Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

"Szkoły z kasą"

(59)
Liczne i gwałtowne reakcje na tekst „Szkoły z kasą” Magdy Papuzińskiej („Polityka” 40) świadczą, że wykształcenie Polaków jest dla czytelników sprawą nie tylko ważną, ale też emocjonującą.
  • 2009-10-14 02:47 | Avram

    rozbic monopol miernoty naukowej

    166 cytowan 11 publikacji 'Prof' Czapinski - wedlug ktorego kiepska kadra na uczelniach prywatnych to problem

    0 cytowan 0 publikacji, 'Prof' Łastawski, wedlug ktorego nauka poprawia sytuacje materialna

    168 cytowan 36 publikacji, 'Prof' Hartman, wedlug ktorego studenci sa za glupi

    Dane web of science, skroty mysli z artykulu. Nastawilem wyszukiwarke tak by pomylki byly na plus dla 'profesury'

    Dane z google scholar search pokrywaja sie, plus minus.

    Jak widac, problemem nie sa kiepskie prywatne szkolki, problemem sa kiepskie flagowe uniwersytety, i sredni naukowcy o wysokim mniemaniu o sobie.

    Jak na rynku sa same drogie trabanty, i wmowiono klientom ze tylko tak mozna to nie bedzie motywacji by produkowac mercedesy.

    Trzeba rozbic monopol miernoty naukowej.
  • 2009-10-14 12:01 | malgorzata.academicus

    Przychylam sie z duza przykroscia do opinii autorki, ze "edukacja jest w wiekszosci oszukancza". Byc moze uzyla bym innych, bardziej wywazonych slow, ale zbyt czesta spychotechnika dydaktyczna - jak najmniej jak najmniejszym kosztem - jest niestety faktem. Podobnie jak arogancki/lekcewazacy stosunek do czesci studentow - studentow, ktorzy sa raison d'etre uczelni, o czym kadra zbyt czesto zapomina.
    Ostatnio popisal sie nim nie kto inny jak prof. Krol na lamach Dziennika piszac o swoich studentach: "studenci przychodzą się kształcić (...), a głupimi oraz leniwymi nie warto się zajmować." Pan Krol powinien w ramach swoich obowiazkow dydaktycznych traktowac wszystkich studentow JEDNAKOWO, a Ci ktorzy temu nie sprostaja lub nie wykorzystaja danej im szansy winni poniesc tego konsekwencje. Kazde inne zachowanie jest zwyczajnie nieprofesjonalne, wiecej! NIEETYCZNE!!!

    To czego natomiast mi brakuje w samym artykule to proby diagnozy dlaczego jest tak a nie inaczej? Bez pelnego zrozumienia mechanizmow rzadzacych polskimi uczelniami, sytetmu prawnego i tego jak jest realizowany w praktyce trudno o cos wiecej niz bardzo uproszczone stwierdzenie: winna jest masowosc i niedofinansowanie. System jest szalenie skomoplikowany - stad tak malo artykulow prasowych trafiajacych w sedno. Studenci, dziennikarze, rodzice wiedza, ze jest zle, ale nie wiedza DLACZEGO?

    Osoby pragnace szerzej zapoznac sie z raportami na temat szkolnictwa wyzszego w Polsce, proponowanymi reformami i przebiegiem samego procesu legislacyjnego, zapraszam do 'Centrum Informacji FIAP'
    Forum Integracyjne Academicus Poloniae
  • 2009-10-14 12:43 | wladimirz

    Po co nam ponad 50% rocznika z dyplomem uczelni, bo trudno powiedzieć że z wyższym wykszalceniem?To więcej niż docelowo(!) dla UE!

    A Polska to biedny kraj.Czy jest jakiś inny powód poza pseudonaukowymi bredniami prof.Czapińskiego i zarobkiem naukowych miernot z tytulami i stopniami???;-)
  • 2009-10-14 13:35 | Avram

    A co Ci przeszkadza ponad 50% z dyplomami?

    Nikt nikomu krzywdy nie robi jezeli obie strony wiedza ze taki dyplom jest mniej wart niz ten na dobrej uczelni. Tak samo masz dobre i gorsze samochody. Rozumiem ze chcialbys zakazc jazdy 'kia' bo jakto tak.

    Chyba ze dla ciebie stopien mgr to jak szlify generalskie przed wojna, plebs nie moze bo to jak tytul szlachecki.
  • 2009-10-14 14:14 | doktorant uk

    Re: polska naukowa miernota....

    Calkowicie zgadzam sie z Avram'em, bo chcialem napisac to samo. Poziom naukowy polskich uczelni jest gorzej niz mierny (jedynym wyjatkiem jest archeologia i astrofizyka), w szczegolnosci nauk humanistycznych i spolecznych, czego przyklad ukazal Avram... 11 publikacji przez caly dorobek naukowy profesora to jest smiech i moge sie zalozyc ze te 166 cytowan to jeszcze praca bylych doktorantow i studentow pana prof. Panie prof Hartman pana Uniwersytet ktory daje taki rozchwytywany dyplom jest w 4 setce uniwersytetow na swiecie, nawet w Europie srodkowej jest 4 za Uniwersytetem Lotewskim !!!! a taka Holandia ma 17 uniwersytetow w 500 z czego 4 w pierwszej 100. Czym wy chcecie sie chwalic, bo nie macie czym... Ja osobiscie znam srodowisko naukowe w polsce bo probowalem robic doktorat z chemii, w pierwszym roku moj opiekon zabral mi cale nadgodziny wypracowane przezemnie i przypisal sobie, w drugim roku pani rektor wolala zaplacic kare 200 tys(ktora jest kara maksymalna) i nie wyplacic nadgodzin wogole. Na trzecim roku tuz przed otwarciem przewodu szef kazal mi podpisac lojalke ze nie wyjade na postdoca i bede jego niewolnikiem, on zawsze bedzie na pierwszym miejscu w publikacjach bo ma takie widzimisie i chore ego. Powiedzialem dosc i teraz robie doktorat na 3 najlepszej uczelni w UK i nie wroce na polskie uczelnie do poki nie nastapia dramatyczne, konieczne i widoczne zmiany. Nalezy nadmienic tez o nepotyzmie na katedrach, na ktorych pracuja znajomi i przyjaciele krolika, co jest najbardziej widoczne na uczelniach medycznych...
    Nie oszukujmy sie w polsce nie ma zadnego szanowanego zagranica profesora, bo wszyscy najlepsi tam pracuja ciekawe czemu jak jest tak dobrze...
    Mamy potencjal, mamy zdolnych naukowcow i studentow. Trzeba zmian i gruntownych reform. Nie mam wspolpracy z przemyslem, nie jestesmy kreatywnym panstwem, wiekszosc fabryk jest tylko montazowych, nie wymyslamy nic!!!! Nie oczekujcie od studentow zaangazowania jak ma wyklad z prof. ktory mowi to samo od 15 lat z pozolklych kartek i ma zerowe osiagniecia naukowe czy badawcze, bo dlaczego ma sie wysilac dla mieronty...
    Moge tak wymieniac godzinami ale to i tak nic nie zmieni bo w tym chorym kraju jest i bedzie obowiazywac zasada BMW (bierny mierny ale wierny) w kazdym zagadnieniu spolecznym. A jestem pewny ze sie nic nie zmieni bo wy politycy profesorowie, ksieza i rodzice uczycie mlodych tego samego od 20 lat- nepotyzmy, kolesiostwa, braku zaangazowania i miernoty czy to wpracy czy to w zyciu....

