Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Politycy w zakrystii

(3)
2009-09-26 05:17 | to ten
Rzeczywiscie, formalno prawnie Polska nie jest panstwem wyznaniowym. Nawet jednak przedstawiona w przez autorow w artykule praktyka zycia w kraju wykazuje, ze zycie spoleczne i polityczne zdominowane jest przez "poprawny" swiatopoglad.

Poniewaz w przedmiotowym okresie obserwuje zycie w kraju z oddalenia, moja ocena jest wolna od emocji bezposredniego uczestnika wydarzen. Mam jednoczesnie okazje do porownania Polski z sytuacja w innym srodowisku.

Od dawna byly dla mnie widoczne: postepujaca - jak to nazywam - iranizacja kraju oraz zwiazane z tym ograniczenia swobod demokratycznych. Skutecznie zastapiono dominujaca poprzednio "jedynie sluszna" ideologie inna "jedynie sluszna"ideologia.
W efekcie, zmiast rozwoju niezbednej dla spolecznego i naukowego postepu swobody swiatopogladowej (obserwowanej w przodujacych spoleczenstwach), energia spoleczna w Polsce skupia sie na pokonywaniu barier blizszych duchowo Sredniowieczu. Jezeli nie jestesmy w stanie przodowac w rozwoju powinnismy przynajmniej isc sladami przodujacych. Wzorow nie trzeba szukac daleko - rozwiazania zastosowane przez Francje i Holandie powinny byc podrecznikowymi przykladami (w koncu mamy te same korzenie, o ktore tak walczono w preambule). Czy jest jednak obecnie w kraju sila zdolna przynajmniej zainicjowac takie dzialania? Watpie. Jest to napewno sukces Kosciola ale czy oznacza to sukces polskiego spoleczenstwa?
  • 2009-09-29 14:55 | bisurmanin

    Re: Politycy w zakrystii

    Smutny tekst o polskim zagubieniu w tempie przemian. Tekst o braku etyki, o tym, że jako społeczeństwo pogubiliśmy się już w tym co jeszcze wolno, a czego już nie. I o tym, że nasze komunistyczne swięte krowy zastąpiliśmy nowymi, tym razem "czarnymi". Im wolno wszystko, zostawiliśmy im nasze dzieci, które teraz "cywilizują" legitymacjami, w których trzeba wpisywać cotygodniową niedzielną mszę świętą, a nawet wszystkie rodzaje aktywności religijnej. Od podpisu księdza zależy być albo nie być !!! Czy o to chodziło tym, którzy walczyli z komunizmem? Ale cóż robic, kiedy do mszy księdzu proboszczowi jako ministrant służy Przewodniczący Rady Miejskiej .... Gdzie tu rozdzielność władzy i Kościoła?
    Jestem przekonany, że jest znacznie gorzej niż piszą Autorzy. Równowaga w relacjach państwo - Kościół została nieroztropnie naruszona z korzyścią dla tej drugiej strony. Być może nie bezpowrotnie, ale na długie, długie lata.... Nikt tym małym istotom nie chce przyjść z pomocą, starsze pokolenia wybrały wygodne milczenie i godzenie się z każdym, coraz częściej się zdarzającym przykładem nieliczenia się Sług Bożych z elementarną ludzką przyzwoitością ... Smutne!
  • 2009-09-29 15:05 | ciamciaramcia

    Re: Politycy w zakrystii

    Sytuacja jest groźna. ZObaczcie jak mało jest wypowiedzi na temat tego artykułu. Milczymy - bo nam wstyd przed samym sobą. Szczerze mówiąc liczyłem, że w komentarzach pojawią sie przykłady, różne przyklady, a tu ... . A tu nie ma dyskusji ... Klops.
    Ja mam jeden: w jendnym ze średnich miast z okazji jakiegoś religijnego jubileuszu pojawia się ksiądz Arcybiskup, kto go wita, gdzie go wita, czym go wita? Wita go Burmistrz miasta (to oczywiste!), wita go w Kościele (to już mniej!), podejmuje go prezentem od "władz miasta"! Pytanie za sto punktów, jak Państwo myślicie, rzeczywiście za własne zarobione w urzędzie pieniądze, czy po prostu z pieniędzy publicznych? Dlaczego nikt o to nie pyta? BO tak bezpieczniej. Dlaczego ksiądz Arcybiskup to przyjmuje??? BO uważa, że mu się to należy. Nie widzi w takim bizantyjskim stylu niczego zdrożnego. Zgroza! Juz mniejsza o wystraszonych włodarzy, ale co reprezentuje soba ksiądz arcybiskup?
    Znacie drodzy Czytelnicy inne przyklady?