieram całość jako ociekajacą sarkazmę próbę opisania rzeczywistości w sposób inny niż brukowce pokroju FAKTu. Tekst niegodny POLITYKI. A filmik w zajawce? Żałosny.
  • 2009-09-24 16:05 | shem

    Re: Zmory-motory?

    Widzę, że w większości na rzucony temat wypowiadają się motocykliści.

    Jako kierowca nie lubię motocyklów na drogach. Nie chcę generalizować, ale bardzo rzadko widuje się motocykl jadący zgodnie z zasadami ruchu drogowego.

    Ile razy zdarzało się, że jadąc samochodem w lusterku widać jedno oślepiające światło, które zbliża się z prędkością błyskawicy? Dobrze jak takiego wcześniej człowiek zobaczy, bo przy rozwijanych prędkościach potrafią pojawić się "z nikąd". Poza tym wyprzedzanie "na trzeciego" na wąskiej i niebezpiecznej drodze to już norma.

    Obawiam się motocykli na drodze, są ciężkie, mało stabilne, a motocykliści gnają na nich na z łamanie karku, wyprzedzając mnie, gdy z naprzeciwka nadjeżdża wielki tir. Przecież od podmuchu spod takiej ciężarówki motocykl może stracić przyczepność i wylądować prosto na mojej masce. Nie lubię motocykli na drodze i nie polubię do czasu aż ich kierowcy zaczną przestrzegać przepisów i szanować innych uczestników ruchu.
  • 2009-09-24 16:28 | Miko

    Wszystko jest dla ludzi....

    .... to znamy wszyscy. Wypadałoby tylko dodać "ALE MYŚLĄCYCH". To prawda uniwersalna i dotyczy nas wszystkich i wszystkich przejawów naszej aktywności, no ale skoro my tym razem akurat o motorach... Jeździ na nich na szczęście wiele myślących osób i za to im dziękuję. Jeździ też dużo takich, którzy powinni sobie oszczędzić kupna kasku... bo i tak nie mają pod nim niczego specjalnie cennego ;) Tych namawiam do zmobilizowania przestrzeni między uszami. Śmieszą mnie wypowiedzi typu "zostawcie NAS w spokoju"... "to MOJA (prywatna) sprawa (życie, itd.)". Mam dla ich autorów przykrą i być może zaskakującą nowinę: nie są sami na tym świecie. Niestety, choćby się skichać i marzyć ile wlezie, jest on niestety pełen zawalidrogów zachowujących się w sposób dla NAS, wielkich, mądrych i wspaniałych niekorzystny, nieprzewidywalny, kłopotliwy. A to jakiś matoł w samochodzie, a to pies, a to dziecko za piłką, a to te cholerne wciąż czerwone światła, a to jakieś durne znaki drogowe, wredna dziura czy złośliwie mokre liście, a to wreszcie zatroskani rodzice czy inna bliska osoba mająca irracjonalne (dla takiego SuperWojownika i ZdobywcyGlobu jak JA) sentymenty... Nieliczenie się z ich obecnością, bezpieczeństwem, uczuciami, prawem do świętego spokoju w nocy itd. itp. świadczy o bezmyślności i chamstwie - albo połączeniu obu tych cech. A to przykre.

    Masz problem z ego, człowieku? Super, ale podbudowuj je tak, aby to rzeczywiście była o ile to możliwe Twoja sprawa. Wyżywaj się za własne pieniądze (niech Twoje leczenie idzie z Twojej polisy a nie cudzych podatków), nie rozsiewając hałasu (a nuż wśród połowy zbudzonego o 1:30 w osiedla są małe dzieci czy osoby chore, zmęczone - pomyślałeś o tym?), nie stwarzając zagrożenia dla innych (Twoje mnie nie interesuje)... Żyj i daj żyć innym. Wolność to cudowna sprawa... tylko tak się składa, że do tego samego mają prawo wszyscy w Twoim otoczeniu (ze zwierzętami i roślinami włącznie). Jak to mówią "Twoja pięść powinna kończyć się tam, gdzie zaczyna się mój nos". Nie przemawia do mnie argumentacja, że koniecznie trzeba generować tyle decybeli ile startujący samolot żeby "być bezpiecznym"? A dlaczego niby ktoś oczekuje, że będzie bezpiecznym jadąc te 180 na godzinę w mieście i szalejąc na jednym kole wśród samochodów (tak, wiem, że przeciskanie się w korku to inna sprawa i nie o tym tu mowa)? I oczekując bycia zauważonym i respektowanym w ułamku sekundy (Z moich wyliczeń wynika, że przy 180/h w cztery sekundy przejeżdża się chyba 200 metrów a nie 100, jak pisze Pani Edyta)? Myślę, że nie mają tego problemu motocykliści jadący płynnie z całym ruchem. Spotykam takich na szczęście wielu. Ale niestety jest coś za coś. Jak ktoś się wybiera na basen to niestety będzie mokry. Jak kogo rajcuje lizanie transformatorów to niestety może zostać porażony prądem. Brutalne to i przykre, ale choćbyśmy się zachlastali z pragnienia to i tak wciąż Matka Natura nie wymyśliła sposobu, żeby zjeść ciastko i je mieć - może zresztą to i lepiej, ograniczenia uszlachetniają ;)

    Myślenie - koniecznie pozytywne - to klucz. Pomacaj się jeden z drugim po kieszeniach - może go jeszcze nie zgubiłeś?
  • 2009-09-24 16:44 | Banialuka

    Re: Zmory-motory?

    Dyskusja o motocyklistach nie ma sensu. Należy dyskutować o wszechmocnym chamstwie i buracwtem wszystkich kierujących pojazdami mechanicznymi. Na drodze motocyklista chce zaimponować kierowcom samochodów swoją wolnością od stania w korkach i szybkością pojazdu. Ale kierowcy na maszynach i w maszynach za największego wroga uważają pieszych. Co z tego, że na jezdni są pasy oznaczające przejścia dla pieszych? Pieszy poluje na lukę, która umożliwi mu przejście na drugą stronę jezdni. A jeśli jezdnia ma trzy pasy no to zaczyna się, dla pieszego, ruletka. Do czasu kiedy nie nauczą się jeździć szanując innych i przestrzegając przepisy drogowe, niech się zabijają. To straszne, ale wcale im nie współczuję.
  • 2009-09-24 20:26 | inzynieria

    konfiskata czasowa

    fajny pomysł z konfiskowaniem samochodow i motocykli. możnaby np. konfiskować na kilka dni lub tygodni - w zależności od szybkości przekroczenia. taka czasowa konfiskata byłaby ciekawym rozwiązaniem
  • 2009-09-24 20:30 | pieszy się nie śpieszy

    co piesi mają do motocykli? zmorą są cykliści. we wszystkich wiekszych miastach łamią przepisy jeżdżąc po chodnikach zamiast jezdni. to jest problem dla pieszych a nie motocykle.
  • 2009-09-24 20:36 | pieszy

    tak własnie. z punktu widzenia pieszych to łamiący przepisy cykliści, którzy jeżdżą po chodnikach w miejscach niedozwolonych (czyli prakrycznie wszędzie gdzie są chodniki) stanowią zagrożenie, a nie jacyś motocykliści.
  • 2009-09-24 20:44 | jaaaaaaaaaaaa

    Re: Zmory-motory?

    Konflikt: motocyklisci kontra reszta? dziwny sposób myślenia. Miał rację jeden z forumowiczów, że to chore podsycać ten konflikt. W końcu wszyscy, nie ważne czym kto jeździ, jestesmy uzytkownikami dróg. I nikt nie powiedział, ze drogi są tylko dla samochodów, tylko motocykli, tylko rowerów itd.
    I samochody, i motocykle były, są i będą. I w jednych, i na drugich siedzą zarówno doskonali, jak i fatalni kierowcy. Jeśli ktoś obraża się na motocykle za piratów drogowych, to niech policzy ile razy w ciągu dnia strąbił albo zwyzywał pirata w samochodzie. Z tym że o ile mało kto ma wpływ na piratów, o tyle kazdy z nas ma wpływ na kulturę jazdy. Wystarczy trochę mniej zlości i wzajemnej agresji do wszystkich dokoła, a trochę więcej zyczliwości, zwyczajnego myślenia i troski- nie tylko o siebie, ale także o innych uczestników ruchu. Naprawdę wszyscy się zmieścimy!
    A to ze za głosno? Chyba nie w motocyklach problem, tylko ogólnie w kulturze ludzkiej. jesli ktoś mi katuje motocykl pod oknem, to pewnie nie bedzie miał problemu z słuchaniem muzyki na full przy otwartych oknach. Jak ktoś ma olej w glowie, to nie pali gum pod oknami sąsiada i tyle.

    A na koniec co do artykułu: pani Beato, mozna pisac o wszystkim, ale trzeba się opierać na solidnych danych (a nie przykladach wyrwanych z kontekstu) i mieć jakiś cel tej pisaniny. Pani artykuł brzmi niestety jak rozhisteryzowany atak i pretensja do wszystkich motocyklistów świata..za to ze jeżdżą?
    Rozczarowujące, ze Polityka, którą czytam głównie dla pewnego poziomu tzw.debaty publicznej, zbliża ten poziom do brukowych czytadeł.
  • 2009-09-24 21:39 | jerry11

    "Fakty są takie, że motocykle a raczej motocykliści stanowią zagrożenie na polskich drogach. Główne grzechy
    to: znaczne przekraczanie dozwolonych prędkości, wymijanie na trzeciego, lawirowanie pomiędzy innymi
    pojazdami szczególnie w czasie korków, problemem jest także straszny hałas który produkują te wspaniałe
    pojazdy."

    Dokladnie tak... i zadne pseudo-filozoficzne wywody wypisywane na tym forum przez motocyklistow powyzszych faktow nie zmienia!
  • 2009-09-25 01:26 | puma

    Alez drogi kolego nie chodzi o stwarzanie urojonych konfliktow, a o poznanie i zrozumienie tych ze osobnikow.NO trzeba przyznac ze rycza strasznie,jak w puszczy knyszynskiej pewne osobniki.Bez poznania i w gruncie rzeczy zrozumienia ,beda same konflikty wlasnie.Nurtuje mnie ta grupa scigaczy co ryczy i tokuje na drodze,przeciez i tak na mete zolw dociera przed zajacem.Co nimi kieruje,dlaczego tak rycza jak kolega moj kucharz w kuchni, chociaz w domu juz insze dzwieki wydaje, niekoniecznie takie jakby chcial.
    Chodzi o podmiot a nie przedmiot tych rozwazan, wiem ze motocykle sa wspaniale, ale we wspanialych rekach.
    Za duzo kozakow na scigaczach jezdzi i wlasnie ta grupa motocyklistow irytuje tych w matizach czy pandach.To rozroznianie matiza i bmw wyniika ciagle z biedy materialnej i mentalnej ktora nas otacza.
  • 2009-09-25 07:43 | M

    Szanowny Panie,

    Zapraszam na przejażdżkę motocyklem. Może wówczas "szybkość błyskawicy", "mała stabilność", "gnanie na złamanie karku", "podmuch spod ciężarówki" - przestana być pańskimi fobiami i trochę się Pan z nami oswoi. Nie mamy czarnych podniebień i nie gwałcimy zbiorowo staruszek.
  • 2009-09-25 08:46 | jerry

    Re: Zmory-motory?

    Jestem motocyklistą i kierowcą.to po pierwsze.nie można dzielić ludzi na kierowców i motocyklistów!
    Napiszę krótko;są motocykliści i motocykliści.Ci w adidaskach,japonkach .To sa tacy zabójcy,warzywka.Kiedyś dojrzeją/jak przeżyją/są też tacy jak ja co jeżdża od 30.40,20 lat i są normalnymi użytkownikami tych naszych kochanych dróg.Giną ,bo dla nich zagrożeniem nie jest pieszy,zazwyczaj jest nim użytkownik samochodu/takijak ja/.Największe zagrożenie jednak dla nas motocyklissów sprawiają niestety kobiety.Niewidzą nas,nie potrafią ocenić odległości.Czesto przyczyną tego jest kpmórka przy uchu,makijaż w lusterku i zainteresowanie wszystkim innym tylko nie drogąMyśle że właśnie do tych kobiet ,kierowców powinna być skierowana osobna kampania uświadamiająca.Jeżeli pani przeczyta statystyki wypadków,to dojdzie pani do takiego samego wniosku.pozdrawiam i dzieki za zainteresowanie tematem.
    P.S.na forum motocyklistów jest artykól lekarza który od iluś tam lat pracuje w pogotowiu i jego subiegtwna ocena ,co do przyczyn wypadków
  • 2009-09-25 09:23 | titititititi

    ścigacze na tory

    Nikt nie kupuje ścigacza żeby jeździć przepisowo. Chopera - pewnie tak. Skuter - też tym trudno łamać przepisy. Ale kupując motocykl który z założenia konstrukcji ma przyśpieszać w 2-3 sekundy do setki i jechać ponad 200km/h, nie zakłada się że będzie się jeździć przepisowo 90km/h czy przekraczać ewentualnie to o 20-30%. Z założenia kupujemy urządzenie do DRASTYCZNEGO łamania przepisów.

    100km/h to prawie 28m/s. 200km/h to 56m/s. Niecałe 2 sekundy i przejeżdżamy 100m. 4 sekundy - ponad 200m. 18 sekund - kilometr. A gdy ktoś jedzie jeszcze szybciej?

    Polskie drogi nie są przystosowane do tak szybkiej jazdy. Są kiepskiej jakości, autostrad niewiele, w miastach dziury, a tłok na nich olbrzymi. I pojawia się człowiek na motorze który chce adrenaliny i próbuje ją znaleźć pomiędzy dziurami na jezdni, przeciskając się pomiędzy samochodami.
    Niewiele mamy bezkolizyjnych skrzyżowań. Ktoś kto w 9 sekund przejeżdża pół kilometra, powinien mieć świadomość że włączający się do ruchu samochodem, rowerem, traktorem, przechodzący przez ulicę, może nie mieć szans go zauważyć.

    Miałem kumpla z dzieciństwa który zabił się na motorze.
    Wystartował spod świateł z takim przyśpieszeniem, że kobieta w aucie 2 przecznice dalej nie miała zupełnie podstaw by przewidzieć że na nią wjedzie.

    Wydaje się ze motocykliści czują się ponad innymi użytkownikami ruchu. Jakby jednak nie próbowali bezpiecznie jechać, to i tak przekraczanie dwu, trzy, cztero krotne dozwolonych prędkości daje duże prawdopodobnieństwo że w końcu doprowadzi do tragedii. Ani infrastruktua nie jest do tego dostosowania, ani umiejętności większości motocyklistów, ani reakcje innych uczestników ruchu drogowego.

    W samochodzie są strafy zgniotu, pasy, poduszki - motocykl tego nie ma.

    Mniejsza z tym, że zginie motocyklista, skoro sam podjął ryzyko. Gorzej gdy zginą inni - kierowca, pasażerowie samochodu, rowerzysta, pieszy.

    Wzór na energię kinetyczną (z jaką uderza pojazd) to (m x V^2) / 2 -> jest proporcjonalna do masy oraz do KWADRATU prędkości. 200kg motocykl przy 200km/h uderza z taką samą energią jak 800kg pojazd przy 100km/h. W dodatku energia motocykla skupiona na mniejszej powierzchni.

    To bardzo niebezpieczna zabawka, a z założenia używa się jej tam gdzie stwarza sie zagrożenie dla innych. Ścigacze - proszę bardzo, ale na torze wyłączonym z ruchu. Najgorsze, że wsiadaja na to dzieciaki które chcą się popisać. Ludzie po 30-40 letni raczej już mają wyobrażenie o zagrożeniach, nastolatkom wydaje się że są nieśmiertelni. Szybko to potem się weryfikuje.
  • 2009-09-25 09:33 | biber

    Ja też nie lubię motocyklistów, czających się za samochodem w martwym polu i przez to niewidocznych w lusterku, stwarzających zagrożenie ułańską fantazją,. Kilkakrotnie widziałem nawet takich co wyprzedzali jadąc po lewej stronie wysepki na środku drogi. Nie lubię jak wciskając się pomiędzy kolumny samochodow stojących w korku stanowią dla nich zagrozenie. Jeśli robę takim miejsce to tylko z obawy o stan lakieru i blachy mojego auta. Hałas "przegazowywanych" silników to osobny problem. Jeszcze innym są dwusuwowe (najczęściej) motorowery smrodzące niemiłosiernie. Walczy się o spadek CO2 w spalinach, a nie słyszałem niestety aby tzw. "ekolodzy" walczyli ze smrodem i zanieczyszczeniami motorowerów. Nie lubi Was motocykliści i sami sobie na to zapracowaliście. Takich co wykorzystują motocykl jako środek transportu z nie wariactw na drogach prawie na nich niestety nie spotykam. Quady to kolejny gigantyczny problem - moim zdaniem powinny jeździć tylko i wyłącznie po specjalnych torach z dala od zabudowań
    Lęk przed motocyklistami to nie żadna fobia, nie kzdy musi być miłośnikiem "sportów ekstremalnych" szczegolnie gdy przeszkadzają innym.
    Pozdrawiam wszystkich motocyklistów, a tym, którzy zasłużyli aby inni ich nie lubili życzę więcej zdrowego rozsądku.
  • 2009-09-25 09:41 | e.t.

    A, to sorki i rispekt. Wybacz, ale taka a nie inna pozycja Twojej wypowiedzi spowodowała taką a nie inną odpowiedź.
    Orvos - głęboko współczuję zawężonych horyzontów myślowych. A ty w swoim życiu za jedyną pasję masz zbieranie znaczków tak? Bo jak nie, to w KAŻDYM środowisku (nawet zbieraczy znaczków) znajdują się debile i chamy CO NIE ROBI Z WSZYSTKICH filatelistów debili i chamów.
    Jeszcze raz i do znudzenia - nie oceniajcie środowiska motocyklistów na podstawie 5% ich liczby. W ten sposób nie da się prowadzić poważnej rozmowy. Ale najwygodniej jest pyszczyć nie mając pojęcia o temacie.

