Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Nowa przyzwoitość

(64)
Odpowiedź, że można, wydaje się banałem, lecz nie w Polsce XXI w.
  • 2009-10-30 05:57 | konfrater

    Re: Nowa przyzwoitość

    Uważam, że - skoro z prawdziwym monopolistą, a tak jest - mamy do czynienia, to jakąkolwiek miarą tego nie zmienimy w sposób łagodny, pokojowy, racjonalny. Monopol będzie trwał dotąd aż się sam w siebie zapadnie. Można go porównać ze szczególnym pasożytem, który organizmowi, owszem jest coraz bardziej uprzykrzony, ale nie jest to rak, który uśmierca swego karmiciela i wraz z nim ginie.

    W organiźmie zwolna rodzą się przeciwciała, płuca też wciągają świeże powietrze (z antyciałami) bo niedawno otwarto okno na szeroki, normalny świat. Siły obronne muszą rosnąć i rosną. Im bliżej będzie śmierci monopolu tym drapieżniej będzie się on zachowywał, by i sobie udowadniać dzień w dzień swoją siłę. Podówczas, kiedy - tak naprawdę - jej już nie będzie stawało.

    Może, parafrazując Wielkiego Językoznawcę - wyodrębnić będzie można nawet fazę, kiedy w miarę umacniania się procesów ozdrowieńczych pasożyt zaostrzy swe zachowania. Może właśnie teraz tak się dzieje? Może teraz, wraz z wszechzawłaszczaniem przestrzeni publicznej przez monopol przeżywamy, tak naprawdę pierwsze paroksyzmy jego końca? Kto wie?
  • 2009-10-30 06:08 | Emigrant

    Re: Nowa przyzwoitość

    Bedac jeszcze uczniem szkoly sredniej doszedlem do laickiego wniosku, iz bycie dobrym czlowiekiem nie zalezy od jego wiary, koloru skóry, pogladów. Poglad ten wyzwolilem jako jedyny w mojej 34 osobowej klasie. Cala reszta milczala, poniewaz interesowalo ich bierzmowanie.Ja sie wlasnie wychowalem na lekturach Tatarkiewicza i nie przeszkadzalo mi to ani mi ani ksiedzu w prowadzeniu dyskusji. Reszta kalsy wolala podkreslac ladnie tematy, modlic sie na pokaz i fajrant. Ksiadz przyznal mi racje swoja droga.
    Mieszkam od kilku lat w Hiszpanii. Kraj ten przeszedl przemiane od 1975 i z kraju katolicko-narodowego-stal sie drugim po Francji najbardziej zlaicowanym krajem starego kontynentu. W 2006 Joseph Raztinger przyjechal z pielgrzymka do tego kraju-i nie bylo zadnego wsparcia. W Walencji scene z której przemawial-sfinansowal supermaret-w przeciwnym razie nic by nie bylo. I to w regionie rzadzacym przez post katolicko-narodowa partie (Partido Popular PP- Partia Ludowa). Z biegiem czasu gdy zrozumialem troche tutejsza mentalnosc, obyczaje i historie po 1975 nasunela mi sie pewna refleksja. Hiszpania bardzo sie zmieniala od tego czasu( z wyróznieniem okresu od 1992) dokonujac skoku: gospodarczego, kulturowego, spolecznego. Polske równierz to czeka i bedzie to na skutek zmian spoleczno-ekonomiczno-kulturowych. I lepiej aby kosciól jak i panstwo z tym nadarzaly bowiem zastój na tym polu doprowadzi do zastoju naszego kraju. No chyba ze podazymy inna droga-ale jak? I to w erze Facebooka, internetu, globalizmu i wielokulturowosci.
    Prywatnie jestem za rozwiazaniem zza Odry: placi sie roczny podatek na kosciol, od glowy-potrzebujesz dowodu od proboszcza, a taki nie wystawi ci go z protestanckiego kosciola (oni placa mniejsze podatki), podczas gdy ty uczeszczas do katolickiego-tam chrzcisz dzieci i udajesz sie na mesze. Popieram takze rozdzial kosciola od panstwa.
  • 2009-10-30 08:23 | Element antysocjalistyczny

    Re: Nowa przyzwoitość

    Brawo. Upominanie się o samodzielność (a precyzyjniej: o samowładność) człowieka jest w istocie całkowicie niesprzeczne z ideą Boga zawartą chyba w każdej religii. Smutne postępowanie Kościoła Katolickiego i jego urzędników to świadectwo zagubienia, które prowadzi do rzeczy złych. Kościoła, dodajmy, któremu skądinąd wiele zawdzięczamy. Samodzielności boją się wszyscy tyrani, więc jest nam potrzebna jak powietrze. Brawo i jeszcze raz brawo. Proszę o teksty dalsze w tej materii, kluczowej.
  • 2009-10-30 08:28 | Jan

    Re: Nowa przyzwoitość

    Oczywiście, że można być etycznym. Jestem tego przykładem. W życiu nigdy nigdy nie zrobiłem nikomu krzywdy, pomagam ludziom i nie wierzę w katolickiego boga. Jestem chyba jednym z niewielu ludzi, którzy NAPRAWDE nie mają nic wspólnego z religią. Z przykrością uczestniczę we wszystkich OBLUCJACH katolickich w których uczestniczyć trzeba. Robię to jedynie z uwagi na mamę. Ale jak już tak będzie, że będę sam to nie będę uczestniczył w żadnych Świętach Bożego Narodzenia czy Wielkiej Nocy, jeżeli pójdę na cmentarz to nie 1 listopada. W tej chwili jak ksiądz przychodzi na Kolendę to ja wychodzę z domu. Zrezygnowałem z pracy w szkole bo tam musiałem uczestniczyć w rekolekcjach czy innych przejawach życia religijnego. Jednym z argumentów kościoła za uczestniczeniem w życiu religijnym jest to, ze kościół uczy jak żyć, postępowanie zgodnie z zasadami dekalogu gwarantuje to, że jest się DOBRYM CZŁOWIEKIEM. Można jednak postępować uczciwie a nie być związanym z żadną religią. Postępowanie etyczne to nie własność jakiejś religii, nie trzeba być związanym z wiarą aby wiedzieć co dobre a co złe.

    Podstawowym problemem kościoła jest ŁAPANIE” katolików w wieku niemowlęcym. Niemowlęcianikt nie pyta czy chce być katolikiem czy nie. Potem, już to „idzie z górki”: po co odchodzić z kościoła, przecież nie wypada, bo wszyscy chodzą na religię w szkole, bo ślub kościelny, itd. Ale to tylko obrzędy: Wigilia – jakie to polskie, jakie tradycyjne ! Wielkanoc, chrzest – cała rodzina w komplecie, 1-sza komunia, ślub, przecież wszyscy tak robią, nie wypada inaczej. Już nawet w czasie takich uroczystości widać jak dalece model narzucany przez kościół jest odrzucany, skoro leje się tam „morze wódki” a niejedno dziecko zostaje spłodzone w czasie gorących zabaw uczestników.

    W rzeczywistości więc, tacy „katolicy od niemowlęctwa” wcale nie czują się silnie związani z tą religią. Inaczej jest np. u Świadków Jehowy (ŚJ). Tam wyznawcą staje osoba w wieku co najmniej kilkunastu lat. W pełni przekonana do tej religii. Efekt jest taki, że jak polski pracodawca chce zatrudnić osoby, co do których chce być pewien , że nie będą kraść, daje czasem ogłoszenie, iż zatrudni Świadka Jehowy. Inny przykład: Takich badań pewnie nikt nie robił, ale gdyby zbadać, ilu wyznawców Jehowy siedzi w więzieniach, nie byłoby tam nikogo. Nawet, biorąc pod uwagę, że w Polsce Świadków jest może tylko z 200 tys., jednak powinno ich być trochę w tych więzieniach. A nie ma.
    I w ten sposób religia katolicka jest ofiarą swoich zasad teologicznych. Dlatego, mówienie o katolickim charakterze Polaków, że z tego ma coś wynikać jest b. słabym argumentem. Pewnie wszyscy złodzieje, mordercy, gwałciciele to katolicy. W tym kontekście ciekawe są wypowiedzi o. T. Rydzyka, który często w radiu Maryja narzeka na to, że Polacy postępują nie po katolicku. „Przecież ten dziennikarz to człowiek wierzący, ochrzczony a postępuje przeciw wierze” itd.
    Czasem, kiedy rozmawiam na te tematy ludzie mi mówią, że przecież pójdę do piekła, tym bardziej, że jestem ochrzczony. Mogę tak powiedzieć. Jeżeli hipotetyczne piekło naprawdę istnieje a ja do niego pójdę, to świadczy, że bóg jest kimś OKROPNYM i NIESPRAWIEDLIWYM. Więc jak to może być, ja postępuje uczciwie, pomagam bliźnim i idę do piekła a ktoś kto popełnia zbrodnie ale się wyspowiada i żałuje za grzechy co najwyżej do czyścica ? Bez sensu …
    Mówią też mi ludzie, że tak uważam, ale jak przyjdzie moja godzina to biegiem do kościoła. A wcale nie. Dużo w tym względzie zależy od otoczenia. Jakbym przebywał w towarzystwie księży, którzy codziennie namawiali by mnie do powrotu do kościoła, albo obłożył się literaturą katolicką, mogło być inaczej. A jest przeciwnie. Np. w Internecie odnajduję treści popierające takie podejście. Otoczenie ludzi chcących mnie przekonać nie ma do mnie dostępu. Żyję samotnie i jest mi z tym b. dobrze. Ktoś powie, no a co jak będzie starość ? Mam 60 lat. Niewiele osób w tym kraju tak dwa o zdrowie jak ja. Np. Od lat kąpię się przez cały rok. Może w to trudno uwierzyć, ale w zimie kąpię się ok. 30 minut. Wychodzę z wody siny, nie wiem ile wynosi temperatura ciała. Ale to tylko kwestia ćwiczeń. Jestem b. zdrowy. Może będzie tak, że po prostu umrę ze starości i nie będę wzywał boga o pomoc wyjąc z bólu. Mnie naprawę religia do niczego nie jest potrzebna.
  • 2009-10-30 09:47 | konfucjonistka raczej

