Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

O przyczynach fałszywej interpretacji pomiarów dwutlenku węgla w atmosferze.

(5)
2009-12-09 20:43 | Irek
O przyczynach fałszywej interpretacji pomiarów dwutlenku węgla w atmosferze.

Inspiracja do podjęcia przeze mnie tego tematu był artykuł Zbigniewa Jaworowskiego
pod tytułem „Idzie zimno!“ opublikowany na lamach „Polityki” 08 kwietnia 2008 roku.

Autor przedstawił w nim argumenty przeczące powszechnemu mniemaniu jakoby
przyrost emisji CO2 ze spalania paliw kopalnych i procesów przemysłowych był przyczyna obserwowanego przyrostu średniej temperatury atmosfery Ziemi. Co więcej Autor zwraca uwagę ze w ciągu ostatnich 10 lat obserwujemy stagnacje lub nawet spadek temperatury przy jednoczesnym trzykrotnym wzroście emisji CO2.

Ten doskonały artykuł odsłania nam w interesujący sposób na jakich zasadach funkcjonują powiązania pomiędzy nauka, biznesem i polityka prowadzące do tego ze temat CO2 znalazł się nagle na pieszym miejscu zainteresowania opinii publicznej a przede wszystkim polityki wielu krajów świata.

Moje zaciekawienie wzbudziła ta cześć artykułu która analizuje źródło całego zamieszania a mianowicie wyniki pomiarów stężenia CO2 w atmosferze i w rdzeniach wiertniczych z lodu polarnego. Sięgnijmy od razu do źródła i przeczytajmy co na ten temat pisze Beck.

http://www.biomind.de/nogreenhouse/daten/EE%2018-2_Beck.pdf

Musimy sobie postawić pytanie jak to jest możliwe ze historyczne wyniki pomiarów CO2 przy ożyciu analizy chemicznej oraz danych uzyskanych na drodze metod fizycznych dają tak rozbieżne od siebie wyniki?
Czy przyczyn należy szukać w malej dokładności metod chemicznych? A może wynika ona po prostu z nie zrozumienia przez naukowców a szczególnie fizyków praw przyrody?

Proponuje prześledzenie tej drugiej ewentualności.

Żeby jednak zrozumieć tok mojego rozumowania proponuje zapoznanie się z moim postem pod tytułem „O przyczynach niestabilności masy wzorca kilograma” Zwracam w nim uwagę na konieczność zerwania z dotychczasowa praktyka ignorowania problemu wzrostu ciężaru wzorca kilograma i jego klonów.

Ten zdawałoby się nieistotny wybryk natury pokazuje nam w sposób niezbity i ostateczny ze fizyczne modele współczesnej fizyki mijają się w sposób dramatyczny z rzeczywistością.
Co więcej nie pozostaje to bez wpływu na zdawałoby się tak odległy problem jak przyrost „ilości” CO2 w atmosferze.

Jeśli założymy ze przyrostowi CO2 w atmosferze musi odpowiadać odpowiednie zużycie tlenu to możemy zapytać czy w ogole zaznaczy się jakaś różnica w ilości tlenu w atmosferze. Dwutlenek węgla należny do najczęstszych gazów śladowych i występuje w ilości ca. 380 ppm (części na milion) to znaczy ca. 0,038% . W porównaniu do niego zawartości tlenu w atmosferze jest ogromna i wynosi ca. 209500 ppm czyli 20,95%. Jaka ilość tlenu zostanie zużyta w relacji do przyrostu CO2 zależny od rodzaju paliwa i sposobu jego spalania. Ogólnie można powiedzieć ze różnicy 100 ppm CO2 w atmosferze odpowiada odpowiedni spadek tlenu w ilości 110 ppm. W porównaniu do ogólnej ilości tlenu zmiana ta jest prawie niezauważalna. Jeśli ilość CO2 wzrasta o 100ppm to ilość tlenu zmniejsza się odpowiednio z 209500 ppm do 209390 ppm.

Inaczej mówiąc procesy spalania mogą najwyżej zmniejszyć ilość tlenu w atmosferze o nie więcej jak 0,05% jego całkowitej ilości.

Ponieważ dzienna zmienność ilości tlenu w atmosferze jest większa od podanej nie możemy de facto zmierzyć jakiekolwiek zmiany i ilość tlenu w atmosferze musi być stała.
Jeśli jednak porównany nasze teoretyczne rachunki z faktycznymi pomiarami atmosferycznego tlenu przy pomocy standardowych metod pomiarowych to zauważymy coś całkiem odwrotnego.

http://bluemoon.ucsd.edu/images/ALLt.pdf

Co zadziwiające te zmiany przebiegają zarówno na półkoli północnej jak i południowej podobnie zarówno jeśli chodzi o czas wystąpienia minimalnych jak i maksymalnych wartości.
To nie da się jednak w żaden sposób pogodzić z założeniami obowiązującej doktryny w klimatologii.

Jeśli już na tym prostym przykładzie zauważamy podstawowe sprzeczności w argumentacji nasuwa się natychmiast pytanie czy w ogóle istnieje jakaś zależność miedzy wzrostem wartości pomiarów CO2 w atmosferze a a tendencja zmian temperatury Ziemi.

Jeśli chcemy to sprawdzić to powinniśmy znaleźć metodę która w sposób niezależny od wpływu człowieka pokazała by nam jakie są przyczyny tych zmian. Moim zdaniem tylko pomiar ilości gazów szlachetnych w atmosferze ma potencjał do tej weryfikacji.

Spójrzmy na kolejny Link

http://geoweb.princeton.edu/people/bender/lab/downloads/Battle_et_al_2003_copy.pdf

Praca ta opisuje czasowe zmiany stosunku argonu i dwutlenku azotu w atmosferze.
Argon należy do gazów szlachetnych i w normalnych warunkach nie bierze udziału w reakcjach chemicznych. Nadaje się wiec doskonale do porównania z CO2. Jeśli oba gazy będą wykazywać podobne wahania ich zawartości w atmosferze to prawdopodobieństwo ze za tym ukrywa się ten sam proces fizyczny jest odpowiednio wysokie.

Pomiary wykazują ze rzeczywiście zawartość tych gazów w atmosferze zmienia się w identyczny sposób. Na podstawie obowiązującej doktryny jest to jednak niemożliwe. A wiec próbuje się zmiany zawartości argonu w atmosferze przedstawić jako wynik zmian temperatury wody w oceanach a co za tym idzie zmiany współczynnika rozpuszczalności tego gazu w wodzie. Innymi słowy obserwujemy dla tych gazów identyczny przebieg zmian, zmiany te są powodowane przez dwa różnorodne procesy.

Joz choćby ze względu na „brzytwę Ockhama” musi się to wydać każdemu podejrzane a szczególnie „fachowcom”. Ci jednak zdają się całkowicie uodpornieni na tego typu wątpliwości i dalej obstają przy antropogenicznych przyczynach wzrostu CO2.

Przeanalizujmy dokładniej wykres (Figure 1) z tego Linku w celu sprawdzenia naszych przypuszczeń.

Wychodząc z zalorzenia ze wymiana gazowa argonu z oceanem sterowana jest przez temperaturę wody musimy wnioskować ze wahania ilości argonu powinny być zależne od pory roku i w kierunku równika w związku z minimalnymi jej wahaniami powinniśmy obserwować ich stopniowe zanikanie.

Po spojrzeniu na wykres stacji pomiarowej na amerykańskich wyspach Samoa (SMO) widzimy wprawdzie na pierwszy rzut oka potwierdzenie tych przypuszczeń, to jednak przy dokładnej analizie widzimy ze wykres jest najwyraźniej manipulowany. Pojedyncze pomiary pokazane tu w formie kropek wahaja się w takim samym zakresie jak w terenach o dużych wahaniach klimatycznych

W typowy dla Klimatologów sposób pomiary te zostały zignorowane.a wykres dopasowany do z góry podjętych założeń.

Jeszcze lepiej jest to widoczne jest to widoczne dla stacji Barrow na Alasce gdzie Autor był zmuszony do zdeformowania wykresu aby otrzymać pożądany przebieg.
Nasuwają się pytania dlaczego autor nie uwzględnił więcej stacji pomiarowych w rejonach o zmiennym klimacie i dla czego nie ma żadnego porównania ze stacjami lezącymi w centralnych częściach kontynentów i dla czego wykresy ograniczają się do tak krótkich okresów czasu pomimo ze pomiary te wykonuje się już od dawna. Te pytania maja po ostatnich demaskacjach manipulacji w środowisko klimatologów oczywiście charakter retoryczny ale potwierdzają na jakich zasadach funkcjonuje klimatologia.