    P.S. przeprowadź się z blokowiska w ładne miejsce - od razu c się humor poprawi. Bo jak odjadą motocykliści to przyjadą dresy i sytuacja pod blokiem się nie zmieni.
  • 2009-09-25 10:05 | wnerwiony!

    gwałcicie zbiorowo przepisy ruchu drogowego, stwarzając zagrożenie nie tylko dla siebie, ale najgorsze, że dla innych - dla mnie każdy jest nieodpowiedzialnym idiotą (i potencjalnym mordercą) kto po polskich drogach rozpędzia sie do 200km/h, nie ważne czy jedzie motocyklem czy samochodem
  • 2009-09-25 10:48 | Komes

    I tu właśnie wchodzimy na prawidłową ścieżkę rozumowania. Ale konkluzje wydają się proste - to młodość, szalona i niokiełznana. Ale młodość często niesie ze sobą takie właśnie zachowania - troche szaleństwa, trochę buńczuczności, trochę zwariowanej radości - przy małym doświadczeniu. Nad tym należałoby pracować u młodych motocyklistów, nad większą rozwagą. Zresztą, wśród kierowców samochodów też. Choć to trudne zadanie. Młodość ma swoje uwarunkowania.
    Jednakże ów rozdmuchiwany medialnie konflikt moto-auto skierowany jest totalnie - według autorki artykułu - na motocyklistów "wy jeździecie na msze, wy niepokoicie, wy hałasujecie, wy giniecie". Jedynie "słuszna racja" i wyrok za razem. Brrr.
    Odrzucam taki punkt widzenia. Jestem po pięćdziesiątce, mam wszystkie kategorie prawa jazdy, ponad milion przejechanych km. Mam szybki motocykl, jeżdżę szybko i sprawnie. Ale nie strzepię zębów na kierowców samochodów blokujących mi złosliwie przejazd, w końcu i tak oni zostaną w korku tak jak ja zimą. Odwzajemniam za to uprzejmości i to działa. Oczywiście nie na wszystkich. Tak jak pisałem, są ludzie którzy nie lubia ludzi. Nie życze sobie jednak żeby ktoś wylewał na mnie swoje stresy i fobie, żeby umieszczał mnie na jakimś zieleniaku, żeby rozdmuchiwał negatywne nastawienie do mnie tylko dlatego że mam kask na głowie i do pracy dojeżdżam w krótszym o połowę czasie. Chory konflikt tworzą chorzy ludzie, chorzy na głowę.
    Na podsumowanie, więcej uprzejmości i zrozumienia a zmieścimy sie wszyscy.
  • 2009-09-25 11:36 | gildor

    [cytat]2009-09-25 10:48:06 | Komes
    I tu właśnie wchodzimy na prawidłową ścieżkę rozumowania. Ale konkluzje wydają się proste - to młodość,
    szalona i niokiełznana. Ale młodość często niesie ze sobą takie właśnie zachowania - troche szaleństwa,
    trochę buńczuczności, trochę zwariowanej radości - przy małym doświadczeniu. Nad tym należałoby pracować u
    młodych motocyklistów, nad większą rozwagą. Zresztą, wśród kierowców samochodów też. Choć to trudne
    zadanie. Młodość ma swoje uwarunkowania.[/cytat]
    IMO, nie jest trudne. wzór mamy za Odrą. do pewnego wieku młodzi motocykliści mogą prowadzić motocykle do... tu nie pamiętam, ale chyba do 34kW. motocykle przystosowuje się do tego typu rozwiązań poprzez ich kastrowanie. ale do tego musielibyśmy też wprowadzić większy nadzór na stacjami kontroli pojazdów, bo blokady to łatwo się pozbyć.
    anyway, jestem jak najbardziej za tym, co wprowadza nowa ustawa dot zielonego listka, ale powinna zostać jeszcze poszerzona o ten niemiecki szczególik, bo IMO, jest senswowny. ale i na to policja nie ma wpływu, tylko posłowie, więc co? więc powtarzam, policja to za mało na tą debatę w siedzibie Polityki.

    pod pozostałą częścią wypowidzi podpisuje się oboma kołami ;)
  • 2009-09-25 11:56 | R.B.

    Re: Zmory-motory?

    Po pierwsze- przewidywanie. Motocyklista powinien pamiętać, że to on przegrywa w zderzeniu z samochodem. Pamiętać o tym, że być może ten w samochodzie przed nim, niestety, nie myśli. Powinien myśleć za siebie i za innych, przewidywać ich ruchy, i wiedzieć gdzie i kiedy może polecieć, a gdzie i kiedy nie może.
    Kierowca w samochodzie powinien spojrzeć w lusterko- nie raz, a dwa, trzy, ile trzeba. Powinien przewidzieć, że być może w sekundę będzie miał za sobą słabo widoczny motocykl. Cokolwiek robi, powinien być PEWNY że ma wolny pas, a nie tylko myśleć że ma wolny.

    Po drugie- technika. Przeciętny Polak uwaza, że jest mistrzem kierownicy. Niestety, tak nie jest. Ilu z nas się doszkala, jeździ na tor, albo chociaż na plac się poślizgać? Ile jest szkół doszkalania? Ci wszyscy "mistrzowie" z reguły nawet nie wiedzą ile mają złych nawyków, już nie mówiąc o wdrażaniu dobrych. na drogach przybyło ostatnio motocykli, ale łatwo poznać ilu z nas brawurą nadrabia brak techniki i umiejętności. Dokładnie to samo dotyczy kierowców samochodów. Im więcej maszyna daje, tym więcej też wymaga. Wymagajmy więcej od siebie, bo wielu wypadków da się uniknąć, trzeba tylko wiedzieć jak.

    Po trzecie- kultura jazdy. On chce być pierwszy, to mu zajadę droge, przyhamuje, niech ma. szansa na wypadek rośnie, a ja zyskam najwyżej minuty. Dla samochodu to żaden problem dać miejsce motocyklowi.

    Po czwarte- kampanie społeczne. kampania skierowana do kierowców samochodów "niech to nie będzie Twoja nowa bryka/ laska" dawała do myślenia, ale nikogo nie obrażała. Kampania "idzie wiosna. Będą warzywa" budzi co najmniej wątpliwości co do przesłania.

    Po piąte; pisanie o kimkolwiek bez względu na rodzaj transportu, jak o warzywie, masie organów, jest niedopuszczalne. Zdania "pies zdechl. Motocyklista też. To znaczy umarł" w ogóle nie powinny zostać opublikowane. Jeżeli ktoś ma kogoś przepraszać na piśmie, to chyba autorka wszystkich czytelników, a zwłaszcza tych na motocyklach.
  • 2009-09-25 12:01 | rozsądny..

    Tyle że pewnie stwierdza się, iż gdy samochód zajechał drogę to wina jego kierowcy. A czy bierze się pod uwagę, że motocykl jechał 3 razy szybciej niż dopuszczalna prędkość i nie mógł być zauważony?

    Co do statystyk. Pisząc że "tylko" 2,5% to motocykliści, trzeba wziąć poprawkę, ile jest zarejestrowanych motocykli a ile aut, i to, że motocykliści nie jeżdżą cały rok. Wtedy może się okazać że uwzględniając proporcje auta/motocykle i długość sezonu motocyklowego to wypadkowość jest znacznie większa. Okaże się że jadący na motocyklu nie dużo większe szanse na wypadek.

    Gdy znany dziennikarz rozbił sie Ferrari jadąc 200km/h, mnóstwo było komentarzy "co za idiota jeździ w mieście z taką prędkością". Motocykliści tak jeżdżą codziennie.

    Ścigacz to takie Ferrari dla ubogich. Nie stać na tak szybkie auto, to kupuje się coś co rozpędza się podobnie na dwóch kołach. I dwa razy (co najmniej) bardziej niebezpieczne.

    Nie czarujmy, nawet mając umiejętności mistrza świata, jadąc po normalnej polskiej drodze 200km/h lub szybciej, mamy jakąś tam szansę na wypadek, znacznie większą niż jadąc 100km/h. Przykładowo (to liczby z palca) jeśli mamy szansę 1/10000 jadąc 100km/h, to jadąc 200km/h sznasa pewnie wzrasta do jakiś 1/1000. Czyli na tysiąc wycieczek w końcu raz nas trafi, czy to z naszej winy czy nie. Może to być nasza wina, zagapiony inny kierowca, dziecko na drodze, sarna wyskakująca z lasu, pies na wsi, cokolwiek. 200km/h to kilometr w 18 sekund, 500m w 9 sekund, 250m w 4,5 sekundy...

    A wypadek przy 200km/h to DUŻE szanse na kalectwo czy śmierć, i to nie tylko motocyklisty.

    Na zachodzie są 3 albo 4 pasmowe autostrady, na których widać daleko i jest miejsce na manwer. A w Polsce?
  • 2009-09-25 12:12 | matematyk,

    Pogłowie motocyklistów oceniasz na 0,3-0,5%?
    Tymczasem ktoś tu wyciągał dane że wypadki z motocyklami to 2,5% wypadków (usiłując w ten sposób argumentować że nie są oni tacy niebezpieczni). W takim razie powinno być z nimi 0,3-0,5% wypadków gdyby byli równie niebezpieczni co kierowcy aut. Okazuj się (przy tych danych) że są 5-8 krotnie bardziej niebezpieczni. A biorąc pod uwagę to, że sezon motocyklowy trwa w naszym kraju tylko pół roku, można to pomnożyć przez 2.

    Okazuje się więc że są 10-16 krotnie bardziej niebezpieczni niż kierowcy aut. Stąd kierowcy aut (oraz piesi i rowerzyści) statystycznie nie lubią ich, bo stwarzają ogromne zagrożenie w porównaniu do innych uczestników ruchu drogowego.
    A dodatkowo wypadki z nimi to nie zwykłe stłuczki, z często ranni i zabici.
  • 2009-09-25 12:16 | nie_jestem_marzycielem

    blisko 8% zabitych na drogach w 2008
    Biorąc pod uwagę że motorów jest jakieś 0,5% z całej gamy pojazdów (głównie aut) to powinno być ich 0,5%. A jest 8%. 16 razy więcej niż udział % użytkowników dróg. Czyli 16 razy większe szanse na śmierć na drodze ma motocyklista niż kierowca samochodu.
    Niebezpieczne marzenie.
  • 2009-09-25 12:24 | adamo33

    Re: Zmory-motory?

    Na początku chciałbym podziękować za artykuł. Jest nieco tendencyjny, ale mimo wszystko interesujący.
    Moim zdaniem nie jest tak, że tylko jedna grupa (kierowcy, motocykliści, rowerzyści) jest winna temu, co dzieje się na naszych drogach. Każdy z nas(no prawie) ma swój wkład w tę sytuację.
    Popieram te głosy, które mówią, że za kierownicą każdego (!) pojazdu trzeba MYŚLEĆ. Jeśli uda nam się tę funkcję właczyć, to jest nadzieja, że wypadków będzie mniej. Na razie jest z tym tak sobie.
    Poza tym należy pamiętać, że "moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna wolność drugiej osoby". I to bym chciał przypomnieć motocyklistom szalejącym po nocach po ulicach miast. W sumie nie mam nic przeciwko nim. Tylko nie mam specjalnej ochoty słuchać, po godz. 22, ich ryczących maszyn. Myślę, że nie ja jeden.
    O bezpieczeństwie jazdy pisał nie będę. Inni uczestnicy dyskusji już na ten temat pisali. A ja jestem podobnego zdania.
  • 2009-09-25 14:59 | puma

    No nareszcie wychodzimy na ludzi cywilizowanych.34kW i L plate na aucie jest doskonalym rozwiazaniem.
    Ale ale co z korupcja w policji,szkolkach jazdy,przeglad za 100zl etc???Twierdzenia motocyklistow ze maja wiekszy temperament od niemcow czy irlandczykow, tez mnie nie biora.A moze takie czarne owce powinny byc stawiane do pionu przez innych cywilizowanych motocyklistow, moze nie powinno sie na to przymykac oczu jak na prowadzenie po pijaku,bicie dzieci,rozpaslosc politykow i chore prawo.Zachod oprocz zgnilizny ma tez duzo dobrych rozwiazan,wyprowadzal je przez lata prob.Motor jak kanape mozna kupic za miesieczna pensje,mam obok sasiadow polakow,oczywiscie ze scigaczami przy ktorych grzebia godzinami, ale nie przesadzaja z ryczeniem.Ucza sie szybko,porownuja,czuja ze tak nie nalezy ,wola przejazdzki weekendowe z duza grupa niz codzienne popisy.Kastracja obyczajowa ich trzyma w ryzach.Prawo to jedna sprawa a obyczajowosc to druga,bez tych dwoch skladnikow nie zrobisz poprawnej formuly.
  • 2009-09-25 15:03 | divak2

    Tak, ale...
    motocykliści to wierzchołek góry lodowej. Jak zabronimy im jeździć to wypadków będzie dalej ponad 46000 rocznie. Rowerzyści, do których się zaliczam, w zeszłym roku uczestniczyli w dwa razy większej licznie wypadków (5150 - te same statystyki co poprzednio), niż motocykliści. A nikt nie napisze, że im wolno jeździć bez jakichkolwiek dokumentów potwierdzających umiejętności (jeśli są pełnoletni), bez znajomości znaków drogowych i na rozwalonych rowerach, bo tego nikt nie sprawdza.
    A pozostałe 40000 wypadków? To są samochody. Motocykl nigdy nie wjechał na mnie na chodniku, nie zgonił z przejścia dla pieszych, nie wymusił pierwszeństwa, nie zastawił wyjazdu itd. Motocykle jedynie wywołują moją wściekłość hałasując w nocy - wtedy mam ochotę im rzucać kłody pod koła i z tym należy coś zrobić. Ale jako przyczyna wypadku są na szarym końcu. Według statystyk policji
    http://policja.pl/dokumenty/zalaczniki/1-46733.pdf
    najwięcej wypadków to:
    14 694 - najechanie na pieszego - obojętnie z czyjej winy
    12 186 - zderzenie boczne (sugeruje to wymuszenie pierwszeństwa)
    5 462 - zderzenie czołowe
    przy 2880 wypadkach motocykli.
    Czyli nieuwaga, brak rozwagi i chamstwo na drodze.
  • 2009-09-25 20:13 | 50/h

    jak każdy patrzę w lusterko, ale ponieważ w Polsce obowiązuje prędkość w mieście 50 km/h i obowiązuje ona wszystkich, to tylko ogarniam odpowiednią ilość metrów za sobą. Najwyżej zgarnę debila, mi się nic nie stanie. Może uratuje dziecko, które dureń rozjechałby przez to swoje przekraczanie prędkości.
  • 2009-09-25 21:04 | Andrzej podlaskie

    Artykuł na b. niskim poziomie i w jakim celu dzielący społeczeństwo - nie wiem.
    Do pana rozsądnego:
    Z pewnością ma Pan rację że wielu motocyklistów przekracza dozwoloną prędkość, jednak podczas moich dojazdów motocyklem (honda NTV 650 - 50 KM - a więc nie ferrari dla ubogich) WSZYSTKIE przypadki zajechania mi drogi miały miejsce podczas normalnej jazdy z przepisową prędkością.Kierowcy aut niestety nie widzą motocykli .Z tego właśnie powodu sprzedałem motocykl szosowy i jeżdżę do pracy autem.
    A tak na koniec: ile motocykli widział Pan jadacych z prędkością 200km/h i skąd jest Pan pewny że to była własnie taka prędkość ?
  • 2009-09-25 22:53 | mike_russ

    A cykliści jeżdżą w miastach po chodnikach, bo w konfrontacji z samochodem, czy nawet motocyklem, nie mają żadnych szans- a w miastach ciasno, i o wypadek - tragiczny dla cyklisty- nie trudno. Po prostu chodnikiem bezpieczniej- bo w razie kolizji z pieszym i rowerzysta i pieszy mają większe szanse wyjść z tego względnie cało. Druga rzecz: piesi też chodzą po drogach rowerowych, za nic mając wymalowane znaki poziome. I trzecia rzecz: o ile drogi rowerowe akurat istnieją i nie są zastawione sznurkiem samochodów.
    A podstawą jest przestrzeganie przepisów i odrobina kultury: i kierowców czterech kółek, dwóch, z silnikiem lub bez, oraz pieszych. "Korzystajmy z głowy, póki jej zawartość nie leży jeszcze na asfalcie" że zacytuję pewnego motocyklistę.
    Pozdrawiam.
  • 2009-09-25 23:13 | mike_russ

    Co smrodu i zanieczyszczeń: ile pali samochód/100km? 6,10 litrów?. Motorower około 2,5-3. czyli połowę, albo wręcz 1/3 tego co samochód. Do tego przy standardowej mieszance spala około 100ml oleju/100km. Oleju z oznaczeniem "2T" który jest specjalnie do tego rodzaju silnika przystosowany. Pytanie, ile oleju gubi typowy - czyli około 10 letni samochód sprowadzony np. z Niemiec. Sądząc po licznych plamach na polskich drogach - mniej więcej tyle samo. Dodajmy-oleju który absolutnie nie jest przystosowany do zrzucania go do środowiska. Poza tym każdy silnik - w zależności do jego stanu - pali minimalną-lub całkiem dużą ilość oleju. No i są do tego również motorowery i skutery z 4-suwowym silnikiem. Więc nie przesadzajmy z ekologią, bo wyjdzie, że zadbany 2-suwowy skuter jest bardziej ekologiczny pod kątem emisji C02 od 4-suwuwego samochodu- tym bardziej, że i jednym i drugim często jedzie tylko jedna osoba. Po co mam uruchamiać 700kg żelastwa żeby przewieźć moje 75kg, skoro mogę uruchomić zaledwie 90kg, i jeszcze szybciej dojechać. Różnica w bilansie CO2 wychodzi na korzyść motoroweru.
    Pozdrawiam.
  • 2009-09-25 23:31 | mike_russ

    I tu uwaga. Jazda "w cieniu" poprzedzającego samochodu w razie gwałtownego hamowania tegoż nawet przy bardzo małej prędkości (rzędu 30-km/h) jest bardzo niebezpieczna. Motocykl bowiem łatwiej ulega poślizgom - szczególnie na plamach oleju lub znakach poziomych - tym bardziej, że najczęściej znajdują się one na środku pasa ruchu. Efekt: wywrotka, i połamany (znowu "ten") motocyklista. Na dodatek najechany przez auto z tyłu "bo tak nagle...", "bo nie spojrzałem/am...", "bo znikąd...". A wszystko przy 30 km/h w środku miejskiego korka w biały dzień. Bo jest motocyklistą?
  • 2009-09-26 00:26 | Rafał

    Więcej "gwałtów" na przepisach ruchu drogowego popełniają jeżdżący samochodami. Zdecydowanie więcej. I to kierowcy samochodów swoim bezmyślnym zachowaniem zabijają motocyklistów. Statystyki policyjne w naszym kraju jasno to pokazują. Trzeba tylko chciec je poczytac.

