Czarno o czerwonym

(14)
Nagrodzony Złotymi Lwami w Gdyni „Rewers” Borysa Lankosza, zamiast szkolnego rozliczenia ze stalinizmem w martyrologicznym duchu, podejmuje szyderczą grę z narodową pamięcią.
  • 2009-11-14 03:24 | R

    problem

    Widzę tu jednak problem. Rozumiem istotę czarnego humoru i kilka takich sytuacji bardzo śmiesznych udało się w tym filmie pokazać. Mnie też śmieszyły. Problem filmu leży w braku dobrego przesłania. Myślę, że to mogą wyśmiać "Oscarowcy". Śmichy chichy z tego, że ktoś za zło jeszcze większym złem odpłacił. Gdyby to był Monty Python to ten lovelas z bezpieki powinien jeszcze wstać z tej wanny i powiedzieć wszystkim "Hello". Ale to nie był Monty Python i cała sytuacja w ogóle nie była śmieszna. Z kina wychodzi się z moralnym niesmakiem. Wymuszanie zrozumienia dla biednej staruszki, która zapala świeczkę dla kogoś kogo sama zamordowała to tani chwyt. A z dziecka wychowanego przez samotną matkę najłatwiej od razu zrobić homoseksualistę. Bardzo to wszystko na skróty, niestety. Może do przyjęcia dla ludzi bezrefleksyjnych. Mam nadzieję, że Akademia Amerykańska tego nie kupi, a jak kupi to sama wystawi sobie opinię.
  • 2009-11-14 17:49 | leśniczyna

    Re:Czarno o czerwonym

    "Totalitaryzm został wryty w nasze geny, wirus komunizmu krąży w naszej krwi i nic go z niej nie usunie".

    Co właściwie szanowny Autor chciał przez to powiedzieć? Może jakieś konkrety? Przeżyłam w PRL większość życia i jako żywo nie czuję, żebym miała totalitaryzm wryty w geny czy wirusa we krwi. Przepraszam, ale takie ogólnikowe dyrdymały z wielkim kwantyfikatorem bardziej pasują do jakiejś "Gazety Polskiej" niż do "Polityki". Jestem zniesmaczona.
  • 2010-01-04 00:03 | robcio

    Re:Czarno o czerwonym

    "Co właściwie szanowny Autor chciał przez to powiedzieć? Może jakieś konkrety? Przeżyłam w PRL większość życia i jako żywo nie czuję, żebym miała totalitaryzm wryty w geny czy wirusa we krwi."

    ... bo Wy leśniczyna złe geny mieliście :)

    Autorowi recenzji "dziękuję" za dokładne streszczenie filmu. W nagrodę jego zdjęcie powinno być w każdej kasie kinowej z adnotacją o zakazie sprzedaży biletów.
    Po doskonałych recenzjach na film poszedłem z dużymi nadziejami i może dlatego po wyjściu z kina czułem niedosyt. Scenariusz wystarczył na nowelkę filmową lub farsę teatralną ale na film pełnometrażowy to trochę zabrakło rozwinięcia pomysłu(coś jak "Arszenik i koronki").
    Jeśli to miał być najlepszy pełnometrażowy film polski zeszłego roku to siedząc w kinie miałem wrażenie że pewne sceny dodano na siłę aby wypełnić te 90 minut. Natomiast przyjemnie oglądało się czarnobiałe zdjęcia i świetną grę pań. Buzek była stworzona do roli "pani od poezji", Polony dobra jak zawsze i nawet Janda nie leciała Jandą.
  • 2010-01-04 00:06 | robcio

    wpis został usunięty

    .........
  • 2009-11-18 12:38 | Adrian Dobrowolski

    Re:Czarno o czerwonym

    Chciałbym omówić styl "recenzji" Pana Janusza Wróblewskiego.
    Miałem okazję widzieć ten film na festiwalu w Gdyni i potwierdzam, film jest godny uwagi. Jest zrealizowany z polotem, pomysłem, humorem i świetną grą aktorską. Należały mu się wszelkie laury jak i wytypowanie na kandydata do Nagrody Akademii.
    Martwi mnie jednak sposób, w jaki pan Wróblewski napisał tę "recenzję". Panie Januszu, TO NIE JEST RECENZJA. PAN STRESZCZA FILM. Myślałem, że kogoś uduszę, jak przeczytałem to streszczenie. No jak można zdradzać WSZYSTKIE elementy zaskoczenia w filmie. Widz na początku nie ma pojęcia o tym, że Dorociński jest ubekiem, i nie ma pojęcia, co zrobi z nim główna bohaterka. TO JEST PRZECIEŻ KWINTESENCJA TEGO FILMU!!!!!! Zdradził Pan wszystkie szczegóły, nie pozostawiając widzowi absolutnie NIC!
    Recenzja? - to jest rozprawka licealisty, który usiłuje wypełnić tekstem jak najwięcej arkusza papieru. Zdradza Pan istotę relacji bohaterek filmu, zaskoczenie i obrzydzenie spowodowane połykaniem monety, sposób morderstwa ubeka i gdzie bohaterka schowa jego pozostałości!
    Równie dobrze można już sobie ten film odpuścić. Ci co nie mieli tyle szczęścia oglądać ten film wcześniej, mogą Panu podziękować za zrujnowanie im tego arcydzieła. Proszę już więcej żadnych recenzji nie pisać. Błagam.
  • 2009-11-18 18:15 | Barbarus

