Doktor G. trzy lata później

(8)
Proces doktora Garlickiego wchodzi w drugą fazę. Przesłuchano ponad 200 świadków oskarżenia, teraz czas na świadków obrony.
  • 2009-11-17 10:39 | Luiza

    Zakłamany artykuł

    Czytając ten artykuł nie mogę pozostać obojętna, jak można społeczeństwu przedstawić tak zafałszowany obraz rzeczywistości. Skąd wzięła pani redaktor tyle nieprawdziwych zdarzeń? Pan Marek Durlik nadal pracuje w szpitalu MSWiA w Warszawie, jest ordynatorem Transplantologii i przeciwko niemu toczy sie sprawa karna, Garlicki nigdy nie mył pacjentów, brzydził się ich, dlatedo każdy musiał byś wykąpany z chwilą wejścia na oddział.Ponadto dr Garlicki telefonuje do swych byłych pracowników z prośbą o rozmowę, próbuje mataczyć w procesie. Żałosne.
  • 2009-11-17 20:21 | Dr No

    Re:Doktor G. trzy lata później

    W artykule Pani Redaktor Bundy nie znalazłem informacji o tym, że doc. Durlik nie pracuje w szpitalu MSWiA.

    A tu artykuł z Pulsu Medycyny..
    "Były dyrektor stołecznego szpitala MSWiA, dr hab. Marek Durlik, od 1 października 2009 r. będzie odpowiadał za pion medyczny spółki Scanmed SA" (z Krakowa).[Źródło:
    ]
    Wszystko jasne?
    Poza tym.. czy to, że każdy pacjent musiał byś wykąpany z chwilą wejścia na oddział to zarzut wobec doktora Garlickiego? Czy może chodziło o bezpieczeństwo pacjentów. Brud to zarazki, zarazki to zakażenie, a zakażenie to powikłania (skutkujące nawet śmiercią pacjenta). Negatywna reakcja na brudnego pacjenta na oddziale szpitalnym nie koniecznie świadczy o "obrzydzeniu" lekarza (raczej o totalnej ignorancji i niekompetencji personelu odpowiedzialnego za te sprawy).
    Doktor dzwoni do byłych pracowników.. a jak ma znaleźć swiadków obrony(sam broni się przed sądem)? Dać ogłoszenie w gazecie? To normalna procedura szukania świadków, których bedzie można pewnie powołać (trzeba z nimi porozmawiać). Poza tym mataczenie jest wtedy, gdy ktoś nakłania do fałszywych zeznań (prośba o rozmowę to jeszcze nie mataczenie.)
    Mam wrażenie Pani Luizo, że to Pani zostawiła otwarte drzwi do izolatki.. w Stanach Zjednoczonych tacy ludzie tracą pracę a nawet trafiają do aresztu. W Polsce oświadcza im się agent CBA i zamieniają się we współczesnych SBeków! Żałosne!
    Społeczeństwo narzeka (nie bez racji) na opiekę zdrowotną. Z drugiej strony najchętniej spaliłoby na stosie człowieka, który próbował coś realnie zmienić, sam idąc w pierwszej lini. Pewnie popełniał błędy. Ale nie popełnia ich tylko ten, kto nic nie robi. Jeśli będziemy podcinać skrzydła naszym Prometeuszom nigdzie nie dolecimy.

  • 2009-11-19 12:11 | Bronia

    Kto sie kocha w Garlickim?

    Odniosłam wrażenie, że dr. No z chęcią pocałowałaby stópki tego lekarza. Garlicki był bardzo dobrym chirurgiem, złym lekarzem i fatalnym szefem. System Garlickiego i Durlika zakładał, że biorą do przeszczepu KAŻDY przypadek, który ma szansę przeżyć operację i kilka dni po niej. Wtedy NFZ wypłaca szpitalowi bardzo duże granty. Garlicki wypychał pacjenta z pooperacyjnej jak najszybciej się dało i odhaczał w notatniku kolejną pozycję planu. Wtedy w historię choroby nie wpisuje się przyczyny zgonu w następstwie powikłań po operacji. Ciekawa jestem wyników - jaki odsetek wśród operowanych przeżyło miesiąc, pół roku, rok? Zgon 70-latka po 6 m-cach od operacji to przecież zupełnie "naturalna" sprawa - nikt nie wiązał by tego z operacją. Oddział zarabiał krocie.
    Moja współlokatorka, która pracowała wtedy na oddziale codziennie ryczała po przyjściu do domu. Wyzwiska, przemoc emocjonalna, pogarda dla całego personelu i pacjentów innych niż interesujące kobiety i członkowie zamożnych rodzin. Uwagi o tym, że jak jakiegoś śmierdzącego wsioka nie stać na operację, to niech jego żona świniaka sprzeda - to był standard. Bicie asystentów w trakcie zabiegów (po rękach, że im drżą, że trudno mu się dostać do obszaru operacyjnego, że rwie mu się żyła, że..). Garlicki nie szkolił następców. Wszystkie operacje wykonywał sam - asystenci skarżyli się, że rok pobierają żyły z nogi i trzymają klemy. Że nie dopuszcza ich do żadnych poważniejszych etapów operacji. Nawet, jeśli była to 4-ta tego samego dnia. Nie szkolił następców - nie chciał konkurencji do sławy i grantów szpitalnych dla głównego operatora.
    Poza tym to czarujący facet. Spokojnie, głęboko popatrzy Ci w oczy, i niskim głosem powie - jak trudna i niewdzięczna jest jego praca. Jaki stres przeżywasz, gdy umiera ci na stole pacjent. Jaki to wspaniały zawód - kardiochirurg. Dr Kilder i G. Clooney w jednym. Z nadaktywnymi rękami.
    Kiedy usłyszałam o aresztowaniu poczułam ulgę, choć moja, już wtedy była współlokatorka straciła w następstwie tych wydarzeń pracę. Szkoda, że posypał się cały oddział. Wciągu tych lat nie powstał tam zespół, który pod innym przewodnictwem fachowo pomagałby ludziom. Tego szkoda
  • 2009-11-19 14:42 | irys.p

