Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Ginące plemię

(42)
2009-10-06 23:01 | Polityka.pl
  • 2009-10-06 23:01 | Redakcja

    ZAPRASZAMY DO DYSKUSJI

    Po co nam media, po co nam dziennikarze? Czy rozwój Internetu spowoduje, a może już spowodował, że zawód ten stracił rację bytu? Zapraszamy do debaty!
  • 2009-10-07 00:08 | J.

    Im więcej na co dzień pracuję z komputerem, tym chętniej sięgam po gazetę np. przy śniadaniu czy w pociągu. Tylko rzeczywiście nie jest to gazeta codzienna, w której można znaleźć głównie informacje, które były świeże dzień wcześniej (właśnie w Internecie), a raczej tygodnik/magazyn. Suchych, krótkich informacji z portali - byle szybciej, byle już - mam dość, czuję przesyt. Niby to dobrze, móc orientować się na bieżąco w dowolnej dziedzinie, ale mnie brakuje tekstów bardziej analitycznych i napisanych z nieco większym polotem. Najlepiej jeszcze, żeby wybór tematów był sensowny, a nie wszystko co się da i co się zmieści. Także przyszłość prasa ma, tylko że będzie to przyszłość dużo bardziej wymagająca .
  • 2009-10-07 01:50 | grs

    HA! "Gdyby to była prawda, nie kupilibyście Państwo „Polityki” i nie czytalibyście tego tekstu" a jednak czytam, tylko ze nie kupilem gazety, czytam na internecie.
    Problem jest w tym ze ludzie, ktorzy sa zainteresowani bzdurami o zyciu gwiazd i gwiazdek nie szukaja jakosci i dziennikarstwa - internet dostarcza im stosy bzdur na kazdy temat, szybko, kilka razy dziennie, prosto pod nos - zdjecia, wideo. To po co maja kupowac gazety?

    Z kolei ludzie, ktrorzy szukaja prawdy, najnowszych wiadomosci ze swiata, nie beda czekac do jutra zeby kupic gazete z informacjami przetrawionymi przez lokalnych edytorow i dziennikarzy.
    Ja na codzien czytam The Guardian, NYT, BBC World News, AP News feed i MM. W ten sposob mam dostep do najnowszych wydarzen i to z roznych punktow widzenia.

    W mojej opini, do przetrwania gazety potrzebuja znalesc nisze. Coz mozna zaoferowac raz na tydzien, na papierze... chyba nie wiadomosci ze swiata - to juz wszyscy wiedza, widzieli, czytali kilka dni temu...

    Gazety musza wrocic do solidnego dziennikarstwa. Dlugie, dobrze napisane, inteligentne artykuly, wywiady, opisy wydazen, analizy z roznych punktow widzenia.
    Dziennikarze musza powrocic do rzemiosla. Nauczyc sie pisac od nowa, pisac tak zeby porwac czytelnikow. Nie wystarczy juz sie nasmiewac z politykow, albo opisywac biedne saruszki. Musicie miec opine i byc w stanie swoje opine przelac na papier.
    Generalnie, to zanik gazet jest czescia ewolucji. Papier zastapil gliniane tabliczki, druk - reczne kopiowanie ksiazek, internet - gazety.
    Nie ma co plakac "Hedonistyczna kultura sprawia, że wysiłek czytania dla coraz większej grupy staje się nadmierny." - bzdura! Ludzie ktorzy czytali, nadal czytaja, ale nie na papierze. Tupanie i placz nic wam (gazetom i dziennikarzom) nie pomoze, przetrwaja ci, ktorzy sa w stanie podazac za ewolucja, reszta niestety wyladuje w muzem.
  • 2009-10-07 06:30 | Obcy

    Re: Ginące plemię

    Sami dziennikarze powinni zadbac o jakosc wlasnego srodowiska. Jezeli trzeba redukcji etatow dla polepszenia sytuacji gospodarczej wydawnictwa mam pomysl:
    oto przyklad
    http://www.polityka.pl/pozegnanie-z-bonn/Lead30,1336,303208,18/

    W Niemczech juz od ponad 10 lat stolica panstwa jest BERLIN a nie Bonn, a Wasz dziennikarz o tym nie wie, siedzi on u Was chyba wedlug jakiegos ukladu, jezeli tak, to przynajmniej odbierzcie mu pioro, niech Was nie kompromituje.
  • 2009-10-07 10:48 | Joe

    Re: Ginące plemię

    Tego szlachetnego plemienia, tak jak i wielu innych, praktycznie nie ma już na świecie, zostało brutalnie spacyfikowane, niczym niegdyś Indianie w Ameryce Płn.

    Niedobitków albo sprostytuowano szantażem, zakuto w kredytowe kajdany, albo zepchnięto do prymitywnych rezerwatów w Internecie, gdzie wciąż jeszcze można czasem przeczytać prawdziwego dziennikarza, żyjącego z tego, co mu dadzą dobrzy ludzie do miseczki, klikając przycisk „have a mercy, make donation”.

    Nie powinna więc dziwić niechęć czytelników do papierowych gazet oraz do telewizji, będąca jedynym możliwym do wyartykułowania przez jednostkę, niemym krzykiem, w proteście przeciwko załganiu świata przez zmonopolizowane media, przez tą samą garstkę złych ludzi, którzy zmonopolizowali światowe finanse. Jaki katastrofalny dla świata jest monopol finansów właśnie widzimy, z mediami jest podobnie i zarówno w finansach, jak i w mediach konieczne są fundamentalne zmiany.

    Rozumnemu człowiekowi nie da się wmówić tych wszystkich bredni, które wypływają z różnych stacji telewizyjnych, czy z gazet, choćby nie wiadomo jak się starano. Fałsz pozostanie fałszem i w normalnym człowieku będzie zawsze budził naturalną niechęć, nawet jak jest przez zgodny chór dziennikarzy nazywany prawdą.
  • 2009-10-07 10:50 | Teresa

    Re: Ginące plemię

    Ginące plęmię dziennikarstwa gazetowego. Tej "Polityki" nie kupiłam w kiosku, ale artykuł przeczytałam w internecie. W kiosku oprócz "Polityki", "Wprost" można kupić również szmatławceale to do mnie należy wybór. Mam nadzieję, że w niedługim czasie całą "Politykę" przeczytam w internecie.
  • 2009-10-07 10:56 | makowski

    i kolejne Hieny do Państwowej (inż. mamonia) kasy

    1.
    najpierw dostali (zwykle) Darmo od RSW -- media
    (= "Wprost", "Polityka" "Fundacja Prasowa Solidarności" i kto tam jeszcze był bliżej żłoba...)
    2.
    teraz -- placzą, że to zmarnowali; już prawie...
    (= przez NAS, Złych Gnomów ynternetu...)
    3.
    i chcą (za chwilę) = KASY (od "systemu publicznego finansowania" czyli; ode mnie, znów)
    4.
    przepraszam, ale: (tu gest Kozakiewicza).
    radźcie sobie sami; jako i ja -- próbuję; ZA WŁASNE; od 199... roku.
    ja jestem temu przeciwny.
    dość.
    (= wiem: jestem Śmieszny.)
  • 2009-10-07 11:15 | annamaria

