Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Krucyfiks i prawa człowieka

(7)
2009-11-05 18:50 | Bobas
Odnoszę wrażenie, że Kościół nie zdaje sobie sprawy, jak pozytywne znaczenie ma dla niego wyrok trybunału w Strasburgu. Niepohamowane wkraczanie Kościoła ze swą symboliką do wszelkich obszarów, gdzie się da stwarza niekorzystne wrażenie ekspansji.

Myśmy już to przerabiali, "podziwiając" n.p. portrety ojców naszego narodu i wszyscy wiemy, co z tego wynikło. Niech Kościół z tą symboliką nadmiernie nie igra, bo może nastąpić t.zw. zmęczenie materiału.

W końcu kościół jest dla ludzi i knajpa też dla ludzi, tylko nie należy przesadzać.
  • 2009-11-07 13:04 | lolo_2021

    Re: Krucyfiks i prawa człowieka

    w szkołachi miejscachpublicznych nie powino być symboli religijnych ponieważ zagrażają demokracji
  • 2009-11-07 13:27 | Bobas

    Trochę tutaj skorygowałbym wypowiedź Lola_2021. Kościół, jako obiekt, jest dla mnie również miejscem publicznym, ale tutaj państwo nie powinno ingerować w symbolikę religijną.- Ponadto Kościół jest właścicielem lub administratorem wielu innych obiektów i wyposażenie ich wystroju symbolami religijnymi powinno zaspokajać jego ambicje w zakresie symboliki religijnej. Nadmiar tej symboliki, może wywoływać skutki odwrotne do zamierzanych, pomijając już pewne aspekty samej estetyki.
  • 2009-11-10 00:31 | Domator

    Nie ma na swiecie symbolu o takiej sile przebicia jak krzyz. Znaja go wszyscy, chociaz wiekszosc nie rozumie jego poza-religijnego znaczenia. Kosciol nie potrafil dotychczas wykorzystac sily tego unikalnego symbolu do promowania uniwersalnych wartosci wspolnych dla wierzacych i niewierzacych (np. tolerancja).
  • 2009-11-10 11:08 | Bobas

    To prawda, drogi Domatorze, w ślad za poniżej przytoczonymi mtaforami:

    - „Cechą tej sympatycznej religii jest to, że wszystko się w niej zmieści” – odpowiedź Tadeusza Boya-Żeleńskiego (znanego ze swej opozycji do Kościoła) na zapytanie, czy nie przeszkadza mu tłumaczenie pewnego tekstu dla wydawnictwa katolickiego

    - „Bóg i Ojczyzna to niepokonana para; ten duet ma na koncie więcej krwi i ludzkich nieszczęść, niż cokolwiek innego” – wypowiedź hiszpańskiego reżysera filmowego Luisa Buñuela.

    Liczę na trafną ich interpretację, w odniesieniu do Pańskieg komentarza.
  • 2009-11-11 23:41 | Monteskiusz

    Zanim pan redaktor podjął temat, to na forum już jest dyskutowany i ja też się już do tego ustosunkowałem, ale widzę tutaj nowe głosy, więc też coś jeszcze dodam od siebie. Jestem z pokolenia, które nie widziało na ścianach szkolnych krzyży i nie przeszkadzał ten brak w wychowaniu nas na porządnych i uczciwych obywateli, oczywiście z pewnymi wyjątkami, tak jak dzieje się to dzisiaj przy wiszących krzyżach. Można więc śmiało wnioskować o neutralności tego symbolu, przynajmniej w zakresie wpływu na proces kształcenia i wychowywania ucznia. Jeśli zadamy pytanie zwolennikom wieszania krzyży w szkolnych klasach, to nie można uzyskać sensowenej odpowiedzi, a jedynie podpieranie się tradycją, możliwością lepszego wychowania młodzieży(?), itp. argumentów i gdyby tylko o to chodziło, to byłoby pół biedy. Chodzi przecież o pewien rodzaj dominacji, mający pokazywać inaczej myślącym i czującym, że to my tutaj rządzimy w szkole i tak się zresztą dzieje. Dzieci rodziców nieuczęszczające na lekcje religi są spychane na margines społeczności szkolnej, a jest to doświadczenie tramumatyczne dla nich i zostaje tam jakaś zadra w ich świadomości, ale przecież dobrzy chrześcijanie nie widzą problemu, problemem jest sprzeciw Włoszki dochodzącej swoich i jej dzieci praw. Osobiście nie mam nic przeciwko ludziom wierzącym w Boga, jest to ich wybór, albo skutek indoktrynacji spod której nie wyzwolą się aż do śmierci. Jak ta indoktrynacja przebiega i jakie odnosie skutki, to mogę czasami zobserwować na ulicy jak wierni przechodząc koło jakiegoś ich symbolu robią znak krzyża, zupełnie bezmyślnie, tak jakbyśmy obserwowali psa Pawłowa. Czasami w niedzielę jadę za miasto samochodem lub rowerem i jestem zmuszony przejechać przez środek "kościoła" podczas mszy, bo uczestniczący wierni(?) stoją po drugiej stronie ulicy przy której jest kościół. Po co oni tam przychodzą, mógłby ktoś zapytać, jakim cudem oni coś przeżywają na tej mszy, w co oni wierzą? Odpowiedź może być tylko jedna: zostali tak wytresowani jak zwierzęta i tak reagują, przyszli się pokazać sąsiadom.
  • 2009-11-12 00:23 | Bobas

    Zgadzam się z wypowiedzią Monteskiusza, a dla jej wsparcia posłużę się jeszcze jednym cytatem:

    „Poczucie misji i szowinizm zawsze chodzą w parze. Można przytoczyć nieskończoną ilość pouczających przykładów. Człowiek z poczuciem misji jest męczący dla otoczenia, a nawet potrafi być niebezpieczny. Lepiej nie graniczyć z narodem, który jest przekonany, że spełnia misję. Świat wyglądałby inaczej, gdyby powiedzieć każdemu: zbawiaj się na własną rękę, na miarę swoich chęci i możliwości!" – cytat z „Chrystusa z karabinem na ramieniu”, Ryszarda Kapuścińskiego.