    Re: Nowa przyzwoitość

    Może warto zacząć od tego że człowiek zawsze tworzy wokół siebie jakąś kulturę , wyślijmy 3 osoby na pustynię to zbudują jakiś dom , jakoś go ozdobią i stworzą rytuały podkreślające ich tożsamość, uświęcą słońce albo wodę , wszelke trendy laicyzujące życie oznaczają tylko tyle że ktoś lub grupa ludzi nie odnajduje się w rytuałach sąsiada, swojego kraju , swojej religii lub postrzega swój kościół jako zdeprawowany, wtedy chyba następuje prywatyzacja religii i tworzenie sekt , tak przypuszczam bo potrzeba jakiejś spójnej duchowości jest wspólna wszystkim ludziom, inna kwestia dotyczy realnych wartości tworzonych przez największe religie , zazwyczaj uświęcają one życie rodziny i otaczają ją szczególna troską ale chrześcijaństwo podkreśla miłość bliźniego i indywidualną odpowiedzialność zapominając o przyrodzie , buddyzm ceni harmonię z otoczeniem i uświęca każde życie , islam skłania do dobroczynności i solidarności, konfucjonizm kładzie nacisk na porządne wywiązywanie się z codziennych obowiązków , tworzy ludzi nadmiernie nadmiernie prospołecznych żeby nie powiedzieć konformistów , każdy inaczej rozumie przyzwoitość choć wszyscy pragną harmonii ze swoim otoczeniem
  • 2009-10-30 11:41 | PIRS

    Re: Nowa przyzwoitość

    W zeszłym roku, kiedy pojawiła się szansa żeby wreszcie zaczęto uczyć etyki w szkołach, oczywiście zaraz zaproponowano żeby robili to katecheci. Nawet to było za dużo dla Kościoła katolickiego, który nie dopuszcza żadnej konkurencji światopoglądowej. Ksiądz Andrzej Jerie, rzecznik Wrocławskiej Kurii Metropolitalnej powiedział: Uczenie religii i etyki jednocześnie to konflikt interesów. To tak, jakby ktoś z przemysłu spirytusowego brał udział w kampanii antyalkoholowej. Nic dodać, nic ująć.
  • 2009-10-30 12:27 | Baron

    KK już jest na równi pochyłej, jeszczce 1-2 pokolenia i ten kraj będzie normalny.

    Apel do Polityki:
    Więcej nagłaśniania pedofilii, afer z "zwrotem mienia" i innych przekrętów realizowanych przez KK == szybsza laicyzacja kraju!

    TAK dla laicyzacji
    NIE dla fanatyzmu KK
  • 2009-10-30 13:04 | belan

    Gratuluję zdrowia, a jeszcze bardziej gratuluję zdrowia mamie :) Myślę, że jest bardzo wiele osób, które udają katolików dla matki, ojca, babci. Naprawdę odważnymi są ci których stać na obronę swoich poglądów. Skoro nie czują się członkami wspólnoty katolickiej, to nie chrzczą dzieci, nie posyłają na religię w szkole. Ja się na to zdobyłem i nie muszę uciekać wzrokiem przed nikim, a co najważniejsze przed własnymi dziećmi.
  • 2009-10-30 13:44 | Joe

    Pan red. Szostkiewicz pyta, czy etyczne komentarze muszą wygłaszać w mediach księża i to do tego (tfu) katoliccy? W nowoczesnym świecie przecież potrzebny jest pluralizm, trzeba udzielić głosu także tym, którzy pojmują etykę inaczej, albo jej nie pojmują w ogóle. Ale komu? O buddystach, muzułmanach, konfucjanistach, czy reszcie chrześcijan nie ma co mówić, bo ich pojęcie etyki, czy moralności jest dokładnie takie samo jak katolickich księży. Nie będzie polemiki.

    No to może udzielić głosu tym, którzy nauk boskich nie przestrzegają? Weźmy na przykład ideał p. Szostkiewicza, o który walczy z ramienia swego lub innego - aparat pewnego, niewielkiego państwa, z innego kontynentu. Ktoś powie, przecież to chrześcijanie! Otóż nie! To w najlepszym razie ateiści, stosujący się do zasad etyki zupełnie na odwrót, niż stanową święte księgi. Państwo to jest państwem świeckim, a jego pobożni obywatele o charakterystycznym wizerunku, są tam egzotyczną mniejszością i na dodatek nie uznają swego państwa, organizują przeciw niemu demonstracje, a nawet twierdzą, że to twór niepochodzący od Boga...

    Nikt nie może zarzucić, że ci ludzie nie reprezentują innego punktu widzenia. Dopuśćmy więc do głosu etykę w pojęciu tego państwa, opartą nie na teorii, a praktyce, przecież nie chcemy próżno teoretyzować, a raczej przedstawiać konkrety, realizowane w życiu.

    Żeby nie wchodzić w głęboką filozofię, dla rozpatrzenia etyki w pojęciu katolickim oraz przedstawicieli tego państwa, posłużmy się może przykładem znanym choćby ze słyszenia każdemu Polakowi, także ateiście, czy wyznawcy innej wiary – Dekalogiem.

    Dekalog powiada: nie zabijaj.
    Praktyka pokazuje, że ten postulat etyczny jest im obcy. Nie tylko zabijają, ale czynią to z perwersyjnym okrucieństwem, na dodatek czerpią z tego zyski.

    Dekalog powiada: Nie kradnij.
    Czymże jest zagrabianie ziem, jak nie zwykłą kradzieżą? Czym jest pobieranie odsetek od lichwy? Czym jest przejmowanie majątku innych, za pomocą wirtualnych pieniędzy, które na naprawdę nie istnieją? Czym są bailout’y banków i korporacji?

    Dekalog powiada: nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
    Czym jest cała propaganda sącząca swój jad z mainstreamowych mediów? Czym jest rozmyślne wahanie kursami walut i twierdzenie, że to „rynki” i „trendy”? Czym jest twierdzenie, że czarne, to białe, a białe czarne?

    Dekalog powiada: Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego.
    Czym jest pragnienie zagarniania ziem oraz panowania nad innymi, jak nie pożądaniem rzeczy materialnych i niematerialnych bliźnich, takich jak choćby prawa, czy wolności obywatelskie?

    Skoro znamy praktyczną realizację „etyki inaczej”, to chyba możemy zdecydować, czy życzymy sobie widzieć taki punkt widzenia w mediach? Czy chcemy, aby przekonywano nas i nasze dzieci do takich wartości etycznych?
  • 2009-10-30 13:45 | wiehu

    Nowa przyzwoitość

    Najpierw jest cel i dążenie do niego za wszelką cenę ,
    po tym tworzysz zasady jakimi kierujesz się dążąc do celu .

    Następnie świadomość że w związku z tym iż kierujesz się nimi nie osiągniesz już tych celów.
    W tedy osiągasz świadomość rzeczywistości na którą nie ma się wpływu , a gdy poczujesz wyzwolenie i wolność , zaczynasz dostrzegać w tym rękę boga
    bo po prostu zdajesz sobie sprawę że coś tak
    pięknego mógł tylko stworzyć on , czy tam ona :-)

    Zaczynasz go uwiarygadniać dając mu ludzką twarz .

    Ale z czasem nabierasz wątpliwości ,dostrzegasz historie boga ( człowieka ) którego sam stworzyłeś , zaczynasz sobie uświadamiać wielkość wszechświata i swoją małość , małość wniosków z których wynikają twoje sądy .

    Gdy już niczego nie będziesz pewien , wiedząc już tak wiele ,będziesz podobny do mnie :-)
    Czyli tak blisko Boga i tak Daleko .
    Jest i go nie ma , ty decydujesz .
  • 2009-10-30 14:28 | Joe

    Re: Nowa przyzwoitość

    Mój komentarz odnosi się do artykułu p. Redaktora - przez pomyłkę musiałem kliknąć odnośnik do wpisu "Emigranta", za co przepraszam.
  • 2009-10-30 14:35 | Monteskiusz

    Re: Nowa przyzwoitość

    Czy można być etycznym, a nie wierzyć w Boga? Ażeby łatwiej było na to pytanie odpowiedzieć, sięgnijmy po definicję etyki:
    Etyka (z gr. ἦθος ethos - "zwyczaj") – dział filozofii zajmujący się badaniem moralności i tworzeniem systemów myślowych, z których można wyprowadzać zasady moralne.

    Etyki nie należy mylić z moralnością. Moralność, to z formalnego punktu widzenia zbiór dyrektyw w formie zdań rozkazujących w rodzaju: "Nie zabijaj", których słuszności nie da się dowieść ani zaprzeczyć, gdyż zdania rozkazujące niczego nie oznajmiają. Celem etyki jest dochodzenie do źródeł powstawania moralności, badanie efektów jakie moralność lub jej brak wywiera na ludzi oraz szukanie podstawowych przesłanek filozoficznych, na podstawie których dałoby się w racjonalny sposób tworzyć zbiory nakazów moralnych. Poglądy etyczne przybierają zwykle formę teorii, na którą składa się zespół pojęć i wynikających z nich twierdzeń, na podstawie których można formułować zbiory nakazów moralnych. Teorie etyczne mogą być zarówno próbą udowadniania słuszności funkcjonujących powszechnie nakazów moralnych, jak i mogą stać w ostrej opozycji do powszechnej moralności, kwestionując zasadność części bądź nawet wszystkich aktualnie obowiązujących w danym społeczeństwie nakazów.

