Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Po co nam Greenpeace?

(13)
Mniej konsumpcji, więcej ekologii - tak można podsumować spotkanie, w którym uczestniczyło kilkadziesiąt osób.
  • 2009-09-23 15:35 | były wolontariusz

    Re: Po co nam Greenpeace?

    1. na stonie (wkrecswietlowke pl) ktora jest storna greenpeaceu w prawym gornym rogu jest link do prywatnej, komercyjnej firmy. Wiec skoro oficjalnie reklamuje się tam jakas firma to czemu ludzie z greenpeace mowia ze nigdy nie biora pieniędzy od firm? Ze jedyne źródło finansowania gp to prywatni darczyńcy = osoby fizyczne?
    2. na swoich stronach greenpeace publikuje raport o energetyce w Polsce:
    W raporcie tym ni z gruszki nie z pietruszki stwierdzone jest (strona 26
    nagłówek rozdzialu 8 – go) ze polska powinna 50% energi produkowac z
    wiatrakow. Znow twierdzi greenpeace ze tak twierdza obiektywni eksperci.
    Jednak jak poszukac to okazuje się iż współautorem raportu jest osoba
    (Grzegorz Wiśniewski) z komercyjnej firmy – choc sprytnie nazwanej tak aby
    wydawalo się iż jest to jednostka naukowa (Instytut Energetyki Odnawialnej),zarabiajaca na odplatnym przygotowaniu opracowan w dziedzinie energetyki wiatrowej oraz innych OZE. Zreszta ta firma nazywa sama siebie Instytutem a nie ma tam pracującego zadnego doktora czy profesora(www ieo pl).
    Jak dla mnie to brzmi tak: my greenpeace „OBIEKTYWNIE” mowimy wszem i wobec ze najekologiczniej jest budowac jak najwięcej elektrowni wiatrowych!! Nasz
    obiektywizm wynika z faktu ze nasze zdanie popiera komercyjna firma majaca
    szanse tym wiecej zarobic im wiecej w Polsce będzie budowanych wiatrakow. Po prostu zastanwia mnie gdzie tu jest obiektywizm i uczciwosc greenpeacu? Jeśli chca lobbowac na rzecz jakiegos producenta/producentow (etc) to ich prawo (pomijam tu teraz bzdurnosc stwierdzenia ze polska energetyka ma byc oparta glownie o wiatraki). Jednak proste pytanie po co tak sie obnosza z tym ze dostaja wsparcie jedynie od prywatnych darczyncow, gdy fakty temu przecza? W jakim celu gp stroi sie w piorka organizacji non-profit, czy nie uczciwiej jest "grac w otwarte karty"? PS: Nie popieram energii jądrowej, dokładnie tak samo jak jestem przeciwnikiem okłamywania ludzi że w skali kraju wiatraki mogą coś wskórać.
  • 2009-09-23 16:24 | obecny wolontariusz

    bo widzi Pan - jest roznica miedzy wspolpraca z takimi czy innymi firmami, a przyjmowaniem od nich pieniedzy. jak Pan kupuje rano chleb, tez Pan niejako wchodzi w interes z piekarnia i sklepem, prawda ? tylko co z tego wynika ? nie da sie funkcjonowac spolecznie bez takich kontaktow
    co zas do profesorow i doktorow - ja tak sie sklada jestem pracownikiem naukowym duzego polskiego uniwersytetu; w przyszlym roku koncze habilitacje - z dziedziny jednej z nauk scislych. tez jestem wolontariuszem Greenpeace, czego w pracy nie ukrywam - ale wszyscy koledzy mi sie dziwia. a wie Pan czemu ? bo na wspolpracy z Greenpeace sie nie da zarobic
  • 2009-09-24 00:24 | były wolontariusz

    No cóż jak widać nawet przewód habilitacyjny nie zobowiązuje do czytania tekstu ze zrozumieniem. A szkoda. Oto cytat ze strony gp (http://oceans.greenpeace.org/pl/the-expedition/o-greenpeace): „Niezależność finansowa Od samego początku istnienia podstawową zasadą Greenpeace'u było utrzymanie niezależności. Organizacja nie przyjmuje żadnych DAROWIZN, które mogłyby ograniczyć możliwości działania na rzecz ochrony środowiska naturalnego. Nie przyjmuje pieniędzy od korporacji ani rządów.” Hmmm zastanawiające jak GP i jego niemal habilitowani wolontariusze, definiują darowiznę? Na przykład taką jak „darmowe” użyczenie strony internetowej. Tak na marginesie, ciekawe czy np. taki Andrzej Pęczak (łódzki baron SLD – „Sprawa Pęczaka”) skazany za łapówki też bronił się że mercedes został mu użyczony przez komercyjny podmiot, który chciał mu nieodpłatnie pomóc? Więc jest delikatna, acz zauważalna dla ludzi myślących, różnica między kupowaniem co rano chleba w piekarni a krzyczeniem na lewo i prawo: „ludzie kupujecie chleb w tej piekarni co ja, bo skoro ja tam kupiłem to wiadomo że jest najlepszy, najzdrowszy i najsmaczniejszy”
    Czy z faktu że jeden wolontariusz gp może się poszczycić tytułem doktora (przed habilitacją) należy wnioskować rozciągniecie autorytetu naukowego na wszystkich współpracowników gp? Instytucjonalnych i indywidualnych ? (Pytania retoryczne).
  • 2009-09-24 09:18 | piotr

    byly wolontariuszu. greenpeace nie mowi ze jego wolontariusze sa naukowcami jesli takimi nie sa.
    ja akurat widze roznice miedzy przyjmowaniem pienieznych darowizn od firm itp (czego greeneace NIE robi) a robieniem linka do jakiejs strony rywatnej, za co nie wzieli ani zlotowki.
    idac Twoim rozumowaniem greenpeace musialby zrezygnowac z pojawiania sie w salonie "Polityki" czy z dawania wywiadow do mediow bo to przeciez wplywa na wieksza atrakcyjnosc danej gazety a to wplywa na zwiekszenie jej zyskow.
    podsumowujac, uwazam ze Twoje zarzuty (choc ciekawie sformulowane) sa nie trafione.
    pozdrawiam
  • 2009-09-24 11:14 | były wolontariusz

    Piotrze, moja wypowiedz jest prostą i nieskomplikowaną odpowiedzią na wpis „obecnego wolontariusza”, który pisząc: „…co zas do profesorow i doktorow - ja tak sie sklada jestem pracownikiem naukowym…”. Czyli na postawiony w pierwszym wpisie problem podszywania się „ekspertów” gp pod autorytet instytucji naukowych, wykorzystywane chętnie przez koordynatorów kampanii w samym gp, udzielana jest odpowiedź przez pryzmat pojedynczej osoby. Dlatego moja odpowiedz pokazuje że ‘obecny wolontariusz’ nie zrozumiał o czy jest pierwszy wpis. Tak więc również Tobie polecam czytać ze zrozumieniem. Bezpośrednio od pracownicy biura gp Polska – koordynatorki kampanii „SolarGeneration” wiem że dzięki umieszczeniu linka do komercyjnej firmy biuro gp zaoszczędziło (nie musiało wydawać) kilku tyś. złotych na funkcjonowanie strony o świetlówkach – więc jest to zwykła handlowa wymiana barterowa między gp a komercyjna firmą. Hipokryzja tym większa że obecni pracownicy gp wytykają dokładnie takie samo zachowanie firmom Patricka Moore’a jednego z założycieli gp który obecnie ma odmienne poglądy, jako zachowanie odbierające P.M wiarygodność. Więc jak to jest w gp Kali ukraść to dobry uczynek, Kalemu ukraść to grzech?? Podsumowując Twoja odpowiedź, być może przez nieuważne czytanie treści, jest nietrafiona.
  • 2009-09-24 11:44 | Piotr