    No własnie , pisanie powinno mieć jakość i otwartość na prawdziwe problemy ludzi , to wszystko jest już w internecie o wiele lepiej rozwinięte , chwila pracy jak '' stażystka'' w dzienniku Polska uświadomiła mi różnicę , to ta gazeta żyje własnym wirtualnym życiem , dziennikarze głównie udzielają się towarzysko i niuchają skąd wieje wiatr ,opakowują dyrdymoły w '' intelektualny '' żargon i wychodzi z tego gazetka dla przedszkolaków , bezdomnych niet , konfliktów - pracodawca- pracownik - niet, ochrona srodowiska zredukowana do spaceru tunelem do Grubej Kaśki a problemy ginacej przyrody do nic nie znaczacych ciekawostek , redakto panem , dziennikarz wykastrowanym językowo i intelektualnie śmieciem , zespołu brak bo wywala sie co jakiś czas co droższego z nich
  • 2009-10-07 11:31 | joanna kopytowska

    re; szkoda

    Kłopoty Tygodnika Powszechnego , który właściwie jako jedyna gazeta na polskim rynku nie podjął przegranej z góry walki o dostosowanie się do rynku obniżając poziom i zmieniając tematykę i sposób poruszania problemów martwią i oznaczają że kultura traci ostatnie przyczółki i jest w stanie agonalnym.Wszystkie inne media pisane i elektroniczne celowo zaniżyły poziom w pogoni za pieniędzmi reklamodawców i zamieniły prasę w medialny cyrk ,goniący za sensacją show, inny przyczółek żywej i prawdziwej kultury radiowa 2 też ginie , wnioski nasuwają się same ,w świecie gdzie pieniadze są jedyną wartością i motorem napędowym każdego przedsięwzięcia, media ambitne sa zbędne i skazane na wymarcie lub tabloidalna wegetację
  • 2009-10-07 11:57 | m4

    Slusznie zostalo powiedziene powyzej "Gazety musza wrocic do solidnego dziennikarstwa. " Wiecej! Wszystkie media musza! Po co nam tyle stacji TV skoro w wiekszosci ida filmy z Stallone i Vandamme, a po 23-ej tylko porno. W sprzedazy sterty gazet, z ktorych jedna marniejsza od drugiej. A dziennikarze ...? Jeden "absolwent" technikum samochodowego, drugi - gorniczego, inny znow ma tylko mature, albo i to nie...(taka jedna w TVP)
    Nie ma co biadolic nad upadkiem mediow. Ta marna pulpa nie zasluguje na to miano!
  • 2009-10-07 12:06 | Ziemek Borowski

    Smoczyński świadomie napisał tytuł. Co z tego, że technicznie stolicą jest Berlin? Jeśli konstrukt pt. republika bońska, układ partyjny który wytworzył się gdzieś w 2 połowie lat 1960 trwał dalej. I z obecnym wynikiem wyborów układ ten odchodzi.
    By krytykować czyjeś błędy merytoryczne trzeba wiedzieć nieco więcej niż tylko prostacka niezgoda z faktem. Ale przeczytać cały tekst. Zwł. ostanie zdanie.
  • 2009-10-07 13:02 | ex-red

    Jestem byłym dziennikarzem z dużego miasta wojewódzkiego. Jeszcze 2 lata temu pracowałem w dużej ogólnopolskiej gazecie. Zostałem zwolniony jako jeden z kilku korespondentów lokalnych. Z czasem gazeta ta zwolniła wszystkich lokalsów i uprawiała dziennikarstwo terenowe przez telefon, czasem wysyłając kogoś z centrali w teren. Ale to mniej ważne.
    Ważne jest to, ze kiedy w 1990 roku zaczynałem pracę w branży głowę miałem nabitą ideałami, misją i wiara, że zmienię świat. jak każdy początkujący pismak. Z czasem okazało się, że media lat 2000+ różnią się od tych z lat 90. Zasady, cele, trendy, kryteria obecnych mediów są rażąco inne od tego, czego uczyliśmy się od amerykańskich "starszych braci" i z amerykańskich podręczników dla dziennikarzy z Europy Wschodniej. Są też inne od idei przekazanych od dziennikarzy, którzy z PRL-u pisali między wierszami propagandowych depesz.
    Kiedy zacząłem te zmiany zauważać, gdzieś koło roku 2003-2004, coraz bardziej miałem dosyć wykonywanej profesji. Doszło do tego, że niemal ją bojkotowałem w ostatnim okresie pracy. Bojkotowałem głupotę, ślepotę, zadufanie, nadkreację, nadinterpretacje, wszelkie działy informacji z dupy wyjętych, formatowanie tekstu, "stanowiska redakcji', spłycanie, ogłupianie, okłamywanie, naginanie rzeczywistości. I szczęśliwie dziś mam z tym spokój, choć klepie biedę. Kiedy jednak patrzę na dawnych kolegów, którzy jeszcze walczą w medialnym kieracie, mam świadomość, że to ja wygrałem. Oni nadal są psami, które każdego dnia spuszcza ktoś ze smyczy, by polowały. W innym razie to one zostaną upolowane. Dzisiejsze media to śmietnik. Dno dna. I tylko szkoda, że tak mocno zawładnęły umysłami społeczeństwa. Następne pokolenia albo będą żyły w pustce medialnego szumu, albo się z tego otrząsną.
    Podsumowując - redakcje to dziś taśmy produkcyjne. Przy czym nie tyle jakość towaru, ile opakowanie się liczy.
  • 2009-10-07 13:15 | grzes

    Jak można mówić o upadku czegoś co już upadło. Dziennikarz w najlepszych czasach gazetowego prosperity nie miał szans na dogłębne potraktowanie tematu. Wyobraźmy sobie redaktora przyjeżdżającego do miejscowości X. Ma on za zadanie opisać lokalny konflikt: wysłuchać każdej ze stron, przeanalizwać fakty, dowiadzieć się jaka jest prawda. Czy starczy mu na to dwie godziny (no bo jeszcze musi wrócić do redakcji, napisać tekst i naszykować się do napisania kolejnego artykułu)? Raczej nie. Oprze się na oficjalnym stanowisku stron, zastanowi się jaka wersja będzie spójna z linią redakcji i napisze "produkcyjniaka" zapominając o sprawie. A potem ludzie, którzy akurat znają szczegóły konfliktu ze zdumieniem przeczytają "kolejną wersję prawdy".