    Kiedyś za wymysł szatana uznawano pociągi, potem samochody - teraz motocykle. Aż strach się bac co będzie dalej. A co do liczby zabitych motocyklistów w 2008 to autorka mocno przegięła. Były to 194 osoby.

    Cały artykuł to zbiór stereotypów powtarzanych od dawna. Drogowe mohery uważają je za dekalog (1. Każdy motocyklista który miał wypadek jechał 200km/h; 2. Kierowca puszki jest zawsze niewinny - motocykle jeżdżą zawsze zbyt szybko aby je zobaczy; 3 Motocyklista = dawca, warzywo; 4 etc.). Częśc motocyklistow chciałoby te "szatańskie wersety" egzorcyzmowac. Ale większośc z nas takie dyskusje olewa - po prostu wiemy, że byłoby to niczym walka z wiatrakami.
  • 2009-09-26 11:10 | ARokosz

    Re: Zmory-motory?

    Motory służą do poruszania się po drogach i obowiązują ich przepisy ruchu drogowego tak samo jak i innych użytkowników dróg. Niestety nie dostrzegam aby ta trywialna prawda była przyswajana przez tak zwanych motocyklistów. Gdy taki postanawia mnie wyprzedzić, może to robić z lewej lub z prawej i to bez zmiany pasa ruchu. Z drugiej strony jak wpadnie na pomysł podziwiania widoków i jazdy z prędkością 20 km/h. Na pewno będzie jechał środkiem pasa. Jest to pryszcz, kiedy jest sam. Gdy są w grupie to z reguły zachowują się tak jak by sami byli na świecie. Nie mówię o wariatach, którzy z prędkością 200 km/h mogą pojawić się nie wiadomo skąd. Oczywiście jest mnóstwo, może nawet większość motocyklistów, którzy są normalnymi użytkownikami dróg. Niestety ta mniejszość powoduje, że gdy na drodze pomyślę o motocykliście, zaczynam się bać.
  • 2009-09-26 12:15 | jch

    Hałas

    Drodzy motocykliści. Zrozumcie, że bez względu na to czy jesteście poważnymi i odpowiedzialnymi ludźmi, czy szpanującymi nastolatkami, to tak samo hałasujecie. Dlatego my - piesi, puszkarze, cykliści - traktujemy was jako jedno zło. Szybki motor o 3 nad ranem pod moim oknem budzi mnie bez względu jak na to kto na nim jedzie.
    Poza hałasowaniem możecie sobie robić co chcecie. Rozumiem potrzebę adrenaliny i chęć wyrwania się od nudnego życia przed telewizorem. Ale nie kosztem innych.

    Z drugiej strony ciągle nie rozumiem dlaczego policja nie może skutecznie walczyć z motorami właśnie poprzez egzekwowanie przepisów o nadmiernym hałasowaniu. Na prawdę nie ma urządzeń mogących to zmierzyć w realnych warunkach?
  • 2009-09-26 15:38 | kevlar

    Co zrobic zeby wszystkim jezdzilo sie dobrze?

    Zamiast psioczyc jedni na drugich czyli kierowcy samochodow na kierowcow motocykli, pomyslcie i zaproponujcie rozwiazania ktore pozwolilyby na poprawe obecnego stanu rzeczy. Kilka faktow:

    1. Motocyklista ma prawo do przejezdzania miedzy samochodami stojacymi w korku. Powie to wam kazdy Policjant. Ulatwiajac przejazd motocykliscie skracacie swoj czas dojazdu do domu czy pracy. Gdyby kazdy motocyklista przesiadl sie do samochodu i stal w korku, duze miasta bylyby jeszcze bardziej zapchane. Jesli wiec sa np dwa pasy ruchu to zrobcie troche miejsca dla motocykli i skuterow aby mogli przejechac z zachowaniem bezpiecznej odleglosci. Zaoszczedzi to nerwow obu stronom ze lakier auta czy lusterko zostana naruszone.

    2. Przerajace jest to, ze ludzie skrecajacy w lewo notorycznie wymuszaja pierwszenstwo. Jesli nie widzisz czy zza stojacego obok ciebie pojazdu nie jedzie jakis pojazd to nie wyjezdzasz pod zadnym pozorem! Dzieje sie tak notorycznie na ulicy Pulawskiej w Warszawie. Nie wspominajac juz o zawracaniu na czerwonym swietle!!! Przeciez to chore, skrajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne zarowno dla kierowcy innego samochodu jak i motocykla. Tak zwane lewoskrety to niestety przyczyna smierci wielu z motocyklistow jak np mlode malzenstwo zabite przez kierujaca Vito. Nie mieli zadnych szans mimo iz kierowca byl bardzo doswiadczony i ciagle podnosil swoje umiejetnosci na szkoleniach doskonalenia jazdy.

    3. wypadki najczesciej spowodowane sa bezmyslnoscia i glupota. niedawny wypadek pod piasecznem w ktorym zginal motocyklista zabity przez monterow trakcji elektrycznej. rozwiesili kabel przez cala szerokosc jezdni, jezdnia nie zostala zabezpieczona, ruch nie zostal wstrzymany a tak byc powinno! Rece opadaja jak sie slyszy takie rzeczy ale to fakt.

    4. Niedostosowanie predkosci do warunkow na drodze. dotyczy to zarowno kierowcow motocykli jak i samochodow. przerazajace sa wypowiedzi kierowcow aut (znalazlem tutaj taka wypowiedz), ze jego samochod jedzie tylko 200 i dlatego mysli nad zakupem motocykla bo predkosc go fascynuje. Takiego delikwenta powinno sie wyslac na terapie i w zadnym razie nie pozwolic jezdzic motocyklem dopoki nie zacznie myslec jak dorosly czlowiek.

    5. zlosliwosc ludzka zabija. dwa lata temu na ul. gen. Maczka kierowca samochodu po wczesniejszej wymianie zdan pod swiatlami spycha motocykliste na latarnie. chlopak ginie na miejscu. Slowa kierowcy samochodu: "chcialem go tylko nastraszyc...." Jak nazwac takiego zwyrodnialca? Morderca to zbyt slabe okreslenie. Kierowca samochodu nie ma pojecia jak niestabilnym staje sie motocykl tracony nawet lekko w kierownice. dodam ze zabity chlopak jezdzil motocyklem takim jak na kursie prawa jazdy a nie jakims scigaczem. to byla zwykla dwiesciepiecdziesiatka.

    Przykladw ludzkiej glupoty, zawisci, skrajnej nieodpowiedzialnosci mozna mnozyc duzo. Tak samo po drugiej stronie czyli po stronie motocyklistow. Mlodzi kierowcy ktorzy wsiadaja na przecinaki "przejechac sie" nie zakladajac kasku ani odpowiednich ciuchow. masyzna czesto ich przerasta i rozbijaja sie na pierwszym zakrecie bo na kursie na prawo jazdy o ile wogole takowy maja za soba rozwijali predkosc max 50 kmh, jezdzili slabymi motocyklami i lekkimi. dosiadajac szybkiej 600 czy 1000 nie maja pojecia jak sie zachowac, jak balansowac cialem, jak uzyc tak zwanego przeciwskretu przy wyzszych niz 50 km/h predkosciach. Tak drodzy kierowcy samochodow to taka ciekawostka, motocyklem jadac wolno i skrecajac w prawo, kierownica takze skrecamy w prawo, ale od pewnej predkosci 60-70 km/h skrecajac w prawo wykonujemy przeciwskret i skrecamy lekko w lewo balansujac przy tym calym cialem i maszyna. Niedoswiadczony kierowca na pozyczonym niejednokrotnie motocyklu nie ma o tym pojecia i laduje najczesciej w rowie, na drzewie czy plocie przy pierwszym zakrecie. Apel do motocyklistow. NIGDY nie pozyczajcie komus swojej maszyny!

    Co do artykulu to faktycznie troche sie rozczarowalem. Rozczarowuje to, ze autorka chciala poruszyc zbyt wiele watkow a miejsca bylo chyba zdecydowanie za malo. Wszystko o czym wspomniala to material na obszerna ksiazke a nie dosc krotki artykul. Dziwi troche forma bedaca jakby listem skierowanym do motocyklistow. Smutnym listem i nieco skrzywionym. Ktos kto nie zna srodowiska motocyklowego, nie ma szans na zrozumienie pewnych problemow. Dla autorki to, ze udzielamy sie harytatywnie jest proba przypodobania sie otoczeniu... nic bardziej mylnego. Nasze akcje w domach dziecka, motomikolaje, wspolpraca z fundacjami harytatywnymi spelniajacymi marzenia nieuleczalnie chorych dzieci to dla nas wartosci najwyzsze. Jestesmy patriotami, ludzmi wrazliwymi na krzywde i niesprawiedlowosc. Opisala to wszystko dokladnie jedna z kolezanek na forum motocyklowym i trafila w samo sedno, niestety w artykule zostalo to strasznie splycone. Zobaczcie jak rozni sa motocyklisci od przecietnego kierowcy samochodu. To takze podkreslala kolezanka. Widzac stojacy na poboczu motocykl inny motocyklista zatrzyma sie zeby sprawdzic czy wszystko ok, czy motocykla nie trzeba sholowac, czy nie zabraklo paliwa itp. Jesli zas widzimy obrazek: na trzymasmowej drodze na srodkowym jej pasie psuje sie stary polonez. wysiada z niego starzy pan i rozpaczliwie stara sie go zepchnac na pobocze. Ilu z was kierocy samochodow wysiadzie i mu pomoze? Niewielu... zamiast tego bedziecie objezdzac staruszka i trabic na niego zeby ten szybciej zabral zawalidroge z jezdni bo przeciez sie wszystkim spieszy... Wiecej zyczliwosci ludziska. Wiecej wzajemnego szacunku, pisze to takze do motocyklistow. Sam jezdze dosc glosnym motocyklem, ale jesli po godzinie 22 wracam do domu to jade powoli na jak najwyzszym biegu zeby halas byl jak najmiej uciazliwy. Sam nie lubie byc budzony w srodku nocy przez motocykliste pilujacego swoj motocykl na jedynce... Myslcie nie tylko o sobie ale i o innych o malych dzieciach ktore wybudzone w srodku nocy nie moga pozniej zasnac. To samo tyczy sie zwolennikow wiejskiego tuningu i wstawiania przelotowych wydechow w swoich pseudo sportowych samochodach. ryk silnikow i ruszanie z piskiem opon to niestety norma i to na waskich osiedlowych wylozonych kostka uliczkach. Nie jestescie sami panowie i panie. chcecie sie wyszalec motocyklem czy samochodem to zapraszam na tor. Lublin, Poznan do niedawna jeszcze Radom. Sa tez puste place i parkingi gdzie z dala od blokow mozna pocwiczyc i sie wyszumiec.

    Pozdrawiam wszystkich myslacych uzytkownikow drog. A pozostalych zachecam do myslenia nie tylko o sobie ale i o innych co z pewnoscia przyniesie korzysci wszystkim na drogach.
  • 2009-09-26 17:02 | mz

    Czytam Politykę od 1968r., jeżdżę samochodami i motocyklami (ostatnio tzw. ścigaczami) nieco krócej.

    Tekst jest, jak to w polskich mediach, tendencyjny i miejscami ordynarnie chamski. Zacytuję fragment z wydania papierowego, autorka relacjonuje:
    " Zdjęcie z Ostrobramskiej. Motocykl przeciął na poł Renault. Megane, z którego wypadł duży pies. Zdechł od siły uderzenia. Kierowca motocykla też. To znaczy zmarł.:"
    I co to ma być, punkt wyjścia do debaty?
    Po prostu wstyd dla szacownego i najpoważniejszego w kraju tygodnika. Ścigacie się z tabloidami? Autorka jest dla mnie powietrzem, tak jak żyjący w celibacie ksiądz, który wymądrza się na temat rodziny i seksu.
  • 2009-09-26 18:52 | Jano

    Re: Zmory-motory?

    A ja nie znoszę tych motocyklistów, którzy po godzinie 20 wyjeżdżają na ciche miasto (nie mieszkam w Warszawie i u mnie o 20 jest cicho na ulicach), między bloki i gazują do oporu. Hałas jest tak męczący, ze trudno to wytrzymać. Taki motocyklista śmignie i nawet trudno ustalić numer rejestracyjny,
  • 2009-09-27 01:38 | Grzegorz

    A wy jezdzicie po pijanemu i zabijacie co roku tysiace niewinnych osob.
  • 2009-09-27 01:46 | Grzegorz

    A Pan to w ogole ma prawo jazdy? Bo strach sie bac, jesli tacy znawcy PoRD jezdza po ulicach...
  • 2009-09-27 08:35 | aniołek

    Re: Zmory-motory?

    Nie byłem nigdy grzecznym motocyklistą, a zaszokował mnie widok w Sopocie, gdy tatusie w skórach zjeżdzali prosto w tłum na Placu Zdojowym. Chcieli zaparkować tam gdzie jest najwięcej ludzi, szczególnie maluchów z oczami na wysokości silnika. Kilka lat wcześniej identycznie w tym miejscu zachowywali się złodzieje samochodów, ze swoimi beemkami i wypasionymi mercami. W Kopenhadze "zyskałem szacunek" autentycznychi zbirów z grup motocyklowych i wiem, że żaden z nich nigdy nie wpadnie na pomysł wparkowania się w tłum dzieciaków. Taką fantazję mają jedynie podstarzali cwaniacy, którzy w swojej wiosce przez lata szpanowali na eskaemce albo na zdezelowanym komarku.
  • 2009-09-27 10:45 | Nie jestem dawcą

    Brawo za komentarz! Gratuluje powściągliwości w określeniu "powietrzem".
  • 2009-09-27 11:19 | Nie jestem dawcą

    Re: Zmory-motory?

    Chciałbym zapytać autorkę, jaki był cel smarowania takiego "dzieła". Jak dla mnie owoc może być tylko jeden, eskalacja nienawiści. Jestem zniesmaczony. Pal licho ludzi, którzy znają temat i mają swoje zdanie. Ale jeśli przeczyta to osoba, która nie myślała nigdy o tym "problemie" będzie miała wszystkich, od dostawców pizzy, do dosiadających Harleya w niedziele prezesów, za idiotów i samobójców, którzy w dodatku jeżdżą i rozglądają się kogo ze sobą zabrać. Dzisiaj dziecko jutro labrador z Megane. Dzięki Pani autorce starsza pani, która usiłuje odmłodzić nieco społeczeństwo, przechodząc z uporem maniaka na czerwonym świetle przy Hali Mirowskiej czy Anielewicza będzie psioczyć na nas! A przecież o ile dla samochodu taka pani to pogięta blacha to dla nas to śmiertelne niebezpieczeństwo.
    Jaka jest więc różnica? My narażamy się, i mówimy to nasze życie. Oczywistym jest, że w razie wypadku motocyklowego, ktoś postronny może ucierpieć. Jaka jest więc różnica miedzy nami a babcią Todzią co to spieszy się do tramwaju, który jeszcze nawet nie nadjeżdża, przechodząc na czerwonym za zakrętem?
    Słówko też do przerażonych kierowców, zaciskających dłonie na kierownicy gdy mija ich motor. Bądźcie uważni, przewidywalni i po prostu róbcie swoje. Jedźcie normalnie, nie bójcie się.
    Dla obrażonych na hałas. Przykro mi bardzo z powodu Waszego uciemiężenia. Jednak, dopóki nie ma zakazu poruszania się motocyklem po zapadnięciu ciszy nocnej pretensja nie jest do nas. Krótka wskazówka mechaniczna. Motocykle sportowe wyposażone są w wysokoobrotowe silniki o krótkim skoku tłoka. To pojazdy których konstrukcja nieodzownie powoduje hałas. Nie chodzi o głośne rury! Ponadto, skutery 50ccm powodują bardziej uciążliwy hałas jednak 16sto latki w jeansach dojeżdżający do szkoły nie są tak podatne na krytykę co my
    Wstyd, droga Pani, wstyd. Przykro mi, że ktokolwiek uznał ten śmieć za godny wydrukowania. Szkoda drzew.
  • 2009-09-27 11:21 | Grzegorz

    Kolesiowi w aucie moze cisnienie skoczyc, ze sie kisi w korku i nieszczescie gotowe...
  • 2009-09-27 17:20 | AdamJ

    Bardzo rozsądne spojrzenie na problem i znacznie głębsze niż prezentowane w artykule. Chociaż wcześniej skrytykowałem poczynania motocyklistów nie zaliczam się do ich wrogów niejako z definicji. Postawy takie jak Twoja są wzorem do naśladowania. Pozdrawiam.
  • 2009-09-27 22:35 | Bandzior 1200S

    Zgadzam sie w 100%
    Nic dodac nic ujac!
  • 2009-09-27 22:48 | misiu

    ok. a co powiesz o gościu, który na nagle zaczyna robić akrobacje typu "jazda bez trzymania na stojąco" (widziałem "na własne oczy" kilka dni temu, w Raciborzu, na drodze tzw. "publicznej"), jechałem zaraz za nim, ledwie zdążyłem wyhamowac, bo bym debila rozjechał.
  • 2009-09-28 08:45 | Andrzej podlaskie

    No to po prostu debil. I każdy normalny człowiek wie że debile są w każdym środowisku. Wśród motocyklistów, kierowców aut, tirów, dziennikarzy, ale z tego powodu nie myślimy o każdym mijającym nas kierowcy (osobówki, tira) czy dziennikarzu że to wariat. Myślę że napuszczanie na siebie różnych grup społecznych nieodpowiedzialnymi artykułami jest dużo bardziej niebezpieczne niż wybryk jednego matoła w Raciborzu.
    Oczywiście potępiam i jedno i drugie zachowanie.
    Pani Edycie sugeruję ponowne przemyślenie tego co napisała i jaki może mieć to skutek na drodze dla "normalnych " motocykliastów.
    Pozdrawiam
  • 2009-09-28 11:37 | zool234

    Ten hałas ratuje nam często życie bo o wiele zwieksza szanse na to bym kierowca amochodu nas zauważył
  • 2009-09-28 13:17 | kat. prawa jazdy A,B,C, D, C+E,D+E

    Re: Zmory-motory?