    Jeszcze dodam cos na czasie- lesnych dziadkow mamy wszedzie nie tylko w PZPN, sa na uczelni, w sejmie, szpitalach, firmach panstwowych i prywatnych....

    pozdrawiam goraco wszytkich ktorzy chca wyleczyc ten chory kraj....
  • 2009-10-14 15:29 | wladimirz

    1.Te 50% powoduje,przy niskich nawet jak na biedny kraj nakladach na edukację, że staje się ona fikcyjna.Po prostu na jeden rok edukacji (również średniej) wypada na studenta mniejsza kwota!!!Proste?;-)
    Mam wielu uczniów na uczelniach klasy Harvardu i Cambridge, również takich ,którzy "zawadzili" o polskie uczelnie - nasze studia nawet na UW czy UJ to po prostu fikcja.Co najwyżej studenci sami się uczą pod egzaminacyjnym przymusem;-)(Weźta i się nauczta, a my was jakoś sprawdzimy albo nie jak z was kasa leci" - to jest motto nawet naszych "najlepszych"uczelni!!!;-)
    2.Większość tych 50% zamiast uczyć się umiejętności potrzebnych w zawodach sobie dostępnych(lub pracować!) traci 3-5 lat(i sporo kasy) na udawanie że studiuje rzeczy, które są powyżej ich możliwości.
    3.W naszych warunkach byle jaki dyplom poparty ukladem wypiera dyplomy dużo lepsze w wielu dziedzinach.
  • 2009-10-14 17:24 | Avram

    1. Przeciez ci mierni placa czesne bo w wiekszosci sa na studiach wieczorowych, badz prywatnych. Z kasy panstwowej sa finansowani tylko ponoc najlepsi. Ci co placa czesne utrzymuja rowniez 'profesure'. Za podstawowe pensum nawet nasi mierni naukowcy by nie pracowali, ci zdolni rowniez. Tak wiec z ta logika to cos nie tak. Ograniczenie studiow znaczyloby tak naprawde zwieksze nakladow na nauke.

    2. Wiekszosc tych ludzi pracuje i sie uczy. A jezeli chodzi o umiejetnosci to jest to wolny kraj kazdy ma prawo doskonalic je tak jak mu sie zywnie podopba. Szczegolnie za wlasne pieniadze.

    3. Rozumiem ze najlepsza metoda podwyzszenia jakosci studiow jest ograniczanie. Owszem takim sposobem Trabant staje sie samochodem luksusowym. Ale ja myslalem ze to juz zesmy przerabiali.

    Tak naprawde jestesmy zbyt biednym krajem i zbyt niedoksztalconym narodem by nie miec jak najwiecej uczelni. Powtarzam problem nie w tym ze jest wiele marnych pseudouniwerystetow, problem ze nie ma tych kilku dobrych.

    Czynienie edukacji czyms tylko dla elit obniza jej jakosc, wbrew pozorom obniza jej jakosc. Jakosc jakichkolwiek uslug czy towarow wzrasta z ich dostepnoscia. Jak kazde dobro edukacja powinna byc masowo dostepna, a ta najlepsza dostapna dla najzdolnieszych. Jedno z drugim idzie w parze i napewno sie nie wyklucza, co widac po krajach Europy Zachodniej i USA.
  • 2009-10-15 02:56 | wladimirz

    >Jak kazde dobro edukacja powinna byc masowodostepna, a ta najlepsza dostapna dla najzdolnieszych. Jedno z drugim idzie w parze i napewno sie niewyklucza, co widac po krajach Europy Zachodniej i USA. <
    Kolego!Nie umiesz czytać ze zrozumieniem.Wszystko ma swoje granice.Biedna Polska już przekroczyla docelowe(!!!) wskaźniki bogatej UE w zakresie edukacji maturalnej i wyzszej.oczywiście tylko na papierze.I stąd to wszytko co w artykule opisano!!!.
  • 2009-10-15 15:39 | M

    Re: "Szkoły z kasą"

    W dyskusji całkowicie pomija się podstawowy kłopot, z którym zmagają się polskie uczelnie, a mianowicie to, że są to szkoły publiczne. Nie mamy co porównywać się z uniwersytetami w USA czy UK, bo to są przedsiębiorstwa prywatne, które finansują się z wysokiego czesnego pobieranego od studentów. Oczywiście istnieją tez programy stypendialne, ale one służą tylko wyławianiu najzdolniejszych i dalszemu budowaniu swojej pozycji przez w/w uniwersytety.
    W Polsce wyższa edukacja jest - jak służba zdrowia - bezpłatna i podobnie do służby zdrowia funkcjonuje. Odgórnie narzucone przez ministerstwo standardy kształcenia i limity przyjęć na studia dzienne oznaczają ograniczenie godzin zajęć realizowanych na tych studiach i ograniczenie dotacji, którą uczelnia otrzymuje. Konieczne jest więc zwiększanie naboru na studiach zaocznych, bo to głównie z nich żyją uczelnie. Ale ktoś tych studentów weekendami musi uczyć. W interesie finansowym uczelni jest przy tym, żeby grona tych studentów zbytnio nie przetrzebiać.
    Proszę też porównać obowiązki i pensa dydaktyczne w Polsce i na zachodzie, który z taką ochotą jest tu przywoływany. Polscy naukowcy o wiele więcej czasu muszą poświęcić pracy dydaktycznej, dysponując przy tym o wiele gorszą aparaturą i sprzętem multimedialnym (jeśli w ogóle). Trudno się też dziwić, że np. adiunkci, którzy zarabiają nieco ponad średnią krajową, dorabiają sobie na innych uczelniach. Naukowcy - tak jak inni - też muszą przeżyć do pierwszego i wykarmić rodziny.
    No, a jak się już weźmie rozmaite zajęcia (czasem nie ma dyskusji - jest po prostu przydział dodatkowych zajęć, które trzeba poprowadzić, i już) to kiedy znaleźć czas na pracę naukową? Trudno się dziwić, że pracownicy naukowi sporadycznie publikują artykuły za granicą, preferując wydawnictwa konferencyjne w Polsce, w których można upchnąć dosłownie wszystko.
    A poza tym - do tanga trzeba dwojga. Nie zapominać o powszechnej mizerii polskich studentów - nieumiejętności sklecenia poprawnie kilku zdań, braku zainteresowania czymkolwiek, a studiami w szczególności (może gdyby płacili za studia, to byliby bardziej zainteresowani poziomem wiedzy, którą się im przekazuje i umiejętnościami, które mogą zdobyć?) i zwyczajnym zmęczeniu - jako że większość z nich pracuje zarobkowo na pełen etat (pozostając na studiach dziennych!) i od uczelni wymaga tyle tylko, żeby im w tym nie przeszkadzała. Akceptują więc mizerię naukową wielu nauczycieli, bo jest im to w gruncie rzeczy na rękę. Większość skarg studentów nie dotyczy przecież wcale tego, że ktoś ich źle uczy, albo nie ma wiedzy, ale tego, że "robi problemy z zaliczeniem"
    Oczywiście, są uczelnie lepsze i gorsze, lepiej i gorzej zarządzane, mniej lub bardziej prestiżowe. Część uczelni samodzielnie podejmuje wysiłek poprawy i usunięcia istniejących patologii - i tego też nie można nie zauważać. Jednak zmiany systemowe nie nastąpią bez dodatkowych pieniędzy z budżetu - a tych nie ma i nie będzie (w tym roku środki na badania naukowe obcięto o ok. 50%). W tej sytuacji uczelnie walczą o "kasę", bo tylko tak mogą przetrwać i dalej funkcjonować. I nie dotyczy to wcale uczelni prywatnych - te mogą elastycznie dopasować się do zmiany warunków rynkowych - ale uczelni publicznych., których działalnośc jest obwarowana ściśleszym gorsetem. Czy można im robić z tego zarzut?
  • 2009-10-15 17:25 | Avram

    " Nie mamy co porównywać się z uniwersytetami w USA czy UK, bo to są
    przedsiębiorstwa prywatne"

    Ranking pierwszej piedziesiatki, wszystkie ponizej wymienione uczelnie to Uniwersytety stanowe a nie uczelnie prywatne.