    Re:Doktor G. trzy lata później

    Re.Bronia, a skąd Pani nagle jest tak absolutnie zorientowaną w pracy na oddziale Dr.G. Przecież sama Pani powiada,że opiera się na wypowiedzi" osoby " tam kiedyś pracującej.Ponadto ten ktoś, był wiecznie niezadowolony i sflustrowany /mój domysł/. Brzydzę się donosami w stylu jaki został nam zaprezentowany, bo dowodzi, że są to zarzuty wyssane z palca.
    Jest Pani bez mego zaufania.!!
  • 2010-08-24 11:31 | Aga

    Re:Doktor G. trzy lata później

    Ludzie Wy jestescie chorzy na umysle.Garlicki musial byc twardy dla swojego personelu ,bo po pierwsze od ich perfekcjonizmu zalezalo to czy ktos bedzie zyl,tam nie ma miejsca na pomylki,po drugie rzadko sie zdarzalo w naszej historii,aby genuisz byl doceniany za czasu swojego istnienia.A Garlicki to geniusz,bo ratuje ludziom zycie i wszystko zle co sie mowi o nim ,to obsesja sw.pamieci Religii,ktory nie mogl zniesc,ze ktos jest lepszy od niego i jego syna.Przeciez on usunal Garlickiego z Wolowskiej,bo chcial obsadzic tam swojego syna.Czy zdajecie sobie sprawe,ze sw.pamieci Religa to swoja droga mial najwiekszy odetek smiertelnosci podczas badz po operacji..ciekawe dlaczego?...a mianowicie on pil,a wlasciwie zlopal alkohol w niewyobrazalnych ilosciach!
    Wracajac do Garlickiego:swietny lekarz,specjalista,wymagajacy(ale w slusznym celu) i szkoda,ze Warszawa na tak dlugo go stracila,bo zapewne nie jedna osoba moglaby jeszcze zyc,gdyby on tu pracowal.Mam nadzieje,ze los i panstwo wynagrodza mu wszystkie krzywdy i ze bedzie szczesliwy i zrealizowany jako czlowiek i jako lekarz.A swoja droga,to zycze rowniez wielu ludziom w potrzebie,zeby wrocil do stolicy i leczyl,leczyl i jeszcze raz leczyl!""
  • 2010-12-30 21:13 | Julek

    Re:Doktor G. trzy lata później

    Co za nieobiektywny, tendencyjny artykuł! Żałosne, autor myśli, że czytający go są głupcami?
  • 2009-11-19 12:32 | indywidualismus

    Re:Doktor G. trzy lata później

    Ten przykład najlepiej pokazuje, do czego doprowadziłoby nas Państwo PiS (IV RP?). Zniszczyć wszystko, co nieprzeciętne, najbardziej wartościowych ludzi, zostawić tylko posłusznych matołków. Zamiast prawdy - fałszywe oskarżenia, przekręcanie rzeczywistości, podejrzliwość, oszustwa z wykorzystaniem emocji (kolega z "policji"). To przecież zdrada! Zdrada ojczyzny, niszczenie jej. Kiedyś za zdradę karano śmiercią, a teraz?
  • 2009-11-22 16:56 | A/N1H1

    Re:Doktor G. trzy lata później

    Również uważam, że to niszczenie jednego z najbardziej uzdolnionych ludzi pod polskim słońcem. I zawsze bardziej ufałem relacjom osób, które kompletnie nie znały realiów współpracy z drem G. niż jakichś tam byłych jego współpracowników, którzy nie byli w stanie pojąć jego geniuszu. Ale ten ciemny elektorat PiSu taki jest - nie doceni zdolnych ludzi, pełnych talentu nieprzeciętnych osobowości, które nierzadko zmieniały oblicze Polski. Generał Kiszczak ( niegdyś znany i utalentowany organizator polskiego życia publicznego ), generał Jaruzelski ( geniusz wojskowości i zwolennik przyjaznych stosunków polsko-rosyjskich ), Lech Wałęsa ( znany polski intelektualista,a przy tym noblista, zwolennik bezkrwawych przewrotów przy wódce i liberał w kwestiach penitencjarnych - zawsze dawał drugą szansę ciemiężonym przez system przestępcom np. Słowikowi, a do tego wzór dla pracodawców - dawał pracę prześladowanym przez PiS, byłym pracownikom SB np. Wachowskiemu ), Jerzy Urban ( mistrz języka polskiego, geniusz dziennikarstwa ), Joanna Senyszyn ( wzór subtelności i kultury dla wielu nowoczesnych Polek ), Donald Tusk ( pracoholik, człowiek gruntownie wykształcony, erudyta, wyznawca klarownych zasad i pobożny katolik, preferujący śluby kościelne nad cywilnymi ), Jacek Paszkiewicz ( prezes NFZ, człowiek wielkiej wrażliwości na los pacjentów, który potrafi wyrzec się wszelkich wygód dla dobra chorych ludzi )i wielu innych... Uważam, że znaczna część Polaków nie potrafi docenić ogromnej wartości zarówno merytorycznej jak i moralnej osób, które dla swojego kraju gotowe są poświęcić wszystko. Przykładem takiego bohatera, dobrego Polaka, dobrego obywatela jest również dr G.