    Nieważne czy takie fuszerki dostępne będą na papierze czy w internecie.
  • 2009-10-07 13:21 | Obcy

    To juz lepiej pozostawic problematyke niemiecka dziennikarzowi "Polityki" panu Adamowi Krzeminskiemu, ktory troche wiecej wie na temat procedury wyborczej w Niemczech. Partia wolnych demokratow FDP uzyskala tak wysoki procent dzieki drugiemu glosowi udzielanemu na partie - ktory dawany byl (rowniez przeze mnie) zaporowo, aby nie dopuscic do powtorzenia bardzo miernej koalicji CDU-SPD. Pan Smoczynski zanim cos napisze o Niemczech niech zapyta kolege redakcyjnego pana Krzeminskiego. Jezeli pan rozumie republike berlinska jako alternatywe dla tzw. republiki bonskiej - to tylko chyba przez uczestnictwo partii "Die Linke" we wladzy - ale na tym mozna stracic zęby. Pani Ypsilanti zrobila probe i juz jej nie ma, a SPD dzieki takim ludziom jak pani Ypsilanti jest 11 procent w minusie.
  • 2009-10-07 14:29 | nikdaklik

    Re: Ginące plemię

    Moge sie mylic ale spora grupa czytelnikow tygodnikow opinii po prostu wyjechala z Polski. To w polaczeniu z brakiem tradycji czytania (ksiazki i gazety) ma wplyw na sprzedaz. Czy skonczy sie tak jak we Wloszech gdzie malo kto czyta gazety czy tak jak w Wielkiej Brytanii gdzie (pomijajac ich jakosc) dzienniki czytaja prawie wszyscy, trudno przewidziec.

    Tygodniki i miesieczniki powinny utrzymac sprzedaz w dluzszym okresie czasu bo publicystyka nie starzeje sie tak szybko jak informacja.
  • 2009-10-07 15:40 | AdamJ

    Re: Ginące plemię

    Moim zdaniem rozwój Internetu rzeczywiście nie wróży zbyt dobrze branży. Oczywiście większość gazet jest dostępna w wersji elektronicznej i to daje im pewne szanse (osobiście korzystam prawie tylko z takich zasobów).

    Nie jest jednak prawdą, że informacje umieszczane w Internecie są zawsze niskiej jakości, kto szuka ten znajdzie odpowiednie źródła informacji, w dodatku jeżeli nie ma problemów ze znajomością języków to świat stoi otworem.

    Podobnie wygląda sytuacja z książką, filmem, muzyką: Internet=nieograniczony dostęp.
  • 2009-10-07 17:13 | Stach Głąbiński

    Re: Ginące plemię

    Od kilku lat prasy drukowanej nie kupuję. Korzystam głównie z niektórych wybranych przeze mnie artykułów zestawu w portalu "Kiosk". Naogół są to artykuły udostępnine przez Politykę, Tygodnik Powszechny, Przegląd i tłumaczenia z prasy zagranicznej. Zarazem, ponieważ nie odpowiada mi darmowe korzystanie z cudzej pracy, co jakiś czas wykupuję prenumeratę elektronicznego wydania któregoś ze wspomnianych czasopism (praktycznie z tych pdf-ów nie korzystam).
    Wspominam o tym, gdyż na podstawie swojego doświadczenia przyszłe medium widzę jako portal internetowy, w którym wystawiane są na sprzedaż poszczególne artykuły, np.: autor XX tytuł YY, cena 8 gr, krótki zwiastun i sygnatura, którą należy podać w zamówieniu realizowanym następnie przez e-mail. Co jakiś czas wpłacam na moje konto w firmie prowadzącej interes większą sumę, a w wybranych przez sibie odstępach czasu wysyłam kolejne zamówienie powodujące odpis z konta kwoty równej sumie cen wybranych artykułów + opłata manipulacyjna. Spodziewam się, że liczni czytelnicy zamiast samemu wyszukiwać ciekawe rzeczy, korzystaliby z zestawu sporządzanego przez jedną z osób niejako zawodowo zajmujących się przeglądaniem ogromnego zbioru publicystyki, a firma pani/u ZZ, której/go zestaw odbiera 100 czytelników wypłacałaby co miesiąc - powiedzmy - 50 zł (po 50 gr. od lebka). Taka forma kolportażu bardzo by mi odpowiadała.
  • 2009-10-07 17:43 | rs_

    Ginące plemię ???

    Dwa kluczowe stwierdzenia:
    Kwestią decydującą jest oczywiście finansowanie w nowych warunkach przekazywania informacji.
    Zmienia się forma przekazywania informacji, ale nikt nie ma z tego tytułu ochoty na zmianę sposobu jej przyswajania.

    Będę mówił o sobie i o "Polityce", bo temat i bliski, i znany mi przede wszystkim.

    Od dłuższego czasu wersję papierową kupuję jedynie okazyjnie.
    Powody, jak się teraz nad tym zastanawiam, są dwa:
    - spadek jakości tekstów,
    - duża dostępność informacji i omówień w internecie, niekoniecznie na stronach "Polityki".

    Co do pierwszego, wychowywałem się w domu, gdzie "Polityka" była zawsze. Jednak gdy chyba w latach 90-tych zmieniono format artykułów na krótkie zajawki raczej, a nie analizy, przestałem ją czytać regularnie. Być może zaczęła być kierowana do szerszego czytelnika, ja jednakże nie jestem "szerszy". Podobnie zdaje się zareagowało moje rodzeństwo, a rodzice też w końcu przestali ją stale kupować - z dodatkowego powodu, o jakim później. W dużej mierze zastąpiła wtedy "Politykę" Gazeta Wyborcza, której sobotnie wydania zawierały często teksty na miarę dawnej "Polityki" - długie, wyczerpujące temat, skłaniające do własnych przemyśleń.

    Co do drugiego, oczywiście kiedy tylko pojawił się u mnie internet na stałe, szukałem tekstów na stronach "Polityki", ale marne to były strony, a i teksty chyba wtedy niedostępne. Znów GW stała się stroną główną, szczególnie z jednego, niedostępnego do tej pory powodu - możliwości komentowania na gorąco tekstów. Takie komentarze mają dla mnie wady, ale zalet znacznie więcej.

    Tym niemniej po pojawieniu się możliwości kupna internetowego pełnego wydania "Polityki" postanowiłem to zaraz zrobić. I zrezygnowałem z nader prozaicznego powodu - otóż "Polityka" zażądała ode mnie, bym w związku z tym zakupem zainstalował sobie w komputerze jakiś dodatkowy program. Kogoś "pogięło", kolokwialnie mówiąc, tu wracam do wspomnianych na wstępie przyzwyczajeń przy lekturze - przecież ja chciałem dostępu do "Polityki", a nie kłopotów z jakimiś instalacjami. Być może był to żaden problem i nie stwarzałoby to dalszych ograniczeń, ale w takim momencie ja wyobrażam sobie trochę więcej i mam inne oczekiwania, niż decydent sobie o mnie wyobrażał (jeśli w ogóle ma jakąś wyobraźnię). Otóż wraca tu też jak bumerang powód, dla którego moi rodzice zrezygnowali z kupowania wersji papierowej. Dzieci (w tym ja) odeszły z domu i oni już nie mieli się z kim dzielić lekturami! A teraz ja mam kupować coś, co pewnie będę mógł przeczytać na jednym komputerze i nie będę mógł przedyskutować z dziećmi, które nie będą miały łatwego dostępu do tego, co kupię? No to niech sobie ten sprzedający sprzedaje wersję elektroniczną dalej.