    3. Univ California - Berkeley
    13. Univ California - LA
    14. Univ California - San Diego
    16. Univ Washington - Seattle
    23. Univ Illinois - Urbana Champaign
    34. Univ Colorado - Boulder
    36.Univ California - Santa Barbara
    37.Univ Maryland - Coll Park
    38.Univ North Carolina - Chapel Hill
    42.Pennsylvania State Univ - Univ Park
    46. Univ California - Irvine
    48. Univ California - Davis

    W tym rankingu najlepszy polski uniwerystet UW jest pomiedzy pozycja 303-401 (w pewnym momencie nie licza). Mamy gorsza ilosc publikacji niz University of Valencia w Hiszpanii, a troche lepsza niz Univ Witwatersrand w Poludniowej Afryce. Pod tym wzgledem jestesmy na koncu tej 400 setki.
  • 2009-10-15 19:55 | phd

    Esencja bracie... opisałeś dokładnie to co myślę. Pozdrowienia z Danii, DTU
  • 2009-10-16 10:35 | była doktorantka

    Dokładnie tak, u mnie profesor powiedział, że za 10 lat doktorat, bo tak się przyjęło, wcześniej to by było nie dobrze, bo chyba by morale spadły w szeregach. (profesor ma ponad 80 lat), totalne nieporozumienie
    i pytanie, czy nie powinno być tak ze likwiduje się habilitacje (niechże wreszcie będzie jak na "zachodzie"), i starych profesorów, odsunąć na np. rezydentów, niech przychodzą na uczelnię jak muszą, ale bez możliwości mieszania młodym, bo i tak niestety wypadli już z tematu i nie są w stanie nawet zrecenzować, a co dopiero poprawić ewentualne błędy młodego naukowca.
  • 2009-10-16 14:46 | M

    Czy dobrze rozumiem, że według Pana poziom finansowania a także źródła, z których uczelnie finansują swoją działalność w Polsce i w USA są takie same i stąd można swobodnie dokonywać porównań między tymi uczelniami?

    A co do liczby publikacji, to nie jest sztuką odkryć, że mamy ich mało, ale dlaczego tak jest. No chyba, że Pana zdaniem jedynym powodem jest to że polscy naukowcy są zwyczajnie głupi i nie mają nic do zaproponowania, bo najzdolniejsi wyjechali na zachód.

    No cóż, mam trochę inne zdanie na ten temat.
  • 2009-10-16 19:36 | Avram

    University of California Irvine - endowment 250 milonow USD
    Uniwersytet Warszawski - endowment 130 milionow USD

    Biorac pod uwage koszty, i tak zwane purchasing power roznica jest jeszcze mniejsza. Ekonomisci wymyslili taki indeks: Big Mac Index, zeby porownac rozne kraje i ile dolar jest naprawde wart w danym kraju.

    Wedlug indeksu Big Mac (The Economist) polski hamburger kosztuje $2.14, w USA $3. 54. Czyli index jest 1.654. Pomnozmy zasoby UW razy 1.64 i wychodzi nam $215 milionow. Tak wiec:

    UW - majatek 215 milionow USD, pozycja numer powiedzmy 350 (choc raczej blizej 400)
    University of California Irvine - 250 milionow USD, pozycja numer 46.

    Komentarz jest zbedny. 215 milionow kasy podatnika polskiego daje nam dno rankingu. 250 milionow kasy podatnika w Kalifornii daje miejsce 46.

    Odnosnie publikacji ciesze sie ze masz na ten temat poglady, i to inne niz przypisalas/es mi.
  • 2009-10-19 09:41 | joanna kopytowska

    Re: Edukacja w Polsce kuleje mocno na kazdym poziomie

    Niedostatki i patologie w systemie edukacji widać gołym okiem na każdym jej poziomie i to nie tylko w Polsce , łza się w oku kręci na wspomnienie szkolnictwa w Niepodległej , to dzięki wspaniałej edukacji przed wojną w Polsce okupacyjnej powstało najsprawniejsze państwo podziemne w Europie i postawa Polaków w czasie Wojny mimo gehenny była wzorowa,, dziś szkołom nie tylko w Polsce brakuje pomysłu na pozytywny model oświaty podminowanej patologiami - przemocy , fali , lekceważenia nauczycieli i treści nauczania, brak odpowiedzi na pytanie jakiego człowieka kształcimy - wyglada na to że model encyklopedyczny nauczania dawno już okazał sie nieskuteczny i niepotrzebny , dziś jest potrzeba indywidualizacji kształcenia od najnizszego poziomu z ukierunmkowaniem na kształtowanie pożądanych cech charakteru - zaradności , otwartosci , umiejętności planowania kariery i realizowania założonych planów
  • 2009-10-19 09:46 | dyl

    @avram,
    ten przykład cytowań dla trójki "komentatorów" należałoby uzupełnić analogicznymi danymi dla reprezentacji naukawców piastujących odpowiedzialne stanowiska rektorskie/prorektorskie w polskich szkołach wyższych powiatowych i prywatnych.
    Wówczas dopiero możnaby ewentualnie twierdzić i pisać - "Jak widac, problemem nie sa kiepskie prywatne szkolki, problemem sa kiepskie flagowe uniwersytety, i sredni naukowcy o wysokim mniemaniu o sobie".
    Wolę jednak z Hartmanem zgubić niż z ... znaleźć.
  • 2009-10-19 11:31 | malgo

    Nauka powina byc prorytetem rzadu

    mam syna studenta, na trzecim roku fizyki, ale we Francji w Paryzu. Najlepsze uczelnie we Francji to wlasnie publiczne, sa to Grands Ecoles, wejscie do tych szkol tylko po przez egzaminy wstepne na bardzo wysokim poziomie, aby do dostac sie do nich przyszl student przez dwa lata chodzi do tak zawanej szkol przygotowawczej do Grands Ecoles. Celem tych szkol to przygotowanie urzednikow do rzadzenia krajem i objecia wysokich urzedow. Po skoczeniu takiej to szkoly np, Politechnika czy Ecoles superier normale drzwi sie otwiera na Swiat. ( Politechnika w Gliwicach miala dobre notowania na zachodzie!)
    nastepnie sa uniwersytety przyjmuje sie wszytkich ale pierwszy semetr to potworna odcieczka. wpisowe okolo 350 euros.
    nastepnie szkoly prywatne, to przede wszytkim komercialne, inzynieria( ci do sie nie dostali do Grands Ecoles!) sa rozne, ale przede wszytkim na bardzo wysokim poziomie.