    Szanowny kolego. Zakazu jazdy w nocy motocykli nie ma, ale są zakazy przekraczania dopuszczalnego poziomu hałasu (dla m,otocykli o pojemności powyżej 125 ccm, to 96 decybeli), są zakazy przekraczania dozwolonej prędkości jazdy ( takie same jak dla samochodów osobowych), są zakazy naruszania znaków poziomy i pionowych (większośc mmotocyklistów nie respektuje oznakowania dotyczącego kierunkui jazdy danym pasem ruchu, np z przeznaczonego do skrętu w prawo jadą na wrptost, popnieważ są szybsi), są zakazy jazdy BUS-pasem (popatrz ilu motocyklistów jeździ po BUS-pasach w Warszawie), są zakazy przekraczania linii ciągłej (popatrz ilu motocyklistów lawirując pod światłami pomiędzy stojhącymi samochodami przekracza linię ciągłą), są zakazy przekraczania podwójnej linii ciągłej (niedawno na ul. Prostej w Wartszawie motocyklista jecha naprzeciwko mnie pod prąd poza podwójną ciągłą i czeka, ażmu zrobię miejsce). Wymieniac dalej??? Są zakazy, ale wielu motocyklisów uważa się chyba za nadludzi. skoro te zakazy ich nie dotyczą. Do niezobaczenia na drodze.
  • 2009-09-28 13:35 | gildor

    bzdura kolego. jeździłem i ze sportowym wydechem i teraz mam genuine (jeszcze). to co piszesz, to chyba tylko efekt placebo. lubie sportowe wydechy, bo ładnie brzmią, a dopisywanie do tego ideologii o bezpieczeństwie, jest idiotyczne. kierowca autobusu? Ty chyba nie jechałeś nigdy autobusem :) w aucie głośny wydech słyszę dopiero wtedy, jak typ zrówna się ze mną podczas wyprzedzania. to za późno na ostrzeganie "uwaga jade", nie sadzisz? zrób sobie test. ale tak, żebyś nie wiedział kiedy motocykl będzie Cie wyprzedzał.
    to samo sądze o debilnych długich światłach. one w niczym nie pomagają, a mogą spowodować właśnie zagrożenie. tyle lat latam i też sobie testowałem jazdę w _mieście_ na długich. dają nic. NIC. a na dodatek gros z nas nie wyłącza ich nocą. tożto samobójstwo jest.
    żeby nie było, że mam słabe światła czy pierdzik zamiast wydechu. ja latam litrowym sportem z 2005roku i uwierz mi, wiem co mówię. długie to niech sobie zapalają w motocyklach przedpotopowych, bo ich długie są takie jak moje postojowe. ale motocykle nowoczesne? debilizm.
  • 2009-09-28 15:44 | Paweł Sadowski

    Dość powiedzieć, że w 70% przypadków wypadków z udziałem motocykla to kierowca samochodu jest winny (dane z raportu Hurta). W związku z tym, jeśli nawet motocykliści per capita jeżdżą bardziej agresywnie to stwarzają mniejsze zagrożenie na drogach niż pijani i zbyt szybko jeżdżący kierowcy samochodów. A jeśli wam się wydaje, że motocykle i skutery szaleją po drogach to wystarczy pojechać na poludnie europy (Grecja, Włochy, Francja). Kto był to wie.
    Pozdrawiam
  • 2009-09-28 16:00 | Mayday

    a co tobie da numer rejestracyjny ? hahahaha
  • 2009-09-28 17:18 | Juri

    Re: Zmory-motory?

    Każdy motocyklista ma inny styl jazdy i inne podejście do obowiązujących przepisów. I właśnie od tego podejścia zależy, czy ktoś stwarza zagrożenie, czy też nie.
    Oczywiste jest jedno - w miastach za dużo jest samochodów. Gdyby 30 procent kierowców, którzy jadą do pracy trzy lub cztery kilometry autem, zabierając przestrzeń, powodując korki, emitując tony CO2 do atmosfery i narzekając na zatkany ruch, czego sami są przyczyną, przesiadło się na motocykle, rowery lub komunikację miejską na polskich drogach byłoby o wiele bezpieczniej i przyjemniej. Wystarczy tylko chcieć, a nie wściekać się na miłośników jednośladów, że jadą slalomem przez korek.
  • 2009-09-28 18:34 | Rojer

    Re: Zmory-motory?

    Zawsze ceniłem i mimo wszystko nadal cenię Politykę, za profesjonalizm, ciekawą formę, poruszane tematy i obiektywne podejście do każdej sprawy. Tutaj niestety się trochę rozczarowałem, nabierając podejrzeń, że autor, chyba miał w rodzinie kogoś kto zginął potrącony przez motocykl, na motocyklu czy jakkolwiek z udziałem "dwóch kółek", bo tak odebrałem wyjątkowo negatywny, jak na Politykę, ton tego artykułu.
    Co do samego tematu, cóż, sam jestem motocyklistą i "puszkarzem", i nie rozumiem czemu się "nakręca" takie dyskusje. Za rok będzie pewnie artykuł o nielegalnych wyścigach samochodowych i relacji piesi-kierowcy.
    Wiadomo, że "przegięcia" występują w jakimś procencie każdej grupy użytkowników dróg, tak było jest i będzie. Może następnym razem (np za rok) zamiast artykułu o kierowcach-mordercach i nielegalnych wyścigach, będzie można przeczytać artykuł o tym jak rząd dba o nasze bezpieczeństwo na drogach, za które przecież płacimy wszyscy.
  • 2009-09-28 18:47 | anonimowy

    Jasne. Podobnie jak jest zakaz zawracania na tzw "czerwonej strzałce w lewo", mimo że 90% z nas zawraca bo bez sensu jechać do kolejnej nawrotki. Jest zakaz parkowania na chodniku o ile nie zostawisz 1,5m przejścia, ale wiekszosc z nas parkuje bo po prostu rzadko jest wybór. Jest zakaz jazdy po mieście szybciej niż 50km/h, ale zważywszy na to jakie masz prawo jazdy, wątpię żebyś trzymał się tego ograniczenia. ja również się nie trzymam. Mówię oczywiście o wykonywaniu przemyślanych manewrów, czyli takich które nie powoduja dla nikogo zagrożenia.
    Nie jestem motocyklistą. Jeżdżę samochodem i nie planuję zmieniać środka transportu. Ale przeraża mnie wzajemne nastawienie ludzi na drodze. Możemy dyskutować o nieprzestrzeganiu zakazów i nakazów, ale wówczas ta dyskusja końca nie ujrzy. I pozostanie bez sensu.
    Chyba lepiej zastanowić się, jak wspólnie używać drogi tak, by wszystkim jeżdziło się bezpieczniej. Jaki jest powód, dla którego nie możesz zrobić miejsca na pasie dla motocyklisty? Jeśli jesteś doświadczonym kierowcą i masz wyczuty samochód, to nie stanowi dla Ciebie żadnego problemu przesunąć się o te 30 cm w prawo czy lewo. On nie stoi w korku, Ty i tak bedzięsz. Gdyby on przesiadl sie w samochod, stalbys jeszcze dluzej.
    Nie mówię o wariatach którzy szaleją tam gdzie nie powinni. Tych należałoby pozbawic prawa jazdy, tak samo jak piratów w samochodach (ktoś poniżej miał rację, że wariaci są w KAZDYM srodowisku ale to nie powód żeby nienawidzić i zwalczać całe srodowisko).
    Jedni nie lubią aut, inni motocykli, ja np. skuterów. Cóż, nie musimy się lubić. Ale musimy się szanować na drodze, bo od tego zależy przede wszystkim wspólne bezpieczeństwo, ale także przyjemność jazdy.
    A jeśli przestaniesz podchodzić do wszystkich motocyklistów jak do zła wcielonego, być może poznasz takich którzy przekonają Cie że motocykl nie musi być ani niebezpieczny dla innych, ani uciążliwy, a może dostarczyć frajdy. Ja znam kilku.
    Pozdrawiam!
    Nie wiem po co nakręcać wzajemną nienawiść. Jedni nie lubią motocykli, inni aut, inni rowerów, ja nie lubię skuterów. Cóż, ni musimy się lubić. Ale
  • 2009-09-28 21:23 | mj

    Z każdym kolejnym czytanym zdaniem coraz bardziej dochodziłem do wniosku, że język autorki tekstu jest na podobnym( a nawet niższym) poziomie niż wypowiedzi i artykuły Ojca Rydzyka na temat żydów...
    I to w tak- zdawałoby się- szanowanym i renomowanym tygodniku.

    Szkoda Panie Żakowski...
    Szkoda...
  • 2009-09-28 22:04 | 916

    Re: Zmory-motory?

    Witam. Mam 34 lata, motocyklem jeżdżę od lat dwudziestu nie licząc motorynki. Raz tylko uczestniczylem w poważnym wypadku - ewidentnie nie z mojej winy. Natomiast niedawno wydarzyła mi się następująca przygoda.
    Zajechała mi drogę pani wyjeżdżając z ulicy podporządkowanej na główną. Ewidentnie wymusiła pierwszeństwo nie zwalniając nawet przed skrzyżowaniem, nie zachowując żadnej rezerwy. Nie wpakowałem się w nią ponieważ któryś tam z kolei zmysł i doświadczenie kazał obserwować jak się zbliża do skrzyżowania - zbyt szybko i pewnie. Wyhamowałem, obtrąbiłem, zrównałem się z nią i... zaskoczenie. Kobieta wygraża mi i ze złością coś wykrzykuje. Ulica była pusta więc zatrzymałem ją, podszedłem i pytam czy wie co zrobiła. Ta na mnie, że to moja wina, pytam grzecznie jak to? No tak, bo ona mnie nie widziała. Hm, pytam jak? dlaczego mnie nie widziała? Pada odpowiedź - bo motocykliści tak jeżdżą, że ich nie widać... Opadły mi ręce, uszy i cała reszta. Jechałem powoli, na światłach. Odjechała bluzgając i pomstując wspólnie ze swoim pasażerem.
    Co jest najgorsze w tym wydarzeniu? Nie to, że bym się wpakował, uniknąłem wypadku i jestem przyzwyczajony do takich sytuacji. Nie zauważyła mnie - karygodne, ale trudno, może się zdarzyć, takie życie.
    Najgorsze jest to, że kobieta nie widziała swojej winy, dla niej nie było to wymuszenie pierwszeństwa na uczestniku ruchu tylko sytuacja kiedy jakiś debil - BO WIADOMO, że debile jeżdżą na MOTOCYKLACH coś od niej chce! Przecież to jego wina BO WIADOMO, że to zawsze jest ICH WINA. Bo jeżdżą tak a nie inaczej.
    Takie jest ogólne przyzwolenie społeczne, a akcje typu warzywnego to potęgują i to jest złe.
    Zauważcie, że były również plakaty nakłaniające do ostrożniejszej jazdy skierowane do kierowców w ogóle. Nie było na nich porównań do warzyw (buraków?), inwektyw, nic negatywnego, tylko hasła - zwolnij, żyj, obraz przestraszonego dziecka.
    Motocykliści nie stanowią jednej zwartej masy. To są zwykli, różni ludzie i powinni być traktowani jako pełnoprawni użytkownicy dróg. Nie chodzi o to żeby patrzeć w lusterka specjalnie dla motocyklistów, trzeba to robić zawsze. Chodzi o to żeby widząc pojedyncze światło nie lekceważyć go! Nie myśleć, że on się zmieści, a jak nie to jego problem
  • 2009-09-28 22:29 | 916

    Re: Zmory-motory?

    Przeczytałem tutaj, że motocykliści są zagrożeniem ponieważ "lawirują między samochodami" jeżdżą między pasami, wyprzedzają na trzeciego itd. Może przegapiłem, ale nie znalazłem żadnego konkretnego przykładu takiego zagrożenia. Natomiast mogę podać przykłady, w których ogromne zagrożenie sprawił samochód wyprzedzający na trzeciego, lekceważący motocyklistę "bo on się i tak zmieści". Szereg przykładów kiedy kierowcy samochodów sprawiają zagrożenie dla innych uczestników ruchu, zarówno motocyklistów jak i kierujących innymi pojazdami. I co z tego? Zauważcie drodzy, że doświadczony motocyklista "lawirując" i wyprzedzając zawsze wykorzystuje miejsce, które jest wolne, nie zmusza nikogo do zmiany toru jazdy; jeśli tak robi to debil i cham i zasługuje na potępienie, ale ja znam o wiele mniej takich przypadków wśród motocyklistów niż wśród kierowców suv'ów! I co z tego? To, że w każdej grupie są różni kierowcy, tyle, że motocyklistów bardziej widać i łatwiej osądzić. Nie powiemy przecież - co on robi!? Ale debile jeżdżą tymi samochodami! Natomiast o motocyklistach to już nie ma problemu z takim stwierdzeniem bo wydają się odrębną grupą.
    Nie można oceniać czy motocykl stwarza zagrożenie tylko na podstawie dynamiki jego jazdy ponieważ ta dynamika jest absolutnie nieporównywalna z samochodową i nikt normalny z niej nie zrezygnuje jeśli ma ją do dyspozycji!! Nie chodzi tu też o szybkość samą w sobie, ale raczej o przyspieszenia bo to przede wszystkim jest wyróżnikiem. Motocykl może osiągnąć sporą prędkość i bezpiecznie wyhamować na krótkim dystansie, samochód do podobnego wyczynu potrzebuje o wile więcej miejsca.
  • 2009-09-28 22:43 | 916

    Re: Zmory-motory?

    A'propos hałasu powodowanego przez sportowe tłumiki motocykli. Tutaj muszę powiedzieć, że całkowicie rozumiem reakcje ludzi na osiedlach. Sam wychowałem dziecko i szlag mnie trafiał kiedy o 23 syn sąsiadów udowadniał pod moim oknem, że gra w kosza zupełnie po ciemku jest nie tylko możliwa, ale dostarcza mnóstwa emocji wyrażanych w gromkich okrzykach o niecytowalnej treści!
    Przyznaję, że sam mam głośny wydech w motocyklu... Mea culpa. Wybaczcie, po prostu dźwięk Ducata jest dla mnie tak piękny, ze nie mogę inaczej! Ale nie jeżdżę po nocy tam i z powrotem na osiedlu, nie robię przegazówek przed babcią na pasach ani przy małych brzdącach śpiących w wózku. Jeżeli jest problem z takim zachowaniem motocyklistów to coś jest nie tak ze stróżami prawa bo temu można zapobiec i ja się pod tym podpisuję.
    Tylko niech problem głośnych harców po ulicy nie będzie problemem zagrożeń powodowanych przez motocykle tylko problemem z grupą nieokiełznanych hultajów, których trzeba przywrócić do porządku. Można to zrobić bez wszczynania kampanii przeciwko motocyklistom jako takim.
  • 2009-09-28 22:48 | 916

    Bardzo mądrze napisane przez pana Anonimowego! Potrzeba nam jedynie życzliwości. Walczmy brakiem szacunku, wyobraźni i kultury stanowczo i odważnie w każdym środowisku zamiast iść na łatwiznę i generalnie degradować jakąś grupę bo COŚ się nam nie spodobało u KOGOŚ.
  • 2009-09-29 09:58 | WW

    Ostatni weekend

    na dwupasmówce jechałem lewym pasem wyprzedzając inne auto. W tym czasie wyprzedziły mnie 3 motory: 1 między mną a innym autem, drugi między mną a barierką po lewej stronie, a trzeci to nawet nie wiem którędy bo tak szybko jechali. Kilometr wcześniej stała drogówka z suszarką i ich nie zatrzymała (wiem to z CB radia), bo wiadomo, że łatwiej wlepiać mandaty jadącym +20-30...
  • 2009-09-29 13:36 | offgan

    Re: Zmory-motory?

    W artykule jest błąd. Zapewne Autorce chodziło o słynny wypadek Agnieszki "CZARNEJ"
    A nie jak jest napisane, " MAŁEJ" Uprzejmie prosze o sprostowanie.
  • 2009-09-29 15:18 | bicykl

    Re: Zmory-motory?

    Jeżdżę rowerem.... Wszystko co motocyklisci napisali o kierowcach "w puszkach" to prawda. Niestety wiele z tego czym odpowiadają na tym forum kierowcy motocyklistom, jest takze prawdą. Na polskich drogach panuje chamstwo, chamstwo i nieliczenie się z innymi użytkownikami drogi, szczególnie jeżeli jedzie on czymś mniej poważnym niz moja beema, merc czy dostawczak... A ja jadę rowerem. Mam pisać co mnie spotyka... Notoryczne zajeżdżanie drogi.... Brawo! Trzeba aby w Wiśle upłynęło wiele wody, a wtedy może pójdziemy po rozum do glowy i nauczymy sie szacunku dla innych...
  • 2009-09-29 21:34 | Kat. A,B,C,D, C+E,D+E

    Kolego ANONIMOWY.
    Proponuję, abyś czytał ze zrozumieniem. Nie jestem przeciwko motocyklistom. Jestem przeciwko temu jednemu, który uważa, że zakaz jazdy w nocy la motocykli usprawiedliwia jego głośniejszy wydech i szaleńczą jazdę po ulicach i przeciwko tym wszystkim (i na motorach i w samochodach), którzy w rażący sposób łamią przepisy. Jeżeli nie wiesz, jak ja jeżdżę, to mnie nie oceniaj. Tak się akurat składa, że jeżdżę zgodnie z przepisami, w tym z dozwoloną prędkością. Sam zjeżdżam, aby przepuścić motocykl pod światłami, chociaż jego zachowanie jest sprzeczne z prawem. Przyjdź na debatę - ja będę. Poznasz mnie i podyskutujemy,
  • 2009-09-29 23:50 | Marbax

    Proszę nie pisać jak się czują motocykliści, gdy się nigdy nie siedziało na motocyklu. Nie rozpisując się. Gdybym na moim szybkim motocyklu, turlając się powolutku po mieście egzekwował należne mi pierwszeństwo z połową tej konsekwencji jaką mam w samochodzie, to w najlepszym wypadku skończyłbym na oiomie. W mieście czuje się jakby każdy na mnie polował. Auto które grzecznie stoi i przepuszcza inne auta, nagle wymusza pierwszeństwo na motocyklu. Norma. A my grzecznie hebelki i to jest normalne. Tak powszechne i częste, że nawet się nie denerwujemy. Do każdego skrzyżowania dojeżdżamy obserwując bacznie drogę podporządkowaną, W aucie nie mam i nie muszę mieć aż takiej czujności. A tu o znowu, wiedziałem, hamujemy, czasem zatrąbimy i do następnego skrzyżowania. I do tego nastawianie policji. Jak już mają za coś konkretnego karać to bardzo proszę. Ale to jest szukanie na siłę czegokolwiek. Jak nie chcesz za darmo przyjąć mandatu za prędkość, żółte światło, albo za to że jechałeś metr od krawężnika zamiast 10 cm, to się zabierze dowodzik. Tłumik oryginalny, hmm, opony prawie nowe, co by tu jeszcze, o mam, na crashapdy jest atest? Nie ma to, zabierzemy dowodzik. I te teksty psów, tak psów, bo jak mnie zatrzyma autem policjant i miło jak poważny człowiek z poważnym człowiekiem oznajmi co jak i za co, to jak mnie zatrzyma jako motocyklisty to większość z nich przemienia się w psy i zwykle po dwóch zdaniach oznajmiam że nie życzę sobie takich odzywek. Typu: bo wy wszyscy codziennie podpadacie, a bo ludzie się na was skarżą, jesteście pod obserwacją jak chroniona zwierzyna. Powszechne podejście wy, coś nie tak jest w tej psiej świadomości, bo zatrzymując mnie, używają ciągle liczby mnogiej. Raz usłyszałem wprost, że nie wie jeszcze za co, ale mandat za coś musi być, bo ich komenda dziś specjalnie na motocyklistów wysłał. Świeci nie jesteśmy, ale proszę zwrócić uwagę że psy polują nie motocyklistów łamiących przepisy, tylko na motocyklistów w ogóle. Zwróciłem uwagę stróżowi że wychodzi na to że trzeba latać zawsze na ostro, bo jak się ich spotka , to mandat będzie niezależnie od tego jak się człowiek zachował na drodze. No i po tej uwadze przyznał mi rację odpuścił. No i się trochę wyżaliłem.
  • 2009-09-30 07:43 | dziecko

    Re: Zmory-motory?

    Pani Autorka niech łaskawie najpierw zajrzy do kodeksu drogowego, a później bierze się za pisanie artykułów. MOTOCYKLISTA TO TEŻ KIEROWCA, ZGODNIE Z KODEKSEM KAŻDY POSIADAJĄCY ODPOWIEDNIE UPRAWNIENIA DO PROWADZENIA DANEGO POJAZDU JEST KIEROWCĄ. Zatem jeśli posiadam prawo jazdy kategorii T i jadę traktorem to też jestem kierowcą. Co do wyprzedzania rówież polecam kodeks drogowy, motocykl ma zachować bezpieczną odległość, nigdzie nie ma "sprecyzowane jaką". Co do samochodu "tzw. puszki, katamarana, etc." to jest taki przepis mówiący o "minimum 1m" od wyprzedzanego pojazdu. Idąc za tym to niech szanowna autorka artykułu wyjaśni, jakim cudem samochód o szerokości minimum 1,5m wyprzedza motocykl o szerokości 1m (zakładając że prawa manetka kierownicy motocykla jest w linii z krawężnikiem), mieszcząc się na tym samym pasie. Z prostej matematyki wynika, że 1,5m+1m+1m=3,5m, ciekawe bo pas jezdni w Polsce ma tylko 3m.
  • 2009-09-30 08:06 | TomekAtomek

    Re: Zmory-motory?

    Artykul rodem z Bravo Girl. Styl i logika podobne. Az dziwne, ze Polityka drukuje takie teksty.
    Podazajac tropem myslenia autorki to samochodami tez nalezaloby jezdzic 200 km/h a jezdzacy zgodnie z przepisami musza patrzec w lusterka czy nie nadjezdza jakis szaleniec.
    Ehhh... az sie nie chce dluzej komentowac. Bo i co? Egazaltacje nastoletniej autorki?
  • 2009-09-30 12:42 | askdhkfjash

    http://wyborcza.pl/1,100503,6828746,Morderca_jest_kim_innym_niz_to_opisuja_media.html
  • 2009-09-30 12:57 | motocyklista

    Re: Zmory-motory?

    Szkoda, że autorka materiału skoncentrowała się na grupie motocyklistów, którzy należą do koła "własnej adoracji". Jestem zwykłym szarym człowiekiem, z domem, rodziną, pracą - jestem również motocyklistą. Szkoda, że artykuł skupia się na motocyklistach, za którymi nie bardzo przepadam a miałem z nimi styczność. "Nie masz minimum litra to gościu masz jakiegoś śmiecia". Korzystam z motocykla jeśli pozwala mi czas i pogoda. W sezonie robię ponad 10 tys. km - dla jednych dużo, dla innych mało - fakt nie jeżdżę do pracy na motocyklu.
    Lubię czasem wieczorem wyjechać na miasto kiedy ruch jest niewielki, nie martwię się, że trafię na korek, walkę ze świateł itp. Znam miejsca, gdzie spotykają się motocykliści wieczorem. Pod kolumnę zygmunta nie jeżdżę już bo szpanować motocyklem nie chce.
    Czasami wpadam na cargo i do mc'a do Wilanowa. Znam grupę motocyklistów co potrafią jeździć całą noc - Warszawa - Zegrze - Centrum - Wilanów - Cargo itp. Raz miałem z nimi okazję podróżować (to był głupi pomysł) i widzę, autorka artykułu skupiła się tylko na nich.
    Co z innymi użytkownikami jednośladów ?
    Przecież motocykle to nie tylko ścigacze ale również chopery, skutery, turystyki, enduro itd.
    Artykuł niewątpliwie został napisany właśnie pod takich "cwaniaków" z linką lub struną na szyi. Szkoda, że temat motocyklistów nie został bardziej rozwinięty. Rozumiem że przydomek "dawcy" otrzymaliśmy dzięki właścicielom ścigaczy - nie przeszkadza mi to bo sam jestem jego użytkownikiem ale dla mnie motocykl to pewnego rodzaju ucieczka od rzeczywistości. Wsiadam i jadę by się przewietrzyć i zrelaksować - przy czym nie tracę wyobraźni i zdaję sobie sprawę że nie jestem sam na drodze. Nie pucuje kombinezonu by pokazać się pod kolumną, nie trenuje stoopie i jazdy na kole bo poklasku na ulicy nie szukam. Skupiam się bardziej na umiejętnej jeździe w zakrętach bez stwarzania sytuacji kiedy moje życie mogłoby być zagrożone. Jeśli chce podnieść poziom adrenaliny jadę do miejsc gdzie mogę sobie na to pozwolić. Co do nagonki na motocyklistów nie obchodzi mnie to bo jeżdżę normalnie nie zawsze z ograniczoną prędkością ale uwagi na sobie nie skupiam. Miałem okazję być kontrolowany przez policję wielokrotnie ale za każdym razem kończyło się to spotkanie sprawdzeniem stanu trzeźwości dokumentów i stanu motocykla.
    Obawiam się że podczas konfrontacji sytuacja się powtórzy, znowu przyjadą na spotkanie "cwaniacy" i cała sytuacja nic nie wniesie. Na spotkanie planuję się wybrać ale domyślam się, że do głosu zostaną dopuszczeni "liderzy".

    Pozdrawiam wszystkich motocyklistów, którzy wiedzą do czego motocykl służy i na ile mogą sobie pozwolić ze swoimi umiejętnościami.
  • 2009-09-30 13:21 | gildor

    wypowiedź policjanta motocyklisty

    http://moto.wp.pl/kat,106080,title,Najlepszy-policjant-polskiej-drogowki,wid,11538970,wiadomosc.html
    o proszę, drodzy kierowcy, poczytajcie co ma do powiedzenia o nas wszystkich policjant motocyklista z wydziału ruchu drogowego i zastanówcie się odrobinę kto w tym sporze ma mojszą rację. ale tak, wiem, to też motocyklista, więc dawca i debil pewnie.
    zastanówcie się też, czy w tym kontekście jazda na jednym kole na motocyklu, to nie jest lepsze panowanie nad własnym pojazdem niż jeżdżenie w korku autem przez 3/4 życia samochodu.
  • 2009-09-30 14:13 | chris_nie

    Re: Zmory-motory?

    Pani Edyto, z całą pewnością cel został osiągnięty, czyli wypłynęła Pani z szarej masy dziennikarzy. Pani artykuł wzbudził emocje, a to jest sukces, jedyny w swoim rodzaju, zresztą chyba jedyny w ogóle. Należy się Pani również pochwała za przygotowanie do napisania artykułu. Widać głęboką wiedzę, musiała Pani spędzić około godziny na znalezienie tylu informacji w internecie. Wypłynęła Pani tym artykułem jak gówno w basenie. Pozostał smród, wszyscy normalni wyszli z wody, a reszta tapla się w tym gównie razem z Panią, przy czym Pani cieszy się jaki ładny kształt gówna powstał. Za ten fragment artykułu, cytuję: "Zdjęcie z ul. Ostrobramskiej. Motocykl przeciął na pół Renault Megane, z którego wypadł duży pies. Zdechł od siły uderzenia. Kierowca motocykla też. To znaczy zmarł." powinna Pani dostać w pysk od swojej mamy, bo na pewno nie chciała tak wychować córki.
  • 2009-09-30 14:42 | anonimowy

    Jeśli tak, to się zgadzam. Może z wyjątkiem bezwzględnego respektowania przepisów, bo uwazam że o ile generalnie są one oczywiście niezbędne i dobre, to są takie sytuacje kiedy rozsądek i logika przejawiają się właśnie w naruszeniu przepisu, a nie w zachowaniu się zgodnie z nim. Ale to dygresja.
    Nie było też moją intencją bezpodstawnie oceniać Twojej jazdy (i nie robię tego).
    W mojej wypowiedzi chodziło głównie o NASTAWIENIE ludzi do siebie, o to, że złośliwość, arogancja, agresja, "pies ogrodnika" OGÓŁU polskich kierowców (wszystkich typów pojazdów) na drodze powoduje często zagrożenie, a na pewno umniejsza radość z jazdy. Widać to na tym forum, gdzie wiele osób zamiast szukać rozwiązań problemów, skacze sobie do gardła i napędza wzajemną nagonkę. Po ostatnim zdaniu Twojej wypowiedzi zrozumiałem że również jesteś nastawiony na "anty"- widzę że tak nie jest więc zwracam honor.

    Więc podsumowując, jestem za tym by:
    - kierowcy dostrzegali i respektowali innych kierowców, a na bicie rekordów szybkości, przyspeiszenia, hałasu itd wybierali miejsca do tego przeznaczone- np. specjalne tory. Tam można się pobawić (wiem z doswiadczenia) i nie trzeba sobie pózniej niczego udowadniać w ruchu ulicznym. Spuśćmy również z tonu- to że inny kierowca popełnia błąd, nie znaczy że trzeba natychmiast do niego wysiadać, albo jeszcze gorzej, ścigać się z nim i próbować za wszelką cenę wsadzić go do rowu.
    -Policja przestała sie interesować wyłącznie alkoholem i nadmierną prędkością, a zajęła rownież innymi problemami na drodze
    -mlodzi, świezi kierowcy najpierw zainwestowali w podniesienie umiejętności, a dopiero następnie w mocne maszyny
    - wladze lokalne zapewniły miejsca, gdzie te umiejętności można podnosić. Dla przykładu, w mojej okolicy dostęp do WSZYSTKICH wolnych placów i pustych parkingów jest blokowany, nie wiem po co bo wlasnie tutaj możnaby poćwiczyć i poznać reakcje i możliwosci swojego pojazdu. I mówię zarówno o wyciąganiu motocykla na koło, jak i o zwykłej jeździe na łuku i ogarnianiu gabarytów nowego auta, jak w przypadku mojej siostrzenicy- świezutkiego kierowcy.
    -państwo zaczęlo zapewniać zarówno lepsze warunki na naszych drogach, jak również miejsca gdzie można jezdzic szybciej, bez korkow, glosniej itd (zarówno obwodnice, jak i wspomniane tory i place wlasnie)- myślę że to kwestia czasu i pieniędzy, ale również świadomości społecznej.

    Cieszy, że pojawiło się sporo głosów nawołujących do rozsądku i kultury na drodze.
    Pozdrawiam!
  • 2009-09-30 15:21 | Konformista

    przeciskanie sie do świateł jest zgodne z prawem poczytaj kodeks dewiancie....[cytat]
    Tak się akurat
    składa, że jeżdżę zgodnie z przepisami, w tym z dozwoloną prędkością. Sam zjeżdżam, aby przepuścić
    motocykl pod światłami, chociaż jego zachowanie jest sprzeczne z prawem. Przyjdź na debatę - ja
    będę. Poznasz mnie i podyskutujemy,
    [/cytat]
  • 2009-09-30 16:30 | gildor

    [cytat]przeciskanie sie do świateł jest zgodne z prawem poczytaj kodeks dewiancie.... [/cytat]

    czytanie kodeksu nic mu nie da. to trzeba zrozumieć, bo tam nie ma ani słowa na temat przeciskania się w korku.
  • 2009-09-30 18:40 | anonimowy

    .....i to jest właśnie to o czym piszę niżej Konformisto. Zgodny czy niezgodny, już lecą wyzwiska. Jak w życiu, tak na drodze.
    Kat. A,B,C,D, C+E,D+E, dlatego nie wybieram się na debatę. Celem było chyba poznanie różnych punktów widzenia i w efekcie rozwiązanie problemów. A efekt będzie pewnie taki że wszyscy przyjdą nabuzowani, a wyjdą gotowi "umrzeć za sprawę"...czyli klasyk, jak to u nas.
  • 2009-09-30 20:45 | Kat. A,B,C,D, C+E,D+E

    Dlaczego usiłujesz mnie obrazić? Po prostu jesteś CHAM. Ktoś, kot myśli inaczej niż Ty, jest wg Ciebie od razu dewiantem. Jesteś pozbawiony podstaw tolerancji. Znam kodeks drogowy lepiej, niż Ci się wydaje. Poczytaj definicję pasa ruchu, poczytaj o linii ciągłej - to wystarczy, aby pojąć (jak się ma szare komórki w łepetynie), że przeciskanie się pomiędzy samochodami jest zabronione. Kiedyś kandydat na kierowcę podpisywał oświadczenie, że umie pisać i czytać. Dzisiaj tego nie robi. A Ty jeżeli nawet potrafisz czytać, to potrafisz czytać wybiórczo i bez zrozumienia. Przeczytaj jeszcze raz moją wypowiedź i spróbuj ją zrozumieć, jeśli potrafisz. Jeśli nie rozumiesz jej - sorry, nie zniżę się do Twojego poziomu.
    Do nie zobaczenia na drodze.
  • 2009-09-30 20:49 | Kat. A,B,C,D, C+E,D+E

    O przeciskaniu w korku oczywiście nic nie ma. Ale jest wiele innych wiadomości, tak jak definicja pasa ruchu, tak jak znaczenie linii ciągłej. Szkoda że Ty nie potrafisz czytać postów i przepisów ze zrozumieniem. Przyjdź, ujawni się, pogadamy. Ja będę. Wystarczy Co odwagi, czy jesteś mocny w gębie, bo anonimowy i nie identyfikowalny???
  • 2009-09-30 20:55 | Kat. A,B,C,D, C+E,D+E

    Kolego Anonimowy. Cieszę się, że zrozumiałeś (niestety jako jedyny) moje stanowisko w tej kwestii. W tej chwili mówimy jednym językiem. Przeczytaj, co piszą inni. Zawiść, nienawiść, chamstwo. Typowy POLACZEK - i tak nas niestety postrzegają w innych krajach. Szkoda, że nie wybierasz się na debatę. Myślę, że poza oszołomami, takie głosy powinny tam zabrzmieć.
    Pozdrawiam
  • 2009-09-30 22:30 | jary

    [cytat]
    Z drugiej strony ciągle nie rozumiem dlaczego policja nie może skutecznie walczyć z motorami
    [/cytat]


    Policja nie jest od tego, aby "walczyć z motorami".
    Przeczytaj to zdanie 10 razy.
  • 2009-09-30 22:32 | Robag

    Re: Zmory-motory?

