Wyszukaj na forum
Forum
Rosomaki, czyli zielone diabły
(9)
Rosomaki, pieszczotliwie nazywane rośkami, zaś przez talibów - Zielonymi Diabłami - to podstawowy pojazd naszych wojsk w Afganistanie.
-
Nie tylko armata
Dla nich straszna jest nie tyle ta armata, tylko systemy obserwacji i kierowania ogniem "Rośka". One mają dobre termowizory, akustyczny system detekcji strzału i inne bajery. Skutek jest taki że przy ataku na konwój czy posterunek gdzie są Rosomaki, te mogą odpowiedzieć ogniem szybko, celnie i skutecznie... -
Re:Rosomaki, czyli zielone diabły
Ciekawe, jak na rosomaki mówią kobiety i dzieci z pourywanymi kończynami. -
Re:Rosomaki, czyli zielone diabły
Bez przesady! Ony wszystka kochać nasze misjonarze* wraz z ich sprzętem i osprzętem.
--
* - misjonarz - uczestnik misji zabezpieczającej strategiczne interesy energetyczne Wuja Sama m.in. w Azji Środkowej. -
Re:Rosomaki, czyli zielone diabły
Kiedys Polacy beda sie starali wymazac z pamieci udzial w amerykanskich agresjach na Irak i Afganistan... ale na to potrzeba nieco wiecej czasu! -
Re:Rosomaki, czyli zielone diabły
No ale czymś trzeba zapłacić Amerykanom za pomoc w utrzymaniu kursu złotego (czyli deficytu, czyli ratingów, czyli kosztów obsługi długu). -
Rosomaki, kto za to płaci
Cała ta bzdurna wojna kosztuje. Czy naprawdę nie mamy innych wydatków? -
Re:Rosomaki, czyli zielone diabły
Nie slyszales co MF Rostowski twierdzi ? Jestesmy szosta potega UE !!! -
Re:Rosomaki, czyli zielone diabły
znacznie wiecej cie bedzie kosztowac jak Taliban zacznie podbijac i wspierac bojownikow w sasiednich panstwach, na poczatek na stacjii benzynowej a za 2 pokolenia jak we Francji wybuchnie wojna domowa na miare tej w Irlandii Pln miedzy Europejczykami a fanatykami islamskimi -
Re:Rosomaki, czyli zielone diabły
@Amerykaninie! Bujać to my, ale nie nas. Straszyć to sobie możesz swoją rodzinę świńską grypą, ale nie nas, ludzi przytomnych przy użyciu widma islamskiego. Wy, Amerykanie lubicie być straszeni. A to Marsjanami, a to Bin Ladenem. Nic nam, Europejczykom, do Waszych ulubionych "sportów" w tym rodzaju. Nam tylko idzie o to, żebyście sobie sami ponosili koszty swych obsesji, a nas na swe brudne wojny nie ciągali. Lada moment Wasz laureat Nobla otworzy nowy front, tym razem w Jemenie. I co, znów nasi "misjonarze" mają tam jechać? No, w sumie mogą, ale porządnie płaćcie!