    Uwazam, ze OBOWIAZKIEM kazdego rzadu jest kladzenie na nauke, tak aby kazdy zdolny uczen mogl sie uczyc, aby ksztalcenie nie nie bylo zarezerwowana tylko dla bogatych.studia zaoczne, to jakis absurd, bo jak moze student pracowac 38 godzin tygodniowo + studia? Albo jego praca jest jakas fikcja lub jest taki niski poziom studiow, bo majac studenta w domu wiem ile czasu spedza w bibliotece i nad ksiazkami.. ( jak wielu studentow dorabia sobie ale tylko 10 godzin tygodniowo) a wiec ile czasu spedza student studiujac zaoczenie nad ksiazkami? Moze to nie sa studia tyko formacje rozne?

    We francji jest caly system stypendium, on juz istnial w XIX wieku, wlasnie dzieki temu Francja miala wielu intektualistow, korpus prtofesorki, ktorzy mogli studiowac za pieniadze panstwowe. Jesli panswto, rzad nie bedzie klasc na wyksztalcenie swego narodu, tworzac stypendia, mobilizowac mlodziez do nauki, bedzie jak jest czyli Polska znajdzie sie gdzies na szarym koncu.

    przez te 20 lat Polska byla urzeczona neoliberalizmem, nic gorszego nie ma jak spieniezenie nauki.
  • 2009-10-19 12:48 | Tom

    "Nie mamy co porównywać się z uniwersytetami w USA czy UK, bo to są
    przedsiębiorstwa prywatne"


    U nas są też głównie prywatne
  • 2009-10-19 15:57 | ryzyk-fizyk

    O drobiazgi nie bede sie klocil, ale wedlug sprawozdan w 2006 UW mial ok 374mln PLN, a w 2005 Irvine 263mln USD, wiecej i wzrost byl szybszy niz wzrost dochodow UW. Nieporownywalna jest wartosc srodkow trwalych sluzacych nauce i dydaktyce, programy inwestycyjne tych dwoch uczelni w oststnich 20 latach to zupelnie inne skale pieniedzy.
    Irvine jest ok. 20% mniejszy co do lizczby studentow. W praktyce wychodzi, ze naklady na biezace studenta sa na UW dwukrotnie mniejsze niz w Irvine, natomiast o inwestycjach w ogole nie wpomne. Trzecia, i to zasadnicza roznica polega na afiliacji przy UCI licznych niezaleznych organizacji naukowych :
    http://apps.research.uci.edu/centers/researchPrograms.cfm?ru_type_cd=ALL
    Czesc z nich ma wlasne budzety naukowe, w efekcie naklady na nauke sa tam nieporownanie wieksze niz na Uniwersytecie Warszawskim, a ranking w ktorym UCI jest w pierwszej piecdziesiatce a UW w pierwszej piecsetce opiera sie glownie na wynikach osiganiec naukowych.
    Tu jakby sprawe znam z pierwszej reki, bo pracuje wprawdzie na UW, ale wspolpracuje blisko z Irvine i bywam tam :) .

    Zeby bylo jasne: uwazam ze mamy sie czego od nich uczyc. Nie mam zludzen co do czesci mojego Uniwersytetu sporej czesci szkolnictwa wyzszego w Polsce czemu dawalem na forum wyraz. Jednak jest (i UW i szkolnictwa wyzszego) calkiem przyzwoita, a takie proste zestawienie jak przedstawione wyzej nie jest w pelni miarodajne..
  • 2009-10-19 16:12 | ryzyk-fizyk

    Tutaj:
    http://www.ibch.poznan.pl/Pl/Sprawy_Nauki/Sprawy_Nauki_RK_internet.pdf
    jest material o cytowalnosci polskiej nauki, uniwersytetow, instytutów.
    Nie jest najlepiej, ale nie jest tez tak zle, jak niektorzt tu sugeruja, przynajmniej w kilku dziedzinach nauki rozumienaje jako "science".
  • 2009-10-19 16:20 | stasiek

    A możne zastosuje Pan bardziej adekwatna miarę, czyli endowment na studenta.

    Najniższy endowment na studenta jaki znalazłem w USA to 41,372$ (Rochester Institute of Technology). Gdyby ten sam poziom endowmentu na studenta był na UW, to wydatki by wzrosły do 2 miliarda $.
  • 2009-10-19 16:52 | Avram

    Dane moga byc plus minus 10 milionow USD to nie niweluje przepasci pomiedzy rankingiem UW a UCI.

    UW ma mniej wiecej jezeli chodzi o endowment 70% srodkow Irvine. Zas jest 6 razy gorsze w rankingach.

    Jeszcze raz powtarzam za ponad 200 mionow USD (po przeliczeniu sily nabywczej) mamy 400 miejsce. Niech Irvine ma dwa razy tyle, i tak jest ponad 6 razy lepszy!!!

    Jezeli chodzi o budzety naukowe poszczegolnych jednostek to te pieniadze sie z czegos biora. Co stoi na przeszkodzie by nasi naukowcy, zespoly dostawaly granty Europejskie.? Pieniadze ESF i ERC sa porownywalne do NSF NIH. Skoro nasza sytuacja jest tak dobra to nie widze przeszkody by budowac zespoly naukowe w oparciu o forse UE. Granty ERC czekaja.

    Jezeli chodzi o ilosc studentow. UW ma taki nabor bo kadra jest chciwa. Wiecej studentow wieksza pensja. Zamiast pracowac naukowo rozmieniaja sie na drobne.

    Nikt UW nie nakazuje przyjmowac tylu studentow.

    To sa moje uwagi bo rowniez znam system UW i znam system Kalifornii jak i bardzo dobrze ten w Bostonie.
  • 2009-10-19 16:55 | Avram

    Drogi dyl,

    Oni sa kiepscy w skali swiata. Bo tylko ta skala sie liczy. jak chesz sie porownywac do powiatu, to nigdzie nie zajdziesz. Poza tym zamaist sugerowac bym cos zrobil, sam sobie sprawdz. Nie musi byc Web of Science. Jak znasz troche angielski i umiesz liczyc wez Google Scholar, miernik nie ten sam, ale da ci ogolne pojecie o skali zjawiska.
  • 2009-10-19 17:07 | Avram

    Prosze tu dane miedzy narodowe, podawana cytowalnosc, h-index wedlug dziedziny na lata 1996-2007 (h-index to ineks cytowalnosci bioracy poprawke na duza ilosc marnych publikacji z kilkoma cyctatami).

    http://www.scimagojr.com/index.php

    Nasz ranking wedlug ineksu h spadl z 16 (1996) miejsca na 20 (2007)

    W Fizyce spadlismy z 11 na 15 (2007)

    Cytowalnosc w 1996 roku w fizyce byla 10.025 (w tym 2.803 cytowania samego siebie). Na publikacje przypadalo prawie 14 cytowan

    Cytowalnosc w 2007 roku w fizyce byla 830 (w tym 375 cytowan siebie) cytowan na publikacje przypadalo 0.74

    Czyli przez 10 lat spadla nam ponad 10-krotnie cytowalnosc w fizyce!

