Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

A może to nasz syn?

(6)
Rozmowa z Kasią Malinowską-Sempruch, szefową Międzynarodowego Programu Polityki Narkotykowej w Open Society Institute
  • 2009-10-11 03:51 | podatnik

    Re: A może to nasz syn?

    Smutno mi kiedy widzę, że jedynym "rozwiązaniem" problemu w Polsce jest bezwzględna i okrutna kara za wszystko. Kiedyś byliśmy podobno "najweselszym barakiem w obozie". Kto jeździł po demoludach ten wie, że z pewnością nie najweselszym. Ale coś z tej obozowości pozostało. Budujemy sobie tutaj obóz sami, własnymi rękami. Obóz drakońskich i bezsensownych kar. Chyba, że ksiądz.
  • 2009-10-11 08:34 | jarke

    Re: A może to nasz syn?

    sprawa jest prosta - dilerzy muszą sprzedawać, a policja mieć dobre statystyki wykrywania.
    Diler wystawia "swoim policjantom" malolata, który nie rokuje dużych zakupów i wszyscy zadowoleni, a ofiarą jest młodzian, który chciał raz spróbować.
    Prawdopodobnie policjanci dostają bonusy od dilera.
  • 2009-10-11 15:05 | Monteskiusz

    Re: A może to nasz syn?

    Narkotyki, a przynajmniej niektóre należy zalegalizować i będzie święty spokój,a pieniądze pozyskane z akcyzy można przeznaczyć na tych którzy się uzależnią. Jestem przekonany, że narkomanów po legalizacji tych środków nie przybędzie, a tak przynajmniej przedstawiają to statystyki krajów, które zalegalizowały niektóre narkotyki. Nikt nie postrzega alkocholika tak jak postrzega się narkomana, choć mówi się, że wódka to heroina w płynie i uzależnia tak samo. Nie twierdzę jednocześnie, że branie narkotyków to jakaś fajna sprawa, godna naśladawania, ale do problebmu trzeba podejść racjonalnie i roztrzygnąć go na podstawie wiedzy jaką posiadamy, a nie "widzi mi się". Wszelkie zakazy w tej kwesti skazane są z góry na niepowodzenie, a ostra kryminalizacja tej sfery wyrzuca poza nawias społeczny niejednokrotnie wartościowych ludzi, ludzi najczęściej młodych, którzy nie zdążyli jeszcze wejść w życie.
  • 2009-10-11 19:24 | wiehu

    Re: A może to nasz syn?

    Co on tam sobie wstrzykuje na zdjęciu ?

    Silikon !!

    O... tego to chyba nie da rady leczyć
    Ci budowlance :-)
  • 2009-10-11 20:56 | albert

    Re: narkotyki to problem również polityczny

    Sposób myślenia o bliźnich, "co mnie oni obchodzą?" , najważniejsze że ja sobie radę daję, to jest styl myślenia, tak zwanych cywilizacji zachodnich. Tworzenie gett biedoty i ludzi odtrąconych, którzy nie dając sobie rady wpadają w narkomanię, to jest tworzenie zastępów ludzi nieszczęśliwych. Rząd i policja przymykają oczy, aby nie dokładać sobie problemów i problem narkomanii rośnie jak na drożdżach. Czy w tym systemie wartości znajdą się siły gotowe walczyć z narkomanią jako chorobą systemu ?
  • 2009-10-12 14:32 | log

    Re: A może to nasz syn?

    Czyli wynika z tego wywiadu, że w Polsce nie ma zdiagnozowanego zjawiska narkomani?
    Chyba to nie jest prawdą?
    Stanowisko Pani K. Malinowskiej-Sempruch jest moim zdaniem powierzchowne i reprezentuje tylko jej punkt widzenia.