    Po jakimś czasie jednak na stronie "Polityki" zaczęły być dostępne artykuły i możliwość ich komentowania. Ostatnio więc znacznie częściej się tu pojawiam, choć sposób dodawania komentarzy jest znacznie mniej doskonały niż w GW, a i nie widać tu chyba wszystkiego, co znajduje się w wersji papierowej.

    Tyle historii tytułem wstępu ;), a teraz o przyszłości.
    Wyobrażam sobie następujący układ:
    - mogę zaprenumerować wersję elektroniczną, ale tak, bym mógł się nią podzielić, w formacie np. pdf, bym mógł ją przesłać dzieciom czy rodzicom do czytania, jeśli zechcą. Jeśli prześlę ją jeszcze komuś, to i tak redakcja na tym zyska zakup przynajmniej jednego egzemplarza. Jednak ten egzemplarz jest moją własnością, a nie żadnym "użyczeniem" przez redakcję. Własnością także w takim sensie, że kupując (dla przykładu) pojedynczy numer, nie kupuję ograniczonego czasowo dostępu do tego numeru, ale mogę do niego sięgnąć, kiedy wola, także mieć dostęp do artykułów z niego na stronach samej "Polityki".
    Jeśli pojedynczy numer będzie tani, zapewne nie będzie mi się chciało uczestniczyć w jakimś zorganizowanym procederze "użyczania" sobie elektronicznej wersji "Polityki".
    Nie musi to być zresztą żaden egzemplarz całościowy, w sumie wystarczy mi stały dostęp do niego na stronie "Polityki" z możliwością przecież skopiowania pojedynczych artykułów i pokazania dzieciom :).
    - powinno się to wiązać też z "prenumeratą" dostępu do forum, tak by moje komentarze nie czekały na "zatwierdzenie przez nn". Ale ta prenumerata do określonego rocznika nigdy nie wygasza, tzn. dostęp do materiałów opublikowanych w czasie prenumeraty i ich komentowania mam zawsze.

    Osobną rzeczą jest dostęp do numerów archiwalnych, bo możliwość nieskrępowanego do nich dostępu bardzo przywiązuje do danego wydawnictwa.
    Na pewno bezsensowna (dla mnie) jest propozycja wykupienia sobie dostępu na określony czas. Słowo pisane to nie prostytutka, tylko kochanka, mogę kupić, ale na stałe. Ale jeśli dochód z takiego czegoś nie byłby wielki, to dla mnie zysk z przywiązania czytelnika byłby lepszy.

    Tyle na gorąco.
  • 2009-10-07 21:34 | ziołolipa

    Re: Ginące plemię

    Czytam Politykę od lat, tak jak i słucham program 3 PR. Nie ma nic leprzego jak słuchanie radia z jednoczesnym czytaniem prasy. Czytam również Politykę elektroniczną, ale to nie to samo. Proszę zauważyć, że większość porannych wiadomości w TV opiera się na przeglądzie prasowym. Do programów zapraszani są dziennikarze prasowi. To oni nadają ton i są ludżmi, którzy tworzą opinię. Może faktycznie kiedyś tak będzie, że prasa zniknie z kiosków i będziemy czytać anonimowych elektronicznych "dziennikarzy". Sądzę, że w sieci nadal będzie królować tylko krótka wiadomość, a poważniejsze analizy nadal będą drukowane.
  • 2009-10-08 12:15 | phelcq

    Można by pójść drogą, jaką właśnie obrał The Economist, a więc dając prenumeratorom (otrzymującym papierową wersję tygodnika) dostęp do pełnych wersji bieżących artykułów, a także możliwość przeszukiwania archiwum oraz możliwość "ściągnięcia" wersji dźwiękowej całego tygodnika. Polityka nie ma jeszcze wersji dźwiękowej dla całego wydania, ale może to byłoby ciekawym krokiem - książki audio stają się bardziej popularne, w następnej kolejności będą to czasopisma, które można odsłuchać na swojej komórce, odtwarzaczu itp.
    (Dodam, że Economist dotychczas dawał dostęp wszystkim zarejestrowanym użytkownikom ich strony do archiwum rok wstecz, a prenumeratorom 10 lat).
    Interesującymi serwisami Economist są np. debaty (prowadzone na wzór debaty oksfordzkiej), materiały audio i wideo, dzienne wykresy, słownik terminów itp. Być może strona Polityki mogłaby stać się podobnym portalem, dającym dostęp do pogłębionej analizy.
    Kulturalne skrzydło Economista to kwartalnik Intelligent Life - fantastycznie redagowany, napisany genialnym językiem, piękny w oprawie graficznej.
    Prenumeruję oba od ok. 6 miesięcy. Prenumerata jest po pierwsze prawie o połowę tańsza niż zakup numeru w sklepie z prasą i daje mi dodatkowe korzyści na stronie internetowej.
    Politykę kupuję regularnie, ale nie prenumeruję, bo różnica jest prawie żadna, a w kiosku kupuje się przyjemniej. Przychylę się jednak do zdania, że brakuje w Polityce dłuższych analiz, które być może mogłyby się ukazywać w internecie obok artykułu z wydania papierowego (jak czasem się już dzieje).
  • 2009-10-08 12:27 | Przemek

    Re: Ginące plemię

    Moim zdaniem nawet internet nie zwycięży świeżego, papierowego wydania gazety czy magazynu. Zostanie grupa ludzi, którzy wolą czytać to co zostało starannie napisane,, przemyślane, a na koniec wydrukowane. DVD też miało pogrążyć kino, a wyszło inaczej.
  • 2009-10-08 17:55 | wikonwi