    Naprawde trzeba byc ryzykiem fizykiem by mowic ze nie jest tak zle. Potwierdza sie co dzis opublikowano w Wyborczej - grunt to miec dobre samopoczucie.
  • 2009-10-19 17:36 | akz

    Masowa inteligencja

    Pani Magda Papuzińska ma 100 % rację, polska masowa edukacja to oszustwo. Mam już 32 lata, i spotkałam na swej drodze pracy, osoby, które dzięki tzw. "Sorbonom" zdobyły dyplom wyższej uczelni już w wieku dojrzałym, po 30, 40, a nawet po 50 i nabrały niebywałej pewności siebie. Niestety co z tego, skoro w żaden sposób nie da się zmienić tego, że poziom intelektualny tych osób pozostał na takim samym poziomie jak wcześniej. Czy Polacy mają być dumni, że jest coraz więcej obywateli z wyższym wykształceniem, czy raczej nie ma tu żadnego powodu do dumy, bo dziś każdy idiota może być magistrem a zdarza się że i doktorem. Odpowiedz nie jest skomplikowana - masowa edukacja w takim wydaniu jak w Polsce jest w dłuższej perspektywie niekorzystna i może okazać się zgubna.
  • 2009-10-19 20:17 | kolp

    Re: "Szkoły z kasą"

    Zachować coś w głowie po wyższych studiach dodam dziennych to jedno a zdobyć papierek na odczepnego na zaocznych to drugie. Osobiście skończyłam studia dzienne oczywiście z prać krucho, ale na stażach poznałam kilka osób co skończyły studia zaoczne i pracują. Jednakże zauważam różnice pomiędzy wykształceniem nie tylko w tematach na jakie się rozmawia w przerwie na kanapkę ale i w sposobie wypowiadania się. I niestety studia dzienne mimo, że nie gwarantują jak dawniej uzyskania dobrej posady, a w dobie kryzysu jakiejkolwiek pracy poza sklepem to jednak poziom wykształcenia robi dużą różnicę.
  • 2009-10-19 20:29 | wikonwi

    Re: "Szkoły z kasą"

    , a głównie brak wyraźnej strategii jego rozwoju . Ministrowie- nie ministrowie ale władze uczelni, która ma ambicje bycia dobrą uczelnia ustala dla siebie strategię. Politycy ponad podziałami , toż to utopia na kilkanaście lat.Jak również jest utopią zgoda Polskich naukowców, którzy dzielą się na przed lustracyjnych i po(choć została ona zatrzymana to dokonała się wyciekami z IPN) oraz tych którzy pracują dla idei naukowej i kasy. Wszyscy drepczą w miejscu podnosząc larum ale brak odważnych na krok pierwszy.
    Nauka polska powinna być zdefiniowana na zasadzie ilości miejsc pracy które to wchłoną absolwentów plus 3% rezerwy rynkowej. Konia z rzędem temu kto odpowie na pytanie na jaką cholerę produkujemy tysiącami socjologów , historyków ,psychologów ,edukatorów
    socjalnych i specjalnych Odpowiedzi można szukać wszędzie ale jedną z nich jest l e n i s t w o niedouczonych maturzystów. Brak pytania i co dalej.
    Uważam że nie czas i pora na ta dyskusję ponieważ światowi naukowemu tak żyć jest wygodnie. A zęby szczerzyc to potrafimy bo chcemy demokratycznego socjalizmu. Z resztą i w innych dziedzinach naszego życia, roszczenia poganiają roszczenia.
  • 2009-10-19 21:39 | john rush

    Re: "Szkoły z kasą"

    Na edukacji nie mozna oszczedzac. Edukacja powinna byc skoordynowana z rozwojem gospodarczym kraju. Ale strategii rozwoju gospodarczego dla Polski nie ma. Nie nalezalo sie tego spodziewac od abolwenta szkoly podstawowej w Popowie i nie nalezy sie tego spodziewac od historyka. Nawet gdyby taka strategia byla nie przezyla by zmiany rzadu po kolejnych wyborach. Brak kultury politycznej niszczy perspektywy gospodarki i ambicje polakow. (w Polsce)
  • 2009-10-19 22:25 | studentka I roku SM

    Re: "Szkoły z kasą"

    nie chcę być ofiarą polskiej edukacji, nie godzę się na to
  • 2009-10-20 01:08 | syn profesora

    W USA jest podobnie; ludzie koncza studia z ogromnymi dlugami, ktorych nie sa w stanie pozniej splacic, znam absolwentow renomowanych uczelni UC Berkeley, Stanforda majacych problemy ze znalezieniem pracy 'na poziomie', stres jest ogromny, bo rynek pracy zmienia sie bardzo szybko, wiele procesow jest zautomatyzowanych, projekty wysylane sa za granice gdzie jest tansza robocizna, a jednoczesnie korporacje importuja specjalistow np. z Indii. Ludzie lapia sie zatem po studiach za tzw. 'low level jobs' zeby przetrwac. Poza znanymi uczelniami jest tu oczywiscie mnostwo prywantych 'uniwersytetow dla kazdego' wyciagajacych od ludzi pieniadze za kursy internetowe, i inne 'przyspieszone', ktore kosztuja szkole bardzo niewiele nakladow w stosunku do osiaganych zyskow. Coraz wiecej 'ludzi z potencjalem' zostaje wiec pielegniarkami lub policjantami. Juz czekam az ktos mi odpisze 'co ty pleciesz, przeciez widzialem w telewizji'. Lekko nie ma nigdzie na swiecie, chyba ze sie ktos urodzil wy$oko.
  • 2009-10-20 09:44 | ryzyk-fizyk

    Nie zniweluje. "Extramurals" sa nieporownanie wyzsze w UCI, co w prosty sposob wynika z nakladow na nauke w Polsce i USA.
    Szczegoly UW mozna zobaczyc w sprawozdaniu rektora.
    na studenta sredion naklady (dotacja edukacyjna i czesne wynosza ponizej 7000PLN (2006).
    http://www.uw.edu.pl/strony/o_uw/dok/srr2006/spraw2006.pdf

    bardzo prosze porownac to z czesnym w Irvine.
    http://www.collegedata.com/cs/data/college/college_pg03_tmpl.jhtml?schoolId=730

    Widac tam, ze UW ksztalci 2razy wiecej studentow niz Irvine.

    Podobnie mozna porownywac zarobki.

    Jednym slowem: porownanie Pana/Pani jest balamutne. Porownuje Pan/Pani tylko czesc budzetuw UCI i UW (patrz Sprawozdanie rektora), nie bierze Pan/Pani pod uwage liczby studentow i pracowanikow i wyciaga pan/pani daleko wysuniete wnioski. Jeszcze raz: nie twierdze zeUW mam mnostwo mankamentow i daleko mu do Irvine, ale naklady na studenta i na pracownika w obydwu uczelniach roznia sie znacznie bardziej niz czynnik 2, raczej sa blisko czynnika 10, co w jakims stopniu tlumaczy roznice w rankingach.
  • 2009-10-20 10:16 | john rush

    Tak wlasnie jest. Istnieje jednak pytanie; po co studiowac by pracowac dla kogos innego?
    Studiuj po to by pracowac dla siebie, dla wlasnego biznesu.

    Duzo ludzi nie mysli wybierajac kierunek studiow. Jaki jest rynek pracy ?
  • 2009-10-20 10:30 | xymox

    Proste pytanie gdzie lepiej studiować informatykę na UW czy na Irvine? Ranking uniwersytetów na który tutaj wszyscy się ma dość wątpliwą wartość porównawczą, duże znaczenie w kreowaniu wyniku uczelni ma liczba zatrudnionych Noblistów lub absolwentów Noblistów.

    PS. Polskie uczelnie wyższe mają swoje mankamenty i jest tu mnóstwo do zrobienia ale takie gadanie jak to które komentuję jest nic nie warte. System amerykański jest zupełnie różny od systemu polskiego i zupełnie nieporównywalny. Poziom amerykańskich studentów żenująco niski, całą siłą napędową są studenci spoza US. To samo dotyczy doktoratów, zespołów pracujących nad grantami. Teraz amerykański system finansowy się sypie, zobaczymy co zostanie z tego wszystkiego za 10 lat. Lepiej się skupić na tym co mamy do zrobienia u nas i co jest realne w krótkim i długim czasie.
  • 2009-10-20 10:33 | xymox

    I w tym cudownym systemie edukacji 20% społeczeństwa było analfabetami a kolejne 20% ledwo sobie radziło ze składaniem literek. Trochę powagi to nie onet.pl czy gazeta.pl tylko polityka tutaj ludzie mają trochę więcej wiedzy
  • 2009-10-20 10:51 | xymox

    Głupimi i leniwymi studentami pracownicy uczelni nie powinni się zajmować - tutaj p. Król ma rację i tutaj nie zgadzam się z panią - problem polega na tym że uczelnie głupich i leniwych powinny eliminować z grona studentów, głupich egzaminami wstępnymi, leniwych pozostałymi. Nieetyczne jest to że uczelnie oszukują wprowadzając w życie zasadę że każdy ma prawo do wyższego wykształcenia i dyplomu. Tak samo jak głupie pojmowanie prawa do wykształcenia sprawia że każdy kto zaczął szkołę średnią ma mieć maturę. Oni mają prawo do uczęszczania do szkoły średniej lub na wyższą uczelnię - matura czy dyplom to test kompetencji i ten już żadną miarą nie jest gwarantowany. Kolejne nieetyczne zachowanie - i tutaj się zgadzam z autorką - traktowanie studentów jako zła koniecznego. Uczelnia z której się wywodzę uprawia wiedzę w większości XIX wieczną i nikt nie przykłada się do tego aby to zmienić. Dodatkowo pracownicy zadają prace semestralne których nie sprawdzają, nie mają konsultacji, unikają studentów bo są niedouczeni i nie potrafią lub boją się pytań, nie sprawują żadnej pieczy nad dyplomantami i doktorantami co skutkuje obniżaniem poziomu i prestiżu uczelni i ich dyplomów. Nagminne jest kopiowanie lub kupowanie prac magisterskich, proceder ten zaczyna być równie powszechny wśród doktorantów. Z drugiej strony nauka jest w tej chwili na takim poziomie że zrobienie jakiejkolwiek sensownej pracy w pojedynkę jest fikcją. I tu pojawia się kolejny grzech polskich uczelni - kompletny brak pracy zespołowej - współcześnie badacz pracujący samodzielnie jest z góry skazany na porażkę ponieważ współczesne badania są coraz bardziej multidyscyplinarne a Leonardo da Vinci rodzą się niezmiernie rzadko. Brak nawyków i umiejętności pracy zespołowej niestety cofa nasze uczelnie w rywalizacji o lata wstecz.

    PS. Pisze to z perspektywy byłego pracownika naukowego politechniki a nie studenta.
  • 2009-10-20 11:44 | ryzyk-fizyk

    Widze, ze nie rozroznia Pan/Pani danych skumulowanych od 1996 do 2007 pd od danych z ostatniego roku....
    Szkoda gadac, matura z matematyki jednak jest bardzo potrzebna.
    Uklony
  • 2009-10-20 11:50 | Impresario

    Re: "Szkoły z kasą"

    www.impresario2009.pl
  • 2009-10-20 12:24 | wladimirz

    Moja uczennica zaliczyla pierwszy rok na Informatyce UW.Teraz studiuje w Imperial College w UK.Dla niej ten pierwszy rok byl zmarnowany.To tyle "w temacie" gdzie studiować informatykę;-)))
  • 2009-10-20 12:26 | ryzyk-fizyk

    Oj, Avram, chyba nie rozumiesz o co w tych wykresach i tabelach chodzi. Wg Twojej interpretacji tabelki w tym samuym czasie cytowalnosc w fizyce w USA spadla znacznie bardziej dramatycznie... Nie rozumiesz, ze papier opublikowany w 1996 roku mogl byc cytowany przez 13 lat, a w 2007 tylko przez 2 lata. Popatrz na 2 oststnie kolumny tabelki, ktore podaja procentoway udzial danego kraju w cytowaniacj nauki swiatowej i regionu. Porownaj fizyke i inne dziedziny nauki....
  • 2009-10-20 13:46 | Avram

    Przykro mi sprawdzilem ponownie, ja sie nie pomylilem.

    Skumulowane dane na 2007-1996, o ktorych Pan wspomina jezeli chodzi o fizyke sa zupelnie inne dla Polski.

    13 miejsce
    Ilosc publikacji 11.727
    cytowania 77.747
    samocytowania 22.387
    Ilosc cyto
    wan na publikacje 7,64
    Indeks h 97

    Ulatwie Panu zadanie, i podaje linki do poszczegolnych zestawow danych

    Link co do fizyki na rok 2007:

    http://www.scimagojr.com/countryrank.php?area=0&category=3101&region=all&year=2007&order=it&min=0&min_type=it

    Link co do fizyki na rok 1996:

    http://www.scimagojr.com/countryrank.php?area=0&category=3101&region=all&year=1996&order=it&min=0&min_type=it

    Link na skumulowane dane odnosnie fizyki na lata 1996-2007:

    http://www.scimagojr.com/countryrank.php?area=0&category=3101&region=all&year=all&order=it&min=0&min_type=it

    Jezeli chodzi o zaczepke odnosnie matury z matematyki, to wlasnie to jest poziom naszej kadry naukowej. Nawet zaczepki sa bez sensu, bo gdybym sie pomylil to dlatego ze kliknelem zle a nie dlatego ze sie nie znam na matematyce. Na tych stronach nie robi sie zadnych wyliczen.

    Pozdrawiam bo dalsza dyskusja nie sensu.
  • 2009-10-20 15:37 | elektryfikacja

    Jakie 20%? Tyle to chyba w samej Warszawie było :)
  • 2009-10-20 16:35 | ryzyk-fizyk

    Wyjasnienie:, bo to co napisalem wyzej moze byc niejasne dla niektorych.
    Polecam samodzielne zapoznanie sie z tabelkami i wyciagniecie wnioskow , ktore moim zdaniem odbiegaja nieco od yych wyciagnietych przez Avrama a Avramowi dziekuje za link.
  • 2009-10-20 19:11 | Avram

    Mialem nie pisac, ale teraz sie troche oburzylem.

    ryzyk fizyk zarzucil mi ze podaje nieprawidlowe dane odnosnie ilosci cytatow i rankingu Polski w fizyce liczonej iloscia publikacji. Arogancko zasugerowal zebym zdal mature z matematyki.

    Sprawdzilem, gotow sie przyznac ze sie pomylilem. Po czym okazuje sie ze dane ktore przytoczylem sa prawidlowe. Przez dziesiec lat cytowalnosc polskich fizykow spadla 10 krotnie. By nie bylo watpliwosci, podalem linki (nie ma za co dziekowac, nie jest to takie trudne).