    Z definicji widać jasno, że Kościół Katolicki nie może zaakceptować nauczania etyki, powieważ stoi to w sprzeczności z jego doktryną i nazwijmy to najogólniej interesami. Mogłoby dojść na przykład w trakcie prowadzenia tego typu zajęć do gorszących sytuacji, gdzie uczeń pyta o to gdzie podziała się etyka w przypadku Hiobia i Abrachama podnoszącego sztylet na syna. Jak etycznie usprawiedliwić, lub uzasadnić moralność Boga w przypadku ofiary Abrachama i wystawienia na próbę Hioba, a w tym przypadku można mówić także o zmowie Boga i Szatana. Przecież według nauczania katolickiego moralność wypływa z wiary w Boga i jest to jej jedyne źródło, a z przytoczonej definicji etyki wynika coś zupełnie innego. Kościół nie chce przyznać, że jest to tylko jedna z wielu dróg do wkroczenia na drogę przyzwoitości i jakby tego mu było mało, zawzięcie zwalcza inne systematy religijne i filozoficzne prowadzące na tą samą drogę. Kościół Katolicki nie potrafi fukcjonować bez udziału we władzy i nie widzi w tym żadnej sprzeczności pomimo słów Chrystusa:"co boskie oddajcie Bogu, a co cesarskie Cesarzowi". To nie wierni odchodzą od Kościoła, a Kościół odchodzi od wiernych, poprzez swój brak przystosowania do czasów współczesnych i lekceważenia zmian jakie w nim zachodzą. Jestem wprawdzie katolikiem, ale moja noga nie postanie w Kościele, który za pomocą swoich doktryn nie mających głębszego uzasadniena współcześnie, chce regulować świeckie prawo, a tych którzy się na to nie godzą piętnuje.
  • 2009-10-30 16:15 | tao szatanski

    Re: Nowa przyzwoitość

    Dobry tekst. Miłe zaskoczenie. W Polsce zamieniliśmy bolszewizm na katolicyzm. Ponownie mamy jedynie słuszną ideologie. Represje jakby subtelniejsze. W Opolu wyrzucono mnie z powstającej encyklopedii solidarności z powodu braku wiary w Boga i olewanie nauk JP II.
    Gdzie my jesteśmy?

    tao szatański
  • 2009-10-30 16:31 | anettkah

    Re: Nowa przyzwoitość

    Mocno utkwily mi w pamieci badania przeprowadzone w Stanach i cytowane rok lub dwa temu na lamach prawdopodobnie Polityki. Dotyczyly one procenta lekarzy, ktorzy byli zaangazowani w prace wolontaryjna. Okazalo sie, ze wsrod tych, ktorzy deklarowali sie jako niewierzacy, 5% wiecej poswiecala swoj czas, by bezinteresownie pomagac innym. W switle tego wyniku trudno sie spierac, czy moralnosc poza religia jest mozliwa, bo jest oczywistym, ze tak.
    Mam takze uwage dotyczaca szeroko roztrzasanego tematu hipokryzji wsrod Polakow-katolikow. Tak zwani 'niewierzacy praktykujacy', czy tez konformisci, uwazani sa przez tych prawdziwych, odwaznych, ktorzy wypisali sie z kosciola katolickiego i nie swietuja Bozego Narodzenia czy Wielkanocy za hipokrytow wlasnie. I jest to swieta prawda. Osobiscie zywie ogromny podziw dla osob, ktore zyja w pelnej zgodzie ze swoim ateizmem. Uwazam jednak, ze wiekszosc osob pomija w swych rozwazaniach i ocenach fakt, ze rytualy religijne sa czescia naszej kultury i tradycji. I tu moim zdaniem lezy pies pogrzebany. Nie wierzymy w Boga i nie zgadzamy sie z wiekszoscia nauk kosciola, uzywamy antykoncepcji, in vitro, dokonujemy aborcji, wspolzyjemy przed slubem, i nie uwazamy sie przy tym za 'grzesznikow', lecz na sama mysl o wypisaniu sie z kosciola lub zaprzestaniu ubierania choinki czy malowaniu jajek wzdragamy sie i wolimy glebiej nie zastanawiac. Dlaczego? Bo zwyczajnie lubimy te wszystkie swieta i potrzebujemy ich w naszym zyciu. Spelniaja one funkcje spoleczna - rodziny maja okazje sie zobaczyc, znajomi spedzic wiecej czasu ze soba, etc etc. A to, ze zrodla tych wszystkich swiat i lezace u ich podstaw idee sa nam coraz bardziej obce? To naturalna kolej rzeczy. Tak jest ze wszystkimi tradycjami. Powstaja one, by spelnic pewna role (po coz innego powstaly religie, jesli nie po to, by pomoc ludziom zrozumiec zjawiska przyrody i nie bac sie ich? by pomoc im przezwyciezyc strach przed smiercia?), a w miare uplywu czasu rola ta zamiera, a nasze przywiazanie do kolorowego folkloru pozostaje. I nikt nie ma ochoty wyrzekac sie go. Smiem twierdzic, ze trudno nas za to winic.
    Dlugo zastanawialam sie, czy wprowadzac moje dzieci, ktore planuje miec za rok lub dwa, w swiat wartosci katolickich, i dochodze do wniosku, ze nie bede im opowiadac o Bogu, prowadzac do kosciola, chrzcic ani zmuszac do innych rytualow. Ale jednoczesnie chce, by znaly historie bibilijne, na takich zasadach, na jakich opowiada sie dzieciom bajki. Po to, aby czuly sie czescia kultury chrzescijanskiej, a takze po to, aby dac im pewien fundament do zrozumienia sztuki. Niestety, wiekszasc dziel sztuki w naszej czesci swiata ma tematyke religijna, i nie chcialbym pozbawiac moich dzieci tej podstawowej wiedzy. A wiara? W zasadzie nic do tego nie ma. Jakie w takim razie bede im wpajac zasady moralne? Tylko jedna. 'Nie rob drugiemu, co tobie niemile'.
  • 2009-10-30 16:40 | Filip

    Panie Redaktorze, serdeczne dzięki za ten artykuł. Przypomina się Thomas Merton: "Można mówić o Bogu nie używając słowa 'Bóg'" Nie widzę więc powodu, żeby mówienie o prawdzie, dobru i pięknie musiało być z racji okoliczności geograficzno-społecznych mówieniem w duchu katolicyzmu. Jeśli katecheta miałby prowadzić etykę - proszę bardzo, jeśli będzie uczciwie przygotowany, obiektywny i otwarty na dyskusję, to nie widzę przeszkód. TO SAMO dotyczy lekcji religii, której model dydaktyczny jest w POlsce, mówiąc łagodnie, nietrafiony.
  • 2009-10-30 16:44 | elsby

    Nie uważam sie ani za małego, ani za dużego, lecz normalnego.Co to za mania dziwna w ogóle - jeśli masz jakies tam swoje histeryczne egzalltacje metafizyczne to je miej, ale najwyraźniej g. z nich wynika skoro musisz kryptonimowac innym poczcucie wyższości i "specjalnego wtajemniczenia" .Masz problem se sobą, jak każdy "uduchowieniec".
  • 2009-10-30 16:48 | elsby

    "W życiu nigdy nigdy nie zrobiłem nikomu krzywdy,
    pomagam ludziom i nie wierzę w katolickiego boga"

    Nie wierzę w żadnego Boga również, ale jeszcze bardziej w takich "świętych" , ba doświadczenie każe mi przezornie wzmóc czunośc.
  • 2009-10-30 16:59 | elsby

    Re: Nowa przyzwoitość

    Polska jest cudownym krajem dla emigracji wewnętrznej,topograficznie, geograficznie oraz przyrodniczo przepięknym.Można się odosobnic skuteczniej , niż na jakichś tam nowinkarskich Seszelach, czy w innych Szwajcariach.Pozdrawiam.
    -/zadowolony z życia/
  • 2009-10-30 20:35 | Bobas

    Re: Nowa przyzwoitość

    Rozwinięcie myśli przewodniej niniejszej publikacji stanowi książka Richarda Dawkinsa p.t. "Bóg urojony". Polecam:

    Oto kilka cytatów z tej pozycji literackiej:

    Ø Dawkins powołuje się na Stevena Weinberga, laureata Nagrody Nobla, który miał powiedzieć: „Religia stanowi obrazę dla ludzkiej godności. Gdyby jej nie było mielibyśmy dobrych ludzi robiących dobre rzeczy i złych ludzi czyniących zło. Tylko religia może sprawić, że dobrzy ludzie robią złe rzeczy.”

    Ø Z kolei hiszpański reżyser filmowy Luis Buñuel wyraził się: „Bóg i Ojczyzna to niepokonana para; ten duet ma na koncie więcej krwi i ludzkich nieszczęść, niż cokolwiek innego” .