    jesli zamierzasz prowadzic wslasna krucjate w stylu moore'a, to nie zycze powodzenia, bo wydaje mi sie on czlowiekiem, ktoremu dokucza resentyment.
    niemniej krytyka zawsze moze byc pomocna. osobiscie uwazam, ze greenpeace robi dobra robote, nie bierze kasy od rzadow i firm, co daje mu spora niezaleznosc w strategii dzialania (oraz efektywnosc) i to jest dobre. taki wwf o ile wiem bierze pieniadze od wielkich koncernow jak coca cola. co nie zmienia faktu, ze tez robia suer robote chroniac srodowisko. im wiecej organizacji takich jak greenpeace czy wwf itp tym lepiej.
    pozdrawiam!

    PS. ja nie jestem wolontariuszem eko organizacji ale kto wie moze kiedys bede.
  • 2009-09-24 12:42 | były wolontariusz

    Krucjatę ?? Stawianie niewygodnych dla gp pytań to już krucjata? Osobliwe podejście. Cóż każdy czytający sam może ocenić czy metoda zmiatania niewygodnych faktów pod dywan to właściwe podejście.
    Cytat: "...ja nie jestem wolontariuszem eko organizacji ale kto wie moze kiedys bede. "
    Każdy sam jest kowalem swojego losu i Twoje błędy to Twoja sprawa.
  • 2009-09-27 23:25 | obecny wolontariusz

    Szanowny Panie byly wolontariuszu,
    W kwestii formalnej: jesli chodzi o nazwe Instytut, to w PL nie jest ona zastrzezona dla jednostek naukowych; sluze nazwami kilku komercyjnych firm ktore nazywaja sie "Instytut czegos i czegos" (nie bede podawal w tym miejscu, bo stwierdzi Pan ze to forma kryptoreklamy); prosze wrzucic to slowo do Google

    W kwestii merytorycznej: Proponuje pojsc tokiem Pana myslenia i tego typu rzekome korzysci jakie Greenpeace uzyskuje w opisany przez Pana sposob wycenic co do wartosci, a nastepnie opodatkowac. Tyle ze wtedy nalezy zrobic to samo np z Wielka Orkiestra Swiatecznej Pomocy (ilez wart jest czas antenowy, ktory otrzymuje od TVP !), Fundacja Nauki Polskiej (wspolpracuje z licznymi uczelniami wyzszymi, tez sie nawzajem reklamuja !) i cala masa innych NGO. A moze od razu tez oszacowac zysk Greenpeace z nieodplatnej pracy wolontariuszy ?

    Nie wiem ile czasu Pan byl wolontariuszem (ja juz 2.5 roku; troche poznalo sie ludzi polskiego Greenpeace). Bylbym Panu bardzo wdzieczny za wskazanie przykladow naszych akcji/kampanii na ktorych ktos z obecnych aktywistow i/lub pracownikow Biura Greenpeace dorobil sie w jakikolwiek sposob (poza tym co wynika ze standardowej umowy o prace) ?
  • 2009-09-28 10:49 | obecny wolontariusz

    Cytat "Każdy sam jest kowalem swojego losu i Twoje błędy to Twoja sprawa"

    Wie pan co, panie Byly Wolontariuszu ? Jesli uwaza Pan, ze fakt, ze zapisal sie Pan kiedys do Greenpeace to byl Panski blad - to naturalnie Pana sprawa. Ale wie Pan, gdybym np ja kiedys odszedl z tej organizacji, z tych czy innych powodow, to glupio czulbym sie opluwajac ja nastepnie w przestrzeni publicznej.
    Byc moze uwaza Pan ze jest jedynym sprawiedliwym, ktory "przejrzal na oczy" i, "odkrywszy zlo Greenpeace" bedzie je nastepnie obwieszczal swiatu... Coz, ja pracuje na uczelni, gdzie standardy przyzwoitosci sa troche inne... I wie Pan, w tym przypadku mam raczej skojarzenie z duza grupa polskich politykow, ktorzy, poki sa w rzadzie lub w jakiejs partii, to im sie tam wszystko podoba, za to gdy tylko odejda lub zostana wyrzuceni, natychmiast oblewaja pomyjami swych dawnych kolegow i opowiadaja jacy to oni byli przeciwni, jakie to rzad lub partia popelniali bledy, jacyz to tam wszyscy byli interesowni itp
  • 2009-10-01 08:57 | były wolontariusz

    Panie obecny wolontariuszu, zadziwia mnie jak ktoś z takimi problemami ze rozumieniem tekstu zdał maturę, skończył studia a nawet popełnił doktorat. Bo (na razie) zakładam że nie była to kwestia odpowiednich pieniędzy. Pyta Pan kto z pracowników się dorobił? A w którym momencie mojej wypowiedzi ja pisałem że personalnie ktoś się dorobił?? Cały czas mówię iż gp jako organizacja zachowuje się nieuczciwie, przede wszystkim dla tego że uzurpuje sobie prawo do wyłączności posiadania racji. Oraz argumentując swoje zdanie poparciem niby niezależnych ekspertów, choć fakty pokazują coś zupełnie innego. Celowo przekręca Pan moje pytania pod adresem gp ? Żeby tylko odwrócić uwagę od meritum sprawy? Więc kto tu taj „politykuje” Panie obecny wolontariuszu? Czyżby był Pan zwolennikiem partii Pitolenie i Socjalizm (w skrócie PIS) oraz jej metod? Krzyczeć, odwracać kota (nomen omen) ogonem, kluczyć i odciągać uwage od niewygodnych pytań, byle tylko zakrzyczeć krytykę pod adresem ukochanej organizacji. Kto osmiela się mieć krytyczne uwagi ten automatycznie antychryst! Taką taktykę Pan przyjął? Radzę podejść do sprawy bez transponowania „politycznego” zacietrzewienia.
    Proponuję przeczytać moje wpisy od początku, być może ze słownikiem języka polskiego w ręku – może w końcu dotrze do Pana treść moich wypowiedzi.

    PS: cytat: „…w PL nie jest ona zastrzezona…” PL - Polsce Ludowej ??
  • 2009-11-10 21:06 | Janek

    Szanowny Panie były wolontariuszu. Przykro mi jest to napisać, lecz jest Pan skończonym idiotą (bez obrazy). Nie musi Pan obrażać partii politycznych (a dokładnie jednej). Poza tym GP nie czerpie korzyści materialnych (chodzi mi tu o wpłaty) od partii ani od firm, przez co jest niezależna. Chłopaki i dziewczyny z GP wymiatają wisząc jak małpy na drzewach.
    Pozdrawiam :)
  • 2009-11-14 14:41 | były wolontariusz

    Re:Po co nam Greenpeace?

    Kto nie ma silnych argumentów ten używa argumentu siły - tutaj wyzwisk. Cóż Janku, widocznie posiadasz inteligencję na poziomie przywołanej małpy skoro tyko bluzgać potrafisz. Prawda w oczy kole że się tak "spienił" ?
  • 2009-11-23 22:26 | el nino

    Re:Po co nam Greenpeace?

    kolego byly wolontariuszu,
    choc moze bez zbednej kurtuazji:
    marcin, skad w tobie tyle frustracji?
    kto z greenpeace'u ci nadepnal na odcisk ze zioniesz taka negatywna energia do tej organizacji i ludzi identyfikujacymi sie z nia?
    bo tu chyba nie chodzi o jakas rzeczowa dyskusje tylko wylewanie swoich frustracji...
    bo mysle ze wiesz do kogo mozesz kierowac pytania dotycznace funduszy greenpeace polska.

    pozdrawiam.
    i zycze troche wiecej slonca w glowie i nad glowa.