Jego burzliwa kariera przypomina karierę głównego bohatera komedii Juliusza Machulskiego „Pieniądze to nie wszystko”, producenta winek marki „Platon”, w którego wcielił się Marek Konrad. Podobnie, jak bohater filmu, Palikot od 1990 roku dorabiał się majątku zakładając wytwórnię winek Amber w Lublinie, którymi rozpijał okolicznych chłopów. Jak wiadomo, szewc, czyli gorzelnik, boso chodzi, tzn. trzeźwym jest. Więc Palikot nie pił, a co uwarzył, chamom sprzedawał. Zarobione pieniądze, jak na odpowiedzialnego biznesmena przystało, inwestował w Polmos. Głodnych karmił, spragnionych poił i dawał pracę.
Sprzedaż winka i gorzały to podstawa utrzymania tego szacownego biznesmena. W czym więc problem? Otóż, w najnowszej sensacji poważne media ujawniły, że kancelaria premiera zakupiła winka za sumę 70 tys. zł! Szybko dzieląc tę sumę przez cenę Platonka obliczyłem, że to około 14 tys. butelek! Oj, długą kadencję przewiduje pan premier… Biznesmen z Lublina nie robi jednak z tego afery, bo może partyjny kolega daje mu dobrze zarobić? Taka ilość winek świadczy niezbicie, że i premier za kołnierz nie wylewa. Mogę to potwierdzić, bo będąc na okupacji jego biura w listopadzie, w zamrażalniku znalazłem 3 butelki wódki. O co więc chodzi z tymi „małpkami” prezydenta za drobne 3 tys. zł? Co tak dręczy biznesmena z Lublina? Dowiedziałem się z dobrze poinformowanych źródeł, że małpek zakupionych przez Belweder nie produkują w Lublinie. Może to jest jakaś odpowiedź?
Wyszukaj na forum
Forum
Duży chłopiec
(1)
Jeden z najbogatszych Polaków porzucił biznes, by zajmować się polityką. Opublikował kiedyś ogłoszenie, że nie jest wielbłądem. Ale kim jest?