    Dla głębszego spenetrowania zasygnalizowanej w artykule problematyki polecam wspomnianą pozycję literacką Dawkinsa.
  • 2009-10-30 22:23 | Sonia47

    Jaką motywację mają niewierzący,by byc dobrymi i szlachetnymi?Dla wierzących Bog to Dobro,a czym jest dobro dla ludzi niewierzących?CZy dla nich jest to pojęcie względne?
  • 2009-10-31 00:38 | Slawomirski

    Re: Nowa przyzwoitość

    "Nowi ateisci"

    Krytyka tzw nowych ateistow na Zachodzie sugeruje gradacje ateizmu a takowa nie istnieje.
    Nie ma miekkich i twardych ateistow. Sa ludzie mniej lub bardziej werbalni.
  • 2009-10-31 02:05 | z daleka

    Pogody jeszcze dlugo nie bedzie.Re: Nowa przyzwoitość

    Celny tekst. W pewnym miejscu autor pisze:"To nie jest pogoda dla pluralizmu, lecz dla monopolu. I Kościół ten monopol na etykę realizuje w szkołach, mediach i polityce, wykorzystując konformizm większości klasy politycznej i znacznej części społeczeństwa." Powstaje pytanie kto dal Kosciolowi przywolenie na to? Przy calym szacunku byl to Tadeusz Mazowiecki, ktory odgornie wprowadzil religie do szkol. Czy byla na ten temat jakakolwiek dyskusja? NIgdy. Naiwnie tlumaczono, ze lekcje religii w szkolach beda nieobowiazkowe zawsze na pierwszej lub ostatniej godzinie kecyjnej i ze ksieza nie beda oplacani przez panstwo. Jak jest obecnie kazdy widzi. Kosciol odebral z nawiaza to co "zainwestowal" w "Solidarnosc", ludzie zwiazani z Kosciolem nie byli w stanie nie chcieli albo wrecz identyfikowali sie z punktem widzenia hierarchi Koscielnej. Skutek jest taki, ze mamy swoiste Panstwo w panstwie, Kosciol Katolicki jest potegom w Polsce,z ktoremu zadna wladza nie miala odwagi sie przeciwstawic. Innymi slowy jeszcze dluuuugo pgody na pluralizm nie bedzie.
  • 2009-10-31 02:24 | Maria

    Re: twórcza siła wolności - kontra chciwość bankierów

    Taki pojedynek toczy się od początku cywilizacji. Nie ma żadnej różnicy między ludźmi wierzącymi w Boga , a ludźmi dążącymi do prawdy i dobra, a którzy nie chcą nazywać własne postępowanie wiarą w Boga. To nie ci ludzie decydują o kształcie państw i naszych dziejów. O naszych losach decydują ludzie bez moralności i bez Boga, chociaż większość z nich demonstruje obecność na uroczystościach religijnych lub pisze uczone "Traktaty Lizbońskie". W dziełach ludzkiej kultury jest niewielka wręcz śladowa obecność moralności , a Boga jeszcze mniej. W naszej cywilizacyjnej przeszłości było jeszcze gorzej , więc postęp, choć niezadawalający jest widoczny. Nawet próba bycia sprawiedliwym , moralnym, czy prawdziwie religijnym jest ponad siły przeciętnego zjadacza chleba, który większość własnego czasu musi poświęcić na codzienne sprawy walki o przetrwanie.
  • 2009-10-31 03:01 | michrich

    Podobno Bog stworzyl Swiat z niczego, Jest Wszechmocny, Milosierny i Sprawiedliwy.
    Nasuwa sie pytanie:
    Dlaczego "Bog" nie sparalizoowal rak NKAWD-istow gdy rostrzeliwali polskich oficerow w Katyniu?
    Dlaczego nie piorunem nie zniszczyl komor gazowych w obozach koncentracyjnych, dlaczego nie zabil bezboznego Stalina? Czyzby "Bog" tak chcial? Bo podobno bez jego woli nic sie nie dzieje. Wiec poco miec pretensje do zloczyncow wszelakiej masci? Moze spelniaja wole boska? Kto na to odpowie ?
  • 2009-10-31 11:01 | franek

    Re: Nowa przyzwoitość

    Lepiej byc etycznym i niewierzacym czy nieetycznym i wierzaczym?

    Od jakiegos czasu zastanawia mnie jedna rzecz: dla czego Pismo Swiete nie jest uzupelniane? Przez tysiace lat dodawano doniego to co dzialo cie w danym okresie, co sie stalo? Od prawie 2000 lat nikt nawet zdania nie dopisal. Jezeli powodem jest skostnienie kosciola i religii to nie ma co sie dziwic ze ludzie odchoda od kosciola.

    Jak kiedys powiedzial J. Tischner: Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę, czytając Marksa, za to widziałem wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi.

    Moze to w koncu trafi do skostnialych glow, bo przeciez nie ma nic mozna byc i religijnym i etycznym.

    Mysle ze pora aby kosciol sie zmienil i zobaczyl ze ludzie juz nie czekaja az ktos im cos powie, mysla sami, a kosciol nadal trakruje nas jak bande analfabetow.

    Pozdrawiam
  • 2009-10-31 12:41 | citizen

    Moje wyznanie wiary:

    Wierzę w cudowność ludzkiego umysłu, którego dokonania nie mają granic
    i który pozwala nam odróżnić dobro od zła,
    odczuwam piękność i wspaniałość otaczającego świata,
    wierzę także w prawa natury, które nami kierują
    i na które - chcąc niechcąc jesteśmy skazani.
    Zupełnie nie odczuwam potrzeby wiary w moce nadprzyrodzone
    choć wiem i widzę, ze większość do tego się garnie,
    uważam, że to wynik wychowania, tradycji
    i może jeszcze paru innych nienadprzyrodzonych czynników.
  • 2009-10-31 19:25 | ratio

    Re: Nowa przyzwoitość

    Ciekawy tekst i na czasie , ale tak jak napisał jeden z forumowiczów musi minąć jeszcze jakieś 20 lat zanim ten kraj będzie normalny bo w tej chwili kk stoi ponad i poza prawem .
  • 2009-11-01 00:39 | marwil

    Re: Nowa przyzwoitość

    Bardzo dobry artykul. Problem Polskiego Kosciola katolickiego polega rowniez na tym, ze jego przedstawiciele (od tych najnizej do tych na szczytach) to czesto ludzie slabo wyksztalceni, czesto nie orientujacy sie w takich sprawach jak filozofia, psychologia, etyka, literatura, na poziomie jaki wymaga sie od autorytetow a taki tytul sobie przyznaja i takim tytulem sa obdarzani przez podobnych sobie.
  • 2009-11-01 03:41 | kubajurek

    Prosze Pana Autora

    Znak wydal w 2006 krotkie eseje ks. Tischnera pt. "Zrozumiec wlasna wiare". Na stronie 25 jest rozdzial pt. "Bohater wiary, bohater moralnosci". Pewno nie mial Pan nigdy tej ksiazki w rece czemu sie szalenie nie dziwie. Specjalnie dla Pana zacytuje poczatek i koniec.

    Zaczyna sie tak:
    "Jaka jest roznica miedzy powolaniem a obowiazkiem? Wiemy, ze pojecie powolania nalezy do jezyka religii, natomiast oobowiazku do jezyka etyki.

    Rozdzial konczy sie akapitem:
    "Czlowiek religijny - bohater wiary - pelni swoj obowiazek "wobec Boga i ze wzgledu na Boga". Bohater etyki pelni swoj obowiazek "wobec samego siebie". Dla pierwszego etyka jest jakims przedluzeniem wybrania, dla drugiego etyka jest tym co ostateczne. Zewnetrzne czyny bywaja podobne. Ale ich "duch" - wewnetrzny czyn - jest inny. ROZNICA NIE OZNACZA WROGOSCI. JEST BOGACTWEM CZLOWIEKA.

    Tyle i tylko tyle ksiadz Tischner, ale dla wyzej piszacych to za wyskokie progi.
  • 2009-11-01 13:25 | wiehu

    No cóż tak wygląda ta tematyka,
    że zysków nie ma żadnych i
    ego rośnie go sporych rozmiarów .

    Dlatego najlepiej ,nic o tym nikomu nie mówić .

    Wiehu Mormon :-)
  • 2009-11-01 15:51 | Henryk

    Re: Nowa przyzwoitość

    Polski katolicyzm aktywnością religijną, próbuje zastępować nakaz moralny, którego
    przestrzeganie może być dopiero postrzegane w wymiarze etycznym.Ilość poświęconych
    samochodów nie przekłada się ilość kierowców przestrzegajacych przepisy.A ilość przystępującej do Bierzmowania młodzieży na jej postawę.Niestety w wielu środowiskach
    uczciwość jest postrzegana w kategoriach frajerskiej ułomności.Także zasada wszystko wolno pod warunkiem,że nie zostanie się złapanym ,zyskuje wielu nowych zwolenników.
  • 2009-11-01 17:27 | WOLNYodRELIGII

    Dzięki "POLITYKO" ! Nareszcie jakiś jednoznacznie pozytywny tekst dot polskiej "wiary"....
  • 2009-11-01 17:32 | bzdigniew