    Re: Ginące plemię

    Witam pana redaktora doradce marudę. Użalanie się nad upadkiem dziennikarstwa i prasy papierowej niczego nie zmieni. Czasy są takie jak niesie je fala. Raz jest to biały szkwał albo flauta. Kryzysy ekonomiczne chodź mija to zawsze pozostawiają odpryski które są nieusuwalnie trwałe.Cięcia wymuszone ekonomią (każde przedsiębiorstwo musi się nią kierować bo inaczej padnie) zawsze odbijają się na jakości. Keczup ma mniej koncentratu pomidorowego a prasa staje się powierzchowna i płyta. Pamiętam Politykę z czasów Rakowskiego było to pismo o powierzchni obecnej GW i można w niej było czytać analityczne
    artykuły i polemiki. Dziś czytając Politykę mamy artykuły na jedną dwie strony A4 są to bardziej felietony niż artykuły lub szkolne streszczenia czytanek. Pojawiają się również triploidalne tytuły lub nowelki. taki jak Polacy bogaci wydają pieniądze. Ciężko na to pracowali i po to się pracuje ażeby wydawać taki artykuł powoduje że narasta frustracja tych którym się nie udało. W TVN24 jest codzienny przegląd światowych wydarzeń pana Pałasińskiego . Zacytował tylko tytuły światowej prasy na temat obecnych wydarzeń w Polsce to według nich Polska płonie zatopiła się w totalnym chaosie i jest na dnie rowu Marjańskiego.
    Jest to przykład zeszmacenia się prasy na całym świecie a więc na jaką cholerę ten płacz nad rozlanym mlekiem skoro się go samemu świadomie rozlewa.
    Panie Jacku co to za wynalazek .polityczny parasol nad jakościowymi mediami przecież to rodzi polityczną korupcję dziennikarską a obecnym przykładem jest odzyskana Pisowska Rzepa. Nigdy nie uwierzę takiemu publikatorowi.
    Odejście od triploidalnych tytułów i treści ,polepszenie jakości publikacji oto jedyna droga która może iść ambitne pismo a czy to się jemu będzie opłacać o tym zadecydują czytelnicy wirtualni lub ci kioskowi.To co ambitne nie zawsze nosi sukces.
  • 2009-10-08 19:27 | jerry11

    Problem w tym co regularnie widuje na polskich portalach internetowych, a mianowicie - kiepskie, a czasem wrecz MYLACE tlumaczenia z jezykow obcych, informacje podawane wyjatkowo uboga i zla polszczyzna, brak jakiejkolwiek korekty i... ogolna bylejakosc!
  • 2009-10-08 19:47 | myzzia

    Przykład "Guardiana" pokazuje że można postawić na jakość...

    ... i zaistnieć na internecie. Trzeba tylko wiedzieć czego się chce. Poważne gazety nie mogą i nie powinny konkurować z czymś co nazwywa się "Polsat News" czy "Polskapresse". Niepiśmienni zawsze wybiorą onet.pl z takimi "hedlajnami" jak tych parę przykładów z ostatniego numeru, układających się w rodzaj poematu :
    - Lady GaGa nie ma problemu z pokazaniem się nago
    - Alicja Bachleda Curuś urodzi jak światowa gwiazda!
    - W nowym Janosiku jest dużo przemocy i seksu
    - Polska najlepsza w UE! PKB wzrósł aż o 1,1 proc. Złoty i GPW w górę
    - Piotr Kraśko stracił prawo jazdy! Nie pojeździ już audi Q7
    - Polska mocarstwem XXI wieku, które zderzy się z Turcją
    - Autostrada A4: kolejne odcinki gotowe już w 2012 roku
    - Mucha w legginsach, skórze i na obcasach
    - 4-latek do końca życia będzie miał bliznę po hennie
    - Doda w bardzo złym stanie! Co się dzieje z gwiazdą?
  • 2009-10-09 06:54 | Czesław

    Re: Właśnie zbankrutował chicagowski Sun Times

    Internet zetrze na proch papierowe gazety w tej formie jaką znamy obecnie. Nędza globalnego folwarku dopiero się odsłoni za kilka lat. Zatęsknimy za normalnymi ludźmi XX wieku patrząc w telewizję HDTV o najwyższej rozdzielczości obrazu na gęby obłudników zapowiadających cuda po ich zwycięstwie wyborczym. Internet i telewizja obrzydzą nam do reszty te "nasze mordy" zakłamane. Wtedy zatęsknimy do świata normalnego, do książek i intersującej rozmowy ludzi mądrych. Teraz jest czas nędzników , pimpów i geszefciarzy.
  • 2009-10-09 09:36 | jurek z pogodna

    Re: Ginące plemię

    Wielce Szanowny „dziennikarski” światku a do kogo macie żal że Wam robota pada?
    To Wy sami doprowadziliście do abominacji tej profesji .
    Dziennikarstwo przemieniło się w dziennikaterie .
    To tak jak w pewnej „najmądrzejszej telewizorni” ogłoszono- Dość grzecznej telewizji !?
    I faktycznie poszli w hamowo , ale to ich świńskie ryje i małpki uliczne.
    A dlaczego padają media papierowe?
    A to dlatego że czwartej władzy totalnie odbiła władza...czwarta władza!
    To Wy sami uwierzyliście we własną nieomylność(?) i posiadanie recept na wszystkie bolączki naszej przaśnej rzeczywistości.
    Po za tym media Polskie to zaledwie kilku wszechstronnie uzdolnionych(?) i wszystkowiedzących (?) dziennikarzy-dziennikarek.
    Przewijacie się w różnych konfiguracjach a to jakiś dziennik a to jakiś tygodnik a to jakieś radio a to jakaś telewizja . Przypomina to betonowe myślenie tyle że dziennikarskie .
    Macie żele że młodsze pokolenie olewa media papierowa , a niby dlaczego ma być inaczej?
    Skoro w tych mediach młodych to tyle co kot napłakał , a jeśli już jest jakiś młody to wyjątkowo „zgodny z tokiem myślowym naczelnego”.
    A każdego roku na polskich uczelniach setki młody zdobywa papiery na dziennikarstwo, wyszkolonych w znacznej mierze przez Was samych ,starszych kolegów .Co się z nimi dzieje?
    Tak więc po gazety sięgają ludzie starsi –z przyzwyczajenia-ale i oni się niestety z wiadomych przyczyn wykruszają . No po gazety sięgają jeszcze poranne przeglądy prasy w radio czy też telewizji .
    W mediach często gęsto były i są podawane przez Was informacje że należy likwidować wszystkie te dziedziny naszej codzienności które są nieopłacalne .
    Tak Wy też jesteście nieopłacalni w znacznej mierze .
    Choć uczciwie należy powiedzieć że prasa jest potrzebna.
    Jeżeli dziennikarz staje się „kolesiem” jakiejkolwiek partyjki to już nie jest dziennikarzem .
    Bo Wy dziennikarze nie dostrzegacie że t.z. zwykły obywatel w dużej mierze , nie interesuje się naszą obecną polityką .
  • 2009-10-09 11:33 | mar

    hedonizm bierze gora...