    Re:Czarno o czerwonym

    A ja tam mam w genach szacunek dla ludzi, którzy mimo wszystko próbowali zmieniać świat, sądząc, że może być lepszy. Jeśli to wirus, to większość dziś chyba jest kompletnie wyjałowiona, by nie powiedzieć - wysterylizowana. Towar, zysk, sprzedaż, kupno, wartość, rentowność... a człowiek coraz mniej wolny. Śmieszą mnie diaboliczne przedstawienia bezpieki, gdy co parę kroków widzę kamerę, spotykam różnych strażników i ochroniarzy, mam świadomość że ktoś widzi i słyszy wszystko, ktoś inny zaś bada moje preferencje (zakupowe, zakupowe...). Obłęd konsumpcji wcale nie wydaje się mniejszym złem, niż obłędna(?) próba zrównania szans i warunków życia. Więc ostrożnie z potępianiem metod i prób zapanowania nad rzeczywistością społeczną, gdy samemu ma się do zaproponowania jedynie "a niech się wszystko dzieje jak chce", ludzie najszczęśliwsi są, gdy mogą co tydzień zmienić telewizor na nowy, a nieużyteczni, nieproduktywni i bezwartościowi niech idą na śmietnik, bo na ich emeryturę nikt pracować nie będzie.
  • 2010-01-06 09:14 | tepisarek

    Re:Czarno o czerwonym

    Barbarus, masz WPan(i) świętą rację: nie wolno tak traktować czytelnika! Ostatnio ta wypowiedzi bardzo się upowszechniła; w niedzielę prezenter I programu TV opowiedział publiczności cały film, zamiast go zapowiedzieć.Za to należy prezenterów karać, a recenzentów lepiej pilnować. Niech nam nie psują zabawy.
  • 2009-11-24 22:53 | fotodiagnoza

    Re:Czarno o czerwonym

    jednak to balansowanie ludzkimi emocjami odnosi w przypadku tego filmu skutek.
    mocne kino
    http://fotoforum.gazeta.pl/3,0,2059524,3,2,84517.html
  • 2009-11-30 12:32 | shuvy

    Re:Czarno o czerwonym

    Z kina wychodziłam poełna ambiwalentnych odczuć. Nie było to jednak spowodowane rozpuszczeniem ubeka w wannie (co odebrałam groteskowo). Nie moge odeprzeć się wrażeniu tendencyjności historyczno-politycznej w filmie. Sądzę, że w polskim kinie po raz kolejny został powtórzony schemat rodem z teatru telewizji realizującej misje publiczną: zagubiona w komunistycznych realiach warszawska powstańczyni z inteligenckiej rodziny (w których kamienicy mieści się bolszewickie ministerstwo!) spotyka
    (jak było od początku wiadomo) okurtnego szantarzyste, przystojnego ubeka ze wsi zabitej dechami, człowieka na którym budowano komunistyczną rzeczywistość. Taki prosty schemat wydaje mi się zbyt uproszczony, bił we mnie szczególnie w słowach 'gdybyśmy mieli więcej twoich pistoletów w powstaniu, byłbyś dobrym mechanikiem'. Jestem maturzystką, nic nie wiem o tamtych czasach, jednak film wydał mi się zbyt tendencyjny, uproszczony. Byłby naprawde dobrą czarną komedią, groteską czasów stalinizmu gdyby nie ten schemat, który mnie osobiście zniesmaczył.
  • 2009-12-14 14:39 | alfredo

    Poprawię Państwu humor i Panu Redaktorowi.

    Z pewnego portalu, w którym posty popełniają licealiści i gimnazjaliści.
    http://www.multikino.pl/forum/viewtopic.php?t=2276
    Jak widać dojrzałość rozkwita w pełni.
  • 2010-01-18 17:31 | maria

    Re:Czarno o czerwonym

    Miałam nadzieję, że oglądnę nadzwyczajny obraz, a tu rozczarowanie, mimo bardzo dobrej gry bohaterek i brzydoty Agaty Buzek. Najlepsza gra Krystyny Jandy (zupełnie inna). Niezrozumiałe dla młodszych widzów i cudzoziemców sytuacje. Nie dorównuje "Małej Moskwie", "Placowi Zbawiciela".
  • 2010-01-20 13:47 | art_m

    Re:Czarno o czerwonym

    "Mała Moskwa"? Hmm, de gustibus non est disputandum... Choć myślę, że mimo wszystko "Rewers" to film o klasę wyżej (o ile można tak powiedzieć), więc porównywać nawet nie wypada...

    W "recenzji" (dobrze, że mam nawyk czytania ich PO obejrzeniu filmu, a nie przed ;) ) zabrakło mi jednego: myślę, że główną zaletą filmu jest jego strona techniczna, by nie powiedzieć - wizualna. Estetyczny majstersztyk to może trochę za dużo powiedziane, ale mimo wszystko trudno dobrać inne wyrażenie do tego, co "Rewers" sobą reprezentuje w tej sferze.
  • 2010-01-25 15:28 | krakus

    Re:Czarno o czerwonym

    Film gniot, jedyne co mi sie podobalo to ostatnia sekwencja. To cos z Hitckook´a.
  • 2010-01-26 15:41 | McGraw

    Re:Czarno o czerwonym

    kto to jest Hit... coś tam? Czyżby chodziło o boskiego Alfreda Hitchcocka?
    Ale żenada....
  • 2010-01-25 16:44 | Skuba

    Mniej przerysowania niz sie zdaje!

    Film jest znakomity i choć chwilami Buzkówna szarżuje (np. w sposobie poruszania się)jest w tym więcej prawdy, niż się wydaje. Doskonale pamiętam tamte czasy, moją reakcję na pytanie lekarza czy ojciec był w AK (o skurwiel prowok!) i dziki ubaw całej rodziny jak młodsza siostra przyczepiła (w ramach żałoby) ogromne zdjęcie Stalina z gazety... na drzwiach ustępu. Na oskara szans nie było, bo amerykanie takich filmów nie mogą zrozumieć, ale my bawimy się pysznie!

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną