Ale jeśli nie potrafimy dowieść tego CZYM jest życie oraz skąd się bierze (zdziwiłem się, że są poważni naukowcy wciąż wierzący w samorództwo) to nie możemy mówić o UDOWODNIENIU teorii ewaolucji ani z takim przekąsem wypowiadać się o kreacjonistach. Największy zarzut do kreacjonizmu ewolucjoniści budują bowiem na argumencie, iż przyjmuje się go niejako na wiarę. Ale przecież dopóki nie wiadomo jak powstało i czym jest życie, ta pewność siebie ("życie to nic skomplikowanego" i jednocześnie "nie wiemy czym jest") obrazuje jedynie wiarę właśnie ewolucjonistów w:
– stuprocentową sprawdzalność teorii wymyślonej przecież na gruncie rozważań teologicznych, a nie obserwacji naukowych (jasne, że Darwin obserwował zięby, ale to tylko mutacje wewnątrzgatunkowe, pod którymi podpiszą się i kreacjoniści)
– nieomylność ludzkich metod poznawczych
– to, że obecne metody i logika są w stanie objawić nam tajemnicę początków (lekką ręką profesor zakłada wiecznie istniejące luki w poznaniu – chwała za skromość – a jednocześnie odmawia teorii kreacjonistycznej racji bytu, choć przecież luki zawsze dają furtkę dla innych, niż obecny dogmat kościoła ewolucjonistycznego, teorii)
No i poza wszystkim – dlaczego trzeba dowodzić czegoś, co już jest udowodnione, niech pozostanie tajemnicą.
pozdrawiam
Wyszukaj na forum
Forum
Luka po pradziadku
(9)
Rozmowa z prof. Andrew Knollem, paleontologiem, o tym, jak powstało życie
-
-
Re:Luka po pradziadku
@Mikolaj
czy moglbys prosze podac wyjasnienie powstania zycia i gatunkow? Bardzo mnie interesuje ten temat, ale trudno mi jest znalezc odpowiedz na te frapujace pytania. -
Re:Luka po pradziadku
Wybacz mattek'u, ale jakoś nie wygląda mi Twoje pytanie na zadane szczerze. Cóż ja robaczek mogę Ci wyjaśnić? Może napiszę jedynie, że spór nie tkwi w zasadzie w argumentach. Jest daleko głębszy.
pozdrawiam -
Re:Luka po pradziadku
Jestem calkiem powazny. Piszesz "dlaczego trzeba dowodzić czegoś, co już jest udowodnione", oraz ze spor jest "daleko glebszy". Zastanawia mnie bardzo co masz na mysli. A moze inaczej, co wedlug Ciebie jest niewyjasnione. Oraz, gdzie istnieje blad w rozwazaniach Darwina. masz na mysli jakas konkretna sytuacje ze swiata biologii, ktora wymyka sie przewidywaniom teorii ewolucji? -
Re:Luka po pradziadku
Jak to co mam na myśli?
Spór o praprzyczynę przecież. O Stwórcę, bądź też jego brak.
Według mnie, niewyjaśnione jest to CZYM jest życie. To zjawisko jest wciąż tajemnicze. I to dlatego trzeba wciąż prowadzić "poszukiwania" i "badania".
Napisałem ponadto wcześniej o samorództwie. Jeśli życie powstało na skutek przemian materii nieożywionej to mamy do czynienia z czymś absolutnie NIGDZIE nie mającym miejsca w otaczającym nas świecie, mianowicie założeniem, że życie może zrodzić się z czegoś nieożywionego. naukowy absurd, który nie jest pobocznym wnioskiem, ale FUNDAMENTEM idei ewolucji!
pozdrawiam -
Re:Luka po pradziadku
jasne, ludzkie metody poznawcze są ułomne, więc spaghetti monster jest równie dobrym wytłumaczeniem. -
Re:Luka po pradziadku
Dawkins jest cyniczny i obnaża skrajny emocjonalizm w porównaniach tego typu. Gdyby wziąć je naprawdę serio nie możnaby mówić o rozsądku. -
Re:Luka po pradziadku
Z całym szacunkiem, Panie Mikołaju, ale:
1. 'CZYM jest życie' nie można dowieść; można je jedynie zdefiniować, co czyni
się w artykule;
2. poprawność teorii ewolucji oczywiście od tego nie zależy;
3. teoria ewolucji opiera się jak najbardziej na obserwacjach (warto zaznaczyć,
że prawie równocześnie A. Wallace doszedł do tych samych wniosków;
oczywiście na bazie jeszcze większego zbioru faktów i obserwacji niż to
zrobił sam Darwin);
....
można by tu dalej wyliczać niekonsekwencje i nielogiczności kreacjonistów,
ale chyba prościej będzie polecić znakomitą książkę R. Dawkinsa 'The God Delusion';
-
Re:Luka po pradziadku
Drogi Panie Lemony.
ad.1. To jest rzeczywiście uściślenie, ale nie zmieniające ani na jotę istoty rzeczy. Definicja rzeczywiście w artykule się pojawia, ale jest dość zabawna, skoro trzeba ją tłumaczyć przez to zjawisko, które samo obronić się musi. Życie jako coś "co podlega ewolucji" jest absurdalną definicją już chociażby z tego względu, że NIC takie stwierdzenie nie tłumaczy co do istoty tego, czym życie jest. Jest po prostu dogmatem wiary. Nic ponadto. Nie twierdzę, że tak nie można, ale opowiadanie, że jest to coś innego niż wiara jest niekonsekwencją i tyle. Nie interesuje nas bowiem "jak" zachowuje się życie (co możemy zaobserwować – ewolucji jakoś nie za bardzo – nie mylić z mutacjami wewnątrzgatunkowymi), ale "czym" ono jest.
ad.2. Poprawność teorii ewolucji oczywiście od tego zależy, dlatego, żo szuka ona po prostu PRZYCZYN pojawienia się ŻYCIA i stara się wytłumaczyć jak to się stało, że otacza nas to, co nas otacza. Gdyby wziąć za dobrą monetę "definicję" artykułu musielibyśmy konsekwentnie zastanowić się SKĄD i JAK pojawiło się życie (ze skał, gazów, pierwiastków pływających w pradawnej "zupie"? – z NIEżycia?) i odkrylibyśmy, że rzekoma definicja niczego nie definiuje, a raczej jest sprytnym wybiegiem służącym do przykrycia niemożności odkrycia ISTOTY tego, CZYM owo życie tak naprawdę jest. Przecież właśnie dlatego trwają próby stworzenia życia w laboratorium, że nie udało się jak dotąd zgłębić tajemnicy tego zjawiska.
Jeśli kreacjoniści mają rację, to tej alchemicznej zamiany w "złoto" nigdy nie uda się dokonać.
ad.3. Nawet na bazie zaobserwowanych faktów i wnikliwej analizie potężnej masy obserwacji można się pomylić. Zbieżność czasowa prac dwóch panów jest raczej świadectwem ducha czasów niż prawdziwości teorii. Gdyby tak łatwo narzucała się ta idea z obserwacji czemuż nie pojawiły się już podobne pomysły w np. Ur chaldejskim (bardzo wysokiej próby cywilizacja), bądź Babilonii czasów Nebukadnesara, czy Grecji Arystotelesa?
pozdrawiam