    to znak naszych czasow-schlebianie tej wiekszosci, ktora wybiera tania, efekciarska i plytka rozrywke, by na tym zarobic coraz wiecej portali, kanalow telewizyjnych zostaje napchanych tego typu informacyjnymi smieciami i kolo sie zamyka; ci bardziej ambitni zostaja zepchnieci na margines; jestem zazenowany rzeczami, którymi podniecaja sie moi rowiesnicy...
    chcialbym wierzyc, ze kiedys ludzie sie tym natlokiem zmecza...
  • 2009-10-09 14:42 | wikonwi

    Re: Ginące plemię

    Przepraszam za pomyłkę triploidalne , powinno być tabloidalne.
  • 2009-10-10 09:16 | Jacoo42

    Re: Ginące plemię

    Zgadzam sie, z jednym zastrzeżeniem ,,prawdziwe dziennikarstwo" zanika
    Gromady dziennikarzy podlizuje sie swoim szefom pisze głupoty, podlizuje sie wladzy zamiast ja kontrolowac. Nie dziwie się, że co swiatlejsi czytelnicy przestali sie interesować
  • 2009-10-10 14:19 | Monteskiusz

    Re: Ginące plemię

    To czy ktoś sięgnie po prawdziwą prasę, czy też po rzetelny przekaz dziennikarski zależy przede wszystkim od nawyków odbiorcy i jego wyrobienia intelektualnego. Jeśli ktoś jako młody człowiek nie czytał książek, nie słuchał trudniejszej muzyki itd., to jako osoba dorosła będzie odbiorcą płytkich i krótkich tekstów, muzyki na dwa takty itd., bo nie wyrobił w swojej głowie takich potrzeb i nawyków. Pan redaktor zdaje się obwiniać za taki stan rzeczy media elektroniczne w tym internet, ale przecież ja też z tego korzystam, bo komputer z internetem to w pierwszej kolejności narzędzie komunikacji. Jak chcę się czegoś dowiedzieć, czy też być rzetelnie poinformowanym to sięgam po "Politykę" i 'Gazetę Wyborczą", bo z serwisów informacyjnych telewizji nie sposób ustalić co dzieje się w kraju, nie mówiąc o wydarzeniach na świecie. Wspomniane serwisy informują o narodzinach dwugłowych cieląt, pijanych medykach, pijanych matkach gubiących dzieci, tj., informują mnie i moich rodaków o wydarzeniach znanych nam z ulicy. Sztadarową wieścią w TV- pokazywaną w różnych odmianach kilka razy w tygodniu- jest brak jakiegoś lekarstwa, lub pieniędzy na jakąś rzadką chorobę i najlepiej jak dotknięte tym nieszczęściem jest dziecko. Otóż to nie jest nawet informacja, a wieść gminna gasnąca po pojawieniu się nowej plotki. Te serwisy informacyjne są tyle warte, co wiadomości nadawane w Polsce Ludowej ze spustów surówki, wykopków itp. To prawda, że media elektroniczne bezwzględnie żerują na materiale dziennikarskim prasy drukowanej, a przeciętny odbiorca ma wrażenie, że to właśnie telewizja i internet informują go o tych wydarzeniach, i myli mu się komentarz z informacją. Ktoś kto ściąga z sieci pliki muzyczne, czy filmy jest nazywany piratem i złodziejem, natomiast osoba przetwarzająca informacje z innego źródła i publikująca je pod swoim nazwiskiem, lub szyldem wydawcy, nazywana jest dziennikarzem. Co z tym zrobić? Nie wiem.
  • 2009-10-10 15:35 | proces7

    Re: Ginące plemię

    "Gdyby to była prawda, nie kupilibyście Państwo „Polityki” i nie czytalibyście tego tekstu"

    Nie kupiliśmy, a czytamy i co?

    "Gdyby tak się stało, każdy z nas żyłby w innym de facto świecie i niemożliwe stałoby się nie tylko społeczeństwo (bo o czym mielibyśmy rozmawiać, nie mając wspólnych informacji i doznań), ale też sprawna demokracja, nie mówiąc o sensownym rynku."

    A co z tymi, którzy nie chcą żyć w świecie kreowanym przez telewizję i papierowe media? Takimi, których nie interesują wiadomości o najnowszym samochodzie Wojewódzkiego czy staniku Dody? To ja już wolę być sam.
    Co do mediów, wydaje mi się, że one właśnie koślawią demokrację, bo to przecież – jak powiedział jeden znany premier – alkoholik – kiepski system.
    Co do rynku i ekonomii, to sądzę, że demokracja i wolna prasa, paradoksalnie, tworzą bezsensowny rynek. Na szczęście broni on się sam. Poza tym jaki rynek jest sensowny. Trzeba by uściślić to pojęcie. W co wątpię, że ktokolwiek jest w stanie uczynić.
  • 2009-10-11 09:27 | tsubaki

    Prasa drukowana jednak kiedys naturalnie zniknie, wraz z ostatnimi ja czytajacymi。Skoro ludzie kupuja dslownie wszystko poprzez siec nie ma powodu, by kupowali papierowe wydanie, ktorego nie potrzebuja dotykac, ogladac, by ocenic jego jakosc. Jesli znamy jakosc produktu, ktory chcemy nabyc, a takim jest np tygodnik "Polityka", to latwiej i szybciej poklikac i kupic, niz isc za rog do kiosku. Kioskow tez juz teraz nie ma za rogiem, tylko w centum handlowym, na obrzezach miasta.
    Sek w tym, ze infrastruktura internetowa wciaz jest w powijakach. Ciagle brakuje przycisku "TUTAJ KLIKNIJ" a twoj abonametnt na artykulu czy na prenumerate sam sie zaladuje z twojego konta, ktore jest w pamieci serwera czy gdzie tam, na nazwisko twoje, ktore tez inteligentna maszyna pamieta. Jak w Sky-pie. Nic nie musze pamietac. nic nigdzie szukac, klikam samo sie laduje i rozmawam z calym swiatem za pol darmo.
    Czytam tylko darmowe internetowe wydania bo mam klopoty z oplata z zagranicy.
    W przeciwienstwie do przedmowcy nie mam zastrzezen co do instalacji osobnego programu typu Zinio, wrecz przeciwnie, uwazam, ze jest doskonaly. Imitowane "przewracanie stron", "szelest papieru". Calkiem wygodne.
    Boje sie tylko, ze cala ambitniejsza prasa nie nadazy z pomyslami usprawniania czytelnikom (szczegolnie mlodym, ktorzy calymi dniami szukaja w necie atrakcyjnych tresci)komfortowego dostepu.
  • 2009-10-11 10:26 | Pawełek

    Re: Ginące plemię

    Papierowe media to luksus, na który nie wszystkich stać. Luksus intelektualny, nie ekonomiczny. Polska jest przypadkiem szczególnym, bo czytelnictwo gazet jest częścią kultury miejskiej. My zaś żyjemy w dużym i bardzo słabo zurbanizowanym kraju, z wykastrowanymi w czasie wojennej i powojennej zawieruchy elitami. No i cieszymy się z coraz większej liczby licencjatów z dyplomami wyższych szkół tego i owego.
    Tak czy owak, nie ma co narzekać. Wyborcza i Polityka przetrwają w papierze, oby tylko nie posłuchały wydawców-menedżerów i nie uległy pokusie dotarcia do "masowego czytelnika". To może je skuteczniej wykończyć niż internet.
  • 2009-10-11 12:09 | etna