    Szczesliwie od prawie cwiercwiecza mieszkam z dala od polsko-katolickiego piekielka, ale od czasu do czasu dochodza do mnie rozne odglosy, wiec pozwole sobie na krotki komentarz. Argumentacje typu, ze religia nikomu nie zaszkodzila, a wrecz przeciwnie czynila tylko dobrze, mozna tylko wysmiac wyliczajac przyklady wojen, krucjat, przesladowan itd. Wysmiewac i pokazywac palcem nalezy jednak glownie aktualne przypadki robienia ludziom wody z mozgu. Nieraz sluchalem wypowiedzi JP2 i jego pomazancow, gdy zamiast argumentow powaznieli i wyglaszali swoja mantre: "z punktu widzenia moralnosci...", "z etycznego punktu widzenia...". Zadnych argumentow, dyskusji. Wielki Etyk powiedzial. Sluchacze zamierali i poslusznie kiwali glowami. Chodzilo jak zwykle o antykoncepcje, aborcje, rozwody, homoseksualizm, a nie o kare smierci, wojne, nedze, pijanstwo i chuliganstwo na drogach, zanieczyszczanie srodowiska, kradziez oprogramowan i muzyki, nieuczciwosc, nieuctwo itd. Wlasciwie to nic nowego, wlasne obsesje i urojenia narzucac innym i przekuwac w prawa. Jednak to nalezy ujawniac i wyszydzac.
  • 2009-11-01 19:41 | kamil

    oczywiscie, ze jest gradacja. Jestem ateista, ale nie zamierzam burzyc kosciolow i agitowac na ulicy. Moim zdaniem to co czlowiek sobie mysli jest jego prywatna sfera i nikt nie ma prawa ingerencji. Jest roznica pomiedzy stwierdzeniami 'uwazam ze nie ma boga', a stwierdzeniem 'nie ma moga i dlatego kazdy kto mysli ze bog jest jest niedorozwiniety i zle mysli'.
  • 2009-11-01 19:49 | k

    nie rozumiem Twojego uczucia wyzszosci wezgledem Szostkiewicza, czemu zakladasz ze Szostkiewicz nigdy nie mial w reku ksiazki Tischnera, skoro sie osobiscie znali? SPEKULACJA. A'propos, uznasz mnie na pewno za istote nizsza od siebie, ale niespecjalnie rozumiem znaczenie Twojego tekstu dla tematu!
  • 2009-11-01 19:55 | kamil

    Bycie dobrym,
    proste, kilka zrodel dobroci
    np dzialasz wg maksymy 'nie rob drugiemu, co tobie niemile'. Poniewaz, chcesz, zeby tobie dzialo sie dobrze i doceniasz kiedy inni sa dobrzy wokol Ciebie postepujesz tak samo. Inna to humanitaryzm, wierzysz w ludzkosc i jej mozliwosc rozwoju, dzialasz dobrze bo chcesz uczestniczyc w projekcie ludzkosci. Inne zrodlo dobroci to milosc czy tez sympatia do innych ludzi, rodziny przyjaciol, mieszkancow twojej miejscowosci. Jest Ci przyjemnie kiedy dzieki Twoim dzialaniom innym sie polepsza...
  • 2009-11-02 11:51 | sceptyk

    Re: Nowa przyzwoitość

    Może ktoś uzna, że się czepiam, bo to najlepszy tekst na ten temat od lat, ale tym bardziej nasuwają się uwagi.

    Szostkiewicz napisał:
    “(…)ruch tzw. nowych ateistów, głoszących radykalne usunięcie religii ze sfery publicznej, konfliktuje wewnętrznie społeczeństwo i hoduje w efekcie nowy quasi-religijny fundamentalizm, równie agresywny i wykluczający.”

    Gdyby kto inny to napisał, to złożyłbym to na karb ignorancji. Niech autor mi wskaże, weźmy dwóch najbardziej prominentnych “nowych ateistów” Dawkinsa i Dennetta (czemu nowych właściwie skoro obaj dobiegają 70tki i prawie przez całe życie byli ateistami?), gdzie piszą o agresywnym wykluczeniu religii ze sfery publicznej? W ogóle nie mogę sobie wyobrazić zacietrzewionego Dennetta plującego rydzykowym jadem, nie mówiąc już o islamistycznych klerykach.

    Co świadczy o ich fundamentalizmie, chyba nie pogląd Dawkinsa, że biblia powinna być lekturą obowiązkową w szkole? Może akcja coming out, przeprowadzona również u nas? A może akcja z billboardami czy autobusowymi reklamami ateistów, tam gdzie udało je się wywalczyć, bo nie tylko u nas niewierzący są dyskryminowani? W jaki sposób usuwa to religię ze sfery publicznej?! A może redaktora tak wkurzyła nowa książka rottweilera Darwina - fakt przydomek brzmi agresywnie.

    Z argumentu przeciwników krakowskiego marszu niewierzących, że niby są resztówką, czy niedobitkami po PRL można się tylko serdecznie śmiać. Impreza była zorganizowana przez stowarzyszenie młodzieżowe i średnia wieku wskazywała, że mało który uczestnik nie tylko pamięta poprzedni system, ale że niewielu się w Polsce Ludowej w ogóle urodziło.

    USA wcale nie są wyjątkiem w procesie laicyzacji, to właśnie tam po ‘89 najszybciej rosnącą grupą światopoglądową byli areligijni, którzy odrzucają wszystkie wyznania. W ciągu tego czasu ich liczba zwiększyła się dwukrotnie do niemal 15% i tendencja wzrostowa nadal się utrzymuje. Jedyny kościół w większą liczbą członków to KRK..
  • 2009-11-02 15:55 | werszcz

    Re: Nowa przyzwoitość

    Drogi/-a kubajurku, mam wielki szacunek do ks. Tischnera za jego odwazne poglady; jakby nie bylo byl czlonkiem kk!
    Cytaty podane w poscie jakos mi nie pasuja, co one maja wspolnego z powyzszym artykulem?
    Tlem artykulu, rozumie, jest dusznosc, jaka stwarza atmosfera polskiej religijnosci, w ktorej to dusznosci kazdy zamiar dyskusji jest w najlepszym przypadku ignorowany. Mnie nie interesuja cytaty ludzi koscielnych i tych z przeciwnej strony. Ja mam swoje "cytaty", ktore nie kupilem w kiosku, a ktore powstawaly w przeciagu mojego dojrzewania. Rzadko bowiem niewierzacy rodzi sie w otoczeniu niewierzacych. Niewierzacy dojrzewaja poprzez watpliwosci, powstajace w wyniku radykalizmu religii, a w szczegolnosci tej katolickiej.
    Mieszkam poza Polska i wsrod programow TV, ktore moge "odbierac", jest tez rydzykowska TVTRWAM.
    Obluda ojcow (tfu!) redaktorow jest poprostu grzechem, nie duzo ustepuje tej TV publiczna TVinfo i jej wiekszosc redaktorow. To wszystko jest wyznacznikiem atmosfery, ktora Szostkiewicz -odwaznie!- nam przybliza.
    Mniej wiec krycia sie za cytatami innych, a wiecej wlasnej refleksji! Amen
    Pozdrawiam
  • 2009-11-02 17:39 | jurek z pogodna

    Re: Nowa przyzwoitość

    Wielce Szanowni czytelnicy , Userzy czy też t..z stanie dziennikarski.
    Wiele różnych słów zostało napisanych , wypowiedzianych ale mało bardzo mało w nich treści. Wywody typu że jedne media są gites inne są beeeeee , to zwykłe bla bla !
    Od wielu lat nasze rodzime media uprawiają KREATYWNE DZIENNIKARSTWO.
    Tak to takia dziwna , słowotwórczość wydumana przez samych „dziennikarzy” w początkowym stanie niejakiego kryzysu światowego , na początku XXI wieku .
    No to jadźem panie Zielonka!
    Ile w naszym kochanym kraju mamy dziennikarzy-dziennikarek ?
    Dużo ?
    Nie, w tej ostatniej R.P., KILKUNASTU dziennikarzy-dziennikarek parających się tą profesją .
    Standartowy plan działania takiej alfy i omegi stanu dziennikarskiego.
    Godziny nocne pisanie do przeróżnych redakcji , wierszówek czy też bardziej ambitnych wywodów. Bardzo poranne wstawanie i marszruta do jakiejś tam radiowej rozgłośni . a w tej rozgłośni bla bla , o bardzo ważnych tematach czyli najczęściej dookoła Wojtek to samo!
    Następnie gonito do jakiejś tam telewizorni aby coś tam skręcić , a to jakiś wywiadzik in „eksklusiw” czy też inne jakieś tam gadu gadu . Tak działają właściwie wszystkie tuzy a raczej beton dziennikarskiej „władzy”. Tyle że kolejności w mediach się zmieniają.
    Najdowcipniejsze jest to że przeglądy prasy dokonują koledzy-koleżanki tych , którzy akurat mają „dyżur” w jakimś tam medium na antenie czy też falach eteru . Takie rady wzajemnej adoracji , Ty mnie zacytujesz , a potem ja Ciebie zarekomenduję .
    I tak to mamy spoconych , zasapanych dziennikarzy którzy z jęzorem zamiast krawatki czy innej apaszki śmigają po redakcjach aby na papu zarobić .
    Ciekawe że ta cząstka czwartej „władzy” zaczyna wierzyć że nią jest !!!
    I raz zdobytej władzy (?) bronią do krwi ostatniej !
    I zapomnieli że stan dziennikarski jest dla WSZSYTKICH nie dla wybranych !
    I stan dziennikarski poszedł w wytarte łokcie , wytarte kolana i upaprane kąciki ust od lizania czegoś tam. A zwykły szary (?) człowiek poszedł w olewanie dzienników , tygodników radiowego bla bla , telewizorni wymóżdżenia !
    I stan dziennikarski pali za sobą mosty!
    I stan dziennikarski przenicował się we władzy władanie !
    I stan dziennikarski .......niczym kołodzieje , rymarze ,bednarze i wiele innych przechodzi w stan zaniku!!.........??
    Na koniec cząstka tekstu piosenki mistrza , przedwojennej piosenki !
    Mistrza Hemara.