    Zamiast wycofac swoj zarzut, ryzyk fizyk postanowil zastsowac zaslone dymna i napisal ze on sugeruje zeby kazdy sie zapoznal sam z danymi. A niby podalem te linki po co ? Po to by nikt sie z tymi danymi nie zapoznal? I dalej poucza jak prawdziwy profesor, ze on juz wie ze wnioski jakie z tych danych mozna wyciagnac beda inne od moich. Niewiadomo jakie sa te wnioski. Ale beda inne. Moge tylko powiedziec czekamy z zapartym tchem.

    Przykro mi to pisac, ale jezeli to jest dyskusja z osoba ktora sie zajmuje naukami scislymi, to nie ma o czym rozmawiac. Ja dostrzegam w tej dyskusji przejaskrawione wady zlych praktyk naukowych: brak umiejtnosci poslugiwania sie prostymi zestawami danych, arogancja, przytyki osobiste, niemoznosc przyznania sie do pomylki, sugerowanie ze inni sa niedouczeni, etc.

    Mozna miec tylko nadzieje, to chwilowy lapsus w tym konkretnym przypadku, jak i w wielu innych.

    Pozdrawiam,
    Avram
  • 2009-10-20 19:44 | Avram

    Ja nic nie pisalem o tym jak te srodki sa rozdysponowane. Tylko napisalem ze mniej wiecej za te same pieniadze podatnik w Kalifornii ma Uniwersytet na 46 miejscu rankingu, zas podatnik polski na blisko 400 tnym.

    Prosze czytac uwaznie przed polemika. Inaczej to strata czasu.

    Inna sprawa jest jak te srodki sa rozdsponowane. Swiat polskiej nauki postaniowil isc na ilosc a nie na jakosc, wiec ta sama kasa daje dno rankingow, mase niedoksztalconych magistrow i profesure ktora jest sfrustrowana bo wydaje jej sie ze gdyby tylko byly pieniadze to bysmy dopiero pokazali.

    Ciekawe tylko czy 10 krotnie zmniejszyly sie naklady na fizyke w Polsce w latach 1996-2007 kiedy nastapil tak drastyczny spadek pozycji fizyki polskiej w rankingach swiatowych.

    Pozdrawiam,

    Avram.
  • 2009-10-20 20:54 | lolo

    nie mam skończonych studiów, mam własna firmę, zatrudniam ludzi po studiach (75% nie nadaje się do pracy) to mnie utwierdza w przekonaniu że dobrze zrobiłem nie kończąc studiów...
  • 2009-10-20 23:32 | xen

    [cytat]PS. Pisze to z perspektywy byłego pracownika naukowego politechniki a nie studenta.[/cytat]

    A więc cofać się można także do przodu, pracowniku naukowy?
  • 2009-10-20 23:34 | aqq

    Re: "Szkoły z kasą"

    Głupiemu nie pomoże najlepsza szkoła, mądremu najgorsza nie zaszkodzi. Co będzie po studiach? - Któż to zgadnie? Do studiów na dobrej uczelni podchodziłem, jak większość studentów obecnie. Tym nie mniej mam od dawna doktorat i kilka wydań książki w renomowanym wydawnictwie. Nauczanie, to trzecia czy czwarta moja profesja, znam więc życie, nie tylko teorię. I próbuję od studentów wymagać, ale mam świadomość, że pewnego dnia ktoś mi powie: panie doktor, pan żeś wyp***rzył tylu studentów, że już na mamy kasy na pańskie apanaże. Albo - domyślę się tego po nieodnowieniu kontraktu. Czy więc jestem jeszcze przyzwoitym człowiekiem? Czy - mając z czego żyć - wypada, bym się mieszał w tę aferę?
  • 2009-10-21 01:23 | Avram

    Owszem moja zasadnicza pomylka w 2007 roku jest mniej lat by cytowac. Ma Pan zupelna racje.

    Porownanie do USA jest na tyle balamutne poniewaz USA nie spadlo w tym rankingu o 4 pozycje. Ilosc publikacji sie nie kumuluja jak dobre wino i do tego matura nie jest potzrebna.

    Opowiadam na rozne pana posty w sposob nie chronologiczny, bo one sie pojawiaja jakos nie chronologicznie, ten choc pozniejszy pojawil sie wyzej, i w poprzedniej odpowiedzi moze zbyt zaczepnej widzialem tylko pana wypowiedz odnosnie matury z matematyki.

    By zakonczyc te dyskusje. Wymiana statystyk staje sie nudna. Gratuluje dobrego samopoczucia. Bedzie one potrzebne kiedy Polska bedzie sie coraz bardziej otwierac na swiat, a zdolni studenci zaczna zwyczajnie jechac tam gdzie oferuje sie im naprawde dobra edukacje.

    Pozdrawiam.
  • 2009-10-21 08:53 | ryzyk-fizyk

    Nie kwestionuje, ze pozycja polskiej fizyki spadla nieco i wyprzedzily nas ktraje ktore inwestuja w nauke znacznie wiekszy procent PKB niz Polska.
    Kwestionuje natomiast pPanska teze, ze cytowalnosc fizykipolskiej spadla dziesieciokrotnie w okresie 12 lat.
    Niech Pan porowna np dane dla USA czy dowolnego innego kraju, albo dla dowolnej innej za lata 1996-2007 oraz za lata 1996 i 2007, to zorientuje sie Pan ze postulowana w Polsce przez Pana zapasc fizyki jest fikcja. Zaczepka z matura z matematyki dotyczy wlasnie zauwazenia tej "dziesieciokrotnej roznicy" i nieumiejetnosci jej zinterpretowania, co swiadczy jednak o pewnym braku bieglosci rozumieniu danych liczbowych.
    Uklony
  • 2009-10-21 15:07 | Avram

    Owszem pomylilem sie poniewaz nie zauwazylem w tabelach ze dane liczbowe sa kumulowane, myslalem ze cytwalnosc podawana w kazdym roku jest na ten sam okreslony okres. Jest blad myslenia, i poslugiwania sie tabelka. Ale skoro Pan uwaza ze to matematyka to co ja mam sie klocic ze swiatowej klasy specjalista. Przyznalem Panu racje juz w poprzednim poscie, ale widac to nie wystarcza.

    Moja pomylka moze i swiadczy o wielkich lukach w wyksztalceniu nawet na poziomie matury, Pana rakcja swiadczy o panu.

    Niezmienia to faktu ze fizyka spadla o cztery pozycje w rankingu swiatowym przez ostatnie 10 lat. Jak odjac kraje typu Zimbabwe, Ghana etc. To ten spadek jest moim zdaniem znaczacy.

    Ale jeszcze raz gratuluje zadowolenia. Pana argumenty to PR polaczony z argumentami nie podpartymi zadnymi danymi, chociazby odnosnie zwiekszenia wydatkow na fizyke w panstwach co nas wyprzedzily, i o tym czy Polska tez nie zwiekszyla wydatkow na fizyke w tym czasie, nie mowiac o srodkach UE, ktorych w 1996 nie bylo.

    Rozumiem ze pan jako naukowiec by chcial by podatnicy coraz bardziej finansowali coraz to mniej znaczaca dzialanosc naukowa. Dlatego potrzeba zalony dymnej, polaczona z mysleniem magicznym. Nikt nie lubi widziec w sobie naciagacza.

    Ot taka pusta retoryka sukcesu by wyciagnac wieksza kase. Niestety jest to symptomatyczne dla tego smutnego obrazu degregolady polskiej kadry naukowej.