    Ambitne i idealistyczne.
    Problemem mediów jest niestety brak wartości. Zasypani wiadomościami, newsami, notkami- w pewnym momencie przestaliśmy wierzyć dziennikarzom tak samo jak i politykom. Dlaczego? Błędne koło medialnego świata, uwikłanie, dziwne kontakty na styku media- polityka etc. etc. Uwielbiam długie drukowane artykuły, zapach papieru, ale zawsze przy czytaniu zapala mi się lampka- aaa to taka i taka opcja... I wiem, ze to może nie do końca sprawiedliwa ocena obiektywnych dziennikarzy, ale niestety- nie dowierzam...
  • 2009-10-11 14:15 | jurek z pogodna

    Re: Ginące plemię

    Czytając wypowiedzi tych którym jeszcze „zależy”, to może pojedziemy konkretami.
    Konkretami dotyczącymi „pracy” dziennikarskiej czyli rzetelności.
    Taki pierwszy lepszy przykład który był jechany we WSZYSTKICH mediach.
    Telefonia wRodzinie ojca T.Rydzyka. Można mieć wątpliwości co do etyki poczynań kościołowych i popierania pewnych polityków .
    Ale!
    Żadne media ale to żadne, nie poświęciły ni krzty czasu czy też wierszóweczki aby zastanowić się dlaczego tak się stało. Toż to dyrektor Rydzyk wszedł –niczym rasowy biznesmen – w niszę jaka była na rynku telekomunikacji .Dlaczego działające na rynku „tuzy” telefonii komórkowej zapomniały(?) totalnie o seniorach ,a jest to rynek szacowany na ponad milion potencjalnych kilentów . Wielcy gracze komórkowi jak i dziennikarze zapomnieli że właśnie seniorzy też potrzebują tego typu łączności ze światem. Ale nie chodzi tu o jakieś wypaśne ustrojstwa z mp3 czy też jakimiś pikselami czy innego typu bajerami .
    Tak więc WSZYSTKIE media przepuściły atak ale przyszła jakaś refleksja i temat „zleciał „ z „jedynki”. Co było powodem?
    Kolejny temat którym WSZYSTKIE media żyły .
    Warszawscy kupcy i to co działo się w sercu naszej stolicy. WSZYSTKIE media dawały popalić kupcom ale zapomnieli że komornik(urzędnik państwowy?) z prawomocnym wyrokiem i zgrają ponad 200-stu żądnych „krwi” kolesiów zrobili zadymę !!! I co? Ano dziennikarze „pojechali” sobie po tych co prawo łamali ale zapomnieli że prawo łamał też komornik i jego „ekipa”! I co ? Ano kolejna refleksja i temat zjechał ze wszystkich „jedynek”
    Innym „gwoździem” do trumny dziennikarstwa drukowanego ,to są t.z. pisemka darmo rozdawane w centrach dużych miast . co się dzieje z nimi ? Najczęściej lądują w pobliskich koszach na śmieci !! DLACZEMU ????
    Wielka szkoda ze NIGDY się nie dowiemy co o tym wszystkim sądzi t.z. milcząca większość.
    To są Ci co czytają .....ale gazetki wydawane przez wszelakiej maści markety –dyskonty.
    Jedyne co ich interesuje to „notowania” kartofli, rąbanki, parówek- taniawych parówek i.t.p.
    No i na koniec .
    Te same gęgające mordy nie nasze! Które się napocą podczas przemieszczania się między redakcjami czy też studiami .
  • 2009-10-12 14:47 | r.

    Panie Zakowski, niech pan popatrzy tylko na zdjecia, ktore ilustruja ten matrial. No i co? NIC. No i wlasnie o to chodzi. Nie wywieraja na czytelniku zadnego wrazenia, niczmu nie sluza, rownie dobrze mogloby ich nie byc. Ale tak to sie wlasnie konczy, kiedy redakcja lekcewazy czytelnika. Dodam, ze te foty kosztowaly po dolarze za sztuke i mozna je kupic na portalu flickr. Prosze tylko popatrzyc na podpis...
    Rozumiem, ze naczlny na polecenie dyrektora wydawniczego musi oszczedzac i robic czytelnikow w konia. Ale prosze zrozumiec, ze oni tez o tym wiedza. Na szczescie wiedza takze, ze budzety reklamowe przenosza sie z prasy do netu i kiedy wreszcie skonczy sie mariaz prasy i reklamy (naczelny nie bedzie musial plaszczyc sie przed dyrektorem wydawniczym a ten z kolei przed reklamodawca) wszystko wroci do normy. Czytelnik, jako ten ktory placi za gazete bedzie traktowany tak, jak na to zasluguje. Otrzyma za swoje pieniadze wartosciowy material, przemyslane dzielo autora i redakcji. A, ze skoncza sie naklady po 200 tys. egzemplarzy, to inna bajka. Przyszlosc prasy drukowanej to nisze. Naklady po 10 tys., moze 20 tys egzemplarzy w polskich warunkach. Nalezy tylko zyczyc sobie, ze pisma w nowej rzeczywistosci bede merytorycznie i edytorsko bez zarzutu. Zreszta, jesli nie beda to nie przetrwaja. Kto tego teraz nie zrozumie, nie bedzie mial czego szukac na rynku.
    r.
  • 2009-10-13 10:57 | ewelikna

    Re: Ginące plemię

    Troche wyrobiłam sobie opinię o dziennikarzach po ostatnich niby to aferach ...Jak mało jest dyskusji a jak wiele ataków..dlaczego ja wciąż nie wiem jakim cudem TAJNE scenogramy trafiły do prasy? Dlaczego mam wrażenie że nikt za to nie beknie? Dlaczego w ciągu KILKU dni dowiadujemy sie o tylu aferach z udziałem PO..Żeby było jasne, b.dobrze że opinia publiczna sie o ty wszystkim dowiedziała, ale sposób przekazania jest żenujący. Kilku dziennikarzy minęło się ewidentnie z powołaniem. Ale uprzejmie informuje, że dto nie dziennikarze wydaja wyroki, a do informacji mają taki dostęp jaki CBA zechce żeby mieli!!
  • 2009-10-13 11:16 | Redakcja

    JACEK ŻAKOWSKI PODSUMOWUJE DEBATĘ

    Dziękuję wszystkim za lekturę i uwagi. Zwłaszcza za uwagi cierpkie, brutalne wobec nas, krytyczne wobec mediów, sceptyczne wobec prasy drukowanej, nieprzyjemne dla dziennikarzy. Przykro mi to powiedzieć, ale najostrzejsze posty wydają mi się najtrafniejsze. Tak. Zgoda! Nie Internet jest główną przyczyną porażek prasy drukowanej, lecz kapitulacja wobec Internetu, próba naśladowania go, tabloidyzacja poważnych tytułów w pogoni za tanią popularnością i łatwiejszym zyskiem. Różnica między częścią krytyków a mną polega głównie na tym, że ja pogarszanie się jakości mediów i znikanie poważnych mediów drukowanych uważam, że jedno z największych wyzwań dla demokracji i wobec tego sądzę, że trzeba możliwie szybko coś w tej sprawie zrobić. Pytanie, co z tym zrobić zadają sobie ludzie polityki, mediów i nauk społecznych niemal na całym świecie. Sprawa nie jest łatwa, bo prasa jest prywatna, a jej ratowanie musi mieć charakter publiczny.

