Dziewczyński szyfr

(1)
Najpierw trzeba stworzyć tajny alfabet, w którym będziemy mogły pisać do siebie listy. Litery mogą być inspirowane językiem chińskim albo mieć kształt figur geometrycznych. Kartkę ze znaczeniami trzymamy w pudełku na biurku lub w pamiętniku. Byle nikt się nie dowiedział.
  • 2009-11-16 23:17 | joanek

    ślepoty chyba

    ślepoty chyba te okruchy były, nie normalności.
    Szczelnie zawinięte grubą skórą.

    W "Zwierzeniach klowna" jest motyw bodaj Henrietty, która niemiecką nastolatką w faszystowskich Niemczech będąc, w ostatnich dniach wojny osiągnąwszy wiek wymagany, wsadzana jest przez rodziców z dumą do pociągu, który wiezie ją na front. I tam ona ginie potem na tym froncie. A my widzimy, wraz z głównym bohaterem, potworność tego zajścia. Widzimy wyraźnie, a poza nami nikt nie widzi. Nie widzą rodzice dziewczyny, bynajmniej, śladu nawet. Nie widzą inni ludzie, wsadzający swe dzieci do pociągu jadącego na śmierć pod sztandarami kłamstwa i ohydy.

    Nie widziałyby pewnie też opisywane dwie panie, gdyby to pod "ich" sztandarem jechał pociąg. I ta ich ślepota brzydzi na tyle, że nie ma w niej żadnej paraleli z "uniwersalną" kobiecą czułostkowością.

    Po co uczłowieczać to, co pod grubą skórą i w ślepocie człowieczeństwo swe - poniekąd z własnej woli - zatraciło?
    Analizować tak, można. I opisać. Ale już wyciąganie wniosków, paraleli - trochę jest usprawiedliwianiem. Abstrahowaniem człowieka z kontekstu, a przecież człowieka nie ma bez kontekstu.