Albo spójrzmy na wyniki pomiarów radonu Tym razem weźmy publikacje z następującego Linku

http://kfs.ftj.agh.edu.pl/~zimnoch/files/mgr/PiotrPoltorak.pdf

Pomiary miały miejsce w latach 2004 do 2007 i pokazują takie same wahania jak w przypadku argonu. i CO2 (patrz Link strona 40)

Albo pomiary Kryptonu85. Ten radioaktywny szlachetny gaz ma krotki okres połowicznego rozpadu (ca. 12 lat) i według naukowców dostaje się do atmosfery wskutek działalności ludzkiej . Jeśli jednak spojrzymy na wykres ilości kryptonu w atmosferze to jego przebieg jest prawie nie do odróżnienia od wykresu CO2 pomimo tego ze wskutek szybkiego rozpadu jego akumulacja w atmosferze jest niemożliwa.

Patrz Link Wykres 3.

http://www.hydroisotop.de/index.php?option=com_content&task=view&id=11&Itemid=49

Na podstawie tych przykładów można postawić tezę ze wszystkie pomiary gazów cięższych od powietrza będą dawać wykresy o podobnym przebiegu w tych samych okresach czasu.
Maksymalne wartości będą występować w styczniu, minimalne w lipcu. Ten przebieg koresponduje ze zmianami „Stałej Grawitacji” tak samo jak koresponduje ze zmianami długości doby.
http://de.wikipedia.org/w/index.php?title=Datei:LengthOfDay_1974_2005.png&filetimestamp=20060103000048

Przyczyn wzrostu ilości CO2 w atmosferze musimy szukać w pierwszym rzędzie w fałszywym zrozumieniu procesów fizycznych przez naukowców a także w ignorowaniu zmian masy międzynarodowego wzorca kilograma. Ponieważ od ponad 100 lat „Stala Grawitacji” wzrasta, zwiększają się tez odpowiednio oscylacje molekuł gazów w atmosferze jak i rośnie masa wzorca kilograma.

Ilość CO2 w atmosferze jest mierzona metodami chemicznym od roku 1812 ale dopiero od czasu przestawienia tych pomiarów na metody fizyczne zaznacza się ciągła tendencja wzrostu ilości CO2 w atmosferze. Metody te nie zostały tak naprawdę przetestowana na ich prawidłowość. Na podstawie pojedynczych, czasowo ograniczonych serii pomiarów przyjęto po prostu ich prawidłowość nie zważając na to ze metody te są całkowicie zależne od tego czy definicja Masy jest prawidłowa. Od czasu gdy stwierdzono ze nie jest to prawda powinno się już dawno poddać fizykę totalnej przebudowie i zastanowić się czy to co jest przez naukę mierzone i ważone rzeczywiście jest prawidłowo interpretowane. Te zaniedbania doprowadziły do tego ze Konferencja w Kopenhadze przejdzie do historii jako przykład kompromitacji Nauki i jej przedstawicieli.
Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie dlaczego pomiary atmosferycznego dwutlenku węgla są fałszywe. cdn.
  • 2009-12-10 22:06 | Irek

    Re:O przyczynach fałszywej interpretacji pomiarów dwutlenku węgla w atmosferze.