    ... bo był: Jaś z Felą, Miś z Dzidką,
    Staś z Helą i Ryś z Lidką.
    I wypadło osiem gaf, bo:
    Lidka była pierwszą żoną Jasia,
    a Fela była pierwszą żoną Stasia,
    a Dzidka była pierwszą żoną Misia,
    a Hela była pierwszą żoną Rysia.
    A drugą żoną Jasia była Fela,
    a drugą żoną Misia była Lidka,
    a drugą żoną Stasia była Hela,
    a drugą żoną Rysia była Dzidka...

    To bardzo na czasie dla Was, obecnego stanu dziennikarskiego sytuacja.
  • 2009-11-02 18:20 | rs_

    Czy można być etycznym wierząc w boga/ów?

    Podtytuł: "Czy można być etycznym nie wierząc w Boga?"

    Właściwe pytanie to "Czy można być etycznym wierząc w boga/ów?".
    Moim zdaniem nie, taka wiara stoi w sprzeczności z moralnością, a większość wierzących rozwiązuje dylemat, jaki ta sprzeczność przed nimi stawia, nie spełniając ściśle wydumanych przykazań swojej wiary.
    Ale kreślącego podtytuł na tę refleksję już nie stać.
  • 2009-11-03 00:05 | Mikołaj

    Pierwszym błędem szanownych państwa, którzy są niewierzący jest utożsamianie KRK z Biblią i jej naukami. Przecież i historia powstania tej instytucji, jak i praktyka, oraz sposób potraktowania Reformacji, która ogłaszała powrót do oparcia wszelakich zasad na Piśmie Świętym jest jednoznacznym świadectwem prawdziwych intencji KRK.
    Przykład Hioba i Abrahama (przez samo "ha") to zupełnie nie kontrargument dla kościoła Katolickiego ponieważ wielu jego "teologów" z ks.Tischnerem na czele w czambuł potępiało Abrahama w jego zachowaniu wobec polecenia Boga dotyczącego Izaaka. Proszę spojrzeć zresztą na otoczkę Rzymu i przysłuchać się ile w tym wszystkim samej instytucji, a ile apologetyki samego Boga, ile Teodycei. Podpowiadam – ŻADNEJ, albo prawie żadnej. Dla KRK przedmiotem ataków nie może być Maria, papież, biskup, kościół etc…
    ale Bóg? Wolne żarty. Słyszałem wiele głupich wypowiedzi dot. Boga płynących z "ust" tej instytucji (vide słynne papieskie "Gdzie był Bóg" w Oświęcimiu – jakże to bliskie ateistom nieprawdaż?), ale nie słyszałem nigdy publicznych, krytycznych wypowiedzi skierowanych w instytucję, bądź samego papieża, bądź w Marię.
    Czyli akurat te podmioty, o których czci Biblia dość wymownie milczy.
    Ciekawe nieprawdaż?
    Atakowanie Boga nie jest zadaniem chwalebnym, o ile samemu nie rozważyło się wszystkich wątków dotyczących danej sprawy. A już utwierdzanie się w przekonaniu, iż kłopotlwe pytania dotyczące postępowania Boga są wymierzone przeciw instytucji KRK jest, proszę wybaczyć, urojeniem.
    Ocenę (i obronę) działania Abrahama znajdziemy bez trudu w Liście do Rzymian, jak i Liście do Hebrajczyków. Warto zastanowić się nad sensem umieszczonych tam wskazówek.
    pozdrawiam
  • 2009-11-03 00:15 | Mikołaj

    "A gdy Pan widział, że wielka jest złość człowieka na ziemi i że wszelkie jego myśli oraz dążenia jego serca są ustawicznie złe, żałował Pan, że uczynił człowieka na ziemi i bolał nad tym w sercu swoim." Genesis 6,5-6

    "To tylko obacz, com znalazł, że stworzył Bóg człowieka dobrego; ale oni udali się za rozmaitemi myślami." Koh.7,29

    Bóg dał swojego Syna, żeby każdy kto weń wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny. Czyli – ponieważ człowiek się zepsuł udawszy się drogami pożądliwości, a mając wolną wolę, przy determinacji Boga do uszanowania wolności, nie jest w stanie sam się uratować, ani przestać źle czynić, jedynym wyjściem jest umożliwienie człowiekowi położenia wiary w ratującą moc Boga. Nie liczy się tyle życie doczesne, ile wiara w tę moc. Życie doczesne jest o tyle przegrane, że ze względu na dążność człowieka do zła zakodowaną w naturze ludzkiej, jedyne co można, to NIE ratowanie biologicznego życia, ale odnowienie duchowego panowania ZASAD nad POŻĄDLIWOŚCIAMI, które wykonane skutkują śmiercią. Dlatego Bóg nie powstrzymuje nikogo przed czynieniem zła. Każdy bowiem ma wolność to zło czynić. Nie likwidując jednak zasady wolności można uratować tego, który ginie z rąk złośnika oferując mu życie, o ile w to uwierzy.
    Nie ma to nic wspólnego z tradycją, kościołem, przynależnością, urodzeniem, pieniędzmi etc…
    Bóg zwycięży w swojej sprawiedliwości.
    Spokojnie – wszystkiego się dowiesz.
  • 2009-11-03 02:24 | Grembo

    Re: Nowa przyzwoitość

    Moralnosc polskiego KK.

    "Wtłaczanie ludziom przeświadczenia, że poza Kościołem i religią musi się być relatywistą i wrogiem prawdziwych wartości, jest moralnym skandalem." - w calej rozciaglosci zgadzam sie z Panem, Redaktorze. I to nie moralnosc niewierzacych powinnismy poddawac osadowi, lecz 'moralnosc' kosciola polskiego.

    Moze sa koscioly moralne, moze sa nawet nimi koscioly katolickie, ale napewno nie jest nim polski kosciol.
    Jaka moralnosc bowiem ukazal polski kosciol, gdy rzad wysylal nasze wojsko mordowac niewinnych ludzi w Iraku? Podkreslam : mordowac niewinnych!.. Gdzie byl glos kosciola polskiego, gdzie byl jego posluch dla nauki Jana Pawla II, gdy ten w Watykanie Bushowi powiedzial:'" po raz trzeci mowie Panu, ze wojna w Iraku jest niemoralna" (mialo to miejsce podczas wreczania papiezowi Orderu Wolnosci). Niech mi wierzacy odpowiedza. Slucham.
  • 2009-11-03 12:00 | Monteskiusz

    Przykład Hioba i Abrahama zainteresował mnie tylko dlatego, że różnią ich postawy jakie zajęli wobec próby na jaką wystawił ich Bóg i każdy może ich zachowanie oceniać, ale nie chodzi przecież o nich, bo są tylko ludźmi i mają prawo do takich postaw jakie zajęli. Osobiście nie mam złudzeń, że kłopotliwe pytania dotyczące opowieści biblijnych coś zmienią w postawie Kościoł Katolickiego, ale młody człowiek uczestniczący w dyskusjach dotyczących etyki i wypływającej z niej moralności, sam potrafi wyciągnąć właściwe wnioski i o to właśnie chodzi. Chodzi o to, ażeby formujący swoje poglądy młody człowiek wiedział o różnych źródłach pochodzenia moralności i zdecydował jaką drogę obrać, ażeby stać się, lub zbliżyć do człowieka przyzwoitego. Jak wynika z poprzedniego zdania, każda droga jest dobra, o ile będzie z tego wypłata, czyli człowiek przyzwoity, a jeśli to będzie Bóg, to też dobrze.
  • 2009-11-03 12:40 | Tadeusz Rewaj

    Jestem czytelnikiem Polityki od zarania jej istnienia. Ceniłem i cenię jej obiektywizm . Dotychczas odbierałem pana redaktora Adama Szostkiewicz jako zdecydowanego piewcę katolickiego opisu świata. Zaskoczył mnie w Nr 43 artykułem p.t. "Nowa przyzwoitość?. Dziękuję za takie przedstawienia tematu. Podziwiam za odwagę, bo chyba się Pan narazi Hierarchii Polskiego Kościoła,.
  • 2009-11-03 16:44 | Sławomir Osiński

    Na porządku dziennym są artykuły , w których "publicysta" powołuje się na wypowiedz anonimowego posła (działacza) jakiejś partii , na czwartej stronie gazety , po czym podchwytują to inne pisma i portale internetowe i robi się burza w szklance wody .Często . "publicysta" nie podpisuje się pod swoim artykułem , lub daje iniciały. Zasłania się też tkz. tajemnicą prasową o nieujawnianiu żródła informacji .Wszystko to ,sprzyja tkz. manipulacji opinią publiczną .Gdy zaś przegra proces o nadużycie czyjejś godności osobistej ,- to oczywiście łamanie wolności słowa .
  • 2009-11-03 19:41 | kigali

    Re: Nowa przyzwoitość

    Można być wierzącym i nieetycznym i można być niewierzącym i etycznym. I oczywiście odwrotnie. Nik nie jest nieustannie całkowicie etycznym.
  • 2009-11-03 20:12 | Bartosz

