E-atrament

(4)
Amazon, największy na świecie internetowy sklep i księgarnia zarazem, rozpoczął ofensywę. Także w Polsce można już zamówić Kindle 2, czytnik elektronicznych książek. Dla kogo to dobra wiadomość, a dla kogo zła?
  • 2009-11-19 10:07 | GallAnonim

    Kiepskie te czytniki

    Kilka dni temu mialem w reku 2 nowe czytniki Sony - oba jeszcze bardzo kiepskie - male, powolne, czarno-biale, kiepska rozdzielczosc. To jeszcze dluga droga, zanim bedzie to produkt z prawdziwego zdarzenia - zwlaszcza dla generacji przywyklej do 24-calowege monitora 16:9 ... .
  • 2009-11-19 14:57 | zorro

    Re:E-atrament

    Ludzie czytajacy sa przyzwyczajeni raczej do kartki A5 a nie 24 cali - zwlaszcza ze nie wiem czym te 24 cale bym wypelnil.
    Czytnikom przygladam sie od pewnego czasu i wolal bym wiekszy ekran niz oferuje SONY ale nie bardzo rozumiem co ma znaczyc ze czytnik jest powolny - oczywiscie jezeli ustawimy wielkosc strony rowna wielkosci ekranu to szybkosc przewracania kartek nie gra wielkiej roli - jezeli mamy powiekszony tekst to faktycznie moze to byc wolne (proponuje - drugie podejscie do czytnika mi tez za pierwszym razem sie nie podobal).
    Jako ze rozne firmy zapowiadaja nowe i lepsze wyswietlacze i czytniki ktore maja sie ukazac w najblizszych 12 miesiacach to na razie nie pale sie z zakupem - oczywiscie jezeli produkt bedzie oferowal bezplatny dostep do sklepu amazona a ksiazki i gazety elektroniczne beda tansze niz ich odpowiedniki fizyczne (z tym narazie sa problemy) i bedzie odpowiedni wybor ksiazek i gazet to z checia kupie taki czytnik.

    Inna sprawa: Czy Polityka moze zmienic system antyspamowy - bo obecny jest bez sensu juz 5 razy usiluje wpisac jakies slowo i za kazdym razem jest zle a nie jestem jeszcze zupelnie slepy.
  • 2009-11-21 22:56 | mikolaj

    Re:E-atrament

    Mam starsze sony od 3 lat (kupiłem właściwie zaraz jak się ukazał), a nowsze od półtora roku. Otóż do tego do czego służy normalna książka, czyli - o dziwo! do czytania nadaje sie wyśmienicie.

    Powolny? Na papierowych książkach też się telewizji nie da oglądać.
    Nie ma 24 cali? A która książka ma?
    Nie ma kolorków? Powiedzmy sobie, kolorki to nie to czego oczekuję po załóżmy powieści, ale pewnie jestem de mode. Do komiksów się nie nadaje, to trzeba szczerze przyznać.

    Za to dla oczu jest o niebo lepszy niż jakiekolwiek walące fotonami ustrojstwa!

    A teraz na temat ogólny. Jak już wspomniałem, jestem "early adopterem", od pierwszego zetknięcia z e-Ink byłem jego fanem i teraz po 3 latach, trochę szczęka mi opada, jak widzę, w jakich bólach takie rzeczy wchodzą do mainstreamu. Ile wątpliwych komentarzy człowiek się naczytał! A to w stylu "u, a mój iphone/laptop/pda może więcej" (tak jak piszę wyżej - książka nie telewizor, chyba że coś przeoczyłem), a to w rodzaju "a bo dla mnie się liczy dotyk/zapach książki" (przed wyjściem do pracy delektuję się zapachem mojego samochodu, lubię też go dotykać - czyż to nie trąci perwersją?). Jedni zapominają, że książki to mimo wszystko ciąg liter i znaków interpunkcyjnych, drudzy sugerują jakieś zatracenie w olfaktyce i haptyce. Ani jedno (książka nie będąca serią literek), ani drugie (książka-doświadczenie organoleptyczne) zjawisko, nie jest skalowalne, że readery ne walą celulozową pulpą, nie dyskwalifikuje ich jako rewolucji. Mamy treść i po raz pierwszy możemy ją skutecznie oderwać od medium!

    Tylko że rewolucja, wbrew temu na czym implicite skupia się Autor nie polega na "wziąc z klatki papierowej, i wpakować w naszą - .azw dla kindle, .lrx dla sony, itd.". Rewolucja to otwarte podejście do treści - zabrać z papieru i włożyć w otwarty format. I tutaj nie Amazon, a Sony, Barnes&Noble, Irex (nb. to iliad jest z irex technologies, nie na odwrót :-) ), są awangardą - PRSy Sony, Nook i Irex Digital Reader wszystkie obsługują epub - otwarty standard ebooków.

    I jeszcze jedna, jak wierzę - rewolucyjna sprawa, choć to raczej takie nowe-stare. Dotychczasowy model biznesu opierał się na sprzedaży treści (no OK, licencjonowaniu, jak uczy przykład Kindle). W grudniu ma wejść na rynek Sony Reader Daily Edition - reader z - że tak to ujmę - dostępem do biblioteki. Kupujemy urządzenie i możemy do woli wypożyczać na niego książki. Nie tylko od sony, ale również od współpracujących bibliotek uniwersyteckich. No tak, powrót do biblioteki publicznej - a jednak to rewolucyjna biblioteka!

    PS. Hmmm... tak patrzę na to co napisałem, chyba mam skrzywienie na Sony :-D
  • 2009-11-19 17:06 | @

    warto wspomnieć o przebogatych bibliotekach darmowych e-książek,

    jak Project Gutenberg, takich portali jest zatrzęsienie, nie trzeba wydawać ani złotówki, żeby czytać do końca życia. Niestety opierają się one na pracy wolontariuszy i polskie pozycje są tam w ilościach śladowych. Z przyjemnością słucham obecnych też tam audiobooków, nagrywanych przez starsze panie po angielsku, niemiecku czy francusku - jeśli ktoś ma "wolne moce przerobowe" i ładny głos niech się tam zgłosi i pokaże im naszą literaturę. A nowe książki elektroniczne i audiobooki sa rzeczywiście za drogie.
  • 2009-11-20 17:10 | Arkadiusz

    wpis został usunięty

    .........