    W trakcie przygotowywania gazów kalibracyjnych używa się dwutlenku węgla ważonego w stanie stałym w skutek czego błąd masy wzorca kilograma przechodzi na wagę użytego do kalibracji dwutlenku węgla. Feler ten wynosi według moich szacunków okolu 0,0001 gram z czego polowa jest udowodniona z cala pewnością poprzez porównanie z klonami tego wzorca. Blad ten powstał wskutek tego ze wytworzenie wzorca miało miejsce w czasie w którym „Stalo Grawitacji” miała inna wartość niż obecnie.
    Jeśli współcześnie doprowadzimy gaz do stanu skroplenia to otrzymana ciecz będzie składać się z atomów skupionych o wiele ciaśniej niż to miało miejsce przed 120 laty (w tym czasie wyprodukowano wzorzec kilograma). Te ciasne powiązania atomów powodują ze ich zdolność do oscylacji jest mniejsza a co za tym idzie także ich waga. Możemy to tez tak sformułować ze ta sama ilość atomów wazy obecnie mniej niż to miało miejsce przed 120 laty albo ze w tej samej objętości możemy zmieścić więcej atomów.
    Jeśli teraz przeprowadźmy nasza ciecz znowu w stan gazowy to blod wzorca kilograma nie tylko ze się nie zmieni ale wprost przeciwnie zwiększy się o faktor 1000. Przyczyna jest to ze gazy atmosferyczne o wadze okolu 1 kilograma zajmują objętość 1000 krotnie większa niż w stanie płynnym. Czyli okolu 1 m³. To powiększenie o faktor 1000 odpowiada dokładnie przyrostowi pomiarów dwutlenku węgla w atmosferze w ciągu ostatnich 120 lat. Tak wiec przyrost ten nie ma nic wspólnego z realna zmiana składu atmosfery ale jest spowodowany przez niedoskonałość metod pomiarowych wynikającej z niezrozumienia fizyki przez fizyków.
    W związku z tym trzeba stwierdzić ze analiza składu powietrza na drodze chemicznej jest jak na razie dalej o wiele dokładniejsza od metod fizycznych ponieważ blod wagi wzorca kilograma nie podlega multiplikacji w trakcie przejść fazowych gazów kalibracyjnych. Metody fizyczne prowadza do fałszywych wyników pomiarów ponieważ nie uwzględniają postępujących zmian wagi wzorca kilograma i jego klonów.

    Znaczenie tego procesu nie ogranicza się tylko do powyższego fenomenu ale ma bezpośredni wpływ na atmosferę Ziemi. Periodyczne zmiany wartości „Stałej Grawitacji” maja wpływ na pogodę na kuli ziemskiej. Zmiany długofalowe takie jak te w ostatnich 120 latach doprowadzają do poważnych zmian klimatycznych.

    Mechanizm który jest za to odpowiedzialny wygląda moim zdaniem następująco:

    Tak jak to już wielokrotnie podkreslalem grawitacja nie jest jakaś specjalna cecha materii ale powstaje w skutek jej przyspieszenia przez Tlo Grawitacyjne. Na skutek zjawiska interferencji tych oscylacji ciało materialne staje się rodzajem ich wzmacniacza przy czym oscylacje w kierunku centrum ciała materialnego podlegają konstruktywnemu wzmocnieniu. Wszystkie inne kierunki oscylacji wygaszają się (za wyjątkiem kierunku prostopadłego do centrum) destruktywnie. W efekcie ciało materialne staje się samo źródłem oscylacji przestrzeni.
    W naszym układzie słonecznym powstaje w skutek emitowania tych oscylacji przez poszczególne ciała niebieskie skomplikowane pole z obszarami w których oscylacje podlegają konstruktywnej w innych destruktywnej interferencji.

    Ziemia porusza się w tym polu i podlega ciągłym zmianom jego wartości co powoduje drobne wahania wartości pomiarów „Stałej Grawitacji”

    Jeśli w dłuższej skali czasowej następuje wzrost „Stałej Grawitacji” inaczej mówiąc Tla Grawitacyjnego to następuje równolegle do tego wzrost temperatury atmosfery.

    Obserwowane ocieplenie klimatyczne nie ma nic wspólnego z tak zwanym „wzrostem ilości dwutlenku węgla w atmosferze „ ale jest wyrazem wzrostu wartości Tla Grawitacyjnego. Dochodzi do tego w następujący sposób:

    Molekuły wody w trakcie przejścia ze stanu ciekłego w stan gazowy (parowanie wody) muszą oscylować na tyle silnie aby mogły pokonać napięcie powierzchniowe. Przy wzroście Tla Grawitacyjnego proces ten jest ułatwiony. Po pokonaniu tej granicy Molekuły te są dalej zmuszone do oscylacji przez Tlo Grawitacyjne i osiągają prędkość poruszania się typowa dla gazów. W trakcie procesu odwrotnego to znaczy w momencie skraplania molekuły te są ze sobą ścisłej wiazane czym wyższa jest wartość Tla Grawitacyjnego.
    To znaczy ze energia ich oscylacji w formie ciepła jest w większym stopniu oddawana do otoczenia. Czym silniejsze Tlo Grawitacyjne tym większa ilość ciepła ulega uwolnieniu i ogrzewa tym samym atmosferę.

    Proponuje przeprowadzenie prostego doświadczenia potwierdzajacego moja teza.
    Z mojej hipotezy wynika ze Tlo Grawitacyjne reguluje odstęp Molekuł wody w trakcie jej zamarzania. Tak samo jak w przypadku wzorca kilograma powstaje rożna wrażliwość lodu na oscylacje Tla Grawitacyjnego a co za tym idzie rożna jego waga.
    Jeśli weźmiemy probe lodu w wieku powiedzmy 20000 lat i zamkniemy ja w szczelnym pojemniku to możemy poprzez zwykła wagę zmierzyć ciężar tej próbki. Jeśli teraz doprowadzimy do stopienia tego lodu a następnie zamrozimy próbkę ponownie to po kolejnym ważeniu stwierdzimy ze obie wagi różnią sie od siebie.
    Ta różnica odpowiada dokładnie różnicy Tla Grawitacyjnego współcześnie i 20000 lat temu.

    Generalnie na pytanie dlaczego wzrasta ilość CO2 w atmosferze możemy dopiero wtedy znaleźć prawidłową odpowiedz jeśli przeprowadzimy proponowane przeze mnie doświadczenia.

    Reasumując cala ta dyskusja o wpływie dwutlenku węgla na wzrost temperatury ziemi odpowiada dokładnie tej o tym ile diabłów zmieści się na czubku szpilki. Przyjemnego liczenia.
  • 2009-12-12 18:24 | ryzyk-fizyk

    Re:O przyczynach fałszywej interpretacji pomiarów dwutlenku węgla w atmosferze.

    Czytajac te posty latwo zrozumiec dlaczego polska nauka tak podupada. U nas wystarczy chlopek-roztropek ktory zajrzal do interenty zeby podwazyc cala wiedze akademicka....
    Lekarz wypowiada sie na temat klimatu, klimatolog na temat szczepionek, zlote usta zamiast fachowosci. Troche mniej megalomanii, troche wiecej podrecznika, chcialoby sie powiedziec....
  • 2009-12-30 09:03 | Emil

    Re:O przyczynach fałszywej interpretacji pomiarów dwutlenku węgla w atmosferze.

    Niby ma pan rację, fachowość przede wszystkim. Jednak dlaczego lekarz nie ma prawa wypowiadać się na temat klimatu? Dawno temu nie żyjący już Kałużyński zapytał Urbana: panie Jerzy, czy na temat mleka ma się prawo wypowiadać jedynie krowa? Rozumię naukowe podejście do sprawy, gdzie każdy kurczowo trzyma się swej wąskiej działki i boi sie powiedzieć cokolwiek na temat działki nie swojej ale może nie roaciągajmy tego na debatę publiczną. Klimat, edukacja czy służba zdrowia dotyczą nas wszystkich, dlatego każdy z nas ma prawo aby w tej kwestii się wypowiadać. A jeśli ktoś plecie na ten temat androny to może jest to wina pożałowania godnego poziomu edukacji? Może szwankuje przepływ informacji do siedzących na katedrach naukowców do zwykłych ludzi? Jakby nasi uczeni bardziej się postarali to może tych "złotoustych" byłoby mniej? No ale jaki poziom nauki w daym kraju taki poziom debaty publicznej, nie ma się więc czemu dziwić.
  • 2010-11-15 07:21 | JJ

    Re:O przyczynach fałszywej interpretacji pomiarów dwutlenku węgla w atmosferze.

    Juz w samej wypowiedzi zawiera sie jakas dziwna sprzecznosc - jakim cudem ktos piszacy na forum mialby miec wplyw na 'stan nauki'? Glos takich ludzi jest skuteczenie wyeliminowany z debaty przez oficjalne tuby propagandowe.
    Jesli mialbym z czegos wywowdzic fakt podupadania nauki, to podchodzenie do niej dogmatycznie i przyjmowanie czegos co wiekszosc uwaza za pewnik + oskarzanie wszystkich dookola, ktorzy te dogmaty kwestionuje. Nawet jesli czesc z tego co autor wpisu tutaj wyluszcza zawiera bledy, jest on i tak lepszym naukowcem od fizyka z klapkami na oczach.
    Jesli juz ktos chce sie bawic w tytuly i zaslugi, to moge postawic Twoje slowo i dorobek przeciwko Lindzenowi z MIT albo Carterowi. Przyszedl czas kiedy 'przecietny Kowalski' powinien bardziej zainteresowac sie co naukowcy wyrabiaja.. .zanim bedzie zapozno i ludzkosc naprawde zdola 'popsuc' klimat