    Re: Nowa przyzwoitość

    Ubolewam nad faktem katolizacji chrześcijaństwa. Dzisiaj społeczeństwo popełnia niewybaczalny błąd – wylewa dziecko z kąpielą. Odrzucając kościół katolicki odrzuca Boga i chrześcijaństwo. Nie jestem katolikiem. Jestem chrześcijaninem. Kocham Boga, poznałem Go indywidualnie. W wyniku studiowania Biblii, zrozumiałem jak wielką cenę zapłacił Chrystus umierając za moje grzechy. To nie są doktryny, moi drodzy – Biblia nie uczy doktryn, uczy faktów. Jego śmierć jest faktem, Jego zmartwychwstania do dziś nikt nie podważył.
    Dzisiaj raduję się żywą relacją z Bogiem. Gdy zgrzeszę nie biegnę do księdza, klękam na kolana i rozmawiam z Bogiem. Nie potrzebuję politycznych homilii, otwieram Biblię i słucham Boga. Mój Król, mój Przyjaciel, mój Bóg czeka na mój głos... Kościół Rzymsko-katolicki już wiele wieków temu przestał mieć cokolwiek wspólnego z chrześcijaństwem pierwszych apostołów. Inteligencja wielu profesorów i naukowych (religijnych także) autorytetów popchnęła ich w niebezpieczną ignorancję. Nie studiują Biblii, studiują artykuły o gwałcących „kapłanach”. Nie rozmawiają z Bogiem, dyskutują o nim. Nie szukają Boga Biblii, szukają jej błędów.
    Panie Redaktorze, pokłada Pan swą ufność w młodym pokoleniu, oświeconych, wszechstronnych Polaków, gotowych wybrać alternatywną drogę życia. Muszę Pana rozczarować. Jestem młodym człowiekiem, studiuję prawo na jednej z lepszych uczelni w kraju. Odrzuciłem błędną, fanatyczną i zabobonną naukę kościoła rzymskiego. Nie wyprę się jednak jednego – Jezus Chrystus zmienił moje życie. Nadał mu sens i głębię. Zbawił mnie od moich grzechów, uwolnił mnie od nich. Dziś jestem innym człowiekiem – pełnym radości i pasji dla Boga. Nie jestem wyjątkiem, jeśli ktokolwiek tak myśli – mylicie się. Zapraszam na www.ndj.cba.pl – historie młodych ludzi zakochanych w Bogu. Katolicyzm umiera na naszych oczach. Ale jednocześnie na naszych oczach dzieje się coś wspanialszego – rodzi się prawdziwe chrześcijaństwo, odkurzone z wielowiekowej tradycji i oparte na fundamencie miłości do Boga.
    Zakończę amerykańskim: God bless You :)

    bartosz
  • 2009-11-04 17:02 | tsubaki

    Ciekawa motywacja wierzacego: "jesten dobry bo Bog na mnie patrzy, dla Boga jestem dobry". Byc dobrym bez udzialu Boga juz nie potrafia. Znam takich wierzacych. Dobrzy tylko dla Boga i w Kosciele, ewentualnie jak kropidlo widza, na codzien slowem, czynem innego czlowieka by zakatrupili.
  • 2009-11-04 17:15 | tsubaki

    "Bóg dał swojego Syna, żeby każdy kto weń wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny. "
    W ten sposob Bog wykluczyl z elitarnego klubu wszystkich np Japonczykow czy Chinczykow, ktorzy o istnieniu Jezusa dowiedzieli sie dopiero po ok. pol tysiacu lat od jego narodzin. Bog nie kochal innych ras? Dlatego nie wyslal do innych zakatkow ziemi swoich synow?
    Smiesze gatki, smieszni ludzie co w to wierza, chyba nie maja czasu myslec. A moze mozgi zdeformowane? Ciekawe czy sie czyms rozni mozg goraco wierzacego z niewierzacym? Zapytam na blogu wscieklych naukowcow. (pardon: szalonych, zreszta co za roznica)
  • 2009-11-04 23:21 | Grembo

    Panie Bartoszu,
    a czy Pan wie co to jest Bog? Czy jako erudyta chrzescijanski moglby mi Pan to wytlumaczyc tak w dwoch trzech zdaniach? Ja moge jakos zrozumiec co to znaczy 'znalezc Boga' ale za nic nie moge zrozumiec co to jest to 'Bog'? A moze tego czegos nie ma? Moze mnie Pan nazwac jak Pan chce... Czy moze pytanie moje jest az tak glupie, ze nie warto na nie odpowiadac? Pozdrawiam.
  • 2009-11-05 00:08 | blueberry

    "Można jednak postępować uczciwie, a nie być związanym z żadną religią. Postępowanie etyczne to nie własność jakiejś religii, nie trzeba być związanym z wiarą aby wiedzieć co dobre a co złe."

    Zgadzam sie w pelni, w 100 procentach!
  • 2009-11-05 13:20 | Bartosz

    Oczywiście, że nie jest głupie. Spróbuję odpowiedzieć, nie jako erudyta, lecz jako chrzescijanin. To tak jakby spytać mrówki, co to jest człowiek... Bóg jest przyczyną i zarazem celem istnienia wszystkiego, co istnieje, osobą, która posiada uczucia i zamiary. Objawił się poprzez Biblię i poprzez nią poznajemy Jego charakter i plan. Jest całkowicie nadrzędny w stosunku do człowieka - nie jesteśmy w stanie zrozumieć Jego atrybutow, cech, takich jak wiecznosc, wszechobecnosc i innych. Znalazlem Boga, ale pasja mojego zycia stalo sie odkrywanie Go... Jest niepojety, calkowicie zdumiewajacy, a przy tym sprawia, ze marze o chwili, w ktorej spotkam Go w wiecznosci... Pozdrawiam!
  • 2009-11-05 23:31 | Mikołaj

    Drogi Monteskiuszu.
    To może tak napiszę. Postawa Abrahama i Hioba, choć nieco się różni, to przecież w swej istocie polegała na tym samym – zaufaniu w to, że Bóg nie postępuje niesprawiedliwie. Abraham musiał zmierzyć się z pozornie sprzecznymi obietnicami danymi przez Boga ("w Izaaku Cię rozmnożę" oraz " ofiaruj mi swojego syna") by uwierzyć w zmartwychwstanie ("Sądził, że Bóg ma moc wskrzeszać nawet umarłych; toteż jakby z umarłych, mówiąc obrazowo, otrzymał go z powrotem" Hebr.11,19). Hiob natomiast również nie do końca wiedząc "o co chodzi" nie odważył się mówić źle o Bogu i tym zwyciężył, mając świadectwo od Boga, że jest sprawiedliwy. Po prostu dostrzegając wyraźną krzywdę nie uznał, że to jakaś wyimaginowana "zemsta Boga", ale po prostu coś, co może się przydarzyć na tym łez padole.

    Co do etyczności. Owszem. Człowiek nie musi wywodzić jej z Biblii, choć zasady w niej zawarte są obecne w każdej innej religii i w każdym innym systemie. Problem jednak jest taki, że Biblia tłumaczy relację moralności i śmiertelności, podczas gdy etyka tzw. "świecka" jest skoncentrowana tylko na człowieku i w ogóle nie łączy sprawiedliwości z życiem jako takim.
    Jest wielu praworządych, prawych, szlachetnych ludzi, którzy nie wierzą Bogu, którzy o Bogu nigdy nie słyszeli, ale Biblia stwierdza niedwuznacznie, że nawet najszlachetniejsze czyny nie są w stanie uratować człowieka przed jego śmiertelnością, więc pomoc i etyka świecka siłą rzeczy jest efemeryczna i doraźna. Pewnie, że lepsza taka, niż np. obłudne chrześcijaństwo, które w wielu przypadkach powinno się wstydzić w ogóle tak mianować, ale mimo wszystko nie jest to moralność, że się tak wyrażę, najwyższej próby.
    Nie chcę przez to napisać, że chrześcijanie, którzy serio wzięli sobie do serca nauki Chrystusa są lepszymi ludźmi z zasady od ateistów. Ależ nie. Są tak samo zepsuci i mizerni. Przewaga jest taka natomiast, że wiarą w pomoc Boga mogą zwyciężać sami nad sobą. W każdym aspekcie. A pokonanie swoich słabości jest najszlachetniejszym rodzajem moralności. Jak mniemam.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 2009-11-05 23:42 | Mikołaj

    Drogi tsubako.
    Myślę, że pewnym problemem jest to, że opierasz swoją wizję świata na tym, co sam wymyślisz, a czego do końca nie sprawdziłeś. W dodatku zauważ, że nie możesz być po szlachetniejszej stronie, bo obrażasz ludzi. To nie "wyższa" moralność skłoniła Cię do rozważań nad "głupotą" współtowarzyszy na tym świecie.
    Z tego co mi wiadomo apostołowie dotarli na wszystkie strony ziemi. Przypominam, że Biblia mówi o tym, że pochodzimy od jednej rodziny, więc najczęstszą przyczyną niewiedzy o Bogu jest po prostu wolna wola i wybór pewnych ludzi w pradawnych czasach. Bóg kocha inne rasy, a chrześcijaństwo Biblijne rozwija się teraz raczej w krajach biednych i zdecydowanie NIEeuropejskich i NIEbiałych, w których ludzie wierzą, że są potomkami ryb i patyczaków dumnie mniemając, że posiedli wiedzę najwyższą.
    Ale z pokorą chylę głowę. Patrząc na nas, chrześcijan (że się utożsamię nawet z tymi, z którymi wybitnie mi nie po drodze) często nie dziwię się, że ludzie nie chcą znać Boga. Przykra to, ale niestety prawdziwa konstatacja.
    No i już poza wszystkim – ludzie, którzy martwią się o wiedzę chińczyków tak naprawdę nie martwią się o nich (przecież wtedy poszliby ogłaszać wolę Boga tym, którzy jej nie znają), ale usprawiedliwiają swoją własną ignorancję w sprawach dotyczących obowiązków wobec Stwórcy. Biblia jest tania jak przysłowiowy barszcz (a to wyjątek w jej historii) i ogólnodostępna w większości języków świata (to też wyjątek).
  • 2009-11-07 06:40 | beate pajonk

