Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

120 tysięcy – tylko, czy aż?

(16)
Jest 120 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy wprowadzającej parytety płci na listach wyborczych.
  • 2009-12-21 23:41 | tkw

    Parytet głupoty.

    No nie, to już koniec. paranoja sięgnęła zenitu !

    To wprowadźmy parytety w KAŻDEJ dziedzinie, czemu tylko w zakresie płci ? A łysym nie trzeba zagwarantować odpowiedniego udziału ? A garbaci to nie powinni mieć ? A zezowaci ? A blondyni (bruneci osobno !) ? A wg wzrostu ? – kurduple też chcą mieć gwarancje reprezentowania ich (z przeproszeniem) interesów. A wg wykształcenia ? A według stopnia głupoty ? A według ...
    W ten sposób można dojść do wniosku, że skoro w sejmie jest tylko 460 miejsc a grup do „zagwarantowania parytetu” znacznie więcej (sam w wolnej chwili mogę wymyślić parę tysięcy), to jeden poseł musi reprezentować kilka grup jednocześnie. Np. „łysy + blondyn + gej + mieszkaniec wsi + alkoholik”, „wzrost poniżej 150 cm + prawnik + kobieta + kulawa na lewą nogę + grająca na akordeonie”, „wzrost powyżej 150 cm + masa ciała powyżej 100 kg + oczy zielone + transwestyta + świadek Jehowy + wykształcenie zawodowe”, „pedofil (a co, niech mają swoja reprezentację) + mieszka na południe od równoleżnika wyznaczonego przez Pałac Kultury + reżyser” (mam kandydata), „mężczyzna + scenarzysta + używa narkotyków + lubi się przebierać w sukienki + nazwisko na literę P” (też mam kandydata. W innych moich postach pisałem, że musi odejść z polityki – odszczekuję tamte wypowiedzi, niech zostanie, przyda się). Wzywam forumowiczów do konstruowania kolejnych „zestawów”.

    Jak dla mnie to organ pochodzący z wyboru (np. Sejm RP) może się w 100% składać z kobiet (a jak komuś się uda, to nawet ze 120%). Mam tylko jeden warunek: niech te kobiety wygrają w wolnych wyborach. Wśród wyborców WIĘKSZOŚĆ stanowią kobiety, bo jest ich WIĘKSZOŚĆ w społeczeństwie. No to wszystkie wybory powinny wygrywać kobiety, logiczne ? A jakoś nie wygrywają, bo to KOBIETY na nie nie głosują. Może kandydatki nie maja nic ciekawego do zaoferowania ? A może ta kobieca masa wyborcza woli, by to chłopy ich reprezentowali ? Coś mi się zdaje, że wyniki wyborcze kobiet świadczą, że kobieca masa wyborcza jest rozsądniejsza, niż aktywistki.

    Ale w sumie to ja się cieszę. A niech to wprowadzą (następnym krokiem będzie oczywiście gwarancja nie tylko na liście wyborczej gwarancja w wybieranym gremium – „kobiet nie mniej niż ...”). Historia USA choćby pokazuje, jak takie preferencje i obejmowanie opieką się kończą. Objęto swego czasu Indian opieką państwa i się szybko zdegenerowali – po co pracować i się uczyć, skoro MUSZĄ nam dać, rozpili się i znarkotyzowali i sami zaczęli z tego protekcjonizmu rezygnować. Wprowadzono parytety w kolorze skóry i są regiony, gdzie na Murzyna robi się łapankę, może być analfabeta i debil, ale go siłą ciągną do miejscowego Collegu, bo jak nie to kara ... I Murzyni zaczęli się też degenerować, bo znowu – „po co się uczyć, jak kolor skóry mi zapewnia ...”. Mój przyjaciel Amerykanin mówił mi, że co rozsądniejsi Murzyni dostrzegli to zagrożenie i zaczęli protestować (Murzyni, nie biali). Ponoć to samo zaczęły dostrzegać co mądrzejsze kobiety. Okazuje się, że praw rynku nie da się oszukać – jak nie ma motywacji, to nie ma starania się. W PRL były punkty za pochodzenie na studia. Czasem komuś zdolnemu pomogły, ale czasem sprawiały, że na studia dostawał się kretyn z punktami a nie dostawał się zdolny ale bez punktów.
    W ten sposób szybko dogonimy Zachód w kretynizmach. W końcu dojdzie do tego, co kiedyś relacjonował ś.p. redaktor Maziarski – np. w USA organizacje kobiece zażądały uznania Kolumba za seksistę, bo na swoich okrętach nie miał kobiet. Albo żeby do języka angielskiego wprowadzić słowo „hertory”, skoro jest „history”. Do tej pory żałuję, że sobie tego filmu nie nagrałem ...
    A ja się zastanowię, która z grup zaproponowanych przez forumowiczów najbardziej mnie będzie reprezentować. Na pewno musi obejmować „nie rozumiejących nowych tryndów”, bo inaczej się nie załapię. Tylko niech ktoś uwzględni też choćby jedną grupę dla debili, bo kto będzie reprezentować autorów pomysłu wprowadzania parytetów ?

    Oj, te Święta mam juŻ niewesołe .... Ale Wam życzę WESOŁYCH.
  • 2009-12-22 14:21 | Monteskiusz

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    Wczoraj przypadkowo włączyłem telewizor, a tu redaktor Lis gości panią Szczukę i posła Niesiołowskego w dyskusji na temat parytetu płci na listach wyborczych. Argumenty pana posła pokrywały się kropka w kropkę z idiotyzmami prezentowanymi w poście @tkw tak, że mam wrażenie powtórki z audycji TV. Pan poseł uspokoił się odrobinkę w momencie, gdy pani Szczuka przypomniała o nadaniu polskim kobietom praw wyborczych w 1918 r i skonstatowała, że od tego momentu właściwie nic się nie zmieniło, a przecież jakby nie było, upłynęło 91 lat. Zresztą, co tam będziemy się przerzucać na argumenty, spójrzmy jaka jest różnica w sprawowaniu urzędu prezydenta Warszawy, który to urząd reprezentował najpierw mężczyzna, a dzisiaj kobieta i rozsądźmy kto jest lepszy.
    Co do zbierania podpisów, mam zastrzeżenia co do sposobu i miejsca tej akcji; gdyby odpowiednio przygotowani ludzie, ustawili się przed kościołami we wsiach i małych miasteczkach, to podpisów byłoby milion i to w jeden dzień, tam kobiety nie mają wątpliwości co do swoich kompetencji, a chłopy mają dużo do gadania po wypiciu flaszki. Dzisiejsze kobiety są lepiej wykształcone i nie chcą wychodzić za mąż za ciemnych facetów, wolą być singielkami niż brać sobie na bary nieudaczników i ciemniaków, to właśnie jest ten "trynd".
  • 2009-12-22 15:50 | Alla

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    Idea parytetu nie trafia do mnie w najmniejszym nawet stopniu.

    Poza tym:
    Nie rozumiem, dlaczego zmuszać władze partii do umieszczania na listach wyborczych mężczyzn i kobiety w proporcjach akurat 50/50, jeśli proporcja kobiet do mężczyzn w partii wynosi np. 20/80? Mężczyźni będa poszkodowani :) Możemy również teoretycznie wyobrazić sobie partię, w której nie ma kobiet. Co wtedy? Czy panie piszące projekt ustawy to przewidziały? A czy Partia Kobiet musi wystawić na swoich listach 50% mężczyzn?

    A jeśli szef partii nie znajdzie tych 50% chętnych kobiet - ma je zmusić? "Ziuteczka, ty weź mi się tu zapisz, ale nie martw się i tak nie przejdziesz, bo przy tej ordynacji to i tak szans nie masz, a ja cię pod koniec listy przecież umieszczę."

    A jeśli stwierdzi, że akurat w jego partii jest na 100 miejsc 52 genialnych facetów, albo 52 genialne babki, to kogo powinien skrzywdzić? Kolegów czy koleżanki? A jeśli wystawi na 100 miejsc 90 kobiet, to czy zapłaci karę za "prześladowanie" mężczyzn?

    A jeśli po prostu szef partii stwierdzi, że ma problem w nosie i wystawi samych facetów, to co? Do więzienia pójdzie? Karę pieniężną na PCK zapłaci? A z czyich pieniędzy on tą karę zapłaci? Z tych, co to je z budżetu na działalność dostaje?

    To wszystko to są drobiazgi.
    Problem będzie, gdy ustawa przejdzie.
    Będę patrzyła na listę wyborczą (a głosuję zdecydowanie na kobiety)i będę rozmyślała" "mądra, czy parytetowa?"
    Ach, gdyby okręgi jednomandatowe były...
  • 2009-12-22 19:47 | INTJ

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    "... w którym nie chodzi o czyjeś pieniądze..." - to sformułowanie po prostu mnie rozwaliło :D Nie podejrzewam, aby autorka była aż tak naiwną istotą, więc zakładam, że po prostu jej intencje nie są zbyt szczere ;)

    Wesołych Świąt!
  • 2009-12-23 14:35 | baron

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    Problem jeśli jest to z logiką i demokracją w samych ugrupowaniach partyjnych. Logika jak pani Szczuki, to przykład braku logiki, i nic więcej. To nie podlega relatywnym ocenom. Demokracja w partiach pozwoliła by na wybory wewnątrz ugrupowania najlepszych - przecież znają siebie bardziej od swoich wyborców. Nominacje partyjne z kolei to uznaniowość i pokusa do parytetów, które z natury demokracji są 'chore jak syn cukiernika'. Mieliśmy przykłady i zastosowania różnych parytetów i wyszło z tego nic. Aktywistki, które miałem okazję oglądać to znane twarze tzw działaczek, które prawią dookoła te same komunały. Cześć z nich była już u władzy i niczym się nie wykazała. Rozumiem, że projekt ma zapewnić dodatkową furtkę do publicznego korytka. Jeśli panie mają taki zapał rekomenduje sprawdzenie się w biznesie, nie mylić z różnego rodzaju federacjami, często synekurami pod taki lub innym sponsorem, biznes również jest formą działalności społecznej. Tu się można faktycznie sprawdzić i dużo, oj bardzo dużo dobrego dla narodu polskiego zrobić. Jakoś wszyscy rwą się do publicznej kasy, i deklarują bardziej ' sprawiedliwy' podział biedy, znamy to z realnego socjalizmu, i wystarczy.
  • 2009-12-23 18:53 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    W pierwszej kolejności trzeba zmienić korupcjogenną ustawę zasadniczą,a w niej ordynację wyborczą.Innego spojrzenia nabiorą parytety na rzecz kobiet - polityków.
  • 2009-12-23 22:50 | anglistka

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    Jestem feministką, ale uważam, że bardziej pro kobieca byłaby ustawa o jednomandatowych okręgach wyborczych. Co z tego, że na liście będzie połowa kobiet skoro jeśli partia wyznaczy im końcowe miejsca, to i tak nie wejdą do np.parlamentu nawet mając najwięcej głosów w okręgu. A tak, głosując na panią X będę miała pewność, że to ona wygra a nie jej kolega z 1go miejsca.
  • 2009-12-24 02:29 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    W samej rzeczy demokracja nie niesie za sobą żadnych wartości,a tym bardziej partyjniacka.Niosą ją ludzie ale odpowiednio wybrani,stąd właśnie pomysł JOW,którego jak diabeł święconej wody boją się polityczni szulerzy.
  • 2009-12-25 02:34 | Adam 2222

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?


    Wiem ze 50% wyborcow to kobiety, wiec idiotycznie sie zapytam, dlaczego one nie glosuja na siebie ?
    Poza tym milo sie z toba rozmawia "z idiotyzmami prezentowanymi w poście @tkw"
  • 2009-12-25 10:57 | tkw

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    Fajnie, że Polsce też zdarzają się rozsądne kobiety. Mógłbym na Ciebie zagłosować w jakichś wyborach, i to nie ze względu na płeć (piękną) ale ze względu na rozsądek.

    WESOŁYCH !!!
  • 2009-12-25 11:04 | tkw

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    Proponuje jeszcze jeden ustawowy parytet - skoro mężczyzn jest coś 49% to 49% dzieci mają rodzić ! I niech nikt nie myśli że to jest niemożliwe, miliony ludzi to widziały, polecam film "Junior" z Arnoldem ...

    WESOŁYCH
  • 2009-12-30 13:19 | Alla

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    Serdecznie dziękuję i również życzę Wszystkiego :)

    A do polityki nie pójdę. Agresywność zero, a i z kłamaniem kłopot ;)
  • 2010-01-05 23:54 | bubu

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    Jakże trafny wywód. Nie ma nic gorszego od administracyjnego reglamentowania dostępu do wiedzy, władzy i tak dalej. Posiłkują się tym narzędziem tylko ci którzy swoim intelektem i charakterem oraz prawością nie są w stanie inaczej zaistnieć. Im mniej państwa tym więcej wolności. Jakże to oczywista prawda.
  • 2010-01-06 00:06 | bubu

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    Proszę cię nie włączaj już więcej telewizora bo nie tylko, że płacisz za prąd ale jeszcze do tego nic z tego co oglądasz nie rozumiesz. Nie ma jakiegokolwiek racjonalnego wytłumaczenia dla wprowadzania sztucznie jakichkolwiek parytetów. Każda taka regulacja jest najzwyczajniej zamachem na wolność i istotę demokracji. Narzędzie to służy tylko tym którzy w żaden inny sposób nie są w stanie zaistnieć. Demoralizuje i otępia. Co do natomiast kobiet to wierz mi znam wiele bardziej prymitywnych, wulgarnych i prostackich od mężczyzn. Myślisz jakże stereotypowo a dzięki feministkom świat poszedł istotnie do przodu. W tym wymiarze. Czy oby we właściwym kierunku? Śmiem twierdzić, że niestety nie.
  • 2010-03-01 16:38 | wiedzyzm

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    Autor tego tekstu podpisał się pod obywatelskim projektem ustawy wprowadzającym parytety płci na listach wyborczych mimo konfliktu sumienia, które odmawia kobietom takich samych prawa jakie posiadają mężczyźni miedzy innym dlatego, że powinny i mają większe prawa od pozostałych płci, których jest trzy.
    W Polsce od dawien dawna różne osoby walczą o rónouprawnienie zamiast zapoznać się z Kostytucją gdzie zapisane są ich prawa. Cudze chwalicie a swego nie znacie.
  • 2010-03-01 16:44 | wiedzyzm

    Re:120 tysięcy – tylko, czy aż?

    Ponieważ wiele osób (podobno większość) powołuje się na Boga i Pisma Święte to warto by je przeczytały i postarały się zrozumieć; na przykład Biblia zawiera listy nazywane Listami świętego Pawła, w których napisano, że kobieta będzie w Niebie jeśli będzie rodzić dzieci a mężczyzna gdy będzie przestrzegał prawa. Więć po co religijna kobieto potrzebujesz równouprawnienia?