    Rację ma autor postu przestrzegający, że dawanie publicznych pieniędzy prywatnym gazetom wprowadzi klientelizm i podważy resztę bezstronności mediów. Ale może są do pomyślenia warianty pośrednie. Jeden z wybitnych amerykańskich ekspertów od ekonomii i zarządzania nauką zaproponował na przykład, by upadające gazety mogły być przez właścicieli przekształcane w zwolnione z podatków korporacje non-profit na wzór amerykańskich uniwersytetów. To by inaczej kształtowało misję i rentowność. Wiele analiz wskazuje bowiem, że do większości medialnych bankructw by nie doszło, gdyby media – jak uniwersytety - nie płaciły wysokich dywidend właścicielom i podatków państwu. Same w sobie media są bowiem rentowne. Nie mogą tylko udźwignąć ciężarów nakładanych przez rząd i akcjonariuszy. Pomysł jest kontrowersyjny. Ale otwiera nową ścieżkę myślenia.

    Istnienie dobrych mediów drukowanych leży w interesie publicznym. Skoro nie może go już zapewnić pierwszy sektor (prywatny, zorientowany na zysk), a nie do wyobrażenia jest, by zapewnił to drugi sektor (państwowy, zorientowany na cele polityczne), to może miejsce dla mediów powinno znaleźć się w trzecim sektorze (niepaństwowym i nie obliczonym na zysk). Nie twierdzę, że właśnie taka powinna być odpowiedź na światowy kryzys mediów. Ale jakiejś odpowiedzi musimy poszukać, bo inaczej podważymy fundament demokracji, jakim jest istnienie społeczeństw świadomie podejmujących decyzje, czyli mających powszechny i łatwy dostęp do sensownych informacji.
  • 2009-10-13 17:40 | Jan

    Re: Ginące plemię

    Nic już nie pomoże... Nie tylko, że internet. To się nazywa BRAK ZAUFANIA do dziennikarzy. Może inaczej: dziennikarze się boją władzy albo są sadystami, czyli czym gorzej, tym lepiej. Wszystko to się stało jednego dnia 11 września 2001. Dla każdego człowieka nie ulega wątpliwości, że gdy samolot uderza o budynek to jednak pozostawia po sobie jakiś wrak, skrzydła, silnik, kadłub samolotu. Jak wielka musi być pogarda władz USA, iż wiedząc o tym, że ludzie WIEDZĄ, trzymają się tego od lat. I gdyby to tylko chodziło o USA. Przecież w imię tej zbrodni giną także Polscy żołnierze w Afganistanie i Iraku. A dziennikarze ... Nic się nie stało właściwie. Wszystko można jakoś wytłumaczyć. Nie ma wraku samolotu ... no cóż. Filmy z monitoringu wokół Pentagonu tajne ... a musza być jawne ? Widać, że to wszystko kłamstwo a dziennikarze jakby nic sie nie stało. Ciągle El-Kaida i El-kaida. Słowo magiczne, klucz do wszystkiego ... Kiedy o tym piszę to albo moje wypowiedzi się nie ukazują albo ... znika cały artykuł. Myślę, że jestem bardzo ważna osobą ... jak chce aby artykuł zniknął z portalu piszę o "cudach" z 11 września ... to działa. No więc nie dziwmy się, że gdy Polacy zaczną mocno protestować przeciw naszemu udziałowi w tych BRUDNYCH wojnach, nagle będzie miał miejsce zamach w metrze w Warszawie. Szybko okaże się, że to El-Kaida… będzie powód do jeszcze większego zaangażowania.
  • 2009-10-13 20:14 | Ryszard410

    [cytat]
    Zgadzam sie, z jednym zastrzeżeniem ,,prawdziwe dziennikarstwo" zanika
    Gromady dziennikarzy podlizuje sie swoim szefom pisze głupoty, podlizuje sie wladzy zamiast ja kontrolowac.
    Nie dziwie się, że co swiatlejsi czytelnicy przestali sie interesować

    Nie sądzę,że tak się stanie.To byłaby katastrofa.
    Patrząc na zachowania dziennikarzy telewizyjnych,dla których ważniejsze jest napięcie i atmosfera sensacji a nie sama informacja,istotniejszym jest 'kto kogo' anie problem i jego przyczyna ,mam pewność,że wielu z nas nie zrezygnuje z dobrej prasy i dobrych dziennikarzy.

    [/cytat]
  • 2009-10-14 15:53 | jurek z pogodna

    Re: Ginące plemię

    Jacek Żakowski_Podsumowuje debatę _Redakcja
    ????
    Jeżeli głos zabiera tak znamienite nazwisko dziennikarskie ,to wypadałoby spodziewać się jakiś konkretów . A tu raczej tekścik niczym oficjałka urzędnicza .
    Po przeczytaniu tej wierszóweczki , to odnoszę wrażenie że dużo nagadał ale mało powiedział. Niczym obecny rząd od dwóch lat rządzi ale co uczynił konkretnego to już ...oj bieda ,bieda..to taki cytat byłego ministra Grzesia.
    Panie Żakowski ,pomijając nerwowe wpisy w temacie ,to jest sporo dość konkretnych wypowiedzi .
    Dlaczego Pan się nie odniósł do nich ?
    Bo właśnie bla bla dziennikarskie i du...lizusostwo rządzącym doprowadziło do tego stanu w jakim się stan dziennikarski znalazł.
    W środowy(14.10) poranek w TVN24 bardzo inteligentnie podsumował info w tej stacji red.Materna . Bo ta stacja zajęła się w weekend wyłącznie politykami a nie dostrzegła że w kulturze tej PRAWDZIWEJ osiągamy sukcesy .
    Szanowny dziennikarski stanie a co by się stało ,gdybyście WSZYSCY zbojkotowali polityków na jakiś czas ? Tak jak to ma miejsce w t.z. PZPN, kibice w całym kraju to czynią .
    I osiągną SUKCES .