    Re: Nowa przyzwoitość

    Czytajac te komentarze, jeza mi sie wlosy. Wyjechalam przed 30 laty na emigracje do Niemiec. Poznalam ten swiat bez doktryny koscielnej. Pozal sie Boze!. Pisze komentarze do redakcji "Welt".
    Np. na temat grupy rockowej "Ramstein". Ubolewam nad tym spoleczenstwem, zdemoralizowanym, zdekadentowanym, po prostu "O" zero etyki, chrzescijanstwa i katolicyzmu. Czy katechizm uczy lud czegos zlego, nie etycznego. Obudzcie sie. Wiara w Boga nie polega tylko na czytaniu Biblii, ktora zreszta jest na kazdej mszy w pierwszym i drugim czytaniu podana. Eucharystia jest darem bozym, gdzie codziennie odbywa sie ofiara Chrystusa za nasze grzechy. A jak chcecie isc do wiecznosci? Sad Bozy je sprawiedliwy, a kazdy jest grzeszny.
    Kaplani maja jedyne uprawnienia przez poswiecenie nam grzechy odpusczac po zalu za grzechy, a modlitwa to jedyna komunikacja z Bogiem. Kaplani sa ministrami samego Boga. Oj! durny narodzie! Gdzie nasi wieszcze, Mickiewicz, Chopin, Jan Pawel II, Stefan Wyszynski, dlaczego nie sluchacie ich?
  • 2009-11-07 06:47 | beate pajonk

    A gdzie sa pola dzieci zabitych podczas "in vitro"? W lodzie we Francji na przestrzeni tysiecy kilometrow. Kto za te zbrodnie odpowie? Tez kosciol? My wszyscy za to odpowiemy, jezeli nie w tym zyciu to we wiecznosci. Wiec nie zabijajcie wiary, bo tym zabijacie matke. Za to wszyscy jeszcze odpokutuja. Tylko odczekac.
    Panie zmiluj sie!
  • 2009-11-10 21:55 | Monteskiusz

    Szanowny @Mikołaju

    W swoim drugim wpisie (może nie przeczytałeś) wyraźnie dałem do zrozumienia, że nie jest ważne co będzie naszym źródłem moralności, ważna jest wypłata za którą możemy uważać przyzwoitego człowieka i nie istnieją żadne przesłanki do twierdzenia, że jakaś droga jest lepsza. Nie chcę i nie mogę się wdawać w polemiki teologiczne, bo najzwyczajniej na świecie nie jestem znawcą tej materii i szkoda mi czasu i życia na studiowanie czegoś co mi nie jest do niczego potrzebne, ale nikogo nie wyśmiewam i nie potępiam za takie zainteresowania. Jako agnostyk, jestem tą mniejszością w Polsce z którą się najmniej liczą pobożni katolicy, a cytowania z Biblii nie robią na mnie żadnego wrażenia, dla mnie to jedna z wielu ksiąg napisanych przez ludzi i dla ludzi, bo to najpierw był człowiek, a później pojawił się Bóg. Herezja prawda?
  • 2009-11-15 01:37 | Mikołaj

    Re:Nowa przyzwoitość

    Monteskiuszu.
    W moim poprzednim wspisie (może niewyraźnie się wyraziłem) dałem do zrozumienia, że owszem – jest ważne, skąd wywodzimy naszą moralność, bo już chociażby sama ocena tego, kto należy, a kto nie, do grupy, jak raczyłeś ich określić "przyzwoitych człowieków", musi być oparta na jakimś wzorcu, standardzie.
    Jeśli uważasz, że nie istnieje ŻADEN godny miana (nie lepszego, ale prawdziwego po prostu) to nie możesz z całą pewnością twierdzić, że ktoś jest, albo ktoś nie jest przyzwoitym człowiekiem.
    Chyba, że jesteś bogiem. Herezja, nieprawdaż?
    Odstawiając na bok ten frywolny ton – cytaty nie służą do "robienia wrażenia", ale do zrozumienia MYŚLI w nich zawartych i podane są nie jako argument w sporze teologicznym, ale próba odpowiedzi na wcześniej postawione pytania. To, czy z tej odpowiedzi skorzystasz nie jest już moją sprawą. Ani moją, ani jakiegokolwiek innego człowieka.
    Pozdrawiam niezmiennie serdecznie
  • 2010-01-10 19:52 | dominata

    Re:Nowa przyzwoitość

    "2009-11-10 21:55 | Monteskiusz | 77.253.40.117
    Szanowny @Mikołaju

    W swoim drugim wpisie (może nie przeczytałeś) wyraźnie dałem do zrozumienia, że nie jest ważne co będzie naszym źródłem moralności, ważna jest wypłata za którą możemy uważać przyzwoitego człowieka i nie istnieją żadne przesłanki do twierdzenia, że jakaś droga jest lepsza. Nie chcę i nie mogę się wdawać w polemiki teologiczne, bo najzwyczajniej na świecie nie jestem znawcą tej materii i szkoda mi czasu i życia na studiowanie czegoś co mi nie jest do niczego potrzebne, ale nikogo nie wyśmiewam i nie potępiam za takie zainteresowania. Jako agnostyk, jestem tą mniejszością w Polsce z którą się najmniej liczą pobożni katolicy, a cytowania z Biblii nie robią na mnie żadnego wrażenia, dla mnie to jedna z wielu ksiąg napisanych przez ludzi i dla ludzi, bo to najpierw był człowiek, a później pojawił się Bóg. Herezja prawda? "

    Biblia to arcydzieło literackie wielogatunkowe,wieloaspektowe,wielowątkowe Prawo etyczno-społeczne. Rzeczywiste i rzetelne fakty historyczne bez komentarza, bo konkluzja zależy od wnikliwej analizy biblijnych synonimów, symboli, alegorii etc. czytelnika
    Dlatego Biblia nie jest napisana dla duchowo i intelektualnie ułomnych ludzi.
  • 2010-01-10 22:46 | Monteskiusz

    Re:Nowa przyzwoitość

    Wybacz, ale dla mnie biblia nie jest arcydziełem literackim, traktuję ją jedynie jako źródło informacji o genezie i dziejach religii judeochrzścijańskiej. Może i jestem dla ciebie duchowo ułomny, ale jeśli utożsamiasz opisy biblijne z faktami historycznymi to, zastanów się nad swoim intelektem.
  • 2010-01-12 10:54 | dominata

    Re:Nowa przyzwoitość

    "2010-01-10 22:46 | Monteskiusz | 10.2.1.191
    Re:Nowa przyzwoitość
    Wybacz, ale dla mnie biblia nie jest arcydziełem literackim, traktuję ją jedynie jako źródło informacji o genezie i dziejach religii judeochrzścijańskiej. Może i jestem dla ciebie duchowo ułomny, ale jeśli utożsamiasz opisy biblijne z faktami historycznymi to, zastanów się nad swoim intelektem. "
    Biblia na mocną podbudowę w archeologii, jak w fizyce teoretycznej, czyli jest rzeczywista, rzetelna i wiarygodna,bo nie na słowo honoru. Teraz ty się zastanów nad swoim intelektem. ""
  • 2010-08-06 07:55 | Delaylasocjolog

    Re:Nowa przyzwoitość

    Żałuję niezmiernie i niezmiennie, że dyskusji na ten temat jest tak mało a debat nie ma wcale. Nasz kraj i nasi katolicy popadają w paranoję bowiem odsądzają niewierzących od człowieczeństwa. Osobiście uważam, że wartości człowieka nie biorą się z jego wiary a z wychowania i filozofii na życie w tym oczywiście wiary ale i stanu bez Boga czy wątpieniu w jego istnienie. Człowiek który nie wierzy w Boga nie jest obarczony od pierwszych dni pojmowania świata winą i bojaźnią.Systemy wartości takiego człowieka wypływają z jego poczucia solidarności z innymi ludźmi i ze światem czyli jednym słowem z: człowieczeństwa. Jak zwykle Amerykanie robili badania socjologiczne w tym kierunku i okazało się, że np. lekarze w szpitalu publicznym którzy są niewierzący wykazują więcej skłonności i działań do bezpłatnej pomocy lekarskiej niż lekarze wierzący( ci oczekiwali wynagrodzenia) Takich badań jest więcej ale trudno przytaczać je tu wszystkie.
  • 2010-08-06 08:06 | Delaylasocjolog

    Re:Nowa przyzwoitość

    No właśnie: cyt. "durny narodzie...Problem w tym, że katolicy uzurpują sobie prawo do ubliżania innym z racji poczucia bycia lepszym poprzez swoją wiarę. Nikt nie ma prawa czuć się mądrzejszym i lepszym. Wartości człowieka nie wypływają z jego wiary a z poczucia bycia człowiekiem. Człowiek dobry, litościwy i moralny bez obarczenia bojaźnią bożą i poczuciem winy jest wartościowszy tym bardziej, że czuje dobro, miłosierdzie bez presji a sam z siebie, z głębin duszy. Znam wielu takich ludzi w Polsce i na świecie z racji swojego zamieszkiwania na obydwu kontynentach przez długie okresy i z racji pracy z ludźmi.Wartościowym człowiekiem jest ten kto szanuje przekonania innych i nie ubliża im z powodu odmiennej wiary czy przynależności społecznej i nie czuje się lepszym bo wierzy lub nie. Ludzie wierzący uważają siebie za bardziej dobrych i moralnych oraz mądrzejszych a ateiści uważają że wiara jest wynikiem braku wiedzy a często nawet wykształcenia. Ha...cóż, należy szanował innych i akceptować ich sposób na życie ale nigdy nie należy mieć poczucia bycia lepszym człowiekiem z powodu życiowej filozofii bo każdy ma prawo do swojej i do swoich ścieżek życia po których stąpa.