    Pani Redaktor . Ton w jakim Pani pisze o motocyklistach wskazuje na jakiś uraz osobisty . Obraża Pani wielu ludzi a wielu nastawionych wrogo do motocykli tylko utwierdza w przekonaniu że robią dobrze zachowując się wrogo do tej BANDY Zwyrodnialców. Jestem 40 paro letnim facetem który zrobił prawo jazdy kat a kupił sobie motor i zrealizował marzenia z młodości .. Mam zamiar z małżonką zwiedzić nim Polskę i Eurupę i przeżyć wspaniałe chwile. Jeżdźę ostrożnie i powoli nabieram wprawy bo kurs i egzamin to faktycznie za mało mimo 20 letniej praktyki w samochodzie. w czasie tych pierwszych kilometrów zauważyłem różnicę jaka jest gdy jadę dużym autem osobowym a motocyklem.Na motocyklu muszę myśleć za wszystkich a w samochodzie jakoś inni zachowują się mniej agresywnie wobec mnie i bardziej bojaźliwie podsyca Pani nienawiść a nawet chęć zbiorowej zemsty na motocyklistach , miałem już przypadki wymuszania zajeżdżania z patrzeniem w oczy , poprawnie i podkreślam wolno jadącego motocyklisty , to ta sama nienawiść z Pani artykułu.Nie wolno wszystkich traktować jednakowo . Motocykliści to tez ludzie ja nie pędzę , nie palę gumy nie jeżdzę po nocach Rozumiem chęć wywołania dyskusji ale nie obrażajmy się bo to niczego dobrego nie prowadzi . A POLITYKĘ chyba stać na przeprosiny i opisanie też normalnych wielbicieli 2 kółek.
  • 2009-09-30 22:43 | jary

    każdy wnerwiony frustrat jest potencjalnym mordercą. nawet kiedy jeździ tramwajem. w zatłoczonym, prawdopodobieństwo niekontrolowanego ataku agresji wnerwionego frustrata, wzrasta o 78%. ;-)
  • 2009-09-30 22:47 | jary

    może cię kiedyś "zgarnie" jakaś potężna ciężarówa... a na nagrobku będziesz miał wyryty twój wpis. ;-)
    kto wie??
  • 2009-09-30 23:26 | jary

    gildor, a możesz nam krótko wytłumaczyć w jaki sposób "debilne długie" w dzień "mogą spowodować zagrożenie"?
    zrób to, proszę, bo twoje wywody trącą debilizmem. ;-)
  • 2009-09-30 23:34 | gildor

    pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi;

    kolego, zrozum słowo pisane najpierw. wytłumaczyć Ci słowo "wielośladowych"? a definicja linii ciągłej ma tu nić do rzeczy, bo ja jej nie najeżdżam dojeżdżając do skrzyżowania. mieszczę się obok Ciebie, bo mi wolno, na tym samym pasie co Ty.

    poczytaj sobie jeszcze o wyprzedzaniu i omijaniu, bo o tym chyba też zapomniałeś. poczytaj dokładnie. bardzo dokładnie. i skończ, bo jak pisałem. PoRD trzeba ogarnąć całościowo, a Twoja kategoryczne twierdzenie, że nam czegoś nie wolno nie ma żadnego pokrycia w przepisach.
  • 2009-09-30 23:49 | gildor

    [cytat]Szkoda że Ty nie potrafisz czytać postów i przepisów ze
    zrozumieniem. Przyjdź, ujawni się, pogadamy. Ja będę. Wystarczy Co odwagi, czy jesteś mocny w gębie, bo
    anonimowy i nie identyfikowalny??? [/cytat]

    i tak przy okazji jeszcze. po pierwsze to Ty jesteś anonimowy nie ja. ja podpisuje się nickiem, którego używam w całym internetowym świecie, w przeciwieństwie do Ciebie. to raz. dwa, poczytaj _wszystkie_ moje posty, a nie jeden, który dotyczył wyłącznie Twojej wypowiedzi o PoRD, gdzie nie masz zupełnie racji, a wypowiadasz się w sposób kategoryczny, nie zostawiając możliwości dyskusji. więc Ci pokazuje, że racji nie masz, a Ty mnie od anonimów wyzywasz? to hipokryzja jest.
    trzy, na debatę się nie wybieram, bo pyskówek nie lubię i cenię swój czas (dlatego też mam motocykl), a dlaczego się nie wybieram zrozumiesz również z moich tu postów. więc łaskawie sięgnij do nich, zanim zaczniesz dyskusję. ok?

    ps. jak już będziesz na tej debacie, to o przeciskaniu się w korkach radzę pytać po ciuchu policjantów, bo możesz zrobić z siebie pośmiewisko. aha, pamiętasz narodowy test na PJ? sprawdź które miejsce zajęli w nim motocykliści. drugie, kolego, zaraz po policjantach.
  • 2009-10-01 07:11 | irecki

    Re: Zmory-motory?

    Witam,

    najprościej jest po prostu zebrać wszystkich do jednego wora i tak ich opisać.I również najefektywniej. Po co zadawać sobie wysiłek opisując tych którzy posiadają motocykle i używają ich naprawdę tak jak się powinno. Dlaczego nikt nie zajmie się tymi którzy doświadczają urazów a czasem jeszcze tragiczniej kończą swoją "jazdę" przez głupotę i bezmyślność kierowców aut. Kiedy ginie motocyklista który pędząc ponad "200" uderza w samochód to naturalną koleją rzeczy do której się już przyzwyczailiśmy jest seria artykułów w gazetach, takich jak ten.Kiedy motocyklista ginie ponieważ kierowca auta wyjechał z podporządkowanej jest tylko wzmianka o tym że kierowca motocykla nie żyje. Ale o kierowcach aut nie ma już nic. Codziennie na naszych drogach porusza się tysiące motocyklistów. Część z nich jedzie tak by nikomu nieprzeszkadzać i by nikomu nie wyrządzić krzywdy. Tego samego oczekują od innych.
    Dlaczego nikt Państwa - dziennikarzy, ludzi którzy próbują kształtować opinię publiczną, nie pokusi się o cykl artykułów związanych z bezpieczeństwem ruchu w szczególności dla motocyklistów. Dlaczego nikt z Państwa nie przyjedzie na tor poznań gdzie odbywają się dni motocyklisty. Gdzie ludzie jeżdżą ponad dwieście ale na torze pod opieką instruktorów. Dlaczego nikt z Państwa nie pisze o szkołach doskonalenia jazdy. Sam byłem uczestnikiem jednej z nich. Dlatego że byłoby to nudne, nie przyniosło by oczekiwanej liczby czytających? Napewno nie byłoby tak efektowne ja Pani artykuł!!!
    Proponuję się zastanowić co osiągnęła Pani swoim artykułem i dla kogo go Pani pisała.
    Jeśli dla siebie to gratuluję ale po co zamieszczać go w dość znanym i cenionym piśmie? Jeśli dla motocyklistów to część czuje się urażona i zła ! Jeśli dla innych nie-motocyklistów to zapewne wywołała pani kolejne przeświadczenie ze motocykliści to coś złego i że najlepiej to w ogóle zakazać się poruszania na motocyklach. Tylko jedna grupa może być zadowolona z tego co przeczytał - grupa debilnych kierowców, zajeżdżających drogę, otwierających drzwi przed motocyklistą żeby nie mógł przejechać w korkach, trąbiących i grożących pięścią kiedy motocyklista mija ich w korku nie mając najmniejszego wpływu na to że auta i tak stoją w tym korku. Jeśli zatem to miała być docelowa grupa czytelników to serdeczne gratulacje.
    Działa Pani według zasady jednego z moich kolegów.: rzucić gównem, nawet jak ktoś niewinny to zawsze coś tam się przylepi. Pozdrawiam w imieniu obrzuconych.
  • 2009-10-01 07:23 | irecki

    Samochody nie zmieściłyby by się na parkingach policyjnych !!!
  • 2009-10-01 10:26 | gildor

    [cytat]gildor, a możesz nam krótko wytłumaczyć w jaki sposób "debilne długie" w dzień "mogą spowodować
    zagrożenie"?[/cytat]

    długie światła ograniczają możliwość postrzegania, nie jesteś w stanie ocenić prędkości z jaką porusza się pojazd. dowiedz się od specjalisty, jeśli nie umiesz sam się dopatrzyć logiki debilizmu długich.
    długie światła nie pomagają w poruszaniu się motocyklem. kropka. wkurzają jedynie innych użytkowników ruchu i blokują postrzeganie pojazdu.
    kolego, jak długo jeździsz motocyklem i jakim?
  • 2009-10-01 12:50 | st1545

    Re: Zmory-motory?

    Witam,
    Po lekturze artykułu ciekaw byłem odpowiedzi na zadane we wstępie, konkretne pytania. Zajrzałem dziś na forum, a tu nic, tylko .. zwyczajna dyskusja. Nie czuję potrzeby, by komentować wypowiedzi bardziej doświadczonych kolegów lub polemizować z nieprzekonywalnymi. Po prostu odpowiem sobie sam:

    Pytanie numer 1[cytat]
    Czy jako kierowcy i piesi uważacie Państwo, że motocykliści są zagrożeniem na drodze?
    [/cytat]
    Kierując autem, nie spotykam się z motocyklami na tyle często, bym miał powody robić z tego problem. Fakt, jeżdżę tylko trochę po mieście (głównie za dnia) a w trasy wybieram się głównymi drogami. Nie zdarzyło mi się być wyprzedzanym przez wariata na gumie (raz jeden, spomiędzy aut ruszających ze świateł, wyjechał gość na jednym kole, ale miejsca było dosyć i "nic nie było"). Żaden motocyklista nie przestrzelił zakrętu i nie wyjechał mi na czołówkę. Motocykle jadące między pasami widzę zwykle jak są już przede mną - nie budzi to we mnie żadnych uczuć poza wyrzutami, że się zagapiłem.
    Wyżej wymienione problemy spotykały mnie za to nie raz ze strony samochodów. Fakt, jest ich dużo - ale czy to usprawiedliwia brawurową lub cwaniacką jazdę? Wyprzedzanie i powrót na pas z wciśniętym hamulcem; ścinanie zakrętów, omijanie korków niewłaściwym pasem i wciskanie się na styk... długo by wymieniać, prawda?

    Jako pieszy, to się mogę tylko uśmiechnąć. Motocykle? Wśród milionów samochodów rozchlapujących kałuże, nie ustępujących na pasach, parkujących gdzie popadnie - widok motocykla to sama przyjemność. Znów - nie spaceruję wieczorami pod kolumną, moje osiedle jest oddalone od zaimprowizowanych "torów wyścigowych".

    Wydaje mi się, że takie podejście jest uniwersalne, tzn. większość "zwyczajnych ludzi" - nawet jeśli w pierwszym odruchu (inspirowanym akcjami medialnymi) odpowie "TAK, motocykle są zagrożeniem" - nie będzie potrafiła przypomnieć sobie wielu przypadków faktycznego zagrożenia dla siebie lub swoich najbliższych. A już _na_pewno_ nie będzie to większa ilość zdarzeń, niż ta z udziałem aut. Reasumując - problem zagrożenia dla osób postronnych jest wg mnie m a r g i n a l n y.

    pozdrawiam, tomek
  • 2009-10-01 17:39 | kat A,B,C,D,C+E,D+E

    I niestety znowu czytasz bez zrozumeinia treści. Proponowałem, abys pojawil się na debacie, ujawnił (ja się ujwawnil) i podyskutował. Wówczas nie byłbyś dla mnie anonimowy.
    Co do twojej oceny PoRD, jest błędna, ale nie chcesz dać mi sznsy, aby Ci ti wyłumaczyć, bo Ty kategorycznie się wypowiadasz, że wiesz lepiej. Piszsz o teście na prawo jazdy w TVN. Byłeś tam? Ile zrobiłeś błędów. Ja tam byłem.
    Co do definicj apasa ruchu, znowui jej nie rozumiesz, ale tutaj nie ma miejsca na wytłumaczenie Ci tego, jak będzie potrzeba, wyjaśnię podczas debaty. Ciebie nie będzie, bo Ty WIESZ WSZYTKO LEPIEJ. Co linii ciągłej. Tak, jkak pas ruchu będzie miał 4 metry, to przejedziesz obok samochodu, nie najeżdżając na linię ciągła. Przy 3 - 3,5 m nie masz szns. Oba pojazdy na sąsiednich pasach lusiałyby najechać na linie wyznaczjące pasy ruchu. Mój samiochód ma 1,816 m, szerokości, motocykl 1 m, Nie mogę jechac skrajem swojego pasa, aby nie otrzeć się o pojazd obok jadący. Tak się składa, że zawsze zjeżdżam na bok, aby motocykliosta mógł przecisnąć się. Niech motocykl jedzie 20 cm od mojego boku, to razem zajmujemy ponad 3 m + mój bvezpieczny odstęp od sąsiedniego pojazdu - nie da rady Kolego, nie da rady. A samochody nie stoją (wloką się) równmolegle do sibie (ich boki nie są w jednej linii). Trzeba lawirować. Popatrz, jak to wygląda na ulicach warszawy. Nie da rady Kolego, nie da rady - trzeba pojechac albo po linii, albo ja przekraczać. Zrozum. ja rozumiem zachowania motocyklistow (też nim byłem). Powiem, Ci więcej - tłumaczę kierowcom, że trzy motocykle przede mną, to trzy samochody mniej na najblizszym skrzyżowaniu, więc mimo że nie jest to dozwolone, umożliwiaj im lawirowanie obok mojego samochodu. Poczytaj też artykuł o odległosciach. Jak ja jadę obok motocykla, mam zachować odstęp 1 m. PoRD nie podjae, w jakiej odległości ma motocyklista jechac obok mnie. Może ustawodwaca nie przewidział, że tak będize dzisiaj wyglądać ruch pojazdów. A może Ty też (z uwadi na Twoje bezpieczeństwo) też powinieneś zachowac taki odstęp. Pojmij Kolego wrszcie, jaki jest mój stosunek do motocyklistów, chyba że nie da rady, to sorry, ale więcej nie będę dyskutował z osobą, ktora nie pojmuje tego, co piszę.
    A tak na marginesie dzisiaj znowu w Warszawie zginął jeden motocyklista. Miał 28 lat.
  • 2009-10-01 19:01 | gildor

    pierwsze primo nie udowodniłeś mi, że masz rację, lub że ja jej nie mam. mimo rozwlekłej i błędnej analizy szerokości pojazdów. motocykl nie ma 1m szerokości, chyba, że GoldWing (ale ten nie zmieści się w żaden kanion), po drugie lusterkiem motocykla nie najadę na pas. rozumiesz? jedynie kołem, które jest pośrodku masy. popraw teraz swoje obliczenia i lepiej Ci wyjdą wyniki. żałuję, że nie podejmujesz tematu PoRD ale domyślam się, że brakuje Ci argumentów, bo nie podparłeś nigdzie, _nigdzie_, swojej informacji o tym, że jazda "kanionem" jest wykroczeniem. nigdzie, a wiele bitów przelałeś.
    drugie primo, czyli secundo. mimo, że kiedyś jeździłeś motocyklem masz błędne pojęcie o poruszaniu się nim. ja owszem, zlewam linię ciągłą, bo jeżdżą po niej nawet policjanci. ale mimo to bardzo rzadko na nią najeżdżam z powodów _bezpieczeństwa_ (śliska farba). wierz mi, ja od lat jeżdżę motocyklami i uważam Twoje obliczenia jako niepoparte rzeczywistością, gdyż jeżdżę na co dzień do pracy właśnie w Warszawie, sportowym motocyklem i nie najeżdżam na ciągłą linię jak nie muszę, a rzadko muszę.
    po co mam czytać artykuł o odległościach, skoro mnie nie dotyczą? to nie mnie wyprzedzają/omijają auta, tylko to ja je wyprzedzam/omijam. to ja Tobie sugerowałem poczytanie o wyprzedzaniu i omijaniu, więc uznaj, że znam te paragrafy.

    i tak dla podtrzymania dyskusji, jednak, i zrozumienia głębszego Twojej informacji na temat pasa ruchu. pas ruchu, jeśli nie jest wyznaczony, wyznacza go możliwość zmieszczenia się nań jednego rzędu pojazdów wielośladowych (np samochodów). motocykl jest pojazdem jednośladowym. przepisy zabraniają poruszać się jednym pojazdem po dwóch pasach ruchu (motocyklem jest to niemożliwe), nie ma przepisu zabraniającego poruszania się dwóch pojazdów jednym pasem ruchu. NIE MA.
    i jeszcze jedno, żebyś nie uznał, że interpretuje sobie li tylko jakieś własne wywody:

    http://serwisy.gazeta.pl/motocykle/1,59445,5614551,WSZYSCY_SIE_ZMIESCIMY.html

    przeczytaj. dużo tego nie ma, a link był już tu zamieszczany. myślę, że to powinno zamknąć naszą dyskusję ale oczekuję reakcji na artykuł.
  • 2009-10-01 22:54 | 916

    Ja nadmienię jeszcze, że dyskusja z wyliczeniami szerokości, czy w opisywanych sytuacjach motocykl mógł najechać na linię czy nie jest bardzo jałowa. Wydaje mi się, że nie chodzi o mierzenie, który fragment gumy zahaczył o białą farbę, to tak jakby twierdzić, że przejeżdżając przez linię przerywaną trzeba to zrobić tak, żeby koła zmieściły się w jej przerwach. Linie to idea, która przekazuje jakąś pomocną informację. Ważne jest raczej czy w tych sytuacjach motocykl sprawia zagrożenie czy nie. Według moich doświadczeń nie sprawia żadnego ŻADNEGO i nie utrudnia w żaden sposób poruszania się innym pojazdom więc niech jedzie, czemu nie!
    Zresztą gro kierowców ustępuje drogi motocyklom więc nie ma problemu. Zdarzają się niestety przypadki kiedy samochodziarz czuje sie w obowiązku "pokazać" delikwetowi na dwóch kółkach gdzie jego miejsce i wtedy zaczyan się robić niebezpiecznie. Miałe takie sytuacje kiedy samochód, przed którego wjeżdżałem po ominięciu żeby przepuścić tych z przeciwka dojeżdżał do zderzaka poprzedzającego go pojazdu wypychając mnie na pas przeciwnego kierunku.
    Więc,
    znowu ukłony dla kolegi anonimowego, kwestii w naszej życzliwości do siebie nawzajem. Jeśli ktoś jedziei nic nam nie przeszkadza pozwólmy mu na to i nie szukajmy pragrafu, który mógł nagiąć bo NIKOMU nic z tego nie przyjdzie. Niech jedzie, jedźmy i my! Zauważajmy się i respektujmy. A jeśli ktoś zajeżdża drogę, zmusza do zmiany toru jazdy lub hałasuje tam gdzie jest to uciążliwe - sprzeciwiajmy się niezależnie od tego czym to robi.
  • 2009-10-01 23:05 | 916

    Pytanie - w czym ci motocykliści Pany przeszkodzili? W czym zagrozili, do czego zmusili? Może jedynie zaskoczyli.
    Pamiętam czasy kiedy w Polsce nie było dostępnych mocnych jednośladów, królowały MZ, Junaki, M-72 i tym podobne, które często poruszały się wolniej niż samochody. To się dopiero działo! Wyobraźcie sobie taką sytuację jak opisaną w poście "ostatni weekend" tylko z zamianą ról, a tak podobnie bywało. Często motocykl wraz z motocyklistą lądował w rowie.
    Motocykl wykorzystuje miejsce, które pozostaje na drodze nie zajęte przez inne pojazdy. Jeśli robi to skutecznie i dobrze to nie stwarza problemu. Oczywiście potrzebne są do tego odpowiednie umiejętności motocyklisty, ale faktem jest, ze ci chętnie te umiejętności nabywają i podnoszą zarówno na zorganizowanych szkoleniach jak przez własne doświadczenie co pośród przeciętnych kierowców samochodów jest ewenementem.
  • 2009-10-01 23:32 | 916

    Re: Zmory-motory?