    Na szczescie coraz mniej zdolnych studentow sie bedzie nabierac na to, i pojdedzie studiowac na dobrych uczelniach.
  • 2009-10-21 15:13 | Avram

    Zadne studia nie gwarantuja pracy. Studia maja cie nauczyc pewnego myslenia, przekazc troche wiedzy, i dac ci narzedzia bys sie dalej rozwijal.

    W Polsce studia na wiekszosci kierunkow tego nie daja, za to daja swistek co otwiera Ci drzwi do zmitologizowanej klasy wyzszej, i pewnie jakies wieksze mozliwosci zarobkow.
  • 2009-10-21 16:43 | ryzyk-fizyk

    Ja juz jestem za stary na tegom rodzaju klotnie. Prawie wszyscy wychowani przeze mnie doktorzy (N>>1) pracuja za granica, lapiac sie na post doki w Los Alamos, JPL i w podobnych miejscach. Ja zaluje ze wrocilem do Polski po post docu, problemem nie jest bynajmniej moje najblizsze otoczenie zawodowe, a raczej tacy, ktorzy maja wlasne zdanie na kazdy temat bez elementarnej jego znajomosci..
    Pracuje w znacznej mierze za pieniadze podatnikow z innych krajow w tym spoza Europy, a wolalbym zeby pieniadze polskiego podatnika zostawaly wydawane madrze i niekoniecznie na mnie.

    Dziekuje za zyczliwosc i dobre slowo, zapraszam mlodych zdolnych za granice. Pewnie i ja sie tam z nimi wyniose.
  • 2009-10-21 16:50 | xymox

    Słyszałeś o zwrotach frazeologicznych złośliwcze? Rozumiem że do sensu wypowiedzi nie masz zastrzeżeń?
  • 2009-10-21 17:54 | Emigrantka Humanistka

    Re: "Szkoły z kasą"

    A ja uwazam, ze Polskie Szolnictwo stoi na wysokim poziomie. Wyzsze rowniez. Skonczylam fililogie romanska na UAM w Poznaniu, wydawac by sie moglo jeden z tych "kierunkow humanistycznych z niska stopa zwrotu", a jednak dzieki bieglej znajomosci fancuskiego i przy okazji tez samodzielnie nabytej angielskiego, stawiam obecnie pierwsze kroki w Wielkiej Brytani jako nauczyciel francuskiego i rece mi opadaja nad poziomem wyksztalcenia przecietnego Brytyjczyka - tutaj to dopiero mozna mowic o edukacji pozornej!
  • 2009-10-21 20:12 | Avram

    Zycze powodzenia.
  • 2009-10-21 22:44 | ryzyk-fizyk

    Bede w grudniu w Irvine, jakos sobie poradze :)
  • 2009-10-22 06:15 | wladimirz

    A jaki jest udzial uczelni w nauczeniu(!) Cię francuskiego(bo drugi język sama musialaś,mimo studiów filologicznych!) opanować;-)Nie pytam o wymagania egzaminatorów uczelnianych tylko o to czego Cię nauczono!!!
  • 2009-10-22 08:49 | ryzyk-fizyk

    Tutaj:
    http://epp.eurostat.ec.europa.eu/portal/page/portal/education/data/main_tables
    mozna zobaczyc nasze srednie naklady na studenta (w skali kraju).
    "Annual expenditure on public and private educational institutions per pupil/student - By level of education (PPS based on full-time equivalents)"
    Tabelki/wykrest dla "tertiary education" (szkolnictwo wyzsze), naklady na studenta sa srednio 3 razy mniejsze niz w krajach majacych lepsze wyniki w rankimgach najlepszych uniwersytetow i 5-6 razy mniejsze niz w USA.
    Jest prawda, ze wakazniki scholaryzacji mamy ponad stan. Problem w tym, ze nawet dwukrotne zmniejszenie liczby studentow przy tych samych nakladach nie doprowadzi nas do czolowki. Problem czesciowo sie rozwiaze z nizem demograficznym. Wskazniki spadna, troche spadna tez naklady (prywatna edukacja przestanie byc latwym biznesem i rynek sie w tym obszarze uporzadkuje). Co nie znaczy, oczywiscie, ze poziom najlepszych sie poprawi. Moim zdaniem nie poprawi sie tak dlugo, jak dlugo nie znajdziemy sie na "rynku transferowym", tzn nie bedziemy mogli zapewnic najlepszym warunkow porownywalnych z tymi w najlepszych innych uczelniach na swiecie.
    Latwo sprawdzic kiedy (jesli) tak sie stanie : kadry (i studentow) bedzie wystepowal w obie strony, a nie tylko od nas tam... Najslabszych, trzeba sie jak najpredzej pozbyc.
  • 2009-10-23 22:50 | absolwentka bez pracy

    Re: "Szkoły z kasą"

    Bardzo mnie zainteresował ten artykuł gdyż wreszcie ktoś głośno powiedział jak nasze szkolnictwo wygląda. Niestety prawda jest przykra studia uczą teorii, tylko. A w pracy potrzebna jest praktyka, i dlatego bardzo trudno jest znaleźć prace młodym absolwentom. Jeżeli się nie ma znajomości (niestety tak to w naszym kraju wygląda) to znaleźienie pracy z możliwością rozwoju kariery graniczy z cudem. Jeżeli ktoś jest zdolniejszy to mam wrażenie, że panuje taka taktyka by go zniszczyć bo jeszcze tym gorszym zagrozi. Sama skończyłam prawo na UW i przykro mi mówić, że choć uczelnia jest na wysokim poziomie, wykładowcy kompetentni, proponujący ciekawe wykłady to to niestety do niczego się w pracy w kancelarii nie przydaje. Dla prawnika nauka zaczyna się po studiach, i dosłownie wszystkiego trzeba się uczyć jakby od nowa bo sposób w jaki nam wtłaczano przepisy prawa nie ma nic wspólnego z jego stosowaniem. Owszem nauka samej teorii mogłaby być przez pierwsze 3 lata a potem powinna się zacząć intensywna praktyka a zajęcia tylko marginalnie. Obecnie robię aplikację ale nie mogę znaleźć zatrudnienia w kanclearii bo są przepełnione aplikantami i nikogo moja kariera nie interesuje, a uczelnę to już wogóle nie obchodzi. Przeglądając oferty pracy nikogo nie obchodzi, że jest się młodym, zdolnym, szybko się uczącym ale tylko to ile się ma lat doświadczenia zawodowego. Ponadto, skończyłam też studia za granicą z dziedziny ekonomii i stosunków międzynarodowych , znam biegle 5 języków, ukończyłam dodatkowo studia podyplomowe, ale bez wsparcia biura karier, bez pomocy uczelni z powodu braku praktyki nie można mimo tak wysokiego wykształcenia znaleźć pracy. Wiem, że to brzmi jak nierealnie ale tak właśnei jest. Po co mi więc były te lata nauki? Teoria jest przydatna jak się ją ma gdzie zastosować, jeżeli nie daje się studentom możliwości praktyki, ani żadnych szans na karierę to jest to poprostu iluzja, mamienie aby wyłudzać pieniądze na książki i czesne. Oczywiście chciałam pracować tutaj w kraju dlatego wróciłam, ale widzę, że tak jak wiele osóbbędzie trzeba wyjechać za granicę.......smutne to i prowadzi do refleksji nad przyszłością tego kraju, który przegania młodzież po to tylko by się starocie utrzymały na stanowiskach........