    Witam ponownie
    Chcę napisać parę słów na temat samej formy artykułu.
    Podkreślam, ze jestem motocyklistą. nie mam jednak tak radykalnie negatywnego zdania na o tekście pani Edyty Gietki jak inni moi koledzy. Uważam, że forma jest dosyć ciekawa i zauważam starania autorki by przedstawić punkt widzenia obserwatora w miarę obiektywnego. W końcu właściwie większość opisanych zdarzeń i idei jest prawdziwa, a do tego podana w formie przytoczenia słów ludzi, o których mowa.
    ALE....
    Sam wybór formy dobitnie sugeruje, ze sprawa dotyczy pewnej zamkniętej grupy - tak nie jest. Grupy znajdującej się może nie na marginesie, ale jednak poza głównym nurtem społecznym - tak nie jest. Grupy jednolitej pod względem podejścia do życia, uprawianego hobby, a co najważniejsze pod względem kontaktów z resztą społeczeństwa - tak nie jest.
    Motocykliści nie stanowią tak jednolitego środowiska, a fakty i sposób myślenia opisane w artykule są owszem prawdziwe, ale potraktowane wybiórczo.
    motocykliści eto ludzie jeżdżący na motocyklach i tyle. Wśród nich są osoby w różnym stopniu zaangażowane i pomijając psychologiczne rozważania jakie cechy skłaniają do tej własnie pasji, to są to ludzie tacy jak wszyscy inni.
    Podsumowując, doceniam starania autorki o to zeby artykuł był ciekawy, nawet o to zeby był w miarę neutralny lecz myślę, ze sama jego forma oddzieliła pewną grupę ludzi od reszty społeczeństwa, a to nie jest pożądane w społecznych dyskusjach.
  • 2009-10-02 01:52 | jary

    No, wydawało mi się, że pytam specjalisty... bo tak zdecydowanie się wypowiadasz.Kropka.
    'Logika debilizmu długich" to zbyt skomplikowane jak na mój mały rozumek i nijak nie mogę się niczego w tym dopatrzyć. :-(
    A teraz, to już jestem całkiem głupi. Bo jak to jest? Blokują czy ograniczają? Że wkurzają (ciebie), to już ustaliliśmy i nikt tego nie podważa.
    13 lat, ze 20 motocykli po drodze w tym 4 moje własne, od 6ciu lat busa.
    (A,B,C,D,E)
    ... po co ci te informacje?
  • 2009-10-02 02:09 | jary

    Bo w naszym kraju, jest najwięcej wyznawców Świętej Ciągłej i Przenajświętszej Podwójnej. Te dwie świętości są bez przerwy szargane przez debili, dawców i inne warzywa z prędkościami nie mniejszymi niż dwie paczki/godz..
    Nic dziwnego, że sfrustrowani wyznawcy dają odpór heretykom, przy każdej nadarzającej się okazji.
    W niektórych rejonach naszego pięknego kraju, w akcie ostatecznej desperacji, prawowierni niszczą asfaltowe pobocza dróg, abyśmy nie mogli oddawać się tam swoim satanistyczno-komunisteeekomunikacyjnym praktykom.
    Tak wydarzyło się niedawno w Bydgoszczy, mieście położonym obok Torunia.
    A wiesz Pan kto po tym mieście stąpa... :-D
  • 2009-10-02 02:22 | jary

    Jeszcze bardziej Niebezpieczni są matematycy. Tacy, którzy widza cyferki i liczby ale nie potrafią odróżnić sprawcy od ofiary wypadku.
    Tacy, to nawet porządnej teorii nie sklecą. że o Enigmie nie wspomnę. ;-)
  • 2009-10-02 10:44 | gildor

    [cytat]
    13 lat, ze 20 motocykli po drodze w tym 4 moje własne, od 6ciu lat busa.
    (A,B,C,D,E)
    ... po co ci te informacje? [/cytat]
    są motocykle z poprzedniego wieku, które mają światła drogowe tak mocne... jak moje postojowe. to miałem na myśli pytając jakim motocyklem jeździsz. jak jeździłbyś od powiedzmy 2-3 lat, to zamiast myśleć samodzielnie, miałbyś opinię kolegów, bo oni jeżdżą na długich i z pustymi wydechami i twierdzą, że tak jest bezpiecznie więc jest. wiem, że tak jest wśród "młodych" motocyklistów. mlodych w znaczeniu od niedawna jeżdżących a nie wiekowo młodych (uświadamiałem ostatnio jednego ze swoich kolegów w pracy i po wykonaniu testu zaprzestał jazdy na długich).
    widzisz, ja nie jeżdżę tyle na motocyklu co Ty lecz połowę krócej, ale jeździłem i ze sportowym wydechem i na długich. uważam, że nijak mi one nie pomagają. ba, było bardziej niebezpiecznie.. no, może bardziej złośliwie w moim kierunku, ale na jedno wychodzi. a sportowy wydech pomagał jedynie jako mniej wkurzający element zaznaczenia swojego bytu niż klakson. nie, życia nie ratował.
    wracając do długich, spójrz w sloneczny dzień prosto w zbliżający się na długich sportowy nowoczesny motocykl. spróbuj ocenić jego prędkość. nie da się. wiem, że zwolennicy uważają, że skoro nie wiesz, to stoisz, ale tak nie jest. w trasie jadący z naprzeciwka skupi się bardzo na tym snopie światła, bo tak działa ludzie oko, a jak zapewne wiesz doskonale, jedziesz tam gdzie patrzysz. reszte sobie dopowiedz.
  • 2009-10-02 11:00 | gildor

    [cytat]
    13 lat, ze 20 motocykli po drodze w tym 4 moje własne, od 6ciu lat busa.
    [/cytat]
    źle przeczytałem, bo zrozumiałem, że 20 lat motocyklem :)
    no, to mniej więcej to samo, co ja. oprócz tych 16 motocykli nie własnych :)
    aha, nie napisałeś czy jeździsz na długich i uważasz to za pomagające czy nie. w sumie nie wiem jaki masz na to pogląd.
  • 2009-10-02 11:01 | filip

    W pelnii popieram wypowiedz kolegi.

    Pozdrawiam,
    Motocyklista, Maz, Ojciec
  • 2009-10-02 13:58 | Greysad

    Re: Zmory-motory?

    W ramach cyklu pojawiło się już kilka artykułów. Niestety są one pisane i publikowane bez większego sensu i ładu. Zamiast próby uzyskania konsensusu, szukania sposobów by wszyscy użytkownicy drogi poruszali się bezpiecznie intencją redaktorów wydaje się wskazanie, iz najlepszym wyborem jest po prostu zakaz poruszania się motocyklem po drogach publicznych.
    W rzeczywistości obie grupy kierowców maja swoje "za uszami". Zdumiewające jest, to, że w Europie, Ameryce motocykli i motocyklistów jest dużo więcej, znacznie częściej giną, a nikt tam nie rozpętuje takiej batalii jaka rozgrywa się u nas w kraju. Nawet jak pojawia się pomysł na kampanie ostrzegawczą jest on od początku skierowana w najbardziej poszkodowanych. Dlaczego nie korzysta się ze wzorów kampanii "THINK!" w stosunku do motocyklistów? Z kierowcami samochodów jakoś się udało - znakomity spot "Samochód to nie zabawka". Demonizowanie użytkowników dwóch kółek do niczego dobrego nie prowadzi.
    Nie da się ukryć, że pewna grupa motocyklistów, głownie użytkowników motocykli szosowo - sportowych jeździ szybko i niebezpiecznie. Inni, dosiadający motocykli enduro i quadów, równie często lamią prawo jeżdżąc po polnych drogach i lasach. W mieście przeciskają się lawirując pomiędzy autami. Temu nikt nie zaprzeczy, bo to podstawowe fakty.
    Ale, niestety, znacznie więcej winy ponoszą kierowcy. Czasem z własnej głupoty, na którą cierpią też motocykliści, a także ze względu na fatalny stan dróg. Zajeżdżanie drogi, nie spoglądanie w lusterka, nadmierna prędkość i jazda po pijaku, praktycznie nie możliwa na motocyklu.
    Przepisy wyraźnie określają jakie kto ma prawa i obowiązki na drodze. Jednym z podstawowych jest jazda jak najbliżej prawej krawędzi jezdni. Gdyby kierowcy tak jeździli motocykliści mieliby wystarczająco dużo miejsca z lewej do bezpiecznego przemieszczania się. A kierowcy zapominają, że pas ruchu nie jest tożsamy z torem jazdy.
    Doskonale wiem, ze jest to niemożliwe. Im bliżej krawężnika tym droga jest w coraz gorszym stanie. Śmieci, doły, wyrwy. Nikt nie chce uszkodzić auta i jedzie środkiem, lub jeszcze bliżej lewego skraju drogi.
    W miastach problemem jest z jednej strony zwykłe chamstwo i zawiść - skoro stoję w korku, to dlaczego ten motocyklista ma sobie pojechać? A że ja mam klimkę w aucie to poprawię sobie humor, zepsuty przez ciągłe stanie, patrzeniem jak ten drugi poci się w kombinezonie i kasku. Zajadę drogę, rzucę kubkiem, puszka, ogryzkiem. I już jest mi lepiej i znów jestem panem drogi. takie zachowania rodzą agresje i nie raz kończą się urwanym lusterkiem, zderzakiem, zbita szyba, lub zarysowanym lakierem. co ciekawe z moich obserwacji wynika, ze takie zachowania przejawiają albo młodzi kierowcy w, cóż, leciwych autach, ludzie w autach służbowych, oraz duża cześć starszych kierowców, ku memu zdziwieniu w tej grupie przewodzą kobiety. Kierowcy aut dostawczych i ciężarowych są już klasą sama w sobie. Motocykliści biorą ich zachowania do siebie, ale tak naprawdę oni okazują lekceważący stosunek do wszystkiego na drodze, co ma mniejsze gabaryty niż ich pojazd.
    Głupota niektórych użytkowników nie zna granic. Swojego czasu w Warszawie, na odcinku Marki – most Grota – Roweckiego kilku szaleńców w starym audi waliło deską po kaskach motocyklistów i skuterowców. Ostre hamowania przed jednośladem, albo taranowanie od tyłu tez się zdarzyło. Wpierw policja nie reagowała na zgłoszenia. Potem pojawiło się więcej patroli, ale niestety i tak doszło do samosądu. Szczęściem nikt nie zginał. Za to na pułapkach zastawionych w lasach giną motocykliści. Drut, czasem i kolczasty, to są sposoby egzekwowania prawa w Polsce.
    Co należałoby robić? Zabronienie jazdy motocykli, tudzież nakładanie kolejny, mniej lub bardziej bzdurnych, nakazów i zakazów jest na dłuższa metę bez sensu. Gdy prawo jest bezmyślne ludzie je lekceważą. Popieram zmiany dotyczącą prawa jazdy kat. A. Tu powinniśmy się wzorować na krajach z długoletnia tradycja motocyklową, które przecież takie rozwiązania maja u siebie.
    Natomiast edukacja kierowców leży. Być może należałoby wprowadzić obowiązek zapoznania się z jazda motocyklem podczas kursu na inne kategorie praw jazdy? Zaprezentowanie, że motocykl nie jest ani tak zwrotny, ani nie hamuje na tak krótkim odcinku jak auta?
    Ale przede wszystkim obie grupy trzeba uczyć wzajemnej uprzejmości. Kierowcy naprawdę korona z głowy nie spadnie jeżeli w korku zjedzie na prawo i przepuści motor. Motocykliście tez nie jeżeli chwile poczeka, bo auto nie może akurat w tym momencie umożliwić mu przejazdu. Motocyklisto także nie pchaj się tam gdzie Cię nie chcą. Chama drogowego nie nauczysz, a własne zdrowie i życie jest więcej warte niż chwilowe zwycięstwo nad drogowym szaleńcem. Nie wymijaj aut na „grubość lakieru”, nie pędź w korku. Jak widzisz auto wyjeżdżające skądkolwiek – ustąp. Ty go widzisz, a on?
    Inna jeszcze sprawą jest zmiana pokutującego języka. „Dawcy” i samobójcy. Szaleńcy na dwóch kołach. Są i tacy, ale stanowią ile? 10 % liczby motocyklistów? Dlaczego nie spróbować opisać ludzi, którzy motocyklami przemierzają tysiące kilometrów po całym globie? Dlaczego nie pokazać tych, którzy z pasją i poświęceniem odrestaurowują stare motocykle. I w końcu dlaczego nie pokazać wyjątkowej wspólnoty jakiej doświadczają członkowie polskich grup MC? Bo to się nie sprzedaje? W przeciwieństwie do połamanych i martwych ludzi? Motocykliści są opisywani w opiniotwórczych gazetach praktycznie wyłącznie przez kierowców aut, którzy tylko zza wygodnego fotela maja styczność z motocyklami. Może należałoby to zmienić?
  • 2009-10-02 14:35 | jary

    Czasem jeżdżę a czasem nie. Pogląd mam taki, że po wprowadzeniu debilnego obowiązku jeżdżenia na światłach przez_ wszystkich-przez_ całą_ dobę, to długie m o g ą być elementem wyróżniającym moto od reszty tałatajstwa ;) poruszającego się po drodze.
    Jeżdże ze sportowym tłumikiem bo mi się tak podoba i tak mam ustawiony wtrysk, a używam go czasem , niezgodnie z przeznaczeniem - do sprowadzania na ziemię ćwoków, którzy ś w i a d o m i e (wiem bo mam z takim kontakt wzrokowy) utrudniają mi przejazd w korku. Bardzo lubię, kiedy ma szybkę uchyloną. ;-)
    W światła nadjeżdżających się nie wpatruję z zasady. Tak mi to zostaje po nocy...
    Przyjałem też zasadę, że sportowy motocykl nadjeżdża b. szybko i ta zasada mi wystarczy do oceny prędkości.
    A najważniejsza moim zdaniem zasada motocyklisty brzmi:
    "Jesteś niewidzialny, ale i tak wszyscy chcą cie zabić".
  • 2009-10-02 15:09 | gildor

    [cytat]
    Przyjałem też zasadę, że sportowy motocykl nadjeżdża b. szybko i ta zasada mi wystarczy do oceny
    prędkości.
    [/cytat]

    no, ok, tylko że w te światła, to nie Ty patrzysz tylko inni :) dlatego pisałem o Twoim bezpieczeństwie, a nie jak Ty postrzegasz długie innych. dlatego jestem przeciw, mimo wprowadzenia debilnego zakazu.
    do sportowych tłumików nie mam nic, jedynie uważam, że loud pipes save lives jest mitem. wole jednak jak ktoś twierdzi że lubi i już, niż dopisuje do tego ideologię.
  • 2009-10-02 15:58 | igrazka

    Piękny komentarz, zawierający wiele moich własnych spostrzeżeń i przemyśleń - choćby o konieczności edukowania kierowców kat. B na temat tego jak się zachowuje motocykl na drodze (koleżanka stwierdziła niedawno "bo wy w tych kaskach wyglądacie jak roboty, tacy niezniszczalni"), o wzajemnej uprzejmości czy o zawistnych kobietach za kółkiem w okresie menopauzalnym. Niestety, komentarz nie jest dość błyskotliwy, ani dość chwytliwy, żeby został dostrzeżony w natłoku bardziej widowiskowych tytułów jak "zmory-motory" czy "dawcy organów". Innymi słowy - my (motocykliści) wiemy co nas boli, a innych to tak nie interesuje.
  • 2009-10-02 20:32 | w-w

    Pozwolę sobie zauważyć, że gdyby szerokość przeciętnego auta wynosiła ok. 70-80 cm, odsetek pojazdów łamiących w/w przepisy prawdopodobnie wzrósłby o kilka tysięcy procent:) Taki lajf już niestety.
  • 2009-10-02 20:35 | jary

    O moje bezpieczeństwo, nauczyłem się dbać sam. zgodnie z zasadą, którą wymieniłem wcześniej.Napisałem też, dlaczego ich czasem używam. tych długich.
    loud pipes, nawet jeśli w jednym przypadku na 100 uratują komuś życie są warte swojej ceny. Takie jest moje zdanie. bez ideologicznego zadęcia.Głośny wydech w moto to zupełnie co innego niż w 10 letniej bumie czy golfie i Ma wpływ na bezpieczeństwo. Oczywiście bardzo przeceniany... ;)
  • 2009-10-02 22:57 | gildor

    [cytat]
    O moje bezpieczeństwo, nauczyłem się dbać sam.
    [/cytat]
    brawo! mam to samo. i bez substytutów w postaci długich świateł, kamizelek odblaskowych i idei loud pipes.
    to ja wyznaczam sobie ścieżkę i to ja dyktuję bezpieczny dla mnie sposób poruszania się w dżungli.
    przyczepności ;)
  • 2009-10-04 11:09 | st1545

    Witam ponownie (-:

    Pytanie nr 2:[cytat]
    Jak pogodzić ich potrzeby z interesem innych uczestników ruchu?
    [/cytat]

    Krótko: a po co godzić? Po co Ktoś ma rozdzielać użytkowników dróg na lepszych/gorszych, większych/mniejszych?
    Motocyklistów jest mniej niż "innych uczestników ruchu" i w dodatku pojawiają się na drogach przez mniejszą część roku. Jadąc pojazdem szybszym, sprawniej poruszającym się od innych można z łatwością realizować swoje rzeczywiste potrzeby nie naruszając niczyich "interesów".

    Bezpieczeństwo? Jeśli jeśli o chodzi o zdarzające się zbyt często przypadki "niezauważenia jednośladu", to jest to osobny temat, nie mający nic wspólnego z godzeniem potrzeb i interesów. Ponieważ pojazdów mających tylko jedno światło z przodu jest stosunkowo mało, warto być na ich ewentualną obecność szczególnie uczulonym. Zapewnić to mogą przede wszystkim _pozytywne_ kampanie medialne oraz edukacja młodych kierowców.
    Uważam też, że od tego tematu trzeba odciąć kwestię motocyklistów znacznie wykraczających poza przewidywalność. Pojawienie się przed skrzyżowaniem ze zbyt wielką prędkością lub w omijając stojące samochody to napraszanie się o typowe "zajechanie drogi". Po takich zdarzeniach lobby promotocyklowe również alarmuje, że znów kapelusznik/blondynka wyjechał(a) zaś w "mediach" powtarzają się słowa "wariat" lub "dawca". Nie ma porozumienia - bo nie ma zrozumienia racji drugiej strony. Precyzyjnemu ustalaniu "czy mógł dostrzec?" lub "czy na pewno przekroczył?" źle służy atmosfera obustronnej nagonki.

    Podsumowując, najłatwiej byłoby powiedzieć: "Szybkie motocykle na tory - NIE wyścigom na ulicach!". Ale separacja i penalizowanie nie są zgodne z duchem "godzenia" i nie odpowiada proporcjom pomiędzy "normalnymi" a "wariatami". Zachowajmy obecną praktykę, tak żeby dać szansę na rozsądną jazdę tym, którzy tego potrzebują*. Bez nadmiernego ułatwiania i luzowania rygorów (bo to niestety zachęca do nadużyć), ale bez jakichś specjalnych represji. Motocykliści - jeśli już są - są również "innymi uczestnikami ruchu"! Oczywiście, każda akcja służąca bezpieczeństwu jednośladów zawsze będzie mile widziana...

    pozdrawiam, tomek

    * - PS: Przykładem niech będzie słynny bus-pas. Jestem _przeciw_ oficjalnemu puszczeniu motocyklistów razem z autobusami. Jeżdżę bus-pasem prawie codziennie. Mijając wjazdy na most pamiętam jednak, że jestem w tych miejscach niespodziewanym gościem. I zwalniam. Kierowcy przygotowani do ustąpienia pierwszeństwa autobusom, mogli by mieć naprawdę problem z dostrzeżeniem dużo mniejszych pojazdów poruszających się dużo szybciej (korzystających z prawa drogi).
  • 2009-10-04 18:24 | motocyklista

    Re: Zmory-motory?

    W sezonie robię 12 tyś km motocyklem. Świętem jest jeśli trafi się dzień kiedy żaden samochód nie wymusi pierwszeństwa przejazdu. I to nie dlatego że jadę z nadmierną prędkością a dlatego ze nawet nie chce im się popatrzeć. "Czy jako kierowcy i piesi uważacie Państwo, że motocykliści są zagrożeniem na drodze? " Ja odpowiadam jako motocyklista że to kierowcy samochodów są zagrożeniem, oczywiście nie wszyscy ale Ci którzy ignorują pozostałych uczestników ruch. Mimo wszystko większość potrafi np. zrobić miejsce w korku.
    Życzę wszystkim tyle powrotów do domu ile wyjazdów.
  • 2009-10-05 00:11 | jary

    Panelowe bicie piany.

    No i jak?
    Może napisze tu coś ten, który odgrażał się, że zdejmie przyłbicę i da odpór? ;)
    Jak tam było?
  • 2009-10-05 12:07 | Andrew

    Ja robię troszeczkę mniej rocznie ale w pełni się z Tobą zgadzam. Na palcach mogę policzyć przypadki kiedy nie podskoczyła mi adrenalina jadąc spkojnie motocyklem np do pracy. Od prawie 20 lat smigam motocyklem i już sie do tego przyzwyczaiłem i nie robi to na mnie większego wrażenia. Nauczyłem się przwidywać co jadący przedmną, za mną i obok mnie kierowca może wywinąć. Na jaki "genialny" pomysł wpadnie... Szczerze mówiąc podobne mam wrażenia jadąc samochodem. Ciekaw jestem jak wyglądałoby statystyczne zestawienie takiego zagadnienia: Zakładając że motocykliści poruszają się również samochodami to jaki procent w ogólnej liczbie wypadków stanowią motocykliści kierujący samochodami? To dla tych wszystkich, którzy twierdzą że motocyklistów nie widać na drodze bo jadą 200km/h. Ja jadąc samochodem widziałbym go nawet gdyby jechał 300km/h. Być może dlatego, że wiem czym grozi niedostrzeżenie motocyklisty. Jedyne co mogę jeszcze dodać to chciałbym podziękować tym wszystkim kierowcom samochodów, tym z wiekiej litery "K", którzy widząc motocyklistę w lusterku potrafią mignąć prawym kierunkowskazem i nic więcej nie robić. Jeśli mam pewność że taki szofer mnie widzi to znajdę sobie miejsce żeby go wyprzedzić. WIELKI SZACUNEK i pozdrowienia dla większości Kierowców cięzarówek - ten jeśli mignie to mam 100% pewności że nie zmieni toru jazdy nawet o 2 cm. Szkoda że tak sporadycznie taka syt się trafia...
  • 2009-10-05 14:06 | użytkownik również motocykla

    jak to w czym przeszkodzili? Taki manewr nazywany jest "wyprzedzaniem na trzeciego" i jest bardzo nierozważny, bo bardzo niebezpieczny. Przy czym wariant "pomiędzy dwoma autami" jest już chyba szczytem głupoty.
    Owszem, należy korzystać z umiejętności i miejsca na drodze. Ale to NIE jest "nie stwarzenie problemu" tylko to jest stwarzanie zagrożenia

    pozdrawiam
  • 2009-10-05 21:05 | gildor

    [cytat]
    Jak tam było?
    [/cytat]
    http://www.scigacz.pl/Bezpieczenstwo,motocyklistow,8211;,nadziei,brak,10814.html
    hyhyhy, mister "wszechkategorii" wstydzi się przyznać po tym, że był? :)
  • 2009-10-05 21:19 | Józef motomaniak od 40 lat

    Re: Zmory-motory?

    Mam 57 lat od 40 jeżdżę na moto -- średniorocznie 6 tyś km - zaliczyłem 2 wypadki jako małolat ( 17-18) -- teraz ( XXI wiek) co się dzieje w motojeździe - masakra puszkarze ( ludzie z kpl brakiem wyobraźni , debile , nie szanujący czyjegoś życia ) robią motomaniakom numery ( spryskiwacz, otwarcie drzwi na światłach, walniecie w sakwy itp itd ). Tego co teraz wyprawiają puszkarze nie było nigdy a to wszystko za sprawą mediów ( motocykle Be) . Za dawnych czasów ( stara komuna ) nie było takich nienawiści ( pismaki to przez was) . Też mam puchę i nią się od czasu do czasu poruszam ( a fe ). Na szybie drzwi bagażnika mam napis " PATRZ W LUSTERKA MOTOCYKLE SĄ WSZĘDZIE"""
  • 2009-10-06 11:07 | Ość

    Re: Zmory-motory?

    "Czy jako kierowcy i piesi uważacie Państwo, że motocykliści są zagrożeniem na drodze? "

    Mam 35 lat. 12 lat temu jeszcze latałam. Pierwsze dziecko, strach, że idiota znowu zajedzie mi drogę i mały nie będzie miał matki. Drugie dziecko, mąż lata, ja wciąż się boję. Zaliczyłam dzwona w dniu 21 urodzin. Pamiętam, że kiedy się podniosłam miałam ochotę zabić tego gościa w puszce, ale nie miałam siły nawet dać mu w ryja. Chciał zepchnąć mnie pod tira. Przeskoczyłam, ale walnął w sakwę. Szlifowałam asfalt dobre 300 metrów. Żyję, żadnych poważnych złamań, nic.
    Teraz kiedy z wózkiem dziecięcym przechodzę przez ulicę puszkarz zatrzymuje się rzadko, albo kiedy już przechodzę podjeżdża niebezpiecznie blisko, nawet 20 - 30 cm od moich nóg potrafi się zatrzymać. Zanim zejdę z ulicy już pali gumę i daje mi do zrozumienia, że go w*******, że nie mam prawa szwędać mu się przed maską. Moto nie robi ciśnienia, frustracje odlatują z wiatrem. Słyszę go, nie wchodzę, widzę, czekam. Zwykle przeskakuje, ale zdarza się, że stanie, puści mnie i jeszcze kiwnie. Frustracje unoszą się w puszkach. Czasem mam wrażenie, że są dodawane do wyposażenia standardowego jako gratisy. Wiem co mówię, jeżdżę i bluzgam przez szybę. Sama siebie nie poznaję.
    Kiedy z mężem jedziemy w trasę - ja z dziećmi w puszce, mąż leci - umawiamy się w przydrożnych knajpach na konkretną godzinę. On jest szybszy więc czasem leci dalej i wraca, żeby nie siedzieć, nie czekać. Jak się spóźnia, ręce mi się trzęsą.
    Kusi mnie droga. Kusi motocykl męża. Któregoś dnia polecę jeszcze.
  • 2009-10-06 17:54 | anonimowy

    Re: Zmory-motory?

    Witam mam 22 lata lubię jeździć motocyklem to jest moja pasja nie miałem jeszcze wypadku na motocyklu, ale czytając wasze komentarze, zgadzam się z tym o czym piszecie, dlatego że, Wiadomo żeby kierowcy samochodów byli rozsądniejsi to było by mniej wypatków z udziałem motocyklistów, a nie kierowca tira jedzie i uważa się za pana drug, a kierowca osobówki uważa się za króla bo on jedzie za***** furą i ma fszystko w du****, człowieku rozeiżyi się pomyśl czy warto ryzykować czy twoje życie jest tego warte i życie motocyklistów dlaczego bierzesz motocyklistę za fanatyka za dawcę organów,traktujesz go jak warzywo które trzeba zebrać jak przyjdzie sezon na motocykle, tak jak jest to napisane w tym artykule, kierowco popatrz na siebie i pomyśl jeśli specjalnie spowodujesz taki wypadek żeby motocyklista na tym ucierpiał, dla tego że nienawidzisz motocyklistów... -pomyśl? jakie będą tego skutki, zrozum czy warto, czy naprawdę warto?
  • 2009-10-06 22:00 | jary1

    Popatrz, jak to wygląda na
    ulicach warszawy. Nie da rady Kolego, nie da rady - trzeba pojechac albo po linii, albo ja przekraczać.

    I ten straszny widok motocyklisty przekraczającego Świętą Linię, jest dla ciebie taką traumą?
    Czy oprócz wypasionego prawka, masz jakieś auto i jeździsz trochę, czy wystarczy ci tylko świadomość znajomości
    pięciu liter alfabetu?
  • 2009-10-08 23:38 | Gogi

    Re: Zmory-motory?

    17 lat temu śmigałem MZ-kami. Leżałem tylko raz, pierwszego dnia po kupieniu motoru. Może jeździłem rozsądniej, może Etka była wolniejsza (na pewno), na 100% ruch był duuużo mniejszy. Dziś nie siadam okrakiem, nie zrobię tego rodzinie. Za czoperem zawsze się obejrzę. Na szlifierkach widzę wielu durniów - przechodziliśmy z dziećmi przez TIR-obwodnicę Mińsk Maz. - Grójec. Look w prawo, w lewo -nic nie ma = przechodzimy (z rowerami, bo jako ludzie rozsądni - nie wychylamy sie z rowerem na ruchliwe trasy). Ledwo przeszliśmy - już jest - pierdut - nikt na niego nie patrzył - ale wiedziałem, znam ten dźwięk - postawił na przednim kole i zawrócił - a jak - przednie do góry. Popisujcie sie - i tak nikt nie patrzył, bo i nie zdążył... Lecę swoją leciwą bryczką - patrze w lusterko - jest, juz miga uporczywie lewym kierunkiem, włączył na stałe, ruch z przeciwka duuży, a ten miiiiga, przeciez będzie mnie wyprzedzał.. Ja za jakieś 1500m skręcam w lewo, Włączam kierunek sporo wcześniej, patrzę w lusterko - zaczaił, odpuścił. Uważam na drodze, puszczam pieszych, nie tylko matki z wózkami, ale jak kiedys jakiś dureń się zabije o mojego blachosmroda - nawet powieka mi nie drgnie... Ludzie - szanujmy się na drodze, więcej nie trzba.
  • 2009-10-09 20:47 | jary

    Re: Zmory-motory?

    Czy pan Pasieczny, naprawdę sądzi, że wypadki z udziałem motocyklistów maja miejsce najczęściej "na drodze ekspresowej jednojezdniowej oraz na drodze dwujezdniowej co najmniej o dwóch pasach przeznaczonych dla każdego kierunku ruchu" oraz "w strefie zamieszkania"?
    Chyba troszkę mu się pomyliły priorytety i statystyk dawno nie analizował...
    Mógł się troszkę bardziej wysilić i dyskusja była by ciekawsza, gdyby np. spytał o dopuszczalność jazdy między samochodami stojącymi w korku czy innymi zachowaniami motocyklowej braci, które psują krew i powodują wybuchy agresji wśród naszych kolegów puszkarzy. Wink Dozwolone prędkości to samograj, zawsze znajdzie się dziesiątki przykładów na ich przekraczanie. Po OBU stronach..
    Pan Pasieczny wpisał się tymi pytaniami w ogólny nurt wszystkich utyskiwaczy: motocykliści to dawcy i debile którzy zapie.dalają na motkach jak głupi, bo nawet, na takie podstawowe pytania nie znają odpowiedzi. :-/
    A problem nasza kochana waaadza załatwia prosto i efektywnie ( w sensie finansowym) .
    Jeszcze jeden "jednooki bandyta" przy drodze i jeszcze jedno debilne ograniczenie i jeszcze jeden patrol z suszarką w "niebezpiecznym miejscu".
    Bo waaadza ma krótką pamięć i nie pamięta jak się nabijała z "fotoradarów zamiast dróg", oraz ma lemuzyny z kierowcą, który jedzie z niedozwoloną prędkością, aby dowieźć Pana na spotkanie opłatkowe. A jak się nie podoba to podwładni pana Pasiecznego, zgodnie z prawem, wśród czerwono niebieskich błysków ruszą na pomoc by waaadza się nie spóźniła na powitalną lampkę szampana.
    Moim zdaniem, artykuł pani Edzi jest takim samym szajsem jak to, co się ukazuje na "nasz" temat w różnych "Fucktach" i "Superexpresach", tylko napisanym w trochę innej manierze. Bo Polityce, nie przystoi pisać tak, jak w/wym gadzinówkom.
    Wyszło na to, że ten 'panel' zorganizowano po to aby potwierdzić stereotypy i urban legends o niedobrych, nieodpowiedzialnych i upierdliwych motocyklistach.
    Nasz kraj jest chory. Bo czyż nie są CHORZY ludzie, którzy ZWĘŻAJĄ istniejącą drogę , aby uniemożliwić jazdę po niej - właśnie motocyklistom??
    Tym optymistycznym akcentem kończę i cieszę się, że na panel nie dotarłem, bo wkurzony motocyklista to diabeł wcielony... ;-)
  • 2009-10-09 23:21 | jary

    Re: Zmory-motory?

    Czy pan Pasieczny, naprawdę sądzi, że wypadki z udziałem motocyklistów maja miejsce najczęściej "na drodze ekspresowej jednojezdniowej oraz na drodze dwujezdniowej co najmniej o dwóch pasach przeznaczonych dla każdego kierunku ruchu" oraz "w strefie zamieszkania"?
    Chyba troszkę mu się pomyliły priorytety i statystyk dawno nie analizował...
    Mógł się troszkę bardziej wysilić i dyskusja była by ciekawsza, gdyby np. spytał o dopuszczalność jazdy między samochodami stojącymi w korku czy innymi zachowaniami motocyklowej braci, które psują krew i powodują wybuchy agresji wśród naszych kolegów puszkarzy. Wink Dozwolone prędkości to samograj, zawsze znajdzie się dziesiątki przykładów na ich przekraczanie. Po OBU stronach... Pan Pasieczny wpisał się tymi pytaniami w ogólny nurt wszystkich utyskiwaczy: motocykliści to dawcy i debile którzy zapie.dalają na motkach jak głupi, bo nawet, na takie podstawowe pytania nie znają odpowiedzi. :-/
    A problem nasza kochana waaadza załatwia prosto i efektywnie ( w sensie finansowym) .
    Jeszcze jeden "jednooki bandyta" przy drodze i jeszcze jedno debilne ograniczenie i jeszcze jeden patrol z suszarką w "niebezpiecznym miejscu".
    Bo waaadza ma krótką pamięć i nie pamięta jak się nabijała z "fotoradarów zamiast dróg", oraz ma lemuzyny z kierowcą, który jedzie z niedozwoloną prędkością, aby dowieźć Pana na spotkanie opłatkowe. A jak się nie podoba to podwładni pana Pasiecznego, zgodnie z prawem, wśród czerwono niebieskich błysków ruszą na pomoc by waaadza się nie spóźniła na powitalną lampkę szampana.
    Moim zdaniem, artykuł pani Edzi jest takim samym szajsem jak to co się ukazuje na "nasz" temat w różnych "Fucktach" i "Superexpresach" tylko napisanym w trochę innej manierze, bo Polityce, nie przystoi pisać tak, jak w/wym gadzinówki.
    A cały ten 'panel' zorganizowano po to aby potwierdzić stereotypy i urban legends o niedobrych, nieodpowiedzialnych i upierdliwych motocyklistach.
    Nasz kraj jest chory.Czyż nie są CHORZY ludzie, którzy ZWĘŻAJĄ istniejącą drogę , aby uniemożliwić jazdę po niej - motocyklistom??
    Tym optymistycznym akcentem kończę i cieszę się, że na panel nie dotarłem, bo wkurzony motocyklista to diabeł wcielony...
  • 2009-10-10 20:01 | jary

    Ośćka, daj się skusić. ;-)
    Tylko uważaj na siebie.
    Podstawowa zasada: "nikt cię nie widzi, każdy chce cię zabić". Brzmi niezbyt zachęcająco, ale jest skuteczna... :-D
    Powodzenia! ;)
  • 2010-01-21 20:03 | Kropek

    Re:Zmory-motory?

    w odpowiedzi na post "agnostosa" z wyjaśnieniem jak to jest z wyprzedzaniem w korku można się zapoznać tu: http://serwisy.gazeta.pl/motocykle/1,59445,5614551,WSZYSCY_SIE_ZMIESCIMY.html
    polecam wszystkim tym co na 2 i na 4 kołach się przemieszczają !!
    PS
    czyżby za wypadki samochodowe i ich śmiertelne efekty szło się do nieba, bo jakoś szanowna redakcja ani inne tabloidy jakoś nie robią hałasu na ten temat
    PS2
    czy ktoś widział osoby jeżdżące samochodem, które nie złamały bariery prędkości i innych przepisów ?? Głośny wydech w puszkach to powoli zaczyna być również standard, więc o so chodzi??
    PS3
    jedyne rozwiązanie problemu to ustawowy zakaz sprzedaży pojazdów o osiągach wyższych niż dopuszczalne na naszych drogach bez względu na pojemność, ciekawe co teraz powie pan z niskiego samochodu, którego tak okrutnie rażą światła